Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Czy przesadna łagodność rodziców może wpłynąć na brak autorytetu w relacji z dziećmi?

Dzień dobry. Mam pytanie. Słyszałam na ten temat wiele różnych opinii. Nie wiem, co o tym myśleć. Chodzi o to, że niektórzy rodzice pozwalają traktować się swoim dzieciom tak jakby byli ich kolegami. Pozwalają im ,,wchodzić sobie na głowę'' i nie stawiają żadnych granic. Dziecko czuje, że ma przy sobie kolegę, a nie autorytet. Czy przesadna łagodność ze strony rodziców może stać się problemem? A może niesie ze sobą więcej korzyści niż zagrożeń ? Co Państwo o tym myślą? Pozdrawiam.
Tomasz Pisula

Tomasz Pisula

Dzień dobry Pani Alicjo, 

 


pytanie dotyka bardzo ważnego i często mylnie rozumianego obszaru rodzicielstwa.

 

Łagodność w wychowaniu nie wyklucza stawiania granic. Wręcz przeciwnie, zdrowa łagodność oznacza akceptację dziecka, uważność na jego emocje i dawanie mu poczucia bezpieczeństwa. Nie polega natomiast na „wchodzeniu sobie na głowę”, rezygnowaniu z zasad czy byciu wyłącznie kolegą. Dziecko nie potrzebuje kolegi w roli rodzica - potrzebuje dorosłego, który jest stabilny, przewidywalny i potrafi zapewnić poczucie bezpieczeństwa. 

 

Wychowanie zawsze powinno zawierać element jasnych granic, bo to one uczą dziecko odpowiedzialności, regulowania emocji i funkcjonowania w relacjach społecznych. Brak granic nie jest wyrazem łagodności, lecz wynika z trudności rodzica w mierzeniu się z emocjami dziecka – złością, frustracją, smutkiem czy buntem. Tymczasem rodzicielstwo to odpowiedzialność, która zakłada gotowość do bycia z dzieckiem także w jego trudnych stanach, a nie tylko wtedy, gdy jest „grzeczne” i spokojne.

 

Stawianie granic jest formą troski. Pokazuje dziecku, że świat ma swoje zasady, a inni ludzie również mają swoje potrzeby. Jednocześnie uczy bardzo ważnej prawdy: trudność, sprzeciw czy frustracja nie wykluczają miłości i bliskości. Dziecko może się złościć, nie zgadzać, przeżywać silne emocje – i nadal być kochane oraz bezpieczne w relacji z rodzicem.

 

Tutaj bezpośrednio opisuje, to jak stawiać granice w relacji z dzieckiem:

https://www.instagram.com/p/DGqNtaYOsEj/?img_index=4

 

 

Wszystkiego dobrego.

Tomasz Pisula

Psycholog, psychoterapeuta 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Anna Szczypiorska

Anna Szczypiorska

Dzień dobry, nadmierna łagodność i brak jasno postawionych granic mogą stanowić trudność rozwojową dla dziecka. Dzieci potrzebują nie tylko bliskości i akceptacji, ale również stabilnych zasad oraz dorosłego autorytetu, który zapewnia poczucie bezpieczeństwa. Relacja oparta wyłącznie na koleżeństwie może prowadzić do przeciążenia dziecka odpowiedzialnością i trudności w regulacji emocji oraz funkcjonowaniu w innych środowiskach.

Najbardziej wspierający jest styl wychowawczy łączący ciepło i uważność z konsekwentnym stawianiem granic. Autorytet rodzica nie oznacza surowości, lecz odpowiedzialność, przewidywalność i spójność, które sprzyjają zdrowemu rozwojowi emocjonalnemu dziecka.

Weronika Jeka

Weronika Jeka

Dzień dobry, to bardzo ważne i często zadawane pytanie. Przesadna łagodność i brak granic mogą rzeczywiście stać się problemem. Dziecko potrzebuje bliskości, ciepła i zrozumienia, ale jednocześnie potrzebuje też dorosłego, który jest przewidywalny, stawia granice i bierze odpowiedzialność. Gdy rodzic staje się „kolegą”, a nie autorytetem, dziecko może czuć się zagubione i przeciążone odpowiedzialnością, której nie jest gotowe dźwigać. Łagodność sama w sobie nie jest zagrożeniem, wręcz przeciwnie, jest ogromną wartością. Problem pojawia się wtedy, gdy łagodność oznacza brak zasad, brak konsekwencji i unikanie stawiania granic z obawy przed konfliktem lub „zranieniem” dziecka. W dłuższej perspektywie dziecko może mieć trudności z regulacją emocji, z respektowaniem zasad i z funkcjonowaniem w relacjach, gdzie granice są naturalne. Najwięcej korzyści przynosi podejście, w którym rodzic jest jednocześnie ciepły i stanowczy. Dziecko może czuć się kochane i wysłuchane, ale też wie, że dorosły prowadzi, chroni i wyznacza ramy. Autorytet nie musi oznaczać surowości, może opierać się na spójności, szacunku i jasnych zasadach.

Krótko mówiąc: dziecku bardziej niż „kolegi” potrzeba bezpiecznego dorosłego. To właśnie połączenie bliskości i granic daje mu poczucie stabilności i najlepiej przygotowuje do dorosłego życia.

Pozdrawiam

Weronika Jeka

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,


to pytanie dotyka ważnej kwestii równowagi w relacji rodzic–dziecko. Z perspektywy psychologii przesadna łagodność i rezygnacja z granic mogą z czasem stać się trudnością, ponieważ dziecko potrzebuje nie tylko bliskości i akceptacji, ale również jasnej struktury, przewidywalności i poczucia, że dorosły bierze odpowiedzialność. 

 

Relacja oparta wyłącznie na „koleżeństwie” może ale nie musi utrudniać dziecku rozwój poczucia bezpieczeństwa oraz rozumienie zasad funkcjonowania w relacjach społecznych. Jednocześnie ciepło, empatia i partnerska komunikacja są ważnymi zasobami – kluczowe jest więc nie tyle bycie surowym czy łagodnym, ile łączenie bliskości z konsekwencją i jasno określonymi granicami. Warto te granice zaznaczyć dziecku. 

 

Pozdrawiam,

Składanowska Daria

dep.pop

Darmowy test na depresję poporodową (Edynburska Skala Depresji Poporodowej)

Zobacz podobne

Samotność i wykluczenie społeczne - jak poczuć wsparcie i odnaleźć przyjaciół?

Dzień dobry, mam 32 lata i jestem bardzo samotną osobą. 

Od dziecka nie mam żadnych przyjaciół, w szkole byłam bita i odrzucana, nikt nie chciał się ze mną zadawać. Do tej pory nie mam żadnych przyjaciół, czuje się wykluczona od społeczeństwa. Moja rodzina mnie nie wspiera, mają mnie za dziwolonga, moje kuzynki nie przyznają się do mnie, bo się mnie wstydzą. Jestem normalną osobą, po prostu mam w życiu pecha, chciałabym mieć przyjaciół, ale nie mam szczęścia do ludzi, po prostu mam pecha, ale rodzina tego nie rozumie. 

W życiu spotykają mnie same cierpienia i dzieje się to nie przypadkowo, po prostu wygląda to tak, jakbym była przeklęta. Nie wiem, co mam robić. Czy iść do egzorcysty to jest nielogiczne, żeby od samego początku działy się ze mną straszne rzeczy. Cały świat jest przeciwko mnie, nikt mnie nie rozumie, moja rodzina ma mnie za chorą, a ja jestem zdrowa psychicznie. Nie wiem, co mam robić

Jak poradzić sobie z chorobliwą zazdrością żony? Chcę wrócić do domu.
Od trzech lat moja żona ma objawy chorobliwej zazdrości po kłótniach i wojnach wyprowadziłem się z mieszkania zablokowała drugi raz telefon wiem czego wcześniej nie wiedziałem że to choroba i teraz wiem jak reagować na Jej oskarżenia chcę wrócić do domu czy jest to możliwe jak to zrobić żona ma 58 lat ja 63 warunki gdzie mieszkam są ciężkie a zimą będą tragiczne żona nie nadużywała alkoholu
Partner ma silną więź z niebiologicznymi dziećmi, a moich dzieci nie akceptuje. Co zrobić?
Witam, mój partner ma dzieci niebiologiczne z poprzedniego związku. Tzn córkę, o której od początku wiedział, że nie jest jego i syna, o którym z czasem dowiedział się, że nie jest jego biologicznym. To był bardzo toksyczny związek, który rozpadł się 3 lata temu. I teraz ja.. mam córkę również. Sprawa wygląda tak, że jego ex bardzo często dzieci oddaje pod naszą opiekę i żaden problem w tym dla mnie, tylko że on strasznie faworyzuje tamte dzieci. Dla mojej jest oschły, nawet podirytowany jej osobą. Nie potrafię zrozumieć, jak dzieci obcej kobiety, którą podobno nienawidzi są dla niego tak ważne, a mojego syna nie potrafi zaakceptować. Czy trzeba czasu, czy jest zafiksowany na nich? Czy to w ogóle jest dobrze, że traktuje tamte, jak własne? Tamta kobieta ma nowego partnera, w dodatku pojawił się biologiczny ojciec. Tamte dzieci są zagubione. Do mojego partnera mówią tato. Widzę, że ciągle cierpi, jak nie ma ich przy nas, zresztą często o tym mówi.
Z mężem musimy opiekować się jego młodszym bratem. Teraz zamieszka u nas, a ja jestem przerażona, bo dom to było moje miejsce spokoju.

Dzień dobry, mam wewnętrzny konflikt i czuję się z tym bardzo źle. Z mężem rozmawiałam na ten temat, jednak on jest na tą sytuację tylko zły. 

Przechodząc do sprawy: mój mąż ma 15 lat młodszego brata (teraz to nastolatek). Ojciec męża pracuje za granicą cały czas, zjeżdża do domu raz na pół roku na weekend, więc tak jakby go w ogóle nie było. Teściowa w wakacje postanowiła wyjechać do pracy (na niecałe dwa miesiące). Zgodziliśmy się zająć bratem męża, przeprowadzić do ich domu (co wiązało się z różnymi emocjami, ponieważ parę lat wcześniej ojciec męża nas po prostu z niego wyrzucił + parę dni przed wyjazdem mamy zrobił nam awanturę o to, że mieszkamy kilka kilometrów od nich w innej miejscowości i nie potrafimy przyjechać, żeby skosić trawę i porąbać drzewo - zaznaczę, że akurat był na urlopie. Gdy go nie ma to jesteśmy na prawie każde zawołanie teściowej). Przeprowadziliśmy sie, żeby spokojnie teściowa mogła pracować, jednakże zaznaczyliśmy, że to jest jednorazowe, ponieważ nie będziemy tolerować tego, w jaki sposób zachowuje się jej mąż. 

Ostatnio nałożyło się sporo spraw i finansowo nie daliśmy rady. Teściowa nas wspomogła delikatnie. Teraz teściowa postanowiła znów wyjechać na prawie dwa miesiące za granicę. Bratem męża miał się zająć partner siostry teściowej, ale wyszło tak, że po tygodniu zrezygnował. Niestety jest to rok szkolny, brat męża lubi zaspać do szkoły, gdy się go nie przypilnuje, żeby wstał na autobus (od nas ma do szkoły 5 min drogi spacerkiem). 

W domu teściów jest cały rok bardzo zimno, a my z mężem nie jesteśmy w stanie pracując i przebywając praktycznie 3/4 dnia poza domem palić w piecu, żeby było tam ciepło. Więc z tych dwóch powodów postanowiliśmy, że weźmiemy brata męża do siebie. Jednak czuję się z tym źle. Mam lekkie problemy psychiczne, paranoję szczególnie na punkcie bakterii. A to jest dodatkowa osoba w domu, jestem zmuszona wyjść z mojej strefy komfortu. Nasze mieszkanie jest dla mnie miejscem spokoju. A teraz zostanie to zburzone. 

Jest mi niedobrze samej ze sobą, ponieważ wiem, że musimy pomóc teściowej, ale z drugiej strony denerwuje mnie, że po raz kolejny zrzuca swój obowiązek zajęcia się dzieckiem na nas, żeby po prostu uciec na chwilę i odpocząć od domu. 

Dodam jeszcze tylko, że mąż od zawsze opiekował się bratem, doszło nawet do sytuacji, gdzie brat uważał męża za ojca, a teściowa do każdego złego zachowania młodszego syna wołała męża, żeby go strofował, ponieważ sama sobie nie radzi. Więc takie oddawanie dziecka mężowi jest od zawsze. 

Walczę w tym momencie sama ze sobą i nie wiem co o tym myśleć. Czuję się jak wręcz jak potwór, rozważając odmowę.

Jak poradzić sobie z trudnymi relacjami z toksyczną rodziną partnerki i uratować związek?

Rodzice mojej partnerki całe życie ją źle traktowali. Była przemoc fizyczna oraz psychiczna, wyrzucanie z domu i spanie na klatce, zostawianie pustej lodówki i ciągłe szantaże emocjonalne. Gdy zaczęliśmy się spotykać, oni mnie nie akceptowali, prawdę mówiąc poznałem ich dopiero po około 3 latach związku, bo zakazywali mi przychodzenia do ich domu. Po wyprowadzce partnerki z jej rodzinnego domu oni zaczęli Nas zapraszać i tak jakby mnie akceptować. Widzę, że to jest sztuczne i osobiście nie jestem w stanie zapomnieć im poprzedniego traktowania mnie, jak i traktowania mojej drugiej połówki. Oni nie widzą problemu, pomimo zwrócenia im o to uwagi. Moja partnerka natomiast twierdzi, że rodzicom należy się szacunek pomimo wszystko, pomimo tej wyrządzonej krzywdy (jej rodzeństwo doświadczyło tego samego i tak samo uważają). Wydaje mi się, że moja partnerka stara się z całej siły, abym ich polubił lub chociaż tolerował, nie jestem w stanie. Mamy o to ciągle okropne kłótnie, po których zastanawiam, się czy związek ma dalej sens, ponieważ chce kiedyś dzieci i nie chce, żeby miały kontakt z takimi ludźmi (są to alkoholicy, niestabilni emocjonalnie, którzy często stosują przemoc, szczególnie po alkoholu). O ile staram się to w jakiś sposób zrozumieć, to jestem już zmęczony i bezradny co mogę dalej z tym zrobić i czy to dalej ma jakąkolwiek przyszłość.

mutyzm1

Mutyzm - przyczyny, objawy i skuteczne metody pomocy

Czy Twoje dziecko nie mówi w określonych sytuacjach społecznych, mimo że swobodnie komunikuje się w znanym otoczeniu? Może to być mutyzm wybiórczy – zaburzenie lękowe, które wymaga odpowiedniego wsparcia.