Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Brak radości z życia, niska pensja, mieszkanie z rodzicami i wstyd przed kobietami – jak sobie poradzić?

Mam dość życia codziennie nic mi nie sprawia radości odkąd poddałem prawo jazdy tylko zrobiło się gorzej. Pracuje w tej samej pracy od 4 lat za najniższą krajową mieszkam z rodzicami i o związkach normalnym życiu mogę zapomnieć. Moi koledzy są lepsi inni zarabiają więcej coś osiągają a ja jedyne co to robie ortodonte nie mam planu na życie zawszę byłem wybrakowny wycofany z najniższą krajową mieszkaniem z rodzicami wstydzę się kobiet do takiego stopnia że robię wszystko by z nimi nie rozmawiać. Nie mam siły na to życie myślałem że jak zrobię te zęby itp to wtedy jakoś zacznę robić coś innego bo będę miał to z głowy te leczenie a tylko wiem że tracę czas a nie mam planu ani pomysłu co chce robić w życiu boje się życia boję się samotności a wiem że taki będę moi koledzy są lepsi więc w końcu kontakt i tak się urwie poza tym wstydze się z nimi rozmawiać oni są po prostu mężczyznami a ja chłopczykiem Jestem do tego prawiczkiem więc to bardziej powoduję że jestem wybrakowany jako facet. Nie wiem już jak sobie z tym poradzić każdy dzień jest bólem.
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

To, co Pan opisuje, to głos lęków, które zniekształcają obraz rzeczywistości, każąc Panu wierzyć, że jest Pan „wybrakowany”. W rzeczywistości fakt, że od czterech lat utrzymuje Pan stałą pracę i konsekwentnie dba o zdrowie, świadczy o Pana ogromnej dyscyplinie i sprawczości, której Pan u siebie nie dostrzega.

Męskość nie mierzy się posiadaniem prawa jazdy czy doświadczeniem seksualnym, lecz odwagą w mierzeniu się z własnymi trudnościami. Porównywanie swojego życia do wyidealizowanych obrazów innych osób tylko pogłębia Pana ból. Ten paraliżujący lęk przed kobietami i poczucie bycia „chłopczykiem” to problemy, które można skutecznie przepracować na terapii. Proszę nie zostawać z tym bólem samemu – profesjonalne wsparcie pomoże Panu odzyskać poczucie wartości i zbudować plan na przyszłość, której tak bardzo się Pan obawia.

 

Powodzenia

Bożena Nagórska

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Urszula Sieńko

Urszula Sieńko

To, co piszesz, brzmi jak ogromne zmęczenie, wstyd i poczucie bycia nieustannie „gorszym”. Jakby był w Tobie bardzo surowy głos, który ciągle Cię ocenia i porównuje do innych. Dystans, wycofanie, unikanie kobiet, odkładanie życia na później (np. po leczeniu) może być próbą ochrony przed odrzuceniem i bólem. To nie świadczy o tym, że coś jest z Tobą nie tak. Bardziej wygląda na to, że w ten sposób chronisz się przed zranieniem i poczuciem bycia niewystarczającym. To, co czujesz, jest ciężkie, ale też zrozumiałe. Nie musisz z tym zostawać sam. Rozmowa z kimś może pomóc osłabić ten krytyczny głos i zobaczyć siebie inaczej.

Patrycja Wójcik

Patrycja Wójcik

Słyszę w Pana słowach poczucie głębokiej beznadziei. Opisuje Pan stan, w którym każdy aspekt życia – praca, relacje, obraz samego siebie – wydaje się być źródłem cierpienia i potwierdzeniem Pana przekonania o własnym „wybrakowaniu”. To, co Pan czuje, to stan wyczerpania psychicznego, w którym poczucie wstydu stało się głównym filtrem, przez który patrzy Pan na świat.

 

Używa Pan wobec siebie bardzo surowych określeń: „wybrakowany”, „chłopczyk”, „nieudacznik”. Te słowa działają jak klatka – sprawiają, że czuje Pan wstyd za sam fakt istnienia. To, co Pan postrzega jako „fakty” o swojej nieudolności, w rzeczywistości jest manifestacją bardzo niskiego poczucia własnej wartości, które może mieć swoje źródło głęboko w przeszłości. Kiedy porównuje Pan swoje „wnętrze” (czyli to, jak bardzo Pan cierpi) z „zewnętrzem” kolegów (czyli tym, co oni pokazują światu), zawsze będzie Pan czuł się gorszy, bo to porównanie jest z natury nierówne.

 

Wspomniał Pan o leczeniu ortodontycznym – to ważny sygnał. Często podświadomie wierzymy, że gdy „naprawimy” jakąś jedną rzecz (zęby, prawo jazdy, sylwetkę), to nagle poczujemy się godni, by zacząć żyć. Jednak, jak Pan zauważył, po osiągnięciu jednego celu lęk nie znika, bo problem nie leży w zębach czy w prawie jazdy, ale w braku akceptacji dla samego siebie. To, że dba Pan o zęby, jest w rzeczywistości aktem troski o siebie, choć teraz widzi to Pan tylko jako „stratę czasu”.

 

To, że unika Pan kontaktu z kobietami do tego stopnia, by z nimi nie rozmawiać, jest formą silnej ochrony przed potencjalnym odrzuceniem. Wstyd, o którym Pan pisze, mówi Panu: „jeśli mnie poznają, zobaczą, że jestem nikim”. Ten lęk jest tak silny, że woli Pan samotność niż ryzyko oceny. Fakt bycia przed inicjacją seksualną w wieku 23 lat staje się dla Pana kolejnym „dowodem” w tym oskarżycielskim procesie, który wytoczył Pan samemu sobie, podczas gdy dla wielu osób dojrzałość nie mierzy się doświadczeniem seksualnym, ale wrażliwością i autentycznością.

 

Kiedy mówi Pan, że „każdy dzień jest bólem” i że „ma Pan dość życia”, to jest to sygnał alarmowy. To stan, w którym depresja i lęk odebrały Panu zdolność widzenia jakiejkolwiek alternatywy. Brak planu na życie w wieku 23 lat nie jest anomalią – wiele osób w tym wieku go nie ma – ale u Pana ten brak planu jest interpretowany jako ostateczny wyrok.

Chcę, aby Pan wiedział, że ten paraliżujący wstyd i poczucie bycia „wybrakowanym” to nie jest Pana tożsamość, ale stan, w jakim znajduje się Pana psychika pod wpływem ogromnego lęku.

Słyszę, jak bardzo jest Pan samotny w tym bólu i jak trudno jest Panu o tym rozmawiać z kolegami, których uznaje Pan za „lepszych”. Czy w tym całym cierpieniu, którego Pan doświadcza każdego dnia, jest choć jedna osoba – może ktoś z rodziny, lekarz, czy dawny znajomy – przy której czuje się Pan choć odrobinę mniej oceniany?

 

Dużo dobrego!

Patrycja Wójcik

Zobacz podobne

Samotność, depresja i trudności zdrowotne - jak sobie z tym radzić?
Jestem "mężczyzną", mam 31 lat i mikropenisa, depresję i kilka innych przewlekłych chorób. Nigdy nie miałem kobiety. Nigdy nie uprawiałem seksu. Całowałem się z dziewczyną jak miałem 14 lat. Mikropenis i inne problemy zdrowotne zniszczyły mi życie. Jestem uwięziony w ciele śmiecia. Depresja i fobie społeczne od dziecka doprowadziły do tego, że jestem samotny - mam na myśli kogokolwiek poza rodziną. Nie mam kolegów, przyjaciół, nie mam kobiety, nie mam nikogo. Żyję tylko dlatego, że nie chcę sprawić większej przykrości mamie i siostrze. Żyję żeby ich nie krzywdzić. Choć życiem chyba tego nie można nazwać. Wegetacja. Moim marzeniem zawsze był dom. Prawdziwy dom. Kobieta - żona, dzieci. Kochający się dom. Kobieta z którą się wspieramy, rozmawiamy o wszystkim, istniejemy dla siebie i ze sobą. Widzę to jak ludzie się nie szanują w związkach - zdradzają, kłócą się z byle powodu, biją. Widzę to jak ludzie się wzajemnie nie doceniają i boli, cholernie boli. Chciałbym mieć możliwość być lepszym od nich pod tym względem. Ale nie będę, nigdy. Moja samoocena i pewność siebie była niszczona od dziecka, nie tylko przeze mnie samego. Terapeuci i psychiatrzy? Bujda. Żaden terapeuta mi nie pomógł. Psychiatrzy przepisują kolejne leki i zwiększają dawki. Nic nie pomoże w takiej sytuacji. Żyjesz ale przechodzisz obok tego życia obok. Nie masz szansy przeżyć tego życia. Tylko widzisz jak inni się cieszą, mają rodziny. Często podczas jazdy autem drogą szybkiego ruchu gdy z naprzeciwka jedzie cieżarówka mam ochotę skręcić. Myślę o tym coraz mocniej. Kiedyś próbowałem z lekami ale to było głupie. Jadę, widzę ją z naprzeciwka ale z tyłu głowy odzywa się głos - rodzina Ci tego nie wybaczy - i nie skręcam. Ale granica jest bardzo cienka, ten głos słychać coraz ciszej. Nic nie oczekuję bo wiem, że nikt w tym przypadku nie może pomóc. Tak piszę bo może ktoś ma tak samo i będzie mu lżej jak zobaczy, że istnieją inne takie same śmiecie. Szanujcie się kochani, kochajcie się, szanujcie swoich partnerów, przyjaciół, bliskich... Nie każdy ma takie szczęście.
Czuję, że terapia i leczenie psychiatryczne nie pomagają. Jestem już bardzo zmęczona.
Witam, piszę tutaj w celu uzyskania rady, ponieważ zmagam się z poważnymi problemami w sobie. Od paru lat leczę się psychiatrycznie, lecz bezskutecznie. Chodzę na terapię, lecz nie widzę znakomitej poprawy, ostatnio jest coraz gorzej i nie potrafię normalnie funkcjonować. Mocno przeżywam wszystko w głowie, bardzo dużo myślę przez co tracę kontrolę, nie umiem panować nad emocjami, płaczliwa i zmęczona każdym dniem. Zmienność nastroju to norma. Wszystko potrafi mnie zranić, często nie śpię po nocach. Nie chce się poddać, ale to jest dla mnie bardzo ciężkie, każdy dzień to męka, proste czynności bardzo trudne do wykonania i przez siłę. Coraz bardziej tracę nadzieję, że coś się we mnie zmieni, pomimo że ciągle próbuje mniej myśleć, wykonywać podstawowe czynności, wciąż wracam do tego samego i tak w kółko. Wiele pobytów w szpitalach psychiatrycznych, dziennych oraz ośrodkach bardziej mnie zniszczyło. Czuje się bezradna, nie wiem co może mi pomóc i gdzie się zgłosić. Przez moje problemy istniejące ,,w głowie’’ doświadczam poważnych w realnym życiu. Co może nakierować mnie na właściwą drogę ? /mam 18 lat
Czuję, że mam posypane życie, czuję się niepotrzebna na świecie. Nie chcę cierpieć, nie chcę depresji.
Witam, Od dłuższego czasu mam silne lęki i ciągły niepokój, że nie ogarnę życia, nie radze sobie ze stresem i ze zmianami, a tych w życiu miałam już bardzo dużo, może zbyt dużo. Mam 40 lat, przeszło 10 lat mieszkałam za granicą, aktualnie od 6 lat mieszkam w PL, jestem samotna, nie mam dzieci, mam kredyt, mój związek rozpadł się 10 lat temu, a ostatnio podjęłam decyzję o odejściu z pracy, którą lubię, ale przez ciągłe reorganizacje w dziale nie wytrzymuję psychicznie. Poza tym mam ciągłe poczucie, że się do niczego nie nadaję i że nie jestem wystarczająca i dość dobra, przez to odczucie, nie umiem stworzyć żadnej relacji z nikim, wręcz unikam ludzi, spotkań, unikam kontaktów, mam nieustające i męczące odczucie, że przeszkadzam wszystkim i że beze mnie będzie lepiej i współpracownikom i mojej Rodzinie. Nie jestem w stanie zmienić toku myślenia, choć staram sie udawać, że wszystko jest w porządku, neguje każde dobre słowo powiedziane i uważam je za kłamstwo i ironię, jestem chorobliwie podejrzliwa i nieufna. Wszystko to o czym piszę, zaczęło narastać na przestrzeni ostatnich 2-lat i jest coraz gorzej, czuję też, że jest to związane z Firmą w której obecnie jeszcze pracuję. Doszły do tego też dolegliwości somatyczne (tak myślę ponieważ wyniki mam w normie), mam problemy kardiologiczne, dusznosci, źle sypiam, miewam obrzęki i problemy ze skórą i włosami. Strach przed zmianą jaja mnie czeka gdy odejdę z firmy, spowodował u mnie silny atak paniki, ktorego wcześniej nie doświadczyłam, objawiał się panicznym strachem przed tym, że sobie nie poradzę i nie znajdę pracy i zostanę z długami i z tym jak bardzo zawiodłam bliskich itd.itp. Było to tak silne uczucie niepokoju, jakiego jeszcze nie miałam, nie mogłam znaleźć sobie miejsca, zaczęłam jeść kilka rodzajów tabletek aptecznych na uspokojenie, bez nich, to uczucie ciągle wraca... Nie mam i nie bylo u nas w rodzinie chorób psychicznych, wręcz przeciwnie, rodzeństwo mam idealne, oczka w głowie Rodziców od najmłodszych lat, mają już własne Firmy i są stabilni. W domu, zawsze ja byłam tym dzieckiem, które sprawiało najwięcej kłopotu i do tego było wpadką. Ale nie doszukuję się swoich problemów w dzieciństwie, bo nie mogę na nie narzekać,poza tym było by to zbyt proste, zwalić problemy na dzieciństwo i Rodziców. Myślę, że to w mojej głowie coś się psuje wbrew mojej woli. W życiu zawsze najbardziej bałam się depresji i alkoholizmu.
Jak przestać tworzyć negatywne scenariusze o przyszłości?
Jak pozbyć się myśli o domniemaniu ,że coś się wydarzy, a potem w rzeczywistości to się nie dzieje, czyli zakładam odgórnie o jakiejś sytuacji, która koniec końców się nie dzieje.
Chorując na depresję czuję się ciężarem, mam wrażenie, że zraniłam przyjaciółkę.
Dzień dobry. Jakiś miesiąc temu otrzymałam diagnozę, że mam depresję, jednak od 3 miesięcy chodzę na psychoterapię. Czuję się wszystkim wykończona. Wsparcie mam w bliskiej przyjaciółce, która niestety bardzo daleko mieszka, więc na ten moment nie jest możliwym by się spotkać. Czuję się dla niej ogromnym ciężarem i ogółem dla ludzi wokół mnie, choć nie wiedzą o mojej chorobie, bo nie są na tyle bliscy i raczej sądzą, że depresja to zwykły smutek. Jednak przyjaciółka zawsze mnie wspiera, dodaje otuchy, ciepłych słów, bo sama przez to przeszła. Odkąd choruję ciężko okazać mi wdzięczność, spróbować nowych pomysłów itp., ale naprawdę się staram i ona o tym wie, jednak ja czuję się jak pokraka. Jestem bardzo niecierpliwa w stosunku do samej siebie, bo za 2 miesiące matura, a ja się obijam zamiast pracować. Jednak kilka dni temu powiedziałam mojej przyjaciółce bardzo przykre słowa, które wprost nie dotyczyły niej, tylko ogółem świata i ludzi i musiały ją okropnie zranić. Czuję się jak najgorszą osobą na świecie, przeprosiłam ją szczerze i wyraziłam skruchy, jednak nie mam z nią kontaktu i boję się, że mnie porzuciła na dobre. Nigdy co prawda nie było takiej sytuacji, jednak mój mózg wymyśla same czarne scenariusze i mnie to okropnie męczy. Tak bardzo chciałabym być dla niej tak samo dobrą przyjaciółką jak wcześniej, kiedy jeszcze czułam się dobrze. Teraz czuję, że sprawiam same kłopoty, a na odległość pomoc jest zdecydowanie trudniejsza, gdy nie można np. dotknąć tej osoby. Bardzo się martwię czy te słowa nie były aż za mocne i czy nie zrobiła sobie krzywdy, choć raczej nie jest tego typu osobą. Nie kłóciłyśmy się, to była wymiana zdań, choć na trudne tematy i w pewnym momencie się wycofała i przestała się odzywać. Nie odczytuje wiadomości, nie jest aktywna nigdzie, martwię się, że tym razem może jednak mi nie wybaczy. Naprawdę żałuję tych słów i cofnęłabym je, gdybym mogła. Bardzo chciałabym już być zdrowa i myśleć samodzielnie niż mieć czarną płachtę na głowie, która czasem kontroluje moje myślenie.
samorealizacja

Samorealizacja – jak ją osiągnąć i dlaczego jest ważna?

Odkryj, jak osiągnąć samorealizację i dlaczego jest ona kluczowa dla Twojego dobrostanu? Poznaj praktyczne kroki, które pomogą Ci wykorzystać pełnię swojego potencjału i osiągnąć życiową satysfakcję. Zacznij swoją podróż ku samorealizacji już dziś!