
- Strona główna
- Forum
- inne, kryzysy, zaburzenia lękowe
- Wstyd i frustracja...
Wstyd i frustracja z powodu koloru włosów – jak zdrowo podejść do niezadowolenia z wyglądu?
Anonimowo
Zuzanna Różycka
Dzień dobry, przede wszystkim proszę nie bagatelizować swoich problemów. Dla Pani są ważne. Dotyczą Pani wyglądu, tego jak się Pani ze sobą czuje, a to przekłada się na poczucie własnej wartości. Pisze Pani też o tym, że chciała Pani coś zmienić, a spotyka się z brakiem uznania Pani woli ze strony stylistów i fryzjerów. Myślę, że to może być nawet bardziej frustrujące. Być może mają rację, a być może Pani polubiłaby siebie w nowym, wyrazistym kolorze. Może warto spróbować ze zmywalnym szamponem samodzielnie? Wtedy przekona się Pani czy to zmiana, której Pani chce, a jeśli nie to po jakimś czasie kolor po prostu zejdzie z myciem włosów. Jeśli okaże się, że ciemne włosy to jest to, warto podczas wizyty u fryzjera wprost określić jakiej usługi Pani oczekuje, bez proszenia o radę stylisty.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Bożena Nagórska
Dzień dobry
Poczucie wstydu, które Pani opisuje, wynika z surowego oceniania własnych emocji, a nie z samego faktu dbania o wygląd. Proszę przestać dzielić problemy na „godne uwagi” i „błahe” – jeśli coś odbiera Pani pewność siebie i wywołuje zażenowanie, to jest to realny dyskomfort emocjonalny, który ma prawo Pani czuć. Często to, co na zewnątrz nazywamy „problemem z kolorem włosów”, pod spodem jest tęsknotą za spójnością między tym, jak czujemy się wewnątrz, a tym, co widzimy w lustrze.
Frustracja bierze się z poczucia braku sprawstwa – eksperci mówią Pani, jak „powinna” Pani wyglądać, ignorując Pani subiektywne samopoczucie. Proszę pamiętać, że zasady analizy kolorystycznej to tylko sugestie, a nie prawo. Jeśli marzy Pani o wyrazistości, warto spróbować zmian metodą małych kroków, np. poprzez stopniowe przyciemnianie o ton lub dwa, zamiast radykalnej czerni. To pozwoli Pani oswoić się z nowym wizerunkiem bez szoku wizualnego, o którym wspominają fryzjerzy.
Zdrowsze podejście zaczyna się od wybaczenia sobie tej „niedojrzałości”. Ma Pani prawo decydować o swoim ciele, nawet jeśli decyzja ta jest sprzeczna z podręcznikową teorią typów urody. Proszę zadać sobie pytanie: czyja akceptacja jest dla Pani ważniejsza – stylistów czy własna? Czasem jeden odważny krok, nawet jeśli wymaga mocniejszego makijażu, daje większy spokój ducha niż trwanie w „bezpiecznym”, ale nielubianym naturalnym odcieniu. To Pani twarz i Pani ma się w niej czuć dobrze.
Wszystkiego dobrego.
Bożena Nagórska
Aleksandra Moskal
Droga Autorko, jeśli jakaś kwestia sprawia Ci dyskomfort to nie jest to sprawa błaha i warto się jej przyjrzeć. Gratuluję, że mimo obaw postanowiłaś podzielić się swoimi odczuciami tutaj na forum. Nigdzie nie jest zapisane czym powinniśmy się przejmować a czym nie, każdy z nas jest różny, ma różne zmartwienia i obawy i żadne nie są ważniejsze lub mniej ważne. To o czym piszesz świadczy, że z jakiegoś powodu jest to dla Ciebie ważne i czujesz, że chciałabyś aby było inaczej. A to zupełnie normalne uczucie kiedy coś nam nie odpowiada. Pozdrawiam, Ola
Joanna Cichosz
Dzień dobry,
To, że Pani problem dotyczy „tylko” wyglądu, nie oznacza, że jest błahy emocjonalnie. Dla wielu osób wygląd jest ważnym elementem tożsamości i poczucia spójności ze sobą, więc silne emocje w tym obszarze są zrozumiałe.
Warto też zauważyć, że pojawia się tu dodatkowy ciężar, czyli myśl, że „nie powinnam się tym przejmować”. To często nasila wstyd i sprawia, że emocje stają się jeszcze silniejsze, bo dochodzi do nich samokrytyka. Warto zwrócić uwagę, że Pani nie tyle walczy z kolorem włosów, co z poczuciem, że nie wygląda Pani tak, jak chciałaby się widzieć. To może dotyczyć potrzeby wyrazistości, kontroli nad własnym wizerunkiem lub poczucia dopasowania do siebie.
Opinie fryzjerów są jedynie sugestią estetyczną, a nie obiektywną oceną tego, co wolno Pani zrobić. W takich decyzjach ważne jest nie tylko dopasowanie do typu urody, ale też to, jak Pani się z tym czuje. Pomocne może być zadanie sobie pytania: czy bardziej zależy mi na zgodności z zasadami estetyki, czy na poczuciu, że dobrze czuję się w swoim wyglądzie? Jeśli ta kwestia budzi silne emocje, warto też przyjrzeć się temu szerzej. Nie tylko jako decyzji fryzjerskiej, ale jako tematu samooceny i akceptacji siebie. W takich obszarach pomocna może być rozmowa ze specjalistą, jeśli Pani czuje, że to zaczyna zajmować dużo przestrzeni w myślach.
Pozdrawiam serdecznie,
Joanna Cichosz
Natalia Krawiec-Jokiel
Dzień dobry Anonimowo,
Dziękuję za podzielenie się swoją trudnością. Po pierwsze nie umniejszaj jej, skoro jest ważna dla Ciebie, to oznacza, że jest istotna do rozważenia. Po pierwsze, zachęcam Cię do zastanowienia sie nad tym od kiedy Twój kolor włosów Ci przeszkadza? Czy dopiero teraz, czy może zaczęło sie to już w okresie dziecięcym? Za tym może kryć sie inna trudność, byc moze na ten moment niekoniecznie uświadomiona. Po drugie, przyjrzyj sie temu co sobie myślisz gdy patrzysz na swoje włosy? Co czujesz w sferze emocjonalnej? Jak czułabyś sie gdyby Twój kolor włosów się zmienił? Czy gdyby on się zmienił to co zmieniłoby sie w Twoim życiu? Czy byłoby w nim czegoś więcej lub mniej?
Te rozważania pozwolą Ci przyjrzeć sie temu gdzie sięga trudność. Bo to tak jakbyś widziała tylko szczyt góry lodowej - to aktualny problem z kolorem włosów, ale to co jest pod taflą wody, ta przeogromna ilość lodu może stanowić podstawy trudnosci, które pokazują sie w postaci braku akceptacji koloru włosów.
Zachęcam Cię do kilku konsultacji u psychologa lub psychoterapeuty. Myślę, ze warto przyjrzeć sie tej trudnosci i pamiętaj - to jest bardzo ważne, bo dotyczy Ciebie.
Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę wszystkiego dobrego :)
Natalia Krawiec-Jokiel
Katarzyna Michalska
Dziękuję, że podzieliła się Pani swoją historią.
Chciałabym na początek zwrócić uwagę na to, że problemy innych ludzi nie unieważniają Pani przeżycia. Wstyd, który się u Pani pojawia, wynika z oceniania i porównywania własnych emocji - uznawania ich za „nieadekwatne". Poświęciła Pani bardzo dużo swojej wypowiedzi tej kwestii, dlatego wydaje mi się ważne, aby to nazwać - nawet, jeśli inne osoby mają bardziej skomplikowaną sytuację niż Pani, nie umniejsza to Pani cierpienia.
Opisuje Pani trudność z zaakceptowaniem swojego koloru włosów. Z tego, co Pani opisuje, może to być związane z doświadczaniem braku akceptacji jakiejś części swojego wyglądu oraz napięcie pomiędzy tym, jaka Pani jest, a jaka powinna być. Być może dlatego reakcja jest silniejsza niż mogłaby się wydawać - jeśli tak, dotyka czegoś głębszego, niż samą estetykę.
Jednak aby dowiedzieć się więcej, radziłabym spotkać się ze specjalistą i omówić ten temat szerzej. Po Pani wypowiedzi widzę go, jako trudność w radzeniu sobie ze wstydem i brakiem akceptacji, jednak na podstawie tak krótkiej wypowiedzi, trudno jest mi określić coś więcej.
Na koniec - to, że coś wydaje się "małe i nieważne", nie oznacza, że takie jest w Pani przeżyciu - a to właśnie ono jest tutaj najważniejsze.
Pozdrawiam,
Katarzyna Michalska
Marta Lenarczyk
Szanowna Pani,
to, że ktoś inny uznałby Pani problem za mały, nie oznacza, że dla Pani jest on emocjonalnie błahy. Warto oddzielić sam temat włosów od tego, co on w Pani uruchamia: wstyd, napięcie, może nawet poczucie braku wpływu na własny wygląd, obawę przed oceną albo konflikt między tym, jak Pani chce siebie widzieć, a tym, co słyszy od innych.
Czasem pozornie drobna sprawa staje się nośnikiem ważniejszych potrzeb jak chociażby potrzeby wyrazistości, sprawczości, kobiecości, zmiany albo bycia sobą. Dlatego nie musi Pani siebie zawstydzać za tę reakcję. Może ją Pani spróbować potraktować jako informację: co ten kolor włosów dla mnie symbolizuje?
Pomocne mogą być pytania:
- Czy chodzi bardziej o sam kolor, czy o poczucie, że nie mogę wyglądać tak, jak chcę?
- Co według mnie zmieniłoby się, gdybym miała ciemniejsze włosy?
- Czy w tej decyzji szukam siebie, czy próbuję uciec od wstydu?
Wygląd może być obszarem eksperymentowania, można szukać rozwiązania pośredniego: ciemniejszego tonu, refleksów, aplikacji do symulacji koloru, bez podejmowania radykalnej decyzji pod wpływem napięcia.
Jeśli jednak myśli o wyglądzie zaczynają zajmować dużo miejsca, obniżają nastrój lub utrudniają codzienne funkcjonowanie, pomocna może być konsultacja z psychologiem. Nie dlatego, że kolor włosów jest problemem, ale dlatego, że warto zaopiekować się tym, co Pani towarzyszy w tym obszarze: wstydem, napięciem i sposobem, w jaki patrzy Pani na siebie.
Marta Lenarczyk
Witold Bomba
To, co opisujesz, wcale nie jest „głupie” ani niedojrzałe. To nie jest tak naprawdę o kolorze włosów - tylko o tym, jak siebie widzisz i jak bardzo Twoje samopoczucie zahacza o ocenę (swoją i innych). A to potrafi uruchamiać wstyd, nawet przy „małych” rzeczach. Samo „nie powinnam się tym przejmować” tylko dokłada kolejną warstwę napięcia. Możesz zamiast tego powiedzieć sobie: „OK, czuję wstyd i frustrację - to trudne, ale to emocje, nie dowód, że coś jest ze mną nie tak”. Z praktycznych rzeczy - w takich sytuacjach dobrze sprawdza się terapia ACT, która zakłada m.in., żeby łapać momenty pojawiania się myśli typu „wyglądam źle” i zamieniać je na: „mam myśl, że wyglądam źle” (co pomaga nabrać do nich dystansu). Pomocne może być też zadania sobie pytania: „jaką osobą chcę być niezależnie od wyglądu?” , ponieważ obecnie decyzje są bardziej pod wpływem wstydu niż Twoich wartości
Karolina Ławrynowicz
Dzień dobry
To co Pani opisuje dla innych może być błahe ,ale dla Pani jest ważne . Nasz wygląd wpływa na nasze samopoczucie i to w jaki sposób funkcjonujemy . Wspomina Pani również o wstydzie związanym z tym, że odbiera Pani swoją reakcję jako niedojrzałą.
Myślę, że warto przyjrzeć się temu, że problem nie dotyczy jedynie koloru włosów, ale również wewnętrznego konfliktu - pomiędzy Pani potrzebą zmiany a opiniami, które słyszy Pani z otoczenia. Pomocne może być danie sobie prawa do tych uczuć, nawet jeśli z zewnątrz problem wydaje się niewielki.
Z takiego miejsca będzie łatwiej sprawdzić jakie są Pani potrzeby - czy będą to zmiany w wyglądzie, czy bardziej zmiany w myśleniu o sobie;)
Pozdrawiam
Karolina Ławrynowicz
Sylwia Skibińska
Dzień dobry. To że problem może wydawać się Pani „mały”, nie oznacza, że emocje z nim związane są nieważne. Nie warto porównywać swojego cierpienia z problemami innych, jeśli coś wywołuje w Pani wstyd, frustrację i wpływa na samopoczucie, zasługuje to na uwagę. Z opisu wynika, że sam kolor włosów może nie być głównym problemem, lecz symbolem czegoś głębszego, sposobu, w jaki postrzega Pani siebie i swoją atrakcyjność. Dlatego warto zastanowić się, skąd bierze się przekonanie, że dopiero określony wygląd pozwoli Pani poczuć się dobrze ze sobą. Jeśli te myśli często wracają i mają wpływ na Pani samoocenę oraz codzienne funkcjonowanie, warto porozmawiać o tym z psychologiem. Taka rozmowa może pomóc zrozumieć źródło tych emocji i stopniowo budować bardziej życzliwy stosunek do siebie.
Pozdrawiam,
Sylwia Skibińska


