Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
70 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,6
Oceny na podstawie kilkuset opinii w sklepach
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Witam, mam taki problem, że jestem po wypadku. Siedzę na wózku i teraz narzeczona mnie wyrzuciła z domu

Witam, mam taki problem, że jestem po wypadku. Siedzę na wózku i teraz narzeczona mnie wyrzuciła z domu, nie chce ze mną być czy jest nadzieja, czy do mnie wróci, czy jak, bo nie powinna tak zrobić. Wyrzucić faceta na wózku i iść do innego.
Adam Jegliński

Adam Jegliński

Dzień dobry,

Jeśli powodem takiego postępowania partnerki jest Pana niepełnosprawność spowodowana wypadkiem, mało prawdopodobne, że partnerka wróci. Być może nie uniosła tego. Jeśli powód jest inny, warto się temu przyjrzeć. Ważne jest zorientować się, czy Pana nadzieja ma realne podstawy, czy jest złudna i służy samooszukiwaniu się. W tym drugim przypadku, podtrzymywanie iluzji kosztowałoby dużo energii, którą można by zużyć na odbudowywanie się w nowej, trudnej sytuacji, po odbyciu żałoby za utraconą pełną sprawnością i związkiem. 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.

Materiały wspierające

Webinar
All you need is love? O namiętności w związkach
Magdalena Ogieniewska-Małecka

Magdalena Ogieniewska-Małecka

All you need is love? O namiętności w związkach

Webinar „All you need is love?” to spotkanie o namiętności w związkach – jej zmianach, naturalnych etapach i momentach, gdy warto zareagować. Dowiesz się, jak rozpoznawać sygnały kryzysu, kiedy szukać wsparcia i jak pielęgnować bliskość na co dzień.

miłośćnamiętnośćwebinarzwiązki
150 zl
Ebook
Relacje
Instytut Psychoterapii i Rozwoju HiMind

Instytut Psychoterapii i Rozwoju HiMind

Relacje

„Relacje” to krótki poradnik z praktycznymi wskazówkami i technikami, które pomagają lepiej rozumieć siebie i partnera, poprawiać komunikację oraz skuteczniej radzić sobie z codziennymi konfliktami.

komunikacjarelacjećwiczenia
89 zl
Ebook
Karty Pracy: Wpłyń na związek w pojedynkę
Magdalena Dąbrowska

Magdalena Dąbrowska

Karty Pracy: Wpłyń na związek w pojedynkę

„Wpłyń na związek w pojedynkę” to karty pracy dla kobiet, które chcą odzyskać spokój i wpływ w relacji. Zawierają ćwiczenia, techniki komunikacji, stawiania granic i pracy z emocjami, pomagające wprowadzać zmianę – nawet bez udziału partnera.

bliskośćrelacjezwiązkizwiązki i relacje
39 zl
Ebook
Workbook dla Par ,,Offline. Czas na nas"
TwójPsycholog

TwójPsycholog

Workbook dla Par ,,Offline. Czas na nas"

OFFLINE. Czas na nas. to workbook dla par od TwójPsycholog — 10 rozdziałów ćwiczeń, które pomagają lepiej się poznać, porozmawiać o wartościach, przyszłości i kryzysach. Bez ekranów. Twarzą w twarz

dla parterapia parworkbook
Darmowy
Ebook
Psychologiczny duet o miłości. Pokonaj czterech jeźdźców apokalipsy Twojego związku.
Psychologiczny duet

Psychologiczny duet

Psychologiczny duet o miłości. Pokonaj czterech jeźdźców apokalipsy Twojego związku.

Praktyczny przewodnik, który pomoże Ci lepiej rozumieć to, co dzieje się w Twoim związku!

relacjezwiązki
69 zl

Warto przeczytać

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Związek vs Matka Partnera: Czy jestem ważniejsza od jej wpływu?

Jestem z narzeczonym ponad 3 lata w po roku związku zamieszkałam u niego ze względu na dystans, bo miał do mnie 140 km, razem podjęliśmy decyzję, że chcemy razem zamieszkać. Było spokojnie zawsze jak przyjeżdżałam jego mama się cieszyła, że przyjeżdżam. Było spokojnie przez dwa miesiące potem jego matka zaczęła pić co najmniej raz w miesiącu po alkoholu robiła awantury, nie powiem bronił mnie, ale ona sobie nic z tego nie robiła nawet były rozmowy prośby czy kłótnia.Na co dzień wbijała szpilki, jakieś uwagi czy pretensje, cały czas mówiłam narzeczonemu, że ona jest o mnie zazdrosna, że traktuje go jak żona, ale mi nie wierzył. Dobrze się dogadywał z matką, ojca zawsze nie było a jak był to pił więc był wybawicielem matki. Po roku tych dram co miesiąc po wódzie miałam dość, oglądaliśmy mieszkanie, które nam się podobało, bo razem oglądaliśmy mówił, że nie chce tak już mieć w domu. Żadnej prywatności, bo miała pokój obok ani się pokłócić, ani porozmawiać nie mówiąc o zbliżeniach, pokój obok, bo na dole spala jego babcia. Po różnych sytuacjach dla mnie przykrych, po ostatniej awanturze w sierpniu gdzie po wypiciu była agresywna i spaliśmy w zamkniętym pokoju na klucz, powiedziałam, że to ostatni raz. Od pierwszej awantury prosiłam i wyprowadzenie się, ale narzeczony robił łazienkę potem pokój niby dla nas, ale za każdym razem mówiłam, żebyśmy nie kończyli tylko się wyprowadzili. On prosił o ostatnią szansę dla niej, bo może będzie lepiej i sama miałam taką nadzieję, ale się nie dało. Wszystko nie tak, nie mogłam mieć wolnego dnia, żebym coś dla mnie nie znalazła do pracy, posprzątać nie mogłam czy nastawić prania dla nas, bo pytania, czy ja leże jak mi się pierze. Ostatnia rozmowa była pod koniec października w 3 osoby wtedy usłyszałam, że nie jestem u siebie (pamiętałam o tym), mimo że pracowałam po 10h dziennie i jeszcze zapierdzielałam w domu czy ogrodzie. On nie raz mówił, że jak tak dalej będzie źle to się wyprowadzimy i też to oznajmił jej przy rozmowie, w trakcie zapytała, czy zaczynamy od nowa, odpowiedziałam, że możemy, dopóki się nie wyprowadzimy i wtedy powiedziała, że ja nie będę mieć powrotu, a on tak, że powinnam odpuścić i się przystosować...więc znalazłam mieszkanie i mimo próśb Jego się wyprowadziłam a on nic. Koniec końców sama się wyprowadziłam on mi pomógł po 2 miesiącach się do mnie przeprowadził niby było ok, ale byłam we wszystkim sama a po 3 miesiącach powiedział, że on wraca do swojego domu, bo jest dalej źle i że mogę z nim wrócić, w maju wrócił do domu rodzinnego mówiąc, że dużo pieniędzy tam włożył, że ja tego nie rozumiem i ma tam dużo pracy i nie chce jeździć bo jest na telefon..11km od domu. Przez pół roku namawiał mnie że chce, żebym i ja tam wróciła a ja nie chcę bronie się, no nie chce być wycieraczka i służącą, (awantury matki o to, że nie usługiwałam jego siostrze) ma dwie i każda mieszka daleko. Wolę zapracować wlasnymi rękami na Swoje nawet w kredycie. Bronie się rękami i nogami myślę, żeby się rozstać, bo jestem wykończona kłótniami o to, że on jest pewny w jej przemianę matki a ja nie, zapewnia mnie, że dałby sobie rękę uciąć, że nie wróci do picia. Przedstawiłam mu kompromisy, na które było od razu Nie ale sam nie chciał i nie znalazł rozmazania mówiąc, że go nie ma..nie wiem co mam zrobić. Poszliśmy na terapię gdzie terapeuta powiedział, że jest u niego parentyfikacja i nie ma miejsca tam na związek, więcej nie poszliśmy bo stwierdził że to nie pomogło. Zależy mi, ale nie chcę tak już. Od kiedy się wyprowadził rozlicza mnie, że pojechaliśmy do mojego domu i mu nie zatankowałam, że on chce 50/50, i wylicza mi wszystkie rzeczy, w których mogłam mu oddać koszty w których byliśmy razem. Mam miałam tam jechać to ręce się trzęsły, serce waliło i stres w kosmos, bo nie wiedziałam na co liczyć. Chcę spokojnego domu, w którym będę czuła się bezpiecznie razem we dwoje, swój ogród i wszystko, gdzie będę właśnie u siebie i będę mogła założyć rodzinę. Czy ze mną jest coś nie tak ? On mówi, że przesadzam, żebym jej odpuściła i dała jej szansę, bo się zmieniła, bo o mnie pyta. Ja widzę, że nie jestem jego priorytetem i nasz związek też nie, dla niego jego komfort ważniejszy od mojego zdrowia psychicznego.

Facet stalkował mnie, przekraczał moje granice. Obrzydza mnie potwornie i przeraża, ponieważ jest agresywny. Nie umiem żyć spokojnie.
Od 15 lat zakochany jest we mnie pewien chłopak (mamy po 30 lat). Lubiłam go zawsze jako kolegę, dobrze się dogadywaliśmy, ale na myśl, że mogłoby być coś więcej odrzucało mnie z obrzydzeniem. Czuję się oszukana, bo od dawna mówił, że się odkochał, odnowiliśmy kontakt i na jakiejś wycieczce zaczął robić podchody. Dołączył do grupy i zaczął się mój koszmar. Zobaczyłam, że odrzuca mnie nie tylko jego wygląd, ruchy, gesty... Ale i agresja. Przy ludziach zaczął mnie wyręczać we wszystkim i zaczęłam czuć się jak niepełnosprawna. Nie moglam zamknąć drzwi od auta, wyciągnąć sama torby, przenieść czegoś z bagażnika... Gdy telefon zaczął mi sie psuć, to uznał, że NA PEWNO coś źle robię (wiedziałam, co nie gra) i na siłę zaczął mi wyrywać go. Zapamiętałam tylko "puść" i jego ścisk na telefon i moją rękę. Wtedy się przeraziłam i poczułam jakbym była ułomna. Zaczęły się teksty typu "beze mnie byś tyle nie miała korzyści w życiu". Co jest oczywiście nieprawdą, bo on miał okazję dzięki mnie gdzieś pojechać. Gdy zaczął pytać o jakieś buty, muzykę, koszulki itp. i powiedziałam, że mi się nie podobają, to była złość. Zaczął naśladować moich ex i wszystko od lat stalkował. Zorientowałam się, że nastawiał nawet radio jakie lubię albo utwory, które miałam widoczne na portalu. Gdy byłam na nieszczęsnej wycieczce raz nie chcialam czegoś zrobić i trzasnął mi mocno drzwiami przed nosem. A wieczorem zaczął wypisywać, że sam dla siebie nie chce korzyści, tylko żeby było mi dobrze i chciałby przyjść mnie podotykać. Od tego momentu nie radzę sobie z obrzydzeniem. Z tym, że pozwoliłam dopuścić do siebie tę osobę jako kolegę, że wyjechałam z nim, że przy wszystkich traktował mnie, jakbym była jego kobietą, a na wymioty mnie bierze po tych ohydnych propozycjach. Nie mam z nim kontaktu, mijać go muszę raz w miesiącu, ale zaczyna gadać, abym trzymała się od niego z daleka. Jego gęste, nerwowe ruchy, ton głosu przerażają mnie. Nie stać mnie na psychologa w tym momencie, jak mogę przepracować na razie sama ten problem? Dlaczego aż tak mi obrzydzają ten typ? Poza tym potrafił normalnie ze mną rozmawiać i nagle stwierdzić, że jestem %@&€^€^ (niby taki żart) I jak postawiłam granice, to zaczął zwalać winę na mnie i znowu być agresywnym. Potrafi pisać wywody po nocy na 10 smsów. Albo w normalnej rozmowie pytać czy moje ciało wygląda jak konkretnej osoby z porno. Wszystko wydarzyło się w krótkim odstępie czasu, nasilało i pozbylm się go z otoczenia. Ale wyrzuciłam mu, że jest cham, chory i powinien się leczyć. Oczywiście winę zwalił na mnie i że jest niewinny i nic złego nie robi. I wg niego to była troska, bycie w porządku, wręcz miłość. Nie daje sobie przez niego teraz rady i boję się nowych relacji. Często po spotkaniu go na schodach mam mdłości i chce uciekać.
W relacjach nie jestem słuchana, mimo że ja się angażuję. Z czego to wynika?
Wydaje mi się, że trwam w schemacie. W każdej mojej relacji nikt nie przejmuje się mną, tym co mam do powiedzenia, jaka jestem. Cały czas mierzę się z tym, że słucham innych ludzi z zaangażowaniem, próbuję wczuć się w ich słowa, zadaję pytania i… nie otrzymuję tego w zamian. Czuję się jak w roli dziennikarza, który prowadzi wywiad i jest mniej ważny. Kiedy próbuję mówić o sobie to widzę brak zainteresowania albo zmianę tematu i zamykam się w sobie, bo nie będę przecież kogoś zmuszać, skoro nie chce. Zastanawiam się czy to jest kwestia ogólnie dzisiejszego narcystycznego społeczeństwa, czy to ja w jakiś sposób działam tak w moich relacjach na innych. Jestem naprawdę zmęczona tym, sfrustrowana i samotna. Co mogłabym zrobić w tej sytuacji? (Oczywiście można o tym porozmawiać, ale chodzi mi o to czy jest jakiś sposób, żeby bez rozmowy wpłynąć swoim zachowaniem, postawą, aby się tak nie działo.)
Problemy w związku po diagnozie autyzmu
Nie wiem co dalej zrobić ze związkiem. Uderzyło mnie to dzisiaj. Mam jutro urodziny. Mój narzeczony kupił mi książkę o autyzmie i grę planszowa, którą sam chciał dostać (sama się domyśliłam i on potwierdził, że to jest to). Jest mi okropnie źle i nie umiem już podjąć rozmowy. Zostałam niedawno zdiagnozowana jako osoba autystyczna, stąd ta książka, ale po prostu boli mnie ta sytuacja. Od zawsze byłam osobą, która kupowała prezenty z wyprzedzeniem. Starannie je wybierałam i zbierałam informacje, jaki prezent kto chciałby dostać. Jako dziecko zawsze irytowało mnie jak dostawałam pieniądze lub słodycze i niewiele się to zmieniło jak już jestem dorosła. Zrozumiałam jednak, że nie każdy ma czas i chęci, więc przestałam zwracać na to uwagę, liczył się gest. Nie chcę brzmieć jak egoistka. Po prostu jest wiele rzeczy, które się na siebie nakładają. Kiedy ja szukałam przez pół roku planszowki na święta dla niego, on mi dał bluzę i ozdobny widelec. Wtedy cieszyłam się bardzo, bo liczył się dla mnie gest. Tak samo z innych okazji. Vouchery, łańcuszek, kino. Z mojej strony było to wyjście do teatru, kilka planszowek pod rząd, aparat fotograficzny. Po prostu chciałam żeby on się poczuł dobrze, nie oczekiwałam od niego niczego takiego wzamian. Zawsze praca, później wraca do domu i gra na konsoli- to jest jego każdy dzień. Ma problem z obejrzeniem filmików, które wysyłam mu w ciągu dniach na mediach, ok. Chciałabym żeby robił zdjęcia mi, a nie tylko otoczeniu,ok. Będąc na zwolnieniu codziennie sprzątam i gotuję, a on pyta się "gdzie są moje skarpetki?", " czy jedzenie jest już gotowe?" (Bez pretensji w głosie), " czy mam się najpierw umyć czy nałożysz jeść?" ,ok. Ale to się piętrzy i dzisiaj mam wrażenie, że coś we mnie pękło. Nadal uważam, że go kocham i życzę mu dobrze, ale nie wiem co dalej. Kupiliśmy planem do planowania pieniędzy,a jedynie co się z nim stało to się kurzy. Jest tak z wieloma rzeczami. Moją codzienność to gotowanie i czekanie na niego, aż wróci z pracy. Jest jedyną osobą, która wie o mnie WSZYSTKO. Opowiedziałam o sobie każdą możliwą historię i traumę, ale łapię go na tym, że nie zawsze słucha. Bo to wygląda tak, że mam zrywy, kiedy zaczynam mówić I mówię tak np. godzinę na temat, który mnie interesuję. On w tym czasie gra na konsoli i mówi, że słucha. Gdy zadaję mu jakieś pytanie, okazuje się że wcale nie słuchał. To naprawdę mnie boli. Z góry też chcę uprzedzić, że nie mam ochoty wychodzić z domu, mieć nowe znajomości. Zawsze był on i kropka, to odpowiadało mi i jemu. Są jacyś znajomi z którymi widzimy się ra zna miesiąc lub dwa, ale spędzamy czas tylko że sobą. Na rodzinę nie mogę niestety liczyć. Każda moją znajomość kończyła się wykorzystaniem mnie, np. zazwyczaj finansowym lub seksualnym. Czasami muszę powtarzać wiele razy "nie", ale w końcu on odwraca się i odpuszcza, chociaż jest obrażony. Na poprzednie urodziny dostałam łańcuszek i ciasto, które dostałam tylko dlatego, że zaczęłam płakać (na każde urodziny dostaję tort, chociażby ciastko że świeczką). U mojego narzeczonego nie obchodziło się urodzin z tortem, wręczało się tylko pieniądze, alkohol, tyle. Rozumiem jego sytuację, ale nie wiem czy będę kiedykolwiek szczęśliwa. Zabrzmię bardzo narcystycznie, ale w tym momencie nie miałabym jak i gdzie mieszkać, jeśli się z nim rozstanę. Emocjonalnie wiem, że nie dam rady. Wiem, że każdy tak mówi, ale ja naprawdę bardzo poważnie traktuję relacje z drugim człowiekiem. Ja mojego partnera naprawdę kocham, ale nie potrafię już dlaje z nim rozmawiać, podejmować się dyskusji - każda próba rozmowy kończy się kłótnią. Do tego dochodzi moją myśl, że on może mieć ADHD, ale on nie chce nic z tym robić. To bardzo trudne kiedy wszystko mu wypada z rąk i zapomina co sam przed chwilą mówił. Chciałabym radę, analizę sytuacji z perspektywy trzeciej osoby, specjalisty. Bardzo tego potrzebuję.
Jak odszyfrować zachowania szefa?
Witam, nie potrafie odczytac intencji mojego dobrego kolegi z pracy, ktory od niedawna jest moim przelozonym. Znamy sie wiele lat I zwasze byl dla mnie dobry. Od czasu , kiedy rozstalam sie po latach z partnerem ,stosunki miedzy mna a nim sie zmienily na lepsze. Jest sla mnie wyrozumialy I bardzo pomocny. Udxiela rad, pomaga, podwozi czasem do domu, wstawia sie za mna jak trzeba I broni mnie. Utrzymujemy dlugi kontakt wzrokowy, dzwoni pod byle pretekstem, spedza kazda wolna chwile w pracy, przy mnie , ale jest tez wyrozumialy dla innych kobiet. Aczkolwiek mysle, ze dla mnie wyjatkowo. Rozmawia ze mna , pyta jak sie czuje, czy nic mi nie jest, slucha naprawde tego co mowie , zadaje pytania, wspiera. Czy to mozliwe , ze cos dla niego znacze? Ja jestem w nim zakochana ale niewiem czy to ma przyszlosc. To moj szef..czy takie zachowanie jest normalne, czy mozna myslec ze jestem dla niego kims wiecej. Prosze o porade.
Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.