Left ArrowWstecz

Jak rozwiązać konflikt w związku na odległość i przezwyciężyć blokady emocjonalne?

Witam, co zrobic w sytuacji kiedy obie strony sa “zablokowane” - nie wiem jak to nazwac. W zeszly czwartek pojawil sie konflikt telefoniczny - jestesmy w zwiazku na odleglosc. Poszlo o to, ze ja kiedys powiedzialem w zartach (a moze i nie juz sam nie wiem), ze nie lubie jak partnerka ma racje - ona mi to przypomniala a ja powiedzialem z usmiechem, ze to raczej mowilem w zartach a nie na powazne - ona zaczela sie mocno irytowac i powiedziala, ze czuje sie jak idiotka - ja zaczalem uspokajac, ze przeciez nic sie nie dzieje… jednak nie udalo sie rozlaczylismy sie, chwile pozniej zadzwonilem, spytac rowniez dlaczego dzwoni do niej ojciec od dziewczyny jej syna - ale nie chciala mi powiedziec zarzucajac ze ja chce wiedziec dlaczego on dzwoni a nie chce uczestniczyc w zyciu jej syna… na drugi dzien rano napisalem dluga wiadomosc, ze chcialbym sie dowiedziec czy jest w stanie zapewnic mi taki kontakt jaki byl tydzien wczesniej bo wyjatkowo przez 1,5 roku dzwonila i pisala tak jak tego potrzebuje wczesniej kiedy jej o tym mowilem - zawsze tlumaczyla to tym ze ma dzieci i po prostu nie ma czasu. Czasem nie miala nawet 5 minut na rozmowe przed snem - w moim mniemaniu po prostu tego nie potrzebowala - dzien ma jakies “17 godzin”… Zapytalem rowniez czy jest w stanie rozmawiac bez wybuchania irytacji - bo przestaje czuc brak swobody w rozmowach - one po prostu czesto koncza sie mocna irytacja z jej strony, bo nie zachowalem sie tak jakby oczekiwala - ja probuje pomoc ona od razu dostaje irytacji bowiem mamy inne jezyki wsparcia czego ona nie rozumie. Niestety po tej dlugiej wiadomosci gdzie nie uzywalem tonu “Ty” tylko bardziej “chcialbym” bo sa to rzeczy ktore od 1,5 roku mnie mecza - zwiazek to hustawka nastrojow. Niestety dostalem serie oskarzen ze jestem narcyzem, egoista, nie daje wsparcia, odepchnalem ja od siebie, nie mam empatii i wiele innych - nie odnosilem sie do tego bo wiem, ze daloby to tylko eskalacje - jej syn ma egazmin i napisala, ze “wtedy kiedy ona ma ogromny stres ja ja atakuje!”. Zarzucila mi stare zdjecia z byla dziewczyna w socialmediach (na co po prostu nie zwracalem uwagi od dawna), podczas gdy ona wstawia codziennie prawie zdjecia z dziecmi - kiedy spelnilem jej marzenie i kupilem gramofon - wstaila podziekowania ogolne do wszystkich prezentow dzieci, i osobno dla kolezanki, dodajac szcsegolne uznanie. poczulem sie totalnie pominiety…nie pierwszy raz zreszta, na wakacjach powiedziala, ze “nie bedziemy chyba robic halo z naszego zwiazku na fb” co mnie zabolalo ale tez za bardzo nie moge o tym mowic bo sie poirytuje, ze ja atakuje - wszystko odbiera jako atak. Kiedy wspomnialem o tym, ze po ewentualnym slubie bedzie miala moje nazwisko powiedziala, ze zostaje przy nazwisku bylego meza! Bo jej sie podoba! Nosi pierscionek, ktory dostala od niego w prezencie - bo jej sie podoba. Nie moge za bardzo sie udzielac w kwestiach… wielu kwestiach bo po prostu sie irytuje nie wazne jak spokojnie bym nie mowil… Ale do rzeczy… po tych atakach napisalem ze nie weim jak nawet nazwac stan w jakim jestem…i przepraszam ja za przykrosci. Nie odpisywala caly dzien… na drugi dzien napisalem, ze mam nadzieje, ze u niej ok. Odpisala, ze odpoczywaja przed egazaminem. Wieczorem napisalem dobranoc, na drugi dzien ona pierwsza - wstaje wczesniej do pracy - napidala dzien dobry. Nie rozmawialismy - na wieczor ja napisalem dobranoc i odpisala. Dzisiaj po 3 dniach bez rozmowy jakiejkolwiek juz z rana sie nie przywitala ja napisalem dzien dobry… i mecze sie z tym - chwilami logicznie mowie, ze “niech sie to rozpadnie, sa wieczne konflikty” - wiem doskonale, ze sam moge zadzwonic! Wiem ale cos mnie blokuje… boje sie konfliktu? Znowu ja zaczynam ratowac sytuacje? Znowu mimo, ze czuje zawod rozczarowanie i przykrosc bede probowac to zamiesc pod dywan i zaczac od nowa zeby poczuc odrobine bliskosci… mam dosyc i podejrzewam, ze ona czuje to samo(?). Ja mam teraz zawodowy problem i pisalem jej ze fatalnie sie czuje - ale jej “fatalnie” jest wazniejsze… napisala, ze ona mnie wspiera i jej zachowanie jest super nie ma sobie nic do zarzucenia. Napisalem, ze nie wspiera mnie - ona na to m.in. ze jak pytalem o kosmetyki dla corki brata to dzwonila i mi pomagala - i to jest wsparcie (kiedy ona wsparciem nazywa okazanie emocji “myszko bedzie dobrze” a nie “logiczne zadawniowe” wspieranie co zarzuca mi). Nie wiem jak dlugo ten impas bedzie trwac… wiem, ze moze i jest tutaj sporo mojej winy… ale nie da sie nawet o tym porozmawiac kiedy chce wyjasnic dlaczego sie zachowalem w jakis sposob, zeby zrozumiala, ze nie mialem zlych intencji - to tez jest moj “egoizm! Mowie o sobie znow!”…
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Czytając to mam poczucie ogromnego zmęczenia po obu stronach. Wygląda to tak, jakbyście od dłuższego czasu funkcjonowali w schemacie: Pana potrzeba bliskości, wyjaśnienia i uspokojenia spotyka się z jej irytacją, wycofaniem albo poczuciem bycia atakowaną a wtedy Pan jeszcze bardziej próbuje tłumaczyć, naprawiać i ratować relację i koło się zamyka.Sądzę, że problemem nie jest już tylko ten konkretny konflikt. Dużo bardziej chodzi o to, że od dawna nie czuje się Pan bezpiecznie emocjonalnie w tej relacji. Ma Pan poczucie, że musi bardzo uważać na słowa, że wiele tematów wywołuje irytację, a własny ból bywa odbierany jako „atak” albo egoizm, to z czasem rodzi lęk przed rozmową i wyczerpanie.Widzę też, że bardzo próbuje Pan zrozumieć swoją partnerkę, brać odpowiedzialność za swoje błędy i łagodzić napięcie. Natomiast ważne pytanie brzmi: czy w tej relacji jest przestrzeń również na Pana emocje, potrzeby i zranienia bez zawstydzania ich?

Nie uważam, by sam fakt chęci wyjaśniania swoich intencji był narcyzmem czy egoizmem. W zdrowej relacji obie osoby mogą powiedzieć: „to mnie zabolało” i jednocześnie zostać wysłuchane.Czasami taki impas pojawia się wtedy, gdy obie strony są już przeciążone i zamiast słuchać siebie nawzajem, zaczynają przede wszystkim bronić siebie. Wtedy nawet drobne rzeczy urastają do symbolu „nie jestem ważny/a”.

Na ten moment nie mam poczucia, że potrzebuje Pan bardziej się tłumaczyć. Bardziej potrzebuje Pan odpowiedzieć sobie uczciwie:czy ta relacja daje Panu poczucie bliskości, spokoju i bycia ważnym czy głównie lęk, napięcie i ciągłe ratowanie sytuacji...?

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

 Brzmi to nie jak chwilowy „impas”, tylko powtarzający się schemat, który was oboje już wyczerpuje. To ważne rozróżnienie  bo jeśli coś wraca od 1,5 roku, to samo się raczej nie „odblokuje”. Z tego, co opisujesz, widać kilka nakładających się rzeczy:

Pan szuka spokoju, przewidywalności, rozmowy i bliskości (kontakt, docenienie, brak wybuchów). Ona reaguje silną irytacją na poczucie bycia ocenianą albo „atakowaną”, nawet gdy mówisz spokojnie. Macie różne sposoby okazywania wsparcia  i zamiast się uzupełniać, one się wzajemnie unieważniają. Konflikty szybko eskalują i kończą się unikaniem albo wycofaniem (cisza, zdawkowe wiadomości). Pojawia się sporo rzeczy, które podkopują Pana poczucie ważności . To nie jest tylko kwestia jednego nieporozumienia o „żart”. To jest układ, w którym 

Pan  zaczyna się bać rozmowy, żeby nie wywołać irytacji kiedy  partnerka odbiera Pana próby rozmowy jako atak.

I w tym układzie oboje jesteście „zablokowani”.

Czy powinien Pan zadzwonić? Może Pan  ale ważniejsze jest po co. Jeśli zadzwonisz tylko po to, żeby:

rozładować napięcie, żeby było jak wcześniej,  przykryć swoje rozczarowanie, to bardzo prawdopodobne, że wrócicie do tego samego schematu po kilku dniach.

Jeśli zadzwoni Pan, to tylko z innym nastawieniem aby nie ratować sytuacji za wszelką cenę, tylko sprawdzić, czy w ogóle da się z nią rozmawiać w sposób bezpieczny dla Pana.

Zamiast kolejnych długich wiadomości albo udawania, że nic się nie stało, warto spróbować jednej prostej rzeczy czyli napisać lub powiedzieć coś w tym stylu  „Nie chcę się kłócić ani udowadniać racji. Ale w tej relacji zaczynam się czuć nieważny i spięty. Jeśli mamy iść dalej, potrzebuję spokojnej rozmowy bez ocen i wybuchów. Czy jesteś na to gotowa?”

I potem jeśli odpowie spokojnie to  rozmawiacie, a jeśli znowu pojawią się oskarżenia to ma Pan bardzo jasną informację, że problem nie leży tylko w komunikacji, ale w gotowości do partnerki. 

Ważna rzecz, którą możesz przeoczyć

To, co Pan pisze (ciągłe podważanie, nazywanie Cię narcyzem, brak przestrzeni na Pana emocje, odwracanie sytuacji), to nie jest zdrowy styl komunikacji. Nie chodzi o to, kto ma rację. Chodzi o to, czy  może Pan mówić o swoich uczuciach bez bycia atakowanym, czuje się ważny, druga osoba bierze jakąkolwiek odpowiedzialność. Na ten moment wygląda, że tego brakuje.

 To, że nie możesz zadzwonić  to nie słabość ani przypadek.

To często sygnał  „nie chcę znowu wejść w coś, co mnie zrani” „mam dość ciągłego naprawiania tego sam”

I szczerze to brzmi jak zdrowy odruch obronny, nie problem do „naprawienia”.

Nie musi teraz podejmować ostatecznych decyzji. Ale warto przestać myśleć tylko w kategoriach „jak to naprawić”, a zacząć czy to w ogóle działa dla mnie” „czy druga strona chce to współtworzyć?

1 miesiąc temu
Martyna Kaleta

Martyna Kaleta

Dzień dobry,

opisuje Pan sytuację, w której jest bardzo dużo napięcia, zmęczenia i poczucia utknięcia. Z jednej strony jest potrzeba bliskości, bycia widzianym i traktowanym poważnie w relacji. Z drugiej – doświadczenie, że każda próba rozmowy kończy się irytacją, oskarżeniem albo wycofaniem. To może prowadzić do poczucia, że cokolwiek Pan zrobi, i tak nie przyniesie to ulgi.

To, co Pan nazywa „zablokowaniem”, w psychologii procesu często widzimy jako moment, w którym obie strony są bardzo mocno przy swoich doświadczeniach i trudno im się spotkać. Pojawia się napięcie między tym, czego ja potrzebuję, a tym, co druga osoba jest w stanie dać. I kiedy nie ma przestrzeni na to, żeby to spokojnie zobaczyć, bardzo łatwo o eskalację albo wycofanie.

Z Pana strony jest potrzeba rozmowy, wyjaśnienia, bliskości. Z tego, co Pan opisuje, po stronie partnerki pojawia się szybka reakcja emocjonalna i trudność w przyjmowaniu Pana perspektywy. To nie jest kwestia tego, kto ma rację, tylko tego, czy w tej relacji jest przestrzeń na spotkanie dwóch różnych doświadczeń.

W takiej sytuacji często pomocne jest przesunięcie uwagi z pytania „co zrobić, żeby to naprawić?” na „co ja w tym wszystkim czuję i czego potrzebuję – niezależnie od reakcji drugiej strony?”. Czy jest tam więcej zmęczenia, złości, smutku, poczucia bycia pomijanym? Czy jest miejsce, żeby Pan to zobaczył, zanim znowu spróbuje „ratować” relację?

To, że pojawia się w Panu jednocześnie myśl „niech się to rozpadnie” i potrzeba bliskości, jest bardzo zrozumiałe. To dwie części, które próbują Pana chronić na różne sposoby.

Nie odpowiem Panu, czy powinien Pan zadzwonić, czy nie. Ale może warto zatrzymać się przy tym, co sprawia, że to właśnie Pan najczęściej bierze na siebie odpowiedzialność za „odblokowanie” kontaktu. I co się z Panem dzieje, kiedy tego nie robi.

Czasem impas w relacji nie jest tylko problemem do rozwiązania, ale sygnałem, że coś ważnego domaga się zobaczenia – zarówno w tej relacji, jak i w Panu samym.

 

pozdrawiam,

Martyna Kaleta

mniej niż godzinę temu

Zobacz podobne

Jak budować zdrowe relacje z partnerem o cechach narcystycznych? Strategie i wskazówki
Od pewnego czasu zmagam się z trudnościami w utrzymaniu zdrowych relacji z osobą, którą podejrzewam o narcystyczne zaburzenie osobowości. Mój partner wydaje się skupiać wyłącznie na sobie, a każda rozmowa zamienia się w monolog o jego sukcesach lub problemach. Często czuję się niewidoczna i nieistotna, co wpływa na moje poczucie własnej wartości. Zaczynam się zastanawiać, czy mój niepokój i frustracja to wynik współżycia z kimś, kto ma zaburzenia osobowości. Czy mogłaby mi Pani pomóc zrozumieć, jak najlepiej podejść do tej sytuacji? Czy istnieją strategie, które mogą pomóc w komunikacji i budowaniu relacji z osobami o takich cechach? Zastanawiam się, czy terapia indywidualna mogłaby pomóc mi lepiej radzić sobie z emocjami, które pojawiają się w związku z tą relacją. Czy są jakieś konkretne techniki, które mogłabym zastosować, aby chronić swoje zdrowie psychiczne? Czasami czuję się jak w pułapce, nie wiedząc, jak postępować, aby nie pogłębiać problemów. Czy terapia dla par może być skuteczna w takich sytuacjach? Zależy mi na tym, aby zrozumieć, czy jest szansa na poprawę naszego związku i czy mogę zrobić coś, aby wspierać partnera, jednocześnie dbając o siebie. Będę wdzięczna za każdą wskazówkę, która pomoże mi lepiej radzić sobie z tą trudną sytuacją.
Jak radzić sobie z samotnością, wahaniem nastroju i problemami w relacjach?
Byłam samotniczką już od dzieciństwa miałam jedną przyjaciółkę przez siedem lat potem nastąpił we mnie taki etap sprawiania jej przykrości bo wywoływało we mnie to jakiejś ciekawe emocję — w późniejszych etapach swojego życia cierpiałam na zaburzenie somatyczne przez chroniczny stres przez szkołę miałam problemy z rówieśnikami — potem wróciłam do swojego stanu z okresu sprawiania przykrości przyjaciółce czułam się jak nowonarodzona jednak pusta w środku niby się uśmiechałam i śmiałam gdy mnie coś rozbawiło kluczowym pytaniem było "czy faktycznie jestem szczęśliwa" — wystąpiły też u mnie problemy z agresją jak coś mnie wkurzyło lub szło nie po mojej myśli, brak mi też przywiązania nie jestem w stanie traktować ludzi jako przyjaciół czy znajomych raczej są mi potrzebni do konkretnych rzeczy gdy się nimi nudze nieświadomie wyniszczam tą znajomość co nie wzbudza we mnie jakiś emocji , czasami żałuję że nie skrzywdziłam tej osoby jeszcze bardziej. — warto uwzględnić że w życiu zależy mi na jednym rodzicach i pieniądzach dla których byłabym się w stanie poświęcić w 100% — jednak co też zauważyłam to rzadkie ale występujące wahania nastroju które bardzo mnie też męczą jak wystąpią.
Podoba mi się mężczyzna, ale wstydzę się, że gdy ja będę zabiegać, to rozpowie to innym osobom w pracy.
Mam pewien dylemat. Ponieważ pracuję z jednym chłopakiem, który mi się bardzo podoba. Jest on Holendrem . Rozmawialiśmy kilka razy w pracy, ale ogólnie staram się go unikać, ponieważ wstydzę się i nie do końca rozumiem, co do mnie mówi . Chce do niego napisać na forum społecznościowym, ale nie wiem czy nie jest to głupi pomysł. Zazwyczaj to facet zabiega o kobietę. A ja nawet nie wiem czy jestem w jego typie. Boje się, że rozpowie to innym ludziom z pracy. Jest ode mnie młodszy. Proszę o radę co mogę zrobić?
Jestem z narzeczoną, która, uważam, że jest ofiarą parentyfikacji.
Jestem z narzeczoną, która, uważam, że jest ofiarą parentyfikacji. Mieszka osobno, ale jest emocjonalnie uwiązana z rodziną, szczególnie mamą, która mąż zostawił, gdy moja partnerka była nastolatką. Kupiłem dom, proponowałem oglądanie poprzednich, ale nie była zainteresowana. Ona nie dokłada się, nie musi dać nawet złotówki na zakup i remont. Nie bierze też w tym fizycznego udziału. Ale wymyśla wiele pomysłów niepraktycznych i znów nie słucha argumentów. Pokazuje tak, jak powiedziała, że nie pasuje jej ten dom już ze względu na to, że znajduje się on w moich stronach. Od tamtej pory zaczęło się wszystko sypać. Dziś nie rozmawiamy już 15dni. Przed milczeniem zaczęło się negowanie wszystkiego, bunt, walka i odrzucenie. Nie dało się rozmawiać, argumenty nie trafiały. Do tego urąganie zasłaniane, że to żart. Ostatecznie zaproponowana terapia skutkowała obrazą majestatu i ciszą. Partnerka mówi, że nie chce dzieci i jest to jej świadoma decyzja, ale ewidentnie widzę po niej panikę, wiele leków o których nie możemy porozmawiać, bo ona nie chce. Mieszka sama w wynajmowanym mieszkaniu i pracuje, a proponowała zamieszkanie na próbę. Ja chcę ją ściągnąć na stałe do siebie, szczególnie, że mam dużo lepsze warunki mieszkalne i zarobkowe. Jak to naprawić czy w ogóle się da, i czy jest sens. Jak powrócić do rozmów, by nie dać złudnego poczucia wygranej. I jak namówić taką osobę na terapię. Nie widzę innej opcji, by cokolwiek się zmieniło i nie mam już pomysłów.
Jak w niekonfliktowy sposób zakończyć przyjaźń?

Dzień dobry,

co najlepiej zrobić, aby w niestresujący sposób rozstać się z przyjaciółką? Próbowałam już 3 razy, ale nic się nie udało.

kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!