
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, rozwój i praca, zaburzenia nastroju
- Brak radości z...
Brak radości z życia, niska pensja, mieszkanie z rodzicami i wstyd przed kobietami – jak sobie poradzić?
Anonimowo
Bożena Nagórska
Dzień dobry.
To, co Pan opisuje, to głos lęków, które zniekształcają obraz rzeczywistości, każąc Panu wierzyć, że jest Pan „wybrakowany”. W rzeczywistości fakt, że od czterech lat utrzymuje Pan stałą pracę i konsekwentnie dba o zdrowie, świadczy o Pana ogromnej dyscyplinie i sprawczości, której Pan u siebie nie dostrzega.
Męskość nie mierzy się posiadaniem prawa jazdy czy doświadczeniem seksualnym, lecz odwagą w mierzeniu się z własnymi trudnościami. Porównywanie swojego życia do wyidealizowanych obrazów innych osób tylko pogłębia Pana ból. Ten paraliżujący lęk przed kobietami i poczucie bycia „chłopczykiem” to problemy, które można skutecznie przepracować na terapii. Proszę nie zostawać z tym bólem samemu – profesjonalne wsparcie pomoże Panu odzyskać poczucie wartości i zbudować plan na przyszłość, której tak bardzo się Pan obawia.
Powodzenia
Bożena Nagórska
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Urszula Sieńko
To, co piszesz, brzmi jak ogromne zmęczenie, wstyd i poczucie bycia nieustannie „gorszym”. Jakby był w Tobie bardzo surowy głos, który ciągle Cię ocenia i porównuje do innych. Dystans, wycofanie, unikanie kobiet, odkładanie życia na później (np. po leczeniu) może być próbą ochrony przed odrzuceniem i bólem. To nie świadczy o tym, że coś jest z Tobą nie tak. Bardziej wygląda na to, że w ten sposób chronisz się przed zranieniem i poczuciem bycia niewystarczającym. To, co czujesz, jest ciężkie, ale też zrozumiałe. Nie musisz z tym zostawać sam. Rozmowa z kimś może pomóc osłabić ten krytyczny głos i zobaczyć siebie inaczej.
Patrycja Wójcik
Słyszę w Pana słowach poczucie głębokiej beznadziei. Opisuje Pan stan, w którym każdy aspekt życia – praca, relacje, obraz samego siebie – wydaje się być źródłem cierpienia i potwierdzeniem Pana przekonania o własnym „wybrakowaniu”. To, co Pan czuje, to stan wyczerpania psychicznego, w którym poczucie wstydu stało się głównym filtrem, przez który patrzy Pan na świat.
Używa Pan wobec siebie bardzo surowych określeń: „wybrakowany”, „chłopczyk”, „nieudacznik”. Te słowa działają jak klatka – sprawiają, że czuje Pan wstyd za sam fakt istnienia. To, co Pan postrzega jako „fakty” o swojej nieudolności, w rzeczywistości jest manifestacją bardzo niskiego poczucia własnej wartości, które może mieć swoje źródło głęboko w przeszłości. Kiedy porównuje Pan swoje „wnętrze” (czyli to, jak bardzo Pan cierpi) z „zewnętrzem” kolegów (czyli tym, co oni pokazują światu), zawsze będzie Pan czuł się gorszy, bo to porównanie jest z natury nierówne.
Wspomniał Pan o leczeniu ortodontycznym – to ważny sygnał. Często podświadomie wierzymy, że gdy „naprawimy” jakąś jedną rzecz (zęby, prawo jazdy, sylwetkę), to nagle poczujemy się godni, by zacząć żyć. Jednak, jak Pan zauważył, po osiągnięciu jednego celu lęk nie znika, bo problem nie leży w zębach czy w prawie jazdy, ale w braku akceptacji dla samego siebie. To, że dba Pan o zęby, jest w rzeczywistości aktem troski o siebie, choć teraz widzi to Pan tylko jako „stratę czasu”.
To, że unika Pan kontaktu z kobietami do tego stopnia, by z nimi nie rozmawiać, jest formą silnej ochrony przed potencjalnym odrzuceniem. Wstyd, o którym Pan pisze, mówi Panu: „jeśli mnie poznają, zobaczą, że jestem nikim”. Ten lęk jest tak silny, że woli Pan samotność niż ryzyko oceny. Fakt bycia przed inicjacją seksualną w wieku 23 lat staje się dla Pana kolejnym „dowodem” w tym oskarżycielskim procesie, który wytoczył Pan samemu sobie, podczas gdy dla wielu osób dojrzałość nie mierzy się doświadczeniem seksualnym, ale wrażliwością i autentycznością.
Kiedy mówi Pan, że „każdy dzień jest bólem” i że „ma Pan dość życia”, to jest to sygnał alarmowy. To stan, w którym depresja i lęk odebrały Panu zdolność widzenia jakiejkolwiek alternatywy. Brak planu na życie w wieku 23 lat nie jest anomalią – wiele osób w tym wieku go nie ma – ale u Pana ten brak planu jest interpretowany jako ostateczny wyrok.
Chcę, aby Pan wiedział, że ten paraliżujący wstyd i poczucie bycia „wybrakowanym” to nie jest Pana tożsamość, ale stan, w jakim znajduje się Pana psychika pod wpływem ogromnego lęku.
Słyszę, jak bardzo jest Pan samotny w tym bólu i jak trudno jest Panu o tym rozmawiać z kolegami, których uznaje Pan za „lepszych”. Czy w tym całym cierpieniu, którego Pan doświadcza każdego dnia, jest choć jedna osoba – może ktoś z rodziny, lekarz, czy dawny znajomy – przy której czuje się Pan choć odrobinę mniej oceniany?
Dużo dobrego!
Patrycja Wójcik

Zobacz podobne
Czy są osoby takie jak ja, że nie nadają się do niczego? Do żadnej pracy, do macierzyństwa, do kontaktów z ludźmi? Przyjaciółka zerwała ze mną kontakt, bo nie mogę przyjść na jej ślub. Siostra rozmawia ze mną tylko sarkastycznie. Zwolnili mnie z pracy, bo nie umyłam podłogi na koniec zmiany. Nie pytam, jak odnaleźć sens, bo go nie ma. Ale może chociaż są osoby, które borykają się z tym samym?
Dzień dobry. Piszę tutaj, ponieważ mam bardzo duży problem z kobietą, która ma problemy psychiczne. Jej problem polega na tym, że ma problemy z adaptacją otoczenia, depresję poporodową+ odebranie jej córki przez Mops.
Jej były partner bił ją przez 6 lat prawie i w dodatku wynosił z domu rzeczy, które później sprzedawał.. Kobietą powinna brać tabletki, które jej przepisał psychiatra (ZOLTRAL), o ile dobrze pamiętam tak nazywają się te tabletki..
Jesteśmy razem w związku już z 3 miesiące i miałem nadzieję, że udźwignę ten ciężar, ale niestety nie dam rady, próbuje wszystkiego, ale z jej strony jest jakaś ściana.
Po kłótniach każe mi się wyprowadzać, wyrzuca mnie albo ja sam wychodzę, bo nie daje sobie rady.
Tylko niestety albo biega za mną po mieście, albo nachodzi moich znajomych i moją rodzinę w poszukiwaniu mnie.
Wczoraj kolejna niefajna sytuacja. Po północy przyszła na plac do moich rodziców i stała pod drzwiami i podsłuchiwała przez drzwi czy mnie tam nie. Mam dość chciałbym się uwolnić od niej.. proszę pomóżcie mi

