Left ArrowWstecz
Dzień dobry. Mam pytanie: Znam osoby obu płci, których ulubioną zabawą jest zakładanie zabawek z sexshopu na genitalia obcych mężczyzn, (którzy nie mogą ich usunąć, bo np. są kalekami) i sterowanie nimi zdalnie podniecając się. Nie wiem co to za choroba robią to wbrew woli tych mężczyzn. Nie mam bezpośredniego kontaktu z tymi osobami tylko mogę opisać to na czacie lub forum. Jak im pomóc oni nie uważają tego za chorobę i nie chcą pomocy specjalisty. Policja nic nie pomoże, bo są poza wpływem Polskiego prawa.
TwójPsycholog

TwójPsycholog

Jeżeli kiedykolwiek ma Pan podejrzenia, że ktoś jest ofiarą przemocy seksualnej (robienie czegoś wbrew woli danej osoby, wykorzystywanie osób, które nie są w stanie się obronić) należy niezwłocznie zgłosić sprawę na Policję przynależną do danego kraju, gdzie dochodzi do w.w. przemocy. Poza informacją do danej osoby, że czyn, którego się dopuszcza, jest przestępstwem, że zgłasza Pan sprawę stosownym organom oraz zasugerowanie, że potrzebują pomocy specjalisty (po zaprzestaniu aktów przemocy), nie może Pan nic zrobić, choć wyżej wymienione czynności to już bardzo dużo. Pozdrawiam 

3 lata temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zobacz podobne

Mój chłopak mnie obrzydza - jak poradzić sobie z problemami w związku?

mój chłopak mnie obrzydza skrótowo: wygląd: otyłość, nie dba o swój wygląd i higienę seks: szybko kończy, zapomina co lubię, robi rzeczy, które mi przeszkadzają brak inicjatyw, namiętności: czuję się przy nim jak przy koledze albo dziecku, gdy mu mówię o jakimkolwiek problemie, to odpowiada, że postara się to zmienić albo że z tym nic nie da się zrobić i czasami przez krótki czas jest odrobinę lepiej, ale to tylko tymczasowa poprawa, później wraca do stanu pierwotnego długi opis Otyłość: po pójściu na siłownię z nadwagi doprowadził do otyłości 2 stopnia (do swojego jedzenia dorzucił kolejne kalorie w postaci produktów z białkiem), a z tym kolejne rozstępy, pęknięta skóra, jeszcze większy brzuch. Gdy mówię na przeróżne sposoby, czy to przez jedzenie mniejszych porcji (do tej pory je jak 2 porcje), więcej się ruszał, chodził na spacery czy robił więcej cardio, to reaguje sporą niechęcią. Mówi, że 1) sam sobie poradzi; 2) to się nie zmieni, bo zawsze był gruby Większość czasu spędza w swoim pokoju (studiuje, ale nie pracuje, mieszka dalej z rodzicami), ma bardzo mało ruchu Odnośnie jedzenia, to tekst, że pójdzie w końcu do dietetyka (po 4 latach mówienia tego dalej nie poszedł, a z wcześniejszego jadłospisu na tyle samo kcal nie korzysta), nie ma jak inaczej jeść, bo mu mama robi jedzenie Tym bardziej mi na tym zależy, bo ta choroba przekłada się na wszystkie inne aspekty życia, w tym jego pozostałe sprawy zdrowotne, a ma niespełna 25 lat. Nadpotliwość: najbardziej przeszkadza mi to w seksie. Nie mogę czerpać z tego przyjemności, cieszyć się chwilą, bo po max 10min jest już cały mokry i śmierdzi. Podobnie się to przejawia nawet, gdy tylko siedzi i nic nie robi. Jak wchodzi z dworu do mieszkania, to tak samo jest zalany cały potem i się klei Brak dbania o swój wygląd: goli się głównie, jak mu to wielokrotnie przypomnę, a z jego rzadkim myciem przy potliwości (co 2/3 dni) to szybko też robi się brzydki zapach (zwłaszcza w okolicach penisa i odbytu), niedokładnie i niewystarczająco myje zęby fryzjera też unika, nie chce, żebym ja mu skróciła, woli chodzić z włosami, które już mu do ucha wchodzą. To z kolei wpływa znowu na stan jego cery i potliwość- ma tłuste włosy i odracza to w czasie nie zwraca uwagi jak się ubiera: często na lewą stronę, długie skarpety do krótkich spodenek, do tego wyciągnięte na maxa jak podkolanówki (i miejsce na pięty ma przy kostce). Chodzi często w podziurawionych przy kroczu spodniach (niekiedy nawet całe pięści można przez nie przełożyć), majtkach czy białych bluzkach z żółtymi plamami od potu. Po zwróceniu uwagi odpowiada, że je później zaszyje, mu nie przeszkadzają albo tego nie widać (końcowo daje je mamie) Seks: niby zwraca uwagę, jak mu mówię, przypominam co lubię, ale w praktyce później nie pamięta w jaki sposób. Jest niezdarny, więc często przez przypadek mnie przygniata, co momentalnie mniejsza podniecenie. Lubię namiętny seks, ale on nie podnieca mnie tak jak lubię. Niekiedy pomija to albo robi z tego parodię/robi to w prześmiewczy sposób (na to jego argumentem jest, że lubi jak się uśmiecham/śmieję). Przez co w rolę wchodzi tylko lubrykant, bo inaczej jestem przy nim zbyt sucha. Głośno dyszy, szybko się męczy, poci, gada w międzyczasie inne rzeczy, przez co mnie to rozprasza. Jestem jego 1 dziewczyną, dlatego na wiele sposobów mówiłam w jaki sposób, kiedy może robić, co mi się podoba, a co nie. Pokazywałam, mówiłam, zapisywałam, ale z niewystarczającym skutkiem. Ma problem ze wczesnym wytryskiem, przez co łącząc te wszystkie rzeczy, po prostu nie satysfakcjonuje mnie z nim seks, czuję się przy nim obrzydzona i lekceważona Oprócz tego jest wspaniałym człowiekiem, ale do tej pory te zachowania zostały albo nasiliły się i już nie mam zbytnio pomysłu jak to rozwiązać. Z perspektywy osoby obok wygląda mi to na depresję/autyzm, ale wiadomo - tego sama nie zmienię. Dlatego proszę o porady jak moglibyśmy się z tymi rzeczami uporać, głównie ja i przestać czuć do niego odrazę i obrzydzenie przez wymienione wszystkie powyżej rzeczy (bo moja cierpliwość i siła dobiega już końca). Chcę się poczuć przy nim kobieco, jak dziewczyna, a nie wieczna nauczycielka

Po poronieniu, po czasie, mam trudność z seksem.
Witam, mam problem seksualny. Dwa lata temu poroniłam, na początku lepiej sobie radziłam z tą sytuacją i nie miałam problemu ze współżyciem z moim partnerem, chociaż zdarzały się gorsze dni, gdzie wspomnienia wzięły górę i nie doszło do niczego. Od kilku miesięcy nie kocham się z moim partnerem, za każdym razem jak ma do czegoś dojść, nie potrafię tego zrobić. Po poronieniu nie staraliśmy się o dziecko, oboje bardzo chcemy mieć dzieci i jesteśmy na to gotowi, ale sytuacja finansowa nie pozwala nam teraz na staranie się o dziecko.
Jak radzić sobie z emocjonalną huśtawką w małżeństwie i brakiem dbałości ze strony męża?

Zacznę od tego, że być może ja mam ze sobą jakieś problemy a na pewno na tle psychicznym, ponieważ strasznie zostałam skrzywdzona rok temu przez męża, a w sumie przez samą siebie - dlaczego?
Mąż dosyć często stawiał, przez 20 lat bycia razem, na życie zawodowe - praca, praca i jeszcze raz praca. Rzadko miał czas dla mnie i dzieci, zazwyczaj bywałam z dziećmi samą w domu, ciągle pranie, sprzątanie, gotowanie, czekanie aż wróci do domu - niestety zmęczony, no i zero pożytku, wiadomo. 
Zaczęłam szukać towarzystwa ludzi, z którymi pogadam, wykorzystam czas jak mąż jest w pracy, nie tylko na szmatach i garach, ale by odzywać się do ludzi. I tak się stało, iż poznałam ludzi, nie do końca fajnych, bo takich, którzy spotykają się, aby plotkować o wszystkim i o niczym, którzy pili i ćpali. Wcięłam się w ten świat, zaczęło mi pasować, razem z nimi piłam, aż się rozpiłam. 
Zaczęłam wierzyć w to, iż moje małżeństwo się rozpada, mąż tylko praca, potem filmy i spać, a ja tak naprawdę nieważna, nie było czasu, aby porozmawiać czy super spędzić czas, nawet w sferze intymnej. Nie mieliśmy dla siebie czasu, oddalałam sie od męża i doszło do tego, że wyrzucił mnie z domu. Miał dosyć moich schadzek, alkoholu i awantur. 
Popsułam sie strasznie, ledwo uszłam z życiem, chore serce, a teraz głowa popsuta przez alkohol, trauma jak mąż mnie zranił, mimo prośby wiele razy, że jestem - bądź ze mną, nie praca i praca. Rozumiem, nie ma ludzi do pracy, pieniążki potrzebne, ale można, jeśli sie chce, podzielić życie zawodowe, a prywatne - do męża nigdy to nie docierało. 
Uwielbia swoją prace po prostu. Kiedy tłumaczę, że wiecznie jestem sama, że tęsknie, nie mam do kogo sie odezwać, to jakby grochem o ścianę. Kiedy mnie wyrzucił, zaczęło do mnie docierać, co tak naprawdę w życiu jest dla mnie ważne, moje zdrowie, szczęście, prawdziwa miłość pożądanie, seks. Postanowiłam wszytko zmienić, poszłam na terapię odwykową, minął ponad rok nie piję, nie chcę, walczę z tym, żal mam do męża ogromny, lecz juz mniejszy. Wróciłam - nasze życie zaczęło się układać, chociaż mimo wszystko jakieś są przeplatane dni z męża strony. Potrafi raz pragnąć mnie, innym razem być chamski, kłamać, robić nadzieję a ja wierzę po prostu we wszystko. Że kochankę ma czy wdał się w romans, plotki poszły u niego w pracy, czemu zaprzeczał, lecz dziwne zachowania nie dają mi często spokoju. Raz czuły, kochany magia, przebudzenia w nocy zaczęło mi sie to podobać, że pożądam męża. Niestety zdarzają się sytuacje jak czegoś nie ma, a ja pożądam, w frustracji staję sie jakąś wredną i podłą osobą, wyzywam męża, robię dramy, ponieważ mam potrzeby czułości, on daje, ile może, nie mam co narzekać. Jedynie, co mnie rani i boli i wprawia o strach to to, jak mąż potrafi mnie krytykować, że jestem kretynką, pustą, głupią, nikt by ze mną nie wytrzymał, że przy mnie człowiek dostanie zawału, boi się spać itp. Następnego dnia albo od tak przeprosi albo nawet nie mówiąc, że to emocje nad nim górują. Nie wiem, co myśleć, jak popadnie w szał potrafił złapać mnie za gardło. 
Rzadko rozmawia o danych problemach, ostatnio jedyny temat rozmowy z mojej strony to jest sex, ponieważ widzę jak było kiedyś, a jak jest teraz i daje jasne sygnały mężowi, on nie słucha lub słucha jak zgaszone radio. Kiedy mówię za każdym razem słyszę od męża, że ta rozmowa go usypia. Nie mam z kim otwarcie porozmawiać, wygadać się - mam koleżankę, która zna dobrze mnie, jak i męża, jej zawsze mogę sie zwierzać i tak sie stało. 
Mąż dowiedziawszy się, że rozmawiałam z nią na nasze tematy, stwierdził, że gadam źle o nim i nagle atak nerwów - nie pozwolił do siebie podejść, odpychał. Mąż potrafi mi powiedzieć, że taki się staje agresywny przeze mnie, że ja z niego takiego robię, tłumaczę nie raz, że nie mam zamiarów, on uważa inaczej, że ja nie liczę się z nim, z jego potrzebami, a tylko patrzę na siebie. NIE, ja patrze na nas, on tego nie rozumie lub nie chce rozumieć. Sama chodzę do psychologa, jak i do psychiatry, biorę leki uspokajające, mąż kiedyś chodził ze mną na terapię małżeńską, pomogło, ale nie na długo. Teraz, kiedy proszę męża, aby też sam poszedł ze sobą, to stwierdza, iż jemu niepotrzebne, że jest zdrowy, że to ja jestem 'chora psychicznie' i powinnam się leczyć, lecz pytanie, z czego ja mam sie leczyć? Chyba z uczuć co do męża? Nie wiem, co mam myśleć. 
Mąż uważa, że tylko ja, żadna inna, że mnie tylko kocha, pożąda, a ja czasami tego nie odczuwam. Potrafi lekceważyć przykre słowa i z niczego nic sobie nie robi. Tak, jakby chciał sam, aby atmosferę popsuć. Raz dobrze, raz źle, nie chce komunikować sie, po prostu można ująć: tak dużo mówi, obiecuje, a mało robi, żąda, abym to ja jego podczas snu tuliła i zaczepiała, kiedy tylko chce, a kiedy to zrobię to dostaję kosza. 
Jestem smutna, nie wiem czy coś gra czy próbuje mnie wykończyć psychicznie, choć zaprzecza. Co mam myśleć i co robić? Odpuścić męża? 

Lęk przed intymnością, zarówno emocjonalna jak i fizyczną

Mam spory problem z lękiem przed intymnością i czuję, że to naprawdę odbija się na moich relacjach. Kiedy zaczynam czuć, że ktoś chce się do mnie zbliżyć – emocjonalnie czy fizycznie – pojawia się we mnie ogromny niepokój i automatyczna chęć wycofania się. To strasznie frustrujące, bo chciałabym mieć głębsze, bardziej autentyczne relacje, ale ten lęk wydaje się nie do pokonania.

Jak poradzić sobie z obojętnością męża i brakiem zaangażowania w rodzinę?
Dzień dobry. Jestem mężatką od 5 lat, mamy małe dziecko. Mój problem polega na tym, że jestem sama z wszystkim, zajmuje się domem, dzieckiem, pracuję, robię zakupy, sprzątam, piorę, płacę rachunki. Mój mąż to najgorszy leń i osoba zapatrzona w siebie, która mam wrażenie, że pasożytuje na mnie. Nie robi nic. Dosłownie. Zje - zostawi resztki jedzenia, nie sprzątnie naczyń. Prania nie zrobi. Nie wyciągnie resztek że zlewu.Najgorsze jest to, że ma gdzieś nasze dziecko. Jeśli ma zająć się dzieckiem pokazuje mu bajki w telefonie albo sam ogląda filmiki i nie zwraca na nie uwagi, nie czyta mu książek, nie bawi się z nim, nie chodzi na spacery, nie kapie. Mnie też ma gdzieś, każda próba rozmowy kończy się wyzwiskami z jego strony. Mówię, on patrzy w telefon, mówię kilka razy to samo, proszę o cokolwiek, nie słyszy. Jestem ciągle sama z dzieckiem albo w pracy, nie mogę nigdzie wyjść, np do fryzjera czy w spokoju na zakupy. Mąż w niczym mnie nie odciąża, ma gdzieś jak jestem chora i proszę go o drobną przysługę, np herbatę. Siedzi przed ekranem smartfona,bo to jest najważniejsze. Od dwóch lat proszę go, żebyśmy wyszli gdzieś we trójkę, chociaż na herbatę i ciastko, albo na spacer. Obiecuje, ale zawsze ma wymówkę, albo pogoda nie taka, albo się źle czuje, albo jeszcze cokolwiek innego byle nie iść z nami. Przecież tak nie da się żyć. Zresztą, co to jest za małżeństwo, gdzie jeden człowiek robi wszystko a drugi zupełnie nic... Kilka dni temu poprosiłam, żeby spojrzał na dziecko, bo muszę wywiesić pranie. Siedział oczywiście w telefonie, dziecko samo wyszło na balkon i wyrzuciło z balkonu swoją ukochaną zabawkę...Mógł przecież też spaść. A mąż zajęty graniem lub oglądaniem filmików w telefonie. Jak rozmawiać. Tym człowiekiem, żeby cokolwiek dotarło. Każda próba wyrwania telefonu to kolejna awantura...
seksoholizm

Seksoholizm – objawy, skutki i metody leczenia

„Seksoholizm” w nauce to zaburzenie kompulsywnych zachowań seksualnych (CSBD). Może prowadzić do cierpienia, trudności w relacjach i problemów zdrowotnych. Sprawdź, jak rozpoznać objawy i gdzie szukać pomocy!