Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Zdiagnozowano u mnie IBS niedawno i nie wiem, czy ma to coś z tym wspólnego. Od paru tygodni przy najmniejszym szmerku dostaję szybkiego bicia serca

Witam. Zdiagnozowano u mnie IBS niedawno i nie wiem, czy ma to coś z tym wspólnego. Od paru tygodni przy najmniejszym szmerku dostaję szybkiego bicia serca, drżenia rąk i jest mi słabo. Boję się, mam paniczny strach. W nocy jest najgorzej. Gdy idę do sklepu i widzę ruchome schody, również dostaję ataku paniki.
Katarzyna Bigus

Katarzyna Bigus

Rozumiem, że zastanawia się Pani czy zdiagnozowane dolegliwości fizyczne (IBS) u Pani są związane/łączą się z przeżywanymi przez Pani atakami lęku (paniki). Aby przyjrzeć się temu bliżej, głębiej może rozważyć Pani konsultację psychoterapeutyczną, która pozwoli zrozumieć to co Pani przeżywa. Powodzenia

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Magdalena Słupek

Magdalena Słupek

Dzień dobry, opisane przez Panią objawy mogą mieć różne przyczyny. Warto byłoby skonsultować się z lekarzem psychiatrą. Może on zlecić dodatkowe badania i ustalić dalsze postępowanie. Polecałabym równolegle konsultacje z psychoterapeutą. Pozdrawiam serdecznie, Magda Słupek
fobia

Darmowy test na fobię społeczną (Skala lęku społecznego Leibowitza)

Zobacz podobne

Jak radzić sobie z brakiem pewności siebie i lękiem społecznym?
Mam wiele problemów, mam wrażenie,że dźwiganie ich z roku na rok staje się coraz cięższe, jest mi ciężko psychicznie tak poprostu już żyć na codzień, jestem bardzo nieśmiała, brak mi pewności siebie totalnie, w sumie jak widzę osobę, która jest pewna siebie, a jest przy kości lub przeciętna z wyglądu, to aż jestem zła, bo nie rozumiem tego, jakim cudem tak można, od kiedy pamiętam mam takie przeświadczenie w głowie , że ludzie ładni są lepsi oni mogą być pewni siebie, zawsze takich osób się bałam, tych śmiałych i pewnych siebie, potrafiłam się świetnie dogadywać z osobami, które były skromniejsze, miłe, sympatyczne, dobre, wtedy ja czułam, że moja pewność siebie wzrasta przy osobach, które tak jak ja nie były tak pewne siebie i bardziej podatne na czyjeś zdanie. W dzieciństwie uwielbiałam się bawić lalkami Barbie, bo uważałam, że są idealne. Największym moim problemem jest strach przed wszystkim dosłownie, przed każda zmiana, pamiętam, że jak na studiach kiedyś miałam coś przeczytać na forum jakiś referat to płakałam, wertowałam internet jak to zrobić, na myśl że wychodzę na środek i czytam tekst z kartki, a wszyscy się na mnie patrzą cała się trzęsłam, no i doszło do tego mojego wystąpienia i oczywiście masakra, tak mi się trząsł brzuch przy oddychaniu, że przez bluzkę było widać, ręce mi się trzęsły, głos drżał i załamywał, brakowało mi tchu , a twarz była rozpalona. Nie wiem czemu tak się dzieje, to straszne. Bardzo przejmuje się opinią innych ludzi, jak wychodzę z dziećmi na spacer, zwracam uwagę czy ktoś na mnie patrzy, a jak ktoś się dziwnie spojrzy to od razu wydaje mi się że to moja wina, że powiedziałam coś nie tak, zrobiłam coś nie tak, jeśli chodzi o spotkania rodzinne u mnie czy męża to już w ogóle tragedia, rozmyślam ileś czas wstecz co będzie, jak to będzie żebym nie powiedziała nic głupiego, żeby nikt mnie o nic nie zapytał co będzie wymagało dluzszej wypowiedzi niż kilka słów, wstydzę się być sobą przy innych ludziach, jak ktoś podchodzi do mnie natychmiast się oddałam, bo nie umiem rozmawiać z kimś tak blisko i patrzeć w oczy, jak mówię coś do kogoś patrzę w różnych kierunkach, jak się wstydzę to bardzo dużo się śmieje, nie potrafię mieć poważnej komu, niektórzy mogą myśleć, że jestem bardzo roześmiana osoba i pozytywnie nastawiona, inni mogą myśleć,że dziecinna bo śmieje się nawet przy poważnych tematach, a ja tak reaguje na nerwy i nieśmiałość i stres, w sumie nie potrafię i nawet nie wiem jak to jest być sobą przy innych ludziach, nawet przy moich rodzicach nie jestem w pełni sobą, to już w ogóle chyba szok dla każdego. Bardzo wstydzę się okazywać uczucia czy to przy ludziach czy to słowne czy poprzez czule gesty, nie wyobrażam sobie że przy załóżmy rodzinie męża podchodzę do niego i przytulam go, albo na spotkaniu z koleżanką daje mężowi buziaka w życiu, jeśli chodzi o dzieci, w domu mówię im milion razy jak bardzo ich kocham i przytulam ciągle, bez przerwy wręcz okazujemy sobie uczucia, a przy ludziach jest ta blokada jestem bardziej wstrzemięźliwa. Mam 32 lata i tak ciężko mi z tym że poza domem nie jestem sobą, przez to wydaje mi się, że jestem gorsza od innych, którzy potrafią korzystać z życia, cieszyć się nim, kochać siebie , mieć marzenia i je spełniać, kochać życie, być sobą i nie przejmować się opinią innych, bo ja nie potrafię zupełnie. Uprzedze pytanie prawdopodobnie: w swoim wyglądzie od zawsze nienawidzilam swojego nosa, który jest bardzo duży, siostra zawsze mi powtarzała nie myśl o tym, bo inni tego nie widzą, że to w mojej głowie, a jak nie będę o tym mówić to i nikt o tym nie pomyśli, no i nie sprawdziło się, moja pierwsza miłość w 1 klasie gimnazjum, napisał kiedyś do mnie list, w którym (nie pamiętam całej treści)ale zawarte było zdanie o tym, że mam duży nos, to było bardzo dawno nie pamiętam jaki h dokładnie słów użył, czy nos jak kartofel czy coś w tym stylu, nie muszę mówić jak to przeżyłam. Jakiś czas później kolega całkiem nieświadomie tak poprostu w rozmowie zapytał czy u mnie w rodzinie to wszyscy mają takie duże nosy... W dzieciństwie to były tylko dwie takie sytuacje, albo az...Jak poznałam swojego obecnego męża, to na początku zamieszkania razem, też wypalił któregoś razu zupełnie nieświadomie, poprostu jest taki mocno szczery, coś w stylu, że mam stosunkowo duży nos. Wtedy się strasznie popłakałam, pamiętam, mimo, że upłynęło 10 lat. Od kiedy pamietam chowam ten nos jak tylko mogę, np. nigdy nie wstawiam zdjęć gdzie widać mnie z profilu, a do ludzi zawsze staram się odwracać, by twarz była przodem, jak przechodzę przez pasy to automatycznie odwracam się od kierowców, lub do nich, bez sensu nawet nie wiem co to za ludzie, ale robię tak od kiedy pamiętam, zawsze i wszędzie o tym nosie pamiętam, jak ktoś na mnie patrzy w sklepie, to od razu myślę, że patrzy na mój nos... Coraz ciężej mi z tym wszystkim żyć, prosze o pomoc, niestety na terapię mnie nie stać, na chwilę obecną przebywam na urlopie wychowawczym...
Jak radzić sobie z OCD?

Jak radzić sobie z OCD?

Jak wizyta u psychiatry może pomóc w walce z depresją?
Czy wizyta u psychiatry będzie w stanie mi pomóc? Otóż przełamałem się i poszedłem na wizytę do psychoterapeuty niestety nie wiem 1 raz zdecydowałem się na taki krok i może powinienem zacząć od razu od psychiatry. Pani z którą rozmawiałem powiedziała że z moimi problemami to trzeba udać się do psychiatry bo z jej obserwacji wynikało że mam depresję co raczej się tego domyślałem. I umówiłem się na wizytę online do psychiatry problem w tym że ja naprawdę nie wierzę że mi się uda coś zmienić jestem bardzo pesymistyczny boje się wszystkiego i straciłem nadzieję na wszystko. Nienawidzę siebie porównuje się z innymi po prostu boje się że mi już się nie da pomóc nie widzę dla siebie przyszłości każdy dzień dla mnie to smutek czasami go nie ma a teraz powrócił. Po prostu trochę też nie mogę zrozumieć jak leki mają mi pomóc jak ja sam w siebie nie wierzę i strasznie siebie nienawidzę porównuje się z innymi boję się ludzi czuje się gorszy od wszystkich. Poza tym czytając czasami w internecie o tym że ludzie leczą depresję latami bardziej mnie to zmartwiło i tylko pogłębiło smutek że mi naprawdę nie da się pomóc.
Jak pokonać lęk przed nowymi wyzwaniami bez wsparcia rodziny i środków na terapię?

Mam 20lat. Boję się czegoś w życiu podjąć, bo nie mam i niestety nigdy nie miałam bezpiecznego ,,zaplecza" w postaci domu i rodziny. Wiem, że gdyby coś mi się nie udało, to zostanę z tym sama, dlatego tak trudno od lat jest mi spróbować w życiu czegoś nowego. Zawsze towarzyszy mi lęk. Czuję, że chciałabym się z tym zwrócić do psychologa, ale zwyczajnie nie mam na to pieniędzy. Niby pracuje, ale u mnie w rodzinie nigdy się nie przelewało i szkoda mi pieniędzy na wszystko.

Lęki dotyczące przyszłych zdarzeń, paraliżują i utrudniają normalne funkcjonowanie.
Witam, mam 28 lat, od pewnego okresu (nie jestem w stanie sprecyzować jak długo, co najmniej kilka lat) mam problem z różnego rodzaju lękami. Cechą wspólną ww. lęków jest prognozowanie wystąpienia negatywnego zdarzenia, np. często mam myśli, że komuś z moim bliskich stanie coś złego, wyrzucą mnie z pracy (chociaż pracuję w tej firmie ponad 2 lata) lub doświadczę innej negatywnej sytuacji. Ogólnie zdaję sobie sprawę, że każdy człowiek ma jakieś lęki, jednak w moim przypadku powodują one paraliż i utrudniają normalne funkcjonowanie. Z uwagi na wyżej opisane doświadczenia, nie prowadzę przykładowo samochodu, ponieważ obawiam się, że będę mieć wypadek lub jakieś inne nieprzyjemne zdarzenie. Leczyłem się już u kilku psychologów, psychoterapeutów, jednak nie przyniosło to skutku. Powyższe objawy nie występują cały czasy, ani cykliczne, są bardziej spontaniczne w zależności od sytuacji. PS. Napisanie rzeczowego opisu zajęło mi bardzo dużo czasu, dlatego, że mam problem z wyrażaniem swoich emocji, doznań i zrozumieniem siebie.
zaburzenia lękowe

Zaburzenia lękowe - przyczyny, objawy i skuteczne wsparcie

Zaburzenia lękowe, potocznie zwane nerwicą, to powszechny problem zdrowia psychicznego wpływający na jakość życia. Omawiamy objawy, przyczyny i metody leczenia. Sprawdź, jak rozpoznać sygnały ostrzegawcze i znaleźć profesjonalną pomoc.