
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, rodzicielstwo i rodzina, związki i relacje
- Partner wciąż kocha...
Partner wciąż kocha byłą żonę i nazywa ją kobietą numer jeden – jak sobie poradzić w takiej relacji?
Autorska
Jakub Butkiewicz
Szanowna Pani,
słowa partnera uderzyły w Pani poczucie bezpieczeństwa, wywołując zrozumiały ból. Zauważam tu pewien zgrzyt: on utożsamia brutalną szczerość z lojalnością, ignorując Pani koszty emocjonalne. Warto zastanowić się, czy Pani automatyczne myśli po tej rozmowie – np. o byciu „opcją rezerwową” – nie stały się dla Pani nowym, bolesnym filtrem patrzenia na ten związek.
Proszę rozważyć, czy taka definicja „prawdy” jest zgodna z Pani potrzebami w relacji. Partner zakłada, że jego wyznanie nie powinno nic zmieniać, ale to Pani emocje są tu najlepszym kompasem. Jeśli czuje Pani, że te słowa podważyły Pani fundamenty, warto przyjrzeć się temu głębiej podczas indywidualnej konsultacji, by odbudować poczucie własnej wartości.
Pozdrawiam
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Bożena Nagórska
Dzień dobry
Sytuacja, w której partner po trzech latach związku nazywa inną kobietę „numerem jeden” i publicznie żałuje odejścia od niej, jest dla Pani głęboko raniąca i podważa fundamenty zaufania. Choć on zasłania się potrzebą szczerości, takie słowa są wyrazem braku emocjonalnej lojalności i delikatności wobec Pani uczuć. Miłość nie polega tylko na wspólnie spędzanym czasie, ale przede wszystkim na budowaniu poczucia, że jest Pani dla niego najważniejszą osobą tu i teraz, a nie jedynie tłem dla jego nieprzepracowanej przeszłości. Ma Pani pełne prawo czuć się zlekceważona, ponieważ komunikat o „zawsze trwającej miłości” do byłej żony stawia Panią w roli osoby rezerwowej. Warto zastanowić się, czy chce Pani trwać w relacji, w której partner zamiast doceniać obecne szczęście, otwarcie pielęgnuje tęsknotę za kimś innym, nie biorąc odpowiedzialności za ból, jaki Pani tym zadaje.
Pomyślności
Bożena Nagórska
Patrycja Wójcik
Dzień dobry,
Słyszę, jak bardzo ta sytuacja zachwiała Pani poczuciem własnej wartości i bezpieczeństwa w tej relacji. To, co się wydarzyło, uderzyło w sam środek Pani zaangażowania – w te trzy lata, które zainwestowała Pani w budowanie wspólnego świata, akceptację jego historii i troskę o jego dzieci.
Przez trzy lata tworzyła Pani miejsce dla tego mężczyzny w swoim życiu, akceptując jego przeszłość jako element składowy Waszej teraźniejszości. W momencie, gdy usłyszała Pani, że „kobieta numer jeden” już była, może Pani czuć się tak, jakby odebrano Pani prawo do zajmowania najważniejszego miejsca w sercu partnera. To rodzi bolesne pytanie: „Skoro miejsce na podium jest już zajęte, to kim ja właściwie jestem w tej relacji?”. Takie doświadczenie może sprawiać, że czuje się Pani jak „osoba do towarzystwa” w cudzym życiu, a nie współtwórczyni wspólnej przyszłości.
Pani zaangażowanie – świetny kontakt z jego córkami, pokonywanie kilometrów, poznawanie rodzin – jest wyrazem Pani dojrzałej miłości. Komunikat o „najlepszej kobiecie z przeszłości” może sprawiać, że wszystkie te gesty wydają się teraz Pani niewystarczające. Może Pani czuć, że niezależnie od tego, jak bardzo będzie Pani wspierająca, czuła czy oddana, i tak przegrywa Pani z wyidealizowanym wspomnieniem. To poczucie bezsensu własnych starań jest niezwykle niszczące dla motywacji do dalszego budowania związku.
Została Pani postawiona w sytuacji, w której „prawda” stała się narzędziem raniącym. Może Pani czuć, że Pani prawo do bycia chronioną i szanowaną w swoich uczuciach zostało poświęcone na rzecz „uczciwości” partnera. To buduje w Pani poczucie osamotnienia – kiedy zgłasza Pani swój ból, nie spotyka się on z ukojeniem, lecz z logicznym argumentem. Taka sytuacja sprawia, że zaczyna Pani wątpić we własne prawo do czucia się zranioną, co jest formą emocjonalnego zagubienia.
Słowa o „ogromnym błędzie odejścia” tamtej kobiety mogą wywoływać w Pani lęk, że jest Pani z partnerem tylko dlatego, że tamta droga jest już zamknięta. To rodzi poczucie braku wyboru – tak jakby Pani nie została wybrana jako „ta jedyna”, ale jako „ta dostępna”. Życie z taką świadomością jest emocjonalnie wyczerpujące, ponieważ każda Pani chwila z nim może być teraz podszyta pytaniem: „Czy on wolałby być teraz tam, a nie tutaj ze mną?”.
To, co Pani czuje – ten głęboki ból i niepewność – jest naturalną reakcją na podważenie Pani wyjątkowości w relacji. W obliczu tych słów, które padły, Pani wewnętrzny obraz Waszego związku uległ pęknięciu. Czy czuje Pani, że po tej rozmowie jest Pani w stanie nadal z taką samą otwartością i radością angażować się w relacje z jego córkami i rodziną, czy może czuje Pani impuls do emocjonalnego wycofania się, by chronić siebie przed dalszym zranieniem?
Dużo dobrego!
Patrycja Wójcik
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Sądzę, że Pani ból jest tu bardzo naturalny, bo usłyszała Pani coś, co uderza w poczucie bycia „tą najważniejszą” w relacji. Według mnie istotne jest rozróżnienie: on mówi o swojej przeszłości i żalu, ale Pani w relacji potrzebuje czegoś innego: poczucia, że jest Pani wyborem „tu i teraz” a nie kimś obok dawnej miłości.
To, co Pani może zrobić:
powiedzieć spokojnie, czego Pani potrzebuje: „nie umiem być w relacji, gdzie słyszę, że ktoś inny był największą miłością”,sprawdzić nie słowa, tylko jego postawę na co dzień (czy jest obecny, zaangażowany, buduje z Panią przyszłość),i uczciwie odpowiedzieć sobie, czy Pani czuje się w tej relacji bezpieczna emocjonalnie, to też nie jest kwestia „kłamstwa vs prawdy”, tylko tego, czy jego szczerość nie rani Pani bardziej, niż buduje bliskość.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Kinga Osmulska
Dzień dobry,
to, co Pani usłyszała, mogło być bardzo raniące - szczególnie w relacji, w której jest Pani od trzech lat i angażuje się emocjonalnie. Nic dziwnego, że pojawia się ból i pytanie: „kim ja dla niego jestem?”.
Z Pani opisu wybrzmiewa ważna trudność: z jednej strony słyszy Pani „kocham Cię”, z drugiej - że inna kobieta była „najważniejsza” i „zawsze będzie ją kochał”. To naturalne, że w takiej sytuacji pojawia się niepewność i zachwianie poczucia bezpieczeństwa. To nie jest tylko „informacja”, ale coś, co dotyka Pani miejsca w tej relacji.
To, że on nazywa to „mówieniem prawdy”, nie zmienia faktu, że Pani doświadczenie jest bolesne. Te dwie rzeczy mogą istnieć jednocześnie. Wybrzmiewa też coś jeszcze - jakbyście inaczej rozumieli, czym jest bliskość i zaangażowanie. Dla niego może to być szczerość, dla Pani – również poczucie bycia ważną i „na pierwszym miejscu”. To, co Pani czuje, jest adekwatne do tej sytuacji.
Pozdrawiam
Kinga Osmulska
Psycholog, Psychoterapeutka

Zobacz podobne
Męczy mnie niezmiernie to, że jestem często zaczepiana, gdy wychodzę z domu. Nieraz boję się i odczuwam napięcie, gdy mam wyjść w bardzo kobiecym stroju, sama, wieczorem. Lubię chodzić po centrum Warszawy, ale niestety na ulicy spotkały mnie okropne zdarzenia ze strony idiotycznych facetów, którzy albo klepnęli mnie w pośladek, kilka razy ktoś do mnie podszedł i nie chciał odejść, wyzywał mnie, gdy powiedziałam, że nie jestem zainteresowana. Mam dosyć tego, że jako młoda i piękna kobieta nie mogę się czuć bezpiecznie. Przez to często odczuwam zniechęcenie i boję się wychodzić z domu.
Ta sytuacja jest błędnym kołem, ponieważ nie mam koleżanek od jakiegoś czasu ani partnera, a chciałabym mieć. Często widzę, że jestem obiektem pożądania, jednak albo jest to natrętna a wręcz przemocowa uwaga, albo zazdrość ze strony kobiet. Chciałabym kogoś poznać, nie wiem jednak, jak i jak pozbyć się lęku przed tym, żeby móc wyjść na miasto, ubrana tak jak chcę, nie jestem ubrana wulgarnie, tylko kobieco, a nawet jeśli ktoś się ubiera wyzywająco to jego sprawa i sam ubiór nigdy nie jest zaproszeniem.

