
- Strona główna
- Forum
- rozwój i praca, zaburzenia neurologiczne
- Mam pytanie...
Mam pytanie odnośnie koleżanki. Jak poradzić sobie ze współpracą?
Studentka
Magdalena Bilińska-Zakrzewicz
Dzień dobry,
widze, ze ta sprawa faktycznie nie daje Pani spokoju. Pospiesze wiec z kilkoma informacjami, które przychodzą mi do głowy. Co do Pań wzajemnej współpracy: chyba najlepiej powiedzieć wprost o swoich obawach co do współpracy i zaproponować konkretny podział obowiązków (już się sprawdził) i konkretna formę wymiany informacji/komunikowania się (może wspólnie ustalicie komunikacje droga mailowa ? Lub jedna przerwę w tygodniu/miesiącu na omawianie postępów projektu? ). Warto, aby Pani w takiej rozmowie wyraziła swoje potrzeby i oczekiwania co do współpracy w ramach laboratoriów tak, aby Pani koleżanka miała jasność co do nich. Nie oznacza to oczywiście, ze zdecyduje się/będzie w stanie je wszystkie spełnić, ale przynajmniej nie powstaną niedomowienia.
Co do relacji koleżeńskich, a tym bardziej pomocy: z Pani opisu nie widzę żadnych przesłanek wskazujących, aby koleżanka prosiła/oczekiwała pomocy. Ludzie są rozni i różnie funkcjonują- jedni maja większe zapotrzebowanie na kontakty z ludźmi, inni mniejsze. Rozumiem, ze nie ma Pani informacji na temat życia osobistego koleżanki? Może ma jakieś bliskie osoby? Nie da się pomoc komus w tym, w czym my sami uznajemy, ze on potrzebuje pomocy. Być może Wasza współpraca z czasem zacieśni relacje i dowie się Pani więcej na temat koleżanki/jej życia/jej potrzeb. Gdyby natomiast działo się z koleżanka coś niepokojacego: zauważyła Pani, ze jest mocno depresyjna lub okalecza się itp czyli są przesłanki aby sadzić ze boryka się z jakimiś psychicznymi problemami może Pani podjąć próbę rozmowy w tym temacie.
Powodzenia Magdalena Bilinska Zakrzewicz

Zobacz podobne
Dzień dobry.
Czy osoba, która przeszła depresję, z punktu widzenia medycznego jest już osobą zdrową psychicznie?
Czy osoba taka ma możliwość służby w policji/wojsku?
Witam, nazywam się Sara mam 23 lata. Zdecydowałam się tutaj napisać, ponieważ chciałabym uzyskać trochę zrozumienia, nową perspektywę, ponieważ mam ciągle wrażenie, że jestem do tyłu w życiu. W sumie mogę powiedzieć, że zaczęło się od liceum, jak nie wcześniej. Byłam ambitną osobą ,odkąd pamiętam, bardzo chciałam dostać się do dobrego liceum, na wymarzone studia. Jednak pomimo starań i czasu poświęconego wyniku nie udało mi się otrzymać wystarczających wyników z matury. Dostałam się na studia zaoczne z psychologii. Przez ostatnie trzy lata pracowałam na produkcji, trochę w gastronomii, a na studia dojeżdżałam w weekendy. Mam wrażenie, że wszyscy ludzie wokół mnie (szczególnie moja była przyjaciółka, do której bardzo się porównuję, która dostała się na studia dzienne, mieszkała w akademiku, potem w wynajmowanym pokoju) już się wyprowadzili od rodziców, mają życie studenckie, grupke znajomych, realizują swoje marzenia. Od zawsze chciałam pojechać na eramusa i początkowa nie sądziłam, że może się to udać, ale tym razem los się do mnie uśmiechnął i udało mi się wyjechać do Hiszpanii. Właśnie zaczynam semestr, nową przygodę, lecz zauważyłam, że znowu zaczynam się porównywać, że za późno wyjechałam, że mogłam wcześniej, ponieważ wszystkie osoby, które tutaj poznaje mają 19-22 lata. Wiem, że to może głupie, ale strasznie mnie to męczy i mam wrażenie, że zmarnowałam swoje lata młodości, że nie udało mi się usamodzielnić, że teraz na jakąś wyprowadzkę lub choćby drugie studia, czy spełnianie innych marzeń jak np. podróżowanie autostopem jest już za późno, ponieważ kogo nie spotykam to ma to już za sobą, ma już skończone studia i wiele doświadczeń za sobą. Czuję się ciągle zagubiona pod wieloma względami, mam małe doświadczenie w związkach, a jeśli chodzi o znajomych to to różnie bywa, poznaję mnóstwo osób, jednak z nikim nie mogę powiedzieć, że bliżej się przyjaźnie, z łatwością nawiązuje kontakty, jednak jeśli chodzi o ich utrzymanie jest gorzej. Mam wrażenie, że gdy ktoś się do mnie dłużej nie odzywa to mnie lubi lub udaje i chce się zdystansować. Dlatego trudno mi wychodzić z inicjatywą (choć robię to pomimo lęku) jednak i tak czuję się wciąż samotna. Myślałam o tym, żeby po erasmusie spróbować wyprowadzki do miasta i znaleźć pracę, wydaje mi się, że dzięki temu mogłabym być bliżej ludzi. Jednakże jestem bardzo związana z moją rodziną, bardzo ich kocham i wioskę, w której mieszkam, jestem otoczona naturą. Mam jednak wrażenie, że jest trochę na to za późno, że inni zrobili to wszystko wcześniej…
