Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Związek na odległość z partnerką z dziećmi – brak czułości, konflikty i wewnętrzny rozdźwięk

Witam, mam gleboki konflikt wewnetrzny zwiazany ze zwiazkiem na odleglosc. Przylatujac teraz na 3 tygodnie po miesiecznej nieobecnosci liczylem na super czas, po czesci oswoilem sie z tym ze ona posiada dzieci… myslalem, ze bedzie super. Jednak mielismy sporo konfliktow a ja jestem bardzo przeciwny sporom jednoczesnie mam wrazenie, ze ona uwaza, ze w jakims stopniu to naturalna czesc zwiazku i nic takiego sie nie dzialo… ja kilka razy juz myslalem o tym zeby wrocic do siebie jednak nie chcialem przy dzieciach robic takich “scen” i po jakims czasie mi przechodzilo sam lagodzilem konflikt i na chwile wszystko wracalo do normy. W ktoryms momencie mowilem sobie, ze tesknie za swoim domem i chyba faktycznie nie chce wracac do kraju i nagle… jej zachowanie sie zmienilo okazala czulosc i uprawialismy seks. Po tym moje nastawienie zmienilo sie diametralnie, i odwrotnie niz wczesniej bardzo chcialem zostac i bylem zly ze czas wracac. Ostatnie dni spedzilismy czas bardzo fajnie poza pewnymi drobnymi sprzeczkami… w ostatni dzien mielismy jechac z jej synem na mecz ale zlapal kontuzje wiec ona sama zaczela myslec co bedziemy robic z jej dziecmi - wowczas syn mocno mnie zaskoczyl i sam powiedzial “to wasz ostatni dzien wiec spedzcie go sami a ja pojde do kolegow”. Wkurza mnie to, ze to syn widzi bardziej ze powinnismy wiecej czasu spedzac sam na sam. 2 tyg wczesniej chcialem isc z nia do kina po calym dniu z dziecmi a ona zaproponowala synowi czy nie pojdzie z nami… dla niej ona i dzieci to jedno cialo a dla mnie niestety nie. Czuje sie chwilami bardzo samotny ale nagpe kiedy pojawia sie odrobina czulosci czy seks pobudzam sie na nowo jestem szczesliwy i chce rozwijac ta relacje dalej az do kolejnego konfliktu… w ostatnia noc przed wyjazdem poklocilismy sie o film i odsunela sie na wieczor poszla sama spac zawolala dzieci tez wczesniej… ogolnie ostatni wieczor po prostu sie zepsul wyjechalem jeszcze rano z wielkim zalem i zloscia… nie mam ochoty mowic jej kocham zreszta moze dlateto, ze ona bardziej mowi to dzieciom niz mi jakiee …10, 20 razy czesciej. Ten zwiazek to powazna hustawka nastrojow - ale jak widze dla mnie - dla niej nie chyba zdrowa dynamika. Siedze juz w domu sam chcialbym uslyszec cos milego, kocham tesknie, mysle o Tobie… cokolwiei ale przez ostatni konflikt jest zimno sucho i… nie tego oczekuje od zwiazku… nie chce poraz setny mowic o swoich potrzebach bo pewnie wyjdzie z tego klotnia…. Mam jakby rozdwojenie jazni jedna czesc nie chce z nia byc a druga ciagle zaklada rozowe okulary i przypominac cudowne chwile. Ja tez jestem w tym zwiazku i na pewno jest jakas czesc mojej winy ale nie umiem z tego wyjsc nawet majac swiadomosc ze ona juz dzieci nie chce a ja chce bo nie mam… sama o tym mowi “zastanawiam sie dlaczego jestes ze mna skoro ja juz dzieci nie chce powtarzam od poczatku…” (byly moze dwa momenty ze zrozumialem, ze moze i by chciala…. Brakuje mi milosci i czulosci mecze sie az do chwili okazania uczucia… i nie umiem wyjsc z tego blednego kola a czuje ze powinienem
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

Obecna dynamika tej relacji opiera się na destrukcyjnym schemacie, w którym bliskość fizyczna i seks stały się narzędziami do uśmierzania bólu, a nie budowania porozumienia. To dlatego po zbliżeniu czuje Pan nagły przypływ optymizmu – Pana mózg dostaje dawkę endorfin, która na chwilę przykrywa fakt, że Wasze życiowe cele są całkowicie rozbieżne. Ten stan „rozdwojenia” wynika z tego, że próbuje Pan pogodzić niemożliwe: swoją potrzebę bycia priorytetem i posiadania własnych dzieci z rzeczywistością, w której partnerka postawiła już twarde granice.

Fakt, że syn partnerki wykazuje więcej wyczucia w kwestii Waszej relacji niż ona sama, świadczy o tym, że dla niej rola matki całkowicie wchłonęła rolę partnerki. W jej świecie nie ma wydzielonego miejsca na związek mężczyzny i kobiety; Pan jest zapraszany do istniejącego już układu sił na partnerki warunkach, a każda próba zgłoszenia własnych potrzeb jest traktowana jak atak lub zbędny konflikt. Kiedy Pan ustępuje i „łagodzi” sytuację, uczy Pan partnerkę, że Pana granice są elastyczne i można je przesuwać bez konsekwencji. To sprawia, że czuje się Pan coraz bardziej samotny, bo w rzeczywistości nie jest Pan w związku z nią, ale z jej wyobrażeniem o tym, jak Pan powinien się dopasować.

Najbardziej niepokojąca jest kwestia potomstwa, ponieważ jest to fundament, którego nie da się wynegocjować „półśrodkami”. Nadzieja, że ona zmieni zdanie, to pułapka, która więzi Pana w poczekalni cudzego życia. Warto zadać sobie pytanie, ile jeszcze takich powrotów w żalu i złości jest Pan w stanie znieść, zanim ten konflikt wewnętrzny całkowicie Pana wyczerpie.

 

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

 Dzień dobry

 

  Rozumiem, jak bardzo Cię to męczy, kiedy ten konflikt wewnętrzny, huśtawka emocji i samotność w relacji, gdzie oczekujesz ciepła, a dostajesz chłód po sporach. To brzmi jak toksyczny cykl, w którym Twoje potrzeby (czas we dwoje, czułość, stabilność) zderzają się z jej rzeczywistością (dzieci na pierwszym miejscu, konflikty jako "norma"). Nie jesteś sam w tym gdyż wiele osób w związkach na odległość z dziećmi w tle przeżywa coś podobnego.

 Konflikty gaszą Twój entuzjazm, ale seks czy czułość od razu Cię "resetują". To klasyczny schemat  uzależnienia emocjonalnego kiedy dobre chwile maskują problemy, bo mózg nagradza dopaminą bliskość. Dla niej dzieci to centrum świata (co naturalne po rozwodzie czy w jej sytuacji), dla Ciebie to bariera. Syn widzi to klarowniej niż ona – proponuje Wam czas sam na sam, co pokazuje, że nawet on czuje dysonans.

Unikasz rozmów o potrzebach, bo boisz się kłótni, a ona bagatelizuje spory. Rezultat? Zimno po wyjeździe, zero "kocham cię, tęsknię" , to znak, że relacja nie zaspokaja Cię na co dzień. Jedna część chce uciec , druga idealizuje . To typowe w relacjach, gdzie brakuje konsekwentnej miłości. Ona sama mówi: "Dlaczego jesteś ze mną, skoro ja dzieci nie chcę?" i to jej jasny komunikat. Ty chcesz dzieci, ona nie (przynajmniej teraz), co tworzy fundamentalny konflikt. Ten cykl trzyma Cię, bo samotność po rozstaniach boli bardziej niż huśtawka – ale długoterminowo to Cię wypala. Masz rację, że Twoja wina też jest (np. łagodzenie konfliktów bez granic), ale nie musisz się obwiniać solo.

Nie kontaktuj się z nią 1-2 tygodnie. Obserwuj swoje emocje bez jej wpływu i zapisz plusy/minusy relacji (np. "super seks vs. brak czułości na co dzień"). Określ swoje granice i zdecyduj, co jest niezbędne np. "Potrzebuję regularnego czasu we dwoje i słów miłości, nie tylko po kłótniach". Powiedz to raz, spokojnie, bez oskarżeń: "Czuję się samotny bez codziennej czułości, co o tym myślisz?" Rozważ terapię  online, indywidualnie gdyż ta pomoże rozpracować, dlaczego "resetujesz się" po seksie i boisz się samotności.  Jesteś w połowie drogi i masz świadomość, że powinieneś wyjść. To już wielki krok. Relacja na odległość z dziećmi działa tylko, jeśli oboje inwestujecie równo. 

Nowy Świat - Psychiatria i Psychoterapia

Nowy Świat - Psychiatria i Psychoterapia

Dzień dobry,

dziękuję, że podzielił się pan swoją historią. Rozumiem, że ta relacja jest dla pana bardzo obciążająca. Z pana opisu wynika, jakby był to jak związek z dużą niestabilnością, na którą składają się napięcie, poczucie samotności i niedopasowania. Przeplatane są jednak chwilową bliskością, która kompensuje powyższe trudności, koi emocje. Jak pan to opisuje, to to nie rozwiązuje problemów. Widać też wyraźne różnice w potrzebach (czas we dwoje, sposób przeżywania konfliktów, wątek dzieci), które mogą być trudne do pogodzenia.

 

Jednocześnie warto zaznaczyć, że znam tylko pana częściową perspektywę i fragment sytuacji. To za mało, by jednoznacznie ocenić całą relację. Natomiast już na tym etapie widać, że doświadcza pan powtarzalnego wzorca, który pana wypala.
Zachęcałbym pana do  konsultacji psychoterapii indywidualnej, która może pomóc uporządkować emocje, zrozumieć, dlaczego tak silnie reaguje pan na tę dynamikę tej relacji i nauczyć się podejmować bardziej spójne ze sobą decyzje decyzje.

 

Na teraz proszę rozważyć kilka pytań:

Czy ten związek, taki jaki jest teraz, daje mi to, czego potrzebuję na co dzień?
Czy jestem gotów zaakceptować brak zmiany w kluczowych kwestiach (np. dzieci)?
Dlaczego tak trudno jest mi odejść, mimo że widzę problemy?

To dobry moment, by spojrzeć na tę relację bardziej realistycznie i adekwatnie do pana potrzeb niż jedynie przez pryzmat chwil bliskości.

 

Wszystkiego dobrego,
Adam Bogdański CPiP

Joanna Cichosz

Joanna Cichosz

Dzień dobry,

Rozumiem, że ta sytuacja wywołała u Pana złość, rozczarowanie i poczucie dystansu. To naturalne, szczególnie gdy zależało Panu na bliskości w ograniczonym czasie, a skończyło się napięciem. To, że chce Pan rozmawiać otwarcie i swobodnie wyrażać swoje opinie, jest ważną potrzebą w relacji. Jednocześnie warto zauważyć, że różnice nie dotyczą tylko poglądów, ale też sposobu reagowania na nie. Dla Pana rozmowa może być „merytoryczna”, natomiast dla partnerki niektóre tematy mogą być bardziej wrażliwe. W związku nie chodzi o unikanie tematów, ale o sposób, w jaki się je podejmuje. Czas, forma (np. żart vs. poważna rozmowa) i gotowość drugiej osoby do tej rozmowy mają tu duże znaczenie, dlatego ważna jest umiejętność dostrajania się do siebie nawzajem. Warto też podkreślić, że związki bez konfliktów praktycznie nie istnieją, a różnice są naturalne. Kluczowe jest to, jak się te konflikty przechodzi i je rozwiązuje, a nie całkowity ich brak. W tej sytuacji pomocne może być spokojne wrócenie do tematu i rozmowa nie tyle o samym filmie, ale o tym, co każde z Państwa wtedy poczuło. To często zbliża bardziej.
Dobrego dnia!
Joanna Cichosz

Natalia Krawiec-Jokiel

Natalia Krawiec-Jokiel

Dzień dobry, 

Cieszę się, że podzieliłeś się swoją historią, bardzo to doceniam, ponieważ niejednokrotnie nie jest to łatwe. Z tego co piszesz wnioskuję, że emocjonalnie przerasta Cię już sytuacja, której doświadczasz w bliskiej relacji. Rozumiem Twoje oczekiwania co do wspólnego czasu, którego i tak nie macie za dużo, z powodu budowania relacji na odległość. Podejrzewam, że w wyobrażeniu masz obraz wspólnego czasu, w którym jest miło, romantycznie, bez sprzeczek i kłótni. Relacje na odległość mają to do siebie, że skoro już mamy ten wspólny czas, okraszony tęsknotą za drugą osobą, to ostatnie o czym myślimy to kłótnie, sprzeczki, ciche dni, czy niedomówienia. Czas spędzony razem ma być przyjemnością samą w sobie. Tym samym rozumiem Twoje rozgoryczenie, gdy wspólny czas warunkuje Twój smutek, żal, rozczarowanie. Zachęcam Cię do zaaranżowania rozmowy z partnerką. To bardzo ważne, aby mogła poznać Twoje potrzeby, emocje uwarunkowane pewnymi zrachowaniami. Bez odpowiedniej komunikacji nie nastąpi żadna zmiana. Jeśli dążycie wspólnie do budowania przyszłości to warto zaprezentować swój punkt widzenia i ukierunkować się na wzmacnianie relacji. Być może u Twojej partnerki, w czasie pomiędzy Waszymi spotkaniami, dzieje się coś co jest dla niej trudne, wymagające, co ją przerasta, frustruje, a wtedy z jej strony swobodne funkcjonowanie, romantyzm, chęć bliskości schodzi na dalszy plan. Porozmawiajcie, a jeżeli okaże się to trudniejsze, rozważcie konsultacje u terapeuty par, z którym wspólnie przyjrzycie się jak kształtuje się Wasza relacja i co należy w niej zmienić. 

Pozdrawiam serdecznie i trzymam mocno kciuki. 

 

Natalia Krawiec-Jokiel 

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Dlaczego czuję się odrzucony w związku na odległość? - analiza emocji
Witam, zastanawiam sie nad soba i tym czy moja reakcja jest prawidlowa a przede wszystkim dlaczego tak silna. Zwiazek na odleglosc ona 2 dzieci. Czeste klotnie, odczuwam wiecznie niedosyt kontaktu. Ale do rzeczy - jest komunia… widze, ze wszyscy siedza w parach… ona musiala cos niesc do jedzenia otarza.. w zartach powiedziala ze nie ma meza bo nie chciala tego robic - jednak ja wybrali… wchodzimy do kościola, jest lawka dpa wybranych rodzicow ale wlasciwie mam wrAzenie ze jako partner moglbym z nia tak siedziec… w lawce za nia chociaz - w ktoryms momencie zwolnila sie troche lawka za nia - spytalem jej czy tu juz wolne - byc moze nie uslyszala… ale widzac jakichs znajomycy z rodziny syna szybko ich zawolala zeby usiedli na tym wolnym miejscu. Poczulem sie zle… mialem wrazenie, ze jestesmy jedyna para ktora siedzi osobno. Wczesniej mowilem jej ze poczulem sie zle jak opowiadala jak wykrzyczapa ze nie ma meza zeby nie uczestniczyc. Powiedziala ze ja nie gram pierwszycy skrzypiec to komunia syna, zapytalem kim jestem w tej relacji powiedziala - ani mezem, ani nazeczonym - nie uczestnicze w rachunkach w obowiazkach nacodzien bo uwazam, z mam swoje mieezoanie i oplaty za granica. Siedzimy wiec w tym kosciele, czuje sie jak jakis odtracony, po kosciele podchodzi rodzina tego syna - nikomu mnie nie przedstawila… zrobili sobie zdjecia rodzinne… zawiozlem ich so restauracji - rozwrwany w srodku (ale dlaczego?!). Usiedlismy usiadla obok zlapala za reke - wszystko sie uspokoilo… potem nagle zniknela zeby porozmawiac z wszystkimi gosciami - nawet nie zauwazylem kiedy… po jakims czasie wrocila zlapapa mnie za reke znowu sie poczulem lepiej… z niektorymi osobami nie miala tam ochoty na kontakt ale z wiekszosca widzialem, ze super… czulem sie iak jakis dodatek… tzn nie czuje, ze idziemy razem - chodz przedstawie Cie - raczej widzi ze siedze z Mama… i niech siedzi… kazdy sie domysli ze to moi partner… wieczorem pewnie bedzie swietny seks (mam nadzieje) ale… zaraz znowu pewnie poczuje sie jak nikt w jakiejs sytuacji… rozmawiac o tym nie moge bo sie mocno irytuje “ze znowu mowie o sobie a o ona potrzebuje wsparcia”. Byl moment wczesniej ze przeprosila mnie za slowa o skrzypcach… ze odsuwa sie od pol roku bo miala inne oczekiwania na sylwetra… ze jakos sie zdeklaruje co ro powrotu… i ze wie ze jest mama na 200-% i moge czuc sie odsuniety… tak ciaggle czuje eie odsuniety… juz wariuje nie wiek co mam myslec rano dramat wieczorem super… hustawka emocjonalna…dlaczego tak silnie czuje sie odrzucany? Gdzie jest granica…przeciez moze sobie porozmawiac z goscmi sama… cos mnie ciagle boli mam niedosyt…
Jak radzić sobie z lękiem i stresem związanym z miejscem zamieszkania?
Mam 30 lat zacznę od tego. Kupiłam dom z partnerem oddalony od jego miejsca pracy 15 km, teraz bardzo tego żałuję że nie kupiliśmy tego domu w miejscowości gdzie pracuje On. Wraca do domu średnio z pracy 20 minut przez ten czas ciągle mi smutno i plączę boję się że po drodze kogoś pozna albo zginie i zostanę sama z tym domem . Przez te 20 minut się denerwuje. Ogólnie już jak rano wychodzi jest mi mega smutno i przykro że go nie ma ciągle żałuję decyzji że kupiliśmy ten dom 15 km od jego miejsca pracy. Wcześniej jeździliśmy razem teraz juz nie jedze rano bo mnie nie zostawia juz u rodziny bo ona sie wyprowadzila i mieszkają nie daleko nas. Ja bym chciała sprzedac ten dom i wynająć mieszkanie w jego miejscowości pracy ale On nie chce Czy to normalne jest że te 20-27czasem minut to dla mnie wieczność? I tak przeżywam to i płacze . On tez nie chce tego domu sprzedac abyśmy zamieszkali bliżej jego pracy... Ja nie mam tu pracy ani nic nie mogę się odnaleźć. On Domu sprzedac nie chce, każda rozmowa kończy się awanturą itp Jestem załamana nie wiem jak mam żyć dalej...
Mam 30 lat ostatnio w moim życiu pojawił się mężczyzna. Jest dwa lata młodszy i ma na swoim koncie stratę żony i dziecka
Mam 30 lat ostatnio w moim życiu pojawił się mężczyzna. Jest dwa lata młodszy i ma na swoim koncie stratę żony i dziecka, którzy zginęli w wypadku. Zaangażowałam się w naszą znajomość i nie czuję zazdrości o jego zmarłą żonę, ale mam wrażenie, że on nie traktuje mnie poważnie. Było wszystko w porządku, a teraz zaczął ograniczać kontakt. Czy warto wchodzić w taką relację i jak powinnam postępować z takim mężczyzną.
Po nagłym rozstaniu, gdzie wspólnie stworzyliśmy dom i musiałam się wyprowadzić, nie potrafię poradzić sobie z myślą, że muszę zacząć żyć od nowa.
Dzień dobry ! Piszę w nietypowej może sprawie . Rozstałam sie z partnerem po 5 latach bycia razem, w tym 2 lata zaręczyn ,wyremontowaliśmy dom, w którym mieszkaliśmy razem rok ,wszystko co w nim jest wybraliśmy razem od okien po meble ,mieliśmy kota, którego musiałam zostawić . On ze mną zerwał z dnia na dzień twierdząc, że i tak nic z tego nie wyjdzie i nie będziemy razem szczęśliwi ,kłóciliśmy się często ,głównie przez jego mamę (jest jedynakiem ) mieszkała obok nas i lubiła się wtrącać, a ja nie ukrywałam niechęci do tego faktu ,nie ufałam mu za bardzo, bo wiele razy zawiódł moje zaufanie. Jednak bardzo go kochałam, był moją pierwszą największą miłością i nie mogę poradzić sobie z tym , jak człowiek, którego kochałam tak mocno i tyle razem stworzyliśmy dla naszej przyszłości, mógł tak prawie z dnia na dzień porzucić to wszystko ,z jednej strony rozumiem, że postąpił tak, bo się dużo kłóciliśmy, ale ja nigdy z niego bym nie zrezygnowała chyba, żeby mnie zdradził, ale starałabym się naprawić naszą relację do końca, a on nawet nie chciał dać nam ostatniej szansy, tylko zaczął mnie unikać ,nie odbierał telefonów i nie odpisywał ,mówił, że mam spać na kanapie, bo nie chce razem, oddalił się ode mnie tak mocno, że musiałam się wyprowadzić z powrotem do rodziców . Jest mi ciężko zrozumieć, że to jest już naprawdę koniec , zastanawiam się czy on naprawdę mnie kochał i mu zależało, skoro tak zrobił . Było wiele zgrzytów między nami, ale nigdy nie porzuciłabym go , nigdy. Chciałabym żyć już dalej i nie rozmyślać o tym, ale nie mam pojęcia jak mam to zrobić i jak sobie poradzić z tym całym bólem, który w sobie noszę ,wiedząc, że to co zbudowaliśmy razem dla naszej przyszłości już nie wróci i muszę zacząć od nowa . Proszę o poradę .
Jestem zmęczony i znudzony swoim życiem - dom i praca, która nie jest związana z moim zawodem. Potrzebuję kontaktu z innymi osobami - czy mam na to szansę?
Dzień dobry, mam 26 lat. Skończyłem dobre liceum i potem poszedłem do medycznej szkoły policealnej. Aktualnie kończę licencjat. Problem polega na tym, że po dzień dzisiejszy nie mogę znaleźć pracy w zawodzie i ciągle muszę pracować fizycznie za najniższą krajową. Ogólnie uważam, że ciągle robię to, czego nie chcę, nie mogę się odnaleźć. Nie mam też zbytnio znajomych i to jest jeszcze większy problem, bo nie mam się z kim spotykać. Zawsze było mi trudno o złapanie dobrego kontaktu z kimś, a w obecnym momencie tym bardziej, ponieważ sporo osób wyprowadziło się do innych miast albo mają jakieś swoje sprawy. Moje życie to tylko dom i praca. Mam już dosyć tej ciągłej rutyny i chciałbym, żeby coś się zaczęło zmieniać, aczkolwiek nie wiem jak mam sobie pomóc. Dodam że od 5 lat mam też dziwne problemy zdrowotno-alergiczne. Nie wiem co jest tego przyczyną. Byłem u kilku specjalistów, ale żaden nie powiedział mi niczego konkretnego. Ciągle jestem zmęczony i nie mam chęci do życia, do tego problemy z układem trawiennym. Od czego mam zacząć ? Czy mam jeszcze w życiu szanse by kogoś poznać ?
asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.