
- Strona główna
- Forum
- dzieci i młodzież, rodzicielstwo i rodzina
- Jak radzić sobie z...
Jak radzić sobie z oskarżeniami o zaniedbanie dzieci?
Karolina
Patrycja Wójcik
To, co Pani opisuje, brzmi jak niezwykle trudne doświadczenie. Reakcja Pani organizmu – poczucie „zmiażdżenia”, konieczność wzięcia urlopu, a nawet rezygnacja z pracy – może być odpowiedzią na sytuację silnego stresu i naruszenia Pani poczucia bezpieczeństwa oraz kompetencji rodzicielskich.
Przedstawiony przez Panią sposób przeprowadzenia tej rozmowy budzi poważne wątpliwości z punktu widzenia etyki i metodyki pracy psychologa. Pozwolę sobie rozebrać tę sytuację na czynniki pierwsze, aby pomóc Pani odzyskać spokój.
Przede wszystkim, w psychologii i pracy socjalnej „zaniedbanie” to chroniczne niezaspokajanie podstawowych potrzeb dziecka (fizycznych, emocjonalnych, edukacyjnych, medycznych), które zagraża jego zdrowiu lub rozwojowi. Dziura na spodniach (u aktywnego dziecka!), przykrótkie nogawki czy rozczochrane włosy (szczególnie rano lub po zabawie) nie są dowodami na zaniedbanie. To cechy charakterystyczne dla radosnego dzieciństwa w wielodzietnej, aktywnej rodzinie. Ocena jakości kurtki jako „nienadającej się na zimę” jest opinią subiektywną, a nie diagnozą kliniczną. To, który z rodziców odbiera dzieci, jest wewnętrzną sprawą rodziny. Sugestia, że matka „stara się mniej”, bo pracuje, jest krzywdzącym stereotypem, a nie profesjonalną obserwacją.
Najbardziej jednak niepokoi w Pani relacji styl komunikacji i "straszenie" OPS-em Rolą psychologa w placówce jest wspieranie rodzica i współpraca, a nie prokuratorskie oskarżenia i szantaż emocjonalny. Grożenie Niebieską Kartą „z marszu” za dziurę w spodniach czy spóźnienie męża jest grubym nadużyciem. Procedurę tę uruchamia się w przypadku podejrzenia przemocy w rodzinie. Sugerowanie jej w takim kontekście wygląda na próbę zastraszenia, co jest skrajnie nieprofesjonalne.
Z Pani opisu wyłania się obraz rodziny zaangażowanej, sprawczej i zintegrowanej. Wspólne wycieczki, puzzle, gotowanie i wsparcie babci to fundamenty, o których wielu terapeutów marzy dla swoich pacjentów.
Co warto teraz zrobić?
1. Zadbać o siebie: Proszę pamiętać, że Pani reakcja (rezygnacja z pracy) była próbą „ratowania” rodziny przed wyimaginowanym zagrożeniem. Teraz, gdy emocje nieco opadły, warto zadać sobie pytanie: Czy ta zmiana służy mnie i dzieciom, czy jest tylko wynikiem lęku przed oceną jednej osoby?
2. Rozdzielić fakty od opinii: Fakt: Syn miał dziurę na kolanie. Opinia psychologa: Jest Pani złą matką. Opinia nie jest faktem.
3. Weryfikacja placówki: Jeśli czuje się Pani tam systemowo oceniana, warto rozważyć, czy to przedszkole na pewno jest środowiskiem wspierającym rozwój Pani dzieci. Dobra placówka to taka, która gra z rodzicem w jednej drużynie.
4. Konsultacja u innego specjalisty: Jeśli nadal czuje Pani niepokój, warto umówić się na jedną wizytę u niezależnego psychologa dziecięcego (poza przedszkolem), opowiedzieć o metodach wychowawczych i usłyszeć obiektywną opinię. To pomoże Pani odzyskać zaufanie do własnej intuicji.
Dużo dobrego!
Patrycja Wójcik
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Bożena Nagórska
Dzień dobry.
Przykro mi, że musiała Pani przejść przez tak trudne i obciążające doświadczenie. Jako psycholog muszę otwarcie powiedzieć: opisana przez Panią sytuacja brzmi jak głębokie nadużycie roli przez pracownika przedszkola. Sformułowania o „zaniedbaniu” z powodu dziury na spodniach czy fryzury dziecka, przy jednoczesnym ignorowaniu stabilnej sytuacji emocjonalnej i zaangażowania obojga rodziców, są nieuzasadnione i krzywdzące.
To, co Pani opisuje – wspólne gotowanie, wycieczki, rower, czy jasne zasady dotyczące posiłków i wyciszania emocji – to fundamenty zdrowego wychowania i stawiania dziecku bezpiecznych granic, a nie przejawy agresji. Grożenie Niebieską Kartą w takiej sytuacji jest formą zastraszania, która nigdy nie powinna mieć miejsca w gabinecie specjalisty.
Proszę spróbować spojrzeć na to z dystansem: opinia jednej osoby, oparta na powierzchownych aspektach (ubiór, spóźnienie męża), nie definiuje Pani jako matki. Rezygnacja z pracy pod wpływem tego lęku pokazuje, jak bardzo zależy Pani na dzieciach, ale proszę pamiętać, że szczęśliwa i spełniona mama to dla dzieci największa wartość. Warto rozważyć konsultację u innego, niezależnego psychologa dziecięcego, który spojrzy na Pani rodzinę obiektywnie i pomoże Pani odzyskać spokój oraz wiarę w swoje kompetencje, które zostały tak niesłusznie podważone.
Z pozdrowieniami
Bożena Nagórska
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Dziękujemy za wiadomość.
Uważam, że to, co Pani usłyszała, było bardzo mocne i nic dziwnego, że poczuła się Pani zmiażdżona. Słowo „zaniedbane” to poważne oskarżenie a z tego, co Pani opisuje, widzę rodziców zaangażowanych, pracujących, obecnych i dbających o wspólny czas.Przykrótkie spodnie, dziura na kolanie czy rozczochrane włosy nie są dowodem zaniedbania, lecz zwyczajnego dzieciństwa. Zasady dotyczące jedzenia czy wyciszania emocji nie są agresją są strukturą a struktura daje dzieciom poczucie bezpieczeństwa.
Najbardziej niepokojące w tej sytuacji brzmią słowa OPS-u na zakończenie rozmowy. To mogło uruchomić w Pani lęk i wstyd, które dziś wciąż w Pani pracują.
Proszę na chwilę odłożyć słowa tej jednej osoby i zapytać siebie:
Czy moje dzieci są kochane?
Czy mają czas, uwagę, wspólne chwile?
Czy w naszym domu jest troska?
Z Pani opisu wybrzmiewa dużo ciepła i odpowiedzialności. Warto zaufać także własnemu oglądowi siebie jako mamy.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Kinga Osmulska
Dzień dobry,
to, co Pani usłyszała, mogło być bardzo trudne i przytłaczające – szczególnie że padły mocne słowa i zostały one skierowane bezpośrednio do Pani jako mamy. Nic dziwnego, że to wciąż w Pani pracuje i wywołuje tyle emocji.
Z Pani opisu widać duże zaangażowanie w życie dzieci, wspólny czas i uważność na ich potrzeby. Jednocześnie podczas spotkania pojawiły się konkretne obserwacje i interpretacje, które zostały nazwane w bardzo kategoryczny sposób.
To, co może być teraz ważne, to oddzielenie tego, co zostało powiedziane jako fakt, od tego, jak zostało to ocenione i nazwane. Sposób przekazania takich informacji ma duże znaczenie i może bardzo wpływać na to, jak są odbierane.
Naturalne jest też, że po takiej rozmowie pojawia się zwątpienie i napięcie – szczególnie jeśli dotyka to tak ważnego obszaru jak bycie rodzicem.
To, że Pani szuka innych perspektyw i chce to zrozumieć, pokazuje Pani uważność i troskę.
Pozdrawiam ,
Kinga Osmulska
Psycholog, Psychoterapeutka

Zobacz podobne
Jestem tatą od 5 miesięcy. Od narodzin mojego dziecka czuję, jakbym nie ogarniał tego wszystkiego, co się dzieje. Myślałem, że jakoś sobie poradzę, że to będzie po prostu nowy etap, ale życie dało mi porządnego kopa. Zamiast radości jest chaos w głowie, emocje jak rollercoaster – przygnębienie, lęk, zmęczenie, które nie odpuszcza nawet po odpoczynku. A do tego ta frustracja, że nie potrafię się cieszyć z tego, co powinno być piękne.
Nie wiem, czy to coś w stylu poporodowego doła, czy może coś poważniejszego, ale czuję, że nie jestem w stanie sam tego ogarnąć. Jakie kroki mogę podjąć, żeby zacząć wychodzić na prostą?
Nie oczekuję szybkich cudów, ale chciałbym wiedzieć, czy to normalne, że tak się czuję, i co mogę zrobić, żeby lepiej się z tym wszystkim zmierzyć.
Dzień dobry. Dziękuję za poprzednia odpowiedź. Teraz pytanie dotyczy syna 11 lat. Ostatnio bardzo zaczyna kłamać i oszukiwać. Nie stosuje się do zasad, które są i były omawiane chyba 1000 razy. Liczy się tylko komputer i telefon. Nic się nie liczy, tylko granie. Np. zostaje sam w piątki, bo pracujemy na rano. Do szkoły idzie na 10 to, zamiast odpoczywać lub powtórzyć sobie materiał przed sprawdzianem to gra do tchu i na ostatnią chwilę się szykuje do szkoły. Nie myje zębów, tylko ubiór i szybko szkoła, aby zdarzyć. Wiem, że tak robi, gdyż pewnego dnia zastawiłam włączony dyktafon, bo od pewnego czasu podejrzewałam, że syn oszukuje. Jak radzić sobie z taka sytuacja. Jestem bardzo zmęczona i sfrustrowana takim zachowaniem.
Jestem osobą w spektrum Autyzmu. Mam 29 lat, nie mam przyjaciół ani nie mam z kim sensownie porozmawiać o tym, czego mi bardzo jest potrzebne w życiu. Byłem w 2021 roku w Szpitalu Psychiatrycznym w IPIN w Warszawie i bardzo boję się, że znowu tam trafię, ponieważ leki, które dostaje od psychiatry, nie pomagają mi za dobrze. Nigdy nie byłem u żadnego terapeuty, a uczęszczam do jednej z placówek terapii zajęciowej, w której chcą mnie przenieść do innej placówki, też która by się specjalizowała pomocą takim ludziom. Dodatkowo jeszcze jest jedna sprawa, a mianowicie 30 sierpnia 2025 roku jest Wesele, na które nie chce iść, bo nie mam osoby towarzyszącej, która by ze mną chciała pójść na nie, a dodatkowo podobno tam też będzie dziadek mój, z którym nie umiem się zbytnio dogadać i który po chamsku obraża mojego ojca, twierdząc, że z nim byłoby mi lepiej, niż z matką moją, bo też takie stwierdzenie posiada partner matki mojej, który chciałby, aby ojciec przejął prawo do opieki nade mną, a na razie nie jest to możliwe. Gdzie szukać pomocy w tej kwestii, gdzie pisać i czy pobyt w szpitalu psychiatrycznym byłby wskazaniem do tego, żeby moje samopoczucie wyglądało lepiej, bo boję się tam iść, jakby co, bo boję się, że dostanę od kogoś krzywdy tam, a prawdopodobnie przez sytuację w domu matki mojej zachorowałem oprócz autyzmu na chorobę afektywną dwubiegunową, przez to, że żyje w dwóch światach - w świecie matki mojej, gdzie partner matki jest despotą i który pije alkohol i w świecie ojca mojego, który widać, że mnie bardzo kocha, bo zanim często zdarza mi się bardzo szlochać, bo także nie raz za dawnym miejscem zamieszkania, w którym miałem przyjaciół i dziewczynę, także mi się zdarza nawet przez sen szlochać, bo tęsknie bardzo za tamtymi chwilami, kiedy ojciec był jeszcze z nami i wiem, że wiele znaczy teraz dla mnie słowo "Tata", a przysiągłem sobie na swoje życie, że jeśli mimo autyzmu byłbym kiedyś tatą, czego bardzo pragnę, bo nawet ojczymem mogę zostać, to nie będę takim despotą, jakim jest obecny partner matki mojej, który obraża mnie od glutów, a nie raz od ojca mojego, przez co chciałem coś sobie zrobić, bo do tego mnie namawiał tak jak dziadek mój, którego w duchu nienawidzę za to. I mam pytanie, czy jestem dobrym człowiekiem mimo tego, że nie raz dostaje ataki od matki swojej, która boi się tego, że ją dla jakieś dziewczyny zostawię i że się od matki mojej wyprowadzę do niej lub do ojca mojego, bo mama moja mu zazdrości tego, że lepiej mu się w życiu układa od niej, przez co swoje frustracje wyładowuje na mnie, a ja później na takiej jednej dziewczynie z tej terapii zajęciowej o imieniu Joanna, przez co ją teraz bardzo przepraszam i jej rodzinę a szczególnie matkę jej, bo także swoje frustracje, które wynoszę z domu partnera matki mojej, na innych w tej placówce przenoszę.
Proszę o odpowiedź, bo przez to, co się dzieje w placówce terapeutycznej, gdzie dostaje groźby telefonami do matki mojej i do ojca mojego jak nie spełnię ich oczekiwań, nie wiem, czy ja jestem winny temu wszystkiemu, czy oni są winni temu, że do takiego stanu mnie doprowadzili, który zagraża teraz zdrowiu psychicznemu mojemu i innych głównie tej dziewczynie, która tam uczęszcza od 2019 roku, bo też wiele razy się skarżyła matce rodzicom swoim na mnie, że jej taki Kuba z Aspergerem dokucza, przez co boję się teraz poważnych konsekwencji, że zostanę szybko wydalony z placówki zajęciowej, w której na szczęście jeszcze jestem i na szczęście mnie jeszcze nie wywalili z niej, a choć chcą teraz tam pisać do kuratorium oświaty o przeniesienie mnie do innej placówki też dla osób z Aspergerem, bo prawdopodobnie nie rozumieją, na czym polega moja niepełnosprawność, bo także prawdopodobnie nie rozumie także tego oprócz ojca mojego część otoczenia, w którym od 2017 roku mieszkam a w poprzednim miejscu zamieszkania rozumieli, na czym to polega i z czym to się je, bo też oprócz dziewczyny, z którą tam byłem to także interesowała się mną pewna dziewczyna o Imieniu Ania, którą bardzo chciałbym kiedyś znów zobaczyć i ciekawym doświadczeniem byłoby i nie raz sobie wyobrażam, co by było, gdybym to ja jej był chłopakiem a ona moją partnerką, bo widać, że mimo tego, że byłem w związku, to się mną trochę interesowała i nie raz mówiła, że w przeciwieństwie do mojej dziewczyny, z którą byłem na balu maturalnym w 2017 roku, nigdy by takiego świństwa, jakie mi ona zrobiła wtedy, mi nie zrobiła i że nigdy w przeciwieństwie do niej by mnie nie uderzyła. Pozdrawiam Kuba. A moim takim marzeniem jest, by się znalazła rzeczywiście placówka lub ośrodek, w którym nie stanie mi się żadna krzywda, bo takie marzenie ma też sąsiad mój, którego kuzyn mnie od 2022 roku nachodzi, a policja nic z tym zrobić dalej nie może i bardzo bym chciał, żeby znalazł się sposób na niego jakiś i także na dziadka mojego, który jest ojcem mamy mojej, który wysyła maile i pisma do prokuratury na mnie i na rodzinę moją i też kiedyś słyszałem, że chciał wysłać w tajemnicy bez mojej zgody zgłoszenie do Wojskowej Komisji Okręgowej i chciałbym powiedzieć, że gdyby się też znalazł sposób jakiś na to wszystko, to bym był bardzo zadowolony i nawet jeszcze bardziej szczęśliwy niż jestem teraz i marzę o najpiękniejszym w życiu poranku, kiedy obudzę się obok mojej ukochanej partnerki mimo Autyzmu a mimo zniechęcenia i mimo tego, że ludzie we mnie już nie wierzą, to ja nadal w siebie mocno wierzę i w to też wierzę cały czas, że gdzieś tam, a nawet i na rodzinnym śląsku, jak i nawet może i w Warszawie właśnie czeka na mnie przyszła żona.

