Emilia Jędryka
Droga Autorko,
Pani emocje są całkowicie zrozumiałe. W tej sytuacji nie chodzi tylko o zazdrość, ale o granice, zaufanie i poczucie bezpieczeństwa w relacji.
To, co się wydarzyło wcześniej – zdrady emocjonalne, rozstanie, powroty – mogło sprawić, że teraz jest Pani bardziej wyczulona na sytuacje, które przypominają tamte doświadczenia. I to zupełnie naturalne. Relacja, w której ktoś wcześniej naruszył zaufanie, wymaga szczególnej uważności i pracy z obu stron, żeby odbudować poczucie bezpieczeństwa.
Teraz jednak wygląda na to, że Pani chłopak, zamiast dbać o Pani komfort i wspólnie ustalać, co jest dla Was akceptowalne, postawił swoje potrzeby na pierwszym miejscu. Rozmowa o "ograniczaniu jego wolności" brzmi jak przerzucenie odpowiedzialności za jego działania na Panią – jakby to Pani była tą, która ma się dostosować. Tymczasem granice w związku ustala się wspólnie i ważne jest, żeby obie strony czuły się w nim dobrze.
Jeśli ma Pani wątpliwości, czy to "tylko zazdrość", można sobie zadać pytanie: Czy w tej relacji czuję się szanowana, wysłuchana i bezpieczna? Czy Pani chłopak realnie pracuje nad odbudową zaufania, czy tylko mówi, że się zmienił, a potem wraca do podobnych zachowań?
Nie musi Pani tłumić swoich uczuć ani wmawiać sobie, że coś jest w porządku, jeśli wewnętrznie czuje Pani inaczej. Może warto zastanowić się, czy ta relacja daje Pani to, czego Pani potrzebuje – wzajemne zaangażowanie, szczerość, poczucie bezpieczeństwa – czy raczej powoduje więcej bólu i niepewności.
Pozdrawiam serdecznie,
Emilia Jędryka















