Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Witam, mam problem, nie wiem co się ze mną dzieje

Witam, mam problem, nie wiem co się ze mną dzieje, wszystko zaczęło się od zaburzeń wzwodu. Teraz gdy widzę jakąkolwiek kobietę, dziewczynę czy to w internecie, czy gdziekolwiek na ulicy wydaje mi się, jakbym ją znał i do tego kochał. Coś pcha mnie do tego, żeby się do niej przytulić i ja pocałować czuję, że walczę sam ze sobą, żeby tego nie zrobić. Tak jakby czuję, że to mi sprawi przyjemność. Natychmiast opuszczam to miejsce, praktycznie boję się wychodzić z domu. I od pół roku nikt mi nie może pomóc.
Izabela Słoniewska

Izabela Słoniewska

Zaburzenia erekcji mogą mieć różne przyczyny i warto odbyć konsultację u seksuologa. Moment, który określa Pan jako początek wydaje mi się być istotny. Z psychologicznego punktu widzenia ważne jest, jak Pan ten moment przeżył, w końcu  “coś się nie udało”.  Kiedy dochodzi do takiej sytuacji, można stracić pewność siebie i bać się podjęcia aktywności seksualnej. Lęk, nie usuwa jednak pragnień. Pragnienia zaś są czymś całkowicie naturalnym i “dochodzą do głosu”. Wewnętrznie pojawia się konflikt. Ujmując to najprościej:  i pragnę i boję się. Pan określa ten konflikt jako “walczę sam ze sobą”. Trudno jest powiedzieć na ile problem jest głęboki, ale zważywszy na czas trwania zalecałabym konsultację także z psychoterapeutą. Pozdrawiam.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zobacz podobne

Wysoki popęd seksualny, ADHD i trudności w sferze seksualnej - jak sobie radzić?

Jestem mężczyzną, mam 35 lat. Już jako nastolatek, gdy poznałem swoją seksualność, miałem wysoki popęd. Lubiłem seks, ale najlepiej z inną osobą za każdym razem. Jestem teraz 10 lat po ślubie. Z żoną na początku było super – pewnie jak u każdego. Ale z czasem jakichkolwiek kontaktów jest mniej. Muszę za każdym razem prosić się o cokolwiek. Ale boli mnie co innego. Od zawsze „podoba” mi się każda napotkana kobieta. Gdyby jakakolwiek była chętna, nie odmówiłbym. Przechodząc przez ulicę, czuję popęd do większości kobiet, które mi się podobają. Tak samo z kobietami, które widzę gdziekolwiek, np. w internecie. Patrzę na tyłek każdej kobiety. W domu także patrzę na żonę – i cały czas z podtekstem seksualnym. Z racji tego, że seksu jest mało, oglądam pornografię i masturbuję się. Zacząłem wchodzić we filtry z kobietami, ale co chwilę z inną, bo jestem „ciekaw” innej. To nie jest normalne. Ktoś może doradzić, co to za zaburzenie? Mam zdiagnozowane ADHD. Dziękuję za każdą odpowiedź.

Myślę, że ze względu na trudniejsze dzieciństwo, inaczej zachowuję się w związku - czy to możliwe?
Cześć, mam dla mnie dość znaczący problem, który jest bardzo zły dla mojego związku. Na początku pragnę wyjaśnić, o co chodzi. Jestem z swoją partnerką ponad rok i od kilku miesięcy miewam się z tym, że bardzo boli mnie, kiedy robi rzeczy uważane za choć trochę "złe", mam na myśli palenie wyrobów nikotynowych, picie alkoholu, (ogółem używek) kupowanie bardziej seksownej bielizny, nawet boli mnie fakt, kiedy nakłada makijaż. Jakikolwiek brak naturalności (typu kolczyk, przedłużanie rzęs, tatuaże zwykle i z henny, makijaż permanentny) wywołuje u mnie duży ból, bardzo duży ból. Naprawdę przytłacza mnie ilość posiadanych przez nią kosmetyków. Mam wrażenie, że chciałbym, aby była taką małą, grzeczną dziewczynką (nie uległą, tutaj naprawdę nie ma żadnego podtekstu seksualnego. Przez tę sytuację moje libido jest na bardzo niskim poziomie) nie wymuszam od mojej partnerki zmiany tych rzecz,y bo wiem, że we mnie jest problem, we dwójkę nie potrafimy dojść do tego, co może mi być, a jej powoli kończy się cierpliwość do moich problemów, bo po prostu ją ranią. Dodam że nie jesteśmy dorośli, ja mam 17 lat, ona 16. Tutaj pojawia się moja hipoteza, o co może się rozchodzić. W wieku 3 lat moi rodzice wzięli rozwód, 3 lata spędziłem bez ojca, po czym nagle pojawił się ojczym. Mamy dobry kontakt ze sobą. Przez ten brak ojca w tak ważnym momencie rozwoju dla dziecka i ciężkie przyzwyczajenie się do obecności ojczyma, może chcę podświadomie postawić się w roli jej ojca i traktuję ją, jak małą córeczkę. Ten efekt mógłby potęgować fakt, że partnerka też została zostawiona przez ojca w wieku 2 lat i od tamtego czasu żyje z ojczymem.
Żona leczyła się na depresję poporodową, ale teraz nie dogadujemy się. Żona mówi, że mogę odejść, ona sobie poradzi, a to nie o to chodzi.
Żona chodziła do psychologa chorując na depresję po porodową. Rok czasu trwała terapia. Po czym dowiedziałem się, że terapeutka jest po rozwodzie oraz skrajną feministką. Jakby nie mam nic przeciwko, ale po każdej wizycie Żona wracała do domu bardziej nabuzowana i zła na mnie o wszystko. Prośby, żebyśmy poszli wspólnie na terapię (było ich może 20) zawsze zostawały zbywane. Jakby moje zdanie nie miało znaczenia. Albo rzucała odpowiedzią, ok to znajdź super terapeutę i pójdziemy, tak rzucone dla dania jej spokoju. Najlepiej żebym sam znalazł psychologa i się zapisał osobno. Jednak to MY razem się nie dogadujemy, więc uważam, że wspólnie powinniśmy mieć terapię. Mija 3 rok i w sumie poza skupieniem na dziecku nie istniejemy jako partnerzy do rozmów, czy innych sytuacji. Próby dogadania się wychodzą z 90% ode mnie. Żona daje sygnały, że jest przemęczona, próbuję jej pomóc i proszę o podział obowiązków, który będzie dla nas najlepszy. Okazuje się, że tylko jej podział jest najlepszy, a ja nie mam możliwości negocjacji. I tak powstają niesnaski. Generalnie to ciezki temat. Na randce byliśmy może 3 miesiące temu. Wsparcie od rodziców nie mamy żadnego. Dziadkowie nie chcą budować relacji z wnukiem. Zastanawiam się czy to nie jest spowodowane poprzednimi latami naszego związku, gdzie moja żona jednak nie była zbyt dobrze odbierana za swoje nie do końca zrównoważone zachowanie z traum z dzieciństwa. Niby wszystko mamy omówione, ale jakoś nie potrafimy się dogadać. Każdy ma do siebie jakieś "ale" i nie potrafimy odpuścić. Ja jestem mega otwarty na propozycje i zmianyna lepsze. Jak ktoś ode mnie wymaga czegoś, staram się wykonać daną prośbę, jak tylko potrafię najlepiej. Moja żona zaś ,gdy ją rzadko poproszę o cokolwiek,to ma zerowy współczynnik chciejstwa. Demotywuje mnie to bardzo. Nawet ją o coś błagałem to stanowczo odmawia i koniec kropka. Odnoszę wrażenie,, że albo nadal ma depresję albo jest leniwa lub robi mi pod górkę. Nie mam na myśli seksu. Bo o tym raczej nie ma mowy częściej niż raz na miesiąc lub dwa miesiące. Ja mam libido na 2-4 razy w tygodniu. Gdzie kiedyś to było normalne dla nas. A po ślubie i potem po dziecku to umarło. Wybiera sobie najprzyjemniejsze prace w domu i za nic ma rozmowę o podziale obowiązków czy może coś mi nie pasuje. Gdy się odezwę źle to słyszę, że mogę się wyprowadzić, bo nikt na siłę mnie tu nie trzyma. To dobija bardzo, gdy człowiek coś stworzył a druga osoba ma to gdzieś i tak też mnie traktuje. Czuje sie bez wyjścia z tej sytuacji. Jakby ona kontroluje wszystko, bo teraz mamy dziecko to jak odejdę to zostanę alimenciarzem i ona sobie poradzi. Takie mam wrażenie. Tylko, że dziecka nigdy nie zostawię 😟 Generalnie problemów co nie miara. Chętnie ,gdzieś bym porozmawiał z osobą kompetentną. Jednak nie stać mnie na terapię.
Mąż uzależniony od pornografii i brak intymności w związku - jak sobie radzić?
Życie mi się bardzo pokręciło, mąż przez pracę za granicą uzależnił sie od pornografi i pisania z kobietami, wczęściej był bardzo aktywny sexualnie ,kochaliśmy sie po kilka razy dziennie ,mial caly czas ochotę czasami się śmiałam ze zachowuje sie jak sexoholik. Teraz sytuacja zmieniła się do tego stopnia ze w życiu realnym nie potrafi osiągnąć erekcji,totalnie nie ma opcji zeby mu stanął, nie sypiam ze sobą juz dlugo ,widzę ze tak go to zawstydza i sie tym denerwuje. Odsunął sie zupełnie zeby nic nie inicjować jedyna na co mogę liczyć to przytulenie , ze skrajnisci w skrajnosc od sexoholika do impotenta . Przez tą sytuację ja jestem bardzo nerwowa, caly czas chce go kontrolować sprawdzac czy jest dostępny w mediach społecznościowych, gdzie jest z kim pisze, z kim rozmawia, głupieje juz przez ten brak bliskości z jego strony u układam sobie jakies dziwne historie w głowie.nie wiem co z tym wszytskim robić, boję sie bo coraz częściej mam napady nerwicy lekowej .
Jak rozmawiać z terapeutą o emocjach związanych z terapią i uzależnieniem od masturbacji?
Jestem uzależniona od masturbacji. Pracuję nad tym na psychoterapii. Jednym z moich zadań jest obserwacja moich myśli i czynników, które wywołują chęć do zrobienia tego. Jest ich sporo. Do jednych z nich należy rozmowa z moim terapeutą. Należę do osób dla których wygląd fizyczny nie ma znaczenia, a pociąga mnie inteligencja i ciekawe rozmowy. Według mnie to co mówi mi mój terapeuta na terapii jest bardzo mądre, i godne do wdrożenia w życie. I zrobiłam dzięki temu już wiele postępów. I wszelkie rozmowy z nim prowadzą do podniecenia. Zastanawiam się czy powinnam o tym wspomnieć skoro pracujemy z masturbacja. Trochę mam obawy, że to przerazi mojego terapeutę. Jakoś go zrazi itp. Boję się, że też przerwie terapię, a tego bym nie chciała, bo to moja pierwsza terapia, która działa, i pierwszy terapeuta, któremu ufam.
LP Agresja

Agresja – przyczyny, rodzaje i sposoby radzenia sobie z problemem

Czy zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego ludzie zachowują się agresywnie? Poznanie natury agresji może pomóc Ci lepiej zrozumieć to zjawisko i skuteczniej na nie reagować. W tym artykule przyjrzymy się różnym aspektom agresji, jej rodzajom i przyczynom.