Left ArrowWstecz

Odczuwam przekroczenie granic przez rodziców i przyjaciółkę używających AI - jak postąpić?

Mam pytanie dlaczego moi rodzice nie mają do mnie szacunku, oraz tak samo moja „przyjaciółka”. Zaczne od faktu iż ja i przyjaciółka jesteśmy nauczycielkami. Ona 1 klasach 1-3, a w starszych. Ona używała AI do generowania kart pracy dla dzieci np. wykreślanek i kolorowanek, co jest brakiem szacunku do ucznia i łamaniem jego praw. Dyrekcja nic z tym nie robi. 

Ja postawiłam ultimatum, że gdy nie przestanie korzystać z AI to zrywam kontakt i tak też zrobiłam, bo nie uszanowała moch granic. Również przerobiła swoje profilowe na fb w ChatGTP. Ja przez to przepłakałam całą noc. Również moi rodzice używają AI, o czym dowiedziałam sie przypadkowo w przypadku taty, gdyż rozładował sie mój telefon a potrzebowałam zadzwonić i pożyczyłam od niego telefon i tam widziałam kilka aplikacji AI. Nie szukałam, po prostu były na głównym pulpicie. Również mama sama sie przyznała do tego, że GPT podał jej „przepis na obiad z tego co miała w lodówce”. To jest naruszenie moich granic. To był obiad, na który mnie zaprosili, ale po otrzymaniu tej informacji nie zjadłam go i wybiegłam z domu rodzicow z płaczem i ju 2 tygodnie nie rozmawiamy.Ja nie wiem co robic i czy dać im jeszcze szanse.

User Forum

BożenaS90

8 miesięcy temu
Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Dzień dobry, widzę, że te sytuacje budzą w Tobie wiele emocji. Korzystanie z Ai przez bliskie osoby odbierasz jako brak szacunku. Myślę, że warto byś na chwilę się zatrzymała i spróbowała odpowiedzieć sobie na pytanie: dlaczego to jest dla mnie trudne i dlaczego nie jestem w stanie tego zaakceptować? Co dokładnie sprawia, że odbieram to jako brak szacunku?

 

Justyna Bejmert

Psycholog 

8 miesięcy temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Krzysztof Chojnacki

Krzysztof Chojnacki

Dzień dobry. 

Z pani opisu rozumiem, że obecna sytuacja jest źródłem głębokiego cierpienia i poczucia, że Pani najbliżsi nie okazują Pani szacunku i naruszają Pani granice. Wydaje mi się, że dla Pani korzystanie z AI przez przyjaciółkę w pracy nauczycielki, a przez rodziców w sprawach codziennych, jest równoznaczne z naruszeniem Pani systemu wartości i tożsamości, a z ich strony - oszukiwaniem. Ich zachowanie postrzega Pani jako brak szacunku do Pani. Powstaje pytanie, czy oni mają w ogóle świadomość, że korzystanie przez nich z AI tak bardzo godzi w pani wartości, iż odbiera to pani jako zachowanie przeciwko sobie. Sugerowałbym odbycie szczerej rozmowy z rodzicami i wyjaśnienie swojego stanowiska. Z drugiej strony wskazane byłoby z Pani strony wykazanie zrozumienia, iż w obecnej dobie korzystanie z AI staje się powszechne, a inni mają do tego prawo. Czy zatem ceną za korzystanie przez pani otoczenie z AI ma być zerwanie relacji z bliskimi osobami? Odpowiedź pozostawiam pani, ale jest to warte namysłu. Sama nie musi pani korzystać i może pani poprosić najbliższych, aby w sprawach w jakiś sposób związanych z panią nie korzystali z AI. Natomiast stawianie ultimatum: albo, albo AI, wydaje się zbyt stanowczym stawianiem granic. Jeżeli jednak są to dla pani kwestie fundamentalne, to prawdopodobnie będzie musiała pani stanąć przed wyborem: tolerować korzystanie z AI przez osoby bliskie czy zrywać relacje. Czy zrywanie relacji z tego powodu okaże się dla pani funkcjonowania korzystne, to oceni pani sama. 

 

Życzę wszystkiego dobrego. 

Krzysztof Chojnacki, psycholog

8 miesięcy temu
Elżbieta Byzdra-Rafa

Elżbieta Byzdra-Rafa

Dzień dobry 🙂 

W Pani poście jest dużo emocji, dużo złości na rodziców, na przyjaciółkę... Pisze też Pani o naruszaniu Pani granic...

Jeśli chciałabym ugotować obiad i skorzystałabym z książki kucharskiej, to granice mojego męża nie zostałyby naruszone. Co innego, gdybym skłamała, że sama wymyśliłam wszystkie potrawy. Wtedy pewnie poczułby się oszukany. Chat GPT jest taką "książką kucharską", "przewodnikiem turystycznym", "mechanikiem samochodowym", "prawnikiem". Jest tylko narzędziem, zbiorem szybko dostępnych informacji... Nie bardzo rozumiem, w jaki sposób korzystanie przez rodziców z tego narzędzia narusza  Pani granice... Być może w poście jest za mało informacji... To, że ktoś coś robi w swoim życiu, ze swoim wyglądem, korzysta z jakichś narzędzi, urządzeń, podejmuje swoje autonomiczne decyzje, z reguły nie narusza naszych granic. Jeśli ktoś nam coś nakazuje lub zabrania wbrew naszym chęciom i woli, wbrew umowom, jest naruszeniem naszych granic...

Trochę inaczej sprawa ma się z Pani koleżanką... Czy jest dopuszczalne w pracy korzystanie z tego narzędzia, czy wymagana jest informacja o tym, czy wygenerowane karty pracy są zgodne z np podstawą programową... Ale to też jest sprawą do dyrekcji i do rodziców uczniów... 

Zachęcam Panią do rozpoczęcia terapii albo spotkań psychoedukacyjnych, żeby mogła Pani nauczyć się rozpoznawać swoje granice, dbać o nie i ich bronić...

 

Pozdrawiam 

Elżbieta Byzdra -Rafa 

terapeutka Gestalt 

8 miesięcy temu
Paweł Zamojć

Paweł Zamojć

Dzień dobry,

 

opisuje Pani sytuację, w której czuje się bardzo zraniona i niezrozumiana – zarówno przez przyjaciółkę, jak i rodziców. Widzę, że granice związane z korzystaniem z AI są dla Pani bardzo ważne, a ich przekroczenie wywołuje silne emocje. Warto zatrzymać się na tym, co dokładnie stoi za tą niechęcią – czy chodzi o kwestie etyczne, zaufania, czy może o poczucie autentyczności w relacjach?

Zastanowiłbym się też, co dla Pani oznacza „szacunek” w tych sytuacjach – czy chodzi o to, że bliscy nie podzielają Pani poglądów, czy o sposób, w jaki reagują na Pani granice. To może być punkt wyjścia do rozmowy z nimi – spokojnej, bez oceniania, ale z wyrażeniem emocji: „To dla mnie trudne, bo czuję, że nie szanujecie moich wartości”.

 

Może Pani również spróbować przyjrzeć się, czy utrzymywanie całkowitego dystansu daje ukojenie, czy raczej pogłębia poczucie osamotnienia. Czasem warto zostawić przestrzeń na refleksję i stopniowe odbudowywanie kontaktu, gdy emocje trochę opadną.

Z wyrazami wsparcia,

Paweł Zamojć 

mniej niż godzinę temu
Urszula Żachowska

Urszula Żachowska

Dzień dobry, 

 

warto byłoby skorzystać z konsultacji psychoterapeutycznych, w ramach których specjalista/ka może pomóc Pani zastanowić się nad tym dlaczego sytuacje te się powtarzają, dlaczego tak silnie Panią poruszają, co korzystanie ze sztucznej inteligencji przez Pani bliskich w Pani uruchamia.. Być może pomocnym byłoby rozpocząć psychoterapię i pogłębić te refleksje oraz poszukać rozwiązań.

 

Pozdrawiam 

Urszula Żachowska

8 miesięcy temu
Joanna Nizińska

Joanna Nizińska

Szanowna Bożeno,

 

Rozumiem, że czujesz się zraniona, bo bliscy robią coś, co dla Ciebie jest nie do przyjęcia. Jednak to raczej różnica poglądów niż brak szacunku. Dla nich AI to zwykłe narzędzie, nie coś złego. Możesz mieć inne zdanie, ale nie musisz zrywać przez to więzi. Z czasem spróbuj im powiedzieć spokojnie, że Cię to boli, nie po to by ich zmieniać, ale by zrozumieli Twoje emocje.

 

Trzymam kciuki, 

mgr Joanna Nizińska

www.strefapsychologii.eu

8 miesięcy temu
Marek Król

Marek Król

Słyszę, jak ważne są dla Ciebie uczciwość i „bycie obecnym”, i jak bardzo boli, gdy bliscy tego nie widzą. To, że tak reagujesz, mówi o Twoich wartościach.

 

Gdyby za dwa tygodnie było choć odrobinę lżej, po czym byś to poznała po zwykłym spotkaniu z rodzicami? Co najmniejszego byłoby wtedy inaczej — jedna rzecz, jeden gest?

 

Możesz spróbować uprzedzać spokojnym, krótkim zdaniem, zanim coś robicie razem: „Chciałabym, żeby ten obiad był bez AI — tak czuję się lepiej w tej relacji.” Zobacz, co to zmienia. Jeśli przyjaciółka zostaje przy swoim, masz prawo zatrzymać kontakt na „cześć” i nie tłumaczyć tego w kółko.

 

Zauważ też wyjątki: kiedy mimo wszystko było trochę spokojniej — co wtedy zrobiłaś Ty albo oni inaczej? Zrób tego ciut więcej. I pamiętaj: Twoje „nie” może być łagodne i stanowcze jednocześnie.

8 miesięcy temu
Urszula Małek

Urszula Małek

Widzę, że doświadczasz głębokiego poczucia braku szacunku i naruszenia granic zarówno ze strony przyjaciółki, jak i rodziców. Twoje reakcje -smutek, złość, płacz -są w pełni uzasadnione. W Gestalcie zwracamy uwagę na to, co czujesz tu i teraz, a nie tylko na zachowania innych. Twoje granice są ważne i masz prawo oczekiwać, że będą respektowane.

Warto teraz skupić się na tym, co możesz zrobić dla siebie. Możesz przyjrzeć się swoim potrzebom: bezpieczeństwa, bycia wysłuchaną i szanowaną i jasno je komunikować. Możliwe jest też stopniowe odbudowywanie kontaktu, jeśli rodzice lub przyjaciółka są gotowi na szczerą rozmowę o Twoich granicach i na ich respektowanie. Jednocześnie masz prawo chronić siebie i swoje emocje, decydując, w jakim stopniu chcesz wchodzić w te relacje.

Twoje uczucia są ważnym sygnałem, że potrzebujesz przestrzeni, w której możesz czuć się bezpiecznie i być sobą. Warto pozwolić sobie na czas i dystans, aby z dystansu ocenić, czy relacje mogą się zmienić na bardziej respektujące Twoje granice.

7 miesięcy temu
dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Problemy w małżeństwie z powodu stresu i obecności brata z depresją

Dzień dobry. Piszę w sprawie problemów z moim mężem. Od ok. 3 tygodni mieszka z nami mój brat zmagający się z depresją. Zaproponowałam mu przyjazd do nas w celu zmiany jego otoczenia (mieszkamy w kraju mojego meża). Przed przedstawieniem mu tej propozycji rozmawiałam z mężem na ten temat, zgodził się i sam proponował, że będzie z moim bratem chodził na męskie wypady. Jednakże praktycznie od początku atmosfera w domu nie była zbyt dobra. Na początku normalnie prowadzili rozmowy np. przy stole, ale wobec mnie mąż zachowywał się zimno i bezuczuciowo (zazwyczaj jesteśmy bardzo uczuciowi wobec siebie). Powiedziałam mu, że mnie rani takie zachowanie i chciałam wiedzieć, co jest jego powodem. Po kilku dniach takiego stanu nasze relacje wróciły do normy, a mąż powiedział mi, że chyba był przytłoczony tym, że chce się pokazać jako męski mężczyzna przed moim bratem i nie chciał sobie pozwolić, być uczuciowy gdy brat jest w domu (chciałabym zaznaczyć, że nie oczekuję od niego bycia takim przed innymi ludźmi, chodziło tylko o to, że nie jesteśmy sami w domu). Jako, że nasza relacją wróciła do normy, to myślałam, że wszystko jest już w porządku. Dodam, że mąż ma stresujący czas w pracy i dużo nadgodzin i często wraca do domu zmęczony. Staram się go wspierać w tym jak mogę, słucham jego zmartwień i doradzam, jeśli wiem jak. I tak dochodzę do sytuacji z wczoraj, gdy mąż wrócił w najgorszym jak dotychczas stanie mówiąc, że już nie wytrzyma w pracy, puszczają mu nerwy, chyba ma lekką depresję i myślał nad tym, aby rzucić pracę. Bardzo się tym zmartwiłam i moim pierwszym odruchem było zaproponowanie wizyty u psychologa. Mąż zdenerwował się, że to były moje pierwsze słowa, że to brzmi jakby naprawdę był chory i że on chce się mi zwierzać. Przeprosiłam za te słowa i długo rozmawialiśmy na temat jego pracy i poszliśmy spać w dobrym humorze. Dziś mąż miał wolne, wstaliśmy w super humorze, rozmawialiśmy i żartowaliśmy, on sam też zwrócił na to uwagę, że znacznie lepiej się czuje i jak ważny dla samopoczucia jest sen. Jako, że ja pracowałam (pracuję zdalnie) to poprosiłam go o zrobienie prania, na co on bez problemu się zgodził, ale skomentował, że mój brat też mógłby coś robić w domu skoro tu mieszka. Powiedziałam, że wytłumaczę mu następnym razem jak zrobić pranie (mój brat nie zna języka męża), ale że brat codziennie zmywa po lunchu, a po kolacji przestał zmywać, bo poprosiłam go o to, bo mój mąż powiedział, że czuję się ponaglany, gdy ktoś zmywa jak on jeszcze je. Spytałam męża czy jest coś jeszcze, co by chciał by mój brat robił i wtedy się zdenerwował, powiedział, że cały czas mówi i że ma wszystkiego dość. Uderzył ręką o blat, wyszedł do drugiego pokoju i tam też w coś uderzył i krzyczał. Jak po chwili wyszedł z pokoju to powiedział, że on się wyprowadza o rodziców dopóki mój brat tu iest. Podeszłam do niego i powiedziałam, żebyśmy porozmawiali na spokojnie, a on wylał wodę ze szklanki, którą trzymał w ręcę, powiedział, że jestem irytująca i mam się do niego nie odzywać. Bardzo mnie przestraszyły jego reakcje i dostałam ataku paniki. Przez resztę dnia mąż siedział zamknięty w sypialni i pod wieczór wyszedł nie mówiąc gdzie idzie. Zmartwiłam się tym zająć chciałam sprawdzić czy poszedł do swoich rodziców tak, jak mówił, ale zobaczyłam, że przestał dzielić ze mną swoją lokalizację (zaczęliśmy dzielić swoje lokalizacje za jego prośbą jak byliśmy w związku na odległość). Mąż wrócił do domu po jakimś czasie i powiedział, że dzwonił do swojej mamy i spytał czy może się u nich zatrzymać co kilka dni, żeby się zrelaksować. Byłam zawiedziona, że podjął decyzję beż rozmowy że mną, ale podeszłam do tego z jak największym spokojem i spytałam, czy możemy porozmawiać. Powiedział, że możemy jeśli ja chcę, co też było dla mnie bolesne, bo nie rozumiem, jak on może nie chcieć porozmawiać i jakoś rozwiązać tej sytuacji między nami. Porozmawialiśmy na spokojnie, powiedział, że w pracy jest zestresowany, jak wraca do domu to jest mój brat i też się nie może przez to zrelaksować. Ja to rozumiem i staram się, by miał jak najmniej stresu, ale on się nawet irytuje jak słyszy głos mojego brata (powiedział, że kojarzy jego głos z negatywnymi emocjami i dodatkowo nie rozumie, o czym mówimy, bo nie zna naszego języka). Skończyło się na tym, że będzie chciał jeździć w swoje dni wolne do rodziców, żeby móc się zrelaksować. Ja powiedziałam, że rozumiem, ale chciałabym by takie rzeczy omawiał najpierw ze mną, bo jesteśmy małżeństwem. Na koniec powiedział mi, żebym go zostawiła samego, więc wyszłam z sypialni tak jak chciał. Minęło kilka godzin od naszej rozmowy i mąż przyszedł do salonu pograć na konsoli i w przelocie powiedział mi, że kupił nowy telefon. Gdy spytałam jaki to powiedział, że najnowszy model firmy, którą chciał. Zrobiło mi się strasznie przykro, bo zanim kupimy coś drogiego to konsultujemy się nawzajem. Dodatkowo dziś rano rozmawialiśmy o telefonach i powiedział, że chyba kupi model sprzed kilku lat, bo wydawanie więcej za niewiele nowych funkcji nie ma sensu, więc czuję, że chciał mi zrobić na złość. Gdy powiedziałam, że rozmawialiśmy kiedyś o się konsultujemy przez kupnem, mąż zarzucił mi, że ostatnio kupiłam sobie pomadkę, co jest prawdą, ale ona kosztowała kilkadziesiąt złotych a nie kilka tysięcy. Na co on spytał, że czyli cena jest tu wyznacznikiem i gdy powiedziałam, że tak to stwierdził, że nie wiedział o tym. Jestem pewna, że o tym rozmawialiśmy, szczególnie że jego ojciec ma nawyk kupowania rzeczy bez konsultacji z jego mamą i mój mąż zawsze uważał to za złe postępowanie. Potem dorzucił, że on zamierza się zmienić, że będzie żył tak jak chce, bez spowiadania się ze swoich wyborów i ja też mogę, żyć jak chcę, a jeśli mi się to nie podoba to mogę sobie gdzieś iść. Powiedział, że będzie płacił połowę czynszu (wynajem jest na moje nazwisko i z mojego konta płacimy czynsz), a pieniądze na jego koncie będzie używał tak jak chce i że tak powinno być okej. Bardzo mnie to wszystko stresuje, do tej pory zawsze mówiliśmy, że nasze pieniądze są wspólne, był czas gdy ja nie pracowałam i on nas utrzymywał, był czas gdy to ja nas utrzymywałam, gdy on szukał pracy i nigdy sobie nic nie wspominaliśmy. Co miesiąc sprawdzamy, ile wydaliśmy i jak stoimy z oszczędnościami, planujemy w przyszłości kupić dom. Ja nie widzę sytuacji, w której rozliczamy się z pieniędzy między sobą. Poza tym, słowa o tym, że będziemy żyć jak nam się podoba nie brzmią dla mnie jak kochające się małżeństwo. Mamy być w jednej drużynie i razem iść przez życie. To nie tak, że np. każę mu pytać mnie o pozwolenie na kupienie czegoś, tylko chcę żebyśmy o tym porozmawiali i zobaczyli czy to ma sens przy naszym budżecie. Powiedziałam, że chcę porozmawiać o tym na spokojnie jak skończy grać. Myślę, że powinnam mu powiedzieć, jak bardzo mnie ranią takie słowa, które stawiają mnie na pozycji koleżanki, która z nim mieszka, a nie jego żony i partnerki życiowej. Nie wiem, jak mu to wytłumaczyć i jak do tego podejść. Zazwyczaj gdy mu minie złość to przeprasza mnie i się godzimy, ale słowa, które dzisiaj powiedział zraniły mnie chyba najbardziej do tej pory. Dodam, że mieszkamy w kraju męża, mój brat będzie tu jeszcze dwa miesiące, ja mówię w języku męża, ale mój brat nie, a mąż nie mówi w naszym języku.

Kobieta 37 lat w związku bez przyszłości: alkohol, brak inicjatywy, uzależnienie od pornografii

Jestem 37-letnią kobietą w 14-letnim niesformalizowanym związku. Od początku związku podchodziłam do niego — i generalnie do życia — dość poważnie. Jednak byłam wtedy młoda i oboje stwierdziliśmy, że na ślub, założenie rodziny przyjdzie jeszcze czas. Sporo na początku podróżowaliśmy, było generalnie dobrze. Oboje zgodnie czasem omawialiśmy przyszłość naszej rodziny. W luźnych rozmowach mówiliśmy o pierwszym dziecku przed moją trzydziestką — i tak praktycznie co rok, aż mam 37 lat i jestem w kompletnej rozsypce.

Problemy chyba zaczęły się już dawno. Pojawiły się delikatne problemy z alkoholem — nie były to duże ilości, ale bardzo często. Tak jest do dziś. Wie o tym, że nie akceptuję alkoholu w takiej częstotliwości. Kilka lat temu ja, planując rodzinę, otworzyłam firmę. Starałam się ją rozkręcić tak, by stać mnie było na czas ciąży i po urodzeniu dziecka. Trochę mnie to pochłonęło i kompletnie nie zauważyłam tego, że tylko ja planuję ciążę, rodzinę.

Tymczasem mój partner nie ma stałego źródła dochodu, regularnie spożywa alkohol, a do tego nasze kontakty seksualne są praktycznie zerowe. Jeśli się zdarzyły — były tylko i wyłącznie z mojej inicjatywy. Wielokrotnie mówiłam mu o wszystkim, co jest nie tak, czego oczekuję. Dwa lata temu go zostawiłam — na krótko, niestety — bo przekonywał mnie i rodzinę, że będzie starał się to zmieniać. Zmieniło się na krótko, bo myślę, że kolejny raz jesteśmy w tym samym położeniu, tzn. jest alkohol, brak stałego zajęcia, zerowa inicjacja seksualna i — niestety — odkryte kilka miesięcy temu uzależnienie od pornografii.

Jestem kompletnie zdruzgotana tym, że czuję się okłamywana i zdradzana, a wiedząc, ile lat mu poświęciłam i że być może nigdy nie założę już normalnej rodziny... Jestem wykończona psychicznie i samotna.

Partner zabrania mi rozmów z innymi. Mówi, że wymaga tego ode mnie, inaczej obraża i wyzywa.

Witam. Chciałabym poznać opinię na temat takiego zachowania partnera. 

Otóż, zabrania on zwyczajnych rozmów ze znajomymi w miejscu pracy. Obraża ich, zniechęca do nich, sugeruje, że jeśli on ich nie lubi, to ja również mam ich nie lubić, bo on tego ode mnie wymaga. 

Następnie mówi, że jeśli ja ich lubię, to znaczy, że jestem taka sama beznadziejna jak oni. Limituje czas tych rozmów, kilka minut. 

W złości, w toku mojego tłumaczenia, że są to zwyczajne rozmowy między ludźmi, obraża mnie, przeklina,wyzywa.

W momencie, gdy dziewczyna ze mną zerwała z powodu toksyczności i mam problemy, to czy warto starać się o związek?
W momencie, gdy dziewczyna ze mną zerwała z powodu toksyczności i mam problemy (uzależnienie od gier, nie używek), to czy warto starać się o związek, czy powinienem dla zdrowia psychicznego odpuścić?
Poczucie samotności w związku na odległość w Walentynki
Witam, mam wrazenie, ze towarzyszy mi jakis rodzaj pernamentnego poczucia samotnosci w kazdym zwiazku. Teraz pisze pod wplywem emocji i zastanawiam sie czy sa prawidlowe czy przesadzone… Jestem w zwiazku na odleglosc, sa dzisiaj walentynki. Kupilem prezent online - sam nic nie otrzymalem (podejrzewam, ze jakas kartka idzie poczta). Wczoraj wieczorem moja dziewczyna wyszla z kolezankami na 4 godziny… nie mielismy zadnego kontaktu telefonicznego… na czym mi zalezy dzisiaj rano pisalismy potem nie uslyszalem jej telefonu i wlasciwie mialem troche zajety dzien, trening zakupy, wiedzialem, ze o 17 ma zaplanowany mecz i idzie ze swoimi dziecmi - mysle sobie - tez wszystko zalatwie i pewnie po meczu ktory trwa ze 2 godziny sie zdzwonimy… pisze wiec czy jest juz moze w domu… nie odpisuje wiec pomyslalem juz zadzwonie… dzwonilem dlugo ale nie odebrała napisala tylko, ze jest u znajomych sie ogrzac odezwie sie z domu… napisalem wiec czy wie o ktorej cisza… wiec dzwonię ponownie…cisza… stwierdzilem, ze po prostu wyjde z domu… ale zadzwonila, ze jest w drodze do domu - i “jak wroce ogarne dzieci i moge zadzwonic jak nie bedziesz spac”… spytalem “mozesz czy chcesz?”. Nie pamietam juz nawet co odpowiedziala… stwierdzila ze mamy caly dzien kontakt bo piszemy. Mowilem jej juz kiedys ze ja potrzebuje rozmowy, glosu, czulosci… i mam wrazenie ze taki dzien jak walentynki moze byc dniem kiedy nawet nie porozmawiamy normalnie, kiedy nie znajdzie czasu tylko dla mnie sam na sam… czuje w srodku taki lek, nie wiem jak to nazwac pustke, jestem rozzalony, zawiedziony i jest mi cholernie przykro. Aczkolwiek mam wrazenie, ze dla innych ludzi to moze byc zwykla sytuacja w ogole nie majaca nic wspolnego z emocjami… jest 20:30 a ja w walentynki pisze na forum psychologicznym, ze czuje sie samotny w zwiazku…
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.