Left ArrowWstecz

Związek na odległość z partnerką z dziećmi – brak czułości, konflikty i wewnętrzny rozdźwięk

Witam, mam gleboki konflikt wewnetrzny zwiazany ze zwiazkiem na odleglosc. Przylatujac teraz na 3 tygodnie po miesiecznej nieobecnosci liczylem na super czas, po czesci oswoilem sie z tym ze ona posiada dzieci… myslalem, ze bedzie super. Jednak mielismy sporo konfliktow a ja jestem bardzo przeciwny sporom jednoczesnie mam wrazenie, ze ona uwaza, ze w jakims stopniu to naturalna czesc zwiazku i nic takiego sie nie dzialo… ja kilka razy juz myslalem o tym zeby wrocic do siebie jednak nie chcialem przy dzieciach robic takich “scen” i po jakims czasie mi przechodzilo sam lagodzilem konflikt i na chwile wszystko wracalo do normy. W ktoryms momencie mowilem sobie, ze tesknie za swoim domem i chyba faktycznie nie chce wracac do kraju i nagle… jej zachowanie sie zmienilo okazala czulosc i uprawialismy seks. Po tym moje nastawienie zmienilo sie diametralnie, i odwrotnie niz wczesniej bardzo chcialem zostac i bylem zly ze czas wracac. Ostatnie dni spedzilismy czas bardzo fajnie poza pewnymi drobnymi sprzeczkami… w ostatni dzien mielismy jechac z jej synem na mecz ale zlapal kontuzje wiec ona sama zaczela myslec co bedziemy robic z jej dziecmi - wowczas syn mocno mnie zaskoczyl i sam powiedzial “to wasz ostatni dzien wiec spedzcie go sami a ja pojde do kolegow”. Wkurza mnie to, ze to syn widzi bardziej ze powinnismy wiecej czasu spedzac sam na sam. 2 tyg wczesniej chcialem isc z nia do kina po calym dniu z dziecmi a ona zaproponowala synowi czy nie pojdzie z nami… dla niej ona i dzieci to jedno cialo a dla mnie niestety nie. Czuje sie chwilami bardzo samotny ale nagpe kiedy pojawia sie odrobina czulosci czy seks pobudzam sie na nowo jestem szczesliwy i chce rozwijac ta relacje dalej az do kolejnego konfliktu… w ostatnia noc przed wyjazdem poklocilismy sie o film i odsunela sie na wieczor poszla sama spac zawolala dzieci tez wczesniej… ogolnie ostatni wieczor po prostu sie zepsul wyjechalem jeszcze rano z wielkim zalem i zloscia… nie mam ochoty mowic jej kocham zreszta moze dlateto, ze ona bardziej mowi to dzieciom niz mi jakiee …10, 20 razy czesciej. Ten zwiazek to powazna hustawka nastrojow - ale jak widze dla mnie - dla niej nie chyba zdrowa dynamika. Siedze juz w domu sam chcialbym uslyszec cos milego, kocham tesknie, mysle o Tobie… cokolwiei ale przez ostatni konflikt jest zimno sucho i… nie tego oczekuje od zwiazku… nie chce poraz setny mowic o swoich potrzebach bo pewnie wyjdzie z tego klotnia…. Mam jakby rozdwojenie jazni jedna czesc nie chce z nia byc a druga ciagle zaklada rozowe okulary i przypominac cudowne chwile. Ja tez jestem w tym zwiazku i na pewno jest jakas czesc mojej winy ale nie umiem z tego wyjsc nawet majac swiadomosc ze ona juz dzieci nie chce a ja chce bo nie mam… sama o tym mowi “zastanawiam sie dlaczego jestes ze mna skoro ja juz dzieci nie chce powtarzam od poczatku…” (byly moze dwa momenty ze zrozumialem, ze moze i by chciala…. Brakuje mi milosci i czulosci mecze sie az do chwili okazania uczucia… i nie umiem wyjsc z tego blednego kola a czuje ze powinienem
User Forum

A30

1 miesiąc temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

Obecna dynamika tej relacji opiera się na destrukcyjnym schemacie, w którym bliskość fizyczna i seks stały się narzędziami do uśmierzania bólu, a nie budowania porozumienia. To dlatego po zbliżeniu czuje Pan nagły przypływ optymizmu – Pana mózg dostaje dawkę endorfin, która na chwilę przykrywa fakt, że Wasze życiowe cele są całkowicie rozbieżne. Ten stan „rozdwojenia” wynika z tego, że próbuje Pan pogodzić niemożliwe: swoją potrzebę bycia priorytetem i posiadania własnych dzieci z rzeczywistością, w której partnerka postawiła już twarde granice.

Fakt, że syn partnerki wykazuje więcej wyczucia w kwestii Waszej relacji niż ona sama, świadczy o tym, że dla niej rola matki całkowicie wchłonęła rolę partnerki. W jej świecie nie ma wydzielonego miejsca na związek mężczyzny i kobiety; Pan jest zapraszany do istniejącego już układu sił na partnerki warunkach, a każda próba zgłoszenia własnych potrzeb jest traktowana jak atak lub zbędny konflikt. Kiedy Pan ustępuje i „łagodzi” sytuację, uczy Pan partnerkę, że Pana granice są elastyczne i można je przesuwać bez konsekwencji. To sprawia, że czuje się Pan coraz bardziej samotny, bo w rzeczywistości nie jest Pan w związku z nią, ale z jej wyobrażeniem o tym, jak Pan powinien się dopasować.

Najbardziej niepokojąca jest kwestia potomstwa, ponieważ jest to fundament, którego nie da się wynegocjować „półśrodkami”. Nadzieja, że ona zmieni zdanie, to pułapka, która więzi Pana w poczekalni cudzego życia. Warto zadać sobie pytanie, ile jeszcze takich powrotów w żalu i złości jest Pan w stanie znieść, zanim ten konflikt wewnętrzny całkowicie Pana wyczerpie.

 

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

 Dzień dobry

 

  Rozumiem, jak bardzo Cię to męczy, kiedy ten konflikt wewnętrzny, huśtawka emocji i samotność w relacji, gdzie oczekujesz ciepła, a dostajesz chłód po sporach. To brzmi jak toksyczny cykl, w którym Twoje potrzeby (czas we dwoje, czułość, stabilność) zderzają się z jej rzeczywistością (dzieci na pierwszym miejscu, konflikty jako "norma"). Nie jesteś sam w tym gdyż wiele osób w związkach na odległość z dziećmi w tle przeżywa coś podobnego.

 Konflikty gaszą Twój entuzjazm, ale seks czy czułość od razu Cię "resetują". To klasyczny schemat  uzależnienia emocjonalnego kiedy dobre chwile maskują problemy, bo mózg nagradza dopaminą bliskość. Dla niej dzieci to centrum świata (co naturalne po rozwodzie czy w jej sytuacji), dla Ciebie to bariera. Syn widzi to klarowniej niż ona – proponuje Wam czas sam na sam, co pokazuje, że nawet on czuje dysonans.

Unikasz rozmów o potrzebach, bo boisz się kłótni, a ona bagatelizuje spory. Rezultat? Zimno po wyjeździe, zero "kocham cię, tęsknię" , to znak, że relacja nie zaspokaja Cię na co dzień. Jedna część chce uciec , druga idealizuje . To typowe w relacjach, gdzie brakuje konsekwentnej miłości. Ona sama mówi: "Dlaczego jesteś ze mną, skoro ja dzieci nie chcę?" i to jej jasny komunikat. Ty chcesz dzieci, ona nie (przynajmniej teraz), co tworzy fundamentalny konflikt. Ten cykl trzyma Cię, bo samotność po rozstaniach boli bardziej niż huśtawka – ale długoterminowo to Cię wypala. Masz rację, że Twoja wina też jest (np. łagodzenie konfliktów bez granic), ale nie musisz się obwiniać solo.

Nie kontaktuj się z nią 1-2 tygodnie. Obserwuj swoje emocje bez jej wpływu i zapisz plusy/minusy relacji (np. "super seks vs. brak czułości na co dzień"). Określ swoje granice i zdecyduj, co jest niezbędne np. "Potrzebuję regularnego czasu we dwoje i słów miłości, nie tylko po kłótniach". Powiedz to raz, spokojnie, bez oskarżeń: "Czuję się samotny bez codziennej czułości, co o tym myślisz?" Rozważ terapię  online, indywidualnie gdyż ta pomoże rozpracować, dlaczego "resetujesz się" po seksie i boisz się samotności.  Jesteś w połowie drogi i masz świadomość, że powinieneś wyjść. To już wielki krok. Relacja na odległość z dziećmi działa tylko, jeśli oboje inwestujecie równo. 

1 miesiąc temu
Nowy Świat - Psychiatria i Psychoterapia

Nowy Świat - Psychiatria i Psychoterapia

Dzień dobry,

dziękuję, że podzielił się pan swoją historią. Rozumiem, że ta relacja jest dla pana bardzo obciążająca. Z pana opisu wynika, jakby był to jak związek z dużą niestabilnością, na którą składają się napięcie, poczucie samotności i niedopasowania. Przeplatane są jednak chwilową bliskością, która kompensuje powyższe trudności, koi emocje. Jak pan to opisuje, to to nie rozwiązuje problemów. Widać też wyraźne różnice w potrzebach (czas we dwoje, sposób przeżywania konfliktów, wątek dzieci), które mogą być trudne do pogodzenia.

 

Jednocześnie warto zaznaczyć, że znam tylko pana częściową perspektywę i fragment sytuacji. To za mało, by jednoznacznie ocenić całą relację. Natomiast już na tym etapie widać, że doświadcza pan powtarzalnego wzorca, który pana wypala.
Zachęcałbym pana do  konsultacji psychoterapii indywidualnej, która może pomóc uporządkować emocje, zrozumieć, dlaczego tak silnie reaguje pan na tę dynamikę tej relacji i nauczyć się podejmować bardziej spójne ze sobą decyzje decyzje.

 

Na teraz proszę rozważyć kilka pytań:

Czy ten związek, taki jaki jest teraz, daje mi to, czego potrzebuję na co dzień?
Czy jestem gotów zaakceptować brak zmiany w kluczowych kwestiach (np. dzieci)?
Dlaczego tak trudno jest mi odejść, mimo że widzę problemy?

To dobry moment, by spojrzeć na tę relację bardziej realistycznie i adekwatnie do pana potrzeb niż jedynie przez pryzmat chwil bliskości.

 

Wszystkiego dobrego,
Adam Bogdański CPiP

1 miesiąc temu
Joanna Cichosz

Joanna Cichosz

Dzień dobry,

Rozumiem, że ta sytuacja wywołała u Pana złość, rozczarowanie i poczucie dystansu. To naturalne, szczególnie gdy zależało Panu na bliskości w ograniczonym czasie, a skończyło się napięciem. To, że chce Pan rozmawiać otwarcie i swobodnie wyrażać swoje opinie, jest ważną potrzebą w relacji. Jednocześnie warto zauważyć, że różnice nie dotyczą tylko poglądów, ale też sposobu reagowania na nie. Dla Pana rozmowa może być „merytoryczna”, natomiast dla partnerki niektóre tematy mogą być bardziej wrażliwe. W związku nie chodzi o unikanie tematów, ale o sposób, w jaki się je podejmuje. Czas, forma (np. żart vs. poważna rozmowa) i gotowość drugiej osoby do tej rozmowy mają tu duże znaczenie, dlatego ważna jest umiejętność dostrajania się do siebie nawzajem. Warto też podkreślić, że związki bez konfliktów praktycznie nie istnieją, a różnice są naturalne. Kluczowe jest to, jak się te konflikty przechodzi i je rozwiązuje, a nie całkowity ich brak. W tej sytuacji pomocne może być spokojne wrócenie do tematu i rozmowa nie tyle o samym filmie, ale o tym, co każde z Państwa wtedy poczuło. To często zbliża bardziej.
Dobrego dnia!
Joanna Cichosz

1 miesiąc temu
Natalia Krawiec-Jokiel

Natalia Krawiec-Jokiel

Dzień dobry, 

Cieszę się, że podzieliłeś się swoją historią, bardzo to doceniam, ponieważ niejednokrotnie nie jest to łatwe. Z tego co piszesz wnioskuję, że emocjonalnie przerasta Cię już sytuacja, której doświadczasz w bliskiej relacji. Rozumiem Twoje oczekiwania co do wspólnego czasu, którego i tak nie macie za dużo, z powodu budowania relacji na odległość. Podejrzewam, że w wyobrażeniu masz obraz wspólnego czasu, w którym jest miło, romantycznie, bez sprzeczek i kłótni. Relacje na odległość mają to do siebie, że skoro już mamy ten wspólny czas, okraszony tęsknotą za drugą osobą, to ostatnie o czym myślimy to kłótnie, sprzeczki, ciche dni, czy niedomówienia. Czas spędzony razem ma być przyjemnością samą w sobie. Tym samym rozumiem Twoje rozgoryczenie, gdy wspólny czas warunkuje Twój smutek, żal, rozczarowanie. Zachęcam Cię do zaaranżowania rozmowy z partnerką. To bardzo ważne, aby mogła poznać Twoje potrzeby, emocje uwarunkowane pewnymi zrachowaniami. Bez odpowiedniej komunikacji nie nastąpi żadna zmiana. Jeśli dążycie wspólnie do budowania przyszłości to warto zaprezentować swój punkt widzenia i ukierunkować się na wzmacnianie relacji. Być może u Twojej partnerki, w czasie pomiędzy Waszymi spotkaniami, dzieje się coś co jest dla niej trudne, wymagające, co ją przerasta, frustruje, a wtedy z jej strony swobodne funkcjonowanie, romantyzm, chęć bliskości schodzi na dalszy plan. Porozmawiajcie, a jeżeli okaże się to trudniejsze, rozważcie konsultacje u terapeuty par, z którym wspólnie przyjrzycie się jak kształtuje się Wasza relacja i co należy w niej zmienić. 

Pozdrawiam serdecznie i trzymam mocno kciuki. 

 

Natalia Krawiec-Jokiel 

1 miesiąc temu

Zobacz podobne

Konflikt rodzinny po śmierci teścia – jak sobie radzić z napięciami i oszczerstwami?
Witam. Pytam tutaj,bo już sobie sama z tym nie radzę 😥 młodsza siostra męża. Od początku mój teść zmarł 5lat temu i od tego się zaczęło.... Siostra męża kazała cały pogrzeb wziąć na niego,bo nie chciała na mamę,ani siebie z powodu pozyczki. Mąż wszytko zrobił tak jak należy,bo z teściem żyliśmy z zgodzie zawsze dzwonił odwiedzaliśmy go pytał o wnuczki o nas. Wiedzieliśmy z mężem,że teść zaciągnął duża pożyczę z banku dla siostry męża,ale się nie wtrącaliśmy ...obiecywała tacie że ona będzie płaci i tp. Później wyzywała teścia sam się nam skarżył,że nie płaci ...ale teść zmarł a ja musiałam zrzec swoje córki za długi siostra nie chciała udostępnić umowy pożyczki bo ona potrzebowała dla swoich dzieci. Wtedy zaczęły się problemy z nią.. postawiłam sprawę jasno,że ma czasem do dnia tego na przesłanie,bo niechce żeby moje dzieci były obciążone długiem. Mąż był zły trochę na mnie bo twierdzi,że jest "między młotem a kowadłem" udało się zrzec córki,później był problem bo chciała zrobić pomnik dla teścia ciągle dzwoniła do męża jak był w pracy rozmawiali ale on to ukrywał później zadzwoniła do mnie i mówi że gadała z bratem i ma przyjechać rano bo pomnik trzeba kupić. Już wybrała z teściową ale on musi zapłacić z czego faktycznie wzięłam pożyczę na protezy dla naszej niepełnosprawnej córki więc powiedziałam mężowi,żeby wszyscy się zebrali i każdy mógł np. przez 6mies zbierać jak uzbieramy to zrobimy. I zaczęło się wyzywanie mnie obrażanie ciągle siostra męża miesza. Nastawiła całą rodzinę przeciwko mnie nawet smsy Bart męża pisał że jestem szmata i tp. Bardzo to bolało bo nigdy złego słowa nie powiedziałam na nich. Teraz nawet męża mama ma do niego pretensje chodź dzwoni do niej często,ale z racji że w domu jest alkohol ja tam z córkami nie jedzie po za tym nigdy nas nie zapraszają a nasze córki traktują taka samo jak mnie...nigdy teściowa nawet o nas nie pyta słucha tylko swojej młodszej córki bo jej dzieci pilnuj. Widzę,że męża to gryzie,ale mnie bardziej bo widzę że częściej rozmawia z nimi jak mnie nie ma np. przez telefon... Ciężka sytuacja bo męża mama pije z nią miesza brat alkoholik z konkubiną nie jeździmy tam od kiedy teścia nie ma bo są awantury alkohol. Już nie radzę sobie z tym...odbija mnie to bo ciągle coś wymyśla.. myślę nawet nad rozwodem chodź kocham męża ale widzę że on też się męczy. Ja nie mam z nimi kontaktu,ale mąż ma widziałam że w smsie obrażają mnie,a mąż nie reaguje na to boli mnie to bardzo bo jak widzę że piszą "szmata" "cipa" a po jakimś czasie zamów rozmawiają ze sobą widzę to oo mężu,bo wtedy przychodzi z pracy taki wkurzony na mnie. Chodź nic nie zrobiłam Myślałam nad wizyta u psychologa ale ze względu na córkę nie mam możliwości. Bardzo proszę o jakąś poradę 😔
Ghosting ze strony kochanka. Jak poradzić sobie z samopoczuciem po ghostingu?
Niecały tydzień temu pisałam o ghostingu ze strony przyjaciela/kochanka, otrzymałam odpowiedź, ale mam wrażenie, że nie zostałam dobrze zrozumiana. Może też źle się wyraziłam. Po pierwsze nie mam dzieci i raczej nie planuję, nie lubię dzieci. Po drugie, jestem osobą dość młodą, 29-latką, świeżo upieczoną mężatką, to nie jest małżeństwo z długim stażem. Z kochankiem poznałam się będąc jeszcze narzeczoną, on o tym wszystkim wiedział, sam był w stałym, wieloletnim związku, nasza relacja była klarowna od samego początku. Nie byliśmy zazdrośni o swoich życiowych partnerów ani nic z tych rzeczy. Dzieliłam się z nim m.in. przygotowaniami do ślubu, widział moje zdjęcia w sukni ślubnej itd. Wspierał mnie i nawet udzielał porad odnośnie do organizacji wesela. Autentycznie przyjaźniliśmy się, lubiliśmy, zależało nam na sobie wzajemnie. Powtórzę raz jeszcze - kocham swojego męża i nie miałam wątpliwości, że chcę za niego wyjść. Kochanek nie ma nic do rzeczy w tej kwestii. W ogóle ja nie szukałam kochanka, to istotne. On znalazł mnie. Nie miałam konta na żadnym portalu randkowym. Nie planowałam zdradzać narzeczonego/męża. Napisał do mnie na zwykłym portalu społecznościowym, na którym praktycznie każdy ma konto. Ja i mąż i wszyscy, którzy to czytają z dużym prawdopodobieństwem również. W ogóle jestem, wydaje mi się, dość ułożoną osobą, zawsze byłam wzorową uczennicą, grzeczną, studia skończyłam z wyróżnieniem, kształcę się dalej, mam w sobie empatię, można na mnie liczyć, mam grono przyjaciół, jestem blisko z rodziną (tu mam na myśli rodziców, dziadków - ostatnio ktoś mylnie odczytał, że mam dzieci, a sama się jeszcze trochę czuję dzieckiem, na pewno prędzej niż matką), nigdy wcześniej nie byłam w takiej relacji, partnerów seksualnych mogę policzyć na palcach jednej dłoni i z każdym łączyło mnie uczucie i związek, przeważnie kilkuletni. Seks nie był dla mnie nigdy żadnym kryterium doboru partnera (chociażby dlatego, że decydowałam się na niego dopiero po kilku miesiącach - z szacunku do siebie, żeby mieć pewność co do intencji mężczyzny) nigdy nie był, ani nie będzie powodem rozstań, jednakże rzadko byłam z tej kwestii zadowolona, ale trudno, nie było to dla mnie kluczowe. Kochanek przekonał mnie, bym z nim o tym porozmawiała, początkowo bez spotkań. Tzn. on chciał się spotkać, ale ja mu powiedziałam, że nie ma opcji, że nie chcę zrobić tego narzeczonemu, z resztą to byłoby nieodpowiedzialne, nie znałam go, mógłby okazać się mordercą itp. No ale rozmowa to nic takiego, więc pisaliśmy kilometry wiadomości. Oczywiście nie tylko na wiadomy temat, ale zaskoczyła mnie jego otwartość w tej kwestii i sama się otworzyłam. Mieliśmy podobny problem w naszych związkach i to nas zbliżyło. Uprzedzając poradę o potędze rozmowy z mężem - mój mąż obraża się, gdy cokolwiek mu powiem, a nawet gdy już z łaską próbuje coś zmienić, robi to nieporadnie, niechętnie i ma minę sugerującą, że czuje się nieswojo i jest na mnie zły. W końcu zgodziłam się na spotkanie z kochankiem, w publicznym miejscu dla bezpieczeństwa, ale z dala od mojego miasta. Całowaliśmy się, była między nami "chemia", spodobało mi się. Później już chciałam to skończyć. Tylko jeden pocałunek i koniec. No ale po tygodniu od mojej, kończącej to wiadomości, odezwałam się, że jednak chciałabym spróbować więcej. W końcu jeśli mąż nie wie, no to nie cierpi. Nikomu nic złego się nie dzieje. Co więcej - dzięki kochankowi nie byłam już sfrustrowana, czułam się spełniona i doceniałam męża jeszcze bardziej, tylko w innych kwestiach. To mi służyło. Np. nigdy bym nie chciała by moim życiowym partnerem był ktoś taki jak mój kochanek, ktoś komu nie mogłabym zaufać, kto by mnie zdradzał itd... Mój mąż jawił się w moich oczach jako ideał, właśnie m.in. dzięki kochankowi. Powtórzyliśmy pocałunek w przymierzalni w centrum handlowym. Podobało mi się to szaleństwo, przygoda, coś czego nigdy wcześniej nie doświadczyłam i na co mój mąż nigdy by się nie zgodził, bo to zbyt ryzykowne. No i znów było bezpiecznie, dookoła kręcili się ludzie. Okazał się całkiem sympatycznym chłopakiem na żywo. Później spotkaliśmy się w samochodzie, w lesie, nie doszło za daleko, chociaż chcieliśmy, ale rozsądek mi na to nie pozwolił. Przed kolejnym spotkaniem poprosiłam go, by wykonał odpowiednie badania w kierunku HBV, HCV, HIV, treponema pallidum, chlamydii itd. Przedstawił mi wyniki - ujemne, no i wtedy zaczęliśmy spotykać się w hotelu, z samodzielnym zameldowaniem - kluczyk w skrzynce na kod, by nie musieć patrzeć w oczy recepcjonistce - spłonęłabym ze wstydu. Było super, nie wdając się w szczegóły. Mój związek z mężem również kwitł, mniej się kłóciliśmy, a gdy wolałam na jakiś temat porozmawiać z kochankiem, no to wybierałam kochanka. Z kochankiem czasami tygodniami mogliśmy w ogóle nie rozmawiać o seksie, a na inne tematy, dobrze się z nim rozmawiało po prostu. Więc była to relacja przyjcielska, sam też mi się zwierzał, dużo się o nim dowiedziałam. Wydawało mi się, że osiągnęłam pełnię szczęścia. I nawet mój mąż to zauważył, że jestem bardziej radosna, chciało mi się żyć! I w pracy mi dobrze szło i na specjalizacji i często spotykałam się ze znajomymi, wszyscy to widzieli, że aż promienieję. Podtrzymuję to, że mąż jest dla mnie najważniejszy, ale nie działo mu się nic złego. Gdyby kochanek chciał ode mnie czegoś więcej, natychmiast urwałabym ten kontakt, nigdy nie pozwoliłabym mu rozbić mojego małżeństwa. Ale on nawet nie myślał o mnie w tym sposób. Tzn. nie mogę być pewna, ale nic tego nie sugerowało, miał swoje życie, a ja swoje. Nie chcę być oceniana, że mam pomieszane wartości, bo ja dokładnie znam swoje wartości. Kochanek był dla mnie bliską osobą, przyjacielem i nie sądzę by moje zamartwianie się świadczyło o tym, że mąż nie jest dla mnie najważniejszy, czy że go nie kocham. Mąż i kochanek to dwie różne relacje, oparte na innych wartościach. Wiem, że większość ludzi powie, że na pewno jestem złym człowiekiem, skoro zdradzałam. Z tego powodu nie mam się komu wygadać i piszę na tym anonimowym portalu, licząc, że tu unika się takich zero-jedynkowych ocen. Mój problem nie dotyczy kiepskiej relacji z mężem, bo jest ona dobra w moim odczuciu. Lubimy spędzać razem czas, mamy wspólne pasje, cele, kochamy się, dbamy o siebie, jeden za drugim skoczyłby w ogień. Mój problem dotyczy ghostingu i tego jak sobie z nim radzić. Z czymś tak przykrym, nieoczekiwanym, nagłym, niemożliwym do wyjaśnienia, w dodatku poprzedzonym tymi stanami depresyjnymi i niepokojącymi wiadomościami od kochanka, o których pisałam. Martwię się o niego, o jego życie dosłownie, nie wiem co się stało, dlaczego, czy ja nie mam w tym jakiejś winy... I nie sądzę bym kiedykolwiek poznała odpowiedź na te pytania, a żyć dalej muszę i chcę. Muszę wmówić sobie, że się nic nie stało? Zająć się czymś innym i automatycznie zapomnę o tym? Trudno mi w to uwierzyć. Jak mam zamknąć ten rozdział, który niezależnie ode mnie został nagle urwany? Potrzebuję jakiejś wskazówki jak do tego podejść, jak sobie to ułożyć w głowie. O moją relację z mężem nie ma potrzeby się martwić.
Trudności w związku z narzeczonym pracującym za granicą: brak zaufania i poczucie odrzucenia
Dzień dobry Mój narzeczony pracuje na wyjazdach za granicą . Wiem że ciężko pracuje ale też od jakiegoś czasu dziwnie się zachowuje kiedyś fakt pisałam ze znajomym z którym naprawde nic mnie nie łączyło o głupotach dopytywałam o swoje problemy jak on by zareagował i porównywałam to do mojego narzeczonego....po czym myślałam że pewnie specjalnie mnie podpuszcza ten SMS znajomy jako facet .Mój narzeczony przyłapał mnie na pisaniu ale nic tam nie było bo nie miało prawa być przecież to był znajomy a chciałam z kimś porozmawiać płci męskiej żeby patrzeć jak facet na świat ..fakt powiedziałam mu że go nie kocham żeby się zmienił bo mnie straci...żeby zaczął traktować mnie poważnie ...a od czego się zaczęło mój narzeczony pracuje cały czas na wyjazdach nie raz przeczytałam SMS od jakiejś dziewczyny ze miał być na kawie a nie przyjechał ....ciągle ogląda się za innymi (przytyłam więc jestem mało atrakcyjna ) w złości mi nie raz nawtyka że jestem gruba ....w tamtym roku dostałam wiadomość od dziewczyny ze sypiała z nim gdzie od niego dowiedziałam się że jej tylko pod swoją nieobecność pokój urzyczal ....widziałam o 3 rano połączenia ....wysłała mi skliny gdzie zapewnia ją że ja nic nie wiem że wiadomości nie widziałam ....przeprasza ja za wszystko...mi mówi że to nieprawda po czym okazało się że jestem w ciąży i przez ten cały sres poroniłam ....to zamiast przyjechać do domu być ze mną to poszedł z kolegami na piwo po czym wyśmiał mnie że to pewnie nie jego....albo że udawałam ....wybaczyłam mu tylko pozornie bo tak naprawdę to to ciągle wraca jak bumerang szczególnie nocą gdzie mi się to wszystko śni ....jak wyjeżdżała pytam czy jest tam jakaś dziewczyna to krzyczy że mam z głową .... cokolwiek powiem odwraca winę na moje stronę ....po 6 tygodniach nieobecności w domu (fakt praca zmęczenie ....jazda 12 godzin ) ale facet który kocha i mu zależy nie powinien rzucić się na dziewczynę i mieć ochotę na sex ?! A nie rzucić hasłem wiesz jaki zmęczony jestem ....usiąść przy stole wypić piwo i iść spać ?! Błagam powiedzcie mi że nie tylko ja mam taki tok myślenia chyba że ja takim potworem w tym związku jestem ....
Czy samotność może wpływać na zdrowie psychiczne?
Czy samotność może wpływać na zdrowie psychiczne?
Uzależnienie partnera od pornografii a zaufanie w związku - co robić gdy partner chce się zmienić?

Jestem z moim partnerem od roku, tydzień temu się dowiedziałam, że jest uzależniony od pornografii od 3 lat i robi to notorycznie, mimo że na samym początku relacji powiedziałam mu, że dla mnie oglądanie takich rzeczy to zdrada i koniec związku a mimo to robił. Partner chce się zmienić, umówił się do specjalisty, ale wizyta jest dopiero za miesiąc, tylko ja sama nie wiem, co robić, czuję, że przez ten cały czas mnie nie szanował a myśl o tym, że podniecał się innymi kobietami, mnie obrzydza, nie potrafię postrzegać go już normalnie tylko jak zwierzę które nie potrafi nad sobą zapanować, mimo jego chęci zmiany nie umiem mu zaufać, wzięłam dostęp do jego wszystkich mediów, a nawet założyłam mu kontrolę na telefon, żeby tego nie oglądał, boję się, że przy pierwszej lepszej okazji i tak wymyśli sposób i to zrobi

toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.