
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, traumy, związki i relacje
- Rozwód po burzliwym...
Rozwód po burzliwym związku z ADHD i lękowym stylem przywiązania – czy jest szansa na powrót?
Treść wrażliwaMaciej77
Piotr Ziomber
Dzień dobry
Twoja historia brzmi jak klasyczny konflikt stylów przywiązania: twój lękowy (impuls do natychmiastowego rozwiązywania konfliktów, frustracja ciszą) zderza się z jej unikającym (ucieczka w milczenie, unikanie konfrontacji). Dodaj ADHD, traumy, zazdrość i presję codzienności i jest to recepta na błędne koło, które opisujesz. Ona odeszła, bo jej strach przed powtórką jest silniejszy niż tęsknota. Rozwód to cios, ale jej ambiwalencja (łzy, wahania, "chyba nie kocha") sugeruje, że uczucie nie wygasło całkowicie. Ty zmieniasz się konsekwentnie i jest to imponujące i kluczowe. Nie ma magicznej formuły na powrót, bo decyzja należy do niej. Jej strach (przed "starym tobą") i wysoka wrażliwość blokują zaufanie. Próby powrotu kończą się chłodem, bo presja (nawet delikatna, jak ręka w kinie) aktywuje jej mechanizmy obronne. Przyjaźń to dla ciebie tortura, słusznie odmówiłeś. Oto konkretne kroki:
Całkowity brak kontaktu. Zablokuj ją wszędzie. Nie "znikam na 3 tygodnie", tylko na stałe, chyba że kontekst prawny (dzieci?). To nie zemsta, a ochrona twojego zdrowia psychicznego. Lękowy styl każe ci walczyć, ale cisza daje jej przestrzeń na tęsknotę (lub nie). Jeśli wróci – super, ale na jej warunkach. Kontynuuj terapię i zmiany. Jesteś na dobrej drodze (leki na ADHD, siłownia, zero alkoholu). Pracuj nad komunikacją: ucz się "słuchać i słyszeć" (np. techniki z terapii DBT dla ADHD/lęku). Ćwicz regulację emocji jak medytacja, zamiast impulsywnych pytań. Buduj nowe życie gdyż 4 lata to nie wieczność. Skup się na dzieciach z pierwszego małżeństwa, hobby, przyjaźniach, karierze. Zazdrość o facetów wokół niej? To twój trigger , a sama terapia pomoże. Wyobraź sobie metaforę, jesteś statkiem, który dryfował w burzy, teraz naprawiasz kadłub, by płynąć solo lub z kimś stabilnym. Statystycznie, unikający partnerzy rzadko wracają bez własnej terapii (ona unika konfliktów, więc mało prawdopodobne). Jej Tinder i wahania pokazują, że szuka ulgi, niekoniecznie ciebie. Ale twoja zmiana imponuje jej i to atut, jeśli kiedykolwiek wróci. Koniec małżeństwa to nie koniec życia. 45 lat to dobry wiek na nowy rozdział. Wielu po rozwodzie buduje zdrowsze relacje, bo uczą się na błędach. Trzymaj się, dasz radę. To boli, ale inwestycja w siebie zwróci się stustopniowo.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Kinga Osmulska
Dzień dobry,
To, co Pan opisuje, wygląda na bardzo silną więź, ale też na schemat, który Was oboje wyczerpywał – Ty szedłeś w stronę rozmowy i naprawy, ona w ciszę i wycofanie. I to się nakręcało. Z jednej strony wciąż są emocje, wspomnienia, może nawet uczucie. Z drugiej – jej decyzje są raczej spójne: odchodzi, wraca na chwilę, znowu się wycofuje i ostatecznie mówi, że nie chce wracać. To bardziej wygląda na wewnętrzny konflikt u niej niż gotowość do odbudowy relacji.
Może warto się na chwilę zatrzymać przy kilku rzeczach: czy to, co było między Wami, dawało Ci realne poczucie bezpieczeństwa na co dzień, czy raczej było intensywne, ale niestabilne? Czy jej wycofywanie się to coś nowego, czy wzorzec, który był od dawna? I kiedy myślisz o powrocie – tęsknisz za nią taką, jaka jest teraz, czy za tym, co było kiedyś?
Wygląda też na to, że robisz dużą pracę nad sobą – tylko pytanie, czy robisz ją dla siebie, czy w nadziei, że to coś zmieni po jej stronie.
Czasem uczucie jeszcze jest, ale to nie wystarcza, żeby wrócić do relacji, która przestała dawać poczucie bezpieczeństwa. I może najtrudniejsze pytanie: jeśli ona już naprawdę nie wróci – co to dla Ciebie znaczy i co wtedy zrobisz ze sobą?
Pozdrawiam
Kinga Osmulska
Psycholog, psychoterapeutka
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Panie Macieju, sądzę że między Państwem było dużo uczucia ale też silny taniec ran: Pana lęk szukał bliskości a jej lęk szukał dystansu. Im bardziej Pan naciskał na kontakt i naprawę, tym bardziej ona uciekała w ciszę. Tak wygląda bardzo bolesny ale częsty mechanizm. Uważam, że dziś najważniejsze nie jest pytanie „jak ją odzyskać”, lecz „jak odzyskać siebie”. Ona wyraźnie komunikuje strach i brak gotowości do powrotu. Miłość może istnieć ale sama nie zawsze wystarcza, gdy zaufanie zostało naruszone i ciało pamięta przeciążenie. Najzdrowszą drogą wydaje się teraz(według mojej opinii) kontynuacja terapii, leczenia ADHD, trzeźwości i budowania stabilności emocjonalnej bez niej jako regulatora. Jeśli kiedyś wróci z własnej inicjatywy, będzie to nowa decyzja dwojga ludzi. Jeśli nie wróci, ta praca i tak uratuje Pana życie. Czasem koniec relacji staje się początkiem dojrzalszej wersji siebie, choć nie zawsze rozumiemy to w danym momencie/sytuacji.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka

Zobacz podobne
Mój mąż choruje na depresję, ale nie chce pomocy specjalisty. Ten stan utrzymuje się od kilku miesięcy (narodziny dziecka), chociaż już przez 2 miesiące widziałam poprawę, to od dwóch tygodni znowu jest gorzej. Jest zobojętniały, wycofany, nie ma ochoty na bliskość, często nie chce jeść, ma problemy ze snem. Jak mogę mu pomóc? Staram się mu powtarzać, że go kocham i jest dla mnie ważny, ale mam wrażenie, że jemu jest to obojętne, mówię żeby spróbował zrobić coś co wcześniej sprawiało mu przyjemność, ale cokolwiek mówię to jak zderzenie ze ścianą.
