
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, zaburzenia lękowe, związki i relacje
- Wstyd po rozwodzie...
Wstyd po rozwodzie z powodu zdrady i lęk przed spotkaniem byłej żony z nową partnerką
Anonim
Jakub Butkiewicz
Szanowny Panie,
emocje, zwłaszcza trudne takie jak wstyd czy strach, informują nas naszych potrzebach, wartościach i granicach, są nam potrzebne. Spotkania z psychologiem mogłyby pomóc Panu "rozszyfrować" co faktycznie stoi za tymi emocjami i jak sobie z nimi radzić. Pozbywanie się ich "za wzelką cenę" nie jest najlepszym rozwiązaniem. Specjalista, mógłby Panu pomóc poeksprolować kontekst tych emocji + zobaczyć co się wtedy z Panem dzieje na poziomie poznawczym i behawioralnym.
Pozdrawiam serdecznie
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Jadwiga Kolebuk
Dzień dobry,
Odnosząc się do tego co Pan przeżywa , widzę , że nie chodzi tylko o „przeszłość”, ale o coś, co nadal bardzo realnie wpływa na Pana życie tu i teraz. Ten wstyd i lęk, o którym Pan pisze, często pojawiają się wtedy, gdy nie do końca zostało w nas „domknięte” to, co się wydarzyło. Z jednej strony chce Pan iść dalej, budować nową relację, z drugiej – pojawia się napięcie, jakby coś Pana zatrzymywało. Ten wstyd może być sygnałem, że nadal nosi Pan w sobie poczucie winy i obawę przed oceną – zarówno ze strony byłej żony, jak i innych ludzi. Proszę pamiętać , że pomimo błędów ma Pan prawo układać sobie życie dalej . Często w takich sytuacjach ważna jest właśnie praca nad poczuciem winy.
Pozdrawiam
Marta Lotysh
Dzień dobry
Polecam terapię w nurcie CBT lub EMDR w celu przepracowania poczucia winy i wstydy oraz zniżenia wrażliwości na sytuacje publiczne związane z wyjściem z partnerką na miasto. Pozdrawiam, Marta
Karolina Grabka
Dzień dobry :)
Strach przed spotkaniem byłej żony często wynika z wyobrażeń o jej reakcji lub o tym, jak Pan sam by się wtedy poczuł - zawstydzony, oceniony, winny. Problemem staje się więc nie samo spotkanie, lecz przewidywana ocena i własny osąd wobec siebie. Aby sobie z tym poradzić, pomocne bywa stopniowe oswajanie tej sytuacji zamiast jej unikania - na przykład wychodzenie z partnerką najpierw w miejsca, które kojarzą się z większym poczuciem bezpieczeństwa.
Pozdrawiam i życzę powodzenia,
Karolina Grabka
Bożena Nagórska
Szanowny Panie, poczucie wstydu i lęk przed konfrontacją z byłą żoną są naturalną konsekwencją trudnych okoliczności, w jakich zakończyło się Pana małżeństwo, i świadczą o tym, że proces emocjonalnego domykania przeszłości wciąż trwa. Wstyd często pełni funkcję sygnału, że podjęte niegdyś decyzje były niezgodne z Pana systemem wartości, jednak pielęgnowanie go przez dwa lata po rozwodzie zaczyna działać destrukcyjnie na Pana obecne życie i nową relację.
Warto uświadomić sobie, że lęk przed „wyjściem na miasto” to w rzeczywistości obawa przed oceną społeczną i powrotem bolesnych wspomnień, na które nie czuje się Pan jeszcze gotowy. Kluczem do poradzenia sobie z tym strachem jest oddzielenie przeszłego błędu od Pana obecnej tożsamości – fakt, że zawiódł Pan w poprzednim związku, nie odbiera Panu prawa do budowania nowego, szczęśliwego życia. Proszę spróbować oswajać tę przestrzeń małymi krokami, skupiając się na budowaniu więzi z nową partnerką, zamiast na potencjalnych scenariuszach spotkania byłej żony. Akceptacja faktu, że takie spotkanie może się zdarzyć i że ma Pan prawo czuć się wtedy niekomfortowo, paradoksalnie pomaga obniżyć napięcie i odzyskać poczucie wolności w dokonywaniu codziennych wyborów.
Pomyślności
Bożena Nagórska
Karolina Rzeszowska-Świgut
Dzień dobry.
To, co Pan opisuje, jest bardzo ludzkie i zrozumiałe. Wstyd i strach, które Pan czuje, nie są oznaką słabości. Są dowodem na to, że jest Pan człowiekiem, który rozumie wagę tego, co się wydarzyło, i który wziął za to odpowiedzialność. To już jest coś ważnego.
Wstyd po zdradzie często działa jak cień — nie znika automatycznie z chwilą, gdy życie zaczyna się układać na nowo. Towarzyszy nam w miejscach publicznych, w spojrzeniach innych ludzi, w wyobrażeniu o tym, co myślą znajomi czy była partnerka. Problem w tym, że ten wstyd bardzo często jest nieproporcjonalny do rzeczywistości — większość ludzi wokół Pana żyje swoimi sprawami i nie ocenia Pana tak bezlitośnie, jak Pan ocenia siebie. To, co Pan przeżywa w środku, jest dużo głośniejsze niż to, co istnieje na zewnątrz.
Strach przed spotkaniem byłej żony to osobna sprawa i warto ją tak potraktować. To nie jest strach przed niebezpieczeństwem — to strach przed konfrontacją z własnym poczuciem winy, które jeszcze nie zostało do końca przepracowane. Można żyć z tym strachem latami, unikając pewnych miejsc i sytuacji — albo można powoli, małymi krokami, zacząć go oswajać. Unikanie nigdy nie leczy lęku, tylko go podtrzymuje.
Nowa relacja, którą Pan buduje, zasługuje na to, żeby rozwijać się w pełnym świetle — nie w cieniu wstydu i ukrywania. Ta kobieta wybrała Pana takiego, jakim Pan jest teraz, ze wszystkim, co Pan przeżył. To jest jej świadoma decyzja i warto jej zaufać.
Jeśli te uczucia są na tyle silne, że blokują Pana codzienne funkcjonowanie i relację — naprawdę warto rozważyć rozmowę z psychologiem lub psychoterapeutą. Nie dlatego, że coś jest z Panem "nie tak", ale dlatego, że wstyd i poczucie winy, które nie są przepracowane, potrafią ciążyć bardzo długo i odbierać radość z życia.
z poważaniem Karolina Rzeszowska-Świgut
psycholog, psychotraumatolog
Daria Składanowska
Dzień dobry,
to, co Pan czuje – wstyd i lęk – jest zrozumiałe w kontekście tego, co się wydarzyło i jak Pan to dziś przeżywa.
Widać, że ma Pan w sobie dużo refleksji i świadomości swoich działań, a to ważny krok.
Jednocześnie zasługuje Pan na to, żeby budować swoje życie dalej i być w relacji, która jest dla Pana ważna. Te emocje mogą jeszcze przez jakiś czas wracać, ale nie oznaczają, że nie ma Pan prawa iść dalej.
Jeśli czuje Pan, że to Pana blokuje, rozmowa z psychologiem, terapeutą może pomóc to spokojnie poukładać i zmniejszyć ten ciężar, który Pan teraz nosi.
Pozdrawiam,
Składanowska Daria
Psycholog, Doradca zawodowy
Weronika Trojan
Dzień dobry,
To co Pan opisuje może wynikać z faktu “niedomknięcia” przeszłości. Emocje takie jak wstyd, strach mogą wskazywać na poczucie winy, które dalej Pan doświadcza. Warto się nad nimi zatrzymać ponieważ mogą informować o naszych potrzebach i granicach. Ważne jest również to, że ma Pan prawo wchodzić w nowe relacje i układać życie na nowo. Pomocne może być spotkanie z psychologiem, który pochyli się nad poczuciem winy i pomoże przepracować trudne emocje i lęk.
Pozdrawiam
Weronika Trojan
Kinga Osmulska
Dzień dobry,
to, co Pan czuje, ma sens w kontekście tego, co się wydarzyło. Wstyd po zdradzie i rozwodzie często zostaje na długo i potrafi pojawiać się właśnie w takich sytuacjach – gdy ma Pan „wyjść do ludzi” i być widziany.
Ten lęk przed spotkaniem byłej żony nie musi dotyczyć tylko jej samej, ale też tego, jak Pan widzi siebie w tej historii. To może być trudniejsze niż sama sytuacja.
Warto zauważyć, że jednocześnie jest Pan w nowej relacji i chce Pan iść dalej. To oznacza, że jakaś część Pana jest już w innym miejscu, nawet jeśli emocjonalnie coś jeszcze „trzyma”.
To uczucie wstydu nie znika od razu – często potrzebuje czasu i przeżycia go, a nie unikania.
Pozdrawiam,
Kinga Osmulska
Psycholog, Psychoterapeutka
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Uważam, że to, co Pan czuje, jest bardzo ludzkie...wstyd po zdradzie potrafi długo zostawać i „zatrzymywać” człowieka, nawet kiedy chce już iść dalej i budować coś dobrego. Jednocześnie sądzę, że sam fakt, że Pan to widzi i nie ucieka od odpowiedzialności, jest ważnym krokiem w stronę zmiany, a nie powodem, by siebie dalej karać.
Może pomogą Panu takie pytania do refleksji:
Za co dokładnie czuję wstyd: za swoje konkretne czyny czy za to, jak siebie teraz oceniam jako człowieka?
Czy zrobiłem już coś, by wziąć odpowiedzialność i zamknąć tamten rozdział (w sobie, nie tylko formalnie)?
Czego tak naprawdę się boję przy spotkaniu byłej żony: jej reakcji czy własnych emocji?
Jakim partnerem chcę być teraz i co już robię inaczej niż kiedyś?
Czy pozwalam sobie na nowe życie, czy wciąż „odpracowuję karę”?
Według mojej opinii wyjście do ludzi z nową partnerką to nie tylko konfrontacja z lękiem, ale też symboliczny krok w stronę nowego etapu. Warto robić to powoli, w swoim tempie ale nie zatrzymywać się w miejscu, bo wstyd nie znika od unikania, tylko od przeżycia i nadania mu sensu.
Wszystkiego dobrego.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka

Zobacz podobne
Nie mam się komu wygadać, więc muszę się tutaj wygadać. Jestem w ciężkim stanie, mam straszny nerwoból i jest mi ciężko funkcjonować. Muszę zacząć od mojego męża.
Kilka miesięcy temu okazało się, że jest narkomanem i oszukiwał mnie przez cały nasz związek, ale to chyba nawet nie jest najgorsze w tym wszystkim. O wiele gorsze od tego jest jego zachowanie na co dzień. Wieczne karanie ciszą i obrażanie się. Rozdrażnienie, którego doświadcza co chwilę i które wyładowuję na mnie. To jest naprawdę ciężki przypadek, bo on wydaje się wszystkim być perfekcyjnym mężem. Nie krzyczy, nigdy nie podniósł na mnie głosu. Nie ubliża. No ktoś by pomyślał idealny mąż, ale czasem wolałabym, żeby mnie wyzwał, niż tak traktował. Ciągle coś mu nie pasuje, humor mu się potrafić zmienić 3 razy w ciągu 5 minut. Gdy coś nie pójdzie po jego myśli albo gdy po prostu postanowi, że będzie niezadowolony, staje się naprawdę okropny, oschły, chamski i jego zachowanie jest wobec mnie bardzo nie w porządku. Ja oczywiście staram się mu podporządkować. Jestem miła i próbuje zrobić wszystko, żeby już się nie gniewał, ale nigdy mi się to nie udaje.
Wtedy on staje się jeszcze gorszy. Wtedy jak mówi do mnie, to używa bardzo chamskiego tonu i daje mi do zrozumienia, że jest „zły”, traktuje mnie wtedy jak marionetkę.
Wyżywa się na mnie, aż do momentu, gdy nie poprawi sobie humoru. Jego mimika twarzy wtedy wykazuje dużą złość i niezadowolenie. Ton głosu jest zmieniony. Robi się złośliwy. Humor może mu poprawić mała rzecz, która nagle sprawi, że będzie przez chwilę zadowolony, ale musi być to coś, na co on ma ochotę, ale nie na długo, zaraz jego stan znów wraca i znów jestem tresowana. Może to być na lotnisku, w samolocie, na basenie z dzieckiem, w samochodzie, w biurze, w sklepie tak naprawdę wszędzie. Ja wtedy staram się mu poprawić humor i tłumie wszystkie swoje emocje w środku, bo przecież muszę być posłuszną i potulną żoną i nie jestem złośliwa, więc staram się go pocieszyć. Przez 5 lat nie wyszło mi to ani razu, w takim jest wtedy stanie. To się zdarza bardzo często.
Prawie codziennie, a ja z dnia na dzień gasnę jak duży rozpalony płomień, na którego ktoś wylewa wodę i próbuje go ugasić. Pomimo że płomień nie chce być zgaszony, nie potrafi krzyknąć ani poprosić o pomoc. Znoszę to od lat, dokładnie od 5 lat.
Teraz on mówi, że jest to przez jego narkomaństwo.
Mąż podjął leczenie i jest po terapii zamkniętej i dalej uczestniczy w terapii. Myślę, że mogłam stać się ofiarą przemocy psychicznej i dlatego moja psychika już tego nie wytrzymuje i daje o sobie znać poprzez moje ciało. Proszę o radę i opinie

