Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Witam, mam taki problem, że jestem po wypadku. Siedzę na wózku i teraz narzeczona mnie wyrzuciła z domu

Witam, mam taki problem, że jestem po wypadku. Siedzę na wózku i teraz narzeczona mnie wyrzuciła z domu, nie chce ze mną być czy jest nadzieja, czy do mnie wróci, czy jak, bo nie powinna tak zrobić. Wyrzucić faceta na wózku i iść do innego.
User Forum

Łukasz

3 lata temu
Adam Jegliński

Adam Jegliński

Dzień dobry,

Jeśli powodem takiego postępowania partnerki jest Pana niepełnosprawność spowodowana wypadkiem, mało prawdopodobne, że partnerka wróci. Być może nie uniosła tego. Jeśli powód jest inny, warto się temu przyjrzeć. Ważne jest zorientować się, czy Pana nadzieja ma realne podstawy, czy jest złudna i służy samooszukiwaniu się. W tym drugim przypadku, podtrzymywanie iluzji kosztowałoby dużo energii, którą można by zużyć na odbudowywanie się w nowej, trudnej sytuacji, po odbyciu żałoby za utraconą pełną sprawnością i związkiem. 

3 lata temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zobacz podobne

Toksyczna relacja z matką – jak postawić granice i uwolnić się od emocjonalnej zależności?
Wczoraj matka przyszła do mnie bez zapowiedzi i zaczęła przeglądać moje szafki, komentując, że mam syf i jak mój facet może ze mną wytrzymać. Jak próbowałam ją wyprosić, to zrobiła scenę, że jest u siebie, bo ona mnie urodziła i ma prawo do wszystkiego. Skończyło się na tym, że to ja ją przepraszałam, żeby tylko przestała krzyczeć. Wieczorem czułam taki ciężar w piersiach, że nie mogłam oddychać. Nienawidzę tego, że ona ma nade mną taką władzę, że wystarczy jedno jej zdanie, żeby zrujnować mój cały dobry humor. Czuję, że bez pomocy psychologa nigdy się nie odetnę od tej pępowiny, która mnie dusi.
Prosiłem mojego bardzo bliskiego przyjaciela aby o takiej jednej rzeczy nikomu nie mówił taraz wie to osoba która nie powinna to wiedzieć czuje jakby nóż mi wbijano w serce co zrobić z tą sytuacją
Jak wspierać partnerkę z PMS?

PMS to temat, o którym mało się mówi, a ja zaczynam czuć, że powinniśmy. Bo jak tylko się zaczyna, to u nas w domu jest jak emocjonalny rollercoaster – raz smutek, raz gniew, raz totalna frustracja znikąd. I ja wiem, że to nie jej wina, że hormony robią swoje, ale jak ja mogę pomóc?! Czuję się trochę bezradny, bo chcę być wsparciem, a nie kolejnym problemem.

Nie chcę jej mówić, jak się ma czuć, ale też nie chcę się czuć, jakbym chodził po polu minowym. Jak zachować balans, żeby to nie rozwalało nam dnia (i relacji)?

Mam pewien problem, który nie daje mi spokoju od kilku miesięcy. Z moją przyjaciółką poznałyśmy się w pracy, pracowałyśmy w przedszkolu
Dzień dobry. Mam pewien problem, który nie daje mi spokoju od kilku miesięcy. Z moją przyjaciółką poznałyśmy się w pracy, pracowałyśmy w przedszkolu. Już od pierwszego spotkania nadawałyśmy na tych samych falach, bardzo się polubiłyśmy i zbliżyłyśmy. Zawsze każda okazywała sobie ogromne wsparcie, mogłyśmy na siebie liczyć i w tych dobrych i złych momentach. Starałyśmy się zawsze pielęgnować naszą znajomość, której byłam tak pewna. W pracy złożyłam wypowiedzenie umowy, ponieważ było wiele sytuacji, które nie były dla mnie do zaakceptowania, generalnie atmosfera i warunki tam pozostawiały wiele do życzenia. Niestety jakiś czas po moim wypowiedzeniu miałyśmy wraz z koleżankami egzamin z awansu zawodowego, którego niestety nie zdałam. Cała komisja odgórnie ustaliła wcześniej, że do tego dojdzie o czym dowiedziałam się po fakcie. Moja koleżanka zdała i miała tak proste pytania, na które odpowiedziałabym przez sen, a ja zostałam zmieszana z błotem i miałam bardzo trudne pytania, jednakże na połowę z nich odpowiedziałam. Na moim egzaminie panowała grobowa atmosfera a tam była luźna atmosfera i każdy sobie śmieszkowal. Chwilę po moim egzaminie koleżanka powiedziała że tydzień przed była na szczerej rozmowie z p. Dyr i rozmawiały o finansach i zapewnieniu, że w pracy zostanie. Wszystkim dookoła nawet rodzicom mówiła jednak wcześniej, że odchodzi ponieważ nie może patrzeć na to co się dzieje w pracy. Ja czekając caly dzień na wynik egzaminu usłyszałam od niej że to chyba znak aby została, że los nie chce aby odeszła. Nigdy nie miałam żalu o to że faktycznie chciałaby tam zostać ale nie powinna w taki sposób postępować i mówić jednego dnia że odchodzi a drugiego zostaje. W dzień egzaminu kiedy dowiedziałam się, że nie zdałam i kiedy koleżanka mi oznajmila, że chyba jednak zostanie poczułam się jakby ktoś mnie rozerwał na strzępy, odarta z resztek swojej godności. Całym rokiem bardzo ciężko na to pracowałam, sumiennie się przygotowywałam oraz do końca dbałam o to aby mieć na czas dokumenty. W ostatni dzień składania dokumentów teczki STAŻYSTY przygotowałam wszystkie potrzebne notatki, sprawozdania a ona jeździła po mieście z mężem twierdząc, że już nie zdąży i nie zależy jej bo to tylko 50 zł do wypłaty. Ja za wszelką cenę ją od tego odwiodlam i pomogłam aby dopięła terminu i udało się. Po egzaminie przestałam się do niej odzywać. Nie mogłam bardzo długo dojść do siebie, czułam się bardzo mocno zawiedziona i oblanym egzaminem i nią. Czułam się po prostu oszukana, że jedna z najbliższych mi osób tak mnie zawiodła i że znów tracę bliska relacje. Ona długo czekała aż się odezwę, tak mówiła inna koleżanka z pracy ale ja bardzo długo chowałam w sobie urazę. Egzamin był z końcem sierpnia i od tamtego czasu nie miałyśmy kontaktu. Bardzo długo nie dawało mi to spokoju bo czułam wewnętrznie, że coś nie jest zakończone i brakowało mi jej przez ten czas ale nie potrafiłam się odezwać. Postanowiłam wysłać życzenia świąteczne. Doznałam szoku kiedy zobaczyłam, że usunęła mnie z listy znajomych. Zapytała co u mnie słychać, ja odpowiedziałam i nie odczytała mojej wiadomości. Mija kolejny dzień i dalej się do mnie nie odezwala. Czuję się z tą całą sytuacją okropnie. Czy jest coś co mogę więcej zrobić? Czuje, że bardzo mi jej brakuje ale czy tą relacje są się jeszcze uratować? Czy mam odpuścić i nie zawracać jej głowy? Bardzo proszę o pomoc. Pozdrawiam serdecznie Karolina
Teść zachowuje się, jakbyśmy powinni go w całości utrzymywać, a ja zwyczajnie nie mam obecnie pieniędzy na dzieci. Mąż nie widzi w tym problemu, co jest absurdalne.
Mam pewien problem. Teść uważa, że jesteśmy "bogaci". Żyjemy razem, ale coraz więcej przez to daje nam opłat, co to on miał płacić oraz nie kupuje jedzenia, dodatkowo remontujemy jego dom. Niedawno się dowiedziałam, że teść poprosił męża, żebyśmy się sprowadzili i mu pomogli, bo on sobie nie radzi i to przypadkowo się dowiedziałam. Jak przeprowadzaliśmy się ja byłam na macierzyńskim, miało być tak jak u moich rodziców, a nawet lepiej tak mi mąż obiecywał. Wyszło tak, że teściowa nie ma wstępu do domu teścia, więc dziećmi się nie zajmie, a jej dom nie nadaje się do zajmowania nad małym dzieckiem. Teść jest super dziadkiem, ale nie na długo, bo to nasze dzieci, on swoje już wychował. Szkoła starszych nie ma świetlicy, więc po szkole nie mam ich z kim zostawić. Żyjemy z jednej wypłaty i zaczyna nam brakować. Po za oczami męża pożyczam od rodziców swoich, bo teść nagle potrafi wylecieć, że 2 miesiące temu miał coś opłacić i nagle nie opłacił np. Prąd. Ja obecnie nie pracuję, bo nie mam z kim zostawić najmłodszego, a jak nawet pójdzie już do przedszkola nikt nie chce mnie zatrudnić na 4 h dziennie. Mąż tylko nas utrzymuje. Zaczyna nam brakować na lekarzy i leki. Córka musi mieć aparat na zęby, ale to koszt ok 2000, ale nas nie stać nawet na zakupy 100 zł. Mąż nie widzi tego, a jak wspominam o tym jemu to uważa, że przesadzam, bo w końcu on dużo zarabia i to dziwne, że nam nie starcza. Ja mam już dość wolałabym wrócić do moich rodziców, tam mogliśmy odłożyć pieniądze, tam moja mama zostawała z dziećmi lub je odbierała z szkoły, bo ja pracowałam 8 h lub nawet miałam nadgodziny. Mąż tak jak tutaj i u moich rodziców pomagał w gospodarstwie rolnym po pracy, ale w zamian do domu szła wcześniej moja mama i pomagała mi przy dzieciach, abym mogła o każde zadbać i żeby nie miały problemów w nauce. Tutaj dzieci spadły na moje barki i tylko moje, wszystkie ich potrzeby oraz obowiązki z nimi związane. Mąż od 6:00 do 22:00 nie ma w domu. Czasem przychodzi wcześniej, ale jest tak zmęczony, że nic już w domu nie zrobi. Teraz mam wrażenie, że też potrzeby finansowe naszych dzieci spadają na moje barki, nie wiem czy ja więcej udźwignę sama.
asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.