Left ArrowWstecz

Jak wspierać chłopaka transpłciowego i radzić sobie z lękem społecznym?

mam chłopaka transpłuciowego i każdy mnie tym lęka i go ze nie jest prawdziwym chłopakiem nie wiem jak sobie poradzić i jak pomoc mu.
User Forum

Anonimowy

10 dni temu
Marcin Brodowski

Marcin Brodowski

Dzień dobry,

 

To, o czym piszesz, brzmi jak trudna sytuacja. Kiedy bliska osoba doświadcza takich doświadczeń, naturalne jest pojawianie się troski.

 

Warto pamiętać, że opinie innych ludzi nie definiują tego, kim jest Twój chłopak. Często takie komentarze wynikają z niewiedzy, stereotypów lub braku zrozumienia, choć nie zmienia to faktu, że mogą być bardzo bolesne zarówno dla niego, jak i dla osób, które go kochają i wspierają.

 

Jeśli chodzi o pomoc, często największym wsparciem jest obecność, wysłuchanie i pokazanie, że nie jest z tym sam. Można również zapytać go wprost, czego najbardziej potrzebuje i co pomaga mu radzić sobie w takich sytuacjach.

 

Zastanawiam się też, jak te reakcje otoczenia wpływają na Ciebie. Co jest w tym wszystkim najtrudniejsze? Czego najbardziej się obawiasz, gdy słyszysz takie komentarze? Warto zwrócić uwagę na to, co daje Ci poczucie siły i oparcia, kiedy pojawiają się takie trudne emocje. 

 

Pozdrawiam serdecznie,  

Marcin Brodowski

9 dni temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Cześć,

 

Przykro mi, że spotykacie się z takimi komentarzami. Najważniejsze jest to, jak Wy postrzegacie swoją relację a nie opinie innych ludzi.Możesz wspierać partnera poprzez rozmowę, akceptację i bycie obok niego, gdy jest mu trudno.

Zastanów się proszę:

Co najbardziej Cię martwi w tej sytuacji?

Jak Twój partner czuje się z tym, co mówią inni?Trzymajcie się i pamiętajcie, że zasługujecie na szacunek. 

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

9 dni temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

 

 

 Dzień dobry 

 

 Twój chłopak jest prawdziwym chłopakiem, a negowanie jego tożsamości przez innych to forma przemocy i stygmatyzacji, nie „prawda” o nim.

Mów do niego tak, jak chce i używaj jego imienia i zaimków, bo to daje mu poczucie bezpieczeństwa i szacunku

Daj mu jasno znać, że wierzysz mu i stoisz po jego stronie, zwłaszcza gdy inni go podważają lub wyśmiewają.

Zapytaj, czego potrzebuje w trudnych sytuacjach.  Czy ma cię bronić, czy raczej po prostu go przytulić, wyjść razem, albo zmienić temat. Pomóż mu ograniczać kontakt z osobami, które go ranią, bo wsparcie i bezpieczna przestrzeń są ważne dla zdrowia psychicznego osób transpłciowych.

Nie wdawaj się w dyskusje o tym, czy „jest prawdziwym chłopakiem”, bo jego tożsamość nie podlega głosowaniu ani ocenie otoczenia.

Możesz krótko odpowiadać: „To mój chłopak i oczekuję szacunku” albo „Nie będę słuchać obrażania mojej relacji”.

Jeśli ktoś jest uporczywie agresywny, zakończ rozmowę, odejdź lub zgłoś sprawę w szkole, pracy albo rodzinie, zależnie od sytuacji. To normalne, że możesz czuć lęk, złość albo bezradność, gdy otoczenie naciska na waszą relację. Warto porozmawiać z kimś bezpiecznym i życzliwym, żeby nie dźwigać tego samemu, bo wsparcie bliskich i specjalistów pomaga zarówno osobom transpłciowym, jak i ich partnerom.

Jeśli czujesz, że sytuacja cię przytłacza, pomoc psychologiczna dla osób LGBT+ i ich bliskich jest dostępna także w Polsce, m.in. przez organizacje wspierające osoby LGBT+. Dla osób LGBT+ i ich bliskich działają m.in. telefon zaufania Lambda Warszawa oraz Fundacja Trans-Fuzja. Wsparcie dla bliskich osób transpłciowych oferują też niektóre poradnie i grupy wsparcia, w tym konsultacje dla partnerów i partnerek.

9 dni temu
Joanna Cichosz

Joanna Cichosz

Dzień dobry,
To trudna sytuacja, zwłaszcza gdy ktoś regularnie podważa Waszą relację i tożsamość Twojego chłopaka. Warto pamiętać, że to, kim jest Twój chłopak, nie zależy od opinii innych ludzi. Jeśli jest chłopakiem, to niezależnie od tego, co mówią osoby z otoczenia. Możesz go wspierać, okazując mu akceptację, słuchając go i reagując, gdy ktoś go obraża lub wyśmiewa. Nie musisz wdawać się w każdą dyskusję ani przekonywać wszystkich do zmiany zdania.

Spróbuj również zadać sobie pytanie "czy te komentarze zmieniają to, co czuję do swojego chłopaka?" Jeśli nie, to warto przypominać sobie, że problem leży po stronie osób, które oceniają, a nie Was. Jeżeli hejt jest częsty i zaczyna wyraźnie wpływać na Wasze samopoczucie, warto poszukać wsparcia u zaufanej osoby dorosłej, psychologa szkolnego lub terapeuty. 
Wszystkiego dobrego,
Joanna Cichosz

9 dni temu
Martyna Kaleta

Martyna Kaleta

Dzień dobry,

to brzmi jak bardzo trudna sytuacja, szczególnie kiedy oprócz budowania własnej relacji trzeba jeszcze mierzyć się z komentarzami i ocenami innych ludzi. Myślę, że nie wszystko trzeba tłumaczyć i udowadniać. Czasem asertywność polega właśnie na tym, że nie wchodzimy w dyskusję o swojej relacji.

Możesz powiedzieć prosto:

„To mój chłopak i zależy mi na nim. Nie chcę rozmawiać o nim w taki sposób.”

albo:

„Rozumiem, że możesz mieć inne zdanie, ale nie zgadzam się na takie komentarze.”

To jest właśnie stawianie granicy – spokojnie, bez kłótni, ale stanowczo.

 

W duchu NVC (Porozumienia bez Przemocy) można powiedzieć:

„Kiedy słyszę takie komentarze o moim chłopaku, jest mi przykro i czuję złość. Potrzebuję szacunku dla moich relacji, nawet jeśli ktoś ich nie rozumie.”

Nie chodzi wtedy o przekonanie drugiej osoby, tylko o powiedzenie, co się z Tobą dzieje.

 

Myślę, że bardzo ważne jest wspieranie partnera nie przez ciągłe bronienie go przed całym światem, ale przez pokazywanie mu, że dla Ciebie jest ważny taki, jaki jest. Czasem jedna bezpieczna osoba obok daje dużo więcej niż dziesięć wygranych dyskusji.

I jeszcze jedna rzecz. Nie każdy komentarz wymaga odpowiedzi. Czasem najbardziej asertywne jest powiedzenie:
„Nie zgadzam się z tym.” i zakończenie rozmowy.  Bo nie każdą opinię trzeba brać do siebie ani z każdą walczyć.

 

pozdrawiam,

Martyna Kaleta

8 dni temu
dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Brak uwagi ze strony męża i ukryte kontakty z innymi kobietami - jak sobie poradzić?

Witam serdecznie, mój mąż nie skupia się na mnie, interesują go inne kobiety, dzwoni do nich i pisze po kryjomu, kiedy chce rozwiązać problem, wtedy słyszę, że jestem głupia i wymyślam wszystko. Na różnych stronach lajkuje zdjęcia obcych kobiet, nie mam już siły walczyć z wiatrakami

Dzień dobry, Czuję, że potrzebuję jakiegoś zewnętrznego wsparcia.
Dzień dobry, Czuję, że potrzebuję jakiegoś zewnętrznego wsparcia. Nie za bardzo wiem, gdzie leży sedno moich problemów, to też nie wiem czy udać się do psychiatry, czy psychoterapeuty. Z jednej strony podejrzewam u siebie ADHD, z drugiej zauważyłem, że powtarzam pewne wzorce w swoim zachowaniu, które niszczą mi relacje romantyczne czy w jakiś sposób mnie ograniczają w codziennym funkcjonowaniu. Gdzie zwrócić się najlepiej po pomoc?
Boję się samotności, za mną rozstania i teraz ciężka sytuacja. Bardzo mi ciężko. Jaka psychoterapia będzie dla mnie najlepsza?
Mam 31 lat. W ciągu 5 lat przechodzę 3 rozstanie. Sa to moje pierwsze związki, ponieważ na studiach nie chciałam sie angażować w relacje, miałam dużo znajomych i nie chciałam być ograniczona zakazami/fochami. Wracając do rozstań - rozstania się kończyły zazwyczaj w burzliwy sposób. Z 1 partnerem większa agresja była z jego strony, miał pretensje, że nie okazuje mu wystarczająco dużo miłości, na ostatnim spotkaniu krzyczeliśmy, trzasnął drzwiami i już go nie widziałam - związek trwał rok. Poźniej zaczęłam mój kolejny roczny związek, byłam bardzo zakochana i mówiłam sobie, że to miłość mojego życia. Mówiłam mu często, że go kocham, a on mówił mi. Miałam przyjaciółke, która wtedy była sama i zarzucała mi, że za bardzo jestem zafiksowana na punkcie tego chłopaka, zaczęła mi podkładać myśli, że on leci na swoją przyjaciółkę, że ona by była zła, gdyby widziała, że jej facet je z jednego słoika z inna kobieta (jedli raz jakieś buraczki, które przyniosła). W końcu w czasie ogromnego stresu w innych dziedzinach życia dostałam od niego zaproszenie na spotkanie z nim i jego inna przyjaciółką, ale byłam wtedy juz umówiona z tą moją przyjaciółką. Historia skończyła sie tak, że z tego spotkania pojechałam z przyjaciółka na spotkanie chłopaka z ta druga przyjaciółka i wybuchła mega awantura, pamiętam, że bardzo krzyczałam, że mnie nie kocha, a ona, że jestem nienormalna. Poźniej wyjechałam z miasta na miesiąc i wypisywałam do niego jakieś żale, on sie odsuwał, a poźniej okazało sie, że jest w związku (2 miesiące po naszym rozstaniu) z ta dziewczyna od buraczków, a na koniec mi powiedział, że ja go popchnęłam w jej ramiona. Jednocześnie moja przyjaciółka, która mi doradzała wróciła do swojego eks i powiedziała mi, że nie może sie ze mna spotkać w czasie mojego kryzysu, bo ma chłopaka. Kontakt z nia i z moim eks sie urwał. To były osoby, z którymi spędzałam najwięcej czasu i nagle zostałam sama. Moja samotność trwała 7 miesięcy ( bardzo cierpiałam i zmieniłam sie, nie bylam juz ta osoba co wcześniej, zaczęłam sie bardziej przejmować wszystkim ) Jednak w mojego 1 w życiu samotnego sylwestra założyłam konto na Tinderze. Poznałam faceta, z którym spotykałam sie 2 miesiące, a on powiedział, że mnie nie pokocha, że szuka czegoś innego. Następnie wpadłam w wir randek i podeszłam zadaniowo do sprawy. Chciałam bardzo znaleźć kogoś odpowiedniego. Raz mnie odrzucali, znikali, raz ja to robiłam. W końcu poznałam mojego ostatniego chłopaka, z którym (jestem?) od 2 lat. Ostatnio stwierdziłam, że przypomina mi mojego ojca - jest zdystansowany emocjonalnie, cichy przy obcych ludziach, a wybuchowy i nerwowy do najbliższych. Jednocześnie pracowity, wierny i opiekunczy. Jest bardzo ambitny i zależy mu na stworzeniu super warunków do życia dla przyszlej rodziny. Widziałam go jako męża i ojca. Przeszkadzały mi jedynie te wybuchy złości, które pojawiały sie od czasu do czasu, a w tym roku kiedy przeprowadziliśmy sie z mojego mieszkania do jego mieszkania zaczęły pojawiać sie również niemiłe słowa - ''wypier*** z mojego domu'', ''odpier** sie'', a raz na wakacjach gdy przyczepił się, że odpięłam jego ładowarkę z kontaktu bez informowania go o tym, zaczęłam naśladować jego dziwny ton głosu i próbować być tak irytująca jak on - nazwał mnie wtedy głupią dziw*ą. Poźniej oczywiście za te wszystkie słowa przepraszał. Ale mimo tego, że było poźniej juz dobrze, planowaliśmy ślub, dom i dziecko, to te słowa 'głupia dziw*a' 'odpier***sie' do mnie wracały. Dodatkowo przez te dwa lata mi powiedział może 3 razy, że mnie kocha i to było po moim dopytywaniu o to po roku związku. Zaczęłam pytać czy podczas przysięgi małżeńskiej powie, że mnie kocha, a on, że powie i bardzo mnie to dziwiło, że nie może robić tego w domu, a na ołtarzu przy ludziach powie.. tak jakby na pokaz. Wszystkie te historie opowiedziałam, aby przeanalizować moje podejście do związku tego i przeszłych. Moim aktualnym problemem jest to, że 2 dni temu mój chłopak sie znowu przyczepił o absurdalnie głupią rzecz, była związana z jego aktualną pracą (za którą nic nie zarobi, ponieważ ta rzecz ma być w przyszłym portfolio jego startupu, a poświęca na nia od 2 miesięcy po 13 godzin dziennie), ale kompletnie na nią nie wpływała. Ja wyśmiałam, że przejmuje się bardziej tym niż organizator tego wydarzenia. W pewnym momencie pamiętam tylko, że stał nade mną i cały czas gadał. Nie chciało mi sie go słuchać i użyłam jego słow sprzed miesiąca ' odpier?** sie', a on do mnie powiedział 'wypier** z mojego domu'. Byłam w szoku, nic nie powiedziałam, a za jakiś czas podeszłam do niego zapytać czy on tak serio. On milczał i długo sie zastanawiał. Stwierdziłam, że skoro tak długo sie zastanawia to musze zacząć sie pakować. Płakalam i pakowałam sie. Była juz noc, wiec zadzwonilam do mamy przy nim(to kawalerka) aby poradzić się, co robić, bo chłopak kazał mi sie wyprowadzić. Nie wdawałam sie w szczegóły. Ale w końcu zostałam jedną noc. Następnego dnia rano po nieprzespanej nocy, z opuchniętymi oczami musiałam jechać do pracy. Przed pracą wrzuciłam do auta reszte moich rzeczy i pojechałam do pracy, a po pracy ruszyłam do mamy (250 km trasy). Teraz jestem u mamy, rozpakowałam wszystkie rzeczy, ale w środę musze być w Warszawie w pracy. Przeprowadziłam jedną spokojną rozmowę z nim i ustaliliśmy, że dopoki nie bede mogla wprowadzić sie do swojego mieszkania (jest aktualnie wynajmowane i ma miesiąc wypowiedzenia) to mogę mieszkać u niego. W tej rozmowie powiedział mi również, że mnie nie kocha, a jak dopytywałam dlaczego mi wcześniej mówił, że nie musi mówić, że kocha, bo miłość okazuje przez czyny to zaczął mówić, że tak było. Dwie sprzeczne rzeczy - to okazuje przez czyny czy nie kocha?. Później zaczęłam dopytywać czym dla niego jest miłość, a on ' że to takie poczucie, że mógłby porzucić wszystkie marzenia dla tej osoby' i że tego przy mnie nie ma. W tym zwiazku robił ze mna różne rzeczy, na które nie mial ochoty - podróż do Azji, która ostatecznie mu sie podobała, a również poszedł na terapie po namowach, aby pracować nad wybuchami złości. Jeszcze tydzień temu rozmawialiśmy o tym, gdzie weźmiemy ślub, mówił, że ma plan na oświadczyny, a wczoraj po tej kłótni powiedział, że mnie nie kocha tym swoim rodzajem miłości. Mi sie wydaje, że go kocham taką dojrzałą miłością, nie jest to taka miłość szalona/namiętna jak do poprzedniego chłopaka. Jestem w stanie pójść na kompromisy, on tez był w stanie pójść na nie dla mnie. Wspieraliśmy sie i motywowaliśmy. Nie było słów 'kocham Cie'. Akceptowaliśmy swoje niedoskonałości, no może ja nie akceptowałam jego obgryzania paznokci. Jestem aktualnie bardzo rozwalona psychicznie i zdezorientowana. Bardzo chcialabym z nim byc i aby przepracował sobie różne tematy na psychoterapii, a następnie sworzyć rodzine. Jutro mamy rozmawiać o tym wszystkim, ale mam przeczucie, że on nie będzie chciał być ze mna, ze sie przelało, mówi, że za często sie kłócimy, ze kłótnie zawsze eskalują do dużego stopnia. Zastanwiam sie czy to moja wina, jego czy nasza. Nie wiem jak poprowadzić jutrzejsza rozmowę, aby sie dobrze skończyła. Boję się, że się ostatesznie rozstaniemy i znowu bede sama. Dodatkowo jestem bardzo lękliwa i nie wyobrażam sobie, aby znowu przechodzić przez wir randek.. nie chce tego. Nie chce poznawać nowych ludzi. Nie chce tracić kolejnych ludzi z mojego życia. Czasami myślę, aby rzucic Warszawe, prace, sprzedać mieszkanie i przeprowadzić sie do mniejszego miasta, gdzie mam bliskich.. lecz tutaj nie ma dla mnie pracy, a zdalnej nie dostanę. W Warszawie aktualnie nie mam nikogo prócz mojego chłopaka i 2 znajomych koleżanek, które maja swoje życie. Strasznie boję sie samotności. Prosze o doradzenie co powinnam zrobić, jak żyć, jeśli jutro dojdzie do rozstania. Przez miesiac bede musiala mieszkac u niego, pozniej sie wprowadze do swojego mieszkania. Będę jezdzila do pracy, wracała, chodziła na basen/rower, jednak wszystko to będzie bardzo samotne. Ludzie w pracy nie zaspokoją mojej potrzeby ciepła i bliskości...Z drugiej strony boje sie, że jak wroce do niego, te te zachowania agresywne beda sie powtarzać, jednak z kolejnej strony zaczął pracować nad tym u psychoterapeuty, wiec jest jakaś nadzieja. Zapomnialam dodac , że drugie rozstanie bardzo przeżyłam, musiałam sie wspomagać lekami typu xanax.. chodzilam na hipnoterapie aby zmniejszyć ból, niestety przez caly czas zwiazku z moim aktualnym partnerem wracałam myślami do tego zerwania z poprzednim, caly czas je analizowalam i wydaje mi sie, że nadal bede mimowolnie do tego wracac. Jak nad tym zapanowac? jaki rodzaj psychoterapii bedzie dla mnie najlepszy? jak postapic jutro?
Kryzys małżeński po trójkącie - czy to zdrada emocjonalna?
Mam poważny kryzys w swoim małżeństwie, w którym jestem od 2011 roku. Dotychczas nigdy nic takiego się nie wydarzyło, uchodziliśmy z żoną za zgodne i dobrane małżeństwo. Pod koniec ubiegłego roku poczuliśmy się zbyt pewnie I zaczęliśmy eksperymentować w sferze intymnej. Otworzyliśmy się i zaprosiliśmy drugiego mężczyznę do trójkąta. Samo spotkanie było satysfakcjonujące, problemy pojawiły się dwa dni po spotkaniu. Mieliśmy utworzoną grupę na WhatsApp gdzie ze sobą rozmawialiśmy we trójkę. Problem pojawił się kiedy żona i kolega zaczęli dość intensywnie wspominać wspólny wieczór, poczułem się tym dotknięty i napisałem że to już było, nie ma sensu o tym rozmawiać. Wylogowałem się z grupy, powiedziałem żonie że nie ma się angażować bo miało być to jednorazowe spotkanie bez nawiązywania dalszej relacji. Dwa tygodnie później odkryłem że żona pisała z tym samym kolegą w godzinach nocnych, w naszym wspólnym łóżku gdzie spałem na tematy ogólne ale mocno podkręcone erotycznie. Zrobiłem żonie awanturę, powiedziałem że to co robi nosi znamiona zdrady emocjonalnej, powiedziałem jej że mnie to rani, że nie jest to normalna relacja jak ona twierdzi i nie podoba mi się sposób w jaki jej broni. Spokój trwał 3 tygodnie. W 1 dniu majówki, spędziliśmy z żoną fantastyczny dzień, co będziemy robili w kolejnych dwóch dniach. Wieczorem usiedliśmy przed telewizorem i zaczęliśmy coś oglądać, normalnie rozmawialiśmy. Około 22 uprawialiśmy seks po czym zasnąłem. Rano zorientowałem się że w czasie kiedy spędzaliśmy razem wieczór ona już pisała z nim.Zrobiła sobie przerwę na mnie, po czym znowu, leżąc obok mnie pisała sobie do 2:00 w nocy co takiego się u nich dzieje. Wysłała mu też swoje nagie zdjęcie. Rano zagroziłem żonie rozwodem, powiedziałem że ma spotkać się z psychologiem albo się rozwodzimy. Cały dzień miałem struty. Mijaliśmy się bez słów, wyprowadziłem się z sypialni, pierwszy raz płakałem jak bóbr, nie mogłem się uspokoić. Zaczynam wariować, czy to ze mną jest coś nie tak czy z nią?
Czy warto utrzymywać kontakt z toksyczną siostrą?

Czy warto utrzymywać kontakt z toksyczną, starszą o 14 lat siostrą, która twierdzi, że niepotrzebnie się urodziłam, bo ona powinna być jedynaczką? Czy można utrzymywać kontakty z osobą, która twierdzi, że jestem beznadziejna, brzydka, nic niewarta w życiu i zawsze spadam jak kot na cztery łapy? Ja mam wrażenie wręcz odwrotne — jestem fajną, otwartą osobą, ale jeśli będę słuchać takich rzeczy, wpadnę w jakąś depresję.

asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.