Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Nie wiem jak sobie poradzić, próbuję rozstać się od pół roku z chłopkiem, ale on nie może tego zrozumieć

Nie wiem jak sobie poradzić, próbuję rozstać się od pół roku z chłopkiem, ale on nie może tego zrozumieć. Wyzywa mnie non stop od psychopatek, nie wiem co mam robić, nie mam ochoty dalej tego ciągnąć, ale on nie rozumie nic.
Maria Ochota

Maria Ochota

Szanowna Pani, Decyzje o rozstaniu są trudne i niosą ze sobą trudne emocje. Opisuje Pani niekorzystną dla siebie sytuację, w której partner Panią wyzywa, ale też nie wykazuje chęci zmiany tego stanu rzeczy. Jednak pisze Pani, że od pół roku próbuje się Pani rozstać. To znaczy, że jeszcze nie podjęła Pani ostatecznej decyzji, a to często pomaga. Pozdrawiam!

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Mateusz Turlej

Mateusz Turlej

Dzień dobry,

O ile do bycia w związku wymagana jest zgoda dwóch osób, to do rozstania wystarcza jedna. Nie potrzebuje Pani zgody chłopaka, żeby się z nim rozstać, jego zrozumienie Pani pobudek również nie jest do tego wymagane - szczególnie, że jak zrozumiałem od pół roku Pani te pobudki komunikuje. Alarmujące jest również, że Panią wyzywa, wyobrażam sobie, że może być to obciążające psychicznie. W takiej sytuacji warto czasem poszukać wsparcia u bliskich lub przyjaciół, chociaż i tak podjęcie decyzji o ucięciu relacji finalnie będzie spoczywało na Pani.

Pozdrawiam,

Mateusz Turlej

Zobacz podobne

Zmagam się z uzależnieniem od hazardu - moja historia i konsekwencje dla rodziny

Chciałbym opisać swoją historię... Mam 34 lata, żonę, córkę 4-latka i drugie w drodze, lada moment się urodzi. Mam też wielki problem z hazardem, który pojawił się ok. 12 miesięcy temu i doprowadził do długów ok. 300 tys. Zacząłem inwestować na giełdzie, zainwestowałem swoje oszczędności, które w krotki czasie wzrosły do 900 tys. Nie wypłaciłem tego i wszystko straciłem i wtedy zaczęło się pierwsze zadłużenie w bankach, a później w parabankach. Po kilku miesiącach powiedziałem o tym zonie, wściekła się, ale wybaczyła.i pomogła spłacić zadłużenie, wtedy uważałem, ze nie jestem uzależniony, ze ta cała sytuacja tak się potoczyła, ze doprowadziła mnie do dna, ale zona mnie uratowała, i tutaj popełniłem pierwsze błędy, nie odciąłem się numeru telefonu, mejla gdzie te wszystkie reklamy przychodziły, blokowałem i usunąłem, zona mi prawie wybaczyła, żyliśmy jakby to się nie wydarzyło i wtedy uległem ponownie, po tych wszystkich reklamach, ofertach coś we mnie pękło i ponownie się zadłużyłem. Najpierw raz z zona powiedzieliśmy o wszystkim moim rodzicom, później jej. A na sam koniec zona chce odejść razem z córką, złożyła pozew. Wtedy zrozumiałem, jak bardzo ja skrzywdziłem i co zrobiłem. Niestety, ale juz jej zaufania nie odzyskam, mam chore myśli, napisałem listy, naprawdę teraz doszło do mnie, jak bardzo schrzaniłem, jestem wrakiem człowieka.

Zacząłem zauważać, że coraz bardziej odsuwam się od ludzi, w sensie emocjonalnym
Poł roku temu rozstałem się z dziewczyną, z którą byłem 3 lata, bardzo ją kochałem, jak nikogo innego nigdy przedtem. Ostatnio zacząłem zauważać, że coraz bardziej odsuwam się od ludzi, w sensie emocjonalnym. Tracę kontakty z przyjaciółmi i nie wiem czy to moja wina czy świata. Mam dużo bardzo płytkich relacji z kobietami, które oczekują ode mnie tylko bliskości cielesnej, a ja nie potrafię im jej odmówić, choć często nie mam ochoty na zbliżenie. Podobno jestem bardzo atrakcyjnym mężczyzną, chociaż sam nigdy tak siebie nie widziałem i mam mnóstwo adoratorek. Chciałbym znaleźć osobę, która będzie mnie prawdziwie kochała, a nie chciała mnie wykorzystać tylko jako krótkoterminową zabawkę. Zdaje sobie sprawę, że w tak krótkiej wiadomości nie zawrę nawet ułamka mojej historii, ale chciałbym prosić o pokazanie mi kierunku, w którym powinienem podążyć, aby zacząć naprawiać swoje życie. Będę wdzięczny za jakąkolwiek poradę. Pozdrawiam serdecznie.
Brak bliskości w związku po 13 latach - jak zrozumieć i co dalej?
Po 13 latach razem, z 2 dzieci, mąż - jak mówi - uświadomia sobie właśnie, że "najlepiej czuje się sam ze sobą", że "nie ma ochoty na żadną bliskość" (fizyczną ani albo mentalną tj. rozmowy o potrzebach, uczuciach itp.). Mówi, że ma tak od lat, ale dopiero teraz sobie to uświadomia. Szczęśliwie zdecydował, że pójdzie do specjalisty. Pewnie po tym, gdy ja powiedziałam "zacznij mnie w końcu przytulać, bo sobie pójdę". Ja widziałam ten problem od lat, ale jakoś radziłam sobie z tym do tej pory (najpierw zakochanie, potem opieka nad dziećmi), ale teraz 1. odbyłam kilka kursów rozwoju osobistego, jestem więc bardziej nastawiona na prawdziwą, głęboką, relację 2. dzieci są mniej wymagające, więc jest więcej czasu, żeby skupić się na sobie i na nas. Potrzebuję rozmów i czułości. Tego drugiego nie ma absolutnie w ogóle i nigdy nie było. Poza tym mąż jest świetnym ojcem i moim przyjacielem. Jaka terapia najlepsza? We mnie jest mieszanka poczucia bycia oszukaną z poczuciem wdzięczności dla męża za to co jest/było dobre i złością na męża za każdy przejaw, który ja interpretuje jako ten z kategorii "relacja". Co możecie mi podpowiedzieć? Jak zaopiekować w sobie ten żal?
3 miesiące temu zakończył się mój 8-letni związek, moja partnerka mnie zostawiła dla innego
Dzień dobry. 3 miesiące temu zakończył się mój 8-letni związek, moja partnerka mnie zostawiła dla innego... Wszystko było dobrze, dopóki nie pojawił się ten drugi... Od tego momentu nie potrafię się pozbierać, ciągle o niej myślę, nic mnie nie cieszy, nie mogę się skupić na niczym innym, czasem myślę o śmierci... Czuję się sam, nie mam nikogo, komu mógłbym się zwierzyć, kto by mnie wsparł... Wstydziłem się prosić o pomoc, choć był moment, w którym chciałem skończyć ze sobą, ale nie odważyłem się... Wiem, że szukanie na siłę kolejnego partnera byłoby złym posunięciem i muszę przecierpieć rozstanie, ale nie potrafię... Mam wrażenie, że już do końca życia będę sam...
Mam problem z pornografią, przez co żona chce rozwodu. Nie wiem od czego zacząć - od swojego uzależnienia czy naszej wspólnej terapii?
Żona wykluczyła mnie ze swojego życia, straszy rozwodem, mówi, że chce być wreszcie szczęśliwa (czyli powodem jestem ja). Nie jestem idealnym mężem, zmagam się z problemem pornografii, przez co oddaliśmy się w naszym związku... Co ja bym dał, żeby cofnąć czas o te parę lat. Ale nie idzie. Sprawy są na ostrzu noża. Nie wiem, gdzie zacząć. Od terapii uzależnienia, czy terapi małżeńskiej?
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.