Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Rozwód po burzliwym związku z ADHD i lękowym stylem przywiązania – czy jest szansa na powrót?

Treść wrażliwa
Moja historia jest taka: ja z adhd i lękowym stylem przywiązania, ona- unikająca konfliktów, wysoko wrażliwa, uciekając w ciszę w reakcji na problem. Poznaliśmy się na tinderze, po 5 dniach ona zamieszkała u mnie, po pół roku wzięliśmy ślub. Dla nas obojga to było drugie małżeństwo. Mamy dzieci z pierwszych małżeństw. Ja miałem wówczas 45 ona 36lat. Przeszliśmy przez toksyczne relacje, mamy traumy związane z domem rodzinnym, u niej toksyczna matka i alkohol, u mnie bicie i brak uczuć. Było energetycznie- dużo miłości, tęsknoty, bliskości, seksu. Ona bardzo atrakcyjna, zawsze dużo facetów wokoło- współpracowników, podwykonawców, szefów, prezesów. I do tego moja zazdrość. I adhd. Próby terapii, leki, interwencje kryzysowe. Na początku jej wsparcie. Ale kiedy doszły nieporozumienia wynikające z adhd wpadliśmy w błędne koło. Ja słuchałem i nie słyszałem, albo słyszałem nie to, co ona mówiła. Każde nieporozumienie to jej milczenia. A ja, lękowy widziałem wszystko na jej twarzy. I regulowałem się tym. I im więcej było milczenia tym ja bardziej się frustrowałem. A że dawałem w związku dużo, czasem ponad moje siły- sprzątanie, gotowanie, wożenia, czekanie, przywożenia, każde zadanie wykonane zanim ona pomyśli, śniadania do łózka…a przy tym brak umiejętności komunikacji. Ja każdy problem chciałem rozwiązać natychmiast, tu i teraz, rozmową, presją, pytaniami. Ona wpadała w milczenie, nie chciała rozmawiać, odebrać telefonu po kłótni… I coraz częstsze moje frustracje- bo nie rozumiem, bo daje i nie dostaję, i coraz więcej ciszy z jej strony. Pod koniec grudnia odeszła. Złożyła wniosek rozwodowy. Wyprowadziła się. Powiedziała, że nie daje rady, że nie dźwiga, tym bardziej, że ja nie chce się zmieniać. Mówiła, że płakała i krzyczał do mnie w swojej głowie. A ja wolałem, żeby krzyczała do mnie, waląc mnie pięściami. Wtedy nie miałbym wątpliwości… Kolejne 4 miesiące to był czas jej ambiwalencji. Powroty do kontaktu i cisza naprzemiennie. Płacz na widok mnie na wideo i chłód kiedy pytałem, czy wróci. Bolesne słowa w odpowiedzi na moje prośby, i pytanie jak się czuję kiedy ja nie odzywałem się pierwszy. Kilka spotkań. Ja poszedłem na terapię, wróciłem do leków na adhd, ostawiłem alkohol, poszedłem ma siłownię. Ona jednego dnia mówiła że tęskni, że brakuje jej seksu i bliskości, że jest jej bardzo źle, że próbuje myśleć, że to skończone, innego dnia - nie tęskni, uważa nasz związek za zmarnowany czas, cieszy się życiem i na pewno nie wróci. Miesiąc temu nastąpiła próba powrotu. Trwa tydzień. Dużo rozmawialiśmy, przytulaliśmy się, ona widziała , że ja rozumiem nasze problemy, płakała, ale bała się zostać na noc bo wiedziała, że kiedy zostanie to wróci, a nie chce. Jeszcze nie. Wyznała, że zapisała się na tindera, poznała kogoś, poszła na kilka spotkań, ale kiedy zaczął napierać zablokowała go. Miedzy nami było lepiej… Ale kiedy próbuję w kinie wziąć ją za rękę, ona ochłodziła kontakt. Po tygodniu mówi, że nie umie wrócić, że za bardzo boi się, że wróci to, od czego uciekła, że nie umie zapomnieć jaki byłem kiedyś, że to ostateczne, przemyślane i definitywne. Prosi o przyjaźń. Ale ja nie potrafię. Kocham ją. Ona wie, że w takiej sytuacji musze zniknąć, odciąć się, bo ból jest za duży. Znikam. Nie potrafię być obok i patrzeć jak ona się oddala. Tym bardziej, że powiedziała mi, ze jeśli będę walczył, będzie musiała mnie zablokować. Kiedy pytam, czy mnie kocha- bo nigdy po rozstaniu nie powiedziała że nie, odpowiada- chyba nie. Znikam na 3 tygodnie. Ona prosi jeszcze abym jej nie blokował. 3dni temu odbyła rozprawa rozwodowa. Było smutno, ale nie ugięła się. Dostaliśmy rozwód. Miała łzy w oczach. Prosiła o przyjaźń, której ostatecznie odmówiłem. Chcę zachować w pamięci obraz nas szczęśliwych a nie patrzeć z boku, jak układa sobie życie beze mnie. Bo wiem, że jeśli zobaczę ją z innym rozpadnę się na kawałki. Jeszcze w sądzie, kiedy sędzia pytała, kiedy ustało uczucie, ona nie wiedziała co powiedzieć. Dociśnięta powiedziała, że nie potrafi odpowiedzieć na to pytanie. Ja to rozumiem, bo podając datę, musiałaby przyznać, że uczucie wygasło. Tymczasem ono nadal jest. Byliśmy razem 4 lata. I co teraz? Koniec? Początek? Ja nie rezygnuję z terapii i leków, ona sama powiedziała niedawno, że imponuje jej moja zmiana. Ale jej ból i strach przede mną, jaki byłem kiedyś, zły , sfrustrowany, nieobecny jest silniejszy od miłości. Jest na to jeszcze jakaś rada?
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

 

 Dzień dobry

 

  Twoja historia brzmi jak klasyczny konflikt stylów przywiązania: twój lękowy (impuls do natychmiastowego rozwiązywania konfliktów, frustracja ciszą) zderza się z jej unikającym (ucieczka w milczenie, unikanie konfrontacji). Dodaj ADHD, traumy, zazdrość i presję codzienności i jest to recepta na błędne koło, które opisujesz. Ona odeszła, bo jej strach przed powtórką jest silniejszy niż tęsknota. Rozwód to cios, ale jej ambiwalencja (łzy, wahania, "chyba nie kocha") sugeruje, że uczucie nie wygasło całkowicie. Ty zmieniasz się konsekwentnie i jest  to imponujące i kluczowe. Nie ma magicznej formuły na powrót, bo decyzja należy do niej. Jej strach (przed "starym tobą") i wysoka wrażliwość blokują zaufanie. Próby powrotu kończą się chłodem, bo presja (nawet delikatna, jak ręka w kinie) aktywuje jej mechanizmy obronne. Przyjaźń to dla ciebie tortura, słusznie odmówiłeś. Oto konkretne kroki:

  Całkowity brak kontaktu. Zablokuj ją wszędzie. Nie "znikam na 3 tygodnie", tylko na stałe, chyba że kontekst prawny (dzieci?). To nie zemsta, a ochrona twojego zdrowia psychicznego. Lękowy styl każe ci walczyć, ale cisza daje jej przestrzeń na tęsknotę (lub nie). Jeśli wróci – super, ale na jej warunkach. Kontynuuj terapię i zmiany.  Jesteś na dobrej drodze (leki na ADHD, siłownia, zero alkoholu). Pracuj nad komunikacją: ucz się "słuchać i słyszeć" (np. techniki z terapii DBT dla ADHD/lęku). Ćwicz regulację emocji jak  medytacja, zamiast impulsywnych pytań. Buduj nowe życie gdyż 4 lata to nie wieczność. Skup się na dzieciach z pierwszego małżeństwa, hobby, przyjaźniach, karierze. Zazdrość o facetów wokół niej? To twój trigger , a sama terapia pomoże. Wyobraź sobie metaforę, jesteś statkiem, który dryfował w burzy,  teraz naprawiasz kadłub, by płynąć solo lub z kimś stabilnym. Statystycznie, unikający partnerzy rzadko wracają bez własnej terapii (ona unika konfliktów, więc mało prawdopodobne). Jej Tinder i wahania pokazują, że szuka ulgi, niekoniecznie ciebie. Ale twoja zmiana imponuje jej i to atut, jeśli kiedykolwiek wróci. Koniec małżeństwa to nie koniec życia. 45 lat to dobry wiek na nowy rozdział. Wielu po rozwodzie buduje zdrowsze relacje, bo uczą się na błędach. Trzymaj się, dasz radę. To boli, ale inwestycja w siebie zwróci się stustopniowo. 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Dzień dobry,

To, co Pan opisuje, wygląda na bardzo silną więź, ale też na schemat, który Was oboje wyczerpywał – Ty szedłeś w stronę rozmowy i naprawy, ona w ciszę i wycofanie. I to się nakręcało. Z jednej strony wciąż są emocje, wspomnienia, może nawet uczucie. Z drugiej – jej decyzje są raczej spójne: odchodzi, wraca na chwilę, znowu się wycofuje i ostatecznie mówi, że nie chce wracać. To bardziej wygląda na wewnętrzny konflikt u niej niż gotowość do odbudowy relacji.

Może warto się na chwilę zatrzymać przy kilku rzeczach: czy to, co było między Wami, dawało Ci realne poczucie bezpieczeństwa na co dzień, czy raczej było intensywne, ale niestabilne? Czy jej wycofywanie się to coś nowego, czy wzorzec, który był od dawna? I kiedy myślisz o powrocie – tęsknisz za nią taką, jaka jest teraz, czy za tym, co było kiedyś?

Wygląda też na to, że robisz dużą pracę nad sobą – tylko pytanie, czy robisz ją dla siebie, czy w nadziei, że to coś zmieni po jej stronie.

Czasem uczucie jeszcze jest, ale to nie wystarcza, żeby wrócić do relacji, która przestała dawać poczucie bezpieczeństwa. I może najtrudniejsze pytanie: jeśli ona już naprawdę nie wróci – co to dla Ciebie znaczy i co wtedy zrobisz ze sobą?

Pozdrawiam 

Kinga Osmulska 

Psycholog, psychoterapeutka 

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Panie Macieju, sądzę że między Państwem było dużo uczucia ale też silny taniec ran: Pana lęk szukał bliskości a jej lęk szukał dystansu. Im bardziej Pan naciskał na kontakt i naprawę, tym bardziej ona uciekała w ciszę. Tak wygląda bardzo bolesny ale częsty mechanizm. Uważam, że dziś najważniejsze nie jest pytanie „jak ją odzyskać”, lecz „jak odzyskać siebie”. Ona wyraźnie komunikuje strach i brak gotowości do powrotu. Miłość może istnieć ale sama nie zawsze wystarcza, gdy zaufanie zostało naruszone i ciało pamięta przeciążenie. Najzdrowszą drogą wydaje się teraz(według mojej opinii) kontynuacja terapii, leczenia ADHD, trzeźwości i budowania stabilności emocjonalnej bez niej jako regulatora. Jeśli kiedyś wróci z własnej inicjatywy, będzie to nowa decyzja dwojga ludzi. Jeśli nie wróci, ta praca i tak uratuje Pana życie. Czasem koniec relacji staje się początkiem dojrzalszej wersji siebie, choć nie zawsze rozumiemy to w danym momencie/sytuacji. 

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Zobacz podobne

Byłem w relacji z pewną osobą. Byłem, ponieważ ta osoba się ode mnie odcięła, zerwała kontakt i naszą relację.
Dzień dobry. Mam taki (może) dziwny problem i pytanie, ale dla mnie jest on istotny. Z racji z tego, że nie mam kogo poprosić o pomoc w tej sprawie, proszę o to tutaj, Państwa. Byłem w relacji z pewną osobą. Byłem, ponieważ ta osoba się ode mnie odcięła, zerwała kontakt i naszą relację. Podejrzewam też, że się na mnie obraziła, dlatego się ze mną nie kontaktuje. Dlaczego dla mnie jest to takie ważne? Bo to dla mnie jest bardzo ważna osoba i zastanawiam się, czy ja również dla niej jestem ważny. Słuchałem w jednym filmiku psychologicznym w internecie, że pewne rzeczy mogą o tym świadczyć np.: obrażenie się i odcinanie się ode mnie; mówienie, że nie obchodzi ją, co ja mówię/czuję; mówienie, że nie chce mnie znać/widzieć oraz silne emocje w rozmowie/kłótniach, np. złość. To wszystko było w naszej relacji. Zdaję sobie sprawę, że jeśli jestem ważny tej osobie to w sposób negatywny niestety. Ale bądź co bądź może to są pomieszane uczucia i ta osoba czuje do mnie też coś pozytywnego? Ja również na tę osobę bardzo się złościłem, ale niezmiennie mi na tej osobie zależy, jest to dla mnie osoba b. ważna. Moje pytanie brzmi następująco: Czy powyższe opisane uczucia i zachowanie mogą świadczyć o uczuciu do mnie? Czy sobie zbyt wiele dodaję? Czy mogą też świadczyć o czymś zupełnie innym? Tylko np. o czym? Może po prostu o tym, że wkurzałem tę osobę swoją obecnością? Kiedy miałem tę relację z tą osobą, to byłem zdecydowanie przekonany, że tylko mnie zależy, ale gdy teraz przemyślałem to, co dostałem, naszły mnie wątpliwości. Bardzo dziękuję za ewentualne nakierowanie, pomoc.
Narzeczona jest bardzo zazdrosna. Jak reagować?
Witam, mam następujący problem, moja narzeczona jest niesamowicie zazdrosna. Cały czas pyta mnie czy podoba mi się aktorka w filmie/serialu, gdy są kobiety w bieliźnie mówi mi, że na pewno mi się to podoba. Często insynuuje, że oglądam się za innymi dziewczynami i że na pewno wszystkie mi się podobają. Nie wiem jak mam reagować w takich sytuacjach. Chciałbym dać jej do zrozumienia, że jest dla mnie najważniejsza i w pełni dla mnie wystarczająca. Nie wiem co robić, proszę o pomoc/radę. Pozdrawiam
Przez bycie zastępowaną osobą w relacjach, teraz robię się kłótliwa i zazdrosna, z lęku.
Każda moja przyjaźń/znajomość/związek skończyło się na tym, że zostałam „zastąpiona" kimś innym. Zastanawiam się czy to jest wina moja, czy po prostu ludzi, którymi się otaczam. Niestety wpłynęło to tak na mnie, że aktualnie, gdy widzę, że osoba mi bliska zaczyna pisać z inną osobą to zaczynam być zazdrosna i kłótliwa, przez co sytuacja się pogarsza i zostaje uznana za osobę toksyczną, mimo iż naprawdę nie zależy mi na tym.
Jak poradzić sobie z niepokojem w związku przez obecność byłych partnerów w mediach społecznościowych?

Jestem w związku z dziewczyną od 7 miesięcy. Nie wiem, jak to określić. Jestem zaniepokojony tym, że ma na swoim profilu FB relację z byłym „kochankiem” – relacja została zakończona przez niego, bo dowiedziała się żona. Nie polubiła jej zdjęć, ale raz na jakiś czas pisze do niej na WhatsAppie z prośbą o kontakt – typu: „daj znać, żyjemy?”, „czy jesteś szczęśliwa?”. Ufam dziewczynie, ale trudno mi się pogodzić z tym, że zakochany w niej facet się kręci obok. Byliśmy na wspólnej imprezie, szukał kontaktu, ona go odtrącała, ale on nie daje za wygraną, widać, że ją kocha. Spytałem, dlaczego ma go na FB, powiedziała, że i tak on nie kontaktuje się tą drogą, tylko pisze na WhatsAppie, ale ona nie odpisuje. To fakt. Kocha mnie i tego jestem pewien na 120%. Jednak gdy spytałem, dlaczego go nie usuniesz, to odpisała, że to by było dziwne, że pomyślałby, że jest nienormalna. Jak to odbierać…? Nie przejmować się? A przyznam, że jestem człowiekiem, który analizuje, boi się, mimo że jej ufam — nie ufam temu facetowi.

Żyję w toksycznym związku, mam syna z tego związku. Nie chcę dłużej tego związku ponieważ niszczy mnie psychicznie,
Witam, Żyję w toksycznym związku, mam syna z tego związku. Nie chcę dłużej tego związku ponieważ niszczy mnie psychicznie, leczę się psychiatrycznie. Dzisiaj mi napisał, że chce sobie życie odebrać. Już nie wiem co powinnam zrobić, martwię się.....
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.