
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, zaburzenia nastroju, związki i relacje
- Jak rozwiązać...
Jak rozwiązać konflikt w związku na odległość i przezwyciężyć blokady emocjonalne?
D1
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Czytając to mam poczucie ogromnego zmęczenia po obu stronach. Wygląda to tak, jakbyście od dłuższego czasu funkcjonowali w schemacie: Pana potrzeba bliskości, wyjaśnienia i uspokojenia spotyka się z jej irytacją, wycofaniem albo poczuciem bycia atakowaną a wtedy Pan jeszcze bardziej próbuje tłumaczyć, naprawiać i ratować relację i koło się zamyka.Sądzę, że problemem nie jest już tylko ten konkretny konflikt. Dużo bardziej chodzi o to, że od dawna nie czuje się Pan bezpiecznie emocjonalnie w tej relacji. Ma Pan poczucie, że musi bardzo uważać na słowa, że wiele tematów wywołuje irytację, a własny ból bywa odbierany jako „atak” albo egoizm, to z czasem rodzi lęk przed rozmową i wyczerpanie.Widzę też, że bardzo próbuje Pan zrozumieć swoją partnerkę, brać odpowiedzialność za swoje błędy i łagodzić napięcie. Natomiast ważne pytanie brzmi: czy w tej relacji jest przestrzeń również na Pana emocje, potrzeby i zranienia bez zawstydzania ich?
Nie uważam, by sam fakt chęci wyjaśniania swoich intencji był narcyzmem czy egoizmem. W zdrowej relacji obie osoby mogą powiedzieć: „to mnie zabolało” i jednocześnie zostać wysłuchane.Czasami taki impas pojawia się wtedy, gdy obie strony są już przeciążone i zamiast słuchać siebie nawzajem, zaczynają przede wszystkim bronić siebie. Wtedy nawet drobne rzeczy urastają do symbolu „nie jestem ważny/a”.
Na ten moment nie mam poczucia, że potrzebuje Pan bardziej się tłumaczyć. Bardziej potrzebuje Pan odpowiedzieć sobie uczciwie:czy ta relacja daje Panu poczucie bliskości, spokoju i bycia ważnym czy głównie lęk, napięcie i ciągłe ratowanie sytuacji...?
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Piotr Ziomber
Dzień dobry
Brzmi to nie jak chwilowy „impas”, tylko powtarzający się schemat, który was oboje już wyczerpuje. To ważne rozróżnienie bo jeśli coś wraca od 1,5 roku, to samo się raczej nie „odblokuje”. Z tego, co opisujesz, widać kilka nakładających się rzeczy:
Pan szuka spokoju, przewidywalności, rozmowy i bliskości (kontakt, docenienie, brak wybuchów). Ona reaguje silną irytacją na poczucie bycia ocenianą albo „atakowaną”, nawet gdy mówisz spokojnie. Macie różne sposoby okazywania wsparcia i zamiast się uzupełniać, one się wzajemnie unieważniają. Konflikty szybko eskalują i kończą się unikaniem albo wycofaniem (cisza, zdawkowe wiadomości). Pojawia się sporo rzeczy, które podkopują Pana poczucie ważności . To nie jest tylko kwestia jednego nieporozumienia o „żart”. To jest układ, w którym
Pan zaczyna się bać rozmowy, żeby nie wywołać irytacji kiedy partnerka odbiera Pana próby rozmowy jako atak.
I w tym układzie oboje jesteście „zablokowani”.
Czy powinien Pan zadzwonić? Może Pan ale ważniejsze jest po co. Jeśli zadzwonisz tylko po to, żeby:
rozładować napięcie, żeby było jak wcześniej, przykryć swoje rozczarowanie, to bardzo prawdopodobne, że wrócicie do tego samego schematu po kilku dniach.
Jeśli zadzwoni Pan, to tylko z innym nastawieniem aby nie ratować sytuacji za wszelką cenę, tylko sprawdzić, czy w ogóle da się z nią rozmawiać w sposób bezpieczny dla Pana.
Zamiast kolejnych długich wiadomości albo udawania, że nic się nie stało, warto spróbować jednej prostej rzeczy czyli napisać lub powiedzieć coś w tym stylu „Nie chcę się kłócić ani udowadniać racji. Ale w tej relacji zaczynam się czuć nieważny i spięty. Jeśli mamy iść dalej, potrzebuję spokojnej rozmowy bez ocen i wybuchów. Czy jesteś na to gotowa?”
I potem jeśli odpowie spokojnie to rozmawiacie, a jeśli znowu pojawią się oskarżenia to ma Pan bardzo jasną informację, że problem nie leży tylko w komunikacji, ale w gotowości do partnerki.
Ważna rzecz, którą możesz przeoczyć
To, co Pan pisze (ciągłe podważanie, nazywanie Cię narcyzem, brak przestrzeni na Pana emocje, odwracanie sytuacji), to nie jest zdrowy styl komunikacji. Nie chodzi o to, kto ma rację. Chodzi o to, czy może Pan mówić o swoich uczuciach bez bycia atakowanym, czuje się ważny, druga osoba bierze jakąkolwiek odpowiedzialność. Na ten moment wygląda, że tego brakuje.
To, że nie możesz zadzwonić to nie słabość ani przypadek.
To często sygnał „nie chcę znowu wejść w coś, co mnie zrani” „mam dość ciągłego naprawiania tego sam”
I szczerze to brzmi jak zdrowy odruch obronny, nie problem do „naprawienia”.
Nie musi teraz podejmować ostatecznych decyzji. Ale warto przestać myśleć tylko w kategoriach „jak to naprawić”, a zacząć czy to w ogóle działa dla mnie” „czy druga strona chce to współtworzyć?
Martyna Kaleta
Dzień dobry,
opisuje Pan sytuację, w której jest bardzo dużo napięcia, zmęczenia i poczucia utknięcia. Z jednej strony jest potrzeba bliskości, bycia widzianym i traktowanym poważnie w relacji. Z drugiej – doświadczenie, że każda próba rozmowy kończy się irytacją, oskarżeniem albo wycofaniem. To może prowadzić do poczucia, że cokolwiek Pan zrobi, i tak nie przyniesie to ulgi.
To, co Pan nazywa „zablokowaniem”, w psychologii procesu często widzimy jako moment, w którym obie strony są bardzo mocno przy swoich doświadczeniach i trudno im się spotkać. Pojawia się napięcie między tym, czego ja potrzebuję, a tym, co druga osoba jest w stanie dać. I kiedy nie ma przestrzeni na to, żeby to spokojnie zobaczyć, bardzo łatwo o eskalację albo wycofanie.
Z Pana strony jest potrzeba rozmowy, wyjaśnienia, bliskości. Z tego, co Pan opisuje, po stronie partnerki pojawia się szybka reakcja emocjonalna i trudność w przyjmowaniu Pana perspektywy. To nie jest kwestia tego, kto ma rację, tylko tego, czy w tej relacji jest przestrzeń na spotkanie dwóch różnych doświadczeń.
W takiej sytuacji często pomocne jest przesunięcie uwagi z pytania „co zrobić, żeby to naprawić?” na „co ja w tym wszystkim czuję i czego potrzebuję – niezależnie od reakcji drugiej strony?”. Czy jest tam więcej zmęczenia, złości, smutku, poczucia bycia pomijanym? Czy jest miejsce, żeby Pan to zobaczył, zanim znowu spróbuje „ratować” relację?
To, że pojawia się w Panu jednocześnie myśl „niech się to rozpadnie” i potrzeba bliskości, jest bardzo zrozumiałe. To dwie części, które próbują Pana chronić na różne sposoby.
Nie odpowiem Panu, czy powinien Pan zadzwonić, czy nie. Ale może warto zatrzymać się przy tym, co sprawia, że to właśnie Pan najczęściej bierze na siebie odpowiedzialność za „odblokowanie” kontaktu. I co się z Panem dzieje, kiedy tego nie robi.
Czasem impas w relacji nie jest tylko problemem do rozwiązania, ale sygnałem, że coś ważnego domaga się zobaczenia – zarówno w tej relacji, jak i w Panu samym.
pozdrawiam,
Martyna Kaleta

Zobacz podobne
Dzień dobry,
co najlepiej zrobić, aby w niestresujący sposób rozstać się z przyjaciółką? Próbowałam już 3 razy, ale nic się nie udało.
