Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
70 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,6
Oceny na podstawie kilkuset opinii w sklepach
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Brak empatii i wsparcia emocjonalnego, rodzicielskie zaniedbanie a relacje społeczne

Dzień dobry Od dziecka odczuwałam, że jestem trochę inna niż moi rówieśnicy. Teraz mam 18 lat i nadal to trochę odczuwam, ale trochę mniej. Od dziecka brak mi empatii w sobie i współczucia do innych. Nigdy nie odczuwałam potrzeby aby pomóc innym i doradzić im w ciężkich chwilach. Nigdy nie wiedziałam i nadal nie wiem jak mam się zachować lub co zrobić w przypadku kiedy mój/moja znajomy/znajoma czują się źle psychicznie. Do ich problemów podchodzę logicznie, nie emocjonalnie. Zawsze daje im rady z mojego logicznego punktu widzenia, ale nie daje im żadnego wsparcia. Nie wiem jak mam zachować się w takich sytuacjach. Zawsze jak była jakaś przykra sytuacja nie odczuwałam żalu, empatii ani współczucia. Nie obchodziło mnie to lub bawiło mnie to. Nie wiem z czego to może wynikać ale możliwe jest to, że moi rodzice nie byli przy mnie emocjonalnie. Odkąd pamiętam nigdy nie mogłam liczyć na ich wsparcie, właściwie to żadne wsparcie. Nie obchodziło ich to co czułam i jedyne co ich obchodziło to, to żebym dobrze się uczyła i "przestała być taka pyskata i niewychowana." Nie miałam z nimi zbytnio dobrych relacji. Do teraz nie rozmawiam z nimi o moich uczuciach bo czuję, że jedynie co powiedzą to, to żebym się ogarnęła i tyle. Nie wiem czy to może dlatego nie czuję tej empatii do innych, bawi mnie to gdy komuś jest przykro.
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Dziękujemy za wiadomość.

Uważam, że już sam fakt, że zaczęła się Pani nad tym zastanawiać i szukać zrozumienia, mówi mi, że nie jest Pani obojętna „do końca”. Osoby całkowicie pozbawione refleksji nad sobą zwykle nie zadają sobie takich pytań. Sądzę, że warto spojrzeć na to szerzej niż tylko „mam lub nie mam empatii”. Jeśli przez lata nie doświadczała Pani emocjonalnego wsparcia, ciepła i bezpiecznej rozmowy o uczuciach, mogła się Pani nauczyć funkcjonować głównie przez logikę i dystans. Czasem psychika odcina emocje nie dlatego, że człowiek jest „zły” ale dlatego, że nigdy nie miał przestrzeni, by się ich bezpiecznie uczyć i przeżywać a to, że czyjaś przykrość bywa dla Pani obojętna albo nawet śmieszna, może być też formą obrony przed własnymi trudnymi uczuciami, których przez lata nie było gdzie pomieścić. Nie oznacza to automatycznie, że jest Pani „bezduszna”. Bardziej widzę w tym trudność w rozpoznawaniu i przeżywaniu emocjonalnej bliskości: swojej i cudzej.

Ważne też, by pamiętać, że empatia nie zawsze wygląda jak spontaniczne wzruszenie. Czasem zaczyna się od świadomego zatrzymania i próby zrozumienia drugiej osoby, nawet jeśli emocje nie pojawiają się automatycznie. Tego można się uczyć. Myślę, że bardzo wartościowa mogłaby być dla Pani rozmowa z psychologiem, nie po to, by Panią oceniać ale by wspólnie zrozumieć, jak wyglądał Pani emocjonalny rozwój i co dziś jest dla Pani trudne w kontakcie z uczuciami.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry 

 

 Wejście w dorosłe życie to ważny etap i ważny i odważny krok, by zastanowić się nad swoimi odczuciami i relacjami. Empatia rozwija się w dzieciństwie przez obserwację i reakcje opiekunów; jeśli rodzice byli emocjonalnie niedostępni, mogłaś nie otrzymać wzorców, jak rozpoznawać i reagować na uczucia innych. Niektóre osoby lepiej rozumieją logicznie, co czuje drugi człowiek , ale nie współodczuwają tego emocjonalnie ,  stąd racjonalne rady zamiast emocjonalnego wsparcia.  Doświadczenia z dzieciństwa (zaniedbanie, brak wsparcia) mogą wpływać na sposób reagowania na emocje innych u niektórych osób prowadzi to do obojętności albo nawet do reakcji typu „bawi mnie to”, co bywa mechanizmem obronnym przeciwko niewygodnym emocjom.

Cechy zaburzeń osobowości (np. z ograniczoną empatią)  rozpoznaje jednak specjalista na podstawie historii i zachowań, nie na podstawie jednego opisu.

  Ćwicz rozpoznawanie emocji: zacznij od prostego zadania i obserwuj twarz, głos i postawę znajomej osoby i nazwij (na głos lub w myślach) prawdopodobne emocje: smutek, złość, zmęczenie. To rozwija umiejętność rozpoznawania, nawet jeśli nie odczuwasz emocji od razu. Używaj pytań otwierających i odzwierciedlania: zamiast od razu radzić, zapytaj „Co się stało?” lub „Jak się z tym czujesz?”, a potem powtórz krótkie streszczenie („Czyli czujesz się…?”). To pokazuje wsparcie bez konieczności intensywnego współodczuwania. Taka technika jest pomocna, gdy chcesz być obecna, ale naturalnie reagujesz logicznie. Małe akty współczucia: proste gesty (słowa „Przykro mi, że tak jest”, krótka wiadomość „Myślę o tobie”) bywają wystarczające i uczą cię okazywania troski stopniowo. Nie musisz od razu czuć głębokiej empatii, by działać empatycznie. Pracuj nad własną historią emocjonalną: zapisuj, co myślisz i czujesz w różnych sytuacjach (dziennik). Analiza swoich reakcji pomoże zrozumieć, czy to mechanizm obronny, obojętność, czy inna przyczyna.

 Jeśli brak empatii powoduje poważne problemy w relacjach, izolację, lub jeśli zauważasz u siebie zachowania krzywdzące dla innych wskazana jest konsultacja z psychologiem lub psychiatrą, który przeprowadzi rzetelną ocenę.

Jeśli w Twojej przeszłości były traumy lub chroniczne zaniedbanie emocjonalne i wpływa to na twoje funkcjonowanie (np. napięcie, lęk, trudności w bliskich relacjach), terapia może pomóc przepracować te doświadczenia i nauczyć nowych sposobów reagowania. Zamiast: „Powinnaś to tak zrobić…”, spróbuj: „Słyszę, że to było trudne. Chcesz, żebym posłuchała czy pomogła znaleźć rozwiązanie?”  To daje wybór i pokazuje obecność bez wymuszonego współodczuwania.

Joanna Cichosz

Joanna Cichosz

Dzień dobry,

Warto zacząć od tego, że sama refleksja nad tym i zadawanie sobie pytania „skąd to się bierze?” świadczy o pewnej uważności na siebie, a to już ważny pierwszy krok. Jednocześnie to, co Pani opisała może budzić pewien niepokój. Empatia nie jest jedną prostą cechą, którą się albo ma, albo nie. U części osób naturalnie silniejsza bywa empatia poznawcza (czyli rozumienie sytuacji i logiczne doradzanie), a słabsza emocjonalna („wczuwanie się" w to, co czuje druga osoba). Być może u Pani silniejsza jest ta pierwsza forma. Możliwe również, że doświadczenia z domu miały znaczenie dla jej kształtowania się. Jeśli jako dziecko nie doświadczała Pani emocjonalnego wsparcia, mogła Pani nauczyć się dystansować od emocji (własnych i cudzych), bo to był sposób adaptacji, pewien mechanizm chroniący przed czymś trudnym. Jednocześnie fragment, że „bawi Panią, gdy komuś jest przykro”, warto potraktować poważnie, z ciekawością, nie oceną. Dobrze byłoby przyjrzeć się temu szerzej z psychologiem po to, by lepiej zrozumieć swoje emocje, sposób budowania relacji i to, skąd bierze się taki dystans wobec innych.

Pozdrawiam serdecznie

Joanna Cichosz

Martyna Kaleta

Martyna Kaleta

Dzień dobry,

to, co Pani opisuje, może być dla Pani samej niepokojące – szczególnie kiedy widzi Pani różnicę między sobą a innymi osobami i zastanawia się, z czego ona wynika.

Z jednej strony mówi Pani o tym, że w sytuacjach trudnych dla innych pojawia się u Pani raczej podejście logiczne niż emocjonalne. Że wie Pani, co powiedzieć „z głowy”, ale nie pojawia się odruch współczucia czy potrzeba wsparcia. Z drugiej strony w tle jest historia relacji, w których nie było miejsca na Pani emocje – gdzie ważniejsze było zachowanie czy wyniki niż to, co Pani czuła.

W psychologii procesu patrzymy na takie doświadczenia nie jako „brak” czy „defekt”, ale jako pewien sposób ukształtowania się kontaktu z emocjami. Jeśli przez długi czas nie ma przestrzeni na to, żeby czuć i być w tym zauważonym, to naturalną reakcją może być odsunięcie się od tej części siebie. Czasem to przyjmuje formę większego oparcia się na myśleniu, logice, dystansie.

To, że reaguje Pani bardziej „z głowy” niż „z emocji”, może być więc nie tyle czymś, co jest z Panią nie tak, ale raczej sposobem, który kiedyś pomagał funkcjonować w trudnym środowisku.

Jednocześnie ważne jest to, co Pani zauważa – że coś w tym doświadczeniu jest dla Pani inne, może trochę obce, może budzące pytania. To już jest pewien rodzaj kontaktu z tym tematem.

W pracy terapeutycznej nie chodziłoby o to, żeby „nagle stać się empatyczną” czy wymusić jakieś reakcje. Raczej o to, żeby powoli przyglądać się temu, jak Pani doświadcza innych ludzi, co się pojawia w ciele i emocjach (albo właśnie się nie pojawia) i jakie to ma dla Pani znaczenie.

Czasem dostęp do empatii nie znika – tylko jest bardzo głęboko schowany albo nie miał szansy się rozwinąć w bezpieczny sposób. I dopiero w kontakcie, w relacji, gdzie jest więcej akceptacji i mniej oceny, może się stopniowo pojawiać.
To, co może być pomocne na teraz, to nie tyle „wiedzieć, co robić”, ale zacząć zauważać:
co się w Pani dzieje w takich sytuacjach,
czy pojawia się napięcie, dystans, obojętność,
czy coś Panią porusza – nawet bardzo subtelnie.

To nie jest coś, co trzeba szybko zmieniać. Raczej coś, czemu można się powoli przyglądać.

pozdrawiam,
Martyna Kaleta

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

Poczucie odmienności i brak empatii, o których Pani pisze, są bardzo ważnymi sygnałami, które warto potraktować z dużą wyrozumiałością dla samej siebie. To, co opisuje Pani jako "logiczne podejście" zamiast emocjonalnego, często nie wynika z bycia "złą osobą", ale jest mechanizmem obronnym wykształconym w dzieciństwie. Jeśli rodzice nie oferowali Pani wsparcia emocjonalnego i unieważniali Pani uczucia, każąc się „ogarnąć”, Pani umysł mógł nauczyć się odcinać emocje, aby przetrwać w chłodnym środowisku.

W psychologii takie zjawisko często tłumaczy się tym, że nie można dać innym czegoś, czego samemu się nie otrzymało. Jeśli Pani potrzeby emocjonalne były ignorowane, naturalne jest, że teraz trudno Pani współodczuwać ból innych, a reakcja w postaci rozbawienia może być formą dystansowania się od trudnych, niezrozumiałych sytuacji. Takie zachowanie nie definiuje Pani na zawsze – w wieku 18 lat mózg wciąż się kształtuje, a świadomość tego mechanizmu to pierwszy krok do ewentualnej zmiany.

Warto rozważyć konsultację z psychologiem, ponieważ pod tym logicznym chłodem mogą kryć się niezaspokojone potrzeby z przeszłości. Nie jest Pani "zepsuta", jest Pani osobą, która musiała wykształcić specyficzny sposób funkcjonowania, aby poradzić sobie z brakiem bliskości w domu. Jest Pani wystarczająca dokładnie taka, jaka jest Pani teraz, a praca nad zrozumieniem własnych mechanizmów może pomóc Pani poczuć się pewniej w relacjach z ludźmi.

Wszystkiego dobrego.

Bożena Nagórska

Zobacz podobne

Brak empatii i wsparcia emocjonalnego, rodzicielskie zaniedbanie a relacje społeczne
Dzień dobry Od dziecka odczuwałam, że jestem trochę inna niż moi rówieśnicy. Teraz mam 18 lat i nadal to trochę odczuwam, ale trochę mniej. Od dziecka brak mi empatii w sobie i współczucia do innych. Nigdy nie odczuwałam potrzeby aby pomóc innym i doradzić im w ciężkich chwilach. Nigdy nie wiedziałam i nadal nie wiem jak mam się zachować lub co zrobić w przypadku kiedy mój/moja znajomy/znajoma czują się źle psychicznie. Do ich problemów podchodzę logicznie, nie emocjonalnie. Zawsze daje im rady z mojego logicznego punktu widzenia, ale nie daje im żadnego wsparcia. Nie wiem jak mam zachować się w takich sytuacjach. Zawsze jak była jakaś przykra sytuacja nie odczuwałam żalu, empatii ani współczucia. Nie obchodziło mnie to lub bawiło mnie to. Nie wiem z czego to może wynikać ale możliwe jest to, że moi rodzice nie byli przy mnie emocjonalnie. Odkąd pamiętam nigdy nie mogłam liczyć na ich wsparcie, właściwie to żadne wsparcie. Nie obchodziło ich to co czułam i jedyne co ich obchodziło to, to żebym dobrze się uczyła i "przestała być taka pyskata i niewychowana." Nie miałam z nimi zbytnio dobrych relacji. Do teraz nie rozmawiam z nimi o moich uczuciach bo czuję, że jedynie co powiedzą to, to żebym się ogarnęła i tyle. Nie wiem czy to może dlatego nie czuję tej empatii do innych, bawi mnie to gdy komuś jest przykro.
Lęk, impulsywność i agresja – jak rozpoznać przyczynę?

Witam,

chcę wiedzieć, co mówią te objawy czy to jakieś zaburzenie? Borderline? Depresja? 

Nie, że chcę diagnozy, po prostu z ciekawości chcę opinii doświadczonych psychologów itp. 

Jak z państwa strony to wygląda? 

Objawy z tekstu: 

1. Psychiczne: Ciągłe uczucie pustki. Problemy z poczuciem rzeczywistości (derealizacja). Problemy z pamięcią i świadomością (nie pamięta, jak znalazła się w danym miejscu). Niezdolność do odczuwania szczęścia. 

Nasilony lęk (obawa o zdrowie, np. strach przed rakiem). 

Życie w ciągłym niepokoju i strachu. Niechęć do bycia samej, potrzeba stałej obecności bliskiej osoby. 

Silna reakcja emocjonalna na poczucie odrzucenia. 

Grożenie zrobieniem sobie krzywdy w sytuacjach zagrożenia porzuceniem. Skłonność do wyżywania się emocjonalnie na innych i impulsywność. Poczucie winy i żal po agresywnych zachowaniach. Myśli rezygnacyjne (brak chęci życia). 

 

2. Agresywne zachowania: Wyzywanie bliskich i partnera. Rzucanie się na innych, fizyczne ataki. 

Wyładowywanie frustracji w sposób destrukcyjny (przeklinanie, mówienie okrutnych słów). Potrzeba dominacji nad innymi. 

 

3. Impulsywność: Podejmowanie ryzykownych działań, takich jak kradzieże, czy włamywanie się dla emocji. 

Grożenie innym, manipulacja i przesadne reakcje na drobne bodźce. 

 

4. Relacyjne: Lęk przed odrzuceniem. Brak zrozumienia dla potrzeb partnera. Obwinianie innych za swoje emocje. 

 

5. Trauma: Wspomnienia z dzieciństwa dotyczące przemocy domowej (emocjonalnej i fizycznej w mniejszym stopniu- agresywny ojciec). Brak czułości i wsparcia emocjonalnego ze strony ojca. Doświadczanie manipulacji emocjonalnej i krzywdzących słów. Nieobecność ojca w życiu (brak zainteresowania dzieckiem, ciągłe wyjazdy do pracy na 1/2 tygodnie, przyjazd i znów).

Wyjście ze szpitala psychiatrycznego - poszukuję kogoś, kto da nadzieję na dobrą terapię.

Witam, właśnie będę wychodził ze szpitala psychiatrycznego, w którym zeszkli mi z leków, pozostawiając tylko pregabaline i lek nasenny. Mówią, że potrzebuje terapii, bo mam zaburzenia osobowości i że leki nie pomogą (testowali wychwyt serotoniny nie działa). Byłem w życiu u 14 psychoterapeutów w różnych nurtach i 3 szpitalach psychiatrycznych razem 12 miesięcy. Straciłem wiarę i psychoterapię i psychiatrię po takim czasie czuje wielki ból i smutek i chcę się zabić, ale nie chce tego robić, jeżeli jakaś opcja żeby mi pomóc.

Podejrzewam u męża ChAD. Psychiatra dał leki, ale nie postawił diagnozy - mąż ma napady lęku i poczucie beznadziei. Czy tak może być?
Od kilku dziesięciu lat podejrzewam że maz ma chad.Po rozmowie z psychiatra przekazałam informacje oczywiscie maz to potwierdził.. Nie chcial wcześniej iść do psychiatry.Do dnia jak dostal okropnego napadu leku paniki był nie do życia to była katastrofa.Wiedzialam jak postepowac bo od 5 lat czytam o xhad.Lekarz przepisał silny środek uspakajajacy i kwetiapune .Leki zaczęły dzialac po miesiącu.Maz wcześniej przed rozmową z psychiatra nie spał 6 dni.Po kwetiap7nie przespal 5 godz to był sukces.Nurt7je mnie pytanie dlaczego kekarz nie dał diagnozy mimo że pi rozmowie z nami odpowiedzi na zadawane pytania i opowiedzeniu przez nas jakie objawy od kilkunastu lat występowały nie odpowiedział k9nktetnie mimo że wszystko wskazuje na chad.Jeszcze pytanie mimo że jest dużo lepiej przeważnie rano ma napady leku i beznadziei czy to tak ma byc i czy to wkoncu ustąpi?
Nawracające kryzysy, autodestrukcyjne myśli i cPTSD po 40. roku życia – czy terapia może jeszcze pomóc?
Niestety miewam silne kryzysy bycia i życia! Czuję, że po każdym kolejnym jestem coraz mniej silna i tracę nadzieję, że kiedyś po prostu nie będę już czuć tych autodestrukcyjnych emocji i myśli. Nie wiem dlaczego tak jest! Mam zdiagnozowane zaburzenia osobowości i cptsd. Jestem pod opieką specjalisty, jestem w systematycznej terapii a jednak jest jak jest.Mam prawie 50 lat, może to kwestia wieku, że nie daję rady. Takiego może braku wiary w to, że może być lepiej. Nie wiem! Boję się z jednej strony o siebie a z drugiej wszystko staje mi się coraz bardziej obojętne. N
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.