
- Strona główna
- Forum
- inne, zaburzenia nastroju
- Brak myśli, nie...
Brak myśli, nie czuje ich w głowie, niczym nie umiem się zająć, czuje się otępiona
Asia
Magdalena Bilińska-Zakrzewicz
Dzień dobry, w obliczu bardzo ogólnie nakreślonego problemu i braku konkretnego pytania trudno jest udzielać porad w tej sprawie. Nie wiem bowiem od jak dawna pojawia się taki stan, czy towarzyszą jemu jakieś inne objawy, czy w którymś momencie pojawiła się jakaś diagnoza psychiatryczna bądź psychologiczna, czy wskazane objawy są reakcją jakąś trudną sytuację życiową itp itd. Można by mnożyć pytania w celu uszczegółowienia tego opisu, ale wydaje się że to co się za nim kryje jest po prostu poszukiwaniem pomocy i wsparcia. Dlatego najlepszym rozwiązaniem byłoby zgłoszenie się po pomoc psychologiczną lub psychoterapeutyczną i w towarzystwie specjalisty przyglądanie się temu co się aktualnie dzieje. Pozdrawiam serdecznie Magdalena Bilińska Zakrzewicz

Zobacz podobne
Jak radzić sobie z palącymi ludźmi wokół? Wielu ludzi pali i przy zwracaniu im uwagi nie ma żadnego zrozumienia, a to przecież trucie ludzi. Najbardziej uporczywe jest, to gdy jestem w krajach, w których palenie jest fajne i normalne, np. Włochy, Francja. Rozmawiałam z kilkoma osobami, próbuję ich uświadamiać, a oni mówią, że u nich palenie to tradycja. Palą dosłownie wszyscy i jest to okropne, gdy siedzi się np. przy stoliku w restauracji, kawiarni i wszyscy palą. Naprawdę problem jest znacznie większy niż w Polsce, chociaż u nas też jest coraz gorzej z paleniem. Tyle że inaczej zwraca się uwagę we własnym kraju, a za granicą jak się upomni, że nie chcę wdychać trucizny, to jeszcze mają problem, ze to ich kraj i ich zasady. Wielokrotnie rezygnowałam z tego, żeby usiąść na zewnątrz w jakimś upatrzonym miejscu, bo wiem, że za chwilę ktoś wyciągnie papierosa. Nawet nie da się usiąść na ławce bez wdychania tej trucizny! Mam dosyć, również tego, że ludzie są dzisiaj tak wytresowani, żeby nie zwracać uwagi tym, co robią źle, a jednocześnie ludzie trujący innym tym dymem mają jakieś społeczne przyzwolenie. Jedyne rozwiązanie, jakie na razie widzę to po prostu fizyczne oddalenie się, ale ciężko tak się żyje naprawdę.
