Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Przedszkolak oskarżany o złe zachowanie i kłamstwo – jak reagować jako rodzic?

Witam Na dziecko są skargi że coś zrobiło. Pokazało język, coś zabrało. Najczęściej od jednej osoby. Czasem zdarzy się że inna osoba powie i rówieśnicy potwierdzą. Chodzi o przedszkolaki. Gdy rozmawiamy zawsze twierdzi że nie. Tłumaczymy że najgorsza prawda jest lepsza niż kłamstwo. Że upór jest zły. Że kłamstwo jest złe. Nadal zawzięcie że nie. Jak wypośrodkować takie sytuacje? Kadra mimo że nie widziała sytuacji, ufa drugiej stronie.
Piotr Włodarczyk

Piotr Włodarczyk

Dzień dobry. W przypadku przedszkolaków warto pamiętać, że dzieci często zaprzeczają nie z uporu, ale z potrzeby obrony siebie lub braku pełnego zrozumienia sytuacji. Zamiast skupiać się na tym, czy mówi prawdę, lepiej spokojnie rozmawiać o zasadach i konsekwencjach zachowań: co robimy, gdy coś zabierzemy, jak reagujemy, gdy jesteśmy źli. Dobrze też poprosić kadrę o bardziej uważną obserwację i unikanie ocen bez bezpośredniego potwierdzenia, a nawet jeśli jest potwierdzenie, to nie powinno być ocen, a tłumaczenie sytuacji. Najważniejsze to wspierać dziecko w nauce właściwych zachowań, a nie tylko w przyznawaniu się do winy. Pozdrawiam 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry

W przypadku przedszkolaka zaprzeczanie faktom mimo dowodów często nie wynika ze złośliwości czy chęci oszukania, lecz jest mechanizmem obronnym przed lękiem, wstydem lub utratą akceptacji w oczach dorosłego. Dziecko w tym wieku utożsamia przyznanie się do błędu z byciem „złym dzieckiem”, dlatego magiczne myślenie podpowiada mu, że mówienie „nie” sprawi, iż sytuacja po prostu przestanie istnieć.

Zamiast skupiać się na moralizowaniu o wyższości prawdy nad kłamstwem, co w tej fazie rozwoju może być dla dziecka zbyt abstrakcyjne i nasilać poczucie zagrożenia, warto zmienić strategię na „rozwiązanie problemu bez szukania winnego”. Można spróbować komunikatu, który zdejmuje presję z przyznawania się: „Widzę, że ta sytuacja jest dla ciebie trudna i może boisz się mojej reakcji, ale nie musimy już ustalać, kto zaczął – zastanówmy się, co zrobić, żeby jutro zabawa z kolegą była miła”. Takie podejście uczy dziecko, że błąd jest naprawialny i nie wiąże się z odrzuceniem, co z czasem naturalnie obniża potrzebę kłamania. W relacji z kadrą warto natomiast dążyć do wspólnego obserwowania procesów grupowych, sugerując, by skupić się na wspieraniu dziecka w nabywaniu umiejętności społecznych, zamiast jedynie na egzekwowaniu przyznania się do winy.

 

Powodzenia

Bożena Nagórska

Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

dzień dobry

Widać, że bardzo zależy Pani na tym, żeby zrozumieć, co tak naprawdę dzieje się z dzieckiem. 

Dziecko, które kategorycznie zaprzecza — nawet wobec wielu osób, nawet gdy "wszyscy widzieli" — nie jest dzieckiem złym ani kłamcą w dorosłym rozumieniu tego słowa. W wieku przedszkolnym mózg dziecka nie jest jeszcze w stanie rozdzielić pojęcia "popełniłam błąd" od pojęcia "jestem złą osobą". Dlatego każde oskarżenie, nawet łagodne, uruchamia w dziecku mechanizm głębokiej obrony — i to właśnie ten mechanizm, a nie zła wola, sprawia, że stoi twardo przy swoim "nie". Im więcej osób naciska, tym silniejsza jest ta obrona. 

Tłumaczenie, że kłamstwo jest złe i że upór jest zły, niestety w tej chwili działa odwrotnie do zamierzonego — dziecko słyszy kolejny sygnał zagrożenia i odpowiada jedynym narzędziem, jakie ma: jeszcze mocniejszym "nie". Nie dlatego, że nie rozumie. Dlatego, że się boi. Dużo skuteczniejsze jest podejście bez oskarżenia.

Warto też pamiętać, że normalizowanie błędów przez dorosłych robi ogromną różnicę. Gdy dziecko regularnie widzi, że mama albo tata mylą się i świat się nie wali, że można powiedzieć "pomyliłam się" bez wstydu i kary — zaczyna budować w sobie bezpieczniejsze miejsce dla własnych pomyłek. Tej nauki nie da się przekazać podczas konfrontacji. Daje się ją codziennie, przy zupełnie innych, spokojnych okazjach.

Jeśli chodzi o sytuację w przedszkolu — ma Pani pełne prawo oczekiwać, że placówka będzie działała rzetelnie. Opieranie się na relacji drugiego dziecka lub grupowym "potwierdzeniu" rówieśników, bez naocznej obserwacji ze strony personelu, nie jest wystarczającą podstawą do wyciągania wniosków wobec Pani dziecka. Dzieci w wieku przedszkolnym funkcjonują w bardzo dynamicznej, emocjonalnej grupie — wzajemne oskarżenia i grupowe potwierdzenia są tam codziennością. Dobra kadra pedagogiczna powinna o tym wiedzieć. Ma Pani prawo zapytać wprost o procedury i o to, w jaki sposób przedszkole weryfikuje takie sytuacje — i ma Pani prawo oczekiwać konkretnej, merytorycznej odpowiedzi. Jeśli wzorzec skarg od jednej osoby się powtarza, warto ten wzorzec nazwać wprost i poprosić dyrekcję o uważniejsze przyjrzenie się dynamice grupy.

Pani dziecko potrzebuje kogoś, kto stanie po jego stronie — nie dlatego, że zawsze ma rację, ale dlatego, że każde dziecko zasługuje na to, żeby być wysłuchanym sprawiedliwie, z szacunkiem i bez z góry przyjętych założeń. I Pani ma pełne prawo tego wymagać — zarówno od siebie, jak i od przedszkola. 

 

z poważaniem Karolina Rzeszowska-Świgut

psycholog, psychotraumatolog

Weronika Trojan

Weronika Trojan

Dzień dobry, 

Dziecko w wieku przedszkolnym może zaprzeczać z lęku (np. przed karą), może być to też wyraz impulsywności czy niezrozumienia sytuacji. Warto pamiętać że dzieci nie rozumieją pojęcia kłamstwa tak jak dorośli. To co można zrobić to wyznaczyć dziecku granice, modelować pozytywne zachowania, uczyć odpowiedzialności i budować poczucie bezpieczeństwa. 
Pozdrawiam 

Weronika Trojan

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

Przedszkole może być dla dziecka miejscem nie do końca bezpiecznym, dlatego tym bardziej warto podejść do tematu spokojnie i nie obwiniać ale raczej skupić się na nauce zachowania i konsekwencjach danego czynu, ale bez zastraszania czy szantażowania. Dziecko musi wyczuwać wsparcie a nie nagane, dlatego uczymy dziecko przez przykłady albo bajki np. terapeutyczne. 

Daria Kaźmierczyk-Romańczyk

Daria Kaźmierczyk-Romańczyk

Jako psycholog dziecięcy spojrzałbym na tę sytuację trochę szerzej, nie tylko przez pryzmat „czy dziecko mówi prawdę”, ale przede wszystkim: co się za tym zachowaniem kryje i czego ono w danym momencie potrzebuje.

 

Przede wszystkim warto pamiętać, że dzieci w wieku przedszkolnym bardzo często zaprzeczają, nawet jeśli coś zrobiły. To nie musi oznaczać świadomego, „dorosłego” kłamstwa. Często wynika to z:

lęku przed konsekwencjami, chęci utrzymania dobrego obrazu siebie („ja jestem grzeczny, więc tego nie zrobiłem”),

trudności w przyznaniu się do błędu,

a czasem po prostu z niedojrzałości poznawczej i emocjonalnej.

Dlatego zdanie „najgorsza prawda jest lepsza niż kłamstwo” - choć słuszne w intencji bywa dla dziecka zbyt abstrakcyjne. Ono bardziej potrzebuje poczucia bezpieczeństwa w przyznaniu się, niż moralnej oceny. Druga ważna rzecz to kontekst sytuacji. Zwróciłbym uwagę na kilka kwestii:

- Czy te zachowania pojawiają się tylko w przedszkolu, czy też w innych środowiskach?

- Czy „skargi” faktycznie pochodzą głównie od jednej osoby?

- Jak wyglądają relacje dziecka z rówieśnikami, czy bywa prowokowane, czy raczej samo inicjuje takie sytuacje?

- Czy kadra opiera się na obserwacji, czy głównie na relacjach innych dzieci?

 

To ważne, bo u dzieci w tym wieku relacje rówieśnicze są dynamiczne, zdarzają się uproszczenia, nadinterpretacje, a nawet „przenoszenie winy”. Jeśli chodzi o reakcję dorosłych, kluczowe jest „wypośrodkowanie”zamiast naciskać: „przyznaj się”, lepiej powiedzieć spokojnie:
„Słyszę dwie różne wersje. Chcę zrozumieć, co się wydarzyło.” zamiast oceny: „kłamstwo jest złe”, warto skupić się na zachowaniu: „Jeśli ktoś zabiera zabawkę/ pokazuje język, to druga osoba może się poczuć przykro. Zastanówmy się, co można zrobić inaczej.”


Bardzo pomaga też oddzielenie prawdy od relacji: dziecko może nie być gotowe przyznać się wprost, ale może być gotowe rozmawiać o tym, co się wydarzyło i co można zrobić następnym razem. Jeśli sytuacje powtarzają się i dotyczą głównie jednej osoby zgłaszającej, warto: poprosić kadrę o uważniejszą obserwację bezpośrednią, a nie tylko opieranie się na relacjach, dopytać o konkret: kiedy, w jakiej sytuacji, co dokładnie się wydarzyło,

sprawdzić, czy nie tworzy się etykieta dziecka „tego, które robi problemy” bo to może wzmacniać cały mechanizm.


A tej sytuacji nie chodzi tylko o „czy dziecko kłamie”, ale o budowanie warunków, w których będzie mogło mówić prawdę bez lęku oraz o rzetelne przyjrzenie się sytuacji w grupie. W tym wieku ważniejsze od wymuszenia przyznania się jest rozwijanie rozumienia emocji, konsekwencji i alternatywnych zachowań :) 


Pozdrawiam! 

Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Dzień dobry,

to częsta i trudna sytuacja w wieku przedszkolnym – dzieci na tym etapie nie zawsze kłamią „świadomie”, tylko często bronią się przed konsekwencją, wstydem albo po prostu inaczej pamiętają sytuację.

Upór i zaprzeczanie w tym wieku nie muszą oznaczać złej woli, tylko raczej brak gotowości, by przyznać się wprost.

Warto zauważyć, że im więcej nacisku na „musisz powiedzieć prawdę”, tym częściej dziecko może się jeszcze bardziej zamykać i zaprzeczać.

Pomocne bywa skupienie się nie tyle na tym, czy powiedziało prawdę, ale na tym, co się wydarzyło i jak można to naprawić.

To też naturalne, że kadra czasem opiera się na relacjach innych dzieci – choć dla Państwa może to być trudne.

To, że dziecko zaprzecza, jest częścią rozwoju i uczenia się odpowiedzialności – ten proces zwykle wymaga czasu i spokoju.

Pozdrawiam,

Kinga Osmulska 

Psycholog, Psychoterapeutka


 

dep.pop

Darmowy test na depresję poporodową (Edynburska Skala Depresji Poporodowej)

Zobacz podobne

Czy wyprowadzić się, gdy mama z schizofrenią zachowuje się agresywnie?

Dzień dobry, zacznę jeszcze raz temat, mam na imię Sylwia, mam 32 lata. I jak pisałam z zapytaniem, czy powinnam wyprowadzić się na czas, kiedy mama ma tak schizofrenię. 

Mama bierze leki tylko po 4 latach dostała ataku. 

Dużo czynników się na to złożyło i prawdopodobnie też to, że poznałam faceta i zaczęłam się z nim spotykać. I to mamie nie pasuje, bo traktuje mnie jak małe dziecko. Gdy dostaje ataku, zawsze traktuje mnie jak wroga. Podczas drugiego ataku próbowała dociekać mi głowę do poduszki, bo jak to ujęła " próbowała wygonić ze mnie szatana" od tamtej pory, kiedy mama ma atak, zamykam się na klucz w pokoju, gdy jestem sama z nią w domu. Wezwałam pogotowie w piątek tydzień temu. 

Powiedzieli, że jej nie zabiorą, bo jest z nią kontakt. 

I nie wyraziła zgody. Siostra namówiła mamę na wizytę u lekarza i była w poniedziałek. Ma zwiększone dawkowanie leków, ale nie wiem, czy wyciszy się w domu. Na terapię zaczęłam chodzić od miesiąca, żeby stać się bardziej pewna siebie i asertywna. 

Co też widzę, że nie koniecznie się to podoba mamie, bo uważa, że powinnam się jej słuchać i robić to, co ona chce. 

Jestem już tym zmęczona, innych członków rodziny nie traktuje tak jak mnie. Mnie za każdym razem nienawidzi, a ja chcę tylko jej pomóc.

Dziwne zaburzenia lękowe u 15-latka: nagły lęk przed morzem i odkurzaczem - jak pomóc?

Mam 2 problemy z moim 15-letnim synem. Otóż cierpi on na dziwne zaburzenia lękowe. 
1. Lęk przed morzem (od 3 lat). Syn od dziecka bardzo często bywał nad morzem — szacunkowo około 30 razy. Przez wiele lat nie miał żadnego problemu z wodą ani plażą, chętnie uczestniczył w kąpielach i spacerach, kochał wyjazdy nad morze. Około 3 lata temu zaczęło się od lekkiego niepokoju przy morzu (niechęć do wchodzenia do wody, napięcie). Z każdym kolejnym wyjazdem lęk narastał – aż do obecnego momentu, w którym pojawia się panika nawet przy rozmowie o wyjeździe nad morze. Nie wskazuje konkretnej przyczyny – nie pamięta, by coś złego się wydarzyło. Reakcja ma obecnie charakter silny – unika tematu, reaguje lękowo na zdjęcia morza, plany wakacyjne. 
2. Lęk przed odkurzaczem (nowy objaw). Około 2 tygodnie temu pojawił się nagle silny lęk przed odkurzaczem. Wcześniej nie miał z nim żadnych problemów — wręcz przeciwnie, często sam odkurzał lub był obok, gdy ktoś odkurzał. Teraz mówi, że „boi się” odkurzacza, unika pomieszczenia, gdy odkurzacz jest włączony, wychodzi z domu na wiele godzin po tym jak włączam odkurzacz. Nie ma nadwrażliwości słuchowej (lubi głośną muzykę), nie ma diagnozy ze spektrum autyzmu. 
Poza tymi dwoma lękami syn funkcjonuje normalnie. Chodzi do szkoły, uczy się ponadprzeciętnie, ma znajomych, nie wycofuje się z życia towarzyskiego. Nie zauważyliśmy wyraźnych objawów depresji, problemów ze snem czy odżywianiem. Jedyne, co nas niepokoi, to narastający lęk w jednej sferze i nagły lęk w drugiej. 
Chciałbym wiedzieć, co mojemu synowi dolega i jak to leczyć.

Tajemnica, która mnie niszczy

Od 19 lat mam tajemnicę, która mnie zabija. Wiem, że jak się wyda znienawidzą mnie rodzina dzieci. Obecny partner mnie zostawi. Czuję, że wariuje powoli. Od dawna leczę się na nerwice lęki ataki paniki. Teraz mam natłok myśli, co to będzie jak się wyda co mam robić. Błagam pomóżcie, bo czuję że umieram w środku

Martwię się o córkę i opiekę nad nią. Po rozwodzie mieszka z matką, jednak widzę zaniedbania
Witam, ma 5 letnią córkę, rozstałem się z jej matką, teraz córkę widuję na weekendy, gdy córka przyjechała do mnie ostatnio, było to w godzinach około 18, ja w tych godzinach jadam obiad, gdyż pracuję do 17, zauważyłem u córki apetyt, jakby była głodna, więc zapytałem czy jadła obiad u mamy, usłyszałem od córki, że mama nie gotuje obiadów, więc z ciekawości zapytałem - to co jesz - odpowiedziała, że serki, ale nie byłem jedynym, któremu tak powiedziała, gdy poszliśmy do znajomych, bo moja córka lubi się z ich dziećmi, znajomi byli w porze obiadowej, gdy zapytali mojej córki, co lubi, jak mama gotuje, usłyszeli tą samą odpowiedź, co ja teraz zamartwiam się czy moje dziecko nie chodzi głodne, nie wiem, gdzie to zgłosić, najchętniej zabrałbym córkę i sam się nią zaopiekował- wiem, że w sądzie ciężko jest wygrać taką sprawę z matką, co zrobić? córka nie raz okazuje, że nie chce wracać do mamy tak, jakby się czegoś bała.
Niepokoi mnie zachowanie męża, jednocześnie jest agresywny, nieszanujący, zły, a zarazem normalnie pracuje, ma dobre relacje. Czy to psychopatia?
Dzień dobry, Mam przypuszczenia, że z moim mężem coś jest nie tak. Jego rodzice bardzo bagatelizują wszystkie zachowania i to co mówi, udają, że nie słyszą, kiedy mówi tak w ich towarzystwie, ale ja się martwię, że te zachowania mają związek z psychopatią lub jakimś zaburzeniem. Bardzo temperowałam męża, stawiając mu warunki, ponieważ potrafił powiedzieć do naszych małych dzieci "debile", kiedy syn wziął jego kanapkę, potrafił zrobić taką awanturę, krzycząc " chciałeś to żryj" , kiedy z łazienki zaczęłam krzyczeć co się dzieje, powiedział, że mam zamknąć mordę.. gdy kazałam mu wyjść z domu, podniósł na mnie i dziecko krzesło waląc nim w końcu w fotel obok nas. Po wielu kłótniach jego agresywne zachowania ustąpiły, ale czasem zupełnie bez powodu w zwykłej rozmowie padało wiele dziwnych słów o nas, jako rodzinie, gdy razem spędzamy czas z dziećmi w święta, "pierdolnięta rodzinka spędzi razem czas", gdy mówię , że to co mówi jest nienormalne, on znów zaczyna, że się czepiam, że mówił to w żartach, gdy nasz trzyletni syn schował się pod stołem, bawiąc się w chowanego, powiedział do niego, że " tak się schowałeś, że nawet twojego ciała tu nie znajdą". Takich zwrotów jest pełno. Między nami sytuacja nie jest najlepsza, gdy np. jestem o coś zła na męża, on odpowiada " jestem przecież kochanym misiem.." i to też każe mi uznać za normalne. Ten sam człowiek, czyta książkę naszemu dziecku, potrafi być uroczy, radzi sobie w pracy, gdzie ma dobre relacje. Proszę o pomoc..
nietrzymanie moczu u dzieci

Nietrzymanie moczu u dzieci - przyczyny, objawy i leczenie

Czy Twoje dziecko zmaga się z problemem nietrzymania moczu? Nie jesteś sam! Ten powszechny problem dotyka wielu rodzin, ale istnieją skuteczne sposoby radzenia sobie z nim. Poznaj przyczyny, objawy i metody leczenia.