Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Przedszkolak oskarżany o złe zachowanie i kłamstwo – jak reagować jako rodzic?

Witam Na dziecko są skargi że coś zrobiło. Pokazało język, coś zabrało. Najczęściej od jednej osoby. Czasem zdarzy się że inna osoba powie i rówieśnicy potwierdzą. Chodzi o przedszkolaki. Gdy rozmawiamy zawsze twierdzi że nie. Tłumaczymy że najgorsza prawda jest lepsza niż kłamstwo. Że upór jest zły. Że kłamstwo jest złe. Nadal zawzięcie że nie. Jak wypośrodkować takie sytuacje? Kadra mimo że nie widziała sytuacji, ufa drugiej stronie.
User Forum

Marzycielka

1 miesiąc temu
Piotr Włodarczyk

Piotr Włodarczyk

Dzień dobry. W przypadku przedszkolaków warto pamiętać, że dzieci często zaprzeczają nie z uporu, ale z potrzeby obrony siebie lub braku pełnego zrozumienia sytuacji. Zamiast skupiać się na tym, czy mówi prawdę, lepiej spokojnie rozmawiać o zasadach i konsekwencjach zachowań: co robimy, gdy coś zabierzemy, jak reagujemy, gdy jesteśmy źli. Dobrze też poprosić kadrę o bardziej uważną obserwację i unikanie ocen bez bezpośredniego potwierdzenia, a nawet jeśli jest potwierdzenie, to nie powinno być ocen, a tłumaczenie sytuacji. Najważniejsze to wspierać dziecko w nauce właściwych zachowań, a nie tylko w przyznawaniu się do winy. Pozdrawiam 

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry

W przypadku przedszkolaka zaprzeczanie faktom mimo dowodów często nie wynika ze złośliwości czy chęci oszukania, lecz jest mechanizmem obronnym przed lękiem, wstydem lub utratą akceptacji w oczach dorosłego. Dziecko w tym wieku utożsamia przyznanie się do błędu z byciem „złym dzieckiem”, dlatego magiczne myślenie podpowiada mu, że mówienie „nie” sprawi, iż sytuacja po prostu przestanie istnieć.

Zamiast skupiać się na moralizowaniu o wyższości prawdy nad kłamstwem, co w tej fazie rozwoju może być dla dziecka zbyt abstrakcyjne i nasilać poczucie zagrożenia, warto zmienić strategię na „rozwiązanie problemu bez szukania winnego”. Można spróbować komunikatu, który zdejmuje presję z przyznawania się: „Widzę, że ta sytuacja jest dla ciebie trudna i może boisz się mojej reakcji, ale nie musimy już ustalać, kto zaczął – zastanówmy się, co zrobić, żeby jutro zabawa z kolegą była miła”. Takie podejście uczy dziecko, że błąd jest naprawialny i nie wiąże się z odrzuceniem, co z czasem naturalnie obniża potrzebę kłamania. W relacji z kadrą warto natomiast dążyć do wspólnego obserwowania procesów grupowych, sugerując, by skupić się na wspieraniu dziecka w nabywaniu umiejętności społecznych, zamiast jedynie na egzekwowaniu przyznania się do winy.

 

Powodzenia

Bożena Nagórska

1 miesiąc temu
Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

dzień dobry

Widać, że bardzo zależy Pani na tym, żeby zrozumieć, co tak naprawdę dzieje się z dzieckiem. 

Dziecko, które kategorycznie zaprzecza — nawet wobec wielu osób, nawet gdy "wszyscy widzieli" — nie jest dzieckiem złym ani kłamcą w dorosłym rozumieniu tego słowa. W wieku przedszkolnym mózg dziecka nie jest jeszcze w stanie rozdzielić pojęcia "popełniłam błąd" od pojęcia "jestem złą osobą". Dlatego każde oskarżenie, nawet łagodne, uruchamia w dziecku mechanizm głębokiej obrony — i to właśnie ten mechanizm, a nie zła wola, sprawia, że stoi twardo przy swoim "nie". Im więcej osób naciska, tym silniejsza jest ta obrona. 

Tłumaczenie, że kłamstwo jest złe i że upór jest zły, niestety w tej chwili działa odwrotnie do zamierzonego — dziecko słyszy kolejny sygnał zagrożenia i odpowiada jedynym narzędziem, jakie ma: jeszcze mocniejszym "nie". Nie dlatego, że nie rozumie. Dlatego, że się boi. Dużo skuteczniejsze jest podejście bez oskarżenia.

Warto też pamiętać, że normalizowanie błędów przez dorosłych robi ogromną różnicę. Gdy dziecko regularnie widzi, że mama albo tata mylą się i świat się nie wali, że można powiedzieć "pomyliłam się" bez wstydu i kary — zaczyna budować w sobie bezpieczniejsze miejsce dla własnych pomyłek. Tej nauki nie da się przekazać podczas konfrontacji. Daje się ją codziennie, przy zupełnie innych, spokojnych okazjach.

Jeśli chodzi o sytuację w przedszkolu — ma Pani pełne prawo oczekiwać, że placówka będzie działała rzetelnie. Opieranie się na relacji drugiego dziecka lub grupowym "potwierdzeniu" rówieśników, bez naocznej obserwacji ze strony personelu, nie jest wystarczającą podstawą do wyciągania wniosków wobec Pani dziecka. Dzieci w wieku przedszkolnym funkcjonują w bardzo dynamicznej, emocjonalnej grupie — wzajemne oskarżenia i grupowe potwierdzenia są tam codziennością. Dobra kadra pedagogiczna powinna o tym wiedzieć. Ma Pani prawo zapytać wprost o procedury i o to, w jaki sposób przedszkole weryfikuje takie sytuacje — i ma Pani prawo oczekiwać konkretnej, merytorycznej odpowiedzi. Jeśli wzorzec skarg od jednej osoby się powtarza, warto ten wzorzec nazwać wprost i poprosić dyrekcję o uważniejsze przyjrzenie się dynamice grupy.

Pani dziecko potrzebuje kogoś, kto stanie po jego stronie — nie dlatego, że zawsze ma rację, ale dlatego, że każde dziecko zasługuje na to, żeby być wysłuchanym sprawiedliwie, z szacunkiem i bez z góry przyjętych założeń. I Pani ma pełne prawo tego wymagać — zarówno od siebie, jak i od przedszkola. 

 

z poważaniem Karolina Rzeszowska-Świgut

psycholog, psychotraumatolog

1 miesiąc temu
Weronika Trojan

Weronika Trojan

Dzień dobry, 

Dziecko w wieku przedszkolnym może zaprzeczać z lęku (np. przed karą), może być to też wyraz impulsywności czy niezrozumienia sytuacji. Warto pamiętać że dzieci nie rozumieją pojęcia kłamstwa tak jak dorośli. To co można zrobić to wyznaczyć dziecku granice, modelować pozytywne zachowania, uczyć odpowiedzialności i budować poczucie bezpieczeństwa. 
Pozdrawiam 

Weronika Trojan

1 miesiąc temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

Przedszkole może być dla dziecka miejscem nie do końca bezpiecznym, dlatego tym bardziej warto podejść do tematu spokojnie i nie obwiniać ale raczej skupić się na nauce zachowania i konsekwencjach danego czynu, ale bez zastraszania czy szantażowania. Dziecko musi wyczuwać wsparcie a nie nagane, dlatego uczymy dziecko przez przykłady albo bajki np. terapeutyczne. 

1 miesiąc temu
Daria Kaźmierczyk-Romańczyk

Daria Kaźmierczyk-Romańczyk

Jako psycholog dziecięcy spojrzałbym na tę sytuację trochę szerzej, nie tylko przez pryzmat „czy dziecko mówi prawdę”, ale przede wszystkim: co się za tym zachowaniem kryje i czego ono w danym momencie potrzebuje.

 

Przede wszystkim warto pamiętać, że dzieci w wieku przedszkolnym bardzo często zaprzeczają, nawet jeśli coś zrobiły. To nie musi oznaczać świadomego, „dorosłego” kłamstwa. Często wynika to z:

lęku przed konsekwencjami, chęci utrzymania dobrego obrazu siebie („ja jestem grzeczny, więc tego nie zrobiłem”),

trudności w przyznaniu się do błędu,

a czasem po prostu z niedojrzałości poznawczej i emocjonalnej.

Dlatego zdanie „najgorsza prawda jest lepsza niż kłamstwo” - choć słuszne w intencji bywa dla dziecka zbyt abstrakcyjne. Ono bardziej potrzebuje poczucia bezpieczeństwa w przyznaniu się, niż moralnej oceny. Druga ważna rzecz to kontekst sytuacji. Zwróciłbym uwagę na kilka kwestii:

- Czy te zachowania pojawiają się tylko w przedszkolu, czy też w innych środowiskach?

- Czy „skargi” faktycznie pochodzą głównie od jednej osoby?

- Jak wyglądają relacje dziecka z rówieśnikami, czy bywa prowokowane, czy raczej samo inicjuje takie sytuacje?

- Czy kadra opiera się na obserwacji, czy głównie na relacjach innych dzieci?

 

To ważne, bo u dzieci w tym wieku relacje rówieśnicze są dynamiczne, zdarzają się uproszczenia, nadinterpretacje, a nawet „przenoszenie winy”. Jeśli chodzi o reakcję dorosłych, kluczowe jest „wypośrodkowanie”zamiast naciskać: „przyznaj się”, lepiej powiedzieć spokojnie:
„Słyszę dwie różne wersje. Chcę zrozumieć, co się wydarzyło.” zamiast oceny: „kłamstwo jest złe”, warto skupić się na zachowaniu: „Jeśli ktoś zabiera zabawkę/ pokazuje język, to druga osoba może się poczuć przykro. Zastanówmy się, co można zrobić inaczej.”


Bardzo pomaga też oddzielenie prawdy od relacji: dziecko może nie być gotowe przyznać się wprost, ale może być gotowe rozmawiać o tym, co się wydarzyło i co można zrobić następnym razem. Jeśli sytuacje powtarzają się i dotyczą głównie jednej osoby zgłaszającej, warto: poprosić kadrę o uważniejszą obserwację bezpośrednią, a nie tylko opieranie się na relacjach, dopytać o konkret: kiedy, w jakiej sytuacji, co dokładnie się wydarzyło,

sprawdzić, czy nie tworzy się etykieta dziecka „tego, które robi problemy” bo to może wzmacniać cały mechanizm.


A tej sytuacji nie chodzi tylko o „czy dziecko kłamie”, ale o budowanie warunków, w których będzie mogło mówić prawdę bez lęku oraz o rzetelne przyjrzenie się sytuacji w grupie. W tym wieku ważniejsze od wymuszenia przyznania się jest rozwijanie rozumienia emocji, konsekwencji i alternatywnych zachowań :) 


Pozdrawiam! 

1 miesiąc temu
Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Dzień dobry,

to częsta i trudna sytuacja w wieku przedszkolnym – dzieci na tym etapie nie zawsze kłamią „świadomie”, tylko często bronią się przed konsekwencją, wstydem albo po prostu inaczej pamiętają sytuację.

Upór i zaprzeczanie w tym wieku nie muszą oznaczać złej woli, tylko raczej brak gotowości, by przyznać się wprost.

Warto zauważyć, że im więcej nacisku na „musisz powiedzieć prawdę”, tym częściej dziecko może się jeszcze bardziej zamykać i zaprzeczać.

Pomocne bywa skupienie się nie tyle na tym, czy powiedziało prawdę, ale na tym, co się wydarzyło i jak można to naprawić.

To też naturalne, że kadra czasem opiera się na relacjach innych dzieci – choć dla Państwa może to być trudne.

To, że dziecko zaprzecza, jest częścią rozwoju i uczenia się odpowiedzialności – ten proces zwykle wymaga czasu i spokoju.

Pozdrawiam,

Kinga Osmulska 

Psycholog, Psychoterapeutka


 

1 miesiąc temu

Zobacz podobne

Zmiana zachowania matki - agresja i obsesyjne myśli seksualne w starszym wieku
Dobry wieczór, Mamy problem z mamą , lat 77. Od jakiegoś pół roku zachowanie naszej mamy odbiega od normy. Mama zawsze była osobą nadpobudliwą, jednak teraz zachowanie zmieniło się do granic możliwości. Jest agresywna w stosunku do taty (79) wyzwiska i agresja fizyczna jest na porządku dziennym. Do tego doszedł obsesyjny problem życia seksualnego w stosunku do ojca. Ubliżanie mu, oskarżanie go o ciągle zdrady, nawet z najbliższymi koleżankami, znajomymi. Język jest bardzo wulgarny , opisy aktów seksualnych z bardzo obscenicznymi scenami . Podśmiewanie , wyśmiewanie, obrażanie ojca . Nie wiemy co robić , gdzie się udać. Poproszę o poradę
Problemy z zatrudnieniem, lęk społeczny i zaburzenia emocjonalne po zakończeniu edukacji
Witam, chciałbym się wygadać i zasięgnąć pomocy, gdyż moja sytuacja jest strasznie beznadziejna. Moich ogólnych problemów ze sobą samym jest ogólnie więcej, ale nie chcę już się o tym rozpisywać , aby nie było za długo. Zacznę od tego, że jestem bezrobotny i chory prawdopodobnie na różne zaburzenia psychiczne. Te dwie rzeczy są w moim problemie mocno ze sobą powiązane. Zacznę od chorób. Jestem z natury introwertykiem, osobą aspołeczną, inną od wszystkich, mam wadę chodzenia (chodzę na palcach), mam zaburzenia tożsamości płciowej. Zadaję się najczęściej tylko z osobami, które znam od lat, a nowsze znajomości zdobyłem tylko przez te osoby, które znam od lat, dokładniej od czasu szkoły podstawowej. Przy nich byłem wyluzowany i odważny, ale kiedy ich nie było następowała zmiana o 180 stopni. Nadszedł ten czas, kiedy skończyliśmy podstawówkę i każdy poszedł w swoją stronę. Ja poszedłem do Technikum Elektrycznego, było to we Wrześniu 2020r. Na początku było całkiem względnie, aż po dwóch miesiącach zaczęliśmy naukę zdalną. Źle ją zniosłem, zachorowałem na nerwicę natręctw i zmuszanie się do robienia wielu rzeczy. W międzyczasie moja rodzina się rozsypała i po czasie zostałem w wielkim domu z moją mamą. Wszystkie “męskie” obowiązki spadły na mnie. Po jakimś czasie wróciłem do szkoły już na dobre, miałem natręctwa, robiłem wiele rzeczy, których się dzisiaj wstydzę. Wyszedłem z natręctw za pomocą księży (jestem bardzo wierzący), ale do ostatnich dni w technikum się nie zaklimatyzowałem i marzyłem, by już pracować natchniony praktykami szkolnymi, które nawet dobrze wspominam (jak bardzo się wtedy przeliczyłem). Technikum było dla mnie psychiczną tortura , najchętniej wymazałbym je z pamięci. Maturę zdałem bardzo dobrze, egzaminy zawodowe jeszcze lepiej, zrobiłem sobie nawet płatne specjalne uprawnienia elektryczne, myślałem, że będzie lepiej, ale nie jest. Po szkole z różnych powodów zaczęcie szukania pracy się przedłużało, tam, gdzie miałem praktyki szanse dostania pracy są nikłe. Szukałem pracy w swojej branży, ale jedyne co można w moim mieście w tej branży znaleźć to albo delegacje, albo tyranie po 10-12h, albo i to i to za marne pieniądze, a w wielu przypadkach znalezienie nawet takiej pracy to wyczyn. A wiele osób mówiło, jaki to ja mam świetny zawód i na brak pracy nie mogę narzekać, a w praktyce od września 2025r. jestem w Urzędzie Pracy zarejestrowany jako bezrobotny i to bez prawa nawet do zasiłku. Moje problemy społeczne stale się nasilają, wychodzę z domu tylko wtedy, kiedy muszę, wszędzie niemalże spotykam bodźce, które źle na mnie oddziałują. Przed wyjściem do ludzi, przed pójściem do pracy odczuwam paniczny strach, w moim mieście trudno o pracę (co chcąc nie chcąc wykorzystuję), byłem na wielu rozmowach o pracę, ale mam wrażenie, że to tylko strata czasu, a zdarzało się, że już mi “groziło” dostanie się gdzieś do pracy to reagowałem panicznym strachem i chciałem umrzeć, rozpłynąć się w powietrzu, zachorować, czy nawet czasem marzę, by ulec wypadkowi w jakiś lekki sposób, aby uzyskać rentę z tytułu niezdolności do pracy. Po szkole również ubiegałem się o przyjęcie do pracy w Policji, oczywiście ze względu wczesnego przejścia na emeryturę, ale poddałem się ze względu na opuszczenie tej swojej strefy komfortu i wyjścia do ludzi, a nawet na czas szkółki zamieszkania z innymi w jednym pokoju w koszarach na czas pół roku, co dla mnie byłoby psychicznym samobójstwem. “Wybawieniem” od tej Policji były testy psychologiczne, których oczywiście nie zaliczyłem, a teraz wiele osób pyta, co z tą policją, co z poprawianiem tych testów, a ja wewnętrznie na te pytania reaguję bardzo źle. Muszę też wspomnieć, że CV do różnych firm rozsyłam tylko dlatego, by nie mieć wyrzutów sumienia, a kiedy słyszę, że dzwoni telefon to wewnętrznie modlę się byle to nie w sprawie pracy. Od dłuższego czasu czuję bóle w plecach i poszedłem do lekarza tylko dlatego, żeby coś przykombinować, aby dostać rentę. Lekarka rodzinna wiedząc, że mam stany depresyjne wyczuła o co mi chodzi, ale dała mi skierowania na prześwietlenie i faktycznie wykryto nieprawidłowości. Czekam na rehabilitację, która będzie w Sierpniu, co dalej, to zobaczymy. Próbowałem pracy zdalnej, ale nawet i tam zaburzenia lękowe uniemożliwiły mi sprostać oczekiwaniom tej pracy i musiałem zrezygnować oczywiście mało co nie schodząc na zawał myśleć o tym. Usnułem sobie plan, żeby żyć z wynajmu mieszkań, bo mam już jedno po zmarłej bezdzietnej ciotce. Liczę, że na czysto bym z wynajmu dostał obecnie 1500zł, jakbym jakimś cudem kupił drugie mieszkanie to już 3000, czyli można z tego wyżyć. Nie potrzebuję wiele. Za trzecie stać byłoby mnie założyć jednoosobową działalność i odprowadzać podatki, ale to tylko plany. Najważniejsze moim zdaniem to stanąć na nogi. Ostatnio już “groziło” mi dostanie pracy to ze strachu spać nie mogłem. Dziękuję za przeczytanie tych wypocin, choć one nie oddają całego problemu.
Jak poradzić sobie z żałobą po stracie taty w 2016 roku?

Dzień dobry. Nie mogę pogodzić się ze śmiercią taty. Zmarł w 2016, a ja ciągle obwiniam siebie, rodzinę, zazdroszczę znajomym, którzy mają pełne rodziny. Mój tatuś były bardzo kochany. Jest mi przykro, bo tylko pracował, nie miał wakacji, a na koniec oglądałam go, jak cierpiał 3 miesiące w szpitalu. To była dla mnie ogromna trauma. Odcięłam się od znajomych, bo mówili, że ich to nie obchodzi, bo chcą się bawić, a nie słyszeć smutne rzeczy. Albo po tym, jak płakałam, nie chcieli już ze mną rozmawiać. Teraz większość ma już swoje rodziny a ja jestem sama, i tylko myślę ile rzeczy robiłam nie tak, nie miałam stałej pracy, a jakbym miała, to bym mu pomogła. Albo się stresowałam i nie spędziłam z nim dobrze czasu. Moja rodzina też mogła mu pomóc, ale wtedy obchodziły ich tylko rzeczy materialne. Mam poczucie, że jestem gorsza od innych i nie widzę sensu życia, bo tata był mi najbliższy. Zaczęłam brać antydepresanty, ale gorzej się po nich czuję, więc musiałam je odstawić. Lekarz przepisał mi nowe leki, ale boję się, że znowu będę miała okropne skutki uboczne.

Chcę uciąć kontakt z moją matką, po tym jak parę dni temu, gdy jechałyśmy razem samochodem
Chcę uciąć kontakt z moją matką, po tym jak parę dni temu, gdy jechałyśmy razem samochodem i ja się rozpłakałam, gdyż jestem ostatnio w stresie, jechałyśmy do dziadków, powiedziałam jej, żeby zawróciła do domu, bo płaczę i nie chcę jechać w takim stanie, nazwała mnie histeryczką, powiedziała, że mi odbija i po co płaczę, że nie będzie zawracać, że od tej pory dużo się zmieni między nami. Gdy prawie dojechałyśmy, wysiadłam z samochodu i szłam na pociąg, ona dzwoniła z 5 razy, podjeżdżała po mnie i kazała wracać, mówiła, że popełniam duży błąd. Ona ma problemy z głową jeżeli zachowuje się w taki sposób, bo ktoś jej odmówił i się rozpłakał. Nie ufam jej i czuję się gorzej w jej towarzystwie, nawet jeśli ona zachowuje się normalnie to i tak mam z tyłu głowy jej nieracjonalne zachowania. Jak można tak traktować dorosłą córkę? Jak to zrobić, by zupełnie ją odciąć? Kto wie, jak się wtedy zachowa.
Jak radzić sobie z napięciem i lękiem przed wpływem narcystycznych teściów na rodzinę?
Kilka lat temu przeprowadziłam się w rodzinne strony męża. Na początku mieszkaliśmy u jego rodziców. To niestety przyniosło dla mnie dużo stresu, napięć i lęku. Mój mąż miał problem ze stawianiem granic. Jego rodzice są osobami o cechach narcystycznych i krytykujący. Moje uczucia były umniejszane, moja rola nieważna, byliśmy traktowani jak dzieci, narzucano nam zdanie. Stosowali dużo różnych manipulacji. Kiedy zaszłam w ciążę wyprowadziliśmy się. Odkąd moja córka przyszla na świat mam silną potrzebę ochrony jej. Teściowie nalegają na spotkania, a ja kazde spotkanie analizuje ponieważ moja rola była umniejszana. Boję się o to że teściowie będą stosować taka manipulacje wobec naszej córki, a mój mąż nie będzie reagował. Moje poczucie bezpieczeństwa jest całkowicie zagrożone. Żyje w ciągłym napięciu i myśli, że teściowe chcą mieć wpływ na nasze życie.
problemy wychowawcze

Problemy wychowawcze - jak je rozpoznawać i skutecznie rozwiązywać?

Problemy wychowawcze to powszechne wyzwanie dla rodziców. Zrozumienie ich przyczyn i skutecznych metod rozwiązywania jest kluczowe dla rozwoju dziecka. Oto praktyczne wskazówki pomagające radzić sobie z trudnościami wychowawczymi.