
- Strona główna
- Forum
- zaburzenia lękowe
- Ciągle myślenie o...
Ciągle myślenie o śmierci - jak sobie z tym poradzić?
Bardzo męczy mnie to że od jakiegoś czasu wróciły do mnie myśli o śmierci, wieczorami gdy kładę się spać odrazu w głowie mam milion myśli co jeśli zostało mi już nie dużo czasu? Jak będzie wyglądała śmierć? Bardzo się tego boję, mam 22 lata a zaczynam obsesyjnie o tym myśleć zabiera mi to cała przyjemność z życia. Co mogę zrobić? Kierowanie myśli na inny tor nie pomaga. Jedynie co trochę pomaga to włączanie do snu YT i słuchanie czegoś, ale nie zawsze, zazwyczaj po prostu o tym myślę płacze i zasypiam...
Agnieszka Matusiak
Wydaje się, że mając 22 lata myśli o śmierci nie są naturalnym procesem. Myślę, że warto byłoby się im poprzyglądać z psychoterapeutą: co może je uruchamiać, czy są jakieś źródła tego niepokoju, w rodzinie czy historii życia. Nauczyć się technik radzenia sobie z natrętnymi myślami, ponieważ na takie one wyglądają. Warto byłoby też odbyć konsultacje z lekarzem internistą czy psychiatrą, aby sprawdzić biologiczne przyczyny/podłoże takich myśli i ewentualnie wprowadzić farmakoterapię, ale to już musi ocenić lekarz. Zachęcam do aktywności w szukaniu pomocy, ponieważ może żyć się Pani /Panu potem lepiej.

Zobacz podobne
Zawroty głowy i napięcie w tłumie – jak radzić sobie ze stresem i nerwami?
Witam,od kilku lat zmierzam się z z zawrotami głowy przez stres oraz nerwy,mam napięcie ciała kiedy jestem w dużym tłumie ludzi i nie potrafię sobie z tym poradzić
Jak radzić sobie z lękiem społecznym i strachem przed byciem ocenianym?
Powiem wprost- boję sie ludzi. W zasadzie to wszystkich, nawet poniekąd najbliższych. Mam wrazenie ze panicznie boję sie przy ludziach być sobą, dostosowuje sie często do nich, staram sie być w 100%,,poprawny" w relacjach z nimi. Boję sie, ze gdybym stał sie w całości soba to zostałbym odrzucony, w tym przes najbliższych znajomych, ze uznaliby mnie za dziwaka. Nie lubie zabierać głosu w towarzystwie bo boję sie ze ktoś w takim wypadku mnie wysmieje, skrytykuje, zazartuje ze mnie albo wejdzie w dyskusje, która na 100% przegram. Do dziewczyn boje sie zagadywać bo nie chce zeby uznały ze sie im narzucam. Jakakolwiek negatywna opinia na mój temat potrafi mi totalnie podciąć skrzydła, zepsuć, i tak kiepski permanentnie humor, na długi czas. Z jakimiś inicjatywami, pomysłami boje sie wychodzić bo obawiam sie ze sa głupie, ze nie poradzę sobie z ich realizacja. Boję sie tego co ludzie o mnie myślą, panicznie boję się, ze za moimi plecami mowia o mnie źle. Najciekawsze jest to, ze ja wiem, ze wewnątrz mnie, gdybym sie tak nie przejmował innymi, tkwi bardzo sympatyczny i równy gość, ale nie wiem jak tego prawdziwego mnie,,wydobyć" z siebie, ciagle mi towarzyszy takie wrażenie. Czy to moze byc jakaś fobia społeczna? Pozdrawiam serdecznie
Zmiana preferencji mojego byłego po zakończeniu związku - czy powinno mnie to martwić?
dzień dobry, nurtuje mnie fakt, że mój były był ze mną po x czasu w związku: ja jestem dziewczyną która sie prawie nie maluje, jest blond i nie za bardzo obdarzona z przodu, nie mam również tatuaży czy dużej ilości kolczyków, chwile utrzymywałam z nim kontakt i okazało sie że po zerwaniu zaczął obserwować i oglądać na mediach dziewczyny całkowicie przeciwnie do mnie, czarno włose, wytatuowane, z kreskami i białymi podkładami, były również z pełnymi piersiami. Z ciekawości zapytałam go jak w tak krótkim czasie zmieniły mu sie preferencje w tak krótkim czasie, skoro te kobiety to kompletne przeciwieństwo osoby z jaką był. Stwierdził że to nic takiego i mam sie nie interesować. nie wiem czy jeszcze w trakcie związku interesowały go inne i trzymał mnie z powodu uczuć a za moimi plecami oglądał co innego, czy dopiero po zerwaniu mu sie przestawiło nwm czy z powodu żeby sie żadna ze mną nie kojarzyła czy bo serio mu sie odmieniło.
Kryzys psychiczny całkowicie zaburza moje funkcjonowanie i zdrowie fizyczne. Natrętne myśli, bezsenność, chroniczne zmęczenie. Co mógłbym zrobić?
Dzień dobry, mam 32 lata i przechodzę przez kryzys psychiczny od jakiś 3 miesięcy. Poradziłem sobie z uzależnieniem od narkotyków ze wsparciem rodziny oraz mojej żony, ale to już było jakieś 3 lata temu i byłem normalnym mężczyzną cieszącym się z życia. Miałem w październiku stresową sytuację w pracy i konflikt z przełożonym, sytuacja wyszła na moje, że tak powiem, ale niesmak pozostał u kierownika oraz innych współpracowników- nie ma ku temu konkretnych przykładów, ale ja mam takie subiektywne odczucie. Nie umiem się pozbierać, nie śpię po nocach, byłem u psychologa- Pani psycholog stwierdziła, że jestem na tyle silny, że powinienem sobie z tym wszystkim samemu poradzić. Dodam, że staramy się z żoną o dziecko i też nam to nie wychodzi, podjęliśmy leczenie w klinice niepłodności, jest nadzieja, że będzie poprawa. Mój stan psychiczny przytłacza mnie, nie jestem tym samym człowiekiem, najprostsze rzeczy przynoszą mi trudność, które kiedyś robiłem od tak bez zastanawiania się i analizy i było to dla mnie jak małe piwo przed śniadaniem. Nie wiem co się ze mną dzieje, mam natrętne myśli, bezsenność oraz kołatanie serca, śpię po 4-5 godzin. Przestało mnie interesować cokolwiek i stałem się taki otępiały, jakbym się cofnął w rozwoju, takie mam odczucia. A przecież zawsze miałem dobre oceny w szkole i na studiach. Co w takiej sytuacji robić? Nie chciałem iść do psychiatry, ponieważ leki antydepresyjne leczą tylko objawy a nie przyczynę tych stanów. Zawsze byłem wrażliwym dzieckiem czy da się to jakoś wypracować, żeby natrętne myśli opuściły mnie i żebym wrócił do tego, co było przed pojawieniem się tych dolegliwości?
Czy możliwe jest całkowite wyleczenie z nerwicy lękowej i ataków paniki?
Czy z nerwicy lękowej da się całkowicie wyjść? Czy ataki paniki towarzyszą do końca życia i tylko uczymy się je „przeżywać”?

