
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, zaburzenia nastroju, związki i relacje
- Związek na...
Związek na odległość a brak kontaktu i bliskości
A20
Adam Bogdański
Dzień dobry,
dziękuję, że podzielił się pan swoją historią. Pana słowa mówią o napięciu na linii pana potrzeby bliskości a poczuciem bycia pomijanym i niewspieranym. Stara się pan tłumaczyć sytuację i brać całą odpowiedzialność, czy może winę - na siebie. Równocześnie doświadcza pan braku wzajemności i czułości. To może rodzić poczucie samotności w relacji, adekwatnego. Ta relacja jest dla pana ważna, skoro obok chęci odejścia pojawia się tęsknota i poczucie winy. To efekt wzorców i filtra przeszłości, który nie pozwala panu zadbać o swoje potrzeby oraz o granice w związku. Psychoterapia może pomóc zrozumieć, dlaczego pozostaje pan w relacji, która przynosi tyle bólu oraz czego naprawdę pan potrzebuje w bliskości. Może to moment, aby się nad tym pochylić.
Wszystkiego dobrego,
Adam Bogdański CPiP Nowy Świat
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Piotr Ziomber
Dzień dobry
Związki na odległość rządzą się swoimi prawami i nie zawsze to wygląda tak, jakbyśmy tego oczekiwali na dobrą sprawę. Dlatego warto a nawet należy komunikować drugiej strony to, czego nie możemy powiedzieć sobie prosto w oczy. Czasami druga strona nie jest świadoma tego, co czujemy i jak odbieramy to, co się dzieje. Możemy mieć różne oczekiwania i są one rozbieżne. Warto rozważyć także terapię par i terapię własną.
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Moim zdaniem, to, co między Wami się dzieje, nie wygląda jak „różnica stylów”, tylko jak stałe mijanie się w potrzebach. Pan jasno mówi o bliskości i kontakcie i realnie tego nie dostaje. Uwżam, że to nie jest coś, co da się „wyprosić” większym staraniem. Ważne rozróżnienie: tęsknota i poczucie winy nie zawsze są sygnałem, żeby zostać często pojawiają się, gdy trudno nam odpuścić coś, co było dla nas ważne. Zamiast skupiać się na tym, czy Pan robi wystarczająco dużo, proszę sprawdzić jedną rzecz: czy ta relacja w obecnej formie Pana wzmacnia, czy konsekwentnie podcina? Jeśli to drugie, decyzja o niejechaniu albo postawieniu jasnej granicy nie jest porażką, tylko formą zadbania o siebie.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka

Zobacz podobne
Jesteśmy z partnerem ze sobą 15 lat, mamy bobasa w domu. Przed ciążą i w trakcie ciąży wydawało mi się, że jesteśmy szczęśliwi. Świadomie zdecydowaliśmy się na dziecko. Mąż bardzo o mnie dbał, mówił, jak to jest szczęśliwy. W dniu porodu był ze mną, bardzo mnie wspierał.
Ale nagle wszystko się zmieniło w dniu odbioru nas ze szpitala. Stał się oschły i rozdrażniony. Przez całą drogę do domu się nie odzywał i był niezadowolony. Po kilku dniach przestał spać ze mną w łóżku, stopniowo się ode mnie odcinał. Zwalałam to na jego zmęczenie i skłonności do depresji.
Oczywiście, mimo tego wychodził na spotkania ze znajomymi. Ale nie chciał wyjść ze mną. Chciał, żebym wychodziła ja albo on. Gdy dziecko miało pół roku, miał próbę samobójczą. Usłyszałam w złości, że to moja wina, bo ze mną nie chce żyć. Później emocje opadły, przeprosił mnie. Ale po tym jeszcze bardziej mnie odtrącił.
Co gorsza, zaczął widzieć mnie fizycznie inaczej niż jestem. Wyolbrzymia, że jestem tłusta, że jestem brzydka i że jemu jest ciężko. Ja wiem, że nie jestem idealna, ale naprawdę nie jestem w typie „brzydkiej kobiety”. Nie mam nadwagi. Zaczęłam jeszcze bardziej się odchudzać. Chudnę, ale on ciągle widzi mnie w zakrzywionej rzeczywistości jako grubasa oblanego tłuszczem.
Po roku próśb o rozmowę wyszły na jaw dziwne sytuacje. Okazało się, że wśród znajomych koleżanka go podrywała, pisała do niego i za każdym razem opowiadała, jak to jej się chce seksu. Gdy skrytykowałam jej zachowanie, wściekł się na mnie, uważając, że ona nie robi nic złego, a ja jestem nienormalna i mam o niej nic złego nie mówić.
Były w międzyczasie lepsze i gorsze chwile, ale jakiś czas temu oznajmił, że chce mieć inne kobiety. I że je będzie miał – bez względu na mnie. Mogę to zaakceptować i będziemy swingować razem z innymi, albo nie – i wtedy będzie mnie zdradzać, bo „mi nie można szczerze nic powiedzieć o swoich potrzebach”. A on chce z kobietami innymi niż ja uprawiać seks i je pieścić.
Kiedy próbowałam mu wyjaśnić, że rozpoczęcie swingowania nie jest dobre, skoro związek jest w fatalnym stanie, i że mnie boli, gdy mówi, że chce pieścić inne kobiety, to słyszę, że „ze mną nigdy nie można być szczerym”. I że „od zawsze wiedział, że lepiej mi nic nie mówić”. Po czym drze się, że jestem „tłustą dupą” i pyta, czemu nie akceptuję tego, że on chce mieć seks z innymi.
Nie rozumiem. Zadałam mu proste pytanie: „Co w sytuacji, gdy para, z którą mielibyśmy swingować, mi nie będzie pasowała i facet będzie mnie odpychał? Czy byłbyś w stanie zostawić tę obcą kobietę i zająć się mną, a ją odpuścić?”. Usłyszałam, że „nie”. Jakby była w jego typie, wolałby ją pieścić i całować jej cipkę niż wyjść ze mną.
Piszę, bo on mi wyrzuca, że nie myślę o nim, że liczy się tylko to, co ja chcę. A ja czuję, że wariuję.
Czy ja jestem egoistką?
Czuję się ostatnio strasznie samotna, mimo że jestem w związku. Zawsze myślałam, że mając partnera, poczuję wsparcie i bliskość. Tymczasem wygląda to tak, jakby między nami zapanowała jakaś emocjonalna pustka. Zastanawiam się teraz, czy to problem ze mną, czy może to wina naszego związku? Czasem mam wrażenie, jakby ta bliska osoba była daleko ode mnie. Zauważyłam, że omijamy głębsze rozmowy i skupiamy się tylko na codziennych, rutynowych sprawach. Może to brak komunikacji jest powodem mojego poczucia osamotnienia? Chciałabym lepiej zrozumieć, co tak naprawdę dzieje się między nami. Marzę o tym, by wzmocnić więź z partnerem. Zastanawiam się też nad terapią dla par, ale boję się, że on się wkurzy, gdy o tym wspomnę. Z drugiej strony myślę, że może to by pomogło lepiej zrozumieć nasze potrzeby i sposób, w jaki się porozumiewamy. Proszę o radę

