Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Związek na odległość a duża różnica zarobków – jak poradzić sobie z zazdrością i poczuciem niższości?

Jakiś czas temu zacząłem tworzyć bliską relację z fantastycznym partnerem. Nasza znajomość zaczęła się od przyjaźni, ale obaj wiedzieliśmy, że łączy nas coś więcej. Ja obecnie mieszkam w powiatowym mieście, mam tutaj stabilną pracę, w której jestem szanowany, zarabiam przeciętnie. Mam własne mieszkanie i aktualnie niemal wszystkie, nieduże oszczędności przeznaczam na nadpłatę kredytu, żeby maksymalnie zmniejszyć obciążenie finansowe. Mój partner mieszka w dużym mieście 300 km ode mnie, ma tam dobrą pracę i wynajmuje mieszkanie. Odległość nie jest problemem - póki co widujemy się co kilka tygodni, mamy do siebie zaufanie i ustaliliśmy, że w miarę rozwoju relacji zastanowimy się, jak to rozwiązać. Problemem jest ogromna dysproporcja finansowa. On ma dobry fach i zarabia prawie 3 razy więcej ode mnie, z realną perspektywą dalszego rozwoju. W mojej branży możliwości rozwoju są ograniczone i choćbym osiągnął wszystko co możliwe (co udaje się nielicznym), nigdy nie osiągnę nawet ⅔ jego obecnych zarobków. On żyje bardzo skromnie i twierdzi, że ta różnica nie ma dla niego żadnego znaczenia. Jednocześnie cały czas sugeruje mi, że chciałby gdzieś ze mną pójść albo pojechać, mimo tego, że kilkukrotnie mówiłem wprost, że mnie aktualnie na to nie stać, a nawet w przyszłości będę potrzebował pieniędzy na budowanie poduszki finansowej a nie na przyjemności. Obecnie wyskoczyły mi pilne duże wydatki i nawet krótki wyjazd do niego jest dla mnie dużym obciążeniem. Twierdzi, że rozumie i nie chce wywierać presji, ale mam wrażenie, że traktuje to jak wymówkę. Na co dzień obraca się w otoczeniu ludzi zarabiających tak jak on lub więcej i mam wrażenie, że przez to żyje w pewnej bańce, porównuje się z bogatszymi od siebie. Ostatecznie dochodzi do tego, że zamiast cieszyć się z fajnej relacji, czuję zazdrość i frustrację, że jemu udało się coś osiągnąć, a ja zawsze będę z tyłu. Co gorsza, próbuje mnie pocieszać, że w przeciwieństwie do mnie on w swojej firmie jest “nikim” albo że niczym się nie różnimy, bo obaj pracujemy. Albo twierdzi, że w ogóle nie zależy mu na pieniądzach i karierze zawodowej i pracuje tam tylko dlatego, że nic innego nie potrafi. To wywołuje we mnie jeszcze większą irytację, kiedy umniejsza swoje sukcesy i chce w ten sposób zrównać się ze mną. Mam wyrzutu sumienia, że zamiast być dla niego wsparciem, jestem zazdrosny i zirytowany. Jednocześnie nie chciałbym, żeby to on finansował nasze wyjazdy, bo chciałbym być jego partnerem, a nie zabawką do dotrzymania towarzystwa. Ta różnica zarobków nie była dla mnie problemem, dopóki nasza relacja nie zaczęła robić się poważna i nie zacząłem myśleć o wspólnej przyszłości. Nie wiem, co mam robić.
Alicja Byszewska

Alicja Byszewska

Witam serdecznie, 

 

Kwestie finansowe są bardzo trudnym tematem związku, ponieważ po za kwestia po prostu materialną, jest tam wiele emocji - takich jak bezpieczeństwo, kontrola, wolność, poczucie sprawiedliwości i styl życia. Dwie osoby moga sie bardzo kochac i rownoczesnie miec zupelnie inne podejscie do pieniedzy, albo tak jak Pan pisze w ogóle mozliwosci zarobkowania, oszczedzania czy podejmowania ryzyka finansowego.  Gdy jedna osoba zarabia wiecej moga pojawic się poczucie zaleznosci, władzy, wstydu czy nierówności w decyzjach. Najważniejsze w takich sytuacjach to mimo trudnosci ktore pojawiają sie przy temacie pieniedzy jednak probowac regularnie rozmawiac - jak widzimy wspolna przyszlosc, rozne scenariusze, co daje poczucie bezpieczenstwa kazdej ze stron, czego boimy sie finansowo, jak wygladał temat finansowy w domu, jak w przyszlosci chcielibysmy zarządzac pieniedzmi - czy dzielimy sie po równo, a kazdy ma inna kwote do odłozenia, czy propocjonalnie do zarobków. Normalnym też jest, ze aktualnie moze sytuacja wygląda w ten sposób, ale zycie pisze rozne scenariusze i role mogą sie mimo wszystko jeszcze obrócić. Proszę się zastanowić co poza pieniędzmi moze budzic też lęki w aktualnej relacji, bo tam może byc bardziej trafna, albo pomocnicza odpowiedź.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry Panie Dawidzie,

 

Uważam że w tej relacji widać coś bardzo ważnego: jest bliskość i realna chęć bycia razem ale też zderzenie dwóch różnych rzeczywistości finansowych, które zaczyna wchodzić w emocje.Sądzę, że ważne nie jest samo to, kto ile zarabia, tylko to, jak para „ustawia” wspólne życie wokół tej różnicy. Jeżeli jedna strona proponuje wyjazdy i aktywności a druga realnie nie ma przestrzeni finansowej, to nawet przy dobrej woli może pojawić się napięcie i poczucie presji po obu stronach. Warto to nazwać wprost, bez tłumaczenia się: „mogę X, ale Y już nie, i potrzebuję, żebyśmy szukali form, które są dla nas obu realne”.Druga rzecz: jego umniejszanie własnych osiągnięć i próba „zrównania się” z Panem raczej nie pomaga. To może wynikać moim zdaniem z chęci zmniejszenia dystansu emocjonalnego, ale efekt bywa odwrotny,bo zamiast ulgi pojawia się dysonans i irytacja. Tu też przydałaby się szczerość: że nie potrzebuje Pan ani litości, ani umniejszania jego pozycji, tylko partnerstwa opartego na uczciwym uznaniu różnic.Jeśli chodzi o zazdrość, sądzę że to nie jest sygnał „gorszości”, tylko informacja o ważnej potrzebie bezpieczeństwa i sprawczości. Ona nie musi prowadzić do porównywania się w kategoriach „kto jest z tyłu”, bo to bardzo szybko zaczyna niszczyć relację od środka.W praktyce często pomaga ustalenie prostego modelu: każdy daje tyle, ile może (finansowo i organizacyjnie), albo planowanie wspólnych spotkań w wersji „budżetowej”, które nie są mniej wartościowe, tylko inne.Najważniejsze według mnie jest chyba to, żeby nie próbować „wyrównać się” kosztem siebie ani nie udawać, że różnica nie istnieje. Ona istnieje, pytanie brzmi, czy da się ją tak oswoić, żeby nie stała się źródłem wstydu, presji i frustracji.Jeśli rozmowa między Państwem jest możliwa w spokojnym tonie, to ona będzie tu bardziej decydująca niż same liczby.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Katarzyna Michalska

Katarzyna Michalska

Pana sytuacja wydaje się dotyczyć nie tylko samej różnicy zarobków, ale także obaw o nierówność w relacji, zależność i poczucie własnej wartości jako partnera. Takie uczucia często pojawiają się w momencie, gdy relacja staje się poważniejsza.

Frustracja i zazdrość nie czynią z Pana złego partnera. Są raczej sygnałem ważnych potrzeb i lęków, którym warto się przyjrzeć. Z Pana opisu wynika, że partner stara się pokazać, że związek jest dla niego ważniejszy niż kwestie finansowe, choć możliwe, że inaczej rozumie Pańskie obawy.

Może warto spróbować porozmawiać z nim nie tylko o pieniądzach, ale także o tym, jak różnice finansowe wpływają na Pana lęk przed zależnością czy poczucie bycia „gorszym”. W związku partnerskim nie zawsze wnosi się równy wkład finansowy, dlatego ważne jest budowanie relacji opartej na wzajemnym szacunku i uwzględnianiu potrzeb obu stron.

Pozdrawiam,

Katarzyna Michalska

Joanna Cichosz

Joanna Cichosz

Dzień dobry,
W tej sytuacji problemem nie wydają się być tylko pieniądze, ale to, co ta różnica w zarobkach zaczyna uruchamiać w Panu: porównywanie się, poczucie „bycia z tyłu”, obawę przed zależnością czy utratą partnerstwa. U Pana nasiliło się to, kiedy relacja stała się poważniejsza i pojawiły się myśli o wspólnej przyszłości. Warto się zastanowić, może Pana partner rzeczywiście nie przeżywa tej różnicy tak, jak Pan. To, że proponuje wspólne wyjazdy, może być formą budowania relacji, a nie oceną Pana sytuacji finansowej. Jednocześnie rozumiem, że kiedy ktoś mówi „pieniądze nie mają znaczenia”, a sam zarabia znacznie więcej, może to budzić frustrację, bo pieniądze mają mniejsze znaczenie, kiedy się je ma. Odnoszę też wrażenie, że dla Pana ważna jest niezależność i poczucie równości w związku. To wartościowe, ale czasem może prowadzić do przekonania, że „jeśli nie mogę dawać tyle samo finansowo, to jestem gorszym partnerem”. Tymczasem partnerstwo nie zawsze oznacza identyczny wkład materialny. W relacji liczy się też obecność, zaangażowanie, lojalność, bezpieczeństwo czy sposób budowania więzi. Może warto byłoby spróbować odejść od myślenia „albo wszystko po równo, albo jestem utrzymywany” i poszukać bardziej elastycznego modelu. Np. wspólne aktywności dostosowane do Pana możliwości finansowych albo otwarta rozmowa o tym, co w tej sytuacji jest dla Pana trudne emocjonalnie. To, że pojawia się w Panu zazdrość czy irytacja, nie czyni z Pana złego partnera. Czasem są to emocje związane bardziej z własnym poczuciem wartości i porównywaniem się niż z tą drugą osobą. I właśnie temu warto się spokojnie przyjrzeć, zamiast oceniać siebie za te reakcje.

Pozdrawiam serdecznie
Joanna Cichosz

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Panie Dawidzie,

Pana frustracja i zazdrość są zrozumiałe, ponieważ zderzenie dwóch różnych standardów życia uderza w Pana poczucie godności i sprawstwa. Problem polega na tym, że partner, chcąc być miłym, umniejsza swoje sukcesy, co dla Pana jest bolesne, bo on bagatelizuje zasoby, o które Pan musi ciężko walczyć. Partnerstwo nie musi jednak oznaczać wydawania co do złotówki tyle samo – prawdziwa równość polega na wzajemnym zrozumieniu swoich ograniczeń i wspólnym planowaniu wydatków proporcjonalnie do możliwości.

Warto szczerze powiedzieć partnerowi, że jego pocieszanie przynosi odwrotny skutek i że potrzebuje Pan, aby on realnie uznał Pana sytuację finansową, zamiast udawać, że różnice nie istnieją. Proszę spróbować przedefiniować partnerstwo jako równe zaangażowanie, a nie równe zarobki. Jeśli planujecie przyszłość, jedynym wyjściem jest wypracowanie modelu, w którym Pan nie będzie musiał wybierać między poduszką finansową a wspólnym czasem, bo to właśnie ten brak balansu rodzi w Panu poczucie bycia „zabawką”, przed którym tak bardzo chce się Pan obronić.

Powodzenia

Bożena Nagórska

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry 

 

 To, co opisujesz, nie wygląda na problem „kto zarabia więcej”, tylko na zderzenie dwóch ważnych rzeczy czyli wstydu i porównywania się z jednej strony, a niedopasowania oczekiwań i komunikacji z drugiej. Sam fakt, że czujesz zazdrość albo irytację, nie czyni cię złym partnerem ale to sygnał, że ta relacja dotyka bardzo czułego miejsca.

Najmocniej brzmi u ciebie nie tyle brak pieniędzy, co poczucie, że jesteś „w tyle”, on może nie do końca rozumieć twoją sytuację, a jego próby pocieszania brzmią jak umniejszanie twoich realnych ograniczeń.

To jest ważne, bo kiedy ktoś mówi „to nie ma znaczenia”, a ty czujesz, że ma, pojawia się rozdźwięk między doświadczeniem a komunikatem. W relacjach taka różnica potrafi bardziej ranić niż sama nierówność finansowa.

Nie musisz  udawać, że ta różnica cię nie dotyka, godzić się na wyjazdy, na które cię realnie nie stać,

pozwalać, żeby on płacił za wszystko, jeśli to podważa twoje poczucie równości, wmówić sobie, że twoja wartość zależy od zarobków. Masz prawo chcieć być partnerem, a nie kimś „zapewnianym” finansowo. To zdrowa granica, nie ambicjonalny kaprys. Potrzebujesz rozmowy nie o pieniądzach jako takich, tylko o regułach. Możesz mu powiedzieć wprost, spokojnie i bez oskarżeń  że bardzo ci na nim zależy, że różnica finansowa uruchamia w tobie wstyd i napięcie, że nie chcesz, byście budowali relację wokół jego pieniędzy i że potrzebujesz, żeby propozycje wspólnych wyjazdów były dopasowane do twoich realnych możliwości.  Pomocne może być też zdanie w stylu: „Kiedy mówisz, że to bez znaczenia, czuję się trochę niezrozumiany, bo dla mnie to realny temat. Nie chcę, żebyś mnie ratował ,  chcę, żebyś to po prostu uznał”.

Dobre pytanie brzmi: czy on naprawdę słyszy twoje „nie teraz”, czy tylko czeka, aż zmienisz zdanie? Jeśli za każdym razem wraca do pomysłu wyjazdu, mimo że mówisz jasno o kosztach, to nie musi oznaczać złej woli, ale może oznaczać, że nie do końca rozumie skalę obciążenia. W praktyce test jest prosty  jeśli po rozmowie zacznie proponować tańsze, neutralne formy spotkań, to znaczy, że słucha; jeśli nadal będzie naciskał, nawet subtelnie, to problem nie jest finansowy, tylko granicowy. Twoja zazdrość nie musi być czymś, za co masz się karać. Ona często mówi: „boję się, że nigdy nie dogonię”, „boję się, że będę mniej wart”, „boję się nierówności w przyszłości”. To są lęki, nie wyroki. Pomaga tu jedno ważne przesunięcie: nie porównuj swojej sytuacji do jego ścieżki, tylko do własnych warunków i celów. On ma inną branżę, inne miasto, inne tempo rozwoju i inną bazę. To nie znaczy, że jest „lepszy”, ani że ty jesteś „gorszy” ale po prostu macie inny układ startowy. Na teraz spróbuj ustalić trzy rzeczy: wspólny budżet na spotkania, który jest dla ciebie realny, formy kontaktu, które nie wymagają wyjazdów za każdym razem, jeden spokojny komunikat o tym, czego potrzebujesz od niego emocjonalnie. Jeśli chcesz, żeby relacja przetrwała, musi być miejsce zarówno na jego komfort, jak i na twoje ograniczenia. To nie jest „ciągnięcie w dół” ,  to zwykła uczciwość.

Najważniejsze pytanie nie brzmi, czy zarabiasz za mało. Ważniejsze jest  czy przy tej różnicy potraficie rozmawiać tak, by nikt nie czuł się gorszy, ratowany albo lekceważony. Jeśli tak, relacja ma dobrą podstawę. Jeśli nie, temat pieniędzy będzie wracał jako objaw czegoś głębszego. Twoim zadaniem nie jest przestać czuć. Twoim zadaniem jest nazwać, czego potrzebujesz, i sprawdzić, czy on potrafi to przyjąć bez obrony i bez umniejszania.

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Jak poradzić sobie z obsesyjną zazdrością i lękiem w związku?

Wpadłem w straszną zazdrość o dziewczynę. Od 2 miesięcy nie mogę przestać myśleć negatywnie, ciągle się martwię. Mój organizm jest na wyczerpaniu. Mam przyspieszone bicie serca, i wszystkie inne objawy stresu. Nie potrafię się skupić, nawet nie sprzątam w domu, co jest po prostu dla mnie szokiem. Ona mnie uspokaja, mówi, żebym ufał, a mnie coś kusi wiecznie, żeby sprawdzać, kontrolować. Przez to jest jeszcze gorzej. Wczoraj sprawdziłem jej telefon, choć czułem, że to mi nie pomoże. Mam straszne wyrzuty sumienia. Powiedziałem jej o tym, omal nie zerwaliśmy, to co zobaczyłem, nie było jednoznaczne, ale nie uspokaja mnie. Teraz boję się z nią o tym porozmawiać, bo nie wiem, jak zareaguje. Mam lękowy styl przywiązania, ciągły overthinking, radziłem sobie z tym, lecz teraz czuje, że mnie to przerasta. Czuje, jakby piekło chciało mnie wciągnąć, ciągłe pokusy, później działanie z lęku a na koniec wstyd i poczucie winy. I tak cały czas to błędne koło. Już raz mi się udało z tego wyjść i wszystko zaczęło się układać, a teraz znowu czuje ,jakbym przyciągał złe sytuacje, przez to moje negatywne myślenie. Jak z tego wyjść? Zaufać? Zostawić wszystko tak jak jest? Czy próbować z nią o tym porozmawiać? Myślałem nad terapią CBT. Ale po prostu jestem w rozsypce.

Chłopak ciągle sprawdza moje reakcje na wszystko.
Chłopak w ostatnim czasie ciągle sprawdza moją reakcję na wszystko. Mówi, że jest obserwatorem. Co myśleć? Mnie się wydaje, że każdy człowiek jest obserwatorem, więc nie rozumiem, czym on miałby się różnić od innych.
Jak poradzić sobie z samotnością?
Jak poradzić sobie z samotnością? Od jakiegoś czasu mam na dodatek wrażenie, że zaczynam nienawidzić ludzi, nawet tych, z którymi najchętniej się spotykałam. Pewnie to ważne, więc dopowiem, że odkąd pamiętam jestem odrzucana przez rówieśników. Za to rodzice są przy mnie od małego i dbają o mnie tak, jak powinni, czuję się przez nich kochana.
Jak zachęcić męża do skorzystania z psychoterapii?
Jak nakłonić męża, by skorzystał z psychoterapii ? Problem złożony od dzieciństwa (DDA, problemy wychowawcze, nałogi, uzależnienia, zamiany nastrojów, nadmierne wyrażanie emocji, brak empatii itp).
Jak radzić sobie z natrętnymi myślami i lękami w szczęśliwym związku?
Zmagam sie z natrętnymi myślami... w moim związku wszystko jest w porządku, jesteśmy szczęśliwi, od 2 lat jesteśmy razem, od 9 miesięcy mieszkamy razem, mamy wspólne plany na przyszłość, spędzamy razem wolny czas (zaczęliśmy chodzić na tenis i jeździć rowerami - nasze wspólne hobby ktore nawzajem w sobie odkrylismy), myślimy w przyszłości o małżeństwie i dzieciach, obecnie mamy 2 pieski (1 mój, 1 mojego chlopaka). Oboje mamy w sobie duzo czułości, bliskosci i miłości wobec siebie. Zdarzają sie sytuację ze sie pokłócimy, bo każdy był wychowany inaczej, albo mamy jakieś problemy nieprzepracowane - wtedy siadamy, rozmowa i próbujemy dojść do kompromisów, zawsze sie udaje, czasami po chwili, czasami oboje potrzebujemy na to wiecej czasu. Uwielbiamy nasze życie, oboje jesteśmy mega szczęśliwi w tym związku- i tu pojawia sie problemy. Im bardziej my jesteśmy szczęśliwi, im bardziej widze ze on sie stara, zależy mu, kocha mnie tym czesciej ja mam natrętne myślimy i leki ktore nie sa wogole faktami- pewnie z kimś pisze, mamy kogoś innego, zdradza mnie, albo w koncu zdradzi... o moich lekach tez rozmawialiśmy, on probuje mnie zrozumieć, wspiera, otacza bliskością, a ja ciagle mam w głowie te rzeczy i nje mogę ich wywalić. Mecza mnje tak bardzo, ze nie klge sobie czasem z nimi poradzić. Czuję sie jakbym sama sabotować nasze związek. Dzisiaj powiedział cos miłego, ale to bardzo uderzyło mnie, ze musze w koncu cos z tym zrobic "daj luzu, przestań analizować, myśleć, bo wykończysz siebie i mnie, wszystko jest dobrze między nami" i ja wiem, ze jeśli sie nie ogarne to tak bedzie ...
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.