Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Wstyd i frustracja z powodu koloru włosów – jak zdrowo podejść do niezadowolenia z wyglądu?

Mam świadomość, że wiele osób ma znacznie poważniejsze problemy i dlatego czuję opór przed napisaniem tego posta. Wiem, że mój problem obiektywnie jest błahy w porównaniu z realnymi trudnościami życiowymi i jako dorosła osoba nie powinnam aż tak się tym przejmować. Mam tego pełną świadomość i właśnie to dodatkowo budzi we mnie wstyd. Chodzi o wygląd, konkretnie o kolor włosów. Mam naturalny chłodny/szary ("słowiański") odcień, którego bardzo nie lubię czuję zażenowanie swoim wyglądem. Chciałabym mieć ciemne /wyraziste włosy, ale praktycznie wszyscy fryzjerzy i styliści mówią, że to będzie dysharmonia, że przy mojej urodzie ciemny kolor będzie wyglądał źle albo wymagał mocnego makijażu. Rozumiem, że to nie jest poważny problem życiowy, a jednak bardzo mnie to rusza. Czuję frustrację, wstyd i poczucie, że reaguję niedojrzale na coś tak małego. Nie wiem, jak podejść do tego zdrowiej i skąd aż taka reakcja. Jak sobie z tym radzić?
Zuzanna Różycka

Zuzanna Różycka

Dzień dobry, przede wszystkim proszę nie bagatelizować swoich problemów. Dla Pani są ważne. Dotyczą Pani wyglądu, tego jak się Pani ze sobą czuje, a to przekłada się na poczucie własnej wartości. Pisze Pani też o tym, że chciała Pani coś zmienić, a spotyka się z brakiem uznania Pani woli ze strony stylistów i fryzjerów. Myślę, że to może być nawet bardziej frustrujące. Być może mają rację, a być może Pani polubiłaby siebie w nowym, wyrazistym kolorze. Może warto spróbować ze zmywalnym szamponem samodzielnie? Wtedy przekona się Pani czy to zmiana, której Pani chce, a jeśli nie to po jakimś czasie kolor po prostu zejdzie z myciem włosów. Jeśli okaże się, że ciemne włosy to jest to, warto podczas wizyty u fryzjera wprost określić jakiej usługi Pani oczekuje, bez proszenia o radę stylisty.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry

Poczucie wstydu, które Pani opisuje, wynika z surowego oceniania własnych emocji, a nie z samego faktu dbania o wygląd. Proszę przestać dzielić problemy na „godne uwagi” i „błahe” – jeśli coś odbiera Pani pewność siebie i wywołuje zażenowanie, to jest to realny dyskomfort emocjonalny, który ma prawo Pani czuć. Często to, co na zewnątrz nazywamy „problemem z kolorem włosów”, pod spodem jest tęsknotą za spójnością między tym, jak czujemy się wewnątrz, a tym, co widzimy w lustrze.

Frustracja bierze się z poczucia braku sprawstwa – eksperci mówią Pani, jak „powinna” Pani wyglądać, ignorując Pani subiektywne samopoczucie. Proszę pamiętać, że zasady analizy kolorystycznej to tylko sugestie, a nie prawo. Jeśli marzy Pani o wyrazistości, warto spróbować zmian metodą małych kroków, np. poprzez stopniowe przyciemnianie o ton lub dwa, zamiast radykalnej czerni. To pozwoli Pani oswoić się z nowym wizerunkiem bez szoku wizualnego, o którym wspominają fryzjerzy.

Zdrowsze podejście zaczyna się od wybaczenia sobie tej „niedojrzałości”. Ma Pani prawo decydować o swoim ciele, nawet jeśli decyzja ta jest sprzeczna z podręcznikową teorią typów urody. Proszę zadać sobie pytanie: czyja akceptacja jest dla Pani ważniejsza – stylistów czy własna? Czasem jeden odważny krok, nawet jeśli wymaga mocniejszego makijażu, daje większy spokój ducha niż trwanie w „bezpiecznym”, ale nielubianym naturalnym odcieniu. To Pani twarz i Pani ma się w niej czuć dobrze.

Wszystkiego dobrego.

Bożena Nagórska

Aleksandra Moskal

Aleksandra Moskal

Droga Autorko, jeśli jakaś kwestia sprawia Ci dyskomfort to nie jest to sprawa błaha i warto się jej przyjrzeć. Gratuluję, że mimo obaw postanowiłaś podzielić się swoimi odczuciami tutaj na forum. Nigdzie nie jest zapisane czym powinniśmy się przejmować a czym nie, każdy z nas jest różny, ma różne zmartwienia i obawy i żadne nie są ważniejsze lub mniej ważne. To o czym piszesz świadczy, że z jakiegoś powodu jest to dla Ciebie ważne i czujesz, że chciałabyś aby było inaczej. A to zupełnie normalne uczucie kiedy coś nam nie odpowiada. Pozdrawiam, Ola

Joanna Cichosz

Joanna Cichosz

Dzień dobry,

To, że Pani problem dotyczy „tylko” wyglądu, nie oznacza, że jest błahy emocjonalnie. Dla wielu osób wygląd jest ważnym elementem tożsamości i poczucia spójności ze sobą, więc silne emocje w tym obszarze są zrozumiałe.

Warto też zauważyć, że pojawia się tu dodatkowy ciężar, czyli myśl, że „nie powinnam się tym przejmować”. To często nasila wstyd i sprawia, że emocje stają się jeszcze silniejsze, bo dochodzi do nich samokrytyka. Warto zwrócić uwagę, że Pani nie tyle walczy z kolorem włosów, co z poczuciem, że nie wygląda Pani tak, jak chciałaby się widzieć. To może dotyczyć potrzeby wyrazistości, kontroli nad własnym wizerunkiem lub poczucia dopasowania do siebie.

Opinie fryzjerów są jedynie sugestią estetyczną, a nie obiektywną oceną tego, co wolno Pani zrobić. W takich decyzjach ważne jest nie tylko dopasowanie do typu urody, ale też to, jak Pani się z tym czuje. Pomocne może być zadanie sobie pytania: czy bardziej zależy mi na zgodności z zasadami estetyki, czy na poczuciu, że dobrze czuję się w swoim wyglądzie? Jeśli ta kwestia budzi silne emocje, warto też przyjrzeć się temu szerzej. Nie tylko jako decyzji fryzjerskiej, ale jako tematu samooceny i akceptacji siebie. W takich obszarach pomocna może być rozmowa ze specjalistą, jeśli Pani czuje, że to zaczyna zajmować dużo przestrzeni w myślach.
Pozdrawiam serdecznie,
Joanna Cichosz

Natalia Krawiec-Jokiel

Natalia Krawiec-Jokiel

Dzień dobry Anonimowo, 

 

Dziękuję za podzielenie się swoją trudnością. Po pierwsze nie umniejszaj jej, skoro jest ważna dla Ciebie, to oznacza, że jest istotna do rozważenia. Po pierwsze, zachęcam Cię do zastanowienia sie nad tym od kiedy Twój kolor włosów Ci przeszkadza? Czy dopiero teraz, czy może zaczęło sie to już w okresie dziecięcym? Za tym może kryć sie inna trudność, byc moze na ten moment niekoniecznie uświadomiona. Po drugie, przyjrzyj sie temu co sobie myślisz gdy patrzysz na swoje włosy? Co czujesz w sferze emocjonalnej? Jak czułabyś sie gdyby Twój kolor włosów się zmienił? Czy gdyby on się zmienił to co zmieniłoby sie w Twoim życiu? Czy byłoby w nim czegoś więcej lub mniej? 

Te rozważania pozwolą Ci przyjrzeć sie temu gdzie sięga trudność. Bo to tak jakbyś widziała tylko szczyt góry lodowej - to aktualny problem z kolorem włosów, ale to co jest pod taflą wody, ta przeogromna ilość lodu może stanowić podstawy trudnosci, które pokazują sie w postaci braku akceptacji koloru włosów. 

Zachęcam Cię do kilku konsultacji u psychologa lub psychoterapeuty. Myślę, ze warto przyjrzeć sie tej trudnosci i pamiętaj - to jest bardzo ważne, bo dotyczy Ciebie. 

 

Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę wszystkiego dobrego :)

Natalia Krawiec-Jokiel 

Katarzyna Michalska

Katarzyna Michalska

Dziękuję, że podzieliła się Pani swoją historią.
Chciałabym na początek zwrócić uwagę na to, że problemy innych ludzi nie unieważniają Pani przeżycia. Wstyd, który się u Pani pojawia, wynika z oceniania i porównywania własnych emocji - uznawania ich za „nieadekwatne". Poświęciła Pani bardzo dużo swojej wypowiedzi tej kwestii, dlatego wydaje mi się ważne, aby to nazwać - nawet, jeśli inne osoby mają bardziej skomplikowaną sytuację niż Pani, nie umniejsza to Pani cierpienia.
Opisuje Pani trudność z zaakceptowaniem swojego koloru włosów. Z tego, co Pani opisuje, może to być związane z doświadczaniem braku akceptacji jakiejś części swojego wyglądu oraz napięcie pomiędzy tym, jaka Pani jest, a jaka powinna być. Być może dlatego reakcja jest silniejsza niż mogłaby się wydawać - jeśli tak, dotyka czegoś głębszego, niż samą estetykę.
Jednak aby dowiedzieć się więcej, radziłabym spotkać się ze specjalistą i omówić ten temat szerzej. Po Pani wypowiedzi widzę go, jako trudność w radzeniu sobie ze wstydem i brakiem akceptacji, jednak na podstawie tak krótkiej wypowiedzi, trudno jest mi określić coś więcej. 
Na koniec - to, że coś wydaje się "małe i nieważne", nie oznacza, że takie jest w Pani przeżyciu - a to właśnie ono jest tutaj najważniejsze.

Pozdrawiam,

Katarzyna Michalska

Marta Lenarczyk

Marta Lenarczyk

Szanowna Pani,

to, że ktoś inny uznałby Pani problem za mały, nie oznacza, że dla Pani jest on emocjonalnie błahy. Warto oddzielić sam temat włosów od tego, co on w Pani uruchamia: wstyd, napięcie, może nawet poczucie braku wpływu na własny wygląd, obawę przed oceną albo konflikt między tym, jak Pani chce siebie widzieć, a tym, co słyszy od innych.

 

Czasem pozornie drobna sprawa staje się nośnikiem ważniejszych potrzeb jak chociażby potrzeby wyrazistości, sprawczości, kobiecości, zmiany albo bycia sobą. Dlatego nie musi Pani siebie zawstydzać za tę reakcję. Może ją Pani spróbować potraktować jako informację: co ten kolor włosów dla mnie symbolizuje?

 

Pomocne mogą być pytania:
- Czy chodzi bardziej o sam kolor, czy o poczucie, że nie mogę wyglądać tak, jak chcę?
- Co według mnie zmieniłoby się, gdybym miała ciemniejsze włosy?
- Czy w tej decyzji szukam siebie, czy próbuję uciec od wstydu?

 

Wygląd może być obszarem eksperymentowania, można szukać rozwiązania pośredniego: ciemniejszego tonu, refleksów, aplikacji do symulacji koloru, bez podejmowania radykalnej decyzji pod wpływem napięcia.

 

Jeśli jednak myśli o wyglądzie zaczynają zajmować dużo miejsca, obniżają nastrój lub utrudniają codzienne funkcjonowanie, pomocna może być konsultacja z psychologiem. Nie dlatego, że kolor włosów jest problemem, ale dlatego, że warto zaopiekować się tym, co Pani towarzyszy w tym obszarze: wstydem, napięciem i sposobem, w jaki patrzy Pani na siebie.

 

Marta Lenarczyk

Witold Bomba

Witold Bomba

To, co opisujesz, wcale nie jest „głupie” ani niedojrzałe. To nie jest tak naprawdę o kolorze włosów - tylko o tym, jak siebie widzisz i jak bardzo Twoje samopoczucie zahacza o ocenę (swoją i innych). A to potrafi uruchamiać wstyd, nawet przy „małych” rzeczach. Samo „nie powinnam się tym przejmować” tylko dokłada kolejną warstwę napięcia. Możesz zamiast tego powiedzieć sobie: „OK, czuję wstyd i frustrację - to trudne, ale to emocje, nie dowód, że coś jest ze mną nie tak”. Z praktycznych rzeczy - w takich sytuacjach dobrze sprawdza się terapia ACT, która zakłada m.in., żeby łapać momenty pojawiania się myśli typu „wyglądam źle” i zamieniać je na: „mam myśl, że wyglądam źle” (co pomaga nabrać do nich dystansu). Pomocne może być też zadania sobie pytania: „jaką osobą chcę być niezależnie od wyglądu?” , ponieważ obecnie decyzje są bardziej pod wpływem wstydu niż Twoich wartości

Karolina Ławrynowicz

Karolina Ławrynowicz

Dzień dobry 

To co Pani opisuje dla innych może być błahe ,ale dla Pani jest ważne . Nasz wygląd  wpływa na nasze  samopoczucie i to w jaki sposób funkcjonujemy . Wspomina Pani również o wstydzie związanym z tym, że odbiera Pani swoją reakcję jako niedojrzałą.

Myślę, że warto przyjrzeć się temu, że problem nie dotyczy jedynie koloru włosów, ale również wewnętrznego konfliktu - pomiędzy Pani potrzebą zmiany a opiniami, które słyszy Pani z otoczenia. Pomocne może być danie sobie prawa do tych uczuć, nawet jeśli z zewnątrz problem wydaje się niewielki.

Z takiego miejsca będzie łatwiej sprawdzić jakie są Pani potrzeby - czy będą  to zmiany w wyglądzie, czy bardziej zmiany w myśleniu o sobie;)

Pozdrawiam 

Karolina Ławrynowicz 

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry. To że problem może wydawać się Pani „mały”, nie oznacza, że emocje z nim związane są nieważne. Nie warto porównywać swojego cierpienia z problemami innych, jeśli coś wywołuje w Pani wstyd, frustrację i wpływa na samopoczucie, zasługuje to na uwagę. Z opisu wynika, że sam kolor włosów może nie być głównym problemem, lecz symbolem czegoś głębszego, sposobu, w jaki postrzega Pani siebie i swoją atrakcyjność. Dlatego warto zastanowić się, skąd bierze się przekonanie, że dopiero określony wygląd pozwoli Pani poczuć się dobrze ze sobą. Jeśli te myśli często wracają i mają wpływ na Pani samoocenę oraz codzienne funkcjonowanie, warto porozmawiać o tym z psychologiem. Taka rozmowa może pomóc zrozumieć źródło tych emocji i stopniowo budować bardziej życzliwy stosunek do siebie.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 

Zobacz podobne

Bóle psychosomatyczne związane z korzystaniem z Facebooka i myśli samobójcze
Nie mogę już dłużej żyć z bólami psychosomatycznymi. Założyłam nowe konto na facebooku, ale tylko kiedy to zrobiłam zaczęło mnie strasznie gnieść, piec i mrowić w lewym boku koło pośladka (w układzie lędźwiowym). Usunęłam konto i ból automatycznie minął. Ale strasznie chciałam mieć facebooka, więc założyłam go ponownie i ból, pieczenie i mrowienie automatycznie powróciło w tym samym miejscu. Nie daję już rady dalej żyć, to jest naprawdę irytujące uczucie. Szczególnie piecze kiedy siedzę. Jestem na granicy samobójstwa, mam dość. Nie mogę siedzieć przez to pieczenie, ale nie chcę usuwać swoich mediów społecznościowych.
Jak poradzić sobie z lękiem i emocjami w trudnym okresie życiowym?

Mam problem z uspokojeniem się. Ostatnio przeżywam taki okres, gdzie wzięłam kredyt z moim partnerem na mieszkanie, od roku mam chęć zmiany pracy, ponieważ nie odnajduje się w niej, od pół roku szukam i bez skutku. Martwią mnie finanse, gdyż jeszcze pomagają mi delikatnie rodzice, za chwilę przekroczę 26 lat i zacznę płacić podatek.. Nie wiem, jak o tym wszystkim myślę, to mam natłok emocji i nie mogę się uspokoić. Mój partner powiedział mi logiczne rozwiązania i są one bardzo rozsądne, ale ja dalej nie potrafię się uspokoić. Myślę, że nie pomogło też regularne palenie marihuany. Mamy już postanowienie, że rezygnujemy z tego, bo tak jak napisałam, uważam, że to bardzo mi wpłynęło na psychikę i to do tego stopnia, że ciężko mi już sobie poradzić z tym samej. Do tego dochodzi lęk przed rozmową z ludźmi, których nie znam. Tak jak czuję się dobrze przy osobach, którym ufam, tak jak mam rozmawiać z kimś, kogo nie znam (np. na festiwalu), to mam pustkę w głowie, unikam tego, obawiam się, z natury jestem raczej introwertykiem. Dodatkowo jeszcze ostatnio na wyjeździe miałam problem z komunikacją do dziewczyn, które bardzo dobrze znałam, chodzi o komunikację problemów, jak coś mi nie pasuje. Nie umiem ukrywać emocji, ale też miałam gigantyczny problem, żeby powiedzieć, o co mi chodzi, i żeby to było w sposób miły i nieagresywny (jest to problem, który mam na co dzień). Mam wrażenie, że od jakiegoś czasu emocje mnie zalewają, a ja w nich tonę. Chciałabym pójść na terapię (już byłam na jednej na poznawczo behawioralnym, żeby właśnie nauczyć się kontrolować emocje i zmieniać perspektywę i myślenie, ale chyba już nie potrafię odnaleźć efektów tych sesji), ale nie wiem nawet w jakim nurcie. Mogę prosić o radę?

Mam poczucie winy po sytuacji na festynie. Jak poradzić sobie z zazdrością partnera i wyrzutami sumienia?
Spotkała mnie nie miła sytuacja. Byłam z moim chłopakiem i jego kolegami na festynie, było wszystko dobrze i naprawdę super się bawiliśmy. Jednak pod koniec imprezy wydarzyła się nie miła sytuacja a dokładniej przysiedliśmy się do stolika (do znajomych i przyjaciół mojej siostry). Było okej, każdy sobie rozmawiał do czasu aż ja nie zaczęłam rozmawiać z przyjacielem mojej siostry. Rozmawialiśmy tylko o jej związku z moim szwagrem, o niczym innym w pewnym momencie przysiadłam sie koło niego bo no jednak nie fajnie rozmawiać o czyimś życiu na całe grono więc chcieliśmy rozmawiać ciszej. On założył mi rękę na ramię, w tamtym momencie nie odebrałam tego jako coś złego ale nie dziwię się że mój chłopak był zazdrosny, to nic miłego. Po całej sytuacji przegadaliśmy wspólnie cała sytuację z moim chłopakiem, wybaczył mi ale nie dziwię się że poczuł sie nie fajnie. Mimo że wszystko jest już wyjaśnione i między nami wszystko dobrze to nie daje sobie rady. Mam straszne poczucie winy za to co się stało.
Mam 33 lata, skończyłam gimnazjum praktycznie na samych dop. dost. Tata zmarł, jak miałam 4 lata , pochodzę z rodziny dysfunkcyjnej.
Mam 33 lata, skończyłam gimnazjum praktycznie na samych dop. dost. Tata zmarł, jak miałam 4 lata , pochodzę z rodziny dysfunkcyjnej, mam zdiagnozowane zaburzenia obsesyjno -kompulsywne, zaburzenia koncentracji . Jestem po ciężkim związku z sutenerem. Jestem osobą uległą, która tłumaczy się ze wszystkiego . Nie umiem tabliczki mnożenia. Jako dziecko, w wieku szkolnym, okropnie bałam się szkoły. Od małego czuję się niewartościowa i jakby daję się wykorzystywać z braku wiedzy ... po przeczytaniu bibli byłam pewna, że jestem Bogiem , że mam moc przewidywania wypadków, diagnozowania chorób, mam manię, że mój były wie wszystko, co robię. Czuję, jakbym nie żyła rzeczywistością... obecnie biorę elicea-q tab 5 mg i stan się poprawił... jak uświadomię sobie, że mam tylko jedno życie, ogarnia mnie przerażenie... Mam również somatyzację przeżyć. Przy ostatniej kłótni z byłym, poczułam, jakby zmniejszenie mojego ciała ( wibracji ) , pierwsze takie uczucie miałam, jako małe dziecko, podczas choroby , bodajże świnki. Przed braniem tabletek czułam mrowienie raz w rękach, raz w przedramionach i w łydkach. Mam wrażenie, że ludzie się ze mnie śmieją , że to jakiś film o mnie, jak widzę skierowane kamery telefonów myślę, że mnie nagrywają... często słyszę, że jestem niezdecydowana ... bardzo szybko zapominam poznane nowe imiona , często nie umiem przypomnieć nazwy jakiegoś przedmiotu. Czy to może być schizofrenia ? Lub dwubiegonowka?
Trauma z dzieciństwa powoduje u mnie ciągłe obawy, poczucie zagrożenia, odrzucenia w związku. Psychoterapia pomogła mi jedynie na jakąś chwilę. Jak sobie pomóc?
Dzień dobry. Od dziecka byłam kontrolowana przez matkę, nie było żadnych uczuć w domu. Byłam porównywana, krytykowana, sprawdzana. Teraz jako dorosła kobieta mam problemy w związku. Nie ufam, wszędzie widzę zagrożenie, w każdym słowie, czynie partnera doszukuję się złych rzeczy. Ciągle boję się, że nie jestem wystarczająca, każdy człowiek w jego towarzystwie to dla mnie jakieś zagrożenie. Nie sprawdzam, nie kontroluję go. Ale trzymam to w sobie, myśli o złych rzeczach ciągle krążą mi w głowie. Przez tę sytuację mam załamania nerwowe i depresję. Byłam na terapii u psychoterapeuty, jednak pomogła mi na trochę. Cała ta sytuacja podczas załamań doprowadza do tego, że nie chcę żyć, mam myśli samobójcze, nie radzę sobie ze sobą, czuje się bezradna, bezwartościowa. Nie wiem czy da się wyjść z takich stanów lękowych, czy da się pozbyć tych złych myśli. Czy jedynym rozwiązaniem jest życie w samotności. Proszę o rady, gdzie szukać pomocy, w jaki sposób przepracować trudne dzieciństwo?
Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.