
- Strona główna
- Forum
- związki i relacje
- Chłopak nie odzywa...
Chłopak nie odzywa się po rozmowie o zaufaniu i wierności - co robić?
Sywika28
Piotr Ziomber
Sytuacja, w której Pani znalazła, jest bez wątpienia trudna i obciążająca emocjonalnie. Brak kontaktu ze strony partnera, szczególnie po nieporozumieniu, często wywołuje lęk, poczucie winy oraz niepewność co do przyszłości relacji. Poniżej znajduje się szczegółowa analiza Pani sytuacji oraz sugestie dotyczące dalszych kroków.
Punkt pierwszy to zrozumienie mechanizmu nieporozumienia. W Państwa relacji doszło do klasycznego błędu w komunikacji, gdzie intencja nadawcy została całkowicie opacznie zinterpretowana przez odbiorcę kiedy Pani intencja to chęć podkreślenia wartości, które są dla Pani ważne (zaufanie i wierność), co jest naturalnym elementem budowania bliskości. Z kolei interpretacja partnera jest inna. On odebrał to jako zawoalowany atak lub oskarżenie wynikające z konkretnego zdarzenia (polubienie zdjęcia przez byłą partnerkę). Prawdopodobnie Pani chłopak poczuł się "złapany na gorącym uczynku" lub niesprawiedliwie oceniony, co uruchomiło u niego mechanizmy obronne. Fakt, że nie wiedziała Pani o polubieniu zdjęcia, paradoksalnie mógł pogorszyć sprawę w jego oczach gdyż mógł pomyśleć, że go Pani sprawdza lub że Pani słowa były "testem".
Sprawa kolejna to odpowiedź na pytanie dlaczego on milczy? Milczenie partnera, często nazywane w psychologii "cichymi dniami" lub stonewallingiem, może mieć kilka przyczyn. Składają się na nie przyczyna, charakterystyka, przeciążenie emocjonalne. Partner czuje się tak przytłoczony emocjami, że potrzebuje odcięcia się, aby "ochłonąć".
Unikanie konfrontacji, aby nie pogorszyć sytuacji lub nie poczuć się ponownie zranionym jest mechanizmem obronnym. Może to być także forma kary będącej świadomym stosowaniem milczenia jako narzędzia kontroli lub ukarania drugiej osoby za wywołany dyskomfort. W tej sytuacji najważniejszą zasadą w przypadku milczenia partnera jest zachowanie spokoju i unikanie eskalacji. Proszę dać mu przestrzeń. Partner może poczuć się osaczony, co przedłuży jego potrzebę izolacji. Dwa dni to czas, który dla osoby potrzebującej samotności może być krótki, choć dla osoby czekającej wydaje się wiecznością.
Jeśli czuje Pani, że musi coś zrobić, może wysłać jedną, krótką i nieoskarżającą wiadomość. Coś w stylu:
"Wyjaśniłam już, co miałam na myśli i jest mi przykro, że doszło do tego nieporozumienia. Szanuję Twoją potrzebę spokoju, więc dam Ci czas. Gdy będziesz gotowy do rozmowy, jestem tutaj."
Po takiej wiadomości przestań inicjować kontakt. Piłka jest teraz po jego stronie. Pani wtedy musi skupić się na sobie i wykorzystać ten czas na zadbanie o własny dobrostan. Ciągłe sprawdzanie telefonu tylko potęguje stres. Proszę pamiętać, że nie ma Pani wpływu na jego reakcje, ale masz wpływ na to, jak Pani radzisz sobie z tą sytuacją.
Kiedy emocje opadną i dojdzie do rozmowy, warto zwrócić uwagę na dwa aspekty. Pierwszy to sposób rozwiązywania konfliktów. Czy "obrażanie się" i milczenie to stały wzorzec u Pani partnera? W dojrzałej relacji dąży się do wyjaśnienia problemów, a nie do unikania kontaktu.
Druga sprawa dotyczy byłej partnerki. To, że on od razu połączył Pani słowa o wierności z zachowaniem swojej byłej, sugeruje, że ten temat może być dla niego w jakiś sposób drażliwy lub budzić w nim poczucie winy.
Podsumowując najprawdopodobniej Pani chłopak potrzebuje czasu, aby przetrawić swoje emocje i zrozumieć, że Pani intencje były czyste. Jeśli relacja jest oparta na solidnych fundamentach, to nieporozumienie powinno zostać wyjaśnione. Jeśli jednak milczenie będzie się przedłużać powyżej kilku dni, będzie to sygnał do poważnej rozmowy o tym, jak chcecie komunikować się w trudnych chwilach. Życzę szybkiego wyjaśnienia sprawy oraz zdrowia.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Katarzyna Świdzińska
Dzień dobry,
Zrobiła Pani wszystko co mogła - wyjaśniła Pani, była szczera i przeprosiła. Dobrze, że dała Pani chłopakowi chwilę na poukładanie emocji i przemyślenie Pani słów.
Proszę jednocześnie pamiętać, że zdrowa relacja opiera się na otwartej rozmowie, nawet kiedy temat tej rozmowy jest trudny. Nie dziwię się, że odczuwa Pani niepokój w związku z ciszą ze strony chłopaka. Jeśli po czasie dalej się nie odezwie, to może być sygnał, że problem jest głębszy i dotyczy sposobu radzenia sobie z konfliktami.
Proszę zadbać również o siebie. Niech Pani nie bierze całej winy na siebie, bo nie zrobiła Pani nic złego, mówiąc o zaufaniu i wierności.
Pozdrawiam,
Katarzyna Świdzińska, Psycholog
Marta Staszczyk
Dzień dobry,
To zrozumiałe, że, odczuwa Pani dużo trudnych emocji - brak kontaktu z bliską osobą może budzić wiele trudnych uczuć: od lęku, przez złość, nawet po rozpacz. Myślę, że warto zapytać siebie, co "dokładnie czuje i dlaczego" . Nie jest to łatwe zadanie, ale w sytuacji "zalania" emocjami warto na chwilę się zatrzymać i pomyśleć, co się z nami właśnie dzieje. Jeśli uda się Pani skontaktować z chłopakiem, być może warto z nim szczerze porozmawiać: wyjaśnić cała sytuację i sprawdzić, czy da się dojść do porozumienia.
Daria Składanowska
Dzień dobry,
rozumiem, jak bardzo brak kontaktu może Panią niepokoić. Skoro wyjaśniła Pani sytuację i przeprosiła, warto na ten moment dać mu trochę przestrzeni. Jednocześnie milczenie nie jest zdrowym sposobem radzenia sobie z konfliktem i warto o tym porozmawiać, gdy emocje opadną.
Jeśli takie sytuacje się powtarzają lub bardzo Panią obciążają, kontakt z psychologiem, terapeutą może pomóc uporządkować emocje, wzmocnić poczucie własnej wartości i spokojnie zdecydować, jakich zasad komunikacji Pani potrzebuje w relacji.
Pozdrawiam,
Składanowska Daria
Weronika Wardzińska
Dzień dobry,
Cisza z jego strony to nie jest dobra forma radzenia sobie z konfliktem. Skoro spokojnie Pani wszystko wyjaśniła i przeprosiła, to na ten moment zrobiła Pani wystarczająco dużo. Teraz najlepiej dać mu trochę czasu i nie pisać kolejnych wiadomości, bo to może tylko zwiększać napięcie. Jeśli się odezwie warto porozmawiać nie tylko o tej sytuacji, ale też o tym, że znikanie na kilka dni rani i nie daje poczucia bezpieczeństwa. Jeśli się nie odezwie albo takie „obrażanie się” będzie się powtarzać, to jest to sygnał ostrzegawczy dla relacji, a nie Pani wina. Związek powinien opierać się na rozmowie, a nie na karaniu ciszą.
Pozdrawiam serdecznie,
Weronika Wardzińska

Zobacz podobne
Witam. Mam pewien problem związany z moim ciałem - dokładnie mówiąc z penisem. Nigdy nie byłem facetem z dużym członkiem, niestety natura trochę poskąpiła mi centymetrów (ok. 11 cm długości i ok. 10 obwód podczas wzwodu). Ostatnio żona wyskoczyła do mnie z hasłem "Że tak naprawdę nigdy nie odczuwała satysfakcji podczas sexu ze mną.... bo mam niedużego" Po prawie 30 latach usłyszałem coś takiego.... Zastanawiam się, dlaczego teraz? Dlaczego po tylu latach....
Nie wiem, czy zaczęła się rozglądać za czymś bardziej dorodnym, czy jest jakiś inny powód - próby rozmowy, dowiedzenia się coś więcej kończą się szybciej, niż zaczęły. Praktycznie tego typu stwierdzenie pozbawiło mnie poczucia męskości... jestem..... (tutaj można wstawić wiele niemiłych określeń). Zastanawiam się co mam zrobić dalej? Kochanka?? Rozwód?? Definitywne zakończenie "problemu"?? Niestety nie mam możliwości fizycznego (operacyjnego) wydłużenia i pogrubienia penisa - a chyba jest to rzecz, która przywróciłaby mi normalną samoocenę
Związek z osobą, która zmaga się z traumą z wcześniejszego związku. Poniżej opisuję wszystko w skrócie.
Trauma, którą przeżywa moja partnerka (a teraz już bardziej była), wydaje mi się bardzo osobista, dlatego nie będę wnikał w szczegóły. Mianowicie, około 4 lata temu jej były partner zmarł na jej oczach w domu, a ona nie mogła mu pomóc.
To wydarzenie bardzo odbiło się na jej psychice. Trafiła na terapię psychologiczną i zaczęła przyjmować leki, które miały pomóc jej złagodzić ten ból. Zaznaczam, że wtedy jeszcze jej nie znałem – poznaliśmy się dopiero 4–5 lat po tym wydarzeniu.
Widać było, że jej stan się poprawił: dużo pracowała, podróżowała po świecie, co zapewne pomagało jej zapomnieć o przeszłości. Poznałem ją w pracy, a po około 4–5 miesiącach znajomości, gdy wszystko między nami dobrze się układało, zaproponowała mi wspólny wyjazd na wakacje – na początku tylko jako przyjaciele. Zgodziłem się, bo jako mężczyzna liczyłem na coś więcej, zwłaszcza że dobrze spędzaliśmy razem czas.
Polecieliśmy do Afryki na prawie dwa tygodnie. Nic między nami się tam nie wydarzyło, ale bardzo się do siebie zbliżyliśmy.
Po wakacjach nadal traktowaliśmy się jak przyjaciele, jednak nasze spotkania stały się coraz częstsze i bardziej intensywne.
W końcu spaliśmy ze sobą. Ona nie była do końca pewna, czy tego chce, ale ostatecznie oboje na to przystaliśmy. Od tego momentu nasz związek nabrał innego charakteru. Regularnie rozmawialiśmy, spotykaliśmy się, spędzaliśmy czas na randkach – po prostu było nam razem dobrze. Przez około 4 miesiące nikt z nas nie wyznał swoich uczuć, ale pewnego dnia, pod wpływem emocji, powiedziałem jej, że ją kocham. Odpowiedziała, że bardzo by chciała powiedzieć to samo, ale nie jest w stanie.
Zrobiło mi się trochę przykro, ale zrozumiałem jej sytuację i postanowiłem to załagodzić, nie złościć się i zapomnieć.
Wydaje mi się jednak, że ją tym trochę przestraszyłem. Miesiąc później poprosiła mnie o rozmowę, w której stwierdziła, że lepiej będzie, jeśli się rozstaniemy w zgodzie. Powiedziała, że nie chce mnie zranić ani sprawiać, bym był sfrustrowany jej wahaniami nastrojów. Podkreśliła, że to nie jest moja wina, lecz jej mentalna blokada, która uniemożliwia jej wejście na wyższy poziom w związku. Rozstaliśmy się, dając sobie około tygodnia na refleksję. Dla mnie to było trudne do przeżycia, bo na takie rozmowy nigdy nie ma odpowiedniego momentu. Spadło to na mnie jak grom z jasnego nieba. Po tygodniu odnowiłem kontakt, bo nie mogłem dłużej wytrzymać. Ona również była w trudnym momencie, ponieważ straciła babcię. Chciałem ją wesprzeć, więc pojechałem do niej z kwiatami, by zawalczyć o naszą relację. Po dłuższej rozmowie udało nam się dać sobie jeszcze jedną szansę i ustalić, że wrócimy do rozmowy o naszej przyszłości za jakieś 3–4 miesiące. Oczywiście doszliśmy do wniosku, że oboje musimy się poprawić, jeśli chcemy, aby to wszystko się udało.
Ponownie byliśmy razem. Udało nam się wyjechać na kolejne wakacje, tym razem do Azji, już jako para, a nie przyjaciele.
Po powrocie wszystko wydawało się w normie – nadal się spotykaliśmy, czasami mieszkaliśmy razem przez kilka dni. Widziałem jednak, że ciąży na niej jakaś presja. Prawdopodobnie wynikała ona z moich oczekiwań, które okazały się zbyt trudne do spełnienia. Pewnego dnia, jak gdyby nigdy nic, dostałem wiadomość z pytaniem, czy możemy się spotkać i porozmawiać o nas. Zgodziłem się, ale zamiast spotkania zadzwoniłem, bo i tak wiedziałem, jaka będzie ostateczna decyzja. Wolałem zachować emocje dla siebie i dać nam przerwę na refleksję, by zastanowić się, czy jest sens dalej to ciągnąć. Po 3 dniach ciszy napisałem do niej list, w którym podziękowałem za wspólne chwile i przeprosiłem za rzeczy, które mogłem zrobić lepiej. Odpisała, że się tego nie spodziewała, ale bardzo ciepło odebrała mój list. Napisała, że również docenia nasze wspólne chwile. Stwierdziła jednak, że nie zgadza się z tym, że się obwiniam, ponieważ to nie jest moja wina – jej psychika po prostu wygrała i nie jest w stanie wejść na wyższy poziom uczuć. Dodała, że nie wie, czy kiedykolwiek jej się to uda – czy to ze mną, czy z kimś innym. Wyjaśniła, że kilka razy w roku miewa takie wahania, szczególnie w okresie zbliżającym się do rocznicy traumy. Z szacunku do mnie powiedziała, że nie chce marnować mojego czasu ani sprawiać, bym był sfrustrowany, czekając na coś, co może nigdy się nie wydarzyć. Napisała jednak, że na razie nie odpowie na mój list, ponieważ jest w nim zbyt wiele informacji. Potrzebuje spokojnie to przemyśleć i odezwie się za kilka dni, aby spotkać się osobiście. Pytanie, które się nasuwa, to, czy jest możliwe, że osoba po takim przejściu już nigdy nie odzyska zdolności do głębokich uczuć, czy może rzeczywiście, tak jak powiedziała, nie jest gotowa zrobić tego kolejnego kroku? W końcu, po 10 miesiącach związku, powinna już chyba wiedzieć, czego chce. Dodam, że jest ode mnie starsza prawie o 7 lat, więc z pewnością lepiej zdaje sobie sprawę z tego, co jest dla nas najlepsze, a może ja coś przeoczyłem. Czy warto jeszcze walczyć i próbować kolejnego podejścia? A może na razie lepiej dać sobie czas na odpoczynek, aż może ona sama dojdzie do wniosku, że warto spróbować jeszcze raz? Nigdy wcześniej nie byłem w takiej sytuacji i chciałbym usłyszeć opinie innych. Dzięki

