
- Strona główna
- Forum
- rodzicielstwo i rodzina, uzależnienia, związki i relacje
- Mąż walczy z...
Mąż walczy z uzależnieniem, proszę o pomoc
Marzena
Dawid Staszczyk
Dzień dobry, rozumiem, że czuje się Pani bezsilna wobec problemów męża i chciałaby Pani, aby udało mu się zerwać z nałogiem. To niewątpliwie trudna sytuacja. W leczeniu uzależnień bardzo ważne jest wsparcie emocjonalne bliskich, jednak to osoba z uzależnieniem musi zdawać sobie sprawę z tego, że problem urósł do takich rozmiarów, iż należałoby zwrócić się do specjalisty. Osoba uzależniona, krótko mówiąc, musi chcieć się leczyć. W leczeniu uzależnienia kluczową kwestią jest motywacja wewnętrzna osoby dotkniętej uzależnieniem, jej chęć pracy nad sobą, zmierzenia się z trudnymi emocjami, które pojawią się w procesie terapii. To bardzo ważne, że wspiera Pani męża, jednak podstawową kwestią i pierwszym krokiem do zmiany, jest skorzystanie przez osobę z problemem uzależnienia z konsultacji psychoterapeuty uzależnień (np. w poradni zdrowia psychicznego; skierowanie nie jest wymagane) w celu rozpoznania problemu i ustalenia dalszego planu leczenia. Pani natomiast może skorzystać z pomocy grupy wsparcia dla osób, których bliscy mierzą się z uzależnieniami. Życzę wszystkiego dobrego i trzymam kciuki za powodzenie procesu terapeutycznego.
Dawid Staszczyk
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Magdalena Banaś
Pani Marzeno, na początek może warto zasięgnąć wsparcia od specjalisty psychoterapii uzależnień dla Pani. Wsparcia, psychoedukacji, ale także pomocy w zauważaniu mechanizmów uzależnienia. Jak obserwować głód u osoby uzależnionej (jakie są objawy, co powoduje w Państwa relacji, jak zmienia się zachowanie męża) a przede wszystkim jak ochronić siebie przed destrukcyjnymi skutkami uzależnienia Męża. Choć bardzo wierzę, że Pani się uda tak największą pomocą jest pomoc sobie - poznanie tej choroby i wzmocnienie siebie!

Zobacz podobne
Dzień dobry, mam 34 lata, w wieku 25 lat i mniej, nie było tego. Otóż 7-8 lat pracowałem przed komputerem, z początku praca stacjonarna i kontakt z ludźmi był, w tym z kobietami, następnie nastał czas pandemii i izolacji - pracę zaczeliśmy wykonywać w domu, po pandemii nadal mogliśmy pracować w domu, trwało to kilka lat, niby wygodnie, ale bez kontaktu z ludźmi.
Jak już minęła pandemia widzę, że się izoluję, unikam ludzi, nie przepadam chodzić na spacery, jak jest więcej ludzi na mieście, najlepiej spaceruje mi się zimą - wtedy jest mniej ludzi, ja jestem bardziej ubrany, nie widać tak szczupłych rąk i sylwetki. Nie to, że nie lubię ludzi, bardziej nie lubię tłoku, gdzie cały czas mijam kogoś lub siedzi wielu ludzi na ławce i patrzą.
Do czego zmierzam - absolutnie nie mam chęci rozmawiać z płcią przeciwną, zamknąłem się w sobie? Tak jakby boję się kobiet. Dziś byłem w centrum handlowym i czułem się tam całkowicie niepewnie, nieswojo, jakby zestresowany.
Próbuję wychodzić do ludzi. Teraz szukam nowej pracy, lecz nie przed komputerem, ale na budowie. Tylko że nie jestem w stanie iść i zapytać czy jest praca, raz miałem iść, ale różni pracownicy się na mnie patrzyli kto idzie i odpuściłem.
W wieku ok. 19 lat też chodziłem i pytałem po budowach o pracę, ale nie było takiego myślenia, po prostu szedłem.. A czemu budowa? Sądzę, że tam trzeba przebywać z ludźmi, a nie tylko komunikować się przez komputer oraz jest tam różnorodność zadań, trzeba tam pytać, słuchać, rozmawiać. Dodatkowo jak nie zarabiam to myślę, że jestem nic nie wart,nie ma sensu nigdzie podróżować itd.
Minus tego wszystkiego jeszcze taki, że nie mam kolegów i koleżanek, z którymi mogę wyjść - tak często jest samotność. Dawniej piłem alko, wtedy kontakty towarzystkie były prostsze.
Czy mam tak wychodzić na miasto do ludzi, pomimo że często nie będę z nikim rozmawiał? Czy to mi pomoże? Dawniej byłem czasami nawet duszą towarzystwa, ale miałem wtedy dużo znajomych ;)

