Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
70 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,6
Oceny na podstawie kilkuset opinii w sklepach
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak rozwiązać konflikt w związku na odległość i przezwyciężyć blokady emocjonalne?

Witam, co zrobic w sytuacji kiedy obie strony sa “zablokowane” - nie wiem jak to nazwac. W zeszly czwartek pojawil sie konflikt telefoniczny - jestesmy w zwiazku na odleglosc. Poszlo o to, ze ja kiedys powiedzialem w zartach (a moze i nie juz sam nie wiem), ze nie lubie jak partnerka ma racje - ona mi to przypomniala a ja powiedzialem z usmiechem, ze to raczej mowilem w zartach a nie na powazne - ona zaczela sie mocno irytowac i powiedziala, ze czuje sie jak idiotka - ja zaczalem uspokajac, ze przeciez nic sie nie dzieje… jednak nie udalo sie rozlaczylismy sie, chwile pozniej zadzwonilem, spytac rowniez dlaczego dzwoni do niej ojciec od dziewczyny jej syna - ale nie chciala mi powiedziec zarzucajac ze ja chce wiedziec dlaczego on dzwoni a nie chce uczestniczyc w zyciu jej syna… na drugi dzien rano napisalem dluga wiadomosc, ze chcialbym sie dowiedziec czy jest w stanie zapewnic mi taki kontakt jaki byl tydzien wczesniej bo wyjatkowo przez 1,5 roku dzwonila i pisala tak jak tego potrzebuje wczesniej kiedy jej o tym mowilem - zawsze tlumaczyla to tym ze ma dzieci i po prostu nie ma czasu. Czasem nie miala nawet 5 minut na rozmowe przed snem - w moim mniemaniu po prostu tego nie potrzebowala - dzien ma jakies “17 godzin”… Zapytalem rowniez czy jest w stanie rozmawiac bez wybuchania irytacji - bo przestaje czuc brak swobody w rozmowach - one po prostu czesto koncza sie mocna irytacja z jej strony, bo nie zachowalem sie tak jakby oczekiwala - ja probuje pomoc ona od razu dostaje irytacji bowiem mamy inne jezyki wsparcia czego ona nie rozumie. Niestety po tej dlugiej wiadomosci gdzie nie uzywalem tonu “Ty” tylko bardziej “chcialbym” bo sa to rzeczy ktore od 1,5 roku mnie mecza - zwiazek to hustawka nastrojow. Niestety dostalem serie oskarzen ze jestem narcyzem, egoista, nie daje wsparcia, odepchnalem ja od siebie, nie mam empatii i wiele innych - nie odnosilem sie do tego bo wiem, ze daloby to tylko eskalacje - jej syn ma egazmin i napisala, ze “wtedy kiedy ona ma ogromny stres ja ja atakuje!”. Zarzucila mi stare zdjecia z byla dziewczyna w socialmediach (na co po prostu nie zwracalem uwagi od dawna), podczas gdy ona wstawia codziennie prawie zdjecia z dziecmi - kiedy spelnilem jej marzenie i kupilem gramofon - wstaila podziekowania ogolne do wszystkich prezentow dzieci, i osobno dla kolezanki, dodajac szcsegolne uznanie. poczulem sie totalnie pominiety…nie pierwszy raz zreszta, na wakacjach powiedziala, ze “nie bedziemy chyba robic halo z naszego zwiazku na fb” co mnie zabolalo ale tez za bardzo nie moge o tym mowic bo sie poirytuje, ze ja atakuje - wszystko odbiera jako atak. Kiedy wspomnialem o tym, ze po ewentualnym slubie bedzie miala moje nazwisko powiedziala, ze zostaje przy nazwisku bylego meza! Bo jej sie podoba! Nosi pierscionek, ktory dostala od niego w prezencie - bo jej sie podoba. Nie moge za bardzo sie udzielac w kwestiach… wielu kwestiach bo po prostu sie irytuje nie wazne jak spokojnie bym nie mowil… Ale do rzeczy… po tych atakach napisalem ze nie weim jak nawet nazwac stan w jakim jestem…i przepraszam ja za przykrosci. Nie odpisywala caly dzien… na drugi dzien napisalem, ze mam nadzieje, ze u niej ok. Odpisala, ze odpoczywaja przed egazaminem. Wieczorem napisalem dobranoc, na drugi dzien ona pierwsza - wstaje wczesniej do pracy - napidala dzien dobry. Nie rozmawialismy - na wieczor ja napisalem dobranoc i odpisala. Dzisiaj po 3 dniach bez rozmowy jakiejkolwiek juz z rana sie nie przywitala ja napisalem dzien dobry… i mecze sie z tym - chwilami logicznie mowie, ze “niech sie to rozpadnie, sa wieczne konflikty” - wiem doskonale, ze sam moge zadzwonic! Wiem ale cos mnie blokuje… boje sie konfliktu? Znowu ja zaczynam ratowac sytuacje? Znowu mimo, ze czuje zawod rozczarowanie i przykrosc bede probowac to zamiesc pod dywan i zaczac od nowa zeby poczuc odrobine bliskosci… mam dosyc i podejrzewam, ze ona czuje to samo(?). Ja mam teraz zawodowy problem i pisalem jej ze fatalnie sie czuje - ale jej “fatalnie” jest wazniejsze… napisala, ze ona mnie wspiera i jej zachowanie jest super nie ma sobie nic do zarzucenia. Napisalem, ze nie wspiera mnie - ona na to m.in. ze jak pytalem o kosmetyki dla corki brata to dzwonila i mi pomagala - i to jest wsparcie (kiedy ona wsparciem nazywa okazanie emocji “myszko bedzie dobrze” a nie “logiczne zadawniowe” wspieranie co zarzuca mi). Nie wiem jak dlugo ten impas bedzie trwac… wiem, ze moze i jest tutaj sporo mojej winy… ale nie da sie nawet o tym porozmawiac kiedy chce wyjasnic dlaczego sie zachowalem w jakis sposob, zeby zrozumiala, ze nie mialem zlych intencji - to tez jest moj “egoizm! Mowie o sobie znow!”…
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Czytając to mam poczucie ogromnego zmęczenia po obu stronach. Wygląda to tak, jakbyście od dłuższego czasu funkcjonowali w schemacie: Pana potrzeba bliskości, wyjaśnienia i uspokojenia spotyka się z jej irytacją, wycofaniem albo poczuciem bycia atakowaną a wtedy Pan jeszcze bardziej próbuje tłumaczyć, naprawiać i ratować relację i koło się zamyka.Sądzę, że problemem nie jest już tylko ten konkretny konflikt. Dużo bardziej chodzi o to, że od dawna nie czuje się Pan bezpiecznie emocjonalnie w tej relacji. Ma Pan poczucie, że musi bardzo uważać na słowa, że wiele tematów wywołuje irytację, a własny ból bywa odbierany jako „atak” albo egoizm, to z czasem rodzi lęk przed rozmową i wyczerpanie.Widzę też, że bardzo próbuje Pan zrozumieć swoją partnerkę, brać odpowiedzialność za swoje błędy i łagodzić napięcie. Natomiast ważne pytanie brzmi: czy w tej relacji jest przestrzeń również na Pana emocje, potrzeby i zranienia bez zawstydzania ich?

Nie uważam, by sam fakt chęci wyjaśniania swoich intencji był narcyzmem czy egoizmem. W zdrowej relacji obie osoby mogą powiedzieć: „to mnie zabolało” i jednocześnie zostać wysłuchane.Czasami taki impas pojawia się wtedy, gdy obie strony są już przeciążone i zamiast słuchać siebie nawzajem, zaczynają przede wszystkim bronić siebie. Wtedy nawet drobne rzeczy urastają do symbolu „nie jestem ważny/a”.

Na ten moment nie mam poczucia, że potrzebuje Pan bardziej się tłumaczyć. Bardziej potrzebuje Pan odpowiedzieć sobie uczciwie:czy ta relacja daje Panu poczucie bliskości, spokoju i bycia ważnym czy głównie lęk, napięcie i ciągłe ratowanie sytuacji...?

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

 Brzmi to nie jak chwilowy „impas”, tylko powtarzający się schemat, który was oboje już wyczerpuje. To ważne rozróżnienie  bo jeśli coś wraca od 1,5 roku, to samo się raczej nie „odblokuje”. Z tego, co opisujesz, widać kilka nakładających się rzeczy:

Pan szuka spokoju, przewidywalności, rozmowy i bliskości (kontakt, docenienie, brak wybuchów). Ona reaguje silną irytacją na poczucie bycia ocenianą albo „atakowaną”, nawet gdy mówisz spokojnie. Macie różne sposoby okazywania wsparcia  i zamiast się uzupełniać, one się wzajemnie unieważniają. Konflikty szybko eskalują i kończą się unikaniem albo wycofaniem (cisza, zdawkowe wiadomości). Pojawia się sporo rzeczy, które podkopują Pana poczucie ważności . To nie jest tylko kwestia jednego nieporozumienia o „żart”. To jest układ, w którym 

Pan  zaczyna się bać rozmowy, żeby nie wywołać irytacji kiedy  partnerka odbiera Pana próby rozmowy jako atak.

I w tym układzie oboje jesteście „zablokowani”.

Czy powinien Pan zadzwonić? Może Pan  ale ważniejsze jest po co. Jeśli zadzwonisz tylko po to, żeby:

rozładować napięcie, żeby było jak wcześniej,  przykryć swoje rozczarowanie, to bardzo prawdopodobne, że wrócicie do tego samego schematu po kilku dniach.

Jeśli zadzwoni Pan, to tylko z innym nastawieniem aby nie ratować sytuacji za wszelką cenę, tylko sprawdzić, czy w ogóle da się z nią rozmawiać w sposób bezpieczny dla Pana.

Zamiast kolejnych długich wiadomości albo udawania, że nic się nie stało, warto spróbować jednej prostej rzeczy czyli napisać lub powiedzieć coś w tym stylu  „Nie chcę się kłócić ani udowadniać racji. Ale w tej relacji zaczynam się czuć nieważny i spięty. Jeśli mamy iść dalej, potrzebuję spokojnej rozmowy bez ocen i wybuchów. Czy jesteś na to gotowa?”

I potem jeśli odpowie spokojnie to  rozmawiacie, a jeśli znowu pojawią się oskarżenia to ma Pan bardzo jasną informację, że problem nie leży tylko w komunikacji, ale w gotowości do partnerki. 

Ważna rzecz, którą możesz przeoczyć

To, co Pan pisze (ciągłe podważanie, nazywanie Cię narcyzem, brak przestrzeni na Pana emocje, odwracanie sytuacji), to nie jest zdrowy styl komunikacji. Nie chodzi o to, kto ma rację. Chodzi o to, czy  może Pan mówić o swoich uczuciach bez bycia atakowanym, czuje się ważny, druga osoba bierze jakąkolwiek odpowiedzialność. Na ten moment wygląda, że tego brakuje.

 To, że nie możesz zadzwonić  to nie słabość ani przypadek.

To często sygnał  „nie chcę znowu wejść w coś, co mnie zrani” „mam dość ciągłego naprawiania tego sam”

I szczerze to brzmi jak zdrowy odruch obronny, nie problem do „naprawienia”.

Nie musi teraz podejmować ostatecznych decyzji. Ale warto przestać myśleć tylko w kategoriach „jak to naprawić”, a zacząć czy to w ogóle działa dla mnie” „czy druga strona chce to współtworzyć?

Martyna Kaleta

Martyna Kaleta

Dzień dobry,

opisuje Pan sytuację, w której jest bardzo dużo napięcia, zmęczenia i poczucia utknięcia. Z jednej strony jest potrzeba bliskości, bycia widzianym i traktowanym poważnie w relacji. Z drugiej – doświadczenie, że każda próba rozmowy kończy się irytacją, oskarżeniem albo wycofaniem. To może prowadzić do poczucia, że cokolwiek Pan zrobi, i tak nie przyniesie to ulgi.

To, co Pan nazywa „zablokowaniem”, w psychologii procesu często widzimy jako moment, w którym obie strony są bardzo mocno przy swoich doświadczeniach i trudno im się spotkać. Pojawia się napięcie między tym, czego ja potrzebuję, a tym, co druga osoba jest w stanie dać. I kiedy nie ma przestrzeni na to, żeby to spokojnie zobaczyć, bardzo łatwo o eskalację albo wycofanie.

Z Pana strony jest potrzeba rozmowy, wyjaśnienia, bliskości. Z tego, co Pan opisuje, po stronie partnerki pojawia się szybka reakcja emocjonalna i trudność w przyjmowaniu Pana perspektywy. To nie jest kwestia tego, kto ma rację, tylko tego, czy w tej relacji jest przestrzeń na spotkanie dwóch różnych doświadczeń.

W takiej sytuacji często pomocne jest przesunięcie uwagi z pytania „co zrobić, żeby to naprawić?” na „co ja w tym wszystkim czuję i czego potrzebuję – niezależnie od reakcji drugiej strony?”. Czy jest tam więcej zmęczenia, złości, smutku, poczucia bycia pomijanym? Czy jest miejsce, żeby Pan to zobaczył, zanim znowu spróbuje „ratować” relację?

To, że pojawia się w Panu jednocześnie myśl „niech się to rozpadnie” i potrzeba bliskości, jest bardzo zrozumiałe. To dwie części, które próbują Pana chronić na różne sposoby.

Nie odpowiem Panu, czy powinien Pan zadzwonić, czy nie. Ale może warto zatrzymać się przy tym, co sprawia, że to właśnie Pan najczęściej bierze na siebie odpowiedzialność za „odblokowanie” kontaktu. I co się z Panem dzieje, kiedy tego nie robi.

Czasem impas w relacji nie jest tylko problemem do rozwiązania, ale sygnałem, że coś ważnego domaga się zobaczenia – zarówno w tej relacji, jak i w Panu samym.

 

pozdrawiam,

Martyna Kaleta

Zobacz podobne

Boję się odejść od toksycznego partnera.
Boję się odejść od toksycznego partnera. W kółko krytykuje, poniża (nawet przy znajomych). W domu nie mogę praktycznie nic, nie mogę mieć swojego zdania. Mam już tego dosyć. Wieczorami nie mogę zasnąć, bo wszystko siedzi w głowie. Mamy dwójkę dzieci (5 i 2 lata), boję się, że nie poradzę sobie sama. A w dodatku ostatnio przekracza granice związane z odzywaniem się do dzieci. Potrafi o byle co dziecku zrobić awanturę i o każdy mały szczegół krzyczeć (nawet wyzwać). Mam lęk, że nie poradzę sobie finansowo. W dodatku mam kilka pożyczek wziętych przez niego, które cały czas spłacam. Czy ktoś podpowie co robić? Czy psycholog bądź psychoterapeuta wchodzi w grę?
Przy poznawaniu nowej osoby napływają mi łzy do oczu. Jak sobie poradzić?
Witam, jestem nastolatką i często jak zaczynam rozmawiać z jakimś nowo poznanym/ dalekim znajomym płci męskiej, który jest moim rówieśnikiem lub starszy o rok czy dwa, a jest atrakcyjny, czasem po prostu napływają mi łzy do oczu i mocno rumienię się. Nie jest to tak, że robi mi się smutno i nie mam też żadnej traumy z tym związanej. Chciałabym to zwalczyć, ponieważ dzięki temu robie słabe pierwsze wrażenie, co ogranicza moje szanse na poznanie nowego znajomego. Z góry dziękuję za odpowiedź.
Odkąd pamiętam nie potrafię panować nad złością, wybucham automatycznie, najgorsze jest to że moje reakcje są zazwyczaj nieadekwatne do sytuacji
Witam, odkąd pamiętam nie potrafię panować nad złością, wybucham automatycznie, najgorsze jest to że moje reakcje są zazwyczaj nieadekwatne do sytuacji czyli jest jakas sytuacja czy problem do rozwiązania bądź przegadania a ja wybucham złością i krzykiem tak jak by coś się wydarzyło do tego jeżeli ktoś mnie zrani, oszuka czy sklamie nie potrafię już w towarzystwie takiej osoby spędzać czasu tylko się odcinam
Jestem zdruzgotana po dowiedzeniu się prawdy o partnerze.

Od 10 lat jestem w związku. Mieszkamy razem od niedawna. Na początku było dobrze. Co prawda partner nigdy nie był wylewny w okazywaniu uczuć, ale tłumaczył to brakiem matki w dzieciństwie i autyzmem (samodiagnoza), mimo tego nasze relacje były całkiem dobre. Jak pytałam czy mnie kocha to odpowiadał, że trochę, bo więcej nie umie. Jakoś to znosiłam. Męczyło mnie, że relacja stoi w miejscu, chciałam sformalizować związek, jednak partner twierdził, że małżeństwo nie ma znaczenia. 

Coraz częściej zaczęłam zauważać objawy braku szacunku, bagatelizowanie moich potrzeb, krytykę. Gdy pytałam co się dzieje, zbywał mnie tym, że wydaje mi się i żebym nie szukała dziury w całym. Na wakacje też jezdziliśmy tam, gdzie on chciał, a jak ja proponowałam inne miejsca, to się wykręcał, że nie chce. Zawsze miał grono koleżanek, ale tłumaczył, że łączy ich tylko wspólne hobby i potrzebuje czasem z kimś pogadać. Raczej nie miał kumpli, tylko koleżanki. Pomyślałam, że ok i nie byłam zazdrosna. 

W ostatnim miesiącu wszystko się pogorszyło, często był zdystansowany i miał zmienne humory, coraz mniej dbał o nasze relacje. Nie wiedziałam co się dzieje i w przypływie desperacji sprawdziłam jego telefon. Nigdy tego wcześniej nie robiłam, bo mu ufałam. Okazało się, że pisał kilku swoim przyjaciółeczkom, że męczy się w związku, że mu źle, że daje mi sygnały, żebym z nim zerwała, a ja tego nie robię. On ponoć też nie umie zerwać relacji. Że jestem bardziej dla niego jak rodzic, a nie jak druga połówka. Że niby ma poczucie bezpieczeństwa, bo o niego dbam, ale blokuje mu normalny związek. Najgorsze było jak napisał, że się zabujał w jakiejś lasce i że jest bardzo ładna, w jego typie i mają podobne zainteresowania. Dowiedziałam się, że się z nią spotyka, nawet w rozmowie z koleżanką nazwał ją ,,swoim przyszłym love,,. Rozmowy z tą laską miał ukryte i zabezpieczone pinem. 

Po tym świat mi runął , zawsze mu ufałam i dlatego dawałam mu dużo wolności. Próbowałam z nim rozmawiać nie zdradzając, że zaglądałam do jego telefonu, ale twierdził, że nic się nie zmieniło, że mnie nie zdradza, że przecież zawsze miał dużo koleżanek i mi to nie przeszkadzało. Nie wiem co mam robić, bardzo go kocham i nie wyobrażam sobie życia bez niego. Czy przyznać się, że czytałam jego prywatne rozmowy i żądać wyjaśnień? Czy to coś da? Czy ten związek ma jeszcze szansę? Jestem zdruzgotana i straciłam sens życia.

Obawiam się o życie dziewczyny. Ma depresję i myśli samobójcze, widzę, jak jest jej ciężko. Boję się, że już nie wytrzyma.
Moja dziewczyna coraz głębiej popada w depresje. Co jakiś czas mówi o tym, że myśli o samobójstwie i że nie ma innej opcji. Próbowałem ją przekonać do psychologa szkolnego lub numeru zaufania dziecka, ale nie skutecznie. Nie mam pojęcia co robić, a czuję, że jej życie jest zagrożone. Nie chce, żebym powiadomił rodziców. Powiedziała, że gdyby się dowiedzieli, urwałaby ze mną kontakt, a wiele razy mówiła, że gdyby nie ja to już by nie żyła. Co robić?
Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.