Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak wspierać chłopaka transpłciowego i radzić sobie z lękem społecznym?

mam chłopaka transpłuciowego i każdy mnie tym lęka i go ze nie jest prawdziwym chłopakiem nie wiem jak sobie poradzić i jak pomoc mu.
Marcin Brodowski

Marcin Brodowski

Dzień dobry,

 

To, o czym piszesz, brzmi jak trudna sytuacja. Kiedy bliska osoba doświadcza takich doświadczeń, naturalne jest pojawianie się troski.

 

Warto pamiętać, że opinie innych ludzi nie definiują tego, kim jest Twój chłopak. Często takie komentarze wynikają z niewiedzy, stereotypów lub braku zrozumienia, choć nie zmienia to faktu, że mogą być bardzo bolesne zarówno dla niego, jak i dla osób, które go kochają i wspierają.

 

Jeśli chodzi o pomoc, często największym wsparciem jest obecność, wysłuchanie i pokazanie, że nie jest z tym sam. Można również zapytać go wprost, czego najbardziej potrzebuje i co pomaga mu radzić sobie w takich sytuacjach.

 

Zastanawiam się też, jak te reakcje otoczenia wpływają na Ciebie. Co jest w tym wszystkim najtrudniejsze? Czego najbardziej się obawiasz, gdy słyszysz takie komentarze? Warto zwrócić uwagę na to, co daje Ci poczucie siły i oparcia, kiedy pojawiają się takie trudne emocje. 

 

Pozdrawiam serdecznie,  

Marcin Brodowski

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Cześć,

 

Przykro mi, że spotykacie się z takimi komentarzami. Najważniejsze jest to, jak Wy postrzegacie swoją relację a nie opinie innych ludzi.Możesz wspierać partnera poprzez rozmowę, akceptację i bycie obok niego, gdy jest mu trudno.

Zastanów się proszę:

Co najbardziej Cię martwi w tej sytuacji?

Jak Twój partner czuje się z tym, co mówią inni?Trzymajcie się i pamiętajcie, że zasługujecie na szacunek. 

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

 

 

 Dzień dobry 

 

 Twój chłopak jest prawdziwym chłopakiem, a negowanie jego tożsamości przez innych to forma przemocy i stygmatyzacji, nie „prawda” o nim.

Mów do niego tak, jak chce i używaj jego imienia i zaimków, bo to daje mu poczucie bezpieczeństwa i szacunku

Daj mu jasno znać, że wierzysz mu i stoisz po jego stronie, zwłaszcza gdy inni go podważają lub wyśmiewają.

Zapytaj, czego potrzebuje w trudnych sytuacjach.  Czy ma cię bronić, czy raczej po prostu go przytulić, wyjść razem, albo zmienić temat. Pomóż mu ograniczać kontakt z osobami, które go ranią, bo wsparcie i bezpieczna przestrzeń są ważne dla zdrowia psychicznego osób transpłciowych.

Nie wdawaj się w dyskusje o tym, czy „jest prawdziwym chłopakiem”, bo jego tożsamość nie podlega głosowaniu ani ocenie otoczenia.

Możesz krótko odpowiadać: „To mój chłopak i oczekuję szacunku” albo „Nie będę słuchać obrażania mojej relacji”.

Jeśli ktoś jest uporczywie agresywny, zakończ rozmowę, odejdź lub zgłoś sprawę w szkole, pracy albo rodzinie, zależnie od sytuacji. To normalne, że możesz czuć lęk, złość albo bezradność, gdy otoczenie naciska na waszą relację. Warto porozmawiać z kimś bezpiecznym i życzliwym, żeby nie dźwigać tego samemu, bo wsparcie bliskich i specjalistów pomaga zarówno osobom transpłciowym, jak i ich partnerom.

Jeśli czujesz, że sytuacja cię przytłacza, pomoc psychologiczna dla osób LGBT+ i ich bliskich jest dostępna także w Polsce, m.in. przez organizacje wspierające osoby LGBT+. Dla osób LGBT+ i ich bliskich działają m.in. telefon zaufania Lambda Warszawa oraz Fundacja Trans-Fuzja. Wsparcie dla bliskich osób transpłciowych oferują też niektóre poradnie i grupy wsparcia, w tym konsultacje dla partnerów i partnerek.

Joanna Cichosz

Joanna Cichosz

Dzień dobry,
To trudna sytuacja, zwłaszcza gdy ktoś regularnie podważa Waszą relację i tożsamość Twojego chłopaka. Warto pamiętać, że to, kim jest Twój chłopak, nie zależy od opinii innych ludzi. Jeśli jest chłopakiem, to niezależnie od tego, co mówią osoby z otoczenia. Możesz go wspierać, okazując mu akceptację, słuchając go i reagując, gdy ktoś go obraża lub wyśmiewa. Nie musisz wdawać się w każdą dyskusję ani przekonywać wszystkich do zmiany zdania.

Spróbuj również zadać sobie pytanie "czy te komentarze zmieniają to, co czuję do swojego chłopaka?" Jeśli nie, to warto przypominać sobie, że problem leży po stronie osób, które oceniają, a nie Was. Jeżeli hejt jest częsty i zaczyna wyraźnie wpływać na Wasze samopoczucie, warto poszukać wsparcia u zaufanej osoby dorosłej, psychologa szkolnego lub terapeuty. 
Wszystkiego dobrego,
Joanna Cichosz

Martyna Kaleta

Martyna Kaleta

Dzień dobry,

to brzmi jak bardzo trudna sytuacja, szczególnie kiedy oprócz budowania własnej relacji trzeba jeszcze mierzyć się z komentarzami i ocenami innych ludzi. Myślę, że nie wszystko trzeba tłumaczyć i udowadniać. Czasem asertywność polega właśnie na tym, że nie wchodzimy w dyskusję o swojej relacji.

Możesz powiedzieć prosto:

„To mój chłopak i zależy mi na nim. Nie chcę rozmawiać o nim w taki sposób.”

albo:

„Rozumiem, że możesz mieć inne zdanie, ale nie zgadzam się na takie komentarze.”

To jest właśnie stawianie granicy – spokojnie, bez kłótni, ale stanowczo.

 

W duchu NVC (Porozumienia bez Przemocy) można powiedzieć:

„Kiedy słyszę takie komentarze o moim chłopaku, jest mi przykro i czuję złość. Potrzebuję szacunku dla moich relacji, nawet jeśli ktoś ich nie rozumie.”

Nie chodzi wtedy o przekonanie drugiej osoby, tylko o powiedzenie, co się z Tobą dzieje.

 

Myślę, że bardzo ważne jest wspieranie partnera nie przez ciągłe bronienie go przed całym światem, ale przez pokazywanie mu, że dla Ciebie jest ważny taki, jaki jest. Czasem jedna bezpieczna osoba obok daje dużo więcej niż dziesięć wygranych dyskusji.

I jeszcze jedna rzecz. Nie każdy komentarz wymaga odpowiedzi. Czasem najbardziej asertywne jest powiedzenie:
„Nie zgadzam się z tym.” i zakończenie rozmowy.  Bo nie każdą opinię trzeba brać do siebie ani z każdą walczyć.

 

pozdrawiam,

Martyna Kaleta

Edyta Kotula

Edyta Kotula

Dzień dobry, 

To, przez co przechodzicie, może być naprawdę trudne. Kiedy inni wyśmiewają lub podważają tożsamość bliskiej osoby, naturalne jest, że pojawia się złość, smutek czy bezradność.

Najważniejsze jest to, żeby pamiętać, że nie musicie nikomu udowadniać, kim jesteście ani jaka jest Wasza relacja. To, że ktoś wyśmiewa Twojego chłopaka, mówi więcej o tej osobie niż o nim. Największym wsparciem, jakie możesz mu dać, jest bycie obok, słuchanie go i pokazywanie, że akceptujesz go takim, jaki jest. Jednocześnie pamiętaj też o sobie. Jeśli hejt i wyśmiewanie zaczynają Cię przytłaczać, warto porozmawiać o tym z kimś zaufanym, rodzicem, psychologiem szkolnym lub inną dorosłą osobą, która może Was wesprzeć.

Życzę Wam dużo siły i odwagi. Mam nadzieję, że z czasem będziecie otaczać się ludźmi, przy których będziecie mogli czuć się bezpiecznie i po prostu być sobą. Zasługujecie na szacunek, akceptację i relację, w której nie trzeba niczego udowadniać.

 

Z pozdrowieniami. 

Edyta Kotula

Zobacz podobne

Ciągłe kłotnie w związku - jak ich zaprzestać?

Zauważyłem, że w moim związku coraz więcej jest konfliktów, które często są trudne do rozwiązania. Każda rozmowa, nawet ta niewinna, kończy się kłótnią, a emocje górują nad wszystkim. Czy są jakieś sprawdzone metody, by przejść przez to razem, mam wrażenie, że długo tak nie pociągniemy.

Próbowałem różnych sposobów, ale niestety nasze próby kończą się niepowodzeniem. Chciałbym wiedzieć, jak najlepiej rozpocząć rozmowę, aby była ona konstruktywna zamiast destruktywnej.

Bardzo ją kocham i nie chce się rozstawać, ale to już mnie przerasta.

Dziękuje

Jak pomóc partnerce żyjącej w cieniu depresji rodzica i nie zgubić się w tym samemu?
Moja dziewczyna żyje w cieniu depresji swojej mamy – nie wiem, jak jej pomóc Cześć, piszę tutaj, bo od dłuższego czasu nie wiem, jak poradzić sobie z sytuacją mojej dziewczyny i z tym, jak wpływa to na nasz związek. Jesteśmy razem od dwóch lat. Od mniej więcej roku zauważam, że moja dziewczyna jest coraz bardziej przygnębiona. Często mówi, że życie nie ma sensu, że nic jej nie cieszy. Bardzo łatwo ją zranić – w pracy potrafi się załamać, jeśli ktoś spojrzy na nią nieprzychylnie. W domu też nie ma lekko. Dorastała w bardzo trudnym środowisku. Jej mama od lat zmaga się z depresją – nie pracuje już od około 14 lat, praktycznie od momentu narodzin młodszego brata. Cierpi też na osteoporozę i problemy ze słuchem, ale nie chce się leczyć ani iść do specjalisty. Spędza całe dnie w domu bez celu. Od dziecka czuła, że jej mama nie chciała dzieci i nie potrafiła dać jej ciepła ani uwagi. Do dziś nie potrafią rozmawiać na żaden luźny temat – mama unika rozmów, a każda próba kończy się chłodem lub złością. Ojciec już dawno się poddał i odsunął od tematu. Moja dziewczyna bardzo cierpi, widząc mamę w takim stanie. Mówi, że nie potrafi pogodzić się z tym, że nie może jej pomóc, ale jednocześnie nie umie odciąć się emocjonalnie. Często powtarza, że w jej rodzinie nigdy nie okazywało się miłości, więc ona też „taka już jest i będzie”. Ostatnio dodatkowo doszło między nami do napięć. Zdecydowałem się pójść na studia (mam 25 lat, ona 21), co spotkało się z negatywną reakcją z jej strony – uznała, że ludzie będą ją postrzegać jako gorszą, bo ja będę po studiach, a ona nie. Mimo że staram się ją wspierać i tłumaczyć, że to nieprawda, nic do niej nie dociera. Nie chce słuchać, nie wierzy w siebie i odrzuca wszelkie próby rozmowy o psychologu – mówi, że to drogie, że to nic nie da, i że skoro jej mama nie chodziła, to po co ona ma chodzić. Nie wiem już, jak mogę jej pomóc. Widzę, że jest bardzo krucha i z każdym dniem coraz bardziej zamknięta w swoim cierpieniu. Chciałbym ją wspierać, ale coraz częściej czuję bezsilność. Jak mogę jej pomóc bez przekraczania własnych granic? I jak samemu nie pogubić się w tym wszystkim? Z góry dziękuję za każdą radę
Czemu mężczyźni z depresją wybierają samotność?

Dlaczego mężczyźni z objawami depresji chcą być sami, bez żadnych związków. Mój były nie chce rozmawiać na temat związku ze mną, nie chce nic naprawiać, powiedział, że chce być sam, naprawić swój mózg.

Jak radzić sobie z emocjami po zranieniu przez sąsiada?
Zranił mnie bardzo sąsiad i wiedziałam od tamtego momentu, że muszę do szybko emocjonalnie odciąć. Tak mi świetnie poszło, że po tygodniu już mi przeszedł, a po 2 tygodniach już zupełnie zapomniałam, o co chodziło, co się stało, miałam go zupełnie gdzieś, nie czułam do niego nic. Pomyślałam sobie - co za wspaniała wolność, czuję wolność. Zobaczyłam go po 3 tygodniach na korytarzu, zagadał do mnie a ja potraktowałam go jak powietrze, kompletnie zignorowałam. I dobrze, zasłużył na to. Później zastanawiałam się, co zrobię następnym razem, to znaczy miałam w planach dalej go ignorować i tak powinno być, ale we mnie emocjonalnie zaczęło się pojawiać poczucie winy, zawstydzenie, skrępowanie. Bo skoro stał mi się do tego stopnia obojętny, to za co mam go karać? Od razu mówię, że to niesłuszne poczucie winy, bo on zasłużył na to a poza tym przez to poczucie wróciła niestety wściekłość na niego, zazdrość, myśli o nim. Muszę pozwolić sobie na tą obojętność wobec niego i tym samym świadomość, że nie robię nic złego, ale właśnie bez wściekłości na niego jest mi trudno, a ta wściekłość wyzwala przywiązanie i przypomina mi, co mi zrobił. A zranił mnie tym, że zaprosił do mieszkania jakąś kobietę, widziałam ich z okna i słyszałam przez ścianę kobiece odgłosy w nocy co było strasznie raniące. Zarzekał się, ze nikogo nie ma, a okazuje się ze poza tą żmiją ma jeszcze inne i jest po prostu dz*wkarzem.
Rozstanie i rozwód z powodu ADHD i lękowego stylu przywiązania - jak sobie radzić?
Moja żona odeszła. Mam adhd i lekowy styl przywiązania. Zamęczyłem ją swoja szybkością, przerywaniem, frustracją, czytaniem i interpretacją jej zachowań i szeregiem innych pomniejszych, meczących sytuacji. Mówiła, że nie umie ze mną rozmawiać. I kiedy ja reagowałem na ciszę ( bo MUSZĘ wiedzieć) większa frustracją ona zapadała się w większe milczenie. Kiedy życia nie przytłaczał ten głaz adhd/presji/emocji itp. było dobrze. Żona tęskniła za mną, byliśmy blisko. Przez 4 lata związku było wiele pięknych chwil, ale równie dużo przytłaczającej ciszy i mijania się. Aż wreszcie odeszła- wyprowadziła się podczas mojej nieobecności. Wiem, że okropnie dużo ją to kosztowało. Kiedy rozmawialiśmy na wideo, a ja nic jeszcze nie wiedziałem, prawie płakała. Widziałem, że coś jest nie tak. Wysłała mi wtedy sporo filmów pokazujących w jakim jest stanie. Tylko tak potrafiła mi to powiedzieć. Reagowałem, obiecywałem ale to na nic się zdało. Kiedy wróciłem, jej już nie było. Napisała, że nie wytrzymała, nie udźwignęła. Mimo że jeszcze 2 miesiące temu byliśmy blisko- miałem takie wrażenie, ale ona magazynowała w sobie te wszystkie traumy i cały ból naszej relacji. Przez 3 tygodnie po wyprowadzce było nawet ciepło. Pisaliśmy do siebie, ona codziennie pytała o naszego psa, pytała jak się czuję, czy wszystko ok, a po moim dłuższym milczeniu zapytała nawet, czy tak dobrze znoszę rozstanie i czy dobrze mi bez niej. Wtedy ja niestety ( teraz to wiem) zmiękłem i napisałem, że się trzymam, ale kocham i tęsknię. Ona na to, że już się wypłakała i wykrzyczała do mnie w swojej głowie. To bardzo zabolało, bo ja wolałbym, żeby krzyczała do mnie, biła po twarzy, najlepiej w deszczu ( taka moja głowa)...Ale po tym wyznaniu ona była na swojej terapii i kolejnego dnia odcięła się. Życzyła mi wszystkiego najlepszego i żebym pracował nad sobą bo takiego mnie, jakiego ona znała żadna kobieta nie zechce. To cholernie boli- moja najważniejsza osoba na świecie sugeruje, że mógłbym być z kimś innym. Wytłumaczyłem sobie, że to efekt terapii, że ona tak się musiała zachować, żeby się nie rozsypać, i mi nie dawać nadziei. Od paru dni nie pytała nawet o psa. Nie wiem co ze sobą zrobić. Zacząłem terapię, poszedłem biegać, odstawiłem alkohol. Termin rozwodu za 3 miesiące. Chciałbym jej pokazać zmianę, ale skoro nie ma kontaktu? Będę walczył, ale teraz chyba w ciszy. Rozpadłem się na kawałki. Czy ona tęskni, czy to rzeczywiście poza i zbroja? Czy jest jeszcze szansa? Co robić przez te 3 miesiące do rozwodu? A może nie buntować się? Skoro ślub nie dał nam szczęścia to rozwód może nam go paradoksalnie dać?
asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.