Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak rozwiązać konflikt w związku na odległość i przezwyciężyć blokady emocjonalne?

Witam, co zrobic w sytuacji kiedy obie strony sa “zablokowane” - nie wiem jak to nazwac. W zeszly czwartek pojawil sie konflikt telefoniczny - jestesmy w zwiazku na odleglosc. Poszlo o to, ze ja kiedys powiedzialem w zartach (a moze i nie juz sam nie wiem), ze nie lubie jak partnerka ma racje - ona mi to przypomniala a ja powiedzialem z usmiechem, ze to raczej mowilem w zartach a nie na powazne - ona zaczela sie mocno irytowac i powiedziala, ze czuje sie jak idiotka - ja zaczalem uspokajac, ze przeciez nic sie nie dzieje… jednak nie udalo sie rozlaczylismy sie, chwile pozniej zadzwonilem, spytac rowniez dlaczego dzwoni do niej ojciec od dziewczyny jej syna - ale nie chciala mi powiedziec zarzucajac ze ja chce wiedziec dlaczego on dzwoni a nie chce uczestniczyc w zyciu jej syna… na drugi dzien rano napisalem dluga wiadomosc, ze chcialbym sie dowiedziec czy jest w stanie zapewnic mi taki kontakt jaki byl tydzien wczesniej bo wyjatkowo przez 1,5 roku dzwonila i pisala tak jak tego potrzebuje wczesniej kiedy jej o tym mowilem - zawsze tlumaczyla to tym ze ma dzieci i po prostu nie ma czasu. Czasem nie miala nawet 5 minut na rozmowe przed snem - w moim mniemaniu po prostu tego nie potrzebowala - dzien ma jakies “17 godzin”… Zapytalem rowniez czy jest w stanie rozmawiac bez wybuchania irytacji - bo przestaje czuc brak swobody w rozmowach - one po prostu czesto koncza sie mocna irytacja z jej strony, bo nie zachowalem sie tak jakby oczekiwala - ja probuje pomoc ona od razu dostaje irytacji bowiem mamy inne jezyki wsparcia czego ona nie rozumie. Niestety po tej dlugiej wiadomosci gdzie nie uzywalem tonu “Ty” tylko bardziej “chcialbym” bo sa to rzeczy ktore od 1,5 roku mnie mecza - zwiazek to hustawka nastrojow. Niestety dostalem serie oskarzen ze jestem narcyzem, egoista, nie daje wsparcia, odepchnalem ja od siebie, nie mam empatii i wiele innych - nie odnosilem sie do tego bo wiem, ze daloby to tylko eskalacje - jej syn ma egazmin i napisala, ze “wtedy kiedy ona ma ogromny stres ja ja atakuje!”. Zarzucila mi stare zdjecia z byla dziewczyna w socialmediach (na co po prostu nie zwracalem uwagi od dawna), podczas gdy ona wstawia codziennie prawie zdjecia z dziecmi - kiedy spelnilem jej marzenie i kupilem gramofon - wstaila podziekowania ogolne do wszystkich prezentow dzieci, i osobno dla kolezanki, dodajac szcsegolne uznanie. poczulem sie totalnie pominiety…nie pierwszy raz zreszta, na wakacjach powiedziala, ze “nie bedziemy chyba robic halo z naszego zwiazku na fb” co mnie zabolalo ale tez za bardzo nie moge o tym mowic bo sie poirytuje, ze ja atakuje - wszystko odbiera jako atak. Kiedy wspomnialem o tym, ze po ewentualnym slubie bedzie miala moje nazwisko powiedziala, ze zostaje przy nazwisku bylego meza! Bo jej sie podoba! Nosi pierscionek, ktory dostala od niego w prezencie - bo jej sie podoba. Nie moge za bardzo sie udzielac w kwestiach… wielu kwestiach bo po prostu sie irytuje nie wazne jak spokojnie bym nie mowil… Ale do rzeczy… po tych atakach napisalem ze nie weim jak nawet nazwac stan w jakim jestem…i przepraszam ja za przykrosci. Nie odpisywala caly dzien… na drugi dzien napisalem, ze mam nadzieje, ze u niej ok. Odpisala, ze odpoczywaja przed egazaminem. Wieczorem napisalem dobranoc, na drugi dzien ona pierwsza - wstaje wczesniej do pracy - napidala dzien dobry. Nie rozmawialismy - na wieczor ja napisalem dobranoc i odpisala. Dzisiaj po 3 dniach bez rozmowy jakiejkolwiek juz z rana sie nie przywitala ja napisalem dzien dobry… i mecze sie z tym - chwilami logicznie mowie, ze “niech sie to rozpadnie, sa wieczne konflikty” - wiem doskonale, ze sam moge zadzwonic! Wiem ale cos mnie blokuje… boje sie konfliktu? Znowu ja zaczynam ratowac sytuacje? Znowu mimo, ze czuje zawod rozczarowanie i przykrosc bede probowac to zamiesc pod dywan i zaczac od nowa zeby poczuc odrobine bliskosci… mam dosyc i podejrzewam, ze ona czuje to samo(?). Ja mam teraz zawodowy problem i pisalem jej ze fatalnie sie czuje - ale jej “fatalnie” jest wazniejsze… napisala, ze ona mnie wspiera i jej zachowanie jest super nie ma sobie nic do zarzucenia. Napisalem, ze nie wspiera mnie - ona na to m.in. ze jak pytalem o kosmetyki dla corki brata to dzwonila i mi pomagala - i to jest wsparcie (kiedy ona wsparciem nazywa okazanie emocji “myszko bedzie dobrze” a nie “logiczne zadawniowe” wspieranie co zarzuca mi). Nie wiem jak dlugo ten impas bedzie trwac… wiem, ze moze i jest tutaj sporo mojej winy… ale nie da sie nawet o tym porozmawiac kiedy chce wyjasnic dlaczego sie zachowalem w jakis sposob, zeby zrozumiala, ze nie mialem zlych intencji - to tez jest moj “egoizm! Mowie o sobie znow!”…
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Czytając to mam poczucie ogromnego zmęczenia po obu stronach. Wygląda to tak, jakbyście od dłuższego czasu funkcjonowali w schemacie: Pana potrzeba bliskości, wyjaśnienia i uspokojenia spotyka się z jej irytacją, wycofaniem albo poczuciem bycia atakowaną a wtedy Pan jeszcze bardziej próbuje tłumaczyć, naprawiać i ratować relację i koło się zamyka.Sądzę, że problemem nie jest już tylko ten konkretny konflikt. Dużo bardziej chodzi o to, że od dawna nie czuje się Pan bezpiecznie emocjonalnie w tej relacji. Ma Pan poczucie, że musi bardzo uważać na słowa, że wiele tematów wywołuje irytację, a własny ból bywa odbierany jako „atak” albo egoizm, to z czasem rodzi lęk przed rozmową i wyczerpanie.Widzę też, że bardzo próbuje Pan zrozumieć swoją partnerkę, brać odpowiedzialność za swoje błędy i łagodzić napięcie. Natomiast ważne pytanie brzmi: czy w tej relacji jest przestrzeń również na Pana emocje, potrzeby i zranienia bez zawstydzania ich?

Nie uważam, by sam fakt chęci wyjaśniania swoich intencji był narcyzmem czy egoizmem. W zdrowej relacji obie osoby mogą powiedzieć: „to mnie zabolało” i jednocześnie zostać wysłuchane.Czasami taki impas pojawia się wtedy, gdy obie strony są już przeciążone i zamiast słuchać siebie nawzajem, zaczynają przede wszystkim bronić siebie. Wtedy nawet drobne rzeczy urastają do symbolu „nie jestem ważny/a”.

Na ten moment nie mam poczucia, że potrzebuje Pan bardziej się tłumaczyć. Bardziej potrzebuje Pan odpowiedzieć sobie uczciwie:czy ta relacja daje Panu poczucie bliskości, spokoju i bycia ważnym czy głównie lęk, napięcie i ciągłe ratowanie sytuacji...?

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

 Brzmi to nie jak chwilowy „impas”, tylko powtarzający się schemat, który was oboje już wyczerpuje. To ważne rozróżnienie  bo jeśli coś wraca od 1,5 roku, to samo się raczej nie „odblokuje”. Z tego, co opisujesz, widać kilka nakładających się rzeczy:

Pan szuka spokoju, przewidywalności, rozmowy i bliskości (kontakt, docenienie, brak wybuchów). Ona reaguje silną irytacją na poczucie bycia ocenianą albo „atakowaną”, nawet gdy mówisz spokojnie. Macie różne sposoby okazywania wsparcia  i zamiast się uzupełniać, one się wzajemnie unieważniają. Konflikty szybko eskalują i kończą się unikaniem albo wycofaniem (cisza, zdawkowe wiadomości). Pojawia się sporo rzeczy, które podkopują Pana poczucie ważności . To nie jest tylko kwestia jednego nieporozumienia o „żart”. To jest układ, w którym 

Pan  zaczyna się bać rozmowy, żeby nie wywołać irytacji kiedy  partnerka odbiera Pana próby rozmowy jako atak.

I w tym układzie oboje jesteście „zablokowani”.

Czy powinien Pan zadzwonić? Może Pan  ale ważniejsze jest po co. Jeśli zadzwonisz tylko po to, żeby:

rozładować napięcie, żeby było jak wcześniej,  przykryć swoje rozczarowanie, to bardzo prawdopodobne, że wrócicie do tego samego schematu po kilku dniach.

Jeśli zadzwoni Pan, to tylko z innym nastawieniem aby nie ratować sytuacji za wszelką cenę, tylko sprawdzić, czy w ogóle da się z nią rozmawiać w sposób bezpieczny dla Pana.

Zamiast kolejnych długich wiadomości albo udawania, że nic się nie stało, warto spróbować jednej prostej rzeczy czyli napisać lub powiedzieć coś w tym stylu  „Nie chcę się kłócić ani udowadniać racji. Ale w tej relacji zaczynam się czuć nieważny i spięty. Jeśli mamy iść dalej, potrzebuję spokojnej rozmowy bez ocen i wybuchów. Czy jesteś na to gotowa?”

I potem jeśli odpowie spokojnie to  rozmawiacie, a jeśli znowu pojawią się oskarżenia to ma Pan bardzo jasną informację, że problem nie leży tylko w komunikacji, ale w gotowości do partnerki. 

Ważna rzecz, którą możesz przeoczyć

To, co Pan pisze (ciągłe podważanie, nazywanie Cię narcyzem, brak przestrzeni na Pana emocje, odwracanie sytuacji), to nie jest zdrowy styl komunikacji. Nie chodzi o to, kto ma rację. Chodzi o to, czy  może Pan mówić o swoich uczuciach bez bycia atakowanym, czuje się ważny, druga osoba bierze jakąkolwiek odpowiedzialność. Na ten moment wygląda, że tego brakuje.

 To, że nie możesz zadzwonić  to nie słabość ani przypadek.

To często sygnał  „nie chcę znowu wejść w coś, co mnie zrani” „mam dość ciągłego naprawiania tego sam”

I szczerze to brzmi jak zdrowy odruch obronny, nie problem do „naprawienia”.

Nie musi teraz podejmować ostatecznych decyzji. Ale warto przestać myśleć tylko w kategoriach „jak to naprawić”, a zacząć czy to w ogóle działa dla mnie” „czy druga strona chce to współtworzyć?

Martyna Kaleta

Martyna Kaleta

Dzień dobry,

opisuje Pan sytuację, w której jest bardzo dużo napięcia, zmęczenia i poczucia utknięcia. Z jednej strony jest potrzeba bliskości, bycia widzianym i traktowanym poważnie w relacji. Z drugiej – doświadczenie, że każda próba rozmowy kończy się irytacją, oskarżeniem albo wycofaniem. To może prowadzić do poczucia, że cokolwiek Pan zrobi, i tak nie przyniesie to ulgi.

To, co Pan nazywa „zablokowaniem”, w psychologii procesu często widzimy jako moment, w którym obie strony są bardzo mocno przy swoich doświadczeniach i trudno im się spotkać. Pojawia się napięcie między tym, czego ja potrzebuję, a tym, co druga osoba jest w stanie dać. I kiedy nie ma przestrzeni na to, żeby to spokojnie zobaczyć, bardzo łatwo o eskalację albo wycofanie.

Z Pana strony jest potrzeba rozmowy, wyjaśnienia, bliskości. Z tego, co Pan opisuje, po stronie partnerki pojawia się szybka reakcja emocjonalna i trudność w przyjmowaniu Pana perspektywy. To nie jest kwestia tego, kto ma rację, tylko tego, czy w tej relacji jest przestrzeń na spotkanie dwóch różnych doświadczeń.

W takiej sytuacji często pomocne jest przesunięcie uwagi z pytania „co zrobić, żeby to naprawić?” na „co ja w tym wszystkim czuję i czego potrzebuję – niezależnie od reakcji drugiej strony?”. Czy jest tam więcej zmęczenia, złości, smutku, poczucia bycia pomijanym? Czy jest miejsce, żeby Pan to zobaczył, zanim znowu spróbuje „ratować” relację?

To, że pojawia się w Panu jednocześnie myśl „niech się to rozpadnie” i potrzeba bliskości, jest bardzo zrozumiałe. To dwie części, które próbują Pana chronić na różne sposoby.

Nie odpowiem Panu, czy powinien Pan zadzwonić, czy nie. Ale może warto zatrzymać się przy tym, co sprawia, że to właśnie Pan najczęściej bierze na siebie odpowiedzialność za „odblokowanie” kontaktu. I co się z Panem dzieje, kiedy tego nie robi.

Czasem impas w relacji nie jest tylko problemem do rozwiązania, ale sygnałem, że coś ważnego domaga się zobaczenia – zarówno w tej relacji, jak i w Panu samym.

 

pozdrawiam,

Martyna Kaleta

Zobacz podobne

Jak mogę sobie radzić z deindywiduacją?
Jak mogę sobie radzić z deindywiduacją?
Od 2 lat uczęszczam do psychologa. Od długiego czasu zaczęłam odczuwać bardzo silne emocje do swojej Pani. Czuje się z tym źle. Mam wrażenie, że to uczucie miłości.
Dzień dobry, od 2 lat uczęszczam do psychologa. Od długiego czasu zaczęłam odczuwać bardzo silne emocje do swojej Pani. Czuje się z tym źle. Mam wrażenie, że to uczucie miłości.Czuje z tego powodu poczucie winy i wstydu. Pojawia się ta osoba również w moich snach. Potem wybudzam się z płaczem,ponieważ nie chcę tego doświadczać. Jest to dla mnie trudne i niekomfortowe . Wiem,że terapeuta nie jest przyjacielem ani rodzicem. Ja nawet nigdy nie miałam zamiarów przenosić tej relacji poza gabinet. Po prostu czuje do niej miłość jako do człowieka. Jest bardzo piękną,atrakcyjną i mądrą kobietą. Największy przypływ pozytywnych emocji odczuwam gdy darzy mnie komplementami. Często podkreśla moją urodę i charakter. Niestety ja wiele razy przekroczyłam granice tej Pani. Potrafiłam pisać codziennie po kilka wiadomości. Teraz już ona wycofała się z tego,mamy większy dystans. Doskwierają mi natrętne myśli na temat jej osoby. Nie chcę czuć tego co czuje. Przynajmniej nie wobec człowieka,który ma mi pomóc i jest tylko specjalistą. Nie umiem sobie z tym poradzić i nie wiem jak rozwiązać tą sytuacje. Próbowałam terapii u innego terapeuty,ale nie chcieli mnie przyjąć mówiąc,że uczucia przeniesienia, utarte schematy które ciagle powtarzam mogłyby powielać się w następnej relacji. Czy powinnam powiedzieć tej Pani o tym co tak naprawdę do niej czuje? Czy nie spotkam się z odrzuceniem ? Jest mi wstyd za to co czuje i nieraz płacze z tego powodu.
Jak przekonać żonę do mojego hobby - grania na konsoli?

Jestem 35-letnim facetem mającym Żonę I 9-letnią Córkę. 

Nie jesteśmy specjalnie zamożni, ale też głodem nie przymieramy. Dlaczego o tym mówię? Mam problem. Lubię sobie w wolnym czasie (późny wieczór/noc) pograć na konsoli. Jakiś czas temu ją sprzedałem, ponieważ na horyzoncie pojawiła się możliwość dodatkowych godzin w pracy i zwyczajnie nie było czasu, żeby grać. Teraz ten czas znów się pojawił, ale moja Żona jest przeciwnikiem zakupu konsoli. I zapewne względy finansowe nie są tu decydujące, bo na zakup telefonu za ponad 3k nie był dla Niej problem i wyraziła aprobatę. Żona nienawidzi, jak gram na konsoli- uznaje to stratę czasu, za rozrywkę przeznaczoną dla Dzieci. I żeby nie było- grając kiedyś, nie zaniedbywałem obowiązków jako Tata, jako Mąż, czy też tych zawodowych. 

Kilka miesięcy temu trafiłem na dobrą promocję i zakupiłem sprzęt z tym, że mam go skitranego w pracy. Żona o tym nie wie. 

Taki stan trwa już z 3 miesiące. Nie chcę awantur, ale wiem, że jakakolwiek próba rozmowy na ten temat, że może bym kupił, skończy się właśnie awantura. Czy jestem na straconej pozycji ? Co mam zrobić, aby przekonać Żonę, że też mam prawo do swoich pasji i odrobiny rozrywki - nie sama praca i obowiązkami człowiek żyje.

Partner przekracza moje granice, oboje jesteśmy po zdradach, a on pisał z koleżanką-klientką z pracy.
Dzień dobry. Od trzech lat jestem w związku z mężczyzną. Mój partner robi masaże twarzy. Ostatnio odkryłam, że od kilku miesięcy pisze do niego znajoma, czasem wysłała mu zdjęcie, czasem napisała na dobranoc lub na dzień dobry. Kilka razy zdarzyło się, że napisała około północy mówiąc mu gdzie jest i co robi, raz wysłała selfie z imprezy. Nie dawało mi to spokoju, więc sprawdziłam jego telefon. Kiedyś napisała mu, że kobieta która znajdzie się w jego ramionach będzie szczęściarą, on podziękował i tyle. Innym razem kiedy pisała wieczorem nie odpisał jej przy mnie, tylko dopiero kiedy wyszłam od niego z domu (nie mieszkamy razem, widujemy się głównie w weekendy). Na ogół pisał, że miał gości lub że był na wyjeździe. Nigdy nie wspomniał, że jest z kimś w związku. Po tym jak w majówkę wróciliśmy ze wspólnego wyjazdu znów napisała w nocy. Zdenerwowałam się, a on obiecywał, że napisze jej ,że jest ze mną i da do zrozumienia, żeby nie pisała do niego. Twierdził, że jej o tym mówił, tylko ona chyba nie pamięta. Zaczęłam mieć coraz więcej podejrzeń i po pewnym czasie znów zajrzałam do jego telefonu. Okazało się, że jedyne co jej napisał to "my wróciliśmy z wyjazdu majówkowego". Co miało znaczyć słowo "my" bardzo mnie zastanawiało. Twierdził, że podczas masażu opowiadał jej o tym naszym wyjeździe. Jednak to było kłamstwem, bo ona dalej do niego pisała, a on odpisywał. Może nie było z jego strony flirtu w tym co pisał. Nie daje mi jednak spokoju to dlaczego nigdy nie wspomniał o mnie. Bardzo mnie to zabolało i powiedziałam mu o wszystkim. Tłumaczył się, że nigdy nawet nie pomyślał o tym, żeby mnie zdradzać, że ona nie jest obiektem jego westchnień, że ona jest tylko fajną koleżanką i że odpisywał, bo ona polecała go jako masażystę innym koleżankom, dlatego chciał podtrzymywać kontakt. Przysięgał, że to było tylko koleżeństwo. Twierdził, że nie zależy mu na kontaktach z nią. Ale nie odpowiedział dlaczego na gdy o mnie nie wspomniał. Bardzo mnie to boli. Dobrze się rozumiemy, wszystko się między nami układało, a teraz nie wiem czy jeszcze mu zaufam. Nie wiem nawet czy cokolwiek zrobił w sprawie tej koleżanki. On stwierdził, że to były koleżeńskie relacje i nie będzie wracał do tematu. Wiem tylko, że usunął ich całą konwersację. Jestem po rozwodzie z powodu zdrady i on też. Sądziłam, że po takich przejściach nie zawiedzie mojego zaufania i niestety rozczarowałam się. Jestem z nim, ale czuję się jak naiwna idiotka w tym wszystkim. Nie wierzę, że mówi prawdę. Myślę, że nikomu o mnie nie mówi, ponieważ traktuje mnie jak opcję i szuka kogoś innego. Jest ode mnie starszy o kilka lat i wiem, że miał z tym problem. Obawiał się, że kiedyś odejdę z powodu różnicy wieku. Ma problem z zaangażowaniem się w relację.Nie wiem co mam zrobić w tej sytuacji. Zależy mi na nim, ale nie chcę pozwalać na takie zachowania i na przekraczanie moich granic.
Siostra nie pozwala na kontakt z siostrzenicą, mimo że byłam dla niej wielkim wsparciem. Zrzuca na mnie winę za jej nieudaną relację z córką.
Cześć . Mam siostrzenicę, która ma 14 lat i mam bardzo dobra z nią relacje , ale typowa ciocia - siostrzenica . Jako że jest moją chrześnicą, do tej pory często ją gdzieś zabierałam i moja siostra nigdy nie miała z tym problemu, wręcz często mówiła, żeby poszła do chrzestnej to może jej da pieniądze itp. Na obecną chwilę moja siostra odcięła nam kontakt, ponieważ stwierdziła, że „ co ja powiem to święte a oni nic na niej nie mogą wymusić „ . Wiele razy tłumaczyłam jej kwestię podejścia , że czasem warto podziękować jej za poodkurzanie mieszkania , że ogarnęła ładnie pokój . Ale moja siostra twierdzi, że to jej obowiązek . I nadszedł etap - jak to w życiu nastolatki , że więcej się buntuje na słowa rodziców i moja siostra obwinia za to mnie, gdyż ona mnie bardziej słucha niż ich. Efektem tego wydaje mi się, że jest zazdrosna o tą tj .moją relacje z nią , chociaż tłumaczyłam jej , że relacja z ciocią , babcią będzie inna niż z rodzicem , a niestety przez wiele lat ona nie skupiała się na tym, aby z nią budować tej relacji , ponieważ skupiała się na starszej córce, która była chora i niedawno odeszła . Teraz uważam, że przechodzi ciężki okres i nie widzi, że możliwe, że przez te kilka lat zaniedbała tą relacje z 14-latka , bardzo się cieszę, że próbuje ją odbudować, tylko obwinia mnie za wszystkie swoje błędy i choćbym jej tłumaczyła, do niej nie dociera inny punkt widzenia . Uważam za nielogiczne być zazdrosnym o relacje z chrzestną, z którą dziecko czuję się swobodnie do rozmowy , lubi spędzać czas , a ja zawsze chciałam sprostać oczekiwaniom bycia chrzestną, więc kiedy wiedziałam, że nie mogli sobie pozwolić na jakiś wyjazd albo jakiś drobiazg to po prostu ich wspierałam i nigdy nie mieli z tym problemu, tak jak pisałam wyżej, wręcz namawiali dziecko . I w obecnej chwili cała wina porażki z ich strony jest zrzucona na mnie i obecnie utrudniona mam relacje z siostrzenicą, ponieważ jej zabraniają kontaktu, twierdząc, że jak odetną nasz kontakt to ich relacja się poprawi . Bardzo mi przykro jest, że po latach oczekiwań w moim kierunku jestem teraz złym człowiekiem, bo oni mają złą z nią komunikację i relacje i nie widzą błędu w sobie, tylko w całym świecie dookoła . Stwierdziłam po niemiłej wymianie zdań, że się odsunę . Tylko nie chciałabym, żeby siostrzenica odebrała to, że ja jako chrzestna ją olałam , zignorowałam, bo wiedziała, że zawsze mogła na mnie liczyć . A z drugiej strony rozmawiając z nią nie chciałabym przedstawić tego tak, że to rodzice utrudniają tą relacje, żeby nie zbuntowała się przeciwko nim - bo nigdy nie kierowałam ją w tą stronę , wręcz odwrotnie wiele z nią rozmawiałam i tłumaczyłam . Nie wiem co robić . Myślę o tym, że jak zrobię tak. jak moja siostra oczekuje- urwę kontakt- to młoda nie będzie miała poczucia wsparcia u kogoś dorosłego jak do tej pory oraz za 10 /15 lat będzie miała żal do mnie, że nic nie zrobiłam, aby przeciwstawić się decyzji rodziców . Ale to oni na obecną chwilę decydują o niej i ja chyba nie mogę zrobić nic .
Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.