Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Zerwałam z partnerem, ale nadal mi na nim zależy. Co robić?

Byłam z partnerem parę miesięcy, ale po czasie odechciało mi się z nim robić cokolwiek. Jedyne co, to rozmawianie z nim o niczym i robienie czegokolwiek wspólnie. To sprawiało mi radość. Czułam jednak, że nie mogę z nim być przez między innymi wiek i jego życie pozbawione osiągnięć. W końcu okazało się, że mnie okłamywał i pali nadal papierosy. Więc z nim zerwałam, a mieliśmy już wynajęte mieszkanie (jeszcze się nie wprowadziłam). Teraz nie wiem, co mam robić, bo do tej pory wydawało mi się, że go nie kocham, a nadal mi na nim zależy i do niego wydzwaniam, żeby upewnić się, że żyje. Chyba nie powinnam do niego wracać, to nie jest dobry pomysł, ale z drugiej strony nie wiem teraz co mam robić, bo chciałam tam mieszkać

User Forum

Kokos

7 miesięcy temu
Dominika Płoucha

Dominika Płoucha

Słyszę , że jest Pani w dużej ambiwalencji , może dobrze byłoby zacząć od rozmowy z partnerem dotyczącej oczekiwań i potrzeb , wtedy mogłaby Pani zweryfikować, czy partner jest gotowy na jakieś zmiany . Jeżeli chodzi o mieszkanie , odpowiedź kto ma w nim zamieszkać jest dość złożona , kto je znalazł , kto je ma opłacać , czy chce Pani  próbować budować te relacje na nowo , czy kończy ją definitywnie . Uczucia do partnera nie przeminą wraz z zamknięciem drzwi , czasami potrzeba długiego czasu , aby zaakceptować stratę. Myślę, że dobrze byłoby gdyby zbliżyła się Pani do sobie. Zastanowiła jakiego partnera chce , jakie cechy, wartości powinien mieć i cenić . Być może wtedy pojawi się odpowiedź . 

7 miesięcy temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Anna Łyżeń

Anna Łyżeń

Dzień dobry,

to trudna sytuacja i zupełnie normalne, że czuje się Pani zagubiona. Warto zastanowić się, co pozytywnego dawał Pani ten związek, a co było trudne do zaakceptowania lub Pani przeszkadzało. Pomocne może być również przemyślenie jakie są Pani oczekiwania w stosunku do relacji, co jest dla Pani ważne, jakie cechy (np.: opiekuńczość, wspieranie, zaradność życiowa...) powinien mieć partner. To pomoże zobaczyć pełniejszy obraz Waszej relacji, czy to był człowiek, który zaspokajał Pani potrzeby w związku i czy chce Pani do tej relacji wracać. Ważne żeby spróbować spojrzeć z dystansu. Jeśli minęło mało czasu od zerwania emocje są nadal silne i utrudniają spokojną ocenę sytuacji. Warto dać sobie chwilę czasu na przemyślenie. Jeśli będzie Pani czuła, że ciężko Pani poradzić sobie z tą sytuacją pomocna może być konsultacja z psychologiem lub terapeutą. Życzę dużo siły w zmaganiu z problemem.

Ania 

7 miesięcy temu
Urszula Żachowska

Urszula Żachowska

Dzień dobry, 

 

rozstania bywają trudną decyzją, nie zawsze ma się stuprocentową pewność. W momentach zawahań pomocny jest czas oraz przestrzeń do refleksji.  Warto zastanowić się, na ile to co Pani czuje jest chęcią powrotu, na ile lękiem związanym z sytuacja mieskzaniową, a na ile troską o drugiego człowieka, który bliski przez pare miesięcy. 

 

Moment takich dylematów może być momentem, w którym można skorzystać z terapii - pozwoli to zastanowić się nad obecną relacją, ale i nad przeszłością, teraźniejszością i przyszłością.  Tak by móc podejmować własne, podmiotowe decyzje, mając większa wolność i jasność tego, czego się chce. 

 

 

Pozdrawiam 
Urszula Żachowska 

7 miesięcy temu
Paweł Zamojć

Paweł Zamojć

Może Pani rozważyć rozdzielenie dwóch kwestii: emocji wobec partnera oraz praktycznych spraw związanych z mieszkaniem. To nie musi oznaczać natychmiastowego wyboru „co jest lepsze”, raczej pozwala usystematyzować myśli.

 

Jeżeli uważa Pani to za pomocne, można:

zapisać, co było dla Pani ważne w tej relacji i czego brakowało;

zastanowić się nad krótkimi, konkretnymi krokami wobec mieszkania (np. odłożyć decyzję, przemyśleć alternatywy);

porozmawiać z zaufaną osobą lub specjalistą o tym, co Pani czuje.

To proces na który warto dać sobie czas i cierpliwość.

 

Pozdrawiam serdecznie 

Paweł Zamojć

7 miesięcy temu
Sylwia Harbacz-Mbengue

Sylwia Harbacz-Mbengue

Dzień dobry, 

Przede wszystkim proszę być dla siebie wyrozumiałą. To normalne, że pomimo racjonalnej decyzji czuje Pani żal i poczucie straty. Wydzwanianie do byłego partnera może oznaczać troskę i lęk o drugiego człowieka, ale też przyzwyczajenie czy pragnienie bliskości. 

Warto teraz skoncentrować się na własnych potrzebach. Skupienie się na własnym mieszkaniu może być pozytywnym celem do realizacji.

 

Pozdrawiam

Sylwia Harbacz-Mbengue 

Psycholog

7 miesięcy temu
Agnieszka Domaciuk

Agnieszka Domaciuk

Dzień dobry,

dziękuję, że podzieliłaś się swoją historią. Ważne, abyś zastanowiła się czego potrzebujesz w związku, jakie są Twoje wartości i czy jesteś w stanie nadawać im hierarchię uwzględniając też wartości i potrzeby drugiej osoby. Związek to "praca" dwóch stron, aby zadbać o jakość wspólnej relacji z zachowaniem poszanowania własnych granic i potrzeb. Rozumiem, że pewne zachowania partnera i jego sytuacja życiowa są dla Ciebie trudne do zaakceptowania? Warto zatem zastanowić się, co dawała ta relacja, dlaczego myślisz o powrocie do partnera. 

 

Pozdrawiam serdecznie,

Domaciuk Agnieszka

Psycholog i psychoterapeuta w trakcie szkolenia

7 miesięcy temu
Monika Figat

Monika Figat

To, że nadal zależy Pani na byłym partnerze, nie oznacza, że decyzja o rozstaniu była błędna. Uczucia mogą pozostać, nawet jeśli racjonalnie widzimy, że relacja nie była dla nas dobra.

 

Warto przyjrzeć się swoim wartościom – temu, co jest dla Pani naprawdę ważne w życiu i w relacjach. Może to być szczerość, bezpieczeństwo, rozwój czy wzajemny szacunek. Proszę zastanowić się, jakie wartości chciałaby Pani realizować w swoim życiu i czy powrót do tej relacji rzeczywiście by temu służył. Jednocześnie proszę dać sobie czas na przeżycie żałoby po zakończonej relacji i pozwolić sobie na smutek oraz tęsknotę – to część procesu zdrowienia.

 

Jeśli czuje Pani, że trudno samodzielnie podjąć decyzję lub emocje są zbyt przytłaczające, warto rozważyć rozmowę z psychologiem, który pomoże uporządkować myśli i uczucia. To bardzo trudna sytuacja i choć teraz może się wydawać, że nie ma wyjścia, zapewniam, że można ją przepracować i odnaleźć spokój.

 

Serdeczności i powodzenia

Monika Figat, Psycholog [Warszawa i on-line] | monikafigat.pl

7 miesięcy temu
Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

To naturalne, że możesz się wahać i odczuwać skrajne emocje. Z jednej strony myślisz o powrocie, bo zależy Ci na partnerze i mieliście wspólne plany. Z drugiej strony on zawiódł Twoje zaufanie, okłamał Cię. Może warto na chwilę się zatrzymać i zastanowić czego tak naprawdę byś potrzebowała w tym momencie. To normalne, że jeszcze myślisz o partnerze, bo jest dla Ciebie ważny i przywiązanie nie znika z dnia na dzień. Ale to nie musi być wyraźny dowód na to, że powinnaś do niego wrócić. Daj sobie czas, skup się teraz na sobie. Nie musisz podejmować decyzji od razu. Serdecznie Cię pozdrawiam,

 

Justyna Bejmert

Psycholog

7 miesięcy temu
Altea Leszczyńska

Altea Leszczyńska

Dzień dobry,


Widzę, że jest Pani w dużym dylemacie – z jednej strony tęsknota i przywiązanie, z drugiej świadomość, że ta relacja nie dawała poczucia bezpieczeństwa ani satysfakcji. To naturalne, że po rozstaniu pojawia się chaos emocji i wątpliwości, nawet jeśli decyzja była słuszna. W takiej sytuacji pomocna może być rozmowa z psychologiem, aby uporządkować uczucia i zastanowić się, jakie rozwiązanie będzie dla Pani najlepsze i wspierające.

 

Pozdrawiam serdecznie
Altea Leszczyńska
psycholog, psychotraumatolog

6 miesięcy temu
Urszula Małek

Urszula Małek

Widzę, że jesteś rozdarta między tęsknotą a jasnym poczuciem, że ta relacja nie była dla Ciebie dobra. To normalne, że po rozstaniu pojawia się zamęt i potrzeba upewnienia się, że druga osoba „żyje”, ale to nie znaczy, że powinnaś wracać. Możesz zatrzymać się i zapytać siebie, co naprawdę tracisz, a co zyskujesz, wybierając siebie. Relacja oparta na kłamstwie i wątpliwościach zwykle nie staje się nagle stabilna. Ból, który teraz czujesz, jest naturalną częścią wychodzenia z czegoś, co Ci nie służy. Możesz dać sobie czas, pozwolić emocjom opaść i zadbać o siebie, a mieszkanie i przestrzeń fizyczną ustawić tak, aby wspierała Twój spokój. Jeśli poczujesz, że wracasz bardziej ze strachu przed samotnością niż z miłości, to już jest odpowiedź. Wybierasz siebie i to jest w porządku.

 

Serdeczne pozdrowienia,

Urszula Małek

6 miesięcy temu

Zobacz podobne

Kłamstwa męża po ślubie, przeglądanie telefonu, ciche dni – jak poradzić sobie z kryzysem?

Dzień dobry, Proszę o wsparcie w sytuacji, która opiszę niżej. Jesteśmy po ślubie ok rok. Nie mieszkaliśmy razem przed, teraz odkryłam, że mąż trzy razy mnie okłamał. Sprawdziłam jego telefon. Powiedziałam mu o tym, ale on nie widzi w tym nic złego, wręcz przeciwnie powiedział mi, że jestem żałosna przeglądając jego telefon i uznał to gorsze niż to, że mnie okłamywał… nie odzywamy się do siebie, zawsze wychodziłam pierwsza z inicjatywą rozmowy i pogodzenia się. Czuję się źle, że przeczytałam te wiadomości, ale to utwierdziło mnie tylko w tym, że miałam rację i potwierdziło, że to były kłamstwa. Widziałam te wiadomości. Ciche dni ranią jeszcze mocniej, ale obiecałam sobie, że nie przeproszę pierwsza, bo uważam, że bycie oszukanym bardzo boli i to ta osoba powinna sobie zdać z tego sprawę . Co mam zrobić? Potrzebuje jakiegoś wsparcia w tej całej sytuacji

Pomoc w związku z partnerką mającą nawrót depresji i pytania o przyszłość relacji
Witam Proszę o poradę co mam robić? Jestem z dziewczyną od pół roku. Ja mam 33 lata, a Ona 27 lat. Bardzo ja pokochałem przez ten czas. Ma prawie 2 letniego syna z poprzedniego związku którego również kocham i widzę, że on mnie bardzo zaakceptował. Często mówiła o swoich uczuciach wobec mnie, mówiła, że bardzo mnie kocha,robiła mi różne niespodzianki, planowaliśmy na wiosnę zamieszkać razem. Niestety dwa tygodnie temu napisała mi, że chce dwa dni przemyśleń dla siebie, ponieważ jej psychika jest w rozsypce. Widzieliśmy się dzień wcześniej i pytałem czy coś się stało, czy chce mi o czymś powiedziec, ale usłyszałem, że jest zmęczona bo syn wstał o 4 i nie chciał spać. Widziałem, że coś jest nie tak, ale nie chciałem wyciągać niczego na siłę. Pisałem z jej przyjaciółką która powiedziała mi o tym, że moja partnerka często u niej płacze, uważa się za mało atrakcyjną, że nie wie czego chce od życia, mało ją coś cieszy. Ja często mówiłem jej, że ciesze się z naszego związku, że jest dla mnie najładniejsza kobietą. Po tych dwóch dniach spotkaliśmy się i powiedziała, że ma nawrót depresji i chce się rozstac, ponieważ nie chce mnie krzywdzić, że jestem za dobrym człowiekiem. Gdy zapytałem czy może nawet dojść do zdrady to potwierdziła, że tak i parę lat temu podczas depresji prawie zdradziła partnera. Wyznała, że miała już takie stany w grudniu, ale chciała sobie z nimi poradzić sama i nie chciała mi zawracać głowy swoimi problemami. Co do obecnej sytuacji zarzeka się, że mnie nie zdradziła. Co do uczuć wobec mnie to powiedziała, że czuje tylko pustkę. Powiedziałem, że chcę jej pomóc wyjść z depresji i żeby się nad tym zastanowiła. Po paru dniach mimo, że nie odpisywała mi na wiadomości, zapytała czy spotkamy się wyjść coś zjeść. Na spokojnie pytałem się znowu o to czy doszło do zdrady, czy może straciła uczucia do mnie i boi się inaczej to powiedzieć. Pytałem o zdradę bo wszystko zaczęło się po jej wyjściu z przyjaciółkami do klubu. Do tego czasu nie miałem nigdy wątpliwości co do jej wierności, nie ukrywała przede mną telefonu i zawsze chciała się spotykać nawet na te parę minut. Obiecała mi, że nie ma nikogo innego i, że rozumie moje obawy. Na spotkaniu parę razy się zaśmiała. Czy to może świadczyć, że polepsza się?Poprosiłem ja o spotkanie w sobotę i ostatecznie powiedziała co robimy dalej bo dla mnie to już też wszystko zaczyna być ciężkie, ale poprosiła o kilka dni więcej i się na to zgodziłem. Powiedziała mi, że na chwilę obecną masz związek jest na rozdrożu. Chciałem ją przytulić, ale powiedziała, że i dla mnie i dla niej lepiej nie, bo zacznie znowu płakać. Znowu minęło kilka dni, brak kontaktu z jej strony. Wysyłałem jej tylko jedną wiadomość, że na wiosnę będzie kolejny sezon naszego ulubionego serialu, ale tak jak wcześniej odczytała na drugi dzień i noc nie odpisała. Odpisała mi tylko "Ok" na mają wiadomość że jest ślisko i żeby wyjechała wcześniej do pracy. Nie wiem czy mam dalej cokolwiek do niej pisać czy dać spokój i przez tydzień nie odzywać się w ogóle? Czy lepiej byłoby wymusić na niej wcześniejsze spotkanie i ostatecznie porozmawiać co z nami?Terapie zaczyna dopiero pod koniec miesiąca. Coraz ciężej mi to wszystko znieść. Z jednej strony wiem, że choroba wymaga cierpliwości, ale coraz mniej śpię i nie mogę o niej przestać myśleć. Kocham ją i nie chce dać jej od tak odejść. Jak mam się zachować?
Poważny konflikt z matką: jak radzić sobie z toksycznym zachowaniem wobec córki i wnuka?

Witam, mam poważny problem z matką, która mnie wykańcza psychicznie. Przez x tygodni jest normalnie, przez kolejne x jest horror. Stosuje ciche dni, traktuje jak powietrze mnie i mojego małego syna, nic kompletnie nie pomaga w domu a przecież mieszka, gotuje tylko dla siebie, unika wnuczka, myje tylko swoje naczynia, zachowuje się, jakby mieszkała z obcymi ludźmi w jednym domu, a nie z córką i wnuczkiem. Taka sytuacja ma miejsce od 5 lat, kiedy przed urodzeniem syna próbowała się wtrącać w mój związek, moje decyzje i krytykować, potem kiedy się urodził syn, zaczęło się jeszcze gorzej. Pomagała przez x tygodni.a potem przez x tygodni żyła jakby, była sama i teksty, że ona jest tylko babcia, to ja jestem matką i moje dziecko a ona cały czas z dzieckiem co nigdy tak nie było, a ona już swoje dzieci wychowała, ona nie ma chwili dla siebie itd. Wyjechała potem na 9 miesięcy, kiedy mój syn miał zaledwie 8 miesięcy. Wróciła niby żeby mi pomóc a jest tak samo, jak było ....po tygodniach dobroci jest krytyka, nic nie pasuje, wiecznie, za długo w toalecie, ona non stop z dzieckiem ,za długo palę papierosa ,teksty że nie trzeba było sobie robić dziecka ,to bym nie miała problemów, gdzie to dla niej jedynie jak widać problem ze jest wnuczek, co ja takiego robię, przecież nic nie robię, umniejszanie na każdym kroku i zaczynają się ciche dni, dręczenie psychiczne, traktowanie jak trędowatych i widzenie tylko i wyłącznie czubka swojego nosa. Ja już jestem wykończona, nie pojmuję, jak matka może tak się zachowywać wobec córki i wnuczka. Pozostałe córki wierzą jej bezgranicznie ...bo są daleko, a ja mieszkam z potworem w domu, który robi się dobry, a potem znów znęcanie się nade mną swoich podłym zachowaniem. Co robić ? Tak się nie da żyć. Będę wdzięczna za odpowiedź ❤️

Zaczęłam cieszyć się sobą, gdy partner jeździł do rodziców w każdej wolnej chwili. Teraz znów nie widzę go dłużej.

Mam problem albo ze sobą, albo w związku partnerskim. 

Jestem w związku od 8 lat z jednym partnerem, nie mamy dzieci (bo nie chcę) ani ślubu (nie czuje potrzeby robienia takiej uroczystości). Ale do sedna.... 

5 lat temu zachorowała na raka jego mama. Teściowa bardzo nas lubiła. Niestety miesiąc temu zmarła po długich męczarniach. Była bardzo zżyta z synem (moim partnerem). Przez cały okres naszego związku poświęcał jej każdy wolny moment życia. Dodam, że mieszkamy w Niemczech, a teściowie w Polsce. Mój partner przez dłuższy czas jeździł w każdy weekend do Polski, aby odwiedzić rodziców, każdy urlop spędzaliśmy u niego w domu rodzinnym. 

Ona, jako kochająca matka, bardzo dbała o swojego syna. Kupowała mu ciuchy, robiła śniadania, dzwoniła 2 razy dziennie. Ich rozmowy były przesiąkniete miłością i tęsknotą za sobą. Na początku naszego związku to akceptowałam. Sama studiowałam zaocznie, więc było ok. Później ta ich miłość i czułość zaczęła mi przeszkadzać, bo...on spędzał z nią czas, a nie ze mną. Na wakacje jeździłam z własną mamą lub z koleżankami. 

W pewnym momencie zaczęło mi to przeszkadzać. Zrobiłam kilka awantur i...zjazdy do Polski odbywały się co drugi weekend. Z czasem jak choroba teściowej postępowała, było mi coraz gorzej prosić mojego partnera, aby został ze mną i spędził ze mną czas. Zaczęłam sie od niego odsuwać - stał mi się obojętny. Utwierdziłam się przez ten czas w przekonaniu, że samej mi najlepiej. Ale swoje wycierpiałam, marząc o miłości. 

Dzisiaj jestem największym samotnikiem na świecie - nauczyłam się cieszyć swoją osobą, ale to dobrze. Problem jest w tym, że kiedy ona umarła, kiedy ja już tak bardzo się odsunęłam od niego, on bardzo mnie potrzebuje. Wspieram go jak mogę, ale często jest tak, że jestem na niego wściekła, że jest smutny. Mam też wyrzuty sumienia, że zabraniałam mu odwiedzać ją jak jeszcze żyła. 

Problem nr.1.: Czy jestem bardzo złym człowiekiem, że nie potrafię mu tak współczuć i że często mnie denerwuje jak on sie smuci? Nie pokazuje mu tego, ale tak czuje. Nie wiem, może nie umiem już doznawać pozytywnych uczuć. Nie umiem sobie poradzić z tym, że jestem taka zła.

Problem nr. 2: Jego Tato, wygląda na to, że przejął rolę swojej żony w opiece nad synem i teraz on mu płacze do słuchawki, żeby przyjechał, bo tęskni. Namawia go do brania chorobowych, aby tylko spędzał z nim czas. Ogólnie 6 tygodni jest już w Polsce. Widzimy się średnio co 2 tygodnie. Nie dźwignę tego juz. Moja podłość nie zna granic.... Jego mama umarła i się pocieszałam w duchu, że w końcu mój Partner zacznie żyć swoim życiem, ale wygląda na to, że teraz cała uwaga zostanie przerzucona na ojca. Mam poczucie, że jestem złym człowiekiem, że tak myślę i nie wiem czy mogę sobie jakoś pomóc. Nie jestem też przekonana czy aby na pewno moje podejście jest złe..... Mam też z tyłu głowy, że wychowałam się bez ojca, mama nie do końca okazywała mi miłość i może nikt mnie nie nauczył, na czym polega relacja rodzinna i może wszystkie emocje, jakie mną szarpią, to moja wina. Z góry dziękuję za odpowiedź, jeżeli taka się pojawi.

Czy warto dać ostatnią szansę toksycznemu związkowi z przemocą emocjonalną?
Witam, chciałabym się poradzić w kwestii związku. Byłam z chłopakiem prawie 3 lata, jednak z powodu jego zachowania postanowiłam z im zerwać. Często poza normalną relacją wyzywał mnie i raz zgniótł mi dłoń i zostawił na niej siniaka. Wiele razy też mnie okłamywał w sensie takim co robi i z kim jest (wiem, bo przyznał się do tego mojej mamie). Robił też rzeczy żeby mnie prowokować lub żebym była zazdrosna (np. dzień przed zerwaniem usunął mój inicjał ze swojego profilu i wpisał inny). Przez przemoc się go boje o czym on wie. Kilka dni temu przyjechał po rzeczy do pracy i płakał i przepraszał i mówił, że żałuje tego co zrobił. Obiecał, że się zmieni, jednak miałam i mam do tego obawy. Jak przyjechał to coś we mnie pękło i tuliłam go i całowałam. Pomimo wszystko ciężko mi jest się z nim rozstać po tylu latach i tylu chwilach spędzonych razem. Ten związek był dla mnie w większości powodem do stresu, ale nadal mi ciężko się rozstać. Dzisiaj stwierdziłam, że dam mu ostatnią szansę i najpierw było dobrze, jednak znowu zrobił to samo. Wysłał screenshot'a mojego profilu z wpisaną literką M i serduszkiem, chociaż nie miałam tego wpisanego. Stwierdził, że on się stara a ja co chwilę kogoś znajduje. Od razu zaczął boleć mnie żołądek i nie zjadłam obiadu, chociaż byłam głodna. Powiedziałam mu o tym i dałam mu do zrozumienia, że to sfałszował itp. Odpowiedział, że tylko żartował i ja doskonale wiem że to żart. Czy jest sens ratować taki związek?
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.