Dzień dobry, ciało, emocje, głowa czyli układ nerwowy są ze soba ściśle powiązane, potrzeba szerszego kontekstu, wiedzy i doświadczenia, żeby połączyć ze sobą wszystkie objawy, których Pani doświadcza i lepiej je zrozumieć. Natomiast już na wstępie, po tym krótkim opisie widać że przeżywa Pani sporo trudności emocjonalnych, które przekładają się na Pani ogólne samopoczucie i zadowolenia z życia. Wygląda również na to że duży problem stanowi dla Pani regulacja emocji, z którymi albo radzi sobie Pani wybuchami, albo za pomocą Ruminacji i piętrzących się negatywnych myśli. Zdecydowanie krótka odpowiedź to na Forum nie wystarczy, a ja jestem absolutnie przekonana, że potrzebuje Pani profesjonalnej pomocy psychoterapeutycznej i być może psychiatrycznej, aby poczuć się lepiej, stanąć trochę na nogi, a w następnej kolejności uczyć się jak inaczej radzić sobie z trudnymi emocjami i jak rozumieć stany które Pani przeżywa. Do tego, aby mogła pani otrzymać profesjonalną pomoc potrzebny jest szerszy wywiad psychoterapeutyczny i rozpoczęcie stałej psychoterapii. W kontakcie z terapeutą, będzie pani mogła również bardziej świadomie zastanowić się nad tym, czy jest to już moment aby z konsultować się z lekarzem Psychiatra i być może wspomóc proces leczenia farmakologicznie. Sugerowałabym również nie zwlekać ze zgłoszeniem się po pomoc, ponieważ wszystko wskazuje na to że Pani stan będzie się raczej pogłębiał a nie polepszał. A może pani znaleźć specjalistę Korzystając z naszej wyszukiwarki, dobrze byłoby aby były to spotkania formie bezpośredniej nie online. Pozdrawiam serdecznie Magdalena Bilińska Zakrzewicz
- Strona główna
- Forum
- psychoterapia, zaburzenia lękowe, zaburzenia nastroju
- Bóle somatyczne a...
Bóle somatyczne a ciągłe powtarzanie przeszłości. Czuję się wykończona, nie umiem spać, skupić się, mam wybuchy złości.
Anonim
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Zadaj to samo pytanie
Iga Borkowska
Z tego, co Pani opisuje, wynika, że doświadcza Pani dużego cierpienia. Opisywane przez Panią przeżycia mogą wskazywać zarówno na depresję, jak i na objawy lęku, nie wiem oczywiście, jaka jest tego przyczyna, ale zdecydowanie nie musi tak zostać, jest po co szukać pomocy, wsparcia. Nie musi Pani być z tym sama, psychoterapia indywidualna lub grupowa jest jak najbardziej wskazana.
Pozdrawiam serdecznie,
Iga Borkowska
NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działaZobacz podobne
Witam. Jest pewna bardzo ważna kwestia, o którą chciałabym dopytać. Przed laty, będąc 8-10 letnią uczennicą szkoły podstawowej, doświadczyłam molestowania ze strony swojej wychowawczyni. Trwało to 3 lata. Od tych wydarzeń minęło 15 lat, ale przez cały ten czas nie miałam odwagi o tym rozmawiać. W tamtych czasach po zajęciach wychowania fizycznego wszyscy wracaliśmy do klasy, zarówno chłopcy, jak i dziewczynki i tam się przebieraliśmy. Wychowawczyni również była obecna w klasie, nie wychodziła. Wychowawczyni podchodziła do mnie i pomagała mi się przebierać, mimo że nigdy nie prosiłam o pomoc. Pamiętam jak któregoś razu koszulka od WF zaplątała mi się z podkoszulkiem, który miałam pod nią. Mówiłam, że sobie poradzę, ale ona kazała mi podejść do siebie do biurka i wtedy mnie rozebrała, wskutek czego stałam przed nią i resztą klasy półnago. Nie nosiłam wówczas biustonoszy, byłam dzieckiem. Często poprawiała mi spodnie spontanicznie w klasie, na korytarzu, wkładając ręce pod nie. Czułam jej dotyk wszędzie z tyłu, z przodu, ale gdy próbowałam odejść, krępowała mi ruchy, przytrzymując mnie i beształa, że musi mi poprawić spodnie, bo "wyglądam jak fleja". Za każdym razem jak poprawiała mi koszulkę lub ją zdejmowała, czułam jej dłonie, sunące po całej mojej klatce piersiowej. To były wprawdzie szybkie ruchy, ale pamiętam swój dyskomfort i zażenowanie doskonale. Bardzo często dotykała mojego ciała przez ubrania, gdy "pomagała mi" z nimi. Nigdy jednak nie doszło do niczego więcej, tj. nie włożyła mi rąk pod bieliznę. Nauczyciele niejednokrotnie widzieli, jak ona poprawia mi spodnie na boisku, nikt nie zareagował. Gdy powiedziałam o tych zdarzeniach mojej matce pięć lat po fakcie, powiedziała, że to normalne, że wychowawczyni pomaga dzieciom w ten sposób. Nigdy już więcej nie poruszałam z nią tego tematu. Nie zamierzam tego zgłaszać oficjalnie, częściowo z powodu braku wiary w powodzenie, ale przede wszystkim ze wstydu. Od marca tego roku uczęszczam na terapię. Zapisałam się na nią z innego powodu niż tamto doświadczenie, lecz wiem, że ten temat również będzie musiał zostać w końcu podjęty. Chodzę na terapię do kobiety, która jest psychologiem klinicznym oraz terapeutą należącym do Polskiego Towarzystwa Terapii Poznawczo-Behawioralnej (PTTPB). Wedle mojej wiedzy, psycholog zostaje zwolniony z tajemnicy zawodowej, jeżeli życie pacjenta lub innych osób jest zagrożone, albo gdy tak stanowią inne przepisy. Z tego, co się orientuję, chodzi tu o ustawę o przeciwdziałaniu przemocy domowej oraz ustawę o przeciwdziałaniu narkomanii. Wiem także, iż art. 240 KK zobowiązuje do zawiadomienia organów ścigania o dokonaniu lub usiłowaniu popełnienia przestępstw opisanych w wyżej wymienionym artykule. Tu się nasuwa moje pytanie. Czy w tym przypadku, po takim wyznaniu, mój terapeuta byłby zobowiązany zawiadomić policję i tym samym, złamać tajemnicę zawodową? Nie wiem, czy opisane przeze mnie wyżej działania wypełniają znamiona przestępstwa z art. 200 KK, ale jeśli tak, to wedle przepisu z art. 240 KK, musiałaby o tym powiadomić policję.
Jak to wygląda z Państwa perspektywy? Nie ukrywam, że ta niepewność bardzo mocno mnie hamuje w przerobieniu tego tematu na terapii. Z góry dziękuję za odpowiedź, pozdrawiam.











