Dzień dobry!
Myślę, że jesteś w bardzo ważnym momencie swojego życia, kiedy musisz podjąć ostateczną decyzję o swojej przyszłości. To rzeczywiście trudna sytuacja - z jednej strony chcesz żyć w zgodzie z sobą, z drugiej - obawiasz się o swoją pracę, mieszkanie, relacje z rodzicami. Lęk, obawa, niepewność są tu całkowicie zrozumiałe i nie świadczą o słabości czy tchórzostwie, a wręcz przeciwnie - dowodzą Twojej ostrożności i odpowiedzialności. Odkładanie decyzji o tranzycji w tym momencie nie jest niczym dziwnym, skoro masz niepewną sytuację życiową. Żeby zmniejszyć te obawy, spróbuj ułożyć sobie taki "plan awaryjny" na wypadek, gdyby rodzice rzeczywiście kazali Ci się wyprowadzić. Zaplanuj zawczasu, gdzie będziesz mieszkać, zastanów się, jakie masz zasoby finansowe i kto naprawdę może Cię wesprzeć. Przygotuj się na taką sytuację. Zbuduj już teraz taką "sieć wsparcia", aby tych życzliwych osób było wokół Ciebie jak najwięcej. Czasem warto zwrócić się do kolegów z pracy czy szkoły, skorzystać z pomocy fundacji i grup wsparcia. Jeśli chodzi o pracę, to obecnie nie ma chyba prac "typowo damskich" i "typowo męskich", a w każdej instytucji są regulaminy pracy i procedury antydyskryminacyjne. Nikt nie może Cię zwolnić z tego powodu. Warto też porozmawiać z psychologiem lub psychoterapeutą o swoim wstydzie i lęku i o tym, dlaczego tak trudno Ci zaakceptować swoją transpłciowość. Ważne, żebyś nie działał pod presją, że inni byli szybsi - tranzycja to nie wyścigi. Co do hormonów, to porozmawiaj z lekarzem, jak będą przebiegać zmiany w Twoim ciele i opowiedz o wszystkich swoich obawach.
Nie, nie jesteś słaby - zrobiłeś już bardzo dużo dla siebie, nawet wbrew opinii najbliższych Ci osób - to świadczy o odwadze i determinacji, by walczyć o siebie.