Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z ukrywaniem związku jednopłciowego przed rodziną i potrzebą publicznego afektu?

Dzień dobry, Sytuacja wygląda następująco: jestem w związku jednopłciowym z drugą kobietą. Oboje mamy po 23/4 lata. Problem pojawia się w perspektywie mojej dziewczyny, która boi się publicznie okazywać mi afekt (np. złapać za rękę) - czemu się nie dziwię, w końcu taki klimat. Podczas rozmów w tym temacie rozumiem ją, jednak mam po prostu taką potrzebę i nie wiem jak sobie z tym poradzić. Zawsze jak widzę inne pary lgbt mam zazdrość w środku, że "to nigdy nie bede ja". U mojej dziewczyny dochodzą dodatkowo rzeczy wyniesione z domu: wiara i przekonanie że "lgbt to zło". Jesteśmy w związku już prawie 4 lata, jej rodzina nadal nie wie że jesteśmy razem, a wszelkie insynuacje na temat naszego związku w jej rodzinie kończą się tym, że ona panikuje. Nie wiem jak mam jej z tym pomóc. Nie wiem jak mam poradzić sobie z moją potrzeba publicznego afektu i tego, że powoli czuję że chce żeby powiedziała swojej rodzinie o nas, bo za każdym razem jak znowu temat wraca i panikuje to czuję zmęczenie i przewracam oczami. Wiem, że mnie Kocha i że jej zależy na mnie, ale wiem też, jak mocno związana jest ze swoją rodziną, z którą ma bardzo toksyczne relacje (zasada: każdego obgadać za jego plecami) i czasami po prostu mam wrażenie że zasługuje na kogoś kto będzie spełniał te moje potrzeby, przez co źle się czuje, bo mi też bardzo na niej zależy 😐
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

 Dziękuję, że tak szczerze opisuje Pani sytuację. To, co czujesz, jest w pełni zrozumiałe, kiedy z jednej strony rozumie Pani lęki swojej dziewczyny, z drugiej ma własne, zupełnie naturalne potrzeby bliskości i uznania związku na zewnątrz. Pani potrzeba publicznego afektu  nie jest zbyt wygórowana. To normalne, że po 4 latach związku chcesz móc złapać ukochaną osobę za rękę na spacerze, przytulić się w kinie czy powiedzieć znajomym „to moja dziewczyna”. To nie „wymaganie”, tylko potrzeba autentyczności i więzi. Pani zazdrość wobec innych par LGBT też jest zrozumiała  gdy  widzi Pani coś, czego sama nie masz, i to boli.

Jej perspektywa to lęk wyuczony i wewnętrzny konflikt. Pani dziewczyna nie nie chce Pani kochać publicznie bo się zwyczajnie boi. 

  Strach ma trzy źródła tego lęku:
Pierwszy to zagrożenie fizyczne i psychiczne, gdyż w wielu miejscach publiczny afekt jednopłciowy wciąż może spotkać się z agresją.
Drugi aspekt to wychowanie i wiara, kiedy od dziecka słyszała od dziecka, że „LGBT to zło”, to nawet jeśli świadomie odrzuca tę narrację, emocje (wstyd, lęk przed odrzuceniem przez rodzinę) mogą być głęboko zakorzenione.
Trzecim powodem są  toksyczne relacje w rodzinie. Skoro jej rodzice obgadują wszystkich za plecami, ona wie, że ujawnienie się spotka z falą krytyki, plotek i prawdopodobnie odrzuceniem. Dla osoby silnie związanej z rodziną (nawet toksyczną) to perspektywa utraty całego systemu wsparcia.
Wszystko trwa 4 lata, a temat stoi w miejscu. Panie zmęczenie nie oznacza, że nie kocha jej, ale oznacza, że ludzkie zasoby cierpliwości i rezygnacji z własnych potrzeb mają granice. Przewracanie oczami to sygnał, że Pani potrzeby są systematycznie odkładane na później.
Proszę oddzielić potrzebę od strategii.  Potrzeba: „chcę czuć się kochana i widziana jako para”. Strategia: „publiczne trzymanie za rękę”. Czy są inne strategie zaspokajające tę samą potrzebę? Np.:  wyznaczone „bezpieczne przestrzenie” (spacery w dzielnicy LGBT+, dom przyjaciół, wydarzenia dla par jednopłciowych), codzienny rytuał intymności w domu (przytulenie, trzymanie za ręce na kanapie), symboliczny przedmiot (pierścionek, bransoletka) oznaczający waszą więź.

  Należy zadać sobie pytanie czy bez publicznego afektu jest Pani w stanie być szczęśliwa w tym związku na dłuższą metę? Jeśli nie, to nie jest Pani „wina”, po prostu macie niespójne potrzeby. Warto czynić małe, ale bezpieczne kroki. Nie od razu trzymanie za rękę w centrum miasta, ale np.: spacer o zmroku w parku, wyjazd na weekend do większego miasta, gdzie jest więcej par LGBT , najpierw trzymanie się za ręce pod  w kinie. Rozmawiajcie o lęku, nie o winie.  Zamiast „dlaczego nie możesz?” można spróbować: „Co czujesz w ciele, gdy wyobrażasz sobie, że bierzesz mnie za rękę na przystanku?”. Proszę pomóc jej nazwać lęk i go nazwać (wstyd? strach przed krzykiem? że ktoś doniesie rodzinie?). Warto zasugerować terapię dla niej lub dla was obu. Jeśli w głowie partnerki wciąż walczą dwa programy: „kocham ją” i „homoseksualizm to grzech w wychowaniu”, to potrzebne jest neutralne wsparcie psychologiczne (najlepiej ktoś kompetentny w temacie LGBT i lęków społecznych).

 Na razie radzę odpuścić sobie jej rodzinę Jeśli ona panikuje przy samych insynuacjach, to nacisk na „wyoutowanie się” wobec nich pogłębi jej lęk i może zniszczyć związek. Ona musi najpierw przepracować własny wstyd i lęk przed odrzuceniem. Można zapytać ją wprost , ale bez wyrzutów: „Czy wyobrażasz sobie, że kiedykolwiek powiesz rodzicom o nas? Jeśli tak to w jakiej sytuacji i za ile lat? Jeśli nie, czy ja mam o tym wiedzieć i podjąć decyzję, czy chcę być w związku, który zawsze będzie tajemnicą przed twoją rodziną?” Porozmawiajcie o swoich granicach. Coś w stylu „Kocham cię, ale nie mogę być w związku, w którym przez następne 5 lat nikt poza nami nie będzie wiedział, że istnieję jako twoja partnerka”. To nie tak, że ty „za dużo oczekujesz”, a ona  za mało daje. Macie po prostu różne bagaże i różne prędkości wychodzenia z szafy. Ale jeśli wasze prędkości są tak różne, że Pani czuje, że stoisz w miejscu,  ma Pani prawo to powiedzieć. Głośno. Bez poczucia winy.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Ewelina Frankiewicz

Ewelina Frankiewicz

Dzień dobry! 

Jesteście razem już całkiem długi czas, a okazywanie sobie uczuć publicznie to naturalna potrzeba. To zrozumiałe że czuje sie Pani sfrustrowana że partnerka nie jest gotowa na taką otwartość. Ma Pani rację, że zasługuje Pani na kogoś kto będzie te potrzeby spełniał. Myślę że warto jest w takiej sytuacji porozmawiać z partnerką na poważnie, opisać jej swoje potrzeby, powiedzieć jak Pani się czuje z tą sytuacją oraz podkreślić też jak bardzo Pani na tym zależy. 

Ciekawi mnie jakie jest wyobrażenie partnerki na temat tego co by się stało gdyby rodzina się dowiedziała. Czy jest od niej zależna w jakiś sposób, np finansowo? Czy obawia się odrzucenia, czy utraty wsparcia? Myślę że to są ważne tematy do rozmowy, a ukrywanie związku przed bliskimi tak długi czas musi być dla niej również męczące. Zastanówcie się co musiałoby się wydarzyć, żeby partnerka mogła powiedzieć o was rodzicom lub trzymać się za rękę na ulicy. 

Być może pomógłby wam lub partnerce udział w jakiejś grupie wsparcia i poznanie innych osób LGBT, posłuchanie jak oni sobie radzili z takimi problemami, jakie mają rozwiązania, jakie były reakcje rodziców itp, słuchanie takich historii niejako unormalnia te problemy, a partnerka mogłaby się „nastawić” na to co ją czeka i uodpornić na nieprzyjemne reakcje ze strony otoczenia, przedyskutować też swoje problemy. Często udział w takich grupach jest darmowy, trzeba poszukać dostępnych opcji w swoim mieście ☺️ 


Natomiast Pani potrzeba jest jak najbardziej w porządku i jeśli partnerka nie będzie w stanie nic poruszyć/zmienić lub będzie zamknięta na rozmowę to warto zastanowić się czy ta relacja jest dla Pani odpowiednia- relacja powinna rozwijać i ciągnąć ku górze, a nie odwrotnie. Być może partnerka potrzebuje fachowego wsparcia żeby przepracować swoje lęki. 

Pozdrawiam serdecznie! 

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry. 

Zmaganie się z odmiennymi potrzebami w kwestii jawności relacji oraz ciągłe ukrywanie miłości przed bliskimi to niezwykle wyczerpujący proces, który po 4 latach związku ma prawo wywoływać w Pani poczucie zmęczenia i frustracji. Pani potrzeba publicznego okazywania afektu oraz pragnienie wyjścia z cienia są całkowicie naturalne, tak samo jak lęk Pani partnerki, uwarunkowany toksyczną relacją z rodziną i głęboko zakorzenionym poczuciem winy na tle religijnym. W tej sytuacji kluczowe jest zrozumienie, że nie zmieni Pani dynamiki rodziny partnerki ani nie przyspieszy jej gotowości do coming outu – to proces, przez który ona musi przejść samodzielnie, najlepiej przy wsparciu psychoterapeuty. Z kolei Pani staje przed trudnym pytaniem o własne granice i kompromisy - warto wspólnie, być może podczas terapii par, porozmawiać o bezpiecznych dla Was obu formach bliskości w przestrzeni publicznej oraz o realnym planie na przyszłość relacji. Jeśli jednak koszty emocjonalne i rezygnacja z własnych podstawowych potrzeb staną się dla Pani zbyt duże, ma Pani prawo czuć, że zasługuje na relację, w której nie musi Pani ukrywać swojego szczęścia.

Powodzenia

Bożena Nagórska

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Proszę Pani,

 

W tej relacji jest trochę tak, jakby miłość była „pełna” ale tylko w bezpiecznych warunkach: w domu, na osobności, bez świata zewnętrznego i Pani coraz bardziej nie chce już tylko bycia „w związku”, tylko bycia widzialną w tym związku. Tak to rozumiem z Pani opisu...i to napięcie między „kochamy się” a „musimy się ukrywać” potrafi z czasem bardziej męczyć niż sam lęk partnerki.Warto też uczciwie sprawdzić, czy Pani bardziej boli sam brak gestów w przestrzeni publicznej, czy poczucie, że przez ten lęk partnerki Pani związek nie ma prawa w pełni zaistnieć na zewnątrz.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Wiktoria Woldan

Wiktoria Woldan

Dzień dobry. Z perspektywy teorii przywiązania Johna Bowlby’ego w tej relacji wydaje się dochodzić do zderzenia dwóch ważnych potrzeb. Pani potrzebuje otwartego przeżywania relacji i bycia zauważaną, natomiast partnerka prawdopodobnie funkcjonuje w silnym lęku przed odrzuceniem i konsekwencjami ujawnienia związku. Takie różnice nie świadczą o braku miłości, ale jeśli przez długi czas potrzeby jednej osoby są odkładane na bok, w relacji narasta frustracja i poczucie osamotnienia. Warto wspólnie zastanowić się, czy jesteście gotowe szukać rozwiązania, które uwzględni potrzeby Was obu, ponieważ trwały związek opiera się nie tylko na uczuciach, ale także na wzajemnym poczuciu bezpieczeństwa i możliwości bycia sobą.

Pozdrawiam serdecznie ❤️
psycholog Wiktoria


dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Partner nie reaguje na moje słowa dotyczące jego relacji ze swoją byłą partnerką. Są cały czas bliskimi przyjaciółmi.
Dzień dobry. Mam pytanie z zakresu związku. Jest problem, który wykańcza mnie psychicznie. Rozmawiałam z partnerem wiele razy, że sobie z tym nie radzę, ale bez skutku. Mianowicie problem tkwi w tym, że mój chłopak ma bardzo silną relację ze swoją ex. Co prawda ona mieszka w Australii.. Jednak nie ma dnia, by się nie kontaktowali. Wideo rozmowy, czaty, wysyłanie sobie zdjęć. Ona ma nadal dostęp do wszystkich jego danych. Nawet zakupy na platformach robi z jego konta. Mam wrażenie, że mój partner jest w emocjonalnym związku nadal z nią. Czy może to ze mną jest coś nie tak? I za bardzo się przejmuje tym? Czy to on jednak tkwi w tej relacji nadal i tworzymy "trójkąt". Kiedy rozmawiam o tym z partnerem to odpowiada mi, że rozstali się w dobrych relacjach i przysiągł jej, że zawsze będą przyjaciółmi. I ilekroć bym mu nie mówiła jak się źle i niepewnie z tym czuję, nie robi to na nim wrażenia. Na początku relacji to wszystko było porównywane do niej. Czuję się niewystarczająca...Dosłownie mam koszmary w nocy z tym związane. Proszę o odpowiedź.
Jak poradzić sobie z żądaniem spłaty od byłego partnera i myślami samobójczymi?

Świat mi się zawalił dosłownie, nie wiem, jak mam się wziąć w garść, pisząc to łzy mi same lecą z oczu. 

Jestem samotną mamą dwóch chłopców, wiele w życiu wycierpiałam i jeszcze teraz ... mój były partner żąda ode mnie spłaty pieniędzy za to, co kupił do mojego domu. Ja nigdy o nic jego nie prosiłam, nie chciałam, by kupował. Wiedział doskonale jaką mam sytuację, że mam dwoje i nie pracuję, a on pracował za granicą i teraz żąda ode mnie spłaty 😪 

Nic z jego rzeczy nie chciałam i to, co zakupił mówiłam, by zabierał, bo nic od niego nie chcę, a teraz on przysłał mi pismo od adwokata, jestem załamana. Zaczęłam robić prawko, myślałam, że jakoś mi będzie prościej znaleźć pracę mając prawo jazdy.. w tym roku mam młodszego synka komunię, ciągle są jakieś wydatki, a tu jeszcze taki cios, żąda kwoty 30 tys. zł. Jestem tym załamana, nie wiem, jak się wziąć w garść. Zawsze w życiu mam tylko pod górę. Wołałabym nie istnieć, myślę o najgorszym, coraz częściej miewam myśli samobójcze 😪. Wiem, że dla dzieci muszę żyć, ale nie wiem już jak 😭

Jak poradzić sobie z długodystansową relacją i zdradą partnera?
Witam. Mam problem. Nie wiem co mam robić. Jestem w związku partnerskim od 28.11.2015 roku. Nigdy nie mieszkaliśmy razem. Od ponad dwóch lat mój partner przebywa za granicą 600 km ode mnie. Zaczyna mi to przeszkadzać. Wyjechał bo ma długi. Rozmawiałem z nim mówi że to nie takie proste. Dla mnie jest proste. Ja mam tu w Polsce stałą pracę i własne mieszkanie. On za granicą nie ma nic na stałe. Za wynajem płaci niecałe 800 euro miesięcznie. Z czego jeszcze dokłada mu firma agencja pracy do maja a potem całość bez pomocy. Chce aby wrócił ale mam dość rozmowy z nim o tym , mam wrażenie że to nic nie daje. Brakuje mi bliskości psychicznej jak i fizycznej. Codziennych rozmów twarzą w twarz. Wspólnych randek raz w tygodniu. Mówię że ma zapewnione mieszkanie u mnie. Musi spłacać tylko długi. Miał być rok a jest już ponad dwa lata. Nie wiem co mam robić? Staram się dystansować i nie inicjować pierwszy rozmów, pokazać mu że teraz on musi zrozumieć czego chce. Czy wybiera mnie i życie ze mną w Polsce czy za granicą? Wielokrotnie mnie zdradzał. Wybaczyłem każdą zdradę. Chciałem za bardzo. Chce się wycofać całkowicie i odpisywać tylko wtedy kiedy on napisze.
Partner chorobliwie zazdrosny. Widzi różne osoby, w różnych miejscach i uważa, że są jakoś ze mną powiązani.
Dzień dobry mam problem z partnerem. Jesteśmy w związku ponad 4 lata ,nie mieszkamy razem. Co jakiś czas ,najczęściej co roku w okresie letnim mój partner ma atak zazdrości. Ta zazdrość objawia się następująco: niby sam do siebie, lecz głośno zaczyna coś mówić i nie kończy. Po alkoholu jest wyjątkowo złośliwy. Śledzi mnie przyjeżdżając pod dom. Wmawia mi rzeczy irracjonalne twierdząc, że przypadkowy gość jadący drogą na moim osiedlu wyjeżdżał ode mnie. Mimo że na moim osiedlu jest blisko 100 mieszkań. Twierdzi, że np. w aucie jadącym z naprzeciwka siedział gość, którego widział 2 razy w mojej pracy 🙈🙈🙈 jest chorobliwie zazdrosny. Ostatnio zobaczył w internecie kobietę stojąca tyłem , sylwetką i włosami przypominała mnie . Wmówił mi, że to ja 🙈🙈🙈 jestem u kresu wytrzymałości. Najgorsze, że partner nie widzi nic złego w swoim zachowaniu . Proszę o radę czy jest szansa, że ten człowiek się zmieni? Mam wrażenie, że jest coraz gorzej …
Jestem w związku, ale partner nie chce się widzieć często na żywo, tłumaczy się wymówkami.
Jestem w związku z chłopakiem, który cały czas do mnie pisze, ale nie chce się spotykać, ciągle tłumaczy się wymówkami. Co to może oznaczać?
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!