Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z ignorowaniem przez przyjaciela?

Witam, przyjaźnię się z przyjacielem, kilka lat ostatnio jego odpowiedzi są jedno słowo i cisza np, zapytałem, czy wszystko jest w porządku u niego, odpisał tak ze zwrotnym zapytaniem i cisza. Czuję się, jakby mnie ignorował. Tak się zachowuje od pewnego czasu, wcześniej był bardziej rozmowny. Nie wiem, co mam o tym myśleć.

Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Najlepiej zapytaj go wprost, np. "Zauważyłem, że mniej rozmawiamy, trochę się martwię. Czy wszystko jest ok?". Czasami w relacji tak się zdarza, że kontakt słabnie i nie musi to od razu oznaczać czegoś złego. Ważne, by nie zostawać jedynie w swoich założeniach i wyobrażeniach na temat tego, co może myśleć druga osoba, ale weryfikować to poprzez szczerą rozmowę. Pozdrawiam serdecznie,

 

Justyna Bejmert

Psycholog 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Karolina Rak

Karolina Rak

Dzień dobry,

 

zmiany w zachowaniu bliskich nam osób oczywiście mogą niepokoić - warto pamiętać, że może to zależeć od różnorodnych czynników, które leżą:

- po stronie bliskiej nam osoby - np. problemy osobiste, które martwią i prowadzą do izolowania, intensywne zmiany i wyzwania ograniczające zasoby czasowe i energii itp

- po stronie relacji - w naszej relacji dzieje się jakaś dynamika, która nas od siebie odsuwa, trudno nam się złapać w pędzie życia, mamy jakiś nierozwiązany konflikt itp.

 

Warto dlatego nie przyjmować zmiany zachowania osobiście, a otworzyć się z ciekawością na wysłuchanie drugiej osoby i rozmowę o obserwacjach i obawach.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Karolina Rak

Weronika Wardzińska

Weronika Wardzińska

To bardzo zrozumiałe, że taka zmiana w zachowaniu przyjaciela budzi w Panu niepokój i poczucie ignorowania. Jeśli wcześniej był rozmowny, a teraz odpowiada krótko i urywa kontakt, to naturalne, że zaczyna się Pan zastanawiać, co się dzieje. Warto pamiętać, że takie zachowanie nie zawsze oznacza coś osobistego. Ludzie często zamykają się w sobie, kiedy mają stres, problemy, gorszy okres albo po prostu mniej energii na kontakty. Czasami trudno im mówić, co się naprawdę dzieje, więc odpowiadają krótko, żeby „być”, ale bez wchodzenia w rozmowę.

 

Najlepszym krokiem będzie spokojna, szczera wiadomość w stylu:
„Widzę, że ostatnio mniej piszesz, martwię się trochę i nie wiem, czy coś się dzieje, czy może po prostu potrzebujesz więcej czasu dla siebie. Daj proszę znać, żebym wiedział, jak to rozumieć.” To daje mu przestrzeń, a jednocześnie pokazuje, że Panu zależy. 

 

Pozdrawiam,

Weronika Wardzińska

Anna Szczypiorska

Anna Szczypiorska

Witaj, 

taka zmiana w sposobie komunikacji może wynikać z wielu przyczyn, od zmęczenia, nadmiaru obowiązków, po emocjonalne wycofanie lub trudności, o których przyjaciel nie mówi. 

Jednosłowne odpowiedzi i brak ciągłości rozmowy często świadczą o tym, że druga osoba nie jest w tym momencie gotowa na głębszy kontakt, niezależnie od powodu. Warto spokojnie nazwać swoje odczucia i sprawdzić, czy przyjaciel jest skłonny do otwartej rozmowy, jednocześnie zostawiając mu przestrzeń, jeśli tego potrzebuje. Ważne jest abyś pamiętał, że jego dystans nie musi być oceną Twojej wartości, a jedynie sygnałem, że coś po jego stronie uległo zmianie.

Gizela Maria Rutkowska

Gizela Maria Rutkowska

Witam uprzejmie,

takie mam na początek pytanie: czy było jakieś zdarzenie, które kojarzysz, że mogło wpłynąć na wasze relacje? Dobrze przemyśl odpowiedź, bo może ono nie zostało przez Ciebie tak samo zarejestrowane, jak przez przyjaciela. 

Same smsy, rzecz jasna, niczego nie wyjaśnią. Ja proponowałabym zainicjować spotkanie i porozmawianie na spokojnie, o tym, co się dzieje. Nawet sama reakcja na propozycję spotkania da odpowiedź na pytanie, czy sprawa jest poważniejsza, niż na pozór może się wydawać. 

Możesz także zastosować strategię przeczekania i oddać pole przyjacielowi. Takie wyrażenie swojego zaufania wobec niego jest cenne. Mówi: " ja poczekam, ty przemyślisz, nie będę naciskać, bo ci ufam". 

Wybierz, co do Was bardziej pasuje.

 

Pozdrowienia

Dr Gizela Maria Rutkowska

Psycholog

Terapeuta

Iza Bonarowska

Iza Bonarowska

Widzę, że potrafi Pan zauważyć zmianę w relacji i nazwać, co Pana uwiera. To jest naprawdę duża umiejętność. Druga mocna strona to to, że nie zamiata Pan tego pod dywan, tylko stara się zrozumieć co się dzieje zamiast od razu budować najczarniejsze scenariusze.

 

Takie zachowanie kolegi może oznaczać różne rzeczy. Czasem ktoś ma po prostu trudniejszy okres i zamyka się w sobie. Czasem z jakiegoś powodu wycofuje się z relacji, ale nie umie tego powiedzieć. A czasem to nie ma nic wspólnego z nami, tylko z jego własnymi emocjami czy napięciem.

 

Jeśli widzi Pani, że ta sytuacja uruchamia mocne poczucie odrzucenia albo zaczyna boleć bardziej niż by Pan chciał... rozmowa z psychologiem może być naprawdę pomocna. Pozwala uporządkować emocje, zobaczyć gdzie kończą się fakty a zaczynają nasze wyobrażenia i ustalić jak zadbać o siebie w relacjach które zaczynają się robić jednostronne. Nawet kilka spotkań potrafi przynieść dużą ulgę.

 

Pozdrawiam serdecznie
Iza Bonarowska 

Psycholog

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Mąż wypomina mi przeszłość, w której go nawet jeszcze nie było.
Mąż męczy mnie o przeszłość a dokładniej o 1 incydent, który się zdarzył, jak jeszcze go nawet nie znałam.
Czy problem jest we mnie? Chlodne i raniace zachowanie kolezanki po wspolnym wyjezdzie i planowaniu podrozy
Co można o tym sądzić? Inspiruje koleżankę do wyjazdu na koncert do innego miasta. Ja jadę oddzielnie. Ona z przyjaciółką. Dwa oddzielne, niezależne wyjazdy. Dzień przed koncertem, mówię to spotkajmy się jutro po koncercie na chwilę wymienić wrażenia. Dostaję informacje, że ona jedzie z koleżanką i chcę z nią pobyć i nie spotkamy się nawet na chwilę. Jestem zdziwiony, ale ok. Przed koncertem z widowni, SMS. Jesteś już na miejscu. Odpisuje siedzę na drugim końcu sali, ale widziałem was. Zdziwienie z jej strony, nie poszedłeś. Po koncercie niechcący spotykamy się pod salą i idziemy na piwo w trójkę. Dzień później ja zostaję w mieście, ona jedzie pociągiem do siebie. Dwie godziny jazdy. Pytam SMS , jak podróż mija, bo się martwię. Dostaję odpowiedź, żebym nie przeżywał, bo to prosta droga, a ona sama jeździła na drugi koniec świata. Miesiąc później Wybieramy się wspólnie na zagraniczny wypad. Pytam, ile bierzesz pieniędzy, bo nie wiem czy tyle ile planuję mi wystarczy. Dostaję SMS, że ona nie liczy wydatków i wydaje na co ma ochotę i jak mnie nie stać to siedzę w domu, a podróże to jej pasja. Rezygnuje z wyjazdu z nią.Co o tym sądzić? Robienie afery z niczego? Czy we mnie jest problem?
Odczuwam swego rodzaju pustkę, wypalenie, nic mi się nie chce
Odczuwam swego rodzaju pustkę, wypalenie, nic mi się nie chce, rozmawiając z ludźmi w moim wieku bądź podobnym czuję się gorsza, mają pracę w moim oku bardzo prestiżowe, a ja mam problem z jej znalezieniem, podobnie nie jestem w związku, żaden chłopak nigdy nie wykonał do mnie pierwszego kroku w przeciwieństwie do mnie, która zawsze wychodzę z inicjatywą, nie wiem, czy jest sens kończyć magistra.
Jak poradzić sobie po porzuceniu przez ukochanego, kiedy nie mogę przejść do fazy akceptacji?
Jak poradzić sobie po porzuceniu przez ukochanego, kiedy nie mogę przejść do fazy akceptacji? Porzucił mnie ukochany po 5 latach znajomości, w tym 2 latach kontaktów intymnych. Pierwszy raz zrobił to w marcu tego roku (2023) i po ponad miesiącu stoczyłam się tak mocno, że popadłam w alkoholizm (picie pół litra codziennie albo 1-2 butelek wina) z poczuciem zakończenia życia, rozsypaną samooceną, kompletnym brakiem dalszego sensu życia, rezygnacją ze wszelkich aktywności, silną bezsennością, zaniedbywaniem pracy, nerwowością, agresją, poczuciem winy, porzuceniem kontaktów z kontaktów, itp. Itd. Po ponad miesiącu zobaczyliśmy się na żywo i widząc w jakiej jestem rozsypce (wypiłam litr wódki i byłam w fazie, że organizm domagał się alkoholu, okropny ból ciała i zaburzenia świadomości), zlitował się nade mną i chciał mi pomóc, nie zostawiać mnie w tak fatalnym stanie. Pogodziliśmy się i poszukałam terapeuty, u którego na przełomie maja-czerwca miałam terapię, ale zrezygnowałam, bo spotkania nic mi nie dawały i nie łagodziły cierpienia. Nie piłam w tym czasie i w czerwcu oraz pod koniec wakacji sierpień + początek września spotkaliśmy się w celach intymnych, jednak mój strach przed ponownym zostawieniem tak mocno narastał, że powodowałam konflikty. Zdarzało się, że ignorował mnie, nabierał dystansu i chłodu i to znowu powodowało cierpienie. Zaczęłam znowu pić, najpierw mniej, a potem znowu wróciłam do codziennego spożywania, znowu wróciła bezsenność. Nie straszył mnie zostawieniem, ale cały czas był głuchy na moje potrzeby bliskości, czułości, empatii, wsparcia, cokolwiek nie powiedziałam, nie słuchał co do niego mówiłam, tylko zarzucał mi robienie kolejnej dramy i jazd, z czym się nie zgadzałam i miałam kolejne fazy wzmożonego cierpienia i bezsensu życia. Nie tak dawno, bo koniec listopada, a potem początek grudnia spotkaliśmy się znowu i było intymnie (generalnie zgadzałam się na jego wszystkie fantazje i w takim normalnym rozumieniu były to ostre, hardcorowe czynności), po czym ostatniego dnia spotkania grudniowego kupił mi 2 flaszki wina, które przy nim wypiłam. Zrobiłam wielką jazdę z wytykaniem, jak bardzo kiepsko się czuje, traktowana przedmiotowo i tylko do seksu, jak bardzo go potrzebuje, ale nie tylko do celów seksualnych... zaznaczam, że miałam też bardzo ciężki okres w pracy i w tej pracy tez mam taką napiętą sytuację, pt. tykająca bomba "kiedy szef mnie zwolni" i też przez to się stresowałam okropnie. A on... jeszcze przed świętami nabrał do mnie tak dużego dystansu, jak nigdy wcześniej, w trakcie "rozmowy" wyrzucił mi bardzo wiele negatywnych rzeczy na mój temat (co też wcześniej robił, ale teraz to zintensyfikowal), mówiąc przy okazji jak to nigdy się ode mnie nie uwolni, jak w końcu mam to zaakceptować, że nic się nie zmieni, on się nie będzie angażować, jak to odrzuca go kontakt ze mną. Powiedział tak wiele strasznych rzeczy, w sumie to jak jestem stara (33 lata) nigdy od nikogo nie usłyszałam tyle negatywnych rzeczy na mój temat. Byłam tak mocno wzburzona, tak doszczętnie rozchwiana emocjonalnie, że pierwszy raz w życiu się samookaleczyłam i przecięłam (płytko) nadgarstki żyletkami. Nie za wiele pamiętam z tego zdarzenia, ale wiem, że już po prostu chciałam, żeby moje wielomiesięczne cierpienia się skończyły. Nigdy wcześniej jednocześnie tak w nikim mocno się nie zakochałam mimo mojego już "zaawansowanego wieku" jak na silne miłości, jak i nie cierpiałam tak mocno. Napisałam mu o tym, że się pocięłam. Jeszcze w święta złożył mi życzenia, ale odezwałam się do niego 26 grudnia wieczorem i po tym, co pisał, widzę, że kolejny raz chce mnie tak definitywnie zostawić, jak w marcu br. Upodliłam się do końca, nie mam już żadnej godności i jakiegoś szacunku do siebie i błagałam go, żeby tego nie robił, bo wtedy po tym marcu wiem, co się ze mną działo, jak się stoczyłam i zaczęłam chorendalnie pić i porzuciłam dosłownie wszystko, czym się zajmowałam. Naprawdę mam świadomość, że ludzie się rozstają, nawet po wiele dłuższych związkach niż mój, mają dzieci, dzielą majątki, ale naprawdę nie przypuszczałam, że trafie na takiego faceta, który w 100% będzie mi odpowiadał. A na początku mi się niezbyt podobał, to on długimi rozmowami a później pierwszym kontaktem intymnym po 3 latach znajomości sprawił, że się w nim zakochałam dosłownie bez pamięci. Dzięki niemu po 30 latach pierwszy raz przeżyłam orgazm i byliśmy idealnie dopasowani pod tym kątem, ale nie o to chodzi. Przez te lata stawał się moim najbliższym przyjacielem, rozumiał mnie i tak naprawdę tylko jemu mogłam opowiedzieć dosłownie wszystko i nie rzucał mi głupimi radami. Nie poświęcałam innym tyle czasu co jemu, a teraz on chce mi zapewnić ponownie ten sam koszmar, który przechodziłam wtedy w marcu. Nie wiem, czy drugi raz to przeżyje, zważywszy na to, że tak się wtedy stoczyłam, a teraz w dodatku pierwszy raz się w życiu pocięłam i naprawdę nie chce żyć, chce skrócić to cierpienie. Myślę o tym, jaki jest limit cierpienia u człowieka. Nie widzę szans, że moje życie kiedykolwiek się poprawi, bez niego. Jestem w kompletnej rozsypce i chce mi się wyć na głos. Nie wiem, czy jest w ogóle jakąkolwiek szansa na poprawę tej sytuacji, czy istnieje jakiś ratunek.
Jak poradzić sobie z przemocą i emocjonalnym dystansem w burzliwym związku?
Dzień dobry. Szczerze nawet nie wiem jak zacząć, bo czuję wstyd, niepewność i żal. Od 3 lat jestem w dość burzliwym związku z osobą niedostępną emocjonalnie. Sama choruję na liczne choroby psychiczne i zaburzenia. Jestem po wielu traumach i zaniedbaniach. Partner również nie miał kolorowego choćby dzieciństwa. Przeżył samobójstwo ojca uzależnionego od alkoholu. Na początku między nami była ogromna chemia, zaangażowanie, poważne deklaracje. Było dużo bliskości i namiętności. Pierwszy poważny kryzys nastąpił kiedy przyszła do mnie bardzo głęboka depresja. Mimo informacji o moich trudnościach i najgorszych stanach wymagających szpitali, elektrowstrząsów i lat walki o życie, partner przeżył rozczarowanie i zwątpienie w przyszłość relacji. Kiedy byłam w szpitalu zaczął się oddalać. Niestety wyczuwam wszystkie najdrobniejsze zmiany. Ton głosu, brak szczerości. Mimo ukrytych wątpliwości zamieszkał ze mną. Rozczarował się i zaczęła się przemoc. Najpierw psychiczna wraz z odpychaniem mojej osoby. Złością na mnie i krytykowaniem mnie za to, że nie potrafiłam na ten moment podołać obowiązkom a moje ciało zaczęło się zmieniać przez zajadanie emocji. Robiłam wszystko by się zmienić, ale moje próby upadały tak samo jak moje poczucie własnej wartości. Stałam się w pewnym momencie całkowicie zależna. Z czasem zaczęłam też przejmować odcinanie się emocjonalne. Niestety potem doszła przemoc fizyczna. Ja to rozpoczęłam. Kiedy błagałam by przestał mnie ranić mówiąc okropne rzeczy, on kontynuował a ja bez kontroli nad sobą wymierzyłam cios. Potem on zaczął mnie bić. Awantury były ogromne i prawie za każdym razem oberwałam. Czasami lekki wstrząs mózgu, czasami siniak pod okiem. Postanowiliśmy zawalczyć. Zmiana otoczenia, praca nad naszymi impulsami. Zaczęliśmy się dobrze dogadywać. Jednak bliskość fizyczna nie wraca. On nie widzi we mnie kobiety. Bardzo pragnę odrobiny namiętności i zaangażowania. Ciągle zadręczam się. On utrzymuje, że kocha mnie i nie chce odejść. Nie wiem co zrobić.
asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.