
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, traumy, zaburzenia nastroju
- Przeżycia z...
Przeżycia z dzieciństwa i reakcja na spotkanie z oprawcą w dorosłym życiu
Treść wrażliwaEm.
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Dziękujemy za kontalt z nami. Reakcja, o której Pani pisze czyli ten bezruch, „odcięcie” w głowie, to bardzo typowy mechanizm pourazowy. Układ nerwowy w obliczu zagrożenia potrafi przejść nie tylko w walkę lub ucieczkę ale też w zamrożenie (freeze). To dzieje się poza wolą: ciało rozpoznaje niebezpieczeństwo i „wyłącza możliwość działania”, żeby przetrwać. Jest to automatyczna ochrona. Podobnie działa pamięć. Przy traumie, szczególnie z dzieciństwa, często zostają fragmenty np. obrazy, twarz, odczucia a inne części są niedostępne. Ciało przechowuje ślad doświadczenia, nawet jeśli umysł nie ma pełnego dostępu. Poczucie wstydu i winy bardzo często pojawia się u osób po przemocy seksualnej. To ciężar, który psychika próbuje jakoś „poukładać”, ale ważne jest jedno: odpowiedzialność zawsze leży po stronie sprawcy, nigdy dziecka. Wstręt do seksualności również bywa formą ochrony , jest odcięciem od czegoś, co zostało powiązane z krzywdą. To, że teraz tj. bez leków i w nowym miejscu zaczyna się więcej czuć i pamiętać, też ma swoje znaczenie. Kiedy organizm przestaje być „znieczulony”, często wraca to, co było zamrożone. Może to wyglądać jak kryzys ale bywa też początkiem kontaktu ze sobą : pod warunkiem, że jest w tym wsparcie. Bardzo wybrzmiewa też ogrom siły: dziecko, które przeszło przez tyle trudnych doświadczeń i znalazło sposób, żeby przetrwać, ta część nadal w Pani jest. W takich sytuacjach szczególnie pomocna bywa (rekomenduję) terapia traumy (np. EMDR, podejścia somatyczne), bo pracuje nie tylko z myślami, ale też z reakcjami ciała. Ważne jest też powolne budowanie poczucia bezpieczeństwa tu i teraz małymi krokami.
Nie ma w tym nic dziwnego ani „złego”, że tak reaguje Pani ciało i psychika, są to ślady po bardzo trudnym doświadczeniu i naprawdę nie trzeba już dźwigać tego w pojedynkę.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Kinga Osmulska
Dobry wieczór,
to, co Pani opisuje, jest bardzo poruszające. Reakcja „zamarcia”, o której Pani pisze, jest znaną reakcją organizmu na zagrożenie – obok walki i ucieczki istnieje właśnie bezruch, odcięcie, „ucieczka w głowie”. To nie jest brak odwagi ani „coś z Panią nie tak”, tylko sposób, w jaki ciało próbuje się chronić w obliczu silnego lęku.
To, że pojawia się wstyd i poczucie winy, też jest częstym doświadczeniem po takich przeżyciach, choć nie oznacza, że Pani ponosi jakąkolwiek winę. To, co Pani przeszła, było przekroczeniem granic, za które odpowiedzialność leży po stronie sprawcy.
To, że teraz – bez leków – więcej Pani czuje i wracają różne wspomnienia czy reakcje, może być bardzo intensywne i przerażające. To często wygląda właśnie jak „budzenie się” tego, co wcześniej było przytłumione.
W Pani słowach jest też ogrom siły – przetrwała Pani bardzo trudne warunki i radziła sobie przez lata. Jednocześnie teraz może pojawiać się moment, w którym to wszystko domaga się zauważenia.
Jeśli ten stan się nasila i jest Pani trudno, warto nie zostawać z tym samej – można skontaktować się z linią wsparcia 116 123 lub 800 70 2222, gdzie można porozmawiać anonimowo.
To, co Pani czuje, ma sens w kontekście tego, co Pani przeszła.
Pozdrawiam ,
Kinga Osmulska
Psycholog, Psychoterapeutka
Bożena Nagórska
Dzień dobry
Przede wszystkim chcę Pani powiedzieć, że nie ma Pani za co przepraszać – to, czym się Pani podzieliła, jest świadectwem niezwykłej woli życia i siły, która pozwoliła Pani przetrwać w warunkach, które dla wielu byłyby nie do udźwignięcia. To, że dziś, w nowym kraju i bez farmakologicznego otępienia, te wspomnienia i emocje budzą się”, jest znakiem, że Pani organizm poczuł się na tyle bezpiecznie, by zacząć proces wyrzucania z siebie tego ogromnego ciężaru, choć teraz odczuwa to Pani jako przerażający kryzys.
Pyta Pani o reakcję bezruchu na widok sprawcy – to, co Pani opisuje, to biologiczny mechanizm obronny zwany zamrożeniem. Kiedy jako dziecko stała Pani w obliczu zagrożenia, od którego nie można było uciec ani z nim walczyć, Pani mózg wybrał jedyną dostępną drogę ratunku - odcięcie się, bezruch i ucieczkę w głąb siebie. To nie jest brak odwagi ani Pani wina – to automatyczna reakcja układu nerwowego, który w ten sposób chronił Panią przed jeszcze większym bólem. Poczucie winy i wstydu, o których Pani pisze, są niestety bardzo częstymi, choć niezasłużonymi towarzyszami traumy z dzieciństwa; proszę spróbować pomyśleć o nich jak o pozostałościach tamtych trudnych lat, a nie o prawdzie o Pani samej.
Pani niechęć do seksualności i bliskości jest w tym kontekście w pełni zrozumiała – ciało, które doświadczyło tak głębokiego naruszenia granic, potrzebuje czasu i bardzo bezpiecznych warunków, by móc poczuć się inaczej. Fakt, że poradziła sobie Pani sama mimo tak trudnej sytuacji rodzinnej, świadczy o Pani ogromnych zasobach, ale nikt nie powinien nieść takiego ciężaru w pojedynkę przez całe życie. Samotność, o której Pani wspomina, może być teraz szczególnie dotkliwa, gdy stare mechanizmy obronne przestają działać.
Bardzo Panią zachęcam, aby w tym nowym miejscu, w którym Pani jest, poszukała Pani profesjonalnego wsparcia terapeutycznego, najlepiej u specjalisty zajmującego się traumą złożoną. Nie musi Pani już radzić sobie sama – ten etap przetrwania ma Pan za sobą, teraz zasługuje Pani na to, by ktoś towarzyszył Pani w drodze do odzyskania spokoju i poczucia bezpieczeństwa we własnym ciele. To, co się teraz dzieje, to bardzo trudny proces, ale jest on początkiem drogi do wolności od przeszłości.
Powodzenia i wszystkiego dobrego
Bożena Nagórska
Magdalena Lasoń
Wiele osób po doświadczeniu przemocy mierzy się z wstydem i poczuciem winy, ale to bardzo ważne, żeby to wybrzmiało jeszcze raz: to nie jest Pani wina. Odpowiedzialność zawsze leży po stronie sprawcy. Ten "bezruch" i 'nie czucie" jest także najprawdopodobniej jest jedną z reakcji na to czego Pani doświadczyła. Choć mogą być trudne i niezrozumiałe, nie świadczą o słabości, tylko o tym, że Pani układ nerwowy robił kiedyś wszystko, żeby pomóc Pani to przetrwać. Słyszę też, że w Pani życiu było więcej trudnych doświadczeń. To, że Pani tu jest, że Pani o tym pisze, że szuka Pani zrozumienia, mówi dużo o Pani sile i chęci przeżycia, o której Pani sama wspomina. Zastanawiam się, czy ma Pani teraz kogoś, przy kim może Pani być choć trochę mniej sama z tym co się dzieje teraz? Pisze Pani, że korzystała Pani wcześniej z farmakoterapii. Czy jest lekarz albo ktoś, z kim była Pani kiedyś w kontakcie i przy kim czuła się Pani choć trochę bezpiecznie? Jeśli tak, czy widzi Pani możliwość, żeby do niego wrócić (nawet w formie online) i spróbować opowiedzieć o tym co się teraz lub może spróbować z kimś innym? Rozumiem, że z uwagi na przeprowadzkę do innego kraju może być to utrudnione. Pozdrawiam i proszę pamiętać, że nie musi być Pani z tym sama.
Daria Składanowska
Dzień dobry,
Dziekuję za wiadmość.
To, co Pani opisuje, jest bardzo trudne i naturalne w reakcji po traumie z dzieciństwa. To, że ciało i umysł reagują „bezruchem” lub odcięciem, nie oznacza słabości ani winy – to mechanizm obronny, który kiedyś pomógł przetrwać.
To, że teraz pojawiają się emocje i wspomnienia, pokazuje, że organizm próbuje je przetworzyć. Ważne jest, żeby nie zostawać z tym sama – rozmowa z psychologiem lub psychotraumatologiem może pomóc zrozumieć reakcje ciała, emocje i lęki, oraz powoli przywracać poczucie bezpieczeństwa i kontroli nad własnym życiem.
Pozdrawiam,
Składanowska Daria
Psycholog, Doradca kariery
Piotr Ziomber
Dzień dobry
Bardzo mi przykro, ze spotkało Panią coś takiego. Jeżeli dobrze rozumiem, spotyka pani oprawcę na ulicy. To co Panią spotkało, było aktem pedofili i należy to zgłosić. Nawet nie chodzi o sprawiedliwość po latach, ale też o Pani cierpienie. Na ulicy spotka Pani kogoś, kto wywołuje w Pani określone emocje umyśle i ciele, powodując dyskomfort. NIGDY NIE BYŁA PANI NICZEMU WINNA!!! To ten człowiek jest winowajcą. Pani SOS jest wyraźne. Proszę zadzwonić na anonimowy telefon zaufania, nie przepraszać, gdyż nie ma Pani za co przepraszać. pani ciało i psychika woła o pomoc. Proszę rozważyć terapię, być może kolejną metodą brain spotting lub EMDR. Życzę dużo siły.
Karolina Rzeszowska-Świgut
Dzień dobry
Proszę nie przepraszać. To, co Pani napisała, wymaga odwagi i zasługuje na pełną uwagę i szacunek.
Przede wszystkim chcę powiedzieć jedno: to, co Pani przeżyła, nie jest Pani winą. Ani jako dziecko, ani teraz. Ani trochę. To, co Pani opisuje: totalna ucieczka w myślach, niemożność działania w momencie zobaczenia sprawcy, ma konkretną nazwę i konkretne wyjaśnienie biologiczne. To reakcja zamrożenia, jeden z trzech podstawowych mechanizmów obronnych układu nerwowego obok walki i ucieczki. Kiedy mózg rozpoznaje zagrożenie, które kiedyś było nie do zniesienia, przełącza się w tryb przetrwania. Ciało dosłownie zatrzymuje się. To nie słabość. To nie tchórzostwo. To dowód na to, że Pani układ nerwowy zapamiętał i nadal Panią chroni, nawet jeśli ta ochrona teraz boli i dezorientuje.
Napisała Pani coś bardzo mądrego i ważnego: że ciało pamięta. To prawda, dobrze opisana w psychiatrii i psychologii traumy. Pamięć traumy nie zawsze jest słowna ani obrazowa, często jest właśnie somatyczna, cielesna, i dlatego reakcje pojawiają się zanim w ogóle świadomość zdąży cokolwiek pomyśleć. To dlatego wstręt do seksualności, bezruch na widok sprawcy, wszystko to jest odpowiedzią ciała, nie wybraną przez Panią postawą.
To, co Pani opisuje jako "budzenie się", jest bardzo typowym procesem. Przez lata leki i szpitale tłumiły część sygnałów. Teraz, bez leków, w nowym miejscu, w nowej ciszy, trauma zaczyna się upominać o uwagę. To nie znaczy, że coś poszło nie tak. To znaczy, że być może po raz pierwszy Pani układ nerwowy czuje się na tyle bezpieczny, żeby w ogóle to poczuć. To paradoks traumy, ale bardzo realny.
Napisała Pani, że była zawsze sama. I że się zastanawia, jak duża musiała być w Pani chęć życia. Chcę, żeby Pani to zdanie przeczytała jeszcze raz! Ta chęć życia, ta siła, która prowadziła Panią przez dzieciństwo bez ojca, z przemocowym ojczymem, z nieobecną matką, to nie był przypadek. To była Pani.
Napisała Pani, że zmieniła kraj. Nie wiem, w jakim kraju Pani jest, ale jeśli znajdzie Pani chwilę, proszę poszukać w tym kraju organizacji wspierających osoby po doświadczeniu przemocy seksualnej lub centrum kryzysowego. Jeśli jest to kraj w Europie, w większości z nich istnieją bezpłatne linie wsparcia i pomoc online w języku angielskim lub lokalnym.
Jeśli jest Pani nadal w Polsce lub ma kontakt z polskim systemem, proszę pamiętać o bezpłatnej linii 116 123 oraz Centrum Wsparcia 800 70 2222, czynnych całą dobę.
To, co Pani czuje teraz, to kryzys, ale nie koniec. To moment, w którym po raz pierwszy jest Pani wystarczająco blisko siebie, żeby go poczuć. I to jest, choć boli, formą odwagi.
z poważaniem Karolina Rzeszowska-Świgut
psycholog, psychotraumatolog

Zobacz podobne
Byłam osoba bita. Nie przemawia do mnie argument od psychologów, że rodzice też byli bici i była taka "kultura".
Gdybym wzięła do ręki pas na swoje dziecko, które popełniłoby ciężkie przewinienie (to nawet nierealne), to poczułabym się zwyrodniale. A moja matka biła mnie skakanka za jakieś bzdety. Jakie jest inne wytłumaczenie? Niedorozwój w kraju, choroby psychiczne?

