Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Przeżycia z dzieciństwa i reakcja na spotkanie z oprawcą w dorosłym życiu

Treść wrażliwa
Dobry wieczór Jeśli było się ofiarą gwałtu będąc dzieckiem , można nie pamiętać wszystkiego , chociaż ciało pamięta. Istotne jednak , że utrwalony wygląd twarzy sprawcy. Teraz pytanie: Będąc osobą dorosłą , widząc tę osobę na ulicy…Dlaczego pojawia się reakcja a raczej brak reakcji , bezruch …Jakby totalna ucieczka w głowie , myślach i nie można już nic zrobić a nawet nie ma się na to odwagi. Tym bardziej, że nikt nigdy się o tym nie dowiedział. Nie rozumiem . Czuję się winna i się wstydzę. Seks może dla mnie nie istnieć. Brzydzę się nim i wszystkim co z tym związane. Czasami myślę , jak bardzo duża chęć przeżycia musiała być we mnie… że mimo braku ojca , przemocowego ojczyma i nieobecnej schizoafektywnej matki -alkoholików i narkomanów , poradziłam sobie sama. Zawsze sama. Dopiero teraz poznaję siebie i czasem zastanawiam się nad tym co czuję , jak teraz. Od 14 rż brałam dużo psychotropów i szpitale nie miały końca w związku z tymi stanami więc byłam na tyle otępiona że średnio docierało do mnie co dzieje się dookoła. Teraz jestem trochę przerażona bo chyba to wszystko się budzi we mnie a leków już nie ma . Samotność się nie zmieniła. Zmieniłam jednak kraj.Chyba mam kryzys. Przepraszam. Pozdrawiam
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Dziękujemy za kontalt z nami. Reakcja, o której Pani pisze czyli ten bezruch, „odcięcie” w głowie, to bardzo typowy mechanizm pourazowy. Układ nerwowy w obliczu zagrożenia potrafi przejść nie tylko w walkę lub ucieczkę ale też w zamrożenie (freeze). To dzieje się poza wolą: ciało rozpoznaje niebezpieczeństwo i „wyłącza możliwość działania”, żeby przetrwać. Jest to automatyczna ochrona. Podobnie działa pamięć. Przy traumie, szczególnie z dzieciństwa, często zostają fragmenty np. obrazy, twarz, odczucia  a inne części są niedostępne. Ciało przechowuje ślad doświadczenia, nawet jeśli umysł nie ma pełnego dostępu. Poczucie wstydu i winy bardzo często pojawia się u osób po przemocy seksualnej. To ciężar, który psychika próbuje jakoś „poukładać”, ale ważne jest jedno: odpowiedzialność zawsze leży po stronie sprawcy, nigdy dziecka. Wstręt do seksualności również bywa formą ochrony , jest odcięciem od czegoś, co zostało powiązane z krzywdą. To, że teraz tj. bez leków i w nowym miejscu  zaczyna się więcej czuć i pamiętać, też ma swoje znaczenie. Kiedy organizm przestaje być „znieczulony”, często wraca to, co było zamrożone. Może to wyglądać jak kryzys ale bywa też początkiem kontaktu ze sobą : pod warunkiem, że jest w tym wsparcie. Bardzo wybrzmiewa też ogrom siły: dziecko, które przeszło przez tyle trudnych doświadczeń i znalazło sposób, żeby przetrwać, ta część nadal w Pani jest. W takich sytuacjach szczególnie pomocna bywa (rekomenduję) terapia traumy (np. EMDR, podejścia somatyczne), bo pracuje nie tylko z myślami, ale też z reakcjami ciała. Ważne jest też powolne budowanie poczucia bezpieczeństwa tu i teraz  małymi krokami.

Nie ma w tym nic dziwnego ani „złego”, że tak reaguje Pani ciało i psychika, są to ślady po bardzo trudnym doświadczeniu i naprawdę nie trzeba już dźwigać tego w pojedynkę.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Dobry wieczór,

to, co Pani opisuje, jest bardzo poruszające. Reakcja „zamarcia”, o której Pani pisze, jest znaną reakcją organizmu na zagrożenie – obok walki i ucieczki istnieje właśnie bezruch, odcięcie, „ucieczka w głowie”. To nie jest brak odwagi ani „coś z Panią nie tak”, tylko sposób, w jaki ciało próbuje się chronić w obliczu silnego lęku.

To, że pojawia się wstyd i poczucie winy, też jest częstym doświadczeniem po takich przeżyciach, choć nie oznacza, że Pani ponosi jakąkolwiek winę. To, co Pani przeszła, było przekroczeniem granic, za które odpowiedzialność leży po stronie sprawcy.

To, że teraz – bez leków – więcej Pani czuje i wracają różne wspomnienia czy reakcje, może być bardzo intensywne i przerażające. To często wygląda właśnie jak „budzenie się” tego, co wcześniej było przytłumione.

W Pani słowach jest też ogrom siły – przetrwała Pani bardzo trudne warunki i radziła sobie przez lata. Jednocześnie teraz może pojawiać się moment, w którym to wszystko domaga się zauważenia.

Jeśli ten stan się nasila i jest Pani trudno, warto nie zostawać z tym samej – można skontaktować się z linią wsparcia 116 123 lub 800 70 2222, gdzie można porozmawiać anonimowo.

To, co Pani czuje, ma sens w kontekście tego, co Pani przeszła.

Pozdrawiam ,

Kinga Osmulska 

Psycholog, Psychoterapeutka


 

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry

Przede wszystkim chcę Pani powiedzieć, że nie ma Pani za co przepraszać – to, czym się Pani podzieliła, jest świadectwem niezwykłej woli życia i siły, która pozwoliła Pani przetrwać w warunkach, które dla wielu byłyby nie do udźwignięcia. To, że dziś, w nowym kraju i bez farmakologicznego otępienia, te wspomnienia i emocje budzą się”, jest znakiem, że Pani organizm poczuł się na tyle bezpiecznie, by zacząć proces wyrzucania z siebie tego ogromnego ciężaru, choć teraz odczuwa to Pani jako przerażający kryzys.

Pyta Pani o reakcję bezruchu na widok sprawcy – to, co Pani opisuje, to biologiczny mechanizm obronny zwany zamrożeniem. Kiedy jako dziecko stała Pani w obliczu zagrożenia, od którego nie można było uciec ani z nim walczyć, Pani mózg wybrał jedyną dostępną drogę ratunku - odcięcie się, bezruch i ucieczkę w głąb siebie. To nie jest brak odwagi ani Pani wina – to automatyczna reakcja układu nerwowego, który w ten sposób chronił Panią przed jeszcze większym bólem. Poczucie winy i wstydu, o których Pani pisze, są niestety bardzo częstymi, choć niezasłużonymi towarzyszami traumy z dzieciństwa; proszę spróbować pomyśleć o nich jak o pozostałościach tamtych trudnych lat, a nie o prawdzie o Pani samej.

Pani niechęć do seksualności i bliskości jest w tym kontekście w pełni zrozumiała – ciało, które doświadczyło tak głębokiego naruszenia granic, potrzebuje czasu i bardzo bezpiecznych warunków, by móc poczuć się inaczej. Fakt, że poradziła sobie Pani sama mimo tak trudnej sytuacji rodzinnej, świadczy o Pani ogromnych zasobach, ale nikt nie powinien nieść takiego ciężaru w pojedynkę przez całe życie. Samotność, o której Pani wspomina, może być teraz szczególnie dotkliwa, gdy stare mechanizmy obronne przestają działać.

Bardzo Panią zachęcam, aby w tym nowym miejscu, w którym Pani jest, poszukała Pani profesjonalnego wsparcia terapeutycznego, najlepiej u specjalisty zajmującego się traumą złożoną. Nie musi Pani już radzić sobie sama – ten etap przetrwania ma Pan za sobą, teraz zasługuje Pani na to, by ktoś towarzyszył Pani w drodze do odzyskania spokoju i poczucia bezpieczeństwa we własnym ciele. To, co się teraz dzieje, to bardzo trudny proces, ale jest on początkiem drogi do wolności od przeszłości.

 

Powodzenia i wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

Magdalena Lasoń

Magdalena Lasoń

Wiele osób po doświadczeniu przemocy mierzy się z wstydem i poczuciem winy, ale to bardzo ważne, żeby to wybrzmiało jeszcze raz: to nie jest Pani wina. Odpowiedzialność zawsze leży po stronie sprawcy. Ten "bezruch" i 'nie czucie" jest także najprawdopodobniej jest jedną z reakcji na to czego Pani doświadczyła. Choć mogą być trudne i niezrozumiałe, nie świadczą o słabości, tylko o tym, że Pani układ nerwowy robił kiedyś wszystko, żeby pomóc Pani to przetrwać. Słyszę też, że w Pani życiu było więcej trudnych doświadczeń. To, że Pani tu jest, że Pani o tym pisze, że szuka Pani zrozumienia, mówi dużo o Pani sile i chęci przeżycia, o której Pani sama wspomina. Zastanawiam się, czy ma Pani teraz kogoś, przy kim może Pani być choć trochę mniej sama z tym co się dzieje teraz? Pisze Pani, że korzystała Pani wcześniej z farmakoterapii. Czy jest lekarz albo ktoś, z kim była Pani kiedyś w kontakcie i przy kim czuła się Pani choć trochę bezpiecznie? Jeśli tak, czy widzi Pani możliwość, żeby do niego wrócić (nawet w formie online) i spróbować opowiedzieć o tym co się teraz lub może spróbować z kimś innym? Rozumiem, że z uwagi na przeprowadzkę do innego kraju może być to utrudnione. Pozdrawiam i proszę pamiętać, że nie musi być Pani z tym sama.

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,

Dziekuję za wiadmość. 
To, co Pani opisuje, jest bardzo trudne i naturalne w reakcji po traumie z dzieciństwa. To, że ciało i umysł reagują „bezruchem” lub odcięciem, nie oznacza słabości ani winy – to mechanizm obronny, który kiedyś pomógł przetrwać.

 

To, że teraz pojawiają się emocje i wspomnienia, pokazuje, że organizm próbuje je przetworzyć. Ważne jest, żeby nie zostawać z tym sama – rozmowa z psychologiem lub psychotraumatologiem może pomóc zrozumieć reakcje ciała, emocje i lęki, oraz powoli przywracać poczucie bezpieczeństwa i kontroli nad własnym życiem.

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria 

Psycholog, Doradca kariery

 

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

Bardzo mi przykro, ze spotkało Panią coś takiego. Jeżeli dobrze rozumiem, spotyka pani oprawcę na ulicy. To co Panią spotkało, było aktem pedofili i należy to zgłosić. Nawet nie chodzi o sprawiedliwość po latach, ale też o Pani cierpienie. Na ulicy spotka Pani kogoś, kto wywołuje w Pani określone emocje  umyśle i ciele, powodując dyskomfort. NIGDY NIE BYŁA PANI NICZEMU WINNA!!! To ten człowiek jest winowajcą. Pani SOS jest wyraźne. Proszę zadzwonić na anonimowy telefon zaufania, nie przepraszać, gdyż nie ma Pani za co przepraszać. pani ciało i psychika woła o pomoc. Proszę rozważyć terapię, być może kolejną metodą brain spotting lub EMDR. Życzę dużo siły.

Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Dzień dobry 

Proszę nie przepraszać. To, co Pani napisała, wymaga odwagi i zasługuje na pełną uwagę i szacunek.

Przede wszystkim chcę powiedzieć jedno: to, co Pani przeżyła, nie jest Pani winą. Ani jako dziecko, ani teraz. Ani trochę. To, co Pani opisuje: totalna ucieczka w myślach, niemożność działania w momencie zobaczenia sprawcy, ma konkretną nazwę i konkretne wyjaśnienie biologiczne. To reakcja zamrożenia, jeden z trzech podstawowych mechanizmów obronnych układu nerwowego obok walki i ucieczki. Kiedy mózg rozpoznaje zagrożenie, które kiedyś było nie do zniesienia, przełącza się w tryb przetrwania. Ciało dosłownie zatrzymuje się. To nie słabość. To nie tchórzostwo. To dowód na to, że Pani układ nerwowy zapamiętał i nadal Panią chroni, nawet jeśli ta ochrona teraz boli i dezorientuje. 

Napisała Pani coś bardzo mądrego i ważnego: że ciało pamięta. To prawda, dobrze opisana w psychiatrii i psychologii traumy. Pamięć traumy nie zawsze jest słowna ani obrazowa, często jest właśnie somatyczna, cielesna, i dlatego reakcje pojawiają się zanim w ogóle świadomość zdąży cokolwiek pomyśleć. To dlatego wstręt do seksualności, bezruch na widok sprawcy, wszystko to jest odpowiedzią ciała, nie wybraną przez Panią postawą. 

To, co Pani opisuje jako "budzenie się", jest bardzo typowym procesem. Przez lata leki i szpitale tłumiły część sygnałów. Teraz, bez leków, w nowym miejscu, w nowej ciszy, trauma zaczyna się upominać o uwagę. To nie znaczy, że coś poszło nie tak. To znaczy, że być może po raz pierwszy Pani układ nerwowy czuje się na tyle bezpieczny, żeby w ogóle to poczuć. To paradoks traumy, ale bardzo realny.

Napisała Pani, że była zawsze sama. I że się zastanawia, jak duża musiała być w Pani chęć życia. Chcę, żeby Pani to zdanie przeczytała jeszcze raz! Ta chęć życia, ta siła, która prowadziła Panią przez dzieciństwo bez ojca, z przemocowym ojczymem, z nieobecną matką, to nie był przypadek. To była Pani.

Napisała Pani, że zmieniła kraj. Nie wiem, w jakim kraju Pani jest, ale jeśli znajdzie Pani chwilę, proszę poszukać w tym kraju organizacji wspierających osoby po doświadczeniu przemocy seksualnej lub centrum kryzysowego. Jeśli jest to kraj w Europie, w większości z nich istnieją bezpłatne linie wsparcia i pomoc online w języku angielskim lub lokalnym.

Jeśli jest Pani nadal w Polsce lub ma kontakt z polskim systemem, proszę pamiętać o bezpłatnej linii 116 123 oraz Centrum Wsparcia 800 70 2222, czynnych całą dobę.

To, co Pani czuje teraz, to kryzys, ale nie koniec. To moment, w którym po raz pierwszy jest Pani wystarczająco blisko siebie, żeby go poczuć. I to jest, choć boli, formą odwagi.

 

z poważaniem Karolina Rzeszowska-Świgut

psycholog, psychotraumatolog

Zobacz podobne

Czuję się skrzywdzona przez byłego. Ośmieszał mnie, zmieszał z błotem, okłamywał ze swojej zazdrości.
Zostałam skrzywdzona. Mężczyzna był kilka lat mlodszy i ma ojca alkoholika. Ukrywał depresje, choć przyznał na koniec, że to raczej inne schorzenie (jakieś psychiczne). I na sam koniec dowiedziałam się, że spotykał się z inną kobietą, która imponowała mu w dużej mierze pieniędzmi, była młodsza i miała lepszy dom. Okłamywał mnie na każdym kroku... Nie miałam możliwości nawet konfrontacji! Żyłam jak w bajce, a nagle usłyszałam, że do znajomych swoich mnie oczerniał, robił osobę natrętną, ujmował za wygląd, że mam coś z głową itd. Czuję się jak idiotka. Zawsze lepiej radziłam sobie w życiu i był o to zazdrosny, ale jak zaczął znacznie lepiej zarabiać, stałam się, jak to ujmował, tanim samochodem, że mam gorszą pracę od niego itd. Ludzie mają mnie za nikogo, a to on ukrywa chorobe i sobie nie radził w relacjach. Śmiał się ze mnie i udawał macho, chociaż nigdy nie miał przede mną dziewczyny. Co jakiś czas kojarzę jakieś nowe kłamstwa, w mojej głowie "coś" się odkrywa i zaczynam zdawać sobie z tego sprawę. Nie raz budziłam się spocona, koszmary miałam i ta myśl, że ze mnie zakpił i nikt mi nie wierzy, niszczy mnie. Zaczęłam nienawidzić ludzi. Byłam zawsze w porządku, a zostałam wykorzystana, wyśmiana i poniżona. Bez powodu... żeby się popisać.
Witam, Napiszę w wielkim skrócie , jestem dda ddd, pochodzę z rodziny, gdzie ojciec był alkoholikiem
Witam, Napiszę w wielkim skrócie , jestem dda ddd, pochodzę z rodziny, gdzie ojciec był alkoholikiem, dodatkowo jak miałem 3 lata to zachorował na wodniaka mózgu , całe życie leżał na łóżku, spał po 15-18 godzin, nigdy się mną nie interesował i nie spędzał czasu. Odczuwam tylko negatywne uczucia, nie odczuwam pozytywnych uczuć ( nikt mi w to nie wierzy) , 12 lat walczyłem z masturbacją, którą udało mi się pokonać. Niestety nie mogę znaleźć psychologa, który mi pomoże, każdemu jak opowiadam moją historie to przekazuje mi informację, że raczej nie będzie mógł mi pomóc, bo to ciężki przypadek. Mam żonę, dzieci, ale nie umiem z nimi funkcjonować w rodzinie, bo moja też nie funkcjonowała . Jestem z okolic Warszawy, ktoś poleci psychoterapeutę, który podejmie się tego wyzwania?
Jestem miesiąc po okrutnym rozstaniu.
Cześć, to będzie długi post, ale mam nadzieję, że znajdzie się parę osób, którym będzie chciało się to przeczytać.. Muszę się wygadać. Jestem miesiąc po okrutnym rozstaniu. Po miesiącach wyznawań miłości, planowaniu przyszłości, mój facet zostawił mnie z dnia na dzień i oznajmił, że wraca do byłej. Sztylet w serce. Całkowite zerwanie kontaktu, zero wyjaśnień. Ona do niego wypisywała miesiącami, że nie daje rady bez niego, szantażowała go, obarczała go winą za całe zło świata, cały czas płakała, pisała do moich bliskich, że zniszczyłam jej związek. On mówił, że to psychopatka, że nie chce z nią być i myślał, że z czasem jej przejdzie. Że nie był z nią szczęśliwy, że była chorobliwie zazdrosna, nie mógł wychodzić, spotykać się ze znajomymi, że właściwie nie miał znajomych przez nią…Mówił, że ona jest mściwa, że przed ludźmi gra cudowną osobę, uśmiechniętą, serdeczną a nikt nie widzi, jaka ona jest na prawdę…traktowała go jak jej własność, jak przedmiot, widziałam wiadomości, które do niego wypisywała, ogólnie dramat. Zero liczenia się z jego potrzebami. W międzyczasie zmarł jej ojciec. Po rozstaniu z nią ona rozgadała wszystkim, że ją zostawił samą na tym świecie, że już nie ma nikogo, że to przez niego zmarł jej ojciec, bo coś przeczuwał. Byli ze sobą 10 lat. On jej mówił, że nie chce z nią być, bo już jej po prostu nie kocha, ale jeśli kiedyś będzie potrzebowała pomocy, to może na niego liczyć. Że spędzili ze sobą tyle czasu i chce się rozstać w zgodzie jak dorośli ludzie. Ona twierdziła, że on ją nadal kocha, że tylko się pogubił – przeze mnie. Już od tego czasu nie mieszkali razem, wyprowadził się i nie mieli żadnego kontaktu. Minęły 2 miesiące i znów się zaczęło…wypisywanie, płacz, manipulowanie. Zaproponowała mu pracę dorywczą u niej w firmie, że będzie miał możliwość sobie dorobić zdalnie. Przystał na to. Później spytała, czy pojedzie z nią na grób taty, stwierdziłam, że niech jedzie, w końcu to był jego teść przez 10 lat. Pojechał. Później znów coś, czy wyjdzie z psami, czy przyjdzie po coś tam itd… I tak z dnia na dzień czułam, że coś się miedzy nami pogarsza…spytałam, czy ponownie coś do niej poczuł, czy chce do niej wrócić, odpowiadał stanowczo, że NIE. Mówił, że jest mu jej żal, że jak był u niej w mieszkaniu to był syf itd a ona wygląda i zachowuje się jak wrak człowieka…że jakby miał do niej wrócić to tylko z litości i wtedy by poświęcił swoje życie dla niej…że on wie, jaka ona jest, że jakby wrócił, to do końca życia byłoby wypominanie, że ją zostawił, że ona jest najbiedniejsza, że jest chu**em, wszystkim by o tym mówiła itd… No i stało się. Przyszedł dzień rozstania. Znów spytałam, czy coś się między nami i nią a nim zmieniło. Powiedział, żebym dała mu czas na zastanowienie, że on sam nie wie kim jest, że bardzo mnie kocha. Wkurzyłam się, bo pytałam przez cały ten czas czy wszystko jest okej, czy coś się zmieniło, czy zrobiłam coś nie tak, że nie ma do mnie szacunku, bo do ostatniej chwili mówił, że jestem tylko ja i nic się nie zmieniło... Napisałam mu, że skoro ma wątpliwości co do naszego związku to ja je rozwieje. Pożyczyłam mu trochę kasy, powiedziałam, że ma pół roku na oddanie mi ich i na ten moment już nas chyba nic nie łączy i że złamał mi serce, kłamiąc do ostatnich wiadomości, że kocha tylko mnie… nawet nie odpisał. Parę dni później ustawił związek z nią na fb. Wszędzie mnie zablokował. To było miesiąc temu. 3 dni temu dodał z nią wspólne zdjęcie profilowe. Zero kontaktu. Zero wyjaśnień. Jestem tak zraniona…czy on cały czas mnie okłamywał? Nie znam osobiście jego byłej. Czy on zrobił z niej wariatkę, żeby tylko sobie por**ać na boku i manipulował mną? Czy on tak strasznie opluł osobę, z którą był 10 lat, byleby mieć skok w bok? A później wrócił do niej i błaga ją o przebaczenie? Czy ta dziewczyna jest tak w niego wpatrzona, że mu to wybaczyła? Czy wrócił do niej, bo tak mu jest po prostu wygodnie? Czy może ona robi z nim, co chce i dodaje te zdjęcia, zablokował mnie, ustawił związek, żeby mi pokazać, że on jest jej i robi mi na złość, a on się na to godzi? Pamiętam, jak mówił, że ona już tak robiła, żeby pokazać wszystkim, jaki to oni mają cudowny związek, a dobrze było tylko na zdjęciach… Czy może on faktycznie szczerze coś znów do niej poczuł i faktycznie wrócił do niej z miłości? Ja już nie chciałabym do niego wrócić, nawet jakby się odezwał, ten etap jest już za mną… Dręczą mnie pytania bez odpowiedzi. Co się w ogóle stało? W co on grał? Kto tu jest poszkodowany? Czy byłam tylko keks zabawką? Czy on ją kocha? Czy kochał mnie? Czy wrócił do niej z miłości, czy z litości? Nie mogę spać po nocach, rozpamiętuję, jestem potwornie zmęczona…budzę się w środku nocy i zaczyna się mielenie w głowie cały czas tego samego… ja już tego nie chce, ale to cały czas powraca…
Zaburzenia nastroju i lękowe po traumie. Leki psychiatryczne nie dają poprawy. Jak mam sobie poradzić?
Bardzo proszę o pomoc , wyrażenie opinii, ewentualnie nakierowanie, jak postąpić dalej. Od 5 lat zmagam się z różnego typu dolegliwościami, stało się to po śmierci mojej bliskiej osoby , bardzo mocno to przeżyłam , ciągle szukam przyczyny mojego złego samopoczucia . Głównymi dolegliwościami są ciągle bóle brzucha , biegunki z zaparciami naprzemiennie, skoki lub spadki ciśnienia oraz pulsu, wybudzanie się w ciągu nocy po 4/5 razy , bardzo silne zmęczenie. którego nie mogę niczym poprawić w ciągu dnia , płacz , jadłowstręt, na sam widok jedzenia robi mi się niedobrze , co chwilę latam po lekarzach, żeby znaleźć przyczynę, ale wszyscy twierdzą, że to nerwica lękowa ze stanami depresyjnymi . Byłam już u neurologa , psychologa , psychiatry . Testujemy ciągle to nowe leki, które działają tylko do 3 tyg później wszystko wraca nawet z podwójną siłą . Mam dopiero 25 lat a każdy dzień jest walką, aby go przetrwać. Tylko czekam kiedy położę się spać tak, jakbym wtedy nie czuła tego bólu , zmęczenia i uciekała w ten sposób . Chciałabym zacząć terapię, ale terminy są tak odległe, że nie widzę sensu widzenia się z lekarzem dwa razy w miesiącu . Brakuje mi siły na to wszystko . Z wiecznie uśmiechniętej dziewczyny stałam się wrakiem człowieka .
Czuję lęk związany ze stratą ciąży. Czuję się przygnębiona, wychowuję syna, mąż jest pół doby w pracy, nie cierpię mojej okolicy a wszystko wydaje się bezsensowne.
Jak radzić sobie z lękami, odzyskać spokój serca, obecnie wychowuję z mężem rocznego syna, mąż pracuje od 12-24 ,siedzimy sami, nie cierpię naszej okolicy, nie mamy tu znajomych, spacery są bezsensowne, tu nic nie ma, jestem w ciąży, każde brak objawów ciąży jak, np. dziś mogę umyć zęby bez odruchów wymiotnych powoduje, że stresuje się czy wszystko ok z dzieckiem, pierwszą ciążę straciliśmy.
myśli samobójcze

Myśli samobójcze – przyczyny, rozpoznanie, pomoc

Myśli samobójcze to poważny problem dotykający wielu osób. Ważne jest rozpoznanie objawów i wiedza o sposobach radzenia sobie z nim. Jeśli Ty lub ktoś bliski zmaga się z takimi myślami, pamiętaj, że warto szukać pomocy!