Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Brak empatii i wsparcia emocjonalnego, rodzicielskie zaniedbanie a relacje społeczne

Dzień dobry Od dziecka odczuwałam, że jestem trochę inna niż moi rówieśnicy. Teraz mam 18 lat i nadal to trochę odczuwam, ale trochę mniej. Od dziecka brak mi empatii w sobie i współczucia do innych. Nigdy nie odczuwałam potrzeby aby pomóc innym i doradzić im w ciężkich chwilach. Nigdy nie wiedziałam i nadal nie wiem jak mam się zachować lub co zrobić w przypadku kiedy mój/moja znajomy/znajoma czują się źle psychicznie. Do ich problemów podchodzę logicznie, nie emocjonalnie. Zawsze daje im rady z mojego logicznego punktu widzenia, ale nie daje im żadnego wsparcia. Nie wiem jak mam zachować się w takich sytuacjach. Zawsze jak była jakaś przykra sytuacja nie odczuwałam żalu, empatii ani współczucia. Nie obchodziło mnie to lub bawiło mnie to. Nie wiem z czego to może wynikać ale możliwe jest to, że moi rodzice nie byli przy mnie emocjonalnie. Odkąd pamiętam nigdy nie mogłam liczyć na ich wsparcie, właściwie to żadne wsparcie. Nie obchodziło ich to co czułam i jedyne co ich obchodziło to, to żebym dobrze się uczyła i "przestała być taka pyskata i niewychowana." Nie miałam z nimi zbytnio dobrych relacji. Do teraz nie rozmawiam z nimi o moich uczuciach bo czuję, że jedynie co powiedzą to, to żebym się ogarnęła i tyle. Nie wiem czy to może dlatego nie czuję tej empatii do innych, bawi mnie to gdy komuś jest przykro.
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Dziękujemy za wiadomość.

Uważam, że już sam fakt, że zaczęła się Pani nad tym zastanawiać i szukać zrozumienia, mówi mi, że nie jest Pani obojętna „do końca”. Osoby całkowicie pozbawione refleksji nad sobą zwykle nie zadają sobie takich pytań. Sądzę, że warto spojrzeć na to szerzej niż tylko „mam lub nie mam empatii”. Jeśli przez lata nie doświadczała Pani emocjonalnego wsparcia, ciepła i bezpiecznej rozmowy o uczuciach, mogła się Pani nauczyć funkcjonować głównie przez logikę i dystans. Czasem psychika odcina emocje nie dlatego, że człowiek jest „zły” ale dlatego, że nigdy nie miał przestrzeni, by się ich bezpiecznie uczyć i przeżywać a to, że czyjaś przykrość bywa dla Pani obojętna albo nawet śmieszna, może być też formą obrony przed własnymi trudnymi uczuciami, których przez lata nie było gdzie pomieścić. Nie oznacza to automatycznie, że jest Pani „bezduszna”. Bardziej widzę w tym trudność w rozpoznawaniu i przeżywaniu emocjonalnej bliskości: swojej i cudzej.

Ważne też, by pamiętać, że empatia nie zawsze wygląda jak spontaniczne wzruszenie. Czasem zaczyna się od świadomego zatrzymania i próby zrozumienia drugiej osoby, nawet jeśli emocje nie pojawiają się automatycznie. Tego można się uczyć. Myślę, że bardzo wartościowa mogłaby być dla Pani rozmowa z psychologiem, nie po to, by Panią oceniać ale by wspólnie zrozumieć, jak wyglądał Pani emocjonalny rozwój i co dziś jest dla Pani trudne w kontakcie z uczuciami.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry 

 

 Wejście w dorosłe życie to ważny etap i ważny i odważny krok, by zastanowić się nad swoimi odczuciami i relacjami. Empatia rozwija się w dzieciństwie przez obserwację i reakcje opiekunów; jeśli rodzice byli emocjonalnie niedostępni, mogłaś nie otrzymać wzorców, jak rozpoznawać i reagować na uczucia innych. Niektóre osoby lepiej rozumieją logicznie, co czuje drugi człowiek , ale nie współodczuwają tego emocjonalnie ,  stąd racjonalne rady zamiast emocjonalnego wsparcia.  Doświadczenia z dzieciństwa (zaniedbanie, brak wsparcia) mogą wpływać na sposób reagowania na emocje innych u niektórych osób prowadzi to do obojętności albo nawet do reakcji typu „bawi mnie to”, co bywa mechanizmem obronnym przeciwko niewygodnym emocjom.

Cechy zaburzeń osobowości (np. z ograniczoną empatią)  rozpoznaje jednak specjalista na podstawie historii i zachowań, nie na podstawie jednego opisu.

  Ćwicz rozpoznawanie emocji: zacznij od prostego zadania i obserwuj twarz, głos i postawę znajomej osoby i nazwij (na głos lub w myślach) prawdopodobne emocje: smutek, złość, zmęczenie. To rozwija umiejętność rozpoznawania, nawet jeśli nie odczuwasz emocji od razu. Używaj pytań otwierających i odzwierciedlania: zamiast od razu radzić, zapytaj „Co się stało?” lub „Jak się z tym czujesz?”, a potem powtórz krótkie streszczenie („Czyli czujesz się…?”). To pokazuje wsparcie bez konieczności intensywnego współodczuwania. Taka technika jest pomocna, gdy chcesz być obecna, ale naturalnie reagujesz logicznie. Małe akty współczucia: proste gesty (słowa „Przykro mi, że tak jest”, krótka wiadomość „Myślę o tobie”) bywają wystarczające i uczą cię okazywania troski stopniowo. Nie musisz od razu czuć głębokiej empatii, by działać empatycznie. Pracuj nad własną historią emocjonalną: zapisuj, co myślisz i czujesz w różnych sytuacjach (dziennik). Analiza swoich reakcji pomoże zrozumieć, czy to mechanizm obronny, obojętność, czy inna przyczyna.

 Jeśli brak empatii powoduje poważne problemy w relacjach, izolację, lub jeśli zauważasz u siebie zachowania krzywdzące dla innych wskazana jest konsultacja z psychologiem lub psychiatrą, który przeprowadzi rzetelną ocenę.

Jeśli w Twojej przeszłości były traumy lub chroniczne zaniedbanie emocjonalne i wpływa to na twoje funkcjonowanie (np. napięcie, lęk, trudności w bliskich relacjach), terapia może pomóc przepracować te doświadczenia i nauczyć nowych sposobów reagowania. Zamiast: „Powinnaś to tak zrobić…”, spróbuj: „Słyszę, że to było trudne. Chcesz, żebym posłuchała czy pomogła znaleźć rozwiązanie?”  To daje wybór i pokazuje obecność bez wymuszonego współodczuwania.

Joanna Cichosz

Joanna Cichosz

Dzień dobry,

Warto zacząć od tego, że sama refleksja nad tym i zadawanie sobie pytania „skąd to się bierze?” świadczy o pewnej uważności na siebie, a to już ważny pierwszy krok. Jednocześnie to, co Pani opisała może budzić pewien niepokój. Empatia nie jest jedną prostą cechą, którą się albo ma, albo nie. U części osób naturalnie silniejsza bywa empatia poznawcza (czyli rozumienie sytuacji i logiczne doradzanie), a słabsza emocjonalna („wczuwanie się" w to, co czuje druga osoba). Być może u Pani silniejsza jest ta pierwsza forma. Możliwe również, że doświadczenia z domu miały znaczenie dla jej kształtowania się. Jeśli jako dziecko nie doświadczała Pani emocjonalnego wsparcia, mogła Pani nauczyć się dystansować od emocji (własnych i cudzych), bo to był sposób adaptacji, pewien mechanizm chroniący przed czymś trudnym. Jednocześnie fragment, że „bawi Panią, gdy komuś jest przykro”, warto potraktować poważnie, z ciekawością, nie oceną. Dobrze byłoby przyjrzeć się temu szerzej z psychologiem po to, by lepiej zrozumieć swoje emocje, sposób budowania relacji i to, skąd bierze się taki dystans wobec innych.

Pozdrawiam serdecznie

Joanna Cichosz

Martyna Kaleta

Martyna Kaleta

Dzień dobry,

to, co Pani opisuje, może być dla Pani samej niepokojące – szczególnie kiedy widzi Pani różnicę między sobą a innymi osobami i zastanawia się, z czego ona wynika.

Z jednej strony mówi Pani o tym, że w sytuacjach trudnych dla innych pojawia się u Pani raczej podejście logiczne niż emocjonalne. Że wie Pani, co powiedzieć „z głowy”, ale nie pojawia się odruch współczucia czy potrzeba wsparcia. Z drugiej strony w tle jest historia relacji, w których nie było miejsca na Pani emocje – gdzie ważniejsze było zachowanie czy wyniki niż to, co Pani czuła.

W psychologii procesu patrzymy na takie doświadczenia nie jako „brak” czy „defekt”, ale jako pewien sposób ukształtowania się kontaktu z emocjami. Jeśli przez długi czas nie ma przestrzeni na to, żeby czuć i być w tym zauważonym, to naturalną reakcją może być odsunięcie się od tej części siebie. Czasem to przyjmuje formę większego oparcia się na myśleniu, logice, dystansie.

To, że reaguje Pani bardziej „z głowy” niż „z emocji”, może być więc nie tyle czymś, co jest z Panią nie tak, ale raczej sposobem, który kiedyś pomagał funkcjonować w trudnym środowisku.

Jednocześnie ważne jest to, co Pani zauważa – że coś w tym doświadczeniu jest dla Pani inne, może trochę obce, może budzące pytania. To już jest pewien rodzaj kontaktu z tym tematem.

W pracy terapeutycznej nie chodziłoby o to, żeby „nagle stać się empatyczną” czy wymusić jakieś reakcje. Raczej o to, żeby powoli przyglądać się temu, jak Pani doświadcza innych ludzi, co się pojawia w ciele i emocjach (albo właśnie się nie pojawia) i jakie to ma dla Pani znaczenie.

Czasem dostęp do empatii nie znika – tylko jest bardzo głęboko schowany albo nie miał szansy się rozwinąć w bezpieczny sposób. I dopiero w kontakcie, w relacji, gdzie jest więcej akceptacji i mniej oceny, może się stopniowo pojawiać.
To, co może być pomocne na teraz, to nie tyle „wiedzieć, co robić”, ale zacząć zauważać:
co się w Pani dzieje w takich sytuacjach,
czy pojawia się napięcie, dystans, obojętność,
czy coś Panią porusza – nawet bardzo subtelnie.

To nie jest coś, co trzeba szybko zmieniać. Raczej coś, czemu można się powoli przyglądać.

pozdrawiam,
Martyna Kaleta

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

Poczucie odmienności i brak empatii, o których Pani pisze, są bardzo ważnymi sygnałami, które warto potraktować z dużą wyrozumiałością dla samej siebie. To, co opisuje Pani jako "logiczne podejście" zamiast emocjonalnego, często nie wynika z bycia "złą osobą", ale jest mechanizmem obronnym wykształconym w dzieciństwie. Jeśli rodzice nie oferowali Pani wsparcia emocjonalnego i unieważniali Pani uczucia, każąc się „ogarnąć”, Pani umysł mógł nauczyć się odcinać emocje, aby przetrwać w chłodnym środowisku.

W psychologii takie zjawisko często tłumaczy się tym, że nie można dać innym czegoś, czego samemu się nie otrzymało. Jeśli Pani potrzeby emocjonalne były ignorowane, naturalne jest, że teraz trudno Pani współodczuwać ból innych, a reakcja w postaci rozbawienia może być formą dystansowania się od trudnych, niezrozumiałych sytuacji. Takie zachowanie nie definiuje Pani na zawsze – w wieku 18 lat mózg wciąż się kształtuje, a świadomość tego mechanizmu to pierwszy krok do ewentualnej zmiany.

Warto rozważyć konsultację z psychologiem, ponieważ pod tym logicznym chłodem mogą kryć się niezaspokojone potrzeby z przeszłości. Nie jest Pani "zepsuta", jest Pani osobą, która musiała wykształcić specyficzny sposób funkcjonowania, aby poradzić sobie z brakiem bliskości w domu. Jest Pani wystarczająca dokładnie taka, jaka jest Pani teraz, a praca nad zrozumieniem własnych mechanizmów może pomóc Pani poczuć się pewniej w relacjach z ludźmi.

Wszystkiego dobrego.

Bożena Nagórska

Zobacz podobne

Mam problem z zaburzeniem osobowości połączone z depresją umiarkowaną, zaburzenia somatyczne lęki i szybko denerwuje się
Witam, mam na imię Szymon mam problem z zaburzeniem osobowości polączone z depresją umiarkowaną zaburzenia somatyczne lęki i szybko denerwuje się. W wieku 6 lat miałem ciężki wypadek potrącił mnie i babcie na pasach samochód jakoś cudem doszedłem do siebie, teraz obecnie niezbyt dobrze w życiu mi się potoczyło. Dwa lata temu urodził mi się syn ale zostałem pewne sposób odrzucony przez matkę mojego syna przez przyczynę mojego wieku, mam 24 lata i w pewnym sensie pogodziłem się że będę sam mieszkam sam. Babcia jest już bardzo podeszłym wieku że nie daje już rady i mieszka u mojej cioci, moja mama mieszka zagranicą, tata mnie mój odrzucił i też przez to czuje się z tym wszystkim odrzucony i mam myśli takie że odpuszczę że nawet jak bym miał mieć kolejny wiązek to ono upadnie bardzo szybko tak jak mamy związek z ojczymem . Jestem też po traumie przemocy domowej mama jest po rozwodzie wieku 20 lat zostałem sam bez mamy wyjechała zagranice Ja nie chciałem. Chciałbym zasięgnąć rady ogólnie leczyłem się do 2019 roku ostani raz w szpitalu byłem 2019 jak dostałem ataku zaburzenia somatycznego połoczone z parestezja po przebytym urazie ręki przed ramienia .Nie mogę brać leków negatywnie działają boję się że stracę pracę przez to wszystko proszę o pomoc pozdrawiam Szymon
Witam, mam pewien problem otóż, od długiego czasu nie obchodzi mnie nic wokół
Witam, mam pewien problem otóż, od długiego czasu nie obchodzi mnie nic wokół, nie potrafię się cieszyć i wszystko jest mi obojętne. Mam wrażenie, że nie posiadam uczuć, mam ciągłą pustkę w głowie. Nie potrafię prowadzić żadnej konwersacji z ludźmi, czuję się zacofany i nie ma to dla mnie sensu. Czasami myślę, że każde moje wypowiedziane zdanie (jeżeli już coś powiem, bo w większości mnie zatyka i mam totalną pustkę), jest nielogiczne, i powiedziane, żeby tylko odpowiedzieć. Męczy mnie rozmowa. Wydaje mi się, że jestem po prostu pusty. Dodam tylko, że mam 19 lat. Chciałbym żyć jak każdy normalny nastolatek, mieć znajomych, energię i cieszyć. Czuję się, jakbym w ogóle nie uczestniczył w życiu, tylko egzystował, a to bardzo męczy.
Jak radzić sobie z emocjami związanymi z badaniem ginekologicznym żony, cierpiąc na borderline

Dzień, dobry. Moja żona była w szpitalu, Na oddziale ginekologicznym i pierwsze raz USG i badanie robił jej młody lekarz ginekolog. Ja cierpię na borderline i nie mogę poradzić sobie z faktem, że była naga i dotykał ją obcy facet. Co mam zrobić, aby przestać o tym myśleć. Czuje się prawie zdradzony, że obcy facet wkładaj jej palca, mimo że w rękawiczkach. :(

Mój narzeczony potrzebuje zostać sam. Czy to depresja? Jak sobie z tym radzić?
Spotkał mnie bardzo trudny czas. Mój narzeczony nagle stwierdził, że potrzebuje zostać sam, skupić się na sobie, na swoim rozwoju. Powiedział, że czuje się pusty w środku. Wygląda jakby nie było w nim emocji. Zostawił mnie samą z dzieckiem. Zawsze był kochającym ojcem i wspaniałym partnerem, ale ostatnio po prostu go nie poznaję. Jakby był całkiem obcy. Jego oczy są puste. Mówi, że nadal kocha mnie i syna, ale chce być sam, jednocześnie nie chce znikać i chce się z nami spotykać. Dla mnie to nie jest normalne zachowanie. Nawet nie spróbował w żaden sposób jakoś ratować naszej rodziny, mimo iż mówiłam mu, że jeśli czuje się źle, pójdę na wiele kompromisów, bo chce, żeby był szczesliwy i żeby z nas nie rezygnował. Bardzo mi z tym źle. Nie wiem, co się z nim dzieje. Czy to depresja? Byliśmy ze sobą 8 lat, a on odszedł tak nagle, bez prób ratowania tego, jedynie mówiąc, że czuje, że nie nadaje się do takiego życia i że jedynie czego chce, to być sam. Zniszczyło mi to życie, a serce rozpadło się na miliony kawałków. Po prostu tego nie rozumiem 😔 Dodam, że narzeczony w tym roku stracił mamę i prawie tatę, więc nie był to dla niego emocjonalnie łatwy rok. A nagle czuję się jakby po prostu przestał mnie kochać.
Kontynuacja pytania udawania ciąży.
Nie chodzi o to, że ja się tym zachwycam, po prostu podoba mi się wizualny wygląd ciąży, śledzę też często w internecie takie treści, jak mężczyźni i kobiety również robią sobie brzuchy, jak w ciąży.
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!