Left ArrowWstecz

Rozwód po burzliwym związku z ADHD i lękowym stylem przywiązania – czy jest szansa na powrót?

Treść wrażliwa
Moja historia jest taka: ja z adhd i lękowym stylem przywiązania, ona- unikająca konfliktów, wysoko wrażliwa, uciekając w ciszę w reakcji na problem. Poznaliśmy się na tinderze, po 5 dniach ona zamieszkała u mnie, po pół roku wzięliśmy ślub. Dla nas obojga to było drugie małżeństwo. Mamy dzieci z pierwszych małżeństw. Ja miałem wówczas 45 ona 36lat. Przeszliśmy przez toksyczne relacje, mamy traumy związane z domem rodzinnym, u niej toksyczna matka i alkohol, u mnie bicie i brak uczuć. Było energetycznie- dużo miłości, tęsknoty, bliskości, seksu. Ona bardzo atrakcyjna, zawsze dużo facetów wokoło- współpracowników, podwykonawców, szefów, prezesów. I do tego moja zazdrość. I adhd. Próby terapii, leki, interwencje kryzysowe. Na początku jej wsparcie. Ale kiedy doszły nieporozumienia wynikające z adhd wpadliśmy w błędne koło. Ja słuchałem i nie słyszałem, albo słyszałem nie to, co ona mówiła. Każde nieporozumienie to jej milczenia. A ja, lękowy widziałem wszystko na jej twarzy. I regulowałem się tym. I im więcej było milczenia tym ja bardziej się frustrowałem. A że dawałem w związku dużo, czasem ponad moje siły- sprzątanie, gotowanie, wożenia, czekanie, przywożenia, każde zadanie wykonane zanim ona pomyśli, śniadania do łózka…a przy tym brak umiejętności komunikacji. Ja każdy problem chciałem rozwiązać natychmiast, tu i teraz, rozmową, presją, pytaniami. Ona wpadała w milczenie, nie chciała rozmawiać, odebrać telefonu po kłótni… I coraz częstsze moje frustracje- bo nie rozumiem, bo daje i nie dostaję, i coraz więcej ciszy z jej strony. Pod koniec grudnia odeszła. Złożyła wniosek rozwodowy. Wyprowadziła się. Powiedziała, że nie daje rady, że nie dźwiga, tym bardziej, że ja nie chce się zmieniać. Mówiła, że płakała i krzyczał do mnie w swojej głowie. A ja wolałem, żeby krzyczała do mnie, waląc mnie pięściami. Wtedy nie miałbym wątpliwości… Kolejne 4 miesiące to był czas jej ambiwalencji. Powroty do kontaktu i cisza naprzemiennie. Płacz na widok mnie na wideo i chłód kiedy pytałem, czy wróci. Bolesne słowa w odpowiedzi na moje prośby, i pytanie jak się czuję kiedy ja nie odzywałem się pierwszy. Kilka spotkań. Ja poszedłem na terapię, wróciłem do leków na adhd, ostawiłem alkohol, poszedłem ma siłownię. Ona jednego dnia mówiła że tęskni, że brakuje jej seksu i bliskości, że jest jej bardzo źle, że próbuje myśleć, że to skończone, innego dnia - nie tęskni, uważa nasz związek za zmarnowany czas, cieszy się życiem i na pewno nie wróci. Miesiąc temu nastąpiła próba powrotu. Trwa tydzień. Dużo rozmawialiśmy, przytulaliśmy się, ona widziała , że ja rozumiem nasze problemy, płakała, ale bała się zostać na noc bo wiedziała, że kiedy zostanie to wróci, a nie chce. Jeszcze nie. Wyznała, że zapisała się na tindera, poznała kogoś, poszła na kilka spotkań, ale kiedy zaczął napierać zablokowała go. Miedzy nami było lepiej… Ale kiedy próbuję w kinie wziąć ją za rękę, ona ochłodziła kontakt. Po tygodniu mówi, że nie umie wrócić, że za bardzo boi się, że wróci to, od czego uciekła, że nie umie zapomnieć jaki byłem kiedyś, że to ostateczne, przemyślane i definitywne. Prosi o przyjaźń. Ale ja nie potrafię. Kocham ją. Ona wie, że w takiej sytuacji musze zniknąć, odciąć się, bo ból jest za duży. Znikam. Nie potrafię być obok i patrzeć jak ona się oddala. Tym bardziej, że powiedziała mi, ze jeśli będę walczył, będzie musiała mnie zablokować. Kiedy pytam, czy mnie kocha- bo nigdy po rozstaniu nie powiedziała że nie, odpowiada- chyba nie. Znikam na 3 tygodnie. Ona prosi jeszcze abym jej nie blokował. 3dni temu odbyła rozprawa rozwodowa. Było smutno, ale nie ugięła się. Dostaliśmy rozwód. Miała łzy w oczach. Prosiła o przyjaźń, której ostatecznie odmówiłem. Chcę zachować w pamięci obraz nas szczęśliwych a nie patrzeć z boku, jak układa sobie życie beze mnie. Bo wiem, że jeśli zobaczę ją z innym rozpadnę się na kawałki. Jeszcze w sądzie, kiedy sędzia pytała, kiedy ustało uczucie, ona nie wiedziała co powiedzieć. Dociśnięta powiedziała, że nie potrafi odpowiedzieć na to pytanie. Ja to rozumiem, bo podając datę, musiałaby przyznać, że uczucie wygasło. Tymczasem ono nadal jest. Byliśmy razem 4 lata. I co teraz? Koniec? Początek? Ja nie rezygnuję z terapii i leków, ona sama powiedziała niedawno, że imponuje jej moja zmiana. Ale jej ból i strach przede mną, jaki byłem kiedyś, zły , sfrustrowany, nieobecny jest silniejszy od miłości. Jest na to jeszcze jakaś rada?
User Forum

Maciej77

1 miesiąc temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

 

 Dzień dobry

 

  Twoja historia brzmi jak klasyczny konflikt stylów przywiązania: twój lękowy (impuls do natychmiastowego rozwiązywania konfliktów, frustracja ciszą) zderza się z jej unikającym (ucieczka w milczenie, unikanie konfrontacji). Dodaj ADHD, traumy, zazdrość i presję codzienności i jest to recepta na błędne koło, które opisujesz. Ona odeszła, bo jej strach przed powtórką jest silniejszy niż tęsknota. Rozwód to cios, ale jej ambiwalencja (łzy, wahania, "chyba nie kocha") sugeruje, że uczucie nie wygasło całkowicie. Ty zmieniasz się konsekwentnie i jest  to imponujące i kluczowe. Nie ma magicznej formuły na powrót, bo decyzja należy do niej. Jej strach (przed "starym tobą") i wysoka wrażliwość blokują zaufanie. Próby powrotu kończą się chłodem, bo presja (nawet delikatna, jak ręka w kinie) aktywuje jej mechanizmy obronne. Przyjaźń to dla ciebie tortura, słusznie odmówiłeś. Oto konkretne kroki:

  Całkowity brak kontaktu. Zablokuj ją wszędzie. Nie "znikam na 3 tygodnie", tylko na stałe, chyba że kontekst prawny (dzieci?). To nie zemsta, a ochrona twojego zdrowia psychicznego. Lękowy styl każe ci walczyć, ale cisza daje jej przestrzeń na tęsknotę (lub nie). Jeśli wróci – super, ale na jej warunkach. Kontynuuj terapię i zmiany.  Jesteś na dobrej drodze (leki na ADHD, siłownia, zero alkoholu). Pracuj nad komunikacją: ucz się "słuchać i słyszeć" (np. techniki z terapii DBT dla ADHD/lęku). Ćwicz regulację emocji jak  medytacja, zamiast impulsywnych pytań. Buduj nowe życie gdyż 4 lata to nie wieczność. Skup się na dzieciach z pierwszego małżeństwa, hobby, przyjaźniach, karierze. Zazdrość o facetów wokół niej? To twój trigger , a sama terapia pomoże. Wyobraź sobie metaforę, jesteś statkiem, który dryfował w burzy,  teraz naprawiasz kadłub, by płynąć solo lub z kimś stabilnym. Statystycznie, unikający partnerzy rzadko wracają bez własnej terapii (ona unika konfliktów, więc mało prawdopodobne). Jej Tinder i wahania pokazują, że szuka ulgi, niekoniecznie ciebie. Ale twoja zmiana imponuje jej i to atut, jeśli kiedykolwiek wróci. Koniec małżeństwa to nie koniec życia. 45 lat to dobry wiek na nowy rozdział. Wielu po rozwodzie buduje zdrowsze relacje, bo uczą się na błędach. Trzymaj się, dasz radę. To boli, ale inwestycja w siebie zwróci się stustopniowo. 

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Dzień dobry,

To, co Pan opisuje, wygląda na bardzo silną więź, ale też na schemat, który Was oboje wyczerpywał – Ty szedłeś w stronę rozmowy i naprawy, ona w ciszę i wycofanie. I to się nakręcało. Z jednej strony wciąż są emocje, wspomnienia, może nawet uczucie. Z drugiej – jej decyzje są raczej spójne: odchodzi, wraca na chwilę, znowu się wycofuje i ostatecznie mówi, że nie chce wracać. To bardziej wygląda na wewnętrzny konflikt u niej niż gotowość do odbudowy relacji.

Może warto się na chwilę zatrzymać przy kilku rzeczach: czy to, co było między Wami, dawało Ci realne poczucie bezpieczeństwa na co dzień, czy raczej było intensywne, ale niestabilne? Czy jej wycofywanie się to coś nowego, czy wzorzec, który był od dawna? I kiedy myślisz o powrocie – tęsknisz za nią taką, jaka jest teraz, czy za tym, co było kiedyś?

Wygląda też na to, że robisz dużą pracę nad sobą – tylko pytanie, czy robisz ją dla siebie, czy w nadziei, że to coś zmieni po jej stronie.

Czasem uczucie jeszcze jest, ale to nie wystarcza, żeby wrócić do relacji, która przestała dawać poczucie bezpieczeństwa. I może najtrudniejsze pytanie: jeśli ona już naprawdę nie wróci – co to dla Ciebie znaczy i co wtedy zrobisz ze sobą?

Pozdrawiam 

Kinga Osmulska 

Psycholog, psychoterapeutka 

1 miesiąc temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Panie Macieju, sądzę że między Państwem było dużo uczucia ale też silny taniec ran: Pana lęk szukał bliskości a jej lęk szukał dystansu. Im bardziej Pan naciskał na kontakt i naprawę, tym bardziej ona uciekała w ciszę. Tak wygląda bardzo bolesny ale częsty mechanizm. Uważam, że dziś najważniejsze nie jest pytanie „jak ją odzyskać”, lecz „jak odzyskać siebie”. Ona wyraźnie komunikuje strach i brak gotowości do powrotu. Miłość może istnieć ale sama nie zawsze wystarcza, gdy zaufanie zostało naruszone i ciało pamięta przeciążenie. Najzdrowszą drogą wydaje się teraz(według mojej opinii) kontynuacja terapii, leczenia ADHD, trzeźwości i budowania stabilności emocjonalnej bez niej jako regulatora. Jeśli kiedyś wróci z własnej inicjatywy, będzie to nowa decyzja dwojga ludzi. Jeśli nie wróci, ta praca i tak uratuje Pana życie. Czasem koniec relacji staje się początkiem dojrzalszej wersji siebie, choć nie zawsze rozumiemy to w danym momencie/sytuacji. 

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

1 miesiąc temu

Zobacz podobne

Boję się bliższych relacji z powodu strachu przed zapomnieniem
Boję się, że każda osoba z którą zaczynam być blisko (chodzi o bardzo dobra przyjaźń), zapomni o mnie albo wymieni na kogoś innego, kogoś lepszego. Co robić w takiej sytuacji?
Jak pomóc mężowi z depresją po narodzinach dziecka, gdy nie chce pomocy specjalisty?

Mój mąż choruje na depresję, ale nie chce pomocy specjalisty. Ten stan utrzymuje się od kilku miesięcy (narodziny dziecka), chociaż już przez 2 miesiące widziałam poprawę, to od dwóch tygodni znowu jest gorzej. Jest zobojętniały, wycofany, nie ma ochoty na bliskość, często nie chce jeść, ma problemy ze snem. Jak mogę mu pomóc? Staram się mu powtarzać, że go kocham i jest dla mnie ważny, ale mam wrażenie, że jemu jest to obojętne, mówię żeby spróbował zrobić coś co wcześniej sprawiało mu przyjemność, ale cokolwiek mówię to jak zderzenie ze ścianą.

Jak radzić sobie z kontrolą i krytyką w małżeństwie? Szukam pomocy
Jestem mężatką, ale coś jest nie tak w moim małżeństwie. Często czuję się przy mężu głupia i poniżana. Zdarzyło się, że nazwał mnie wprost „głupią” lub „kretynką”. Nie jestem tak wykształcona jak on i mam słabszą pamięć do dat czy nazwisk, co czasami powoduje, że gdy mnie o coś pyta, a ja nie pamiętam, zaczyna mi dogadywać. To nie są żarty – mam wrażenie, że są to zarzuty, jakby chciał mi udowodnić, że jestem mniej inteligentna. Zdarza się, że używa trudnych słów, po czym pyta, czy znam ich znaczenie. Gdy przyznaję, że nie wiem, irytuje się lub zachowuje się protekcjonalnie. Czuję, że podkreśla moją niewiedzę, by się wywyższyć. Mąż zwraca mi uwagę na wszystko – wszystko musi być zrobione po jego myśli. Nawet drobiazgi, jak gaszenie światła, przekręcanie zamka czy odkładanie talerza. Często te pytania brzmią kontrolująco i przytłaczają mnie typu dlaczego nie zgasiłaś światła i nie jest to pytanie retoryczne, tylko mam odpowiedzieć, zawsze muszę mu na nie odpowiadać. Czuję się zmęczona tą ciągłą kontrolą i krytyką. Wczoraj mąż powiedział mi, że on zasługuję na kogoś lepszego niż ja. Zapytałam, czy chce rozwodu, ale odpowiedział, że nie wie. Czuję się zagubiona i nie wiem, co mam robić. Nie wiem też, jak powinno wyglądać normalne, zdrowe małżeństwo. Nie mam z kim o tym porozmawiać. Nie mam koleżanek, przyjaciółek, siedzę praktycznie 24h na dobę w domu. Mąż i tak nie pozwala rozmawiać o tym co się dzieje u nas Mąż nacisk żebym pracowała tylko w domu. Kiedy powiedziałam, że chcę pracować również stacjonarnie, zaczął mnie emocjonalnie obciążać – mówi, że przez to nasze psy będą same, że to moja wina, bo to ja chciałam psa. Pomija fakt, że decyzja o psie była wspólna. Czuję się w kryzysie. Nie wiem, czy to ja robię coś źle. Nie chcę bać się rozmów z mężem ani tego, że znowu będzie mnie przepytywał i irytował się, że jestem „taka”, nie wiem czemu ale ciągle czuje strach i obawę, ze coś robię źle. Ten ciągły stres, że nie spełniam jego oczekiwań, mnie przytłacza. Czuję się winna tego jaka jestem... potrzebuje szybkiej pomocy, nie wiem co mam robić.
Jak wybaczyć bez słowa przepraszam, jak żyć z oprawcą pod jednym dachem
Jak wybaczyć bez słowa przepraszam, jak żyć z oprawcą pod jednym dachem, jak się bronić, by nie odwracał kota ogonem.
Dlaczego mój partner woli oglądać porno zamiast intymności w związku?
Proszę o poradę, jestem w związku od 1.5 roku,kochamy się, bynajmniej on mi często to mówi, mamy wspólne pasję,zainteresowania,mieszkamy od 8msc razem ale mam problem z tym że odkryłam w jego tel historie stron porno , prawie codziennie je oglada, są to filmy,kamerki, czaty itd,nawet strony randkowe, dodam iż mamy seks dobry , tylko ostatnio powiedział że aż tyle nie potrzebuje seksu,ze moze żyć bez niego itd, to po co to porno? To znaczy ze woli sobie sam zrobić dobrze? Mam takie cholerne uczucie że woli porno ode mnie, że woli to niż mnie ze mną sie pokochać, że podnieca się innymi,że chyba mu nie starczam. Reszta naszych spraw jest wszystko w porządku nasza wspólna relacja,najgorsze właśnie to że robi to w ukryciu, ze boję się o tym mu powiedzieć, wiem że źle reaguje na takie tematy zaraz jest złość i wypieranie się, nie rozmawialiśmy o tym,kiedyś tylko raz wspomniałam i odrazu była reakcja oburzenia z jego strony. Co jest ze mną nie tak że woli to porno,jestem atrakcyjna kobietą lubię seks robimy wszystko, ale boli mnie to porno, dlaczego on to robi??? Niewiem tak naprawdę od kiedy to trwa,wszystko jest ukrywane,pomocy
Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.