Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Natrętne myśli religijne, lęk, poczucie winy i wątpliwości co do tożsamości – jaka terapia mi pomoże?

Dzień dobry, chciałbym opisać to z jakimi problemami się zmagam, ponieważ ciężko mi wybrać dalszą ścieżkę terapii. Od kilku miesięcy chodziłem na terapię, ale ponieważ nie była do mnie dobrze dopasowana to ją opuściłem. Początki mojego problemu zaczęły się, kiedy jako dziecko odkryłem pornografię w internecie i już wtedy odczuwałem bardzo duży lęk przed Bogiem, spowiedzią i tym jak zareaguję ksiądz, gdy mu o tym powiem. Ostatecznie kilka lat temu poszedłem do spowiedzi, co kosztowało mnie bardzo dużo stresu i było szczerze dość traumatyczne, chociaż nie poczułem się bardzo oceniony przez księdza. Od tamtego momentu zacząłem bardzo, bardzo uważać na dosłownie wszystko co robię - to w jaki sposób myśle, jakie wykonuje ruchy fizyczne, jakich używam słów, jak się ubieram. Zacząłem być także przekonany, że moje marzenia, plany na przyszłość, moja osobowość i to kim jestem i chciałbym zostać jako osoba są z jakiegoś powodu złe (ciężko mi to nawet wytłumaczyć, bo wiem jak dziwnie to brzmi). W tamtym czasie wszystkie moje obawy sprawdzałem w internecie na forach religijnych, aby dowiedzieć się czy napewno nie zrobiłem czegoś złego. W wielu z tych przypadków dochodziłem do wniosku, że jednak to co robię jest złe i muszę to zmienić. Mój dzień w tamtym czasie wyglądał w taki sposób, że wstawałem rano, podczas dnia zdobywałem jakieś obawy albo rozmyślałem nad moją przeszłością i szukałem odpwiedzi na moje pytania w internecie, potem miałem kryzys emocjonalny, bo odpowiedzi na moje pytania były zawsze bardzo podzielone albo z niewiadomych powodów uważałem, że konkretnie w mojej sytuacji odpowiedź na nie jest jednak inna niż ta, którą znalazłem. Obecnie dalej czasami ekstremalnie reaguje na to co znajdę na szukane przeze mnie temat w internecie, ale nie zdaża się to napewno aż tak często jak kiedyś i w pewien sposób nauczyłem się już z tym żyć, chociaż jest mi ciężko. Zamiast poradzić sobie jakoś z tym problemem (dalej nie wiem jak), to odkładałem go na bok ponieważ nie miałem pojęcia co mogę zrobić, żeby się z nim zmierzyć i "pokonać" te przekonania. Mam wrażenie, ze przez te wszystkie lata ten problem stawał się jakby częścią mnie. Aktualnie ten problem objawia się w taki sposób, że mój mózg analizuje wszystko pod kontem religii. Wszystko to co widzę, słyszę zastanawiam się, czy jest zgodne z religią i z tym jak według mojej podświadomości "powinien" wyglądać świat. Przez to także, nie jestem w stanie wyrażać się w jakikolwiek sposób, nie robię rzeczy, które chcę robić, bo czuję się w tym uwięziony. Czuję się winny przez to jakiej słucham muzyki, jakie oglądam filmy, jakie rzeczy mi się podobają i mam głębokie wrażenie, że nie powinny mi się one podobać. Zwykle nie jest tak, że mam konkretną myśl, tylko jakby całe moje życie znajduje się w takim niepokoju, że coś jest ze mną nie tak. Muszę jeszcze dodać, że napewno część z tych problemów połączona jest z moją wizją męskości, która była kształtowana przez moje środowisko (w szkole, na obozach wakacyjnych, właściwie wszędzię). Od kiedy byłem mały podobały mi się rzeczy, które przez społeczeństwo kojarzone są z dziewczynkami. Moja rodzina zawsze była wspierająca pod tym względem i nie zabraniała mi się bawić lalkami, wózkiem dla dzieci itd. Zawsze wydawało mi się, że jestem nie wystarczająco "chłopięcy", bo nie grałem w piłkę nożną, nie robiłem problemów w szkole, byłem spokojny i nie zachowywałem się jak inni chłopcy w wielu sytuacjach. Wtedy też pamiętam, że inne dzieci mówiły do mnie, że jestem gejem i to bardzo, bardzo na mnie wpłynęło i do dzisiaj mam wiele kompleksów z tym związanych. Przez to też zacząłem się zastanawiać czy może rzeczywiście nie jestem osobą homoseksualną i do dzisiaj w sumie nie udało mi się nad tym w pełni zastanowić, ponieważ zawsze to było pod presją innych osób, które albo narzucały na mnie daną orientację seksualną albo zadawały mi pytania, przez które sam podważałem to co dotychczas na ten temat o sobie myślałem. Do tego dnia ciężko mi zidentyfikować i nazwać to z czym się zmagam, bo dalej czasami mam wrażenie jakby moje problemy były po prostu wymyślone przeze mnie i nie były realne. Oprócz tego, często zastanawiam sie czy moje zmagania z tymi problemami w dzieciństwie mogę nazwać traumą, bo wiem, że inni napewno mają dużo cięższe problemy. Tak naprawdę w największą moją zagwozdką jest to czy jestem wogóle kiedykolwiek i w jakikolwiek sposób poradzic sobie z moim problemem i to często prowadzi u mnie do stanów depresyjnych. Jaka terapia byłaby najlepsza dla mnie w tym stanie? Czy jest możliwe to, żebym kiedykolwiek czuł się ze sobą dobrze?
Monumental

Monumental

Dzień dobry,

 

Dziękuję za wiadomość oraz za podzielenie się swoją historią i doświadczeniami. Jestem poruszona tym, co Pan opisał.

 

W pierwszej kolejności chcę mocno podkreślić, że to, co Pan przeżywa i czego doświadcza, jest ważne.

Chcę też powiedzieć, że wierzę, iż możliwe jest, aby poczuł się Pan ze sobą dobrze. Jednocześnie nie chciałabym obiecywać, że jest to proces prosty czy szybki. Psychoterapia bywa złożoną drogą, która raczej nie przebiega liniowo - pojawiają się momenty ulgi i większego spokoju, ale też takie, w których pojawia się trud, kryzys czy poczucie regresu.

 

Napisał Pan, że dotychczasowa terapia nie była dobrze dopasowana do Pana potrzeb, w związku z czym zdecydował się Pan z niej zrezygnować. Jestem ciekawa, co konkretnie dawało Panu poczucie niedopasowania i jak wyglądało to doświadczenie z Pana perspektywy. Być może właśnie to doświadczenie może pomóc Panu lepiej określić, czego oczekuje Pan od psychoterapii, czego potrzebuje, co jest dla Pana wspierające, a co utrudnia proces. To może być ważna wskazówka przy wyborze kolejnego psychoterapeuty.

 

W psychoterapii jednym z kluczowych elementów jest relacja z terapeutą. Być może warto poszukać osoby, przy której będzie czuł się Pan bezpiecznie i komfortowo. Dobrze jest też dać sobie 2–3 spotkania na sprawdzenie, czy dana relacja wydaje się odpowiednia i czy jest to osoba, z którą chciałby Pan przechodzić przez ten proces.

 

Życzę Panu wszystkiego dobrego i wierzę, że znajdzie Pan dla siebie właściwe wsparcie.

 

Z pozdrowieniami,

Adela Szemczak

Certyfikowana Psychoterapeutka

Monumental - miejsce psychoterapii i rozwoju pscyhofizycznego

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Jakub Butkiewicz

Jakub Butkiewicz

Szanowny Panie,

To, co Pan opisuje - ten nieustanny niepokój, konieczność analizowania każdego gestu, myśli czy słowa pod kątem religijnej poprawności- brzmi jak życie wewnątrz bardzo ciasnego, niewidzialnego więzienia. Chciałbym na początku zapewnić Pana, że te zmagania nie są „wymyślone”. To, co Pan czuje, to realne, głębokie cierpienie, które ma swoją logikę, nawet jeśli Panu samemu wydaje się ona czasem dziwna lub niezrozumiała.

 

Zauważyłem, że w Pana opowieści bardzo silnie obecny jest mechanizm szukania pewności. To sprawdzanie na forach, analizowanie przeszłości i próby upewnienia się, że nie zrobił Pan nic złego, są formą radzenia sobie z lękiem. Problem polega na tym, że ten mechanizm działa jak dolewanie oliwy do ognia - im bardziej próbuje Pan znaleźć ostateczną odpowiedź, tym więcej wątpliwości generuje Pana umysł. To błędne koło, w którym lęk podpowiada Panu, że jeśli tylko znajdzie Pan odpowiednią informację, poczuje Pan spokój. Jednak, jak Pan sam zauważył, ten spokój jest bardzo krótkotrwały lub w ogóle nie nadchodzi, bo odpowiedzi w internecie bywają sprzeczne, a Pana psychika zawsze znajduje „wyjątek” od reguły.

 

To, co nazywa Pan uwięzieniem w „powinnościach”, to bardzo silne przekonania, które narosły wokół Pana tożsamości. Kiedy jako dziecko słyszał Pan oceniające komentarze rówieśników na temat swojej męskości., Pana system poznawczy prawdopodobnie zaklasyfikował te sytuacje jako zagrażające. W rezultacie zaczął Pan monitorować siebie z ekstremalną czujnością, by uniknąć odrzucenia lub potępienia. Ta fuzja Pana myśli z surowymi zasadami religijnymi sprawiła, że naturalne potrzeby, takie jak słuchanie muzyki czy wybór hobby, zaczęły być postrzegane jako dowód na Pana „zepsucie”.

Pyta Pan, jaka ścieżka byłaby najlepsza. Biorąc pod uwagę to, jak bardzo Pana życie jest zdominowane przez analizowanie, sprawdzanie i poczucie winy, bardzo pomocne mogłoby być podejście, które uczy, jak przestać walczyć z tymi myślami i jak stopniowo ograniczać czynności, które mają Pana „uspokoić” (jak to szukanie informacji w sieci). Istnieją nurty terapeutyczne specjalizujące się właśnie w pracy z tak silną potrzebą kontroli i lękiem przed niepewnością. Warto poszukać specjalisty, który ma doświadczenie w pracy z natrętnymi myślami oraz lękiem o charakterze egzystencjalnym czy religijnym. W mojej ocenie terapia poznawczo - behawioralna (CBT) może sprawdzić się tu idealnie.

Czy jest możliwe, żeby poczuł się Pan ze sobą dobrze? Tak, jest to możliwe, choć droga do tego prowadzi raczej przez naukę akceptacji niepewności niż przez znalezienie dowodów na swoją „niewinność”. Zastanawiam się, co by się stało, gdyby spróbował Pan spojrzeć na ten swój niepokój nie jako na głos Boga czy sumienia, ale jako na „alarm” w Pana mózgu, który po prostu jest nadwrażliwy i włącza się bez realnego powodu?

Pozdrawiam serdecznie,

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry

Opisane przez Pana trudności wskazują na głębokie uwięzienie w sztywnych schematach lękowych, które od dzieciństwa blokują Pana naturalną ekspresję i poczucie wolności. Pana stan można określić jako życie w chronicznym napięciu wywołanym przez wewnętrznego "cenzora", który każdą myśl i działanie poddaje surowej ocenie moralnej i społecznej. Doświadczenia związane z rówieśniczą presją na określony model męskości oraz lęk przed potępieniem sprawiły, że Pana autentyczna osobowość została zepchnięta na bok, co jest realnym ciężarem emocjonalnym zasługującym na miano traumy relacyjnej.

Najlepszym kierunkiem byłaby terapia humanistyczno-egzystencjalna lub terapia schematów, które koncentrują się na odbudowie poczucia własnej wartości, akceptacji swojej wrażliwości i odróżnianiu narzuconych lęków od własnych, prawdziwych potrzeb. Jest absolutnie możliwe, aby odzyskał Pan radość z muzyki, filmów i własnych marzeń, ponieważ te zainteresowania nie są "złe" – są częścią Pana unikalnej tożsamości. Proces ten wymaga czasu i pracy z terapeutą, który zamiast oceniać, pomoże Panu bezpiecznie odkryć, kim naprawdę Pan jest poza głosem lęku. Proszę pamiętać, że jest Pan wystarczający i ma Pan prawo do życia w zgodzie ze sobą, bez ciągłego poczucia winy.

Powodzenia

Bożena Nagórska

Karol Boruch-Gruszecki

Karol Boruch-Gruszecki

Dzień dobry, 

 

Na start chciałbym powiedzieć, że Pana problemy nie są wymyślone - są realne i sprawiają Panu dużą ilość cierpienia - ból emocjonalny, ciągły niepokój oraz poczucie uwięzienia.

 

Widzę, że żyje Pan w ciągłym stresie, spowodowanym nie kończącą się analizą tego, czy to co Pan robi jest dobre lub złe. Ciągłe poczucie wstydu, lęku oraz niepewności jest wyczerpującym i bardzo trudnym doświadczeniem. Bardzo sztywne podejście do moralności i wiary, bez wyrozumiałości dla samego siebie, wydaje się być częścią błędnego koła, które utrzymuje Pana cierpienie. Ponadto myślę, że mógłby Pan skorzystać z bezpiecznego miejsca w którym miałby Pan szansę zastanowić się nad kwestią własnej orientacji seksualnej - bez oceniania i bez drugiej osoby, która stara się Pana nakierować na jedną czy drugą opcję. 

 

To, że inne osoby “mogły mieć ciężej” nie oznacza, że trudne momenty, które przeszedł Pan w dzieciństwie mogły nie wpłynąć na Pana negatywnie. Cierpienie, jest cierpieniem, nie ważne w jakim stopniu. 

 

Myślę, że terapia poznawczo-behawioralna, szczególnie u osoby pracującej z ludźmi głęboko wierzącymi, może być dla Pana dobrym wyborem. Pomimo tego, że mogę być stronniczy ze względu na to, że jest to nurt, w którym aktualnie się szkolę, to chciałbym powiedzieć, że jest to bardzo efektywny sposób w pracy z myślami obsesyjnymi, obniżonym nastrojem, poczuciem niepokoju jak i potencjalną traumą. 

 

Do tego nurt poznawczo-behawioralny jest nastawiony na wczesną diagnozę i pracę z konkretnymi problemami - co mogłoby być dla Pana definitywną odpowiedzią na temat źródła i natury cierpienia, które Pan przeżywa.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Karol Boruch-Gruszecki


 

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry 

 

 To, co opisujesz, brzmi jak długotrwały, bardzo silny lęk połączony z poczuciem winy, natrętną analizą moralno-religijną i trudnością w zaufaniu własnym odczuciom. Najbardziej sensownym kierunkiem byłaby psychoterapia u specjalisty, który pracuje z lękiem, obsesyjnym sprawdzaniem, skrupułami religijnymi i wstydem, a jeśli objawy są mocno nasilone, także konsultacja psychiatryczna. Nie stawiam diagnozy, ale z Twojego opisu wyłaniają się cechy podobne do  skrupułów religijnych, czyli lęku, że coś jest moralnie lub religijnie „nie tak”, natrętnych myśli i ciągłego sprawdzania, silnego wstydu i poczucia winy związanego z seksualnością oraz męskością, przeciążenia lękowego, które z czasem może prowadzić do stanów depresyjnych wiadomości. To, że czujesz się czasem tak, jakby problem był „wymyślony”, nie znaczy, że jest nierealny; takie poczucie bywa częścią długotrwałego lęku i wstydu. Opisujesz też doświadczenia, które mogły być dla Ciebie psychicznie obciążające i zostawić trwały ślad. Najczęściej w takim obrazie pomaga terapia, która łączy pracę z lękiem, natrętnymi myślami i przekonaniami o sobie. W praktyce warto szukać terapeuty, który zna  terapię poznawczo-behawioralną, zwłaszcza pracę z natręctwami i sprawdzaniem, terapię skoncentrowaną na traumie i wstydzie, pracę z tematami religijnymi bez oceniania, ewentualnie konsultację seksuologiczną, jeśli pornografia i seksualność nadal są dla Ciebie silnym źródłem lęku.  Jeśli poprzednia terapia „nie była dobrze dopasowana”, to nie znaczy, że terapia jako taka nie działa; często chodzi o niedopasowanie metody, osoby terapeuty albo celu pracy. W takiej sytuacji zwykle warto na początku wprost powiedzieć: „mam skrupuły religijne, silny wstyd, natrętne analizowanie i potrzebuję terapii, która nie będzie mnie w to jeszcze bardziej wciągać” rozumie skrupuły religijne i nie wzmacnia ich moralizowaniem, potrafi pracować z lękiem bez ciągłego uspokajania i „sprawdzania racji”, nie popycha Cię do szybkich odpowiedzi o orientacji, męskości czy grzechu, pomaga budować bardziej stabilny obraz siebie. 

Jeśli po kilku spotkaniach czujesz, że rozmowa zaczyna Cię bardziej nakręcać niż porządkować, to jest ważny sygnał, żeby omówić to wprost albo rozważyć zmianę specjalisty.

 Twoje doświadczenia mogą być dla Ciebie traumatyczne nawet wtedy, gdy ktoś z zewnątrz uznałby je za „mniejsze” niż cudze. Trauma nie zależy wyłącznie od tego, jak obiektywnie ciężkie coś wygląda, ale od tego, jak bardzo Cię to przerosło, jak długo trwało i jakie zostawiło skutki. Ludzie z podobnym zestawem problemów często poprawiają funkcjonowanie, kiedy dostaną terapię dopasowaną do lęku, wstydu i skrupułów, a nie tylko ogólne „porozmawiamy o wszystkim”. Ważne jest też, żeby nie próbować rozwiązywać tego wyłącznie przez kolejne internetowe sprawdzanie, bo u Ciebie wygląda to jak mechanizm, który chwilowo daje ulgę, ale długofalowo podtrzymuje. Najrozsądniejszy kolejny krok to  umówić konsultację u psychoterapeuty, najlepiej takiego, który pracuje z lękiem, natręctwami i wstydem. Na pierwszej wizycie krótko powiedzieć o skrupułach religijnych, poczuciu winy, sprawdzaniu w internecie i napięciu wokół seksualności. Zapytać wprost, jaką metodą pracuje i czy ma doświadczenie z takimi objawami. Jeśli masz też wyraźne objawy depresyjne, rozważyć konsultację psychiatryczną równolegle.

 

Zobacz podobne

Pustka po leczeniu OCD - czy to skutek uboczny leków czy nowe wyzwanie?
Dzień dobry, może moje pytanie jest dziwne i niecodzienne ale męczy mnie od pewnego czasu. Leczę się psychiatrycznie na zaburzenia lękowe (OCD) od grudnia i widzę poprawę, stany lękowe zdarzają mi się bardzo rzadko, obsesje czy kompulsje łatwiej mi pohamować. Jednak jak nie odczuwam lęku to jest we mnie taka pustka, otępienie i zagubienie w świecie. Tak zagłębiłam się w lęk, że teraz normalne życie za którym tęskniłam jest dla mnie jakieś takie puste i spokojne. Mam trudności z zawieraniem nowych znajomości, jakbym straciła te umiejętności mimo swojej ekstrawertycznej natury, obecnie mam wrażenie jakbym w ogóle nie wpasowywała się do tego opisu. Obecnie mam przed sobą perspektywę pewnej zmiany otoczenia a co za tym idzie, nabyć nowe znajomości. Nie wiem czy jest to możliwe, by po braniu leków na zaburzenia lękowe można się nabyć czegoś typu depresji czy innych zaburzeń nastroju, pustki a potem nagłego przypływu emocji bez powodu. Wizytę kontrolną u lekarza mam za 2 miesiące, a z takim pytaniem aż głupio mi dzwonić, bo znając życie moja pustka to nic ważnego i powinnam się tym nie przejmować (ale trochę nie umiem i się przejmuje)…
Zmagania z przewlekłą nerwicą lękową i jej wpływ na życie codzienne
Witam. Mam 56 lat i z nerwica lękowa mecze się już od niepamietam kiedy... są okresy ze wogole "jej niema" ale pojawią się za to w najmniej oczekiwanym czasie. Wtedy kiedy wszysko jest ok, wydaje Sue wszystko w porządku, i pojawia ONA...nie ważne czy jestem na zakupach czy w domu czy w pracy. Dzisiaj przyszła nad ranem jak spałam jeszcze obudziło mnie bicie serca -jak młot nie bardzo wiedziałam co robić bo ostatnio był dłuższy spokój, serce wali jak oszalale, nogi ręce zaczynają drzeć, nie masz siły nawet żeby się widy napić, i ten lęk że dostaniesz zawału, wylewu ze umrzesz ...... Nigdy Nidzie z tym nie poszłam chociaż tak jak pisze zmagam się od nie wiem kiedy. Jest to bardzo bardzo męczące, po takim ataku jestem osłabiona, wręcz jakbym była obolala od środka. Nigdy tego nie leczyłam bo brak czasu, praca, rodzina dla siebie niema kiedy wygospodarować. A życie z NIĄ robi się coraz cięższe, bohe się wychodzić sama do sklepu czy gdziekolwiek , bo mam ciągle przeczycie ze znów to się stanie . A pozatym jestem osobą która przejmuje się wszystkimi kłopotami świata, rodziny, dzieci ,wnuków itd. Nie potrafię się zrelaksiwac, odpocząć, tzw wyłączyć głowy od myslenia. I teraz czuję że już tracę siły nie daje rady . Problemy zdrowotne też nie pomagają. Co robić, jak zyc ?? Po dzisiejszej porannej akcji znów będę bała się położyć spać i tak w koło.........
Jak wizyta u psychiatry może pomóc w walce z depresją?
Czy wizyta u psychiatry będzie w stanie mi pomóc? Otóż przełamałem się i poszedłem na wizytę do psychoterapeuty niestety nie wiem 1 raz zdecydowałem się na taki krok i może powinienem zacząć od razu od psychiatry. Pani z którą rozmawiałem powiedziała że z moimi problemami to trzeba udać się do psychiatry bo z jej obserwacji wynikało że mam depresję co raczej się tego domyślałem. I umówiłem się na wizytę online do psychiatry problem w tym że ja naprawdę nie wierzę że mi się uda coś zmienić jestem bardzo pesymistyczny boje się wszystkiego i straciłem nadzieję na wszystko. Nienawidzę siebie porównuje się z innymi po prostu boje się że mi już się nie da pomóc nie widzę dla siebie przyszłości każdy dzień dla mnie to smutek czasami go nie ma a teraz powrócił. Po prostu trochę też nie mogę zrozumieć jak leki mają mi pomóc jak ja sam w siebie nie wierzę i strasznie siebie nienawidzę porównuje się z innymi boję się ludzi czuje się gorszy od wszystkich. Poza tym czytając czasami w internecie o tym że ludzie leczą depresję latami bardziej mnie to zmartwiło i tylko pogłębiło smutek że mi naprawdę nie da się pomóc.
Stres i lęk związany z pracą - jak można to naprawić?

Ostatnio mam wrażenie, że stres dosłownie mnie zjada. Praca, która kiedyś była dla mnie czymś super, teraz wydaje się tylko ciągłym źródłem frustracji, i zaczynam odczuwać lęk przed pójściem tam. Wkręcam sobie, że koledzy z pracy mnie nie lubią i tak w kółko. Nawet kiedy mam wolne, nie umiem się od tego odciąć – myśli o zadaniach i obowiązkach ciągle mnie dopadają. Czuję się, jakbym codziennie walczyła o przetrwanie, a zmęczenie i zniechęcenie tylko się nakręcają.

Jak sobie radzić, kiedy stres staje się przytłaczający i nie daje nawet chwili wytchnienia? Chciałabym znów poczuć, że potrafię cieszyć się chwilą, ale teraz wydaje się to kompletnie poza moim zasięgiem. 

Jak radzić sobie z uczuciem pustki przy OCD i braku możliwości wyjścia z domu?
Dzień dobry, mam zdiagnozowane OCD, które leczę psychiatrycznie i terapeutycznie. Jest jednak jedna rzecz, która też mi towarzyszy a jest to pustka, nawet nie smutek ale właśnie takie nieczucie niczego. Nie sądzę, że to depresja przy nerwicy bo jednak nie czuję się tak cały czas i potrafię cieszyć się bardzo często. Przez wiele miesięcy nie odczuwałam prawie żadnych emocji oprócz lęku i nie wiem czy to nie jest efekt tego. Ten stan nasila mi się jak wyrywam się ze swojej rutyny poprzez siedzenie w domu bo np. choruję i wtedy na prawdę nie mam jak wyjść. W najgorszym nasileniu OCD siedziałam cały czas w domu i chyba teraz mi się źle to kojarzy, ale czasami nie mogę wyjść bo mam objawy chorobowe itp. Nie wiem co z tym robić, czasami takie poczucie męczy mnie też nawet gdy robię coś ciekawszego, wychodzę i nie siedzę w jednym miejscu. Czy jest coś co pomoże mi jakoś akceptować te stany i sobie z nimi radzić? Mam często chęci do robienia czegoś, wychodzenia, a w niektórych sytuacjach nie mogę i przez to czuję się źle np. gdy siedzę cały dzień w szkole to wolałabym robić cokolwiek innego, korzystać z życia a nie siedzieć w jednym miejscu przez 7 godzin. Chciałabym po tylu miesiącach walki o lepsze życie nie czuć takiej pustki, jakbym nie robiła wcale dawniej radosnych dla mnie rzeczy. Nie mam teraz możliwości konsultacji z terapeutą a bardzo trapi mnie ten temat, obecnie niestety mi towarzyszy taka pustka a wyjść nie mogę przez przeziębienie...
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.