Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Mam pytanie odnośnie koleżanki. Jak poradzić sobie ze współpracą?

Witam serdecznie, Mam pytanie odnośnie koleżanki. Jak poradzić sobie ze współpracą? W podstawówce razem chodziłyśmy przez rok do jednej klasy (wyprowadziliśmy się potem i zmieniłam szkołę) stąd ją znam... Następnie po latach natrafiłam na nią na studiach (onecnie) i nie wiem, jak to ująć, aby nie być źle odebraną. Koleżanka odkąd pamiętam, była dziwna, (chociaż tak w pierwszych chwilach ogólnie nie rzuca się nic dziwnego w oczy) aspołeczna i w zasadzie prawie z nikim nie rozmawiała. Teraz na studiach mając inne przedmioty na 2 semestrze mamy razem z dwóch przedmiotów laboratoria i razem z nią jestem (przydzielona) w parze na jednych z nich. I dopiero teraz ja poznaję (o ile tak można to nazwać - ze względu na to, że jesteśmy na siebie skazane). W bezpośrednim kontakcie jest nawet kontaktowa, choć mówi minimalistycznie, konkretnie i jest miła, ale tyle, co trzeba powie i koniec, zapytana zawsze odpowie, jest spokojna.... Jednak w rozmowie bardzo często nie patrzy w oczy, a jak tylko nie musi być w towarzystwie, to ulatnia się od ludzi i gdzieś znika. Denerwuje mnie to coraz bardziej, bo teraz zetknęłyśmy się po latach na studiach co gorsze i choć nie wiele, ale jesteśmy razem na zajęciach i trafiło się ze w parze na jednych. A ona w sumie to jest bardzo niedostępna w kontaktach. JAK MAM Z NIĄ PRACOWAĆ, SKORO U NIEJ KOMUNIKATYWNOŚĆ JEST PRAWIE ZEROWA? Z nikim poza mną teraz (bo musiała) nie wymieniła nawet kilku zdań, powie tylko hej, bo wypada. Wiecznie milcząca i wydająca się kompletnie niezainteresowana, ale to dokumentnie interakcjami społecznymi. Jest bardzo inteligentna, jak się okazuje, robi swoje i idzie. Nie, że geniusz, ale zaskakująco inteligentna. Nawet wygłasza swoje seminarium, ale NIGDY, ale to nigdy nie popatrzyła na żadną z nas trzech osób na sali - patrzy gdzieś gdziekolwiek indziej. A jak jest z ludźmi to jak przed egzekucją byle wytrwać, choć tak na pierwszy rzut oka nie wygląda na zestresowaną bardzo tylko taka odcięta od innych..... ONA MNIE TAK DENERWUJE. Nieuchwytna taka za murem, jak mam zaliczać ćwiczenia laboratoria, a potem dogadywać się z pisaniem sprawozdań z wykonywaniem ćwiczeń na zajęciach z kimś takim ? Ja się dziwnie już przy niej czuje...BARDZO PROSZĘ O PORADĘ I O SPOSÓB NA KOLEŻANKĘ, ABY BYŁO LEPIEJ DLA NAS OBU. Chociaż trochę. Jak ją "rozkręcić? Dodam jeszcze tylko, że ona nienawidzi dotykania, odkryłam to, jak chciałam jej okazać serdeczność, aby zachęcić do siebie, aby właśnie lepiej nam się pracowało i mnie polubiła, zaufała i tak przywitać się takim gestem lekkim uściskiem małym tulasem ... i chciałam ja jedną ręką tak troszkę objąć, tak za ramie przyjacielsko, to odepchnęła mnie i tyle po kontakcie było w tym dniu - a co najdziwniejsze jeszcze tego samego dnia oddała sprawozdanie za nas dwie bez najmniejszego problemu i bardzo jej dziękowałam a ona "ok nie ma problemu". Ona sama napisała, a ja prezentacje wygłaszałam za nas dwie (TU SIĘ W JEDNYM od razu dogadałysmy - ze ja wygłaszam i robię slajdy, a ona pisze sprawozdania - tak zaproponowałam na początku, bo ja nie mam problemu z wygłaszaniem a ona z pisaniem - od razu powiedziała krótko : "OK" ). I naprawdę niby nie jest bardzo dziwna, ale jednak, niekontaktowa i mnie to do szału doprowadza. Ja zawsze mówiłam, że mam nie wiele znajomych, że samotnik, bo mam tylko 6 osobową ekipkę od lat i chodzimy jeździmy koncerty itd..... ale chyba jednak patrząc na koleżankę, to mam dobre życie towarzyskie. Z JEDNEJ STRONY MNIE DENERWUJE ONA, Z DRUGIEJ JEST MI JEJ BARDZO ŻAL. Po prostu żal w taki sposób, że chciałabym jej pomóc. BARDZO PROSZĘ O PORADĘ JAK Z NIĄ PRACOWAĆ I PRZY OKAZJI POMÓC ? Przepraszam, że się rozpisałam, ale mnie to zaczyna stresować.
Magdalena Bilińska-Zakrzewicz

Magdalena Bilińska-Zakrzewicz

Dzień dobry, 

widze, ze ta sprawa faktycznie nie daje Pani spokoju. Pospiesze wiec z kilkoma informacjami, które przychodzą mi do głowy. Co do Pań wzajemnej współpracy: chyba najlepiej powiedzieć wprost o swoich obawach co do współpracy i zaproponować konkretny podział obowiązków (już się sprawdził) i konkretna formę wymiany informacji/komunikowania się (może wspólnie ustalicie komunikacje droga mailowa ? Lub jedna przerwę w tygodniu/miesiącu na omawianie postępów projektu? ). Warto, aby Pani w takiej rozmowie wyraziła swoje potrzeby i oczekiwania co do współpracy w ramach laboratoriów tak, aby Pani koleżanka miała jasność co do nich. Nie oznacza to oczywiście, ze zdecyduje się/będzie w stanie je wszystkie spełnić, ale przynajmniej nie powstaną niedomowienia. 
Co do relacji koleżeńskich, a tym bardziej pomocy: z Pani opisu nie widzę żadnych przesłanek wskazujących, aby koleżanka prosiła/oczekiwała pomocy. Ludzie są rozni i różnie funkcjonują- jedni maja większe zapotrzebowanie na kontakty z ludźmi, inni mniejsze. Rozumiem, ze nie ma Pani informacji na temat życia osobistego koleżanki? Może ma jakieś bliskie osoby? Nie da się pomoc komus w tym, w czym my sami uznajemy, ze on potrzebuje pomocy. Być może Wasza współpraca z czasem zacieśni relacje i dowie się Pani więcej na temat koleżanki/jej życia/jej potrzeb. Gdyby natomiast działo się z koleżanka coś niepokojacego: zauważyła Pani, ze jest mocno depresyjna lub okalecza się itp czyli są przesłanki aby sadzić ze boryka się z jakimiś psychicznymi problemami może Pani podjąć próbę rozmowy w tym temacie. 
Powodzenia Magdalena Bilinska Zakrzewicz 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

pracoholizm

Darmowy test na uzależnienie od pracy (aut. Bryan E. Robinson)

Zobacz podobne

Nie mogę pogodzić się z tym, że muszę pracować, dla mnie to czysta strata czasu i marnowanie życia.
Nie mogę pogodzić się z tym, że muszę pracować, dla mnie to czysta strata czasu i marnowanie życia - praca na produkcji. Do pracy chodzę z przymusu i tylko dlatego, że potrzebuję pieniędzy. Z zazdrością patrzę na kobiety, które siedzą w domu. Niestety jestem zmuszona do pracy zmianowej z powodu małych dzieci. Jestem raczej mało komunikatywna i nie mam dużej potrzeby kontaktów z innymi ludźmi. Jak zmienić swoje podejście, tak by mi się chciało, a nie bym traktowała pracę jak karę za grzechy i czuła się jak niewolnik.
Decyzja o rozstaniu czy przywiązanie? Zmagania z trudnymi emocjami w związku na emigracji

Od 3 lat mam narzeczonego, z którym mieszkamy razem (zamieszkaliśmy razem zaraz po zaręczynach, wyjechałam razem z nim za granicę i mieszkamy na mieszkaniu agencyjnym), zanim zamieszkaliśmy razem, nasz związek był szybki(?). Zaczęliśmy się spotykać w październiku, w lutym zabrałam go na wakacje z okazji walentynek i wtedy się oświadczył (tak naprawdę dzień przed wyjazdem, jak był pijany na umór u mnie w domu, bo podejrzewałam go o zdradę, a był kupić pierścionek), ale nieważne… żyło nam się dobrze, jak zamieszkaliśmy razem, okazało się, że jego przeszłość odbiła na nim piętno, awanturował się do takiego stopnia, że dochodziło do szarpania, niszczenia rzeczy itp tak minęły 2 lata (od roku już nie ma takich awantur, zmienił się bardzo, ale dalej ma czasami wybuchy złości) było wiele sytuacji gdzie byłam na skraju, myślałam o rozstaniu wiele razy, ale za każdym razem jak chciałam wpadał w furię raz prawie wjechał do rowu, bo jechał samochodem po tym, jak rozmawiałam że chce się rozstać odstawiał po prostu cyrki a ja płakałam i zawsze łagodziłam wszystko, zaraz jak widziałam te nerwy i desperację za każdym razem tak samo nie umiałam odejść i w poprzednich związkach też tak miałam, nigdy nie umiałam odejść. W moim domu w młodości były problemy alkoholowe, nie miałam za dobrych relacji z rodzicami, często po prostu wychodziłam z domu zdarzało się i tak, że na kilka dni… zaczęłam z nim być, bo jak się poznaliśmy wiele lat temu, to coś poczułam i tak on został w mojej głowie ja byłam za młoda, ale nigdy jakoś bardzo go nie kochałam po prostu taki sentyment, że był pierwszym chłopakiem którego pocałowałam itd nasz kontakt zerwał się a po paru latach się spotkaliśmy i właśnie zaczęliśmy być razem, ale w trakcie tego kiedy nie mieliśmy kontaktu, dużo się działo w moim młodzieńczym życiu. Byłam w bardzo przemocowym związku, stety zakończył się odsiadką mojego byłego partnera w więzieniu, miesiąc po tej sytuacji poznałam człowieka nazwijmy go Pan K. Wspaniały człowiek jego jedno spojrzenie paraliżowało mnie a stres jaki czułam przy nim to był szczyt, jakbym miała wziąć udział w grze na śmierć i życie to była cudowna, lecz bardzo bardzo krótka znajomość spotkaliśmy się parę razy spędzić czas, po czym doszło do pocałunku i już następnego spotkania nie było ale kontakt znikomy został wiedziałam i czułam że nie jestem mu obojętna a ja kochałam go jak wariatka potrafiłam siedzieć kilka godzin na ławce obok przystanku żeby zobaczyć jak wraca z pracy ale nie inwigilowałam go wiedziałam że jak będzie chciał sam się odezwie kontakt jakiś był czasami pisaliśmy sugerował mi kilka razy że mu się podobam że tęskni że chciałby żebym z nim była itp ale nasze spotkania zakończyły się tym że napisał do mojej koleżanki „ co to za dziewczyna jak daje się całować po tygodniu znajomości” i to we mnie zostało potem spotkaliśmy się jeszcze ze dwa razy na przestrzeni pół roku powiedział mi że się boi zaufać że został skrzywdzony i nie jest gotowy ja okej tylko że tak czekałam i czekałam i się nie doczekałam i wtedy pojawił się mój obecny narzeczony właściwie to nie wiem czy zaczęłam z nim być żeby zrobić panu K po złości czy naprawdę byłam tak zakochana w nim bo od tamtych sytuacji mija już 5 rok (z panem K) a ja dalej go kocham pomimo że wiem że to nie najlepszy materiał na męża to jak go spotykam czasami albo widzę jak jedzie samochodem serce staje dęba dostaje potów w głowie mi się kręci a cały świat jakby się zatrzymywał… mój narzeczony chce wrócić do Polski jak odłożymy trochę pieniędzy i kupimy dom ok 2 lat ( podkreślę też że jest starszy ode mnie o 7 lat) i wtedy bd się rozwijać itp a ja tego nie chce ale rozmowy nie pomagają bo jak poradzimy sobie jak wrócimy nie mamy nic itp ja to wiem ale i tak tego chce… chce wrócić już od dawna nie pasuje mi życie za granicą chce wrócić pracować kształcić się spełniać marzenia i tak kupić dom i założyć rodzinę ale nie będąc kolejne 2 lata za granicą… czasami mam wrażenie że mamy trochę inne perspektywy na życie… jak ja mówię o swoich planach to on się śmieje ze mnie wiem tak mam wysokie plany ale to moje własne plany nie chcę żeby ktoś je krytykował… zastanawiam się czy nie lepiej by mi było wrócić samej do Polski… ale boję się rozstania znowu się złamie i wrócę udam że nie chciałam tego itp poza tym mam wszystko za granicą musiałabym wrócić do rodziców znaleźć pracę nie wiem jakby to miało wyglądać teraz mam dobre kontakty z rodzicami ale to co było kiedyś zostawiło na mnie swoje piętno… jak miałam 14 lat rodzice zabrali mnie do psychologa a potem psychoterapeuty bo tam zostałam skierowana zdiagnozowano u mnie stany lękowe i depresyjne i po tylu latach stwierdzam że stany lękowe się bardzo pogłębiły czasami boję się nawet powiedzieć co myślę komuś że zacznie na mnie krzyczeć albo się śmiać na codzień jestem otwarta do ludzi lubię towarzystwo i raczej bym powiedziała że jestem duszą towarzystwa ale są momenty kiedy się bardzo boję z narzeczonym jak życie na codzień boję się nawet czasami powiedzieć co chce np jak każe mi wybrać co zjemy czy gdzie pójdziemy boję sie że zaraz mnie skrytykuje albo zwali winę na mnie na koniec… myślę że powinnam się skonsultować z lekarzem ale teraz jestem strasznie zależna nie pracuje, boję się odejść i nie wiem czy sama tego chce w końcu może ja go kocham tylko tak wygląda milosc(?) a może to przywiazanie(?) nie wiem co robić…

Czy jestem spóźniona w życiu? Porównywanie się i odczuwanie presji społecznej

Witam, nazywam się Sara mam 23 lata. Zdecydowałam się tutaj napisać, ponieważ chciałabym uzyskać trochę zrozumienia, nową perspektywę, ponieważ mam ciągle wrażenie, że jestem do tyłu w życiu. W sumie mogę powiedzieć, że zaczęło się od liceum, jak nie wcześniej. Byłam ambitną osobą ,odkąd pamiętam, bardzo chciałam dostać się do dobrego liceum, na wymarzone studia. Jednak pomimo starań i czasu poświęconego wyniku nie udało mi się otrzymać wystarczających wyników z matury. Dostałam się na studia zaoczne z psychologii. Przez ostatnie trzy lata pracowałam na produkcji, trochę w gastronomii, a na studia dojeżdżałam w weekendy. Mam wrażenie, że wszyscy ludzie wokół mnie (szczególnie moja była przyjaciółka, do której bardzo się porównuję, która dostała się na studia dzienne, mieszkała w akademiku, potem w wynajmowanym pokoju) już się wyprowadzili od rodziców, mają życie studenckie, grupke znajomych, realizują swoje marzenia. Od zawsze chciałam pojechać na eramusa i początkowa nie sądziłam, że może się to udać, ale tym razem los się do mnie uśmiechnął i udało mi się wyjechać do Hiszpanii. Właśnie zaczynam semestr, nową przygodę, lecz zauważyłam, że znowu zaczynam się porównywać, że za późno wyjechałam, że mogłam wcześniej, ponieważ wszystkie osoby, które tutaj poznaje mają 19-22 lata. Wiem, że to może głupie, ale strasznie mnie to męczy i mam wrażenie, że zmarnowałam swoje lata młodości, że nie udało mi się usamodzielnić, że teraz na jakąś wyprowadzkę lub choćby drugie studia, czy spełnianie innych marzeń jak np. podróżowanie autostopem jest już za późno, ponieważ kogo nie spotykam to ma to już za sobą, ma już skończone studia i wiele doświadczeń za sobą. Czuję się ciągle zagubiona pod wieloma względami, mam małe doświadczenie w związkach, a jeśli chodzi o znajomych to to różnie bywa, poznaję mnóstwo osób, jednak z nikim nie mogę powiedzieć, że bliżej się przyjaźnie, z łatwością nawiązuje kontakty, jednak jeśli chodzi o ich utrzymanie jest gorzej. Mam wrażenie, że gdy ktoś się do mnie dłużej nie odzywa to mnie lubi lub udaje i chce się zdystansować. Dlatego trudno mi wychodzić z inicjatywą (choć robię to pomimo lęku) jednak i tak czuję się wciąż samotna. Myślałam o tym, żeby po erasmusie spróbować wyprowadzki do miasta i znaleźć pracę, wydaje mi się, że dzięki temu mogłabym być bliżej ludzi. Jednakże jestem bardzo związana z moją rodziną, bardzo ich kocham i wioskę, w której mieszkam, jestem otoczona naturą. Mam jednak wrażenie, że jest trochę na to za późno, że inni zrobili to wszystko wcześniej…

Czy w mojej pracy doświadczam mobbingu czy seksizmu? Jak to rozpoznać?
Zaczynam się gubić, bo nie wiem, czy to, co przeżywam w pracy, to mobbing, czy może po prostu seksizm. Często czuję się dyskryminowana, ale nie wiem, czy to przypadkiem nie moje przewrażliwienie. Szef z góry zakłada, że nie potrafię czegoś zrobić, tylko dlatego, że jestem kobietą. Z drugiej strony, nie mogę powiedzieć, że są to bezpośrednie wyzwiska czy obelgi, bo tak nie jest i sama już nie wiem..
Test dyskalkulii i test osobowosci - jak wyglada poprawka i dlaczego dostalam skierowanie?
hej ogolnie mam pytanie, nie wiem czy to odpowiednie miejsce, ale w kwietniu bylam na tescie dyskalkulii, podobno poszło mi tragicznie, gorzej niz w 3 klasie podstawowk. jutro ide na poprawkę i dodatkowo skierowano mnie na test osobowosci. i zastanawia mnie jak to bedzie wygladalo? i dlaczego skierowano mnie na test osobowosci? dziekuje bardzo z goryza odpowiedzi! 🤍🤍
samorealizacja

Samorealizacja – jak ją osiągnąć i dlaczego jest ważna?

Odkryj, jak osiągnąć samorealizację i dlaczego jest ona kluczowa dla Twojego dobrostanu? Poznaj praktyczne kroki, które pomogą Ci wykorzystać pełnię swojego potencjału i osiągnąć życiową satysfakcję. Zacznij swoją podróż ku samorealizacji już dziś!