Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Witam. Chciałabym sobie pomóc ale nie wiem w którą stronę się kierować. Czy iść na terapię, czy do psychologa czy psychiatry

Witam. Chciałabym sobie pomóc ale nie wiem w którą stronę się kierować. Czy iść na terapię,.czy do psychologa czy psychiatry a niestac mnie na wszystko na raz. Jestem DDA/DDD. Do tego związki z osobami uzależnionymi, rozwód po 16 latach. Boje się ludzi, mam wręcz fobie, boję się wszystkiego, strach mnie paraliżuje i blokuje. Wyjście do miejsca gdzie jest dużo osób czasem powoduje nawet jakieś ataki chyba paniki bo ciężko mi się oddycha, zaczynam płakać albo mi niedobrze i muszę opuscic to miejsce wtedy. Mam depresję. Zaczęłam chodzić na mitingi dda i dopiero wiele rzeczy do mnie dociera. Nie wiem jednak czy dam radę pomóc sobie sama. Strach powoduje że boję się iść nawet na wizytę do lekarza czy psychologa. Kiedyś brałam Cital. Odstawiłam sama po 2latach, wydawało mi się że sobie już poradziłam. Ale dalsze wydarzenia w moim życiu mam wrażenie pogorszyły mój stan.
Katarzyna Banaszak-Biernacka

Katarzyna Banaszak-Biernacka

Terapia poznawczo-behawioralna jest rekomendowana dla osób mierzących się z atakami paniki. Super, że zaczęła Pani chodzić na mityngi i znalazła Pani grupę wsparcia. Nie zapominajmy, że depresja to choroba i należy ją leczyć, tak jak inne choroby, z którymi ludzie się zmagają. Jeśli ma Pani trudności finansowe, warto zapisać się do pobliskiej Poradni Zdrowia Psychicznego, gdzie może Pani otrzymać pomoc w ramach usług nfz - zarówno od psychiatry, jak i od psychologa/psychoterapeuty.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Usunięty Specjalista_tka

Usunięty Specjalista_tka

Dobrze czytać, że chce Pani o siebie zadbać. Warto pamiętać, że niekoniecznie trzeba wszystkie zmiany wprowadzać jednocześnie. Znalazła Pani dla siebie grupę wsparcia - to już ważny krok. Kolejnym może być zgłoszenie się na spotkania do psychologa/psychoterapeuty, żeby zająć się lękami i atakami paniki, a w razie konieczności - w kolejnym kroku skierować się do lekarza psychiatry. Ze swojej strony mogę zaproponować ustalenie takiej opłaty za spotkania, która będzie dla Pani dostępna do opłacenia. Pierwsza konsultacja (30 min) u mnie jest bezpłatna. Zapraszam

Usunięty Specjalista_tka

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry Pani Katarzyno 

W Pani sytuacji, gdy paraliżujący lęk i ataki paniki utrudniają codzienne funkcjonowanie, a budżet jest ograniczony, najlepszym pierwszym krokiem będzie wizyta u psychiatry, który może przepisać leki wyciszające te silne objawy z ciała i ułatwiające w ogóle wyjście z domu. Po farmakologicznym złagodzeniu lęku kluczowe będzie podjęcie psychoterapii np. w nurcie psychodynamicznym lub CBT, ukierunkowanej na syndrom DDA/DDD i przepracowanie traum, którą można realizować bezpłatnie w ramach Narodowego Funduszu Zdrowia w Poradniach Leczenia Uzależnień i Współuzależnienia. Kontynuowanie bezpłatnych mitingów DDA jest wspaniałym, dodatkowym wsparciem, jednak przy tak silnych stanach lękowych profesjonalna opieka medyczna i terapeutyczna jest niezbędna, by mogła Pani bezpiecznie odzyskać stabilność.

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

 

depresja

Darmowy test na depresję - Kwestionariusz Zdrowia Pacjenta (PHQ-9)

Zobacz podobne

Dlaczego, gdy zaczynam czuć się dobrze, to zawsze musi coś się wydarzyć, co to zepsuje?
Dlaczego, gdy zaczynam czuć się dobrze, to zawsze musi coś się wydarzyć, co to zepsuje?
Jak radzić sobie z paraliżującym lękiem przed śmiercią?
Bardzo boje sie śmierć. Może nie samego momentu umierania, ale tego że już nigdy mnie nie będzie, nie bedę miała funkcji życiowych, tak poprstu zniknę na zawsze. Przeraża mnie to a wręcz paraliżuje. Nie wiem co z tym zrobić. Najgorzej jest w nocy kiedy zaczynam myśleć. Nie mogę wtedy spać i pisze do kogoś tylko by zająć mysli. Przez okres kilku miesięcy nie miałam takich myśli, lecz od kilku dni sie to nasiliło. Mimo że jestem bardzo młoda to itak się tego panicznie boje. Wiem że nie da sie tego ominąć i każdy przez to przejdzie ale ten lęk jest silnejszy. Czasami jak zaczynam o tym myśleć to wiem że muszę zająć czymś głowę bo inaczej pojawiają się ataki paniki.
Adaptacja 5-letniego dziecka do przedszkola – lęk, płacz, objawy somatyczne rano a prawidłowe funkcjonowanie w grupie
Adaptacja 5-letniej córki do przedszkola Chciałbym prosić o opinię w sprawie adaptacji naszej córki do przedszkola. Córka ma obecnie 4 lata i 9 miesięcy (za ok. 3 miesiące kończy 5 lat). Jest dzieckiem wrażliwym emocjonalnie (stwierdzone to m. in. przez kadrę pedagogiczną w przedszkolu), ale jednocześnie rozwija się prawidłowo – dobrze funkcjonuje społecznie, bawi się z dziećmi (również bez naszej obecności), zostaje bez problemu z dziadkami, jest komunikatywna i samodzielna jak na swój wiek. Poprzednia próba (ok. 5–6 miesięcy temu) Podjęliśmy pierwszą próbę przedszkola: Początek był dobry (ok. 2 tygodnie bez większych problemów), potem pojawił się silny stres: płacz, napięcie, objawy somatyczne (odruchy wymiotne). Zdecydowaliśmy się przerwać, żeby nie pogłębiać trudności. Obecna sytuacja (nowe przedszkole) - Po kilku miesiącach wróciliśmy do tematu, tym razem w innym przedszkolu. Początek: Córka poszła chętnie, już pierwszego dnia chciała zostać długo (nawet do obiadu, ok. 4–5h), dobrze funkcjonowała w grupie: bawiła się, brała udział w zajęciach, jadła, nie chciała wychodzić do domu. Następne dni to tzw. „kryzys” Od ok. 3 dnia: rano pojawił się płacz i niechęć do pójścia, mówi, że nie chce iść, pojawiły się znowu objawy somatyczne („zaraz zwymiotuję” – raczej napięcie niż realne wymioty). Na razie nie ma tego dużo (córka była 4 dni). Jednocześnie po zostawieniu w przedszkolu uspokaja się, funkcjonuje prawidłowo: bawi się, wykonuje zadania, angażuje się (np. chciała iść z dziećmi na plac zabaw), potrafi powiedzieć, że chce zostać krócej (np. nie chce zostawać do obiadu). Obecnie dostosowaliśmy długość pobytu - obecnie chodzi ok. 3 godziny dziennie, to wydaje się dla niej na tę chwilę optymalne. Po przedszkolu jest raczej spokojna, dobrze się bawi, czasem chce pobyć sama (wyprasza nas z pokoju), nie chce dużo opowiadać o przedszkolu, ale: mówi pojedyncze rzeczy (np. o innych dzieciach, sytuacjach), pokazuje prace, odtwarza sytuacje w zabawie. No i też czasami się otwiera i opowiada, ale sama a nie jak jest zapytana. Przy odbiorze wychodzi szybko, bez większych emocji i bez pożegnań (jakby „zamykała temat dnia”). Nasze obserwacje i wątpliwości: Z jednej strony widzimy, że funkcjonuje w przedszkolu, angażuje się, potrafi się uspokoić, nie ma ciągłego napięcia w ciągu dnia. Z drugiej strony martwi nas silny opór rano, powrót objawów somatycznych (jak pół roku temu), to, że nie chce dużo mówić o przedszkolu, potrzeba bycia samej po powrocie. Zastanawiamy się czy to normalny etap adaptacji, czy oznaka, że sytuacja może się pogłębić? Czy nie „tłumi” emocji? Czy powinniśmy kontynuować adaptację w obecnej formie i czy uda się ją przejść jakoś? Finalnie czy i kiedy rozważyć konsultację z psychologiem dziecięcym? Czy taki przebieg (dobry start → szybki kryzys z płaczem i objawami somatycznymi → dobre funkcjonowanie w przedszkolu) mieści się w normie adaptacji? Jak interpretować fakt, że rano jest duży opór, ale w przedszkolu radzi sobie dobrze i jakie sygnały powinny nas zaniepokoić i skłonić do konsultacji z psychologiem? Dziękujemy z góry za pomoc.
Mieszkam z osobą, która szydzi, przygląda się i robi zdjęcia, śmieje się z innych - jest mocno narcystyczna. Co się dzieje w głowie takiej osoby? Jak sobie z tym poradzić?
Jak rozumieć zachowanie osoby, która robi mi zdjęcia z ukrycia w trakcie pracy/zajęć. Mieszkamy z nią. Również, np. podczas oglądania filmu kilka razy przyłapałam ją na przyglądaniu się mi (patrzeniu na twarz, sylwetkę, jestem szczupłą osobą). Wiem, że źle mówi o mnie do innych (mówili mi), oczernia mnie i nastawia negatywnie, w towarzystwie też często narzuca swoje zdanie lub umniejsza mi lub innym. Ewidentnie nie pasuje jej, gdy żartuje z innymi i ona wtedy też ma problem, że oni czują się ze mną dobrze i też żartują. Bywa, że krytukuje często wszystkich domowników mówiąc o tym bardzo wzniośle, a gdy jestem w swoim pokoju to śmieje się z nimi (taka skrajność). Zwykle ma ciche dni, po czym słowotok, jak bardzo jej coś nie pasuje. Podsłuchuje, zostawia uchylone drzwi w pokoju. Naśladuje mnie (kupuje takie same rzeczy jakich ja używam, których wcześniej nie używała). Jest dla mnie zwykle niemiła, rozmowa kończy się jej szydzeniem ze mnie(mówienie, że ona kiedyś pracowała na wyższym stanowisku niż ja, że ona to takich rzeczy nie lubi (co ja lubię) i nie ma mi czego zazdrościć, a jednak wygląda to inaczej) Dawno temu zwierzyła mi się, że jest nieszczęśliwa, bo w życiu nic nie osiągnęła. Obsesyjnie dba o wygląd, chodzi na zabiegi, jest też ode mnie trochę starsza. Czasami pyta się o radę co też jest kolejną skrajnością. Jestem spokojną osobą. Staram się z nią nie rozmawiać przez te zachowania, rozmawiam tylko wtedy, kiedy muszę, gdy ona coś mówi, ale czuję od niej taki narcyzm, wywyższanie się, umniejszanie innym, co znacząco mnie odpycha. Dlaczego ona się tak zachowuje? Jak sobie radzić z jej zachowaniem?
Witam. Od dłuższego czasu mam problem, mianowicie czuję, że za bardzo martwię się o swoje zdrowie.
Witam. Od dłuższego czasu mam problem, mianowicie czuję, że za bardzo martwię się o swoje zdrowie. Ciągle czytam w internecie o objawach i jestem pewna, że choruję na jakąś chorobę. Najczęściej są to choroby groźne. Widzi to mój mąż i dzieci, uważają, że przesadzam, ale niestety nie umiem sobie z tym inaczej poradzić. Towarzyszy mi lęk przed wykonaniem badań, bo boję się diagnozy. W internecie szukam tak jakby pocieszenia, wytłumaczenia moich objawów z nadzieją, że jednak to nic takiego. No ale zazwyczaj objawy się albo nasilają, albo nadchodzą inne i tak w kółko. Jestem świadoma, że to hipochondria, ale nie biegam ciągle do lekarzy z powodu strachu. Nie wiem jakiej pomocy potrzebuję, dlatego tu piszę, bo jakiejś na pewno. Ten lęk i ciągłe martwienie się odbiera mi radość z życia, ciągle jestem poddenerwowana i z tyłu głowy mam coś takiego, że jestem chora na nieuleczalną chorobę. Niestety wpływa to negatywie na małżeństwo, dlatego szukam pomocy.
mania

Mania – przyczyny, objawy i leczenie

Mania to złożone zaburzenie psychiczne znacząco wpływające na życie chorego. Artykuł przybliża objawy, przyczyny i metody leczenia tego schorzenia, pomagając zrozumieć problem i skutecznie sobie z nim radzić.