Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
100 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,7
na podstawie kilkuset opinii
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Wstecz

TW - Samookaleczanie. Samouszkodzenia od 11 roku życia, śmierć przyjaciela i trudności w znalezieniu pomocy

Anonimowo

TW (samookaleczanie) 

Pocięłam się pierwszy raz w wieku 11 lat, nie wiem czemu, po prostu myślałam, że zacznę się wtedy lepiej czuć. W moim środowisku było parę osób, które również to robiły i pokazywały to, jak to wygląda. Byłam smutna i przerażona tym widokiem aż spróbowałam i wiedziałam, że zrobię to znowu, zdarzało się to co jakiś czas, nie mogę powiedzieć, że byłam wtedy od tego uzależniona, zazwyczaj robiłam to, gdy naprawdę miałam jakiś problem. Wszystko zmieniło się po samobójczej śmierci mojego przyjaciela Mateusza, bardzo to przeżyłam, przez rok nie mogłam się otrząsnąć, byłam ostatnią osobą, do której napisał i zostawił list, czułam się winna za jego śmierć, że nie zrobiłam nic, by temu zapobiec. W wieku 12 lat robiłam to już codziennie, każdego dnia, po parę razy dziennie, nie umiałam przestać, mimo że próbowałam. Moja matka wyśmiała moje problemy, przez co odpuściłam sobie szukanie pomocy i próbowałam sama wychodzić z tego na własną rękę, ale od dwóch lat, czyli 15-17 ciągle o tym myślę, obsesyjnie nie raz nie umiem przez to spać ciągle czuję chęć i potrzebę, by znów to zrobić, by znów poczuć się dobrze. Próbowałam, myślę wszystkiego, próbowałam również zamienić okaleczanie na papierosy, ale nawet to nie dało mi podobnego uczucia, nie wiem już co robić, boję się, że będzie już tak do końca boję się, że to zrobię a mój tata (jedyna osoba, która jest dla mnie tak ważna od śmierci Mateusza) nie przeżyje tego przez swoje chore serce + kazał mi obiecać, że nigdy tego już nie zrobię. żałuję, że obiecałam, bo teraz czuję tego ciężar dwa razy bardziej i już nie wiem, co mam robić

Zdjęcie Usunięty Specjalista_tka

Usunięty Specjalista_tka

Dziękuję Ci za zaufanie, za to, że podzieliłaś się tak trudną i bolesną historią. To, przez co przeszłaś, jest naprawdę głębokim cierpieniem – a to, że wciąż tu jesteś, że walczysz, że mówisz o tym, świadczy o ogromnej sile, nawet jeśli teraz tej siły możesz nie czuć.

 

Twoje samookaleczanie nie jest „złym nawykiem” – to sposób, w jaki Twoje ciało i umysł próbowały radzić sobie z bólem, z emocjami, które były zbyt przytłaczające, by je unieść inaczej. Zwłaszcza w młodym wieku, kiedy trudno jeszcze rozumieć, co się czuje, i kiedy brakuje bezpiecznych dorosłych, którzy potrafią pomóc.

Strata Mateusza i to, że byłeś ostatnią osobą, do której napisał – to brzmi jak trauma, która nadal w Tobie żyje. Poczucie winy, które nosisz, nie jest Twoją winą. Choć rozumiem, że czujesz inaczej – to on podjął decyzję, a Ty nie byłaś odpowiedzialna za jego życie. To bardzo bolesna, niesprawiedliwa odpowiedzialność, którą na siebie przyjęłaś, ale ona nie należy do Ciebie. To, że nie możesz przestać o tym myśleć, że masz obsesyjne myśli o samookaleczaniu – to objaw cierpienia, które nadal w Tobie siedzi i nie znajduje ujścia. I to nie znaczy, że jesteś słaba – tylko że naprawdę potrzebujesz wsparcia. Zamiana jednej formy ulgi (cięcie się) na inną (papierosy) nie pomaga, bo to nie rozwiązuje źródła bólu – tylko chwilowo go przykrywa.

Piszesz o ojcu i o obietnicy. To pokazuje, jak bardzo Ci na nim zależy – i jak wielki ciężar tej obietnicy Cię przytłacza. Ale obietnica nie powinna być kajdanami. Ona była wyrazem miłości i troski – nie więzieniem. I jeśli boisz się, że możesz nie dać rady jej dotrzymać – to nie znaczy, że go zawiedziesz. To znaczy, że naprawdę potrzebujesz pomocy teraz.

 

Co możesz zrobić?

 

Nie musisz być sama. Wsparcie psychoterapeuty, najlepiej kogoś, kto pracuje z samookaleczeniami i traumą, może bardzo wiele zmienić. To może być trudne do zorganizowania, ale warto – to inwestycja w Twoje życie.

 

Zrób mały krok teraz. Jeśli nie masz siły szukać pomocy „na zawsze”, spróbuj poszukać kogoś na jedną rozmowę. Jeden telefon, jedna wiadomość do specjalisty – to już jest ruch.

 

Są też grupy wsparcia (online i offline), gdzie są osoby, które naprawdę rozumieją, bo same to przeszły.

 

Jeśli czujesz, że jesteś blisko zrobienia sobie krzywdy, zadzwoń do telefonu zaufania:

116 111 – telefon zaufania dla dzieci i młodzieży (czynny całą dobę),

800 70 2222 – centrum wsparcia Fundacji ITAKA (dla dorosłych, również 24/7).

 

I jeszcze coś ważnego:

To, że wracają do Ciebie te myśli, nie oznacza, że przegrałaś. To znaczy, że potrzebujesz pomocy i ulgi, a nie że jesteś „słaba” albo „nienormalna”. Masz prawo mieć gorsze dni. Masz prawo nie radzić sobie sama. Masz prawo szukać wsparcia i zmieniać sposób, w jaki się z tym wszystkim mierzysz.

 Nie musisz wiedzieć wszystkiego ani mieć planu – wystarczy, że zrobisz jeden mały krok.

Jest dla Ciebie nadzieja. Jesteś ważna. I nie jesteś sama.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.

Dzień dobry, 

przede wszystkim to ważne, że zdecydowałaś się opisać to, co czujesz. Kiedy jest nam tak bardzo źle, trudno sobie wyobrazić, że może być inaczej. Samookaleczenia bywają sposobem na regulowanie napięcia psychicznego, stąd Twoje poczucie, że kiedy to robisz, czujesz ulgę. Można nauczyć się regulować swoje emocje w inny sposób, nie krzywdząc siebie. Nauczyć się rozumieć, o czym emocje nam mówią, czego potrzebujemy, czego jest za dużo, nauczyć się je i siebie opiekować. Terapia potrzebuje czasu, żeby pojawiły się efekty, bo jak w każdym procesie uczenia się, musimy zrozumieć, dlaczego reagujemy tak, a nie inaczej, co za tym stoi i wreszcie jak to zrobić, żeby pojawiły się inne reakcje. Mam nadzieję, że przyjdzie czas, w którym postanowisz spróbować jeszcze raz.  Czasami to też kwestia osoby i tego, czy poczujemy się przy niej dobrze. Nie jesteś odpowiedzialna za śmierć przyjaciela, poczucie winy to ogromny ciężar, czy będziesz w stanie zrzucić go z siebie sama? Jeśli nie, pamiętaj o terapii, konsultacjach psychologicznych, ktoś może Ci pomóc to przepracować. Są miejsca np. w ramach Niepublicznych Zakładów Opieki Zdrowotnej, w której osoby nastoletnie mogą korzystać z terapii nieodpłatnie. 

 

Pozdrawiam ciepło, 

Anna Jasińska-Kupczyk, Psycholog, Psychoterapeuta

Zdjęcie Karolina Bobrowska

Karolina Bobrowska

Psycholog
57 odpowiedzi na forum

Dzień dobry,

Po Twoim wpisie widać, że bardzo cierpisz... Dobrze, że postanowiłaś o tym napisać i że szukasz dla siebie pomocy. Masz za sobą bardzo trudne doświadczenia takie jak śmierć samobójcza przyjaciela, wyśmianie problemów przez mamę, czy ciężar tego, że tata choruje na serce i nie chcesz aby coś mu się stało, co jest oczywiście zrozumiałe. Jeśli dobrze rozumiem Twoją wypowiedź, jesteś osobą niepełnoletnią, dlatego z serca polecam porozmawianie z którymś z rodziców o zapisaniu się do psychologa na konsultację w celu oceny Twojej sytuacji i dobrania jak najlepszej formy pomocy. Psycholog porozmawia również z Twoimi rodzicami (możesz być spokojna, ponieważ psychologa obowiązuje tajemnica zawodowa poza sytuacjami zagrożenia zdrowia lub życia), którzy otrzymają wskazówki w jaki sposób Ciebie wspierać w tym, co przeżywasz oraz jaki jest mechanizm samookaleczeń.  Naprawdę zachęcam do próby porozmawiania z rodzicami na temat pomocy psychologicznej. A jeśli z jakiegoś powodu to nie wchodzi w grę, warto zadzwonić na telefon zaufania dla dzieci i młodzieży: 116 111.


Pozdrawiam serdecznie
Karolina Bobrowska
psycholog

Zobacz podobne

Niepokojące myśli po doświadczeniach z uzależnieniem - pomoc psychologiczna

Witam, ciężko jest mi to opisać, ale pojawiają mi się w głowie różne niepokojące rzeczy, jakbym miała tam swój świat i rzeczywistość. Boję się, że gdybym zaczęła opowiadać o tym rówieśnikom, wzięliby mnie za nienormalną i że co ja gadam. 

Gdy myślę sobie o relacjach romantycznych, często przemienia się to w obsesje i myślę sobie o tym, jak bym więziła tę osobę, a jak by mnie zdradziła, to bym torturowała i groziła i innych ludzi, nie wiedzą co mam w głowie i do czego byłabym zdolna. 

Mam różne wizje, tego jak kogoś zabijam, lasy, nierealne postacie np. demony jakieś istoty nawiedzone jakbym czuła ich obecność. Czuje, jakbym miała je w sobie, jakieś zło. Myślę, że też taką ważną rzeczą jest to, że około 2 lata temu zażywałam narkotyki, leki i inne substancje odurzające, jestem osobą zdrowiejącą i jestem trzeźwa, podczas okresu mojego czynnego miałam podobne myśli i psychozy. Ale martwi mi to, że znów mi to powraca te myśli i wszystko, mimo że już tak długo nie piję, ani nic po prostu nie biorę. Leczę się psychiatrycznie, biorę leki serotonine i lamotrygine, kontynuuje terapię. W swojej diagnozie jedynie mam ukazane uzależnienie i nie mam innych zaburzeń psychicznych. Ale wiem, że coś jest nie tak, że dzieje się coś złego

3 odpowiedzi
Zmagania z przemocą domową i utratą uczuć do męża – jak sobie poradzić?

Dzień dobry, chciałabym poprosić o pomoc, bo przestaję sobie radzić sama ze sobą i swoimi emocjami. WYDAJE MI SIĘ, ŻE PRZESTAŁAM KOCHAĆ SWOJEGO MĘŻA W 2011r. poznałam teraźniejszego męża Grzegorza. Niestety od początku okazało się, że nadużywa on alkoholu i jest po nim agresywny. Ale zakochałam się. Po 3 miesiącach pierwszy raz mnie uderzył, w zasadzie poszarpał tylko. Po ok. dwóch latach będąc pod wpływem alkoholu, uderzył mnie w nos. Nie pamiętam jak, ale zamknęłam mu drzwi przez nosem i przez pół nocy wyzywał mnie pod balkonem. Wybaczyłam, bo kochałam. Na skutek problemów w pracy przenieśliśmy się wszyscy do innej miejscowości, wtedy to kolejny raz jego pięść znalazła się na mojej twarzy. Był pijany. Wtedy to gdybym nie uciekła z własnego domu, to pewnie skończyłoby się tragicznie. Z zakrwawioną twarzą wybiegłam z domu i wezwałam policję. I znów wybaczyłam. W 2020r. wzięliśmy ślub. Wiem, pytają Państwo, po co skoro pił i bił, ale obiecywał, że już nie będzie. Miał przerwę od picia aż do 2023, kiedy to w złości, że chcę go wyrzucić z domu, bo jest pod wpływem, zaczął rzucać walizką. W obronie stanął mój syn i tym razem to on był silniejszy (ma 16 lat) i uderzył męża. Poczułam wtedy, że wystarczy już, że mam dość. Jednak znowu wybaczyłam. Obiecałam sobie, że może ja gdzieś źle coś robię i postanowiłam się zmienić, być cierpliwą, dobrą żoną, ale przy każdej kłótni, a jest ich wiele, mąż prawie zawsze stara się stawiać na swoim, udowadniać swoje racje. Pewnie, gdybyśmy byli normalnym małżeństwem, to takie kłótnie można byłoby zażegnać, ale najgorsze jest to, że po tylu latach wzajemnych relacji zaczynam odczuwać niechęć do tego związku. Tyle razy mówiłam mu, że mam dość i chce się rozejść, potem po jego błaganiach, on wraca, bo wydaje mi się, że sama nie dam sobie rady z codziennością życia. Staram się ratować ten związek, ale nie potrafię wykrzesać z siebie żadnych uczuć, jakbym była głazem. Co jest nie tak ze mną? Nie wiem już sama, gubię się…. przerasta mnie to…

11 odpowiedzi
Jakie terapie pomogą rzucić palenie po 15 latach uzależnienia?
Czy istnieje jakaś forma terapii, która pomoże mi rzucić palenie? Palę od 15 lat, czasem dwie paczki dziennie. Na chwilę obecną nie wyobrażam sobie dnia bez fajki, ale żona każe mi coś z tym zrobić. Bardzo ją kocham, nie chcę by odeszła, dlatego chce to zmienić
6 odpowiedzi
Jak odbudować relacje po zdradzie i przemocy w małżeństwie?
Witam, jestem 42 lata po ślubie, 20 lat temu spotykałam się niezbyt długo z pewnym mężczyzną o czym dowiedział się mój maż. Od razu wyprowadził się z naszej sypialni. Udawał, że nic takiego się nie stało ale z czasem zanikło nasze pożycie seksualne. Mąż odbywał wizyty u seksuologa a od 15 lat leczy się u psychiatry. Psychiatra nie do końca wie , o tej historii ponieważ mąż kierując się fałszywym wstydem tego nikomu nie powiedział.Ja doskonale wiem, że to ta historia doprowadziła go do tego stanu, w którym znajdujemy się teraz oboje. Jest źle każde z nas żyje osobno, najpierw było z męża strony udawanie a teraz siedzi w swoim pokoju i cały czas ogląda telewizor. Dalej chodzi do psychiatry i zażywa leki ale z tego co wiem, zdiagnozowano u niego zespół obsesyjnio kompulsywny. Jestem już i granic wytrzymałości psychicznej.Nadmieniam, że mąż dużo pije a właściwie od początku małżeństwa stosował wobec mnie przemoc fizyczną ipsychiczną.Mieszkamy sami , dzieci od dawna da dorosłe. Co zrobić aby zapanował spokój w moim życiu?
9 odpowiedzi
Kobieta 37 lat w związku bez przyszłości: alkohol, brak inicjatywy, uzależnienie od pornografii

Jestem 37-letnią kobietą w 14-letnim niesformalizowanym związku. Od początku związku podchodziłam do niego — i generalnie do życia — dość poważnie. Jednak byłam wtedy młoda i oboje stwierdziliśmy, że na ślub, założenie rodziny przyjdzie jeszcze czas. Sporo na początku podróżowaliśmy, było generalnie dobrze. Oboje zgodnie czasem omawialiśmy przyszłość naszej rodziny. W luźnych rozmowach mówiliśmy o pierwszym dziecku przed moją trzydziestką — i tak praktycznie co rok, aż mam 37 lat i jestem w kompletnej rozsypce.

Problemy chyba zaczęły się już dawno. Pojawiły się delikatne problemy z alkoholem — nie były to duże ilości, ale bardzo często. Tak jest do dziś. Wie o tym, że nie akceptuję alkoholu w takiej częstotliwości. Kilka lat temu ja, planując rodzinę, otworzyłam firmę. Starałam się ją rozkręcić tak, by stać mnie było na czas ciąży i po urodzeniu dziecka. Trochę mnie to pochłonęło i kompletnie nie zauważyłam tego, że tylko ja planuję ciążę, rodzinę.

Tymczasem mój partner nie ma stałego źródła dochodu, regularnie spożywa alkohol, a do tego nasze kontakty seksualne są praktycznie zerowe. Jeśli się zdarzyły — były tylko i wyłącznie z mojej inicjatywy. Wielokrotnie mówiłam mu o wszystkim, co jest nie tak, czego oczekuję. Dwa lata temu go zostawiłam — na krótko, niestety — bo przekonywał mnie i rodzinę, że będzie starał się to zmieniać. Zmieniło się na krótko, bo myślę, że kolejny raz jesteśmy w tym samym położeniu, tzn. jest alkohol, brak stałego zajęcia, zerowa inicjacja seksualna i — niestety — odkryte kilka miesięcy temu uzależnienie od pornografii.

Jestem kompletnie zdruzgotana tym, że czuję się okłamywana i zdradzana, a wiedząc, ile lat mu poświęciłam i że być może nigdy nie założę już normalnej rodziny... Jestem wykończona psychicznie i samotna.

2 odpowiedzi
Problemy dzieci alkoholików z nawiązywaniem relacji romantycznych
Często dzieci, które mają jednego z rodziców chore na alkoholizm mają problem ze znajdywaniem drugiej połówki ?
2 odpowiedzi

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: dziecko zza drzwi pokazuje rysunek kucającemu tacie

Mutyzm - przyczyny, objawy i skuteczne metody pomocy

Czy Twoje dziecko nie mówi w określonych sytuacjach społecznych, mimo że swobodnie komunikuje się w znanym otoczeniu? Może to być mutyzm wybiórczy – zaburzenie lękowe, które wymaga odpowiedniego wsparcia.