30 zł zniżki na pierwszą wizytę z kodem WIOSNA26

w ramach akcji #WychodziNamToNaDobre!

Wybierz specjalistę
Left ArrowWstecz

Jakiś czas temu zobaczyłam, jak w Chinach przed zabiciem katują psy. Odczułam ogromny ból. Czuję bezsilność

Mam 43 lata, mam męża, dzieci nie mam. Nigdy nie czułam potrzeby być matka. Bardziej kocham zwierzęta. Jakiś czas temu zobaczyłam, jak w Chinach przed zabiciem katują psy. Odczułam ogromny ból. Czuję bezsilność, od tego czasu nie potrafię sobie poradzić. Np. mam tak, że jak zaczynam się z czegoś cieszyć, nagle z tyłu głowy mam ten obraz i myśli o cierpiących zwierzętach. Chciałabym, aby był koniec świata i aby nigdy żadne zwierzę nie cierpiało. Nie chcę mi się żyć na tym chorym świecie pełnym przemocy....
User Forum

Smutna43

3 lata temu
TwójPsycholog

TwójPsycholog

Dzień dobry. Z jednej strony duża wrażliwość emocjonalna i empatia to ogromna wartość, a z drugiej, jak sama Pani pisze, może ona przynosić cierpienie. Emocje bezsilności i złości, które towarzyszą Pani w sytuacji myślenia o przemocy wobec zwierząt, towarzyszą wielu osobom, które tym tematem się interesują. Niestety emocje te mogą doprowadzić do pogorszonego nastroju na co dzień. Warto w związku z tym odzyskać przede wszystkim poczucie sprawczości i poszukać działań, których możemy się podjąć w zakresie własnych możliwości, aby mieć wpływ na to, co jest dla nas na świecie nieakceptowalne i co nas porusza. Może Pani np. podpisać petycje w tej sprawie, urządzić akcje nagłaśniające problem, wesprzeć fundacje prozwierzęce lub nawet zapisać się do nich jako wolontariuszka. Bardzo trudno jest zaakceptować, że nie jesteśmy w stanie zmienić całkowicie świata, ale nawet małe działania mogą przynosić satysfakcję. Jeśli jednak zbyt to Panią obciąża emocjonalnie, można doraźnie skorzystać z konsultacji psychologicznej, aby poznać sposoby na lepsze radzenie sobie z takimi emocjami i myślami.

3 lata temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

kryzys

Czy doświadczasz kryzysu psychicznego?

Zobacz podobne

Jak poradzić sobie z bólem po ucieczce z toksycznego małżeństwa i utracie dziecka?

Witam serdecznie, jestem po ucieczce z własnego domu po 25 latach małżeństwa, przeszłam przez wszystko, co możliwe żyłam z toksykiem, narcyzem i psychopata. Starsze dziecko nie dało rady, odebrało sobie życie. Chodzę na terapię oraz leczę stres pourazowy, niedługo minie dwa lata. Walczył, pisał ładnie, nie uległam, nie wróciłam, zostawiłam mu wszystko. Jeszcze miesiąc temu wyznawał mi miłość, odważyłam się go w końcu zablokować, aż tu nagle dowiedziałam się, że on już mieszka z panią młodszą o 25 lat i ona jest w ciąży. Załamałam się, bo on szczęśliwy, pani jego pokroju, ale to nieważne. Chodzi o to, że nie mogę się podnieść, zniszczył jedno dziecko, a zrobił sobie drugie. Szczęśliwy sprząta, gotuje, a mnie bił i wyzywał. Wiem, odeszłam, nie powinnam wracać do tego, a pomimo to bardzo boli czy żeby po 25 latach się zmienił nie wierzę, ale jedno wiem na pewno, odnalazł swoją drugą połówkę, bo i do picia i do wszystkiego. 

Zero odpowiedzialności, zrobił ze mnie śmiecia, nie radzę sobie zamiast być lepiej, jest gorzej.

Problem z partnerką z depresją poporodową i przemocą w związku - jak sobie poradzić?

Dzień dobry. Piszę tutaj, ponieważ mam bardzo duży problem z kobietą, która ma problemy psychiczne. Jej problem polega na tym, że ma problemy z adaptacją otoczenia, depresję poporodową+ odebranie jej córki przez Mops. 

Jej były partner bił ją przez 6 lat prawie i w dodatku wynosił z domu rzeczy, które później sprzedawał.. Kobietą powinna brać tabletki, które jej przepisał psychiatra (ZOLTRAL), o ile dobrze pamiętam tak nazywają się te tabletki.. 

Jesteśmy razem w związku już z 3 miesiące i miałem nadzieję, że udźwignę ten ciężar, ale niestety nie dam rady, próbuje wszystkiego, ale z jej strony jest jakaś ściana. 

Po kłótniach każe mi się wyprowadzać, wyrzuca mnie albo ja sam wychodzę, bo nie daje sobie rady. 

Tylko niestety albo biega za mną po mieście, albo nachodzi moich znajomych i moją rodzinę w poszukiwaniu mnie. 

Wczoraj kolejna niefajna sytuacja. Po północy przyszła na plac do moich rodziców i stała pod drzwiami i podsłuchiwała przez drzwi czy mnie tam nie. Mam dość chciałbym się uwolnić od niej.. proszę pomóżcie mi

Jak pomóc bratu uzależnionemu od hazardu i narkotyków kradnącemu rodzinie pieniądze?

Dzień dobry, mam ogromny problem z moim starszym bratem. Sytuacja wygląda następująco, od jakiegoś czasu okrada naszą rodzinę, zaczęło się to około rok temu. 

Przychodziły chwilówki, pożyczki i inne wezwania do zapłaty w dużych kwotach, dodatkowo zapożyczał się też u znajomych. Gdy tata spłacił jego długi, naliczyliśmy około 100 tysięcy, jakiś czas później okradł mnie z pieniędzy na wesele około 15 tys., i stopniowo okrada babcię z emerytury, zaciąga pożyczki na nią. Kłamiąc w oczy, nie przyznaje się do tego ani nie odczuwa żadnego poczucia winy z tego powodu. 

Niestety nie ma z tego żadnych konsekwencji, ponieważ boimy się, że sytuacja go przerasta i że sobie coś zrobi. 

Prócz robienia długów zażywa narkotyki, obstawia mecze i gra na internetowych kasynach z babci pieniędzy z konta. 

Proszę o pomoc co robić, gdzie szukać pomocy już naprawdę nie wiemy, co mamy robić…

Zrezygnowałem z pracy, ponieważ cierpię na napady lęku, jak tylko myślę o mnóstwie ludzi, etacie, dojazdach wsród tłumów.
Witam, mam ogromny problem, mianowicie ja nie pracuje od prawie 2 lat, żyje z tego, co udało mi się zarobić wcześniej, bardzo nie lubię przebywać wśród ludzi, jestem całkowicie odizolowany, tak się czuje najlepiej, niestety powoli kończą mi się pieniądze na życie, a ja nie wyobrażam sobie pójścia do pracy. Mam agorafobię na samo to słowo, a także inne takie- CV, szef, dojazdy do pracy z ludźmi autobusem, współpracownicy itp., serce mi wali, a ja wpadam w panikę wobec etatu, który kojarzy mi się z siedzeniem gdzieś z ludźmi, wypełnianiu rozkazów przełożonego i dojeżdżaniu autobusem pełnym ludzi, mam do tego jakaś nadnaturalną niechęć, obrzydzenie i paraliżujący lęk, którego nie umiem pokonać, to jest tak silne, że powiem szczerze w życiu nie czułem czegoś równie silnego, ja się na pewno nie przełamię, ta ohyda, poniżenie, strach i inne bardzo negatywne uczucia sprawiają, że tak jak pisałem, na samo wspomnienie o pracy etacie itp rodzi się we mnie ogromna agresja, napad paniki lub napad ogromnego smutku i złości. Muszę mieć za co żyć i chcę coś zrobić, ale moje ograniczenia mi na to nie pozwalają, co mam zrobić? czy jest dla mnie jakaś nadzieja?
Jak radzić sobie z przemocą w związku i podejrzeniem o zdradę?
Co ja mam myśleć i jak odbierać? Może to ze mną jest coś nie tak? Przejdę do rzeczy: Jestem w związku małżeńskim ponad 17 lat a razem juz 21. Były wzloty upadki kłótnie jak w każdym związku, lecz doszło do rękoczynów. Mąż wyrzucił mnie dwa lata temu z domu ponieważ za dużo nadużywałam alkoholu, przez tydzień całe szczęście znalazłam lokum u znajomych. Miałam kontakt z mężem, pisaliśmy na messenger żałował wypisywał że jest złym człowiekiem że zejdzie z tego świata. To ja zawsze pierwsza wyciągałam rękę do zgody, to ja biegałam za nim jak to się mówi jak suka - on nigdy. Potrafił mi powiedzieć jak sie wkur. . I robisz jazdy sama się opanuj. Tak było zawsze pierwsza pokazywałam że zalezy mi na spokoju zgodzie. Mówiłam chodz pogadamy przytul mnie, Mąż odpychał Potrafił lekceważyć po 8-9 godzinach no jakby juz bylo lepiej. Kiedy zapytałam sama czy moge wrócić do domu odpisal TAK. Byłam przerażona strasznie wzielam taxi przyjechałam do domu. Mąż nie otwierał mi ani domofonu i drzwi ( weszłam ufff wszystko ok stal przy oknie i zapalonej świeczce) przytulił popłakał się. Zaczęliśmy rozmawiać wszystko wydawało sie byc piękne opanowane. Oboje sobie wybaczylismy dałyśmy nam naszemu związku szanse. Zaczęła się kolejna gehenna po zaledwie 2 latach pięknych uczuć szacunku ponowna agresja słowna reczna znęcanie się psychiczne fizyczne nade mna lecz mimo wszystko Mąż z niczego nic sobie nigdy nie robił wszystko i o wszystko obarczać Potrafił jedynie mnie. Mimo mojego zlego stanu psychicznego nie chcial nie chce pomóc byc wsparciem tylko jak mówi cyt,,mam wyjebane radź sobie sama twoj biznes,,podczas rozmów mojego zapytania o co kolwiek rozmawia wprowadzając słowa cyt,,czego ty nue rozumiesz debilu, kretynko,, wtedy mnie nakręca i popadam w szał tez go wyzywam dochodzi do tego ze maz bije mnie po twarzy poddusza wyzywa od chorych psychicznie czy kurew szmaty. Niszczy przedmioty w domu rozwalił swój telefon zrywa biżuterię wyrzuca cos co otrzyma ode mnie. Mamy obledny sex , choć jego agresja przeradza sie kiedy podczas rozstania jak np idzie do pracy pisaliśmy na messenger zawsze pisal jak mnie kocha teskni pragnie dzez kiedy z pracy wróci, podpytałam sie czy power ogień czy ma ochotę odpisywał mowil ze we wszystko moge mu wierzyć, choc momenty miłości były na odległość slodzil zapewniał dawał nadzieję. Ja zadowolona z apetytem mmm bedzie potem czuły namiętny zawsze zazwyczaj sie zawiodłam ( swiat realia wracał z pracy krzyczal byl agresywny wiec mu tłumaczę po co kłamiesz wielka milosc na odległość) ??? Ba wszystko zawsze mial ma wymówki. Uwaza ze to ja jestem prowodyrem ze ja z niego robie takiego agresywnego. Tłumaczę ze to nie tak działa nie dociera zupełnie nic. Tłumaczę cale dni jestem wiecznie sama zupełnie sama ze tęsknie za nim ze czekam kiedy bede mogla mieć męża po pracy na wyłączność megaa czulosc intymność wyjścia pieszczoty ze tak tego pragnę. Zaczyna byc automatycznie agresywny ze dosc ma moich pytan non stop a dzez a masz ochotę. Mówię ze powinien byc szczęśliwy iz chce dopytuje sie ze pragnę właśnie tylko jego. Niestety potrafi napietrzyc sytuacje mowiac mi znajdź se lepszego to odejdz jak ci zle lub a z kad mam wiedzieć ilu cie pierd .. jak jesten w pracy. Dobrze wie ze nie ma racji zawsze przyjeżdżam po niego do pracy dzwoni na wideo rozmowę widzi zawsze jestem w domu. ( czemu on mi to robi tak traktuje?) W pracy pełen werwy wesoły żywy ze swoją kierowniczką ma wręcz cudowny kontakt super rozmawiają a nawet sie śmieją. Pożrą się a zaraz zgoda, z żoną ze mna tak nie potrafi nie chce? Mówiłam mu to on do mnie teksty ze jestem chora psychicznie lub nie poważna i za dużo biorę do siebie. Ale co mam myslec jak sie czuc ??? Z obca kobieta lepsze relacje niż z żoną? Kierowniczka dosyć często tylko wokoło męża wokol innych pracowników nie zbyt zauważyłam to, męża wyręcza zupełnie ze wszystkim on jeleń lata a to poprosiła by poszedł płyny do auta jej wlał poleciał a to do apteki poleciał a to zakupy do auta poleciał. Kiedy mówię mężowi ze to mi nie pasuje pytam dlaczego innych pracowników nie poprosi, on zawsze wymówki ze prosiła nie raz tego i tego lecz ja zawsze widzę wiecznie jak tylko moj maz pomocny i wiecznie obok siebie jakby świata poza sobą nie widzieli ( czyżby ukryty romans?) Jak odbierać? Ręce mi opadają jestem bez siły. Mnie wiecznie poniza krytykuje bije po twarzy co do czego jadac następnego dnia do pracy juz potęga uczuc ogromna tęsknota czy to manipulacja z jego strony? Nie zauważyłam aby w domu ukrywał telefon nigdzie sam nie wychodzi wypiera sie zaprzecza zdrady czy romansu za wszelką cenę kocha pragnie mnie. Mi tu cos naprawdę nie pasuje gra w cos??? Staram sie szczerze porozmawiać nie da sie. Poprostu Mąż dostaje skowronki kiedy juz szykuje sie do pracy a ja koło zapasowe??? Co robic co myśleć klamie mnie ma jakies zaburzenia psychiczne?? Jak moge to sprawdzić??? Mąż twierdzi ze żadne leczenia mu nie potrzebne ze to ja powinnam się leczyć.
myśli samobójcze

Myśli samobójcze – przyczyny, rozpoznanie, pomoc

Myśli samobójcze to poważny problem dotykający wielu osób. Ważne jest rozpoznanie objawów i wiedza o sposobach radzenia sobie z nim. Jeśli Ty lub ktoś bliski zmaga się z takimi myślami, pamiętaj, że warto szukać pomocy!