Orientacja a tożsamość seksualna

RelacjeSpołeczeństwo
Autor:Natalia Wlizło
Czas czytania10 min
Opublikowano31.03.2021

Próbując zgłębić tematykę orientacji seksualnej, można spotkać się z wieloma definicjami, podejściami… To, co najpewniej łączy je wszystkie to jedno – niejednoznaczność. Na ten przykład – Alfred Kinsey proponował odejście od definicji jak np. „heteroseksualny” czy „homoseksualny” jako opisujące poszczególne osoby. Co proponował w zamian? Traktowanie bodźców, reakcji seksualnych jako heteroseksualne, homoseksualne etc., co pozwalałoby na postrzeganie człowieka jako nieograniczającego się w pełni do definiowania się wyłącznie jako osoba heteroseksualna, biseksualna, homoseksualna, aseksualna czy też panseksualna.

Początki klasyfikacji zachowań seksualnych

Próbowano podejść do klasyfikacji orientacji na podstawie podejmowania określonych zachowań seksualnych. Przykładowo – skoro osoba A podejmuje aktywność seksualną z osobami o płci przeciwnej, jest w tym rozumieniu heteroseksualna, a osoba podejmująca aktywność z osobami niezależnie od ich identyfikacji płciowej jest panseksualna. Chociaż to opcja kusząca – pozwalająca łatwo usystematyzować i skategoryzować poszczególne osoby, jest to podejście, które jawnie kłóci się ze współczesną koncepcją seksualności jako spektrum różnorodnych zachowań i postaw. Do seksuologii powinno podchodzić się jako do ciągle aktualizującego się kontinuum, szerszej perspektywy. Dlatego tak ważne jest, aby aktualizować swoją wiedzę – ale myślę, że pasjonatom nauki nie powinno to przysparzać większych problemów. Sytuacja natomiast wygląda zgoła inaczej w przypadku osób wciąż opierających się na teoriach nieposiadających odzwierciedlenia w badaniach, wręcz sprzecznych z etyką psychologa/seksuologa – jak chociażby terapia konwersyjna, o której pisałam w jednym z moich artykułów o osobach LGBTQ+.

W XIX wieku zaczęto podchodzić do kwestii orientacji seksualnej w sposób zmedykalizowany. Mogło to wzbudzać naukowy optymizm z racji potencjalnego odejścia od kryminalizacji czynów homoseksualnych. Akcentowano wtedy ideę, która definiowała wybory seksualne jako determinowane przez względnie stałą wewnętrzną naturę – jej podstawą mogła być psychologia: koncept duszy u Ulrichsa i Westphala – istnienie wewnętrznej siły „popychającej” do czynów homoseksualnych albo biologia: słabość układu nerwowego u Richarda Kraffta-Ebinga. 

Kraft-Ebing (austriacko-niemiecki psychiatra i neurolog, autor m.in. Psychopathia Sexualis - zbioru zaburzeń seksualnych) co prawda zawarł w swoich dziełach naukowych podejście Ulricha, jak np. klasyfikacja homoseksualistów, pominął jednak przesłanki o naturalności homoseksualności, przedstawiając ją finalnie jako wadę, perwersję czy też chorobę.  Zmedykalizowana wersja orientacji oznaczała zatem jednocześnie jej patologizację, a w efekcie homoseksualność zrównano z zaburzeniem, nie natomiast neutralnej cechy, która definiuje mniejszość społeczną. 

To, co napawało optymizmem to coraz większa świadomość, rozbudzanie wiedzy z obszaru seksualności – takiej wiedzy, która przeciwstawiała się poczuciu winy łączonym z homoseksualnością. Z drugiej strony zaczęto drążyć, dlaczego w ogóle mamy do czynienia ze zjawiskiem homoseksualności, przedstawiając ją jako zjawisko patologiczne oraz wymagające leczenia, „naprawy”.

Aktywność seksualna może być motywowana kulturowo, sytuacyjnie, może mieć źródła w czystej ciekawości, chęci eksperymentowania. Zatem podejście do orientacji jako opierającej się na podejmowaniu wyborów z kim np. uprawiamy seks – jest skazane na porażkę; takie podejście nie ujmuje różnorodności doświadczeń, pożądania oraz interpretacji własnego zachowania.

Co pozwoli nam wskazać, że dane zachowania, postawa czy suma podejmowanych wyborów to orientacja seksualna? Część naukowców podeszła do tego następująco: skupmy się nie tyle na samym występowaniu określonych zachowań seksualnych, a na ich stałości oraz trwałości. Zakładali oni, że zarówno sporadyczne, jak i powtarzające się często zachowania seksualne mają odzwierciedlenie w określonej orientacji seksualnej (w przeciwieństwie do pojedynczego doświadczenia).

Także przy takim podejściu pojawia się co najmniej jedno „ale…”. Co z osobami, które nie podejmują aktywności seksualnej wcale albo wobec konkretnej płci, pomimo odczuwania pożądania w jej kierunku? Poszukując odpowiedzi na to pytanie, zaczęto się zastanawiać, że może właśnie akcent na trwałość kierunku pożądania jest tutaj kluczowy. Jednakże na podstawie badań zgłębiających tematykę seksualności wykazano, że pożądanie oraz zachowania seksualne mogą się zmieniać w czasie, są płynne. Właśnie wtedy naukowcy zajmujący się m.in. orientacją seksualną, zaczęli skupiać się na jej wskaźniku -  deklaracji poszczególnych osób, czyli tożsamości seksualnej.

Czym jest tożsamość seksualna 

Pod koniec XX wieku nadszedł ten moment, kiedy nareszcie nastąpiło wyjście poza dyskurs medyczny. Pozwoliło to na ujęcie różnych aspektów seksualności, także w przypadku pojmowania orientacji seksualnej. Zaczęto brać pod uwagę takie kwestie jak np. nauki społeczne czy ewoluowanie podejścia społeczno-kulturowego. Wcześniej dzielono ludzi na proste, z góry ograniczone kategorie: heteroseksualne, homoseksualne, biseksualne - czyli osoby odczuwające pociąg do osób o odmiennej płci, tej samej płci bądź obu płci. 

Szersze spojrzenie pozwoliło na dostrzeżenie oraz zdefiniowanie heteronormatywności, a co za tym idzie – odkrywanie doświadczeń osób definiujących swoją seksualność w sposób odmienny od społecznych, heteronormatywnych założeń. Coraz bardziej widoczne stały się sposoby myślenia o płci, orientacji, a także seksualności, które dotychczas były marginalizowane – chociażby z racji na fakt, że naukowcy w swoich badaniach predefiniowali orientację jako jedną z trzech kategorii. Ujęcie seksualności w kontekście tożsamości seksualnej jest kluczowe, aby dostrzec do tej pory wykluczane z różnorakich analiz osoby.

Opis doświadczeń seksualnych posiłkujących się indywidualnymi tożsamościami seksualnymi zamiast kluczenia wokół orientacji seksualnej, zdawały się wręcz obligatoryjne w kontekście ograniczeń wokół samego pojęcia „orientacja seksualna” per se.

Gdyby chciano posługiwać się tym pojęciem, okazałoby się, że ujmujemy w swoich badaniach czy też rozmyślaniach wyłącznie część populacji, które spełniają wymogi orientacji seksualnej jako stałego konstruktu. 

Orientacja seksualna jest odgórnie definiowana jako stała cecha, niepodatna na zmiany kierunku potrzeb czy też reakcji seksualnych. Płeć w ujęciu orientacji seksualnej może być jednoznacznie męska bądź żeńska z racji jedności psychofizycznej pozwalającej w tym przypadku na określenie stopnia podobieństwa versus różnicy płciowej między osobą pożądającą i pożądaną. Dychotomiczne pojmowanie płci (w bardzo wąskim ujęciu: albo kobieta, albo mężczyzna) jest tu konieczne, aby chociażby jednoznacznie zdefiniować obiekt zainteresowania danej jednostki. Do tego dochodzi fakt, że orientacja seksualna determinuje jej ustalenie na podstawie jednoznacznych kryteriów – zarówno pożądanie, jak i emocje czy uczucia muszą spełnić warunki jednakowego kierunku zainteresowania.

Chociaż część z nas może postrzegać siebie jako względnie stabilne w kontekście profilu seksualnego, warto przyjąć, że oprócz nas są także osoby, które patrzą na swoją seksualność jako zmieniającą się, płynną. Odmienne od dotychczasowych reakcje seksualne mogą się pojawiać niezależnie od tego, jak je oceniamy, niezależnie także od naszych wcześniej powziętych wyborów czy decyzji. Tożsamość seksualna jako konstrukt może być statyczna bądź dynamiczna.

Ograniczenia pojęcia orientacja seksualna

Wyobraźmy sobie sytuację, gdy osoba w przeszłości angażowała się w relacje z osobami tej samej płci, aktualnie jest natomiast w związku z osobą przeciwnej płci. Jak powinna definiować swoją orientację w takim przypadku? Biorąc pod uwagę, co „tu i teraz”? Biorąc pod uwagę całokształt doświadczeń? Jest osobą o orientacji homoseksualnej, heteroseksualnej, biseksualnej, jest osobą panseksualną? 

Może się identyfikować wedle swoich indywidualnych doświadczeń. Jedna osoba określi się jako osoba o orientacji X, inna w identycznej sytuacji będzie definiowała się jako osoba o orientacji Y. Przydzielenie konkretnych osób do sztywnych ram orientacji jako stałego konstruktu, wedle założeń wspomnianych wcześniej, mogłyby być niejednoznaczne.

Także badania fallopletyzmograficzne (badanie specjalistyczne z użyciem aparatury pomiarowej i narzędzi, które ma na celu sprawdzenie poziomu podniecenia seksualnego) przeprowadzane w celu zweryfikowania kierunku orientacji, nie potwierdzają jednoznacznej spójności pomiędzy wynikami a deklaracjami badanych w ten sposób osób.

Warto nadmienić, że większość badań daje pogląd jedynie deklaracji określonych osób, które subiektywnie oceniają własną tożsamość, własne doświadczenia seksualne, nie możemy jednoznacznie zweryfikować, że jednostka ma orientację skategoryzowaną jako A albo B. 

Nie istnieje również obiektywna granica wiekowa, w której osiągamy „finalną” czy „prawdziwą” orientację seksualną. Możemy ulegać zmianom z racji na różne czynniki, osiągać satysfakcję seksualną angażując się w różne aktywności/związki bądź świadomie z nich rezygnując w dowolnych momentach swojego życia. Seksualność na kanwie dotychczasowych badań jawi się bardziej jako plastyczny materiał, aniżeli sztywny, określony, ograniczony.

Dodatkowo pojawia się pytanie: czy mamy prawo twierdzić, że dana osoba ma orientację seksualną np. homoseksualną bądź inną, skoro ta osoba uważa inaczej niż my jako oceniający/wartościujący?  Wielość wymiarów oraz płynny charakter tożsamości seksualnych uniemożliwia zawężenie dopasowania wszystkich doświadczeń do określonej liczby wyznaczników pojęciowych, jak to wygląda w przypadku orientacji (jak wcześniej wspomniane – kierunki pożądania czy też uczuć).

Konstrukt orientacji seksualnej spotyka się z ograniczeniem także w przypadku osób będących w relacji z osobami transpłciowymi bądź interpłciowymi z racji na ich nieidentyfikowanie się jako wyłącznie kobiety bądź mężczyźni. Z racji konieczności uwzględniania aspektu kulturowego – to także determinuje złożoność i wielość podejść do wskaźników orientacji seksualnej jako takiej.

Powyższe przesłanki doprowadziły do częstszego używania określenia tożsamość seksualna w opozycji do orientacji seksualnej, głównie ze względu na przestrzeń, jaką daje tożsamość w zakresie definiowania w przeciwieństwie do sztywno określonej, zewnętrznie definiowanej orientacji. Orientacja zakłada trwałość, obiektywność, a tożsamość dynamikę oraz między innymi względność kulturową czy sytuacyjną. 

Różnorodność orientacji - różne podejścia 

Psychoanalitycy skupili się z początku na homoseksualności, wyszczególniając trzy fazy konceptualizacji: postrzeganie jej jako niedojrzałości, patologizacja oraz wreszcie depatologizacja.

Według Freuda koncepcja wrodzonej biseksualności była przyczyną homoseksualności; okres edypalny charakteryzował się w jego rozumieniu odczuwaniem pożądania chłopca zarówno do matki, jak i ojca. Z czasem homoseksualność zostaje wyparta, by następnie mogła przerodzić się w miłość bądź przyjaźń w wyniku sublimacji. Mężczyzna o orientacji homoseksualnej w tym ujęciu jest osobą, która w wyniku fazy zintensyfikowanej matczynej miłości, utożsamia się z nią, stawiając jednocześnie siebie jako jej seksualny obiekt. No i finalnie poszukuje partnera tej samej płci celem obdarzenia go narcystyczną miłością. Uff, przyznaję, że trochę to zawiłe! :)

W przypadku kobiet Freud definiował ich homoseksualność jako regres do fazy narcystycznej; zamiast uczucia miłości do ojca, kobieta identyfikuje się z nim, matka w takim przypadku staje się obiektem uczuć miłosnych, chociaż w stosunku do niej samej pozostawałaby ambiwalentna. 

Freud jako ojciec psychoanalizy pozostawia wiele niedookreśleń i niejednoznaczności; z jednej strony określa homoseksualność jako zahamowanie rozwoju seksualnego, natomiast nie stwierdza wprost, że może być to zaburzenie bądź choroba.

Przykładem patologizacji osób homoseksualnych w kręgach psychoanalityków było, chociażby, niedopuszczanie do edukacji w psychoanalizie. Sytuacja zaczęła się zmieniać z racji m.in. na krytykę takich działań ze strony osób związanych z psychoanalizą (Stephen Mitchell, Robert Stoller). W 1989 r. (czyli nie tak dawno!), Amerykańska Akademia Psychoanalizy, jako pierwsza z organizacji z tego kręgu wdrożyła oficjalnie zasady niedyskryminowania względem swoich członków.

Z kolei behawioryści twierdzili (lata 70, XX w.), że homoseksualność to coś, czego możemy się nauczyć: w ramach teorii społecznego uczenia się, za pomocą warunkowania.  Choć w założeniu takim teoria uczenia się mogłaby skupiać różne orientacje, skupiono się głównie na tym, co było wtedy uważane za aberrację – padło na preferencje nieheteroseksualne. Homoseksualność była przedstawiana jako porażka, wynikowa nienauczenia się odpowiednich zachowań seksualnych, zgodnych z płcią biologiczną. Według Lionela Oveseya homoseksualność wynikała z heterofobii, której leczeniem miało być angażowanie się w heteroseksualne stosunki.

Nie sposób nie wspomnieć o behawioralnych technikach konwersyjnych: w przypadku tego rodzaju oddziaływań adresatem byli najczęściej mężczyźni. W 1935 r. po raz pierwszy użyto wstrząsów elektrycznych. Następnie do repertuaru tych wysoce nieetycznych metod w „leczeniu” homoseksualności dodano: powodowanie wymiotów, terapia przy użyciu szoku elektrycznego, paraliżu. A wszystko celem wzbudzenia awersji wobec homoseksualnych myśli czy pożądania…

Inne sposoby to także: stopniowa desensytyzacja, czyli redukcja pobudzenia na bodziec, przekierunkowanie orgazmiczne, które polegało na zmuszeniu się do myślenia o osobie tej samej płci podczas pobudzenia. Stosowano też terapię znużeniem (ciągła, długa masturbacja z wypowiadaniem fantazji na głos).

Te techniki były i są nieetyczne, nieskuteczne, a także posiadają wiele skutków ubocznych. To nie tylko anorgazmia, niezdolność do wchodzenia w relacje intymne po takich „terapiach”, ale także usiłowania samobójstwa, depresja czy też fobiczny lęk.

Kwestia genetyki zdaje się także mieć kluczowe znaczenie dla zdefiniowania wariancji fenotypowej orientacji seksualnej. Dotychczasowe badania, w których zastosowano klasyczny model genetyki zachowania, jak np. badania bliźniąt pokazały dwa ważne wnioski – pierwszy: czynnik genetyczny jest znaczący w objaśnianiu zmienności orientacji, a drugi: udział genotypu kobiet jest inny niż u mężczyzn.

Aseksualność

W 1948 roku Kinsey opisując różne podejścia do seksualności, m.in. punkt X – czyli orientację, która nie zawiera się ani w heteroseksualności, ani w homoseksualności. Chociaż w oficjalnych klasyfikacjach (jak ICD-11 czy DSM V) nie ma jednoznacznej wzmianki o aseksualności, warto nadmienić w kontekście orientacji także osoby aseksualne. Asy – bo tak się określają - to osoby nieodczuwające pożądania względem osób o określonej płci, a w ujęciu aseksualności jako spektrum – możemy tutaj ująć także osoby demiseksualne, czyli takie, których pożądanie zależy od określonych czynników, silnej więzi emocjonalnej. 

Zdecydowanie potrzebujemy więcej badań oraz informacji dotyczących Asów. Aseksualność nie wynika z zaburzeń fizjologicznych czy traumy, nie jest też dysfunkcją seksualną. Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne osadza aseksualność jako jedną z orientacji seksualnych. Są osoby aseksualne romantyczne, aseksualne aromantyczne – czyli czujące oraz nieczujące pociągu romantycznego wobec innych osób. 

Osoby aseksualne przy tym mogą jak najbardziej uprawiać seks, mogą się masturbować, mogą wyrażać chęć tworzenia związków, nie mają awersji do seksu (awersja seksualna to zagadnienie na inny tekst, w temacie dysfunkcji seksualnych).

Podsumowanie

Z badań oraz literatury seksuologicznej wyłania się obraz orientacji seksualnej jako spektrum; definiowanie własnej tożsamości, preferencji, kierunków pożądania. W kontekście naszego najbliższego otoczenia niezwykle istotne są: edukacja seksualna oraz dostrzeganie różnorodności doświadczeń i tożsamości seksualnych.

Nie ma jednej, idealnej koncepcji pojmowania orientacji seksualnej – dlatego tak ważne, aby w trakcie rozmowy, opisu precyzować: czy mowa o tym, w jaki sposób się definiujemy (tożsamość seksualna), czy o tym o kim fantazjujemy, reagujemy w określony sposób (kierunek pożądania), czy chociażby o tym z kim chcemy budować zaangażowane relacje, romantyczne związki (emocjonalne przywiązanie – w jakim kierunku?).

Bibliografia:

Szukasz pomocy psychologicznej?

Znajdź sprawdzonych psychologów i psychoterapeutów na naszej platformie i łatwo umów wizytę
therapistAvatar

Natalia Wlizło

Psycholożka (specjalność: psychologia zdrowia i kliniczna), Absolwentka SWPS, przyszła Seksuolożka. Od października uczestniczka Szkoły Terapii Seksualnej w Centrum Terapii Lew-Starowicz.

Mogą cię zainteresować