Bardzo mi przykro, że musiałaś przejść przez tak wiele trudnych doświadczeń. Czytając Twoją historię, mam poczucie, że przez lata dźwigałaś ogromny ciężar – lęku, niepewności, samotności, odpowiedzialności za dziecko i prób ratowania relacji, która stopniowo stawała się coraz bardziej destrukcyjna.
To, co opisujesz teraz, wydaje się bardzo ludzką reakcją na stratę. Często to, co wiemy i rozumiemy na poziomie rozumu, nie jest jeszcze gotowe, by zostać przyjęte przez serce. Można jednocześnie wiedzieć, że odejście było konieczne, i tęsknić za dobrymi chwilami, które kiedyś były częścią tej relacji. Te uczucia nie wykluczają się wzajemnie.
Mam też wrażenie, że opłakujesz nie tylko sam związek, ale również utracone poczucie bezpieczeństwa, marzenia, wspólną przyszłość i część swojego życia, którą w tę relację zainwestowałaś. To może boleć niezależnie od tego, jak bardzo jesteśmy przekonani, że podjęliśmy słuszną decyzję.
Być może na ten moment nie chodzi o to, by przestało boleć, ale o to, by stopniowo uczyć się robić miejsce dla wszystkich tych emocji – tęsknoty, żalu, złości, rozczarowania i poczucia niesprawiedliwości. Każda z nich ma prawo się pojawiać.
Jeśli czujesz, że jest to dla Ciebie przytłaczające lub trudno Ci odnaleźć się w tym na co dzień, warto rozważyć wsparcie psychologa lub psychoterapeuty. Tak trudne doświadczenia potrafią pozostawić ślad w sposobie przeżywania siebie, relacji i poczucia bezpieczeństwa.
Pozdrawiam
Dorota Patrzyk,
Psycholog