Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Witam, mam taki problem, że jestem po wypadku. Siedzę na wózku i teraz narzeczona mnie wyrzuciła z domu

Witam, mam taki problem, że jestem po wypadku. Siedzę na wózku i teraz narzeczona mnie wyrzuciła z domu, nie chce ze mną być czy jest nadzieja, czy do mnie wróci, czy jak, bo nie powinna tak zrobić. Wyrzucić faceta na wózku i iść do innego.
Adam Jegliński

Adam Jegliński

Dzień dobry,

Jeśli powodem takiego postępowania partnerki jest Pana niepełnosprawność spowodowana wypadkiem, mało prawdopodobne, że partnerka wróci. Być może nie uniosła tego. Jeśli powód jest inny, warto się temu przyjrzeć. Ważne jest zorientować się, czy Pana nadzieja ma realne podstawy, czy jest złudna i służy samooszukiwaniu się. W tym drugim przypadku, podtrzymywanie iluzji kosztowałoby dużo energii, którą można by zużyć na odbudowywanie się w nowej, trudnej sytuacji, po odbyciu żałoby za utraconą pełną sprawnością i związkiem. 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Zerwałam kontakt z toksyczną siostrą, która świat odbiera przez swój pryzmat i nie słyszy, co się mówi.

Witam. Ja i moja siostra jesteśmy dziś dorosłe, już po 30, obie mamy swoje rodziny. Ostatnio bardzo się pokłóciłyśmy. Mimo że mieszkamy blisko siebie, nie odwiedzałam jej zbyt często. Właściwie prawie wcale. Przychodziłam tylko wtedy kiedy była jakaś okazja: urodziny, imieniny. Bez okazji sama z siebie, nieproszona do niej nie szłam. 

Siostra w złości mi to wytknęła. Zamiast porozmawiać ze mną o tym od razu jaką ma opinię na moje zachowanie - nie zrobiła tego. Przyznałam, że po prostu nie chciało mi się do niej chodzić. I, że ja nie mam potrzeby częstego spotykania się. Powiedziałam jej o tym dopiero teraz, po paru miesiącach od sytuacji. Mówiłam jej, że nigdy też nie zwróciła się do mnie słowami typu np. "Czy mogłabyś przyjść bo czuję się samotna, potrzebuje z kimś pogadać". Ja powiedziałam, że nie mogłam tego wiedzieć, jeśli nigdy o tym nie mówiła. Ona na to "powinnaś sama się domyślić". Nie siedzę jej w głowie skąd miałam się domyślić. 

Ona nie umie mówić wprost o swoich uczuciach, z resztą ja też nie. Od jakiegoś czasu czułam się źle w jej towarzystwie ponieważ, kiedy z nią o czymś rozmawiałam, później miałam powody by jej nie ufać. Nigdy też jej o tym nie powiedziałam, ponieważ wstydziłam się mówić o swoich odczuciach, czułam, że mnie nie zrozumie. Zaczęłam kręcić kiedy prosiła mnie o pomoc w opiece nad dzieckiem, gdy musiała coś załatwić. Długo to trwało. Często stosowałam wymówki, kłamałam, byle nie przyjść. Siostra to wyczuła i wytknęła mi to. Nazwała mnie dzikusem bo nie wychodzę do ludzi. Tylko, że ona nie zna powodów dlaczego tak robiłam. Wychodzę do ludzi, ale takich którzy mnie wspierają, którym ufam, o tym ona nie wie. 

Ostatnio zaczęłam pracę nad sobą, wspomagam się pomocami psychoterapeutycznymi. Chcę uporać się z trudną przeszłością. Byłam molestowana i jestem DDA więc dlatego m.in ta praca, przy okazji zrozumiałam też nasze relacje. Prowadze dziennik uczuć, rozpoznaje swoje emocje i coraz lepiej uczę się jak sobie z nimi radzić. Zrobiłam duże postępy. Jestem z siebie dumna. 

O tym ona nie wie, że jestem już inną osobą. Zaproponowałam mojej siostrze próbę naprawienia kontaktów, przeprosiłam ją i powiedziałam, że ją kocham. Nie zareagowała na to. Pisała tylko same kpiące słowa, ja jej pod wpływem emocji przyznaje. Kiedy oznajmiłam, że pracuje nad sobą. O tym co odkryłam o naszej przeszłości i że wiem dlaczego dziś jesteśmy takie jakie jesteśmy. 

Ona napisała "po tym co przeczytałam to chyba wolałam jak nasz kontakt był sporadyczny." Powiedziałam jej, że jest toksyczna i spotkania z nią mi nie służą. Wspomniałam jej iż dowiedziałam się od specjalisty "że jeśli toksyczne relacje pani nie służą, ma pani prawo odciąć się od takich osób, nawet jeśli jest to siostra." Opisałam całą historię naszej rodziny. Po czym wyraziłam chęć, że spróbuję przychodzić częściej, zmienię swoje nawyki. Zaproponowałam rozmowę w cztery oczy. Siostra się zgodziła, lecz kiedy napisałam jej na drugi dzień "czy za te kilka dni nadal chcę bym przyszła - odpowiedziała "nie. po co ? Odetnij się od toksycznej siostry, którą dla Ciebie jestem, będziesz mieć święty spokój. Teraz będziesz żyła tak jak Ci psycholog każe. Tylko dziwne, że wszyscy źli tylko ty taka dobra". 

Wcale tak nie uważam, o czym siostra nie wie, bo nie dała szansy rozmowy. Ja umiem już przyznać się do błędów, a ona nie. Chciałaby by było zawsze tak jak ona powie. Czuję, że siostra nie wyciąga wniosków, że to też w niej leży problem. Nie umie się do tego przyznać, uważa, że każdy ma dawać jej atencje. Koniec końców zerwałyśmy kontakt. Nie wiem, co o tym myśleć.

Mąż nie chce włączyć lokalizacji telefonu. Wiele razy mnie zawiódł kłamstwem.
Dzień dobry Czy pomysł aby małżonkowie mieli wzajemnie włączoną w telefonach opcję lokalizacji to zły pomysł? Ja nie mam z tym problemu, jednak mój mąż nie chce się zgodzić na coś takiego. Twierdząc, że nie da mi się kontrolować. Dodam, że niejednokrotnie zawiódł moje zaufanie. Potrafi mnie okłamać prosto w oczy… składa obietnice bez pokrycia. Nie mówi mi o wszystkim twierdząc, że nie musi mi się tłumaczyć
Mama wrażenie, że nie potrafię kompletnie rozmawiać z ludźmi. Wyłączam się, stresuję, nie jestem w stanie ciągnąć rozmowy. Mam wrażenie, że nikt mnie nie lubi.
Nie dam rady poznać nowych osób, boję się do kogoś zagadać, komuś odpowiedzieć. Chcę móc z kimś porozmawiać na jakieś tematy, spędzać czas. Osoby, z którymi obecnie mam kontakt, czyli 2 według mnie, nie wiem czy dobrze odczytuję, ale mają gdzieś moją osobę, narzucam się im. W towarzystwie więcej niż 1 osoby nie umiem z nikim rozmawiać, nie wiem nawet z kim, czuję się odepchnięta, nie wiem jak się wtedy zachować, bo każdy ma swoje tematy, a ja nawet nie mam pojęcia jak uczestniczyć w rozmowie. Potrafię również mieć po pół godzinie, czasem dłuższym czasie momenty, że się wyłączam, nie dam rady słuchać, orientować się co się dzieje dookoła wokół mnie, za dużo bodźców dociera do mnie, przez co czuję się otumaniona, dodatkowo lekkie problemy ze słuchem nie pozwalają wychwycić wszystkich słów, które ktoś do mnie kieruje i proszę nawet kilkukrotnie kogoś, by powtórzył co mówił, przez co mam wrażenie, że to kogoś wyprowadza z równowagi.
Przyjaciel miewa wybuchy złości, skrajne nastroje, jest wulgarny i niedobry wobec mnie. Toksyczna relacja. Co mam robić?
Witam. Od 5 lat spotykam się z mężczyzną, którego poznałam po rozwodzie. Oboje ustaliliśmy, że nie ma to być poważny związek, a raczej przyjaźń, w której również współżyjemy. Z biegiem czasu moje uczucia jakby się zmieniły. Wiem, że to nie jest miłość, ale darzę go czymś więcej niż tylko sympatią. Pomagam mu często w różnych sytuacjach, a zwłaszcza wysłuchuję kiedy ma problemy. Po prostu zawsze jestem, kiedy potrzebuje. Natomiast moim problem, którego nie potrafię zrozumieć jest to, że jego zachowania z upływem lat, są coraz bardziej skrajne. W jednej chwili mówi o wspólnej przyszłości, o tym jak bardzo jestem dla niego ważna, że cieszy się tym, że jestem w jego życiu. Po czym parę dni później potrafi wykrzyczeć przez telefon, że nie jesteśmy w związku, najlepiej się czuje jak jest sam, bo nie musi się tłumaczyć co i kiedy robi. Staje się wtedy bardzo wulgarny. Potrafi milczeć parę dni, zrywać kontakt jakbym była jego wrogiem, żeby nagle napisać wiadomość "dzień dobry kochanie". Każda moja próba rozmowy z nim o tym, kończy się ucięciem tematu poprzez słowa "przepraszam, nie mówmy już o tym". Nie umiem zakończyć tej znajomości pomimo tego, że zdaję sobie sprawę, że jest to toksyczna relacją.
Jak przestać być reaktywnym w związku i poprawić komunikację?
Dzień dobry, Nigdy nie korzystałam z usług psychologa i psychiatry natomiast w moim wieloletnim związku coraz częściej podczas kłótni słyszę, że nie potrafię wyciągać wniosków z rozmów, ze swojego zachowania, że jestem osobą reaktywną. Podczas takich rozmów często mam pustkę w głowie, bardzo chcę naprawić ten problem do takiego stopnia, że udzielam odpowiedzi nie na temat, nie odpowiadających na omawiany problem. Do tego dochodzi uczucie beznadziejności, niskie poczucie własnej wartości. Aby przejść do porządku dziennego po takiej rozmowie potrzebuję uwolnić się od przytłoczenia, ponieważ prawie fizycznie odczuwam jak głowa mi się zamyka i nie jestem w stanie odpowiedzieć na najprostsze pytania, nie mówiąc już o wyciąganiu wniosków. Po kilku dniach unikam tematu, potrafie to robić przez wiele miesięcy, lat. Jedyne co robię to staram się o tym czasami pomyśleć, ale nic mi nie dają takie 15 minutowe sesje myślenia na temat co mogłabym zmienić w swoim zachowaniu. Tak jakby brakowało mi do tego motywacji, mimo, że wiem że to jest coś co muszę w sobie pilnie zmienić. Proszę o pomoc w zrozumieniu w jakim kierunku mogę iść z moim problemem, od czego zacząć. Nie znajdę w moim otoczeniu żadnej obiektywnej bliskiej osoby, ponieważ inni (poza partnerem) chcą mnie usprawiedliwiać z uwagi na mój z pozoru łagodny charakter lub bagatelizować ten problem mówiąc, że są gorsze problemy na świecie.
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.