Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Przeżycia z dzieciństwa i reakcja na spotkanie z oprawcą w dorosłym życiu

Treść wrażliwa
Dobry wieczór Jeśli było się ofiarą gwałtu będąc dzieckiem , można nie pamiętać wszystkiego , chociaż ciało pamięta. Istotne jednak , że utrwalony wygląd twarzy sprawcy. Teraz pytanie: Będąc osobą dorosłą , widząc tę osobę na ulicy…Dlaczego pojawia się reakcja a raczej brak reakcji , bezruch …Jakby totalna ucieczka w głowie , myślach i nie można już nic zrobić a nawet nie ma się na to odwagi. Tym bardziej, że nikt nigdy się o tym nie dowiedział. Nie rozumiem . Czuję się winna i się wstydzę. Seks może dla mnie nie istnieć. Brzydzę się nim i wszystkim co z tym związane. Czasami myślę , jak bardzo duża chęć przeżycia musiała być we mnie… że mimo braku ojca , przemocowego ojczyma i nieobecnej schizoafektywnej matki -alkoholików i narkomanów , poradziłam sobie sama. Zawsze sama. Dopiero teraz poznaję siebie i czasem zastanawiam się nad tym co czuję , jak teraz. Od 14 rż brałam dużo psychotropów i szpitale nie miały końca w związku z tymi stanami więc byłam na tyle otępiona że średnio docierało do mnie co dzieje się dookoła. Teraz jestem trochę przerażona bo chyba to wszystko się budzi we mnie a leków już nie ma . Samotność się nie zmieniła. Zmieniłam jednak kraj.Chyba mam kryzys. Przepraszam. Pozdrawiam
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Dziękujemy za kontalt z nami. Reakcja, o której Pani pisze czyli ten bezruch, „odcięcie” w głowie, to bardzo typowy mechanizm pourazowy. Układ nerwowy w obliczu zagrożenia potrafi przejść nie tylko w walkę lub ucieczkę ale też w zamrożenie (freeze). To dzieje się poza wolą: ciało rozpoznaje niebezpieczeństwo i „wyłącza możliwość działania”, żeby przetrwać. Jest to automatyczna ochrona. Podobnie działa pamięć. Przy traumie, szczególnie z dzieciństwa, często zostają fragmenty np. obrazy, twarz, odczucia  a inne części są niedostępne. Ciało przechowuje ślad doświadczenia, nawet jeśli umysł nie ma pełnego dostępu. Poczucie wstydu i winy bardzo często pojawia się u osób po przemocy seksualnej. To ciężar, który psychika próbuje jakoś „poukładać”, ale ważne jest jedno: odpowiedzialność zawsze leży po stronie sprawcy, nigdy dziecka. Wstręt do seksualności również bywa formą ochrony , jest odcięciem od czegoś, co zostało powiązane z krzywdą. To, że teraz tj. bez leków i w nowym miejscu  zaczyna się więcej czuć i pamiętać, też ma swoje znaczenie. Kiedy organizm przestaje być „znieczulony”, często wraca to, co było zamrożone. Może to wyglądać jak kryzys ale bywa też początkiem kontaktu ze sobą : pod warunkiem, że jest w tym wsparcie. Bardzo wybrzmiewa też ogrom siły: dziecko, które przeszło przez tyle trudnych doświadczeń i znalazło sposób, żeby przetrwać, ta część nadal w Pani jest. W takich sytuacjach szczególnie pomocna bywa (rekomenduję) terapia traumy (np. EMDR, podejścia somatyczne), bo pracuje nie tylko z myślami, ale też z reakcjami ciała. Ważne jest też powolne budowanie poczucia bezpieczeństwa tu i teraz  małymi krokami.

Nie ma w tym nic dziwnego ani „złego”, że tak reaguje Pani ciało i psychika, są to ślady po bardzo trudnym doświadczeniu i naprawdę nie trzeba już dźwigać tego w pojedynkę.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Dobry wieczór,

to, co Pani opisuje, jest bardzo poruszające. Reakcja „zamarcia”, o której Pani pisze, jest znaną reakcją organizmu na zagrożenie – obok walki i ucieczki istnieje właśnie bezruch, odcięcie, „ucieczka w głowie”. To nie jest brak odwagi ani „coś z Panią nie tak”, tylko sposób, w jaki ciało próbuje się chronić w obliczu silnego lęku.

To, że pojawia się wstyd i poczucie winy, też jest częstym doświadczeniem po takich przeżyciach, choć nie oznacza, że Pani ponosi jakąkolwiek winę. To, co Pani przeszła, było przekroczeniem granic, za które odpowiedzialność leży po stronie sprawcy.

To, że teraz – bez leków – więcej Pani czuje i wracają różne wspomnienia czy reakcje, może być bardzo intensywne i przerażające. To często wygląda właśnie jak „budzenie się” tego, co wcześniej było przytłumione.

W Pani słowach jest też ogrom siły – przetrwała Pani bardzo trudne warunki i radziła sobie przez lata. Jednocześnie teraz może pojawiać się moment, w którym to wszystko domaga się zauważenia.

Jeśli ten stan się nasila i jest Pani trudno, warto nie zostawać z tym samej – można skontaktować się z linią wsparcia 116 123 lub 800 70 2222, gdzie można porozmawiać anonimowo.

To, co Pani czuje, ma sens w kontekście tego, co Pani przeszła.

Pozdrawiam ,

Kinga Osmulska 

Psycholog, Psychoterapeutka


 

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry

Przede wszystkim chcę Pani powiedzieć, że nie ma Pani za co przepraszać – to, czym się Pani podzieliła, jest świadectwem niezwykłej woli życia i siły, która pozwoliła Pani przetrwać w warunkach, które dla wielu byłyby nie do udźwignięcia. To, że dziś, w nowym kraju i bez farmakologicznego otępienia, te wspomnienia i emocje budzą się”, jest znakiem, że Pani organizm poczuł się na tyle bezpiecznie, by zacząć proces wyrzucania z siebie tego ogromnego ciężaru, choć teraz odczuwa to Pani jako przerażający kryzys.

Pyta Pani o reakcję bezruchu na widok sprawcy – to, co Pani opisuje, to biologiczny mechanizm obronny zwany zamrożeniem. Kiedy jako dziecko stała Pani w obliczu zagrożenia, od którego nie można było uciec ani z nim walczyć, Pani mózg wybrał jedyną dostępną drogę ratunku - odcięcie się, bezruch i ucieczkę w głąb siebie. To nie jest brak odwagi ani Pani wina – to automatyczna reakcja układu nerwowego, który w ten sposób chronił Panią przed jeszcze większym bólem. Poczucie winy i wstydu, o których Pani pisze, są niestety bardzo częstymi, choć niezasłużonymi towarzyszami traumy z dzieciństwa; proszę spróbować pomyśleć o nich jak o pozostałościach tamtych trudnych lat, a nie o prawdzie o Pani samej.

Pani niechęć do seksualności i bliskości jest w tym kontekście w pełni zrozumiała – ciało, które doświadczyło tak głębokiego naruszenia granic, potrzebuje czasu i bardzo bezpiecznych warunków, by móc poczuć się inaczej. Fakt, że poradziła sobie Pani sama mimo tak trudnej sytuacji rodzinnej, świadczy o Pani ogromnych zasobach, ale nikt nie powinien nieść takiego ciężaru w pojedynkę przez całe życie. Samotność, o której Pani wspomina, może być teraz szczególnie dotkliwa, gdy stare mechanizmy obronne przestają działać.

Bardzo Panią zachęcam, aby w tym nowym miejscu, w którym Pani jest, poszukała Pani profesjonalnego wsparcia terapeutycznego, najlepiej u specjalisty zajmującego się traumą złożoną. Nie musi Pani już radzić sobie sama – ten etap przetrwania ma Pan za sobą, teraz zasługuje Pani na to, by ktoś towarzyszył Pani w drodze do odzyskania spokoju i poczucia bezpieczeństwa we własnym ciele. To, co się teraz dzieje, to bardzo trudny proces, ale jest on początkiem drogi do wolności od przeszłości.

 

Powodzenia i wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

Magdalena Lasoń

Magdalena Lasoń

Wiele osób po doświadczeniu przemocy mierzy się z wstydem i poczuciem winy, ale to bardzo ważne, żeby to wybrzmiało jeszcze raz: to nie jest Pani wina. Odpowiedzialność zawsze leży po stronie sprawcy. Ten "bezruch" i 'nie czucie" jest także najprawdopodobniej jest jedną z reakcji na to czego Pani doświadczyła. Choć mogą być trudne i niezrozumiałe, nie świadczą o słabości, tylko o tym, że Pani układ nerwowy robił kiedyś wszystko, żeby pomóc Pani to przetrwać. Słyszę też, że w Pani życiu było więcej trudnych doświadczeń. To, że Pani tu jest, że Pani o tym pisze, że szuka Pani zrozumienia, mówi dużo o Pani sile i chęci przeżycia, o której Pani sama wspomina. Zastanawiam się, czy ma Pani teraz kogoś, przy kim może Pani być choć trochę mniej sama z tym co się dzieje teraz? Pisze Pani, że korzystała Pani wcześniej z farmakoterapii. Czy jest lekarz albo ktoś, z kim była Pani kiedyś w kontakcie i przy kim czuła się Pani choć trochę bezpiecznie? Jeśli tak, czy widzi Pani możliwość, żeby do niego wrócić (nawet w formie online) i spróbować opowiedzieć o tym co się teraz lub może spróbować z kimś innym? Rozumiem, że z uwagi na przeprowadzkę do innego kraju może być to utrudnione. Pozdrawiam i proszę pamiętać, że nie musi być Pani z tym sama.

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,

Dziekuję za wiadmość. 
To, co Pani opisuje, jest bardzo trudne i naturalne w reakcji po traumie z dzieciństwa. To, że ciało i umysł reagują „bezruchem” lub odcięciem, nie oznacza słabości ani winy – to mechanizm obronny, który kiedyś pomógł przetrwać.

 

To, że teraz pojawiają się emocje i wspomnienia, pokazuje, że organizm próbuje je przetworzyć. Ważne jest, żeby nie zostawać z tym sama – rozmowa z psychologiem lub psychotraumatologiem może pomóc zrozumieć reakcje ciała, emocje i lęki, oraz powoli przywracać poczucie bezpieczeństwa i kontroli nad własnym życiem.

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria 

Psycholog, Doradca kariery

 

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

Bardzo mi przykro, ze spotkało Panią coś takiego. Jeżeli dobrze rozumiem, spotyka pani oprawcę na ulicy. To co Panią spotkało, było aktem pedofili i należy to zgłosić. Nawet nie chodzi o sprawiedliwość po latach, ale też o Pani cierpienie. Na ulicy spotka Pani kogoś, kto wywołuje w Pani określone emocje  umyśle i ciele, powodując dyskomfort. NIGDY NIE BYŁA PANI NICZEMU WINNA!!! To ten człowiek jest winowajcą. Pani SOS jest wyraźne. Proszę zadzwonić na anonimowy telefon zaufania, nie przepraszać, gdyż nie ma Pani za co przepraszać. pani ciało i psychika woła o pomoc. Proszę rozważyć terapię, być może kolejną metodą brain spotting lub EMDR. Życzę dużo siły.

Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Dzień dobry 

Proszę nie przepraszać. To, co Pani napisała, wymaga odwagi i zasługuje na pełną uwagę i szacunek.

Przede wszystkim chcę powiedzieć jedno: to, co Pani przeżyła, nie jest Pani winą. Ani jako dziecko, ani teraz. Ani trochę. To, co Pani opisuje: totalna ucieczka w myślach, niemożność działania w momencie zobaczenia sprawcy, ma konkretną nazwę i konkretne wyjaśnienie biologiczne. To reakcja zamrożenia, jeden z trzech podstawowych mechanizmów obronnych układu nerwowego obok walki i ucieczki. Kiedy mózg rozpoznaje zagrożenie, które kiedyś było nie do zniesienia, przełącza się w tryb przetrwania. Ciało dosłownie zatrzymuje się. To nie słabość. To nie tchórzostwo. To dowód na to, że Pani układ nerwowy zapamiętał i nadal Panią chroni, nawet jeśli ta ochrona teraz boli i dezorientuje. 

Napisała Pani coś bardzo mądrego i ważnego: że ciało pamięta. To prawda, dobrze opisana w psychiatrii i psychologii traumy. Pamięć traumy nie zawsze jest słowna ani obrazowa, często jest właśnie somatyczna, cielesna, i dlatego reakcje pojawiają się zanim w ogóle świadomość zdąży cokolwiek pomyśleć. To dlatego wstręt do seksualności, bezruch na widok sprawcy, wszystko to jest odpowiedzią ciała, nie wybraną przez Panią postawą. 

To, co Pani opisuje jako "budzenie się", jest bardzo typowym procesem. Przez lata leki i szpitale tłumiły część sygnałów. Teraz, bez leków, w nowym miejscu, w nowej ciszy, trauma zaczyna się upominać o uwagę. To nie znaczy, że coś poszło nie tak. To znaczy, że być może po raz pierwszy Pani układ nerwowy czuje się na tyle bezpieczny, żeby w ogóle to poczuć. To paradoks traumy, ale bardzo realny.

Napisała Pani, że była zawsze sama. I że się zastanawia, jak duża musiała być w Pani chęć życia. Chcę, żeby Pani to zdanie przeczytała jeszcze raz! Ta chęć życia, ta siła, która prowadziła Panią przez dzieciństwo bez ojca, z przemocowym ojczymem, z nieobecną matką, to nie był przypadek. To była Pani.

Napisała Pani, że zmieniła kraj. Nie wiem, w jakim kraju Pani jest, ale jeśli znajdzie Pani chwilę, proszę poszukać w tym kraju organizacji wspierających osoby po doświadczeniu przemocy seksualnej lub centrum kryzysowego. Jeśli jest to kraj w Europie, w większości z nich istnieją bezpłatne linie wsparcia i pomoc online w języku angielskim lub lokalnym.

Jeśli jest Pani nadal w Polsce lub ma kontakt z polskim systemem, proszę pamiętać o bezpłatnej linii 116 123 oraz Centrum Wsparcia 800 70 2222, czynnych całą dobę.

To, co Pani czuje teraz, to kryzys, ale nie koniec. To moment, w którym po raz pierwszy jest Pani wystarczająco blisko siebie, żeby go poczuć. I to jest, choć boli, formą odwagi.

 

z poważaniem Karolina Rzeszowska-Świgut

psycholog, psychotraumatolog

Zobacz podobne

Mama choruje nieuleczalnie na raka i czuję, że cierpi na depresję. Nie wiem jak jej pomagać.
Witam serdecznie. Moja mama od dwóch lat choruje na raka nieuleczalnie. Nie korzysta z pomocy psychologa a widzę jak zamknęła się w swoim świecie, często mówi, że pewnie niedługo umrze itp. Myślę, że mama ma depresję, nie wiem jak jej pomóc. Zaznaczę, że kiedyś mama się leczyła na depresję lękową to było dawno, kilka lat temu jakiś czas po pierwszym zachorowaniu na raka, z którego się wyleczyła. Samej mi jest ciężko w tej sytuacji, nie wiem jak ją pocieszać, co jej mówić. Z góry dziękuję za odpowiedź.
Dobry wieczór. Mam pytanie, odnośnie mojego zachowania w różnych sytuacjach.
Dobry wieczór. Mam pytanie, odnośnie mojego zachowania w różnych sytuacjach. Nie wiem czy to jest normalne, czy raczej powinnam się udać do specjalisty. Parę miesięcy temu zmarła mi bardzo bliska osoba. Zawał serca , reanimacja 40 min , przyjazd zepsutej karetki. Nie mogę się z tym wszystkim pogodzić. Płaczę, co jakiś czas i boję się śmierci, boje się że będę się dusić , że nie będę mogła złapać oddechu. Mam 2 dzieci, o nich zawsze się bałam, jak tylko jakaś gorączka, zawsze boję się najgorszego. Jak, np. muszę poprosić o zmianę w grafiku albo o wolne, to mam ogromne wyrzuty sumienia, analizuję milion razy, że może inaczej mogłam zrobić. Boję się nowych rzeczy ... Boje się, że coś mi nie wyjdzie. Że ktoś mnie wyśmieje. Myślę z wyprzedzeniem, co powiedzieć. Przed okresem wszystko mnie wyprowadza z równowagi. Jakąś bzdurą, a ja krzyczę. Dodam, że choruję na niedoczynność tarczycy i Hashimoto. Czy z moim zachowaniem jest coś nie tak ? Czy to jest normalne ? Że po ciężkich ostatnio przeżyciach wszystko mnie stresuje?
Trauma po stracie rodzica w młodym wieku - potrzebuję pomocy, bo nic nie pomaga

Mam wrażenie, że stara trauma wciąż kładzie się cieniem na moim życiu. Jak miałem 6 lat (teraz mam 30) byłem świadkiem śmierci mojego taty - zmarł przy mnie na zawał. Wtedy niezbyt to rozumiałem, ale z biegiem lat było to dla mnie coraz cięższe. Parę lat byłem na terapii, ale myślę, że sobie z tym nie poradziłem. Często muszę zmagać się z powracającymi wspomnieniami i emocjami, które potrafią mnie zaskoczyć. Najtrudniejsze są momenty, kiedy coś nagle przypomina mi tacie, a ja kompletnie tracę grunt pod nogami. Ostatnio byłem u babci i oglądałem jego zdjęcia z dzieciństwa - popłakałem się jak dziecko, a w zasadzie nie wiem czemu, przecież słabo go pamiętam. Babcia zresztą też już mało o nim mówi, myślę, że wiek robi swoje, bo ma już 90 lat, ale mimo wszystko płakała ze mną. Nie wiem już co robić, byłem w terapii psychodynamicznej i poznawczej. Nie pomogło, a ja już mam dość. Przez jakiś czas żyję normalnie, a potem nagle mnie to dopada i męczy przez jakiś czas i tak w kółko.

Proszę o pomoc

Czy terapia EMDR pomoże w leczeniu PTSD i radzeniu sobie z traumą?

Czasami wracam myślami do przeszłości, a wtedy ogarniają mnie silne emocje i niepokój. Mam podejrzenie, że mogłem przeżyć traumę, a objawy, które zauważam, mogą wskazywać na PTSD. Nocne koszmary to już właściwie codzienność, a za dnia męczą mnie natrętne myśli o tym, co się wydarzyło. 

Czytałem o terapii EMDR i zastanawiam się, czy mogłaby mi pomóc. Czy ktoś mógłby mi wyjaśnić, jak dokładnie działa ta metoda? Słyszałem, że EMDR jest skuteczne dla tych, którzy zmagają się z traumą i PTSD. 

Moja mama często jest opryskliwa do taty, ma humory, nieraz gdy jedziemy gdzieś razem
Moja mama często jest opryskliwa do taty, ma humory, nieraz gdy jedziemy gdzieś razem, ona ma jakiś problem i przez długi czas jest do niego niemiła, traktuje go tak, jakby jej przeszkadzał. Nieraz jej się coś nie podoba, nie wiadomo co, jest bardzo wybredna i ciężko trafić w jej gust - za dużo ludzi, za dużo tego, nie podobają jej się ładne miejsca, woli siedzieć w brzydkich miastach. Gdy kilka lat temu mieliśmy okazję mieszkać za granicą, w bardzo ładnym mieście, ludzie uprzejmi, spokojni, to ona stwierdziła, że jest tam okropnie i dostaje depresji, że nie rozumie francuskiego (przecież mogła się uczyć, miała dużo wolnego czasu) i że kraj jest paskudny. Mój tata mieszkał tam sam, mama stwierdziła, że będzie czasem jedynie przylatywać i za każdym razem była obrażona i gdy ja przyleciałam tam również, codziennie rano mówiła, że nigdzie nie jedzie, była obrażona i do kogo nie odzywała się. Gdy teraz patrzę na tę sytuację, żałuję bardzo, że nie wyprowadziłam się tam, ponieważ było to o wiele lepsze miejsce niż Polska. Nie zrobiłam tego ,bo wychowując się z tak niestabilną matką, sama nie wiedziałam, czego chcę i byłam smutna podróżując gdziekolwiek. Na szczęście teraz odzyskałam siebie i wiem, gdzie chcę być, na pewno nie tu. Jednakże ciężko mi jest jakkolwiek planować pobyt gdzieś z rodzicami, bo skąd mam wiedzieć co mojej mamie znowu uderzy do głowy? Ona często ma humory, mój tata pomimo przepracowania, zmęczenia nią i innymi sprawami nigdy się nie skarży. Boję się, że ona go zamęczy. Wolała siedzieć w szarej małej miejscowości w Polsce, w której i tak siedzi w domu i robi tylko zakupy, nie rozwija się w żaden sposób, nie pracuje, ma jedynie całkiem blisko do rodziców. Oczywiście jej matka, czyli moja babcia też podporządkowuje sobie męża, drze się na niego i strasznie go obraża, jest jeszcze gorsza niż moja mama. Mój tata jest ambitny i ma dobrą pracę a moja mama zupełnie na odwrót i widzę w niej często zazdrość wobec niego, mimo że nikt jej nie zabraniał pracować. Czasami jak jesteśmy razem w domu ,to mama daje mu do zrozumienia, żeby najlepiej sobie poszedł, wtedy on się wycofuje i idzie do innego pokoju. Ciężko jest mi z tym, pomimo że nie jest to zachowanie skierowane do mnie, to przecież jest to mój tata, a gdy ona tak się zachowuje, to ja czuję napięcie i niepokój, wpływa to na mnie negatywnie. Nie mogę zaakceptować takiej sytuacji, wiele w przeszłości mnie ominęło przez jej zachowanie, bo miałam problemy ze sobą, swoimi emocjami i przez to nie interesowałam się pozytywnymi rzeczami, a ciągnęło mnie do złych i toksycznych. Potrzebuję mieć wsparcie w rodzinie, bo wiele osób w życiu i tak jest przeciwko nam, a gdy jeszcze w rodzinie źle się dzieje, to czuję się podwójnie źle. Mój ojciec z kolei nie powinien być tak bierny i podporządkowany. Rozmawiałam z nimi na ten temat, on twierdzi, że nic nie poradzi, a ona, że ma do niego żal, że gdy byli młodzi, to rodzice mojego taty za bardzo wtrącali się do ich życia, a także jego siostra i szwagierka były wobec niej niedobre. Jest to przykre, ale nie może to wyglądać tak, jak wygląda. W sumie to nawet nie wiem, czy ten argument to jedyna sprawa, raczej chodzi też o inne jej braki. W dodatku ona nie pracuje od wielu lat i skupia się na domu, nie ma ochoty za bardzo wychodzić poza prostymi czynnościami jak zakupy. Mi to kompletnie nie odpowiada i widzę, że ja jestem kompletnie inna od moich rodziców. Czuję, że mając z nimi kontakt czuję się słabsza. Ostatnio spędziłam u nich kilka dni i wróciłam zdołowana, bo moja mama znowu była dla niego niemiła. Nie wiem, co mam zrobić i czy da się cokolwiek z tym zrobić. Wiele razy im mówiłam, że to nie jest normalny stan rzeczy, jestem już zmęczona.
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.