Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie w związku z partnerem o dwóch obliczach? Czułość i agresja w relacji

Witam, chciałabym uzyskać obiektywną ocenę mojej sytuacji. Mam partnera (ja 36l, on 48l). Potrafi być bardzo czuły, troskliwy, poświęcać mi czas, uwagę, martwić się o mnie. Mam jednak wrażenie, że posiada drugie oblicze, w które czasem aż trudno mi uwierzyć. W sytuacjach napięciowych, nieporozumień, różnicy zdań staje się nerwowy, wybuchowy, impulsywny, używa wobec mnie inwektyw np. masz napierdolone w głowie, to co mówisz jest wyrazem bezdennej głupoty, pierdol się, pałuj się, jesteś głupia, cieszysz się jak końska dupa do bata itp. nie daje mi wówczas dojść do słowa, atakuje, a gdy wpadam w lęk mówi, że mam przestać się jąkać, forsuje swoje zdanie, mówi, że to, że się tak zachowuje jest moją winą, bo gdybym postąpiła inaczej, to by taki nie był, często w takich sytuacjach wypomina moje błędy z przeszłości, nawet sprzed roku, czy dwóch, używa sformułowań typu "odprowadzasz do tego, że nic nie będę od ciebie chciał" lub "leczysz mnie z uczuć do ciebie". Gdy podczas jazdy samochodem wywiąże się taki zgrzyt to gwałtownie przyspiesza bądź hamuje mimo, iż zwracam mu uwagę, że źle mi wtedy i nie czuję się bezpiecznie. Mam wrażenie, że gdy on robi te same rzeczy, o które potrafi napiąć się do mnie, to wówczas wcale to nie jest takie straszne np. to, że pomagam ludziom, słucham ich lub służę jakąś pomocą określa jako "skupiasz się na wszystkich a dla mnie nie masz czasu, zajmij się sobą i mną", podczas gdy jeśli on komuś pomaga, to wg niego jest to zaleta a pomaga im bo są dobrymi ludźmi, a nie to co moi znajomi. To tylko niektóre przykłady. Ostatnio powiedział, że moja mama ma chyba tak samo napierdolone w głowie jak ja skoro ma podobne zdanie na jakiś poruszony temat. Mam dziecko z poprzedniego związku, a gdy chce spędzić czas z córką (9l) mówi, że dziecko przesłania mi cały świat i "dla wszystkich mam czas, tylko nie dla niego". Poza tym jednak naprawdę potrafi być czuły, jest skłonny do poświęceń, dużo mi pomaga, stara się być przy mnie, twierdzi, że kocha mnie nad życie. Bardzo proszę o informację, jak wyglądają opisane przeze mnie sytuacje..
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Opisana przez Panią sytuacja wskazuje na występowanie cyklu przemocy psychicznej, w którym naprzemienne okresy czułości (idealizacja) i agresji (dewaluacja) służą utrzymaniu kontroli w relacji. Zachowania partnera, takie jak używanie inwektyw, gwałtowne hamowanie lub przyspieszanie samochodem (agresja fizyczna pośrednia), obwinianie Panią za własne wybuchy oraz próby izolowania Pani od bliskich (matki, dziecka), są formami przemocy, a nie trudnym charakterem. Mechanizm, w którym partner twierdzi, że kocha nad życie, a jednocześnie rani, tworzy tzw. więź traumatyczną, która sprawia, że osobie krzywdzonej bardzo trudno jest odejść. Proszę pamiętać, że nic, co Pani robi lub mówi, nie daje drugiej osobie prawa do agresji i poniżania. Zachęcam do skontaktowania się z lokalnym ośrodkiem wsparcia dla osób w kryzysie lub podjęcia indywidualnej psychoterapii, aby wzmocnić swoje granice i ocenić bezpieczeństwo swoje oraz dziecka w tej relacji.

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Dzień dobry,

W tym, jak opisujesz swoją historię, bardzo jasno widać, czego tak naprawdę pragniesz od partnera: spokoju zamiast wybuchów, rozmowy zamiast ataku, szacunku w słowach nawet wtedy, gdy się nie zgadzacie, poczucia bezpieczeństwa, także fizycznego – oraz wsparcia dla Twojej miłości do córki i więzi z mamą, a nie podważania ich czy ranienia ich słowami. To ogromnie ważne i piękne, że tak wyraźnie widzisz, jak cenisz czułość, troskę, bliskość, ale równie mocno potrzebujesz, by szła ona w parze z opanowaniem, odpowiedzialnością za własne emocje i uznaniem Twojej wartości.  

Kiedy piszesz o przekleństwach, obwinianiu, wyciąganiu dawnych błędów, obrażaniu Ciebie i bliskich, słychać, że właśnie to jest dla Ciebie najbardziej bolesne i coraz mniej do uniesienia – że Twoje serce tęskni za relacją, w której miłość nie jest przeplatana poniżaniem. To, że tak jasno to dostrzegasz i potrafisz to nazwać, świadczy o Twojej dojrzałości, wrażliwości i sile. Masz w sobie bardzo zdrowe intuicje co do tego, co jest zgodne z Twoimi wartościami, a co przekracza Twoje wewnętrzne granice. To ogromny zasób i dobry znak na przyszłość – bo pokazuje, że w środku chronisz siebie i swoje dziecko, nawet jeśli na zewnątrz jest teraz dużo zamieszania.

 

Z poważaniem Karolina Rzeszowska-Świgut 

Psycholog psychotraumatolog 

Iga Zubiel Czerska

Iga Zubiel Czerska

Dzień dobry. Z Pani opisu wynika, że sytuacja między Państwem jest ambiwalentna. Kiedy Pani reaguje, odpowiada, działa zgodnie z założeniami partnera, wtedy jest czuły i troskliwy. W momencie, w którym postępuje Pani zgodnie ze swoimi potrzebami, wtedy zachowanie partnera znacznie się zmienia. Przede wszystkim alarmujące są obraźliwe słowa partnera kierowane pod Pani adresem. Czy osoba, która dekraruję miłość nad życie, obraża takimi słowami swoją ukochaną? Warto zadać sobie pytanie: Jak zareagowałaby Pani, gdyby bliska osoba opowiadała o takich wyzwiskach ze strony swojego partnera? Czy chciałaby Pani, żeby ktoś kierował takie słowa do Pani przyjaciółki/mamy? 

Nikt nie zasługuje na to, żeby ktoś nazywał go głupim lub wyzywał w jakikolwiek inny sposób. Jest mi przykro, że doświadcza Pani takich słów ze strony partnera. Niektóre sformułowania, o których Pani napisała brzmią jakby dochodziło do szantażu, "grania na emocjach" ze strony Pani partnera. Takie zachowania nie powinny pojawiać się w zdrowo funkcjonujących relacjach :( 

Może warto byłoby rozważyć osobiste wsparcie, np spotkanie z psychologiem, psychoterapię. Myślę, że specjalista mógłby wysłuchawszy Pani historii, zaproponować dalsze kroki i udzielić Pani pełniejszego wsparcia. 

 

Mam nadzieję, że pomogłam nieco rozjaśnić obraz Pani trudności. Przesyłam dużo ciepła i sił :) 

 

Pozdrawiam 

Iga Zubiel Czerska 

 

Szymon Leszczyński

Szymon Leszczyński

Dzień dobry


Odpowiadając na zadane przez panią pytanie "Jak wyglądają opisane przeze mnie sytuacje ?" jasno trzeba napisać że jest pani w związku z osobą stosującą przemoc psychiczną.

Dowody:
1. przemoc słowna i emocjonalna - wyzwiska, poniżanie, obrażanie pani i rodziny

2. manipulacja (Gaslighting) - twierdzenie że jego zachowanie jest pani winą

3. zastraszanie podczas jazdy samochodem

4. próby izolacji od innych osób

5. powtarzający się cykl przemocy przerywany czułością - to nie jet potwierdzenie jego realnego oblicza ale pewien schemat: 
przemoc-czułość i tak w koło. 
To panią trzyma w relacji.

Ważna Uwaga
To nie pani ponosi winę jego zachowania. 
Jego emocje i jego zachowania to jego odpowiedzialność.

Moje rady
Proszę skontaktować się z osobami specjalizującymi się w pomocy ofiarom przemocy aby uzyskać realną pomoc.
Kontakt z bliskimi i rodziną będzie dla pani wsparciem.
Jednocześnie priorytetem dla pani powinno być bezpieczeństwo pani i dziecka.

Powodzenia

Karolina Janson

Karolina Janson

Dzień dobry, 

 

czytając Pani opis relacji z partnerem odczułam duży niepokój. Opisuje Pani sytuacje, w których pojawiają się wyzwiska, poniżanie, brak możliwości spokojnej rozmowy, obwinianie Pani za reakcje partnera czy zachowania zagrażające bezpieczeństwu (np. gwałtowna jazda samochodem podczas konfliktu). Takie zachowania mogą nosić znamiona przemocy psychicznej.

 

Chciałabym wyraźnie podkreślić, że odpowiedzialność za sposób reagowania w sytuacji konfliktu ponosi osoba, która się tak zachowuje. To nie jest Pani wina, że partner reaguje agresją czy używa wobec Pani obraźliwych słów.

 

Zachęcałabym Panią do poszukania wsparcia u specjalisty (np. psychologa lub psychoterapeuty) aby mogła Pani spokojnie przyjrzeć się tej sytuacji i porozmawiać o tym, jak zadbać o swoje bezpieczeństwo. Warto również rozważyć kontakt z lokalnym centrum interwencji kryzysowej lub telefonem wsparcia, gdzie można otrzymać pomoc i dalsze wskazówki.

 

Życzę dużo odwagi w zadbaniu o siebie i swoje bezpieczeństwo. 

 

Pozdrawiam, Karolina Janson

Zobacz podobne

Jestem niespokojna-wybuchowa, zmienna, wiecznie zmieniam pracę i miejsce zamieszkania. Nie potrafię podjąć hobby czy być konsekwentną, bo rozpiera mnie różnorodność emocji. Nie radzę sobie.
Od kilku dobrych lat, od kiedy wyprowadziłam się z domu, cały czas się przeprowadzam. Ciągle zmieniam pracę. Jedyne co stałe to (o dziwo) mąż, za którego wyszłam dosyć spontanicznie, ale mam niezawodną intuicję i według mnie to jest to coś na całe życie. Brakuje mi cierpliwości, często płaczę, wybucham, nie mogę opanować złości. Nastrój mam bardzo różny i bardzo szybko się zmienia, zauważyłam to mniej więcej po 20 rż, mam 26 lat, z każdym rokiem mam wrażenie, że coraz bardziej tracę nad sobą i swoimi emocjami panowanie. Nie potrafię rozwinąć żadnego hobby, poddaję się przy pierwszej próbie. Nie wiem co o sobie myśleć, nie potrafię siebie opisać, mam wrażenie, że jestem bardzo różna albo nijaka. Nie wiem o co chodzi, ale moje zmienne nastroje i ciągła złość wywołana też moja niekonsekwencją znacznie utrudniają mi życie (mimo wszystko burzliwy związek, czasem jestem nieznośna i mam tego świadomość, ale nie potrafię się opanować w danej chwili) zarówno uczuciowe, ale zwłaszcza zawodowe. Pociągają mnie różne rzeczy, mam dużo pomysłów, których nie realizuję lub robię to w małym stopniu. Szukam rozwiązania, które pomoże żyć mi normalnie. Na tę chwilę sama się ze sobą męczę.
Dlaczego czuję się odrzucony w związku na odległość? - analiza emocji
Witam, zastanawiam sie nad soba i tym czy moja reakcja jest prawidlowa a przede wszystkim dlaczego tak silna. Zwiazek na odleglosc ona 2 dzieci. Czeste klotnie, odczuwam wiecznie niedosyt kontaktu. Ale do rzeczy - jest komunia… widze, ze wszyscy siedza w parach… ona musiala cos niesc do jedzenia otarza.. w zartach powiedziala ze nie ma meza bo nie chciala tego robic - jednak ja wybrali… wchodzimy do kościola, jest lawka dpa wybranych rodzicow ale wlasciwie mam wrAzenie ze jako partner moglbym z nia tak siedziec… w lawce za nia chociaz - w ktoryms momencie zwolnila sie troche lawka za nia - spytalem jej czy tu juz wolne - byc moze nie uslyszala… ale widzac jakichs znajomycy z rodziny syna szybko ich zawolala zeby usiedli na tym wolnym miejscu. Poczulem sie zle… mialem wrazenie, ze jestesmy jedyna para ktora siedzi osobno. Wczesniej mowilem jej ze poczulem sie zle jak opowiadala jak wykrzyczapa ze nie ma meza zeby nie uczestniczyc. Powiedziala ze ja nie gram pierwszycy skrzypiec to komunia syna, zapytalem kim jestem w tej relacji powiedziala - ani mezem, ani nazeczonym - nie uczestnicze w rachunkach w obowiazkach nacodzien bo uwazam, z mam swoje mieezoanie i oplaty za granica. Siedzimy wiec w tym kosciele, czuje sie jak jakis odtracony, po kosciele podchodzi rodzina tego syna - nikomu mnie nie przedstawila… zrobili sobie zdjecia rodzinne… zawiozlem ich so restauracji - rozwrwany w srodku (ale dlaczego?!). Usiedlismy usiadla obok zlapala za reke - wszystko sie uspokoilo… potem nagle zniknela zeby porozmawiac z wszystkimi gosciami - nawet nie zauwazylem kiedy… po jakims czasie wrocila zlapapa mnie za reke znowu sie poczulem lepiej… z niektorymi osobami nie miala tam ochoty na kontakt ale z wiekszosca widzialem, ze super… czulem sie iak jakis dodatek… tzn nie czuje, ze idziemy razem - chodz przedstawie Cie - raczej widzi ze siedze z Mama… i niech siedzi… kazdy sie domysli ze to moi partner… wieczorem pewnie bedzie swietny seks (mam nadzieje) ale… zaraz znowu pewnie poczuje sie jak nikt w jakiejs sytuacji… rozmawiac o tym nie moge bo sie mocno irytuje “ze znowu mowie o sobie a o ona potrzebuje wsparcia”. Byl moment wczesniej ze przeprosila mnie za slowa o skrzypcach… ze odsuwa sie od pol roku bo miala inne oczekiwania na sylwetra… ze jakos sie zdeklaruje co ro powrotu… i ze wie ze jest mama na 200-% i moge czuc sie odsuniety… tak ciaggle czuje eie odsuniety… juz wariuje nie wiek co mam myslec rano dramat wieczorem super… hustawka emocjonalna…dlaczego tak silnie czuje sie odrzucany? Gdzie jest granica…przeciez moze sobie porozmawiac z goscmi sama… cos mnie ciagle boli mam niedosyt…
Jak poradzić sobie z przemocą i emocjonalnym dystansem w burzliwym związku?
Dzień dobry. Szczerze nawet nie wiem jak zacząć, bo czuję wstyd, niepewność i żal. Od 3 lat jestem w dość burzliwym związku z osobą niedostępną emocjonalnie. Sama choruję na liczne choroby psychiczne i zaburzenia. Jestem po wielu traumach i zaniedbaniach. Partner również nie miał kolorowego choćby dzieciństwa. Przeżył samobójstwo ojca uzależnionego od alkoholu. Na początku między nami była ogromna chemia, zaangażowanie, poważne deklaracje. Było dużo bliskości i namiętności. Pierwszy poważny kryzys nastąpił kiedy przyszła do mnie bardzo głęboka depresja. Mimo informacji o moich trudnościach i najgorszych stanach wymagających szpitali, elektrowstrząsów i lat walki o życie, partner przeżył rozczarowanie i zwątpienie w przyszłość relacji. Kiedy byłam w szpitalu zaczął się oddalać. Niestety wyczuwam wszystkie najdrobniejsze zmiany. Ton głosu, brak szczerości. Mimo ukrytych wątpliwości zamieszkał ze mną. Rozczarował się i zaczęła się przemoc. Najpierw psychiczna wraz z odpychaniem mojej osoby. Złością na mnie i krytykowaniem mnie za to, że nie potrafiłam na ten moment podołać obowiązkom a moje ciało zaczęło się zmieniać przez zajadanie emocji. Robiłam wszystko by się zmienić, ale moje próby upadały tak samo jak moje poczucie własnej wartości. Stałam się w pewnym momencie całkowicie zależna. Z czasem zaczęłam też przejmować odcinanie się emocjonalne. Niestety potem doszła przemoc fizyczna. Ja to rozpoczęłam. Kiedy błagałam by przestał mnie ranić mówiąc okropne rzeczy, on kontynuował a ja bez kontroli nad sobą wymierzyłam cios. Potem on zaczął mnie bić. Awantury były ogromne i prawie za każdym razem oberwałam. Czasami lekki wstrząs mózgu, czasami siniak pod okiem. Postanowiliśmy zawalczyć. Zmiana otoczenia, praca nad naszymi impulsami. Zaczęliśmy się dobrze dogadywać. Jednak bliskość fizyczna nie wraca. On nie widzi we mnie kobiety. Bardzo pragnę odrobiny namiętności i zaangażowania. Ciągle zadręczam się. On utrzymuje, że kocha mnie i nie chce odejść. Nie wiem co zrobić.
Traumatyczne dzieciństwo i bardzo trudna dorosłość. Nie umiem znaleźć pracy, choruję.
Dzień dobry. Może opowiem od początku . Dzieciństwa nie miałam wcale . Od ojca bicie i złe traktowanie , matka nie umiała go wygonić z domu . Mając 12 lat podjęłam próbę s i marzyłam o śmierci . Nie było na jedzenie , w klasie dokuczali, bo bieda , a o wycieczkach klasowych czy zielonej szkole mogłam zapomnieć . Ojciec pił i bił za to, że żyje i powtarzał, że jestem zerem. Życie dorosłe także pokazało swoje złe oblicze . Pracowałam u pracodawcy, gdzie płacił grosze, a sam się bogacił ( dziś jest bankrutem ) , nie mogę znaleźć normalne pracy i mam dosyć już żebrania o pracę . Dorobiłam się także nadciśnienia tętniczego oraz Chad. Mam 35 lat. Jestem po próbach s i po 6 razie przestałam to liczyć już nawet . Renty także nie chcą przyznać, dlatego, że pracodawca nie płacił do ZUS na mnie składek, a byłam zarejestrowana przez niego do ZUS do ubezpieczenia . Nie stać mnie nawet na leki tak naprawdę, a co chwilę coś nowego i drogiego mi wciskają . Już mam dosyć takiej tułaczki i żebrania o pracę, bo nikt mnie nie chce .. może mam kompetencje, ale mój wygląd zdecydowanie odstrasza, mimo że nie mam nigdzie tatuażu ani kolczyków . Od 12 roku życia modlę się o śmierć .. mam nadzieję, że w końcu moje modlitwy zostaną wysłuchane . Boje się kogokolwiek prosić o pomoc, bo wiem jak to będzie wyglądać . Zamiast pomocy czy cokolwiek to naślą mops czy policję i tyle z tego będzie, a to nie tędy droga . Więc wolę odpuścić ..
13 lat, nadużywam alkoholu. W głowie mam wrażenie, że są dwie osoby, z czego jedna jest odrębna ode mnie.
Dzień dobry- mam pytanie, mam problem, nadużywam alkoholu, tak dla jasności mam 13 lat. Oprócz tego mam wrażenie, że przez to zacząłem się kłócić z samym sobą w głowie, ale w specyficzny sposób, ponieważ przybiera to rozmowę między dwiema różnymi osobami. Ta druga osoba, z którą rozmawiam, zdaje się być dla mnie bardzo niemiła, często mnie obraża i mnie odsuwa od pomysłu, aby o tym komuś powiedzieć. Te rozmowy nie pojawiają tylko po alkoholu, na trzeźwo też to mam. Mam stwierdzoną depresję oraz zespół aspergera. Niezależnie od mojego samopoczucia tak samo często się to pojawia i często on komentuje moje działania, myśli, myśli samobójcze, picie alkoholu, w zasadzie wszystko. Moje pytanie brzmi co zrobić i co to może być ?
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.