
- Strona główna
- Forum
- związki i relacje
- Jestem w toksycznym...
Jestem w toksycznym (despota) związku, jak sobie radzić?
Arleta
Agnieszka Stetkiewicz-Lewandowicz
Dzień dobry,
z tego, co Pani pisze, związek jest dla Pani bardzo ważny i chce Pani poprawy funkcjonowania. Bardzo ważne, że jest Pani świadoma swoich odczuć. Myślę, że w tej sytuacji istotne jest, by zadbała Pani o siebie. Oczywiście wizyta męża u psychologa byłaby wskazana, ale myślę, że również dla Pani taka konsultacja byłaby pomocna, zwłaszcza że wspomina Pani o myślach samobójczych. Również jeśli w związku pojawia się przemoc, bardzo zachęcam do takiej konsultacji, jak również interwencji kryzysowej, prawnej itp.
Pozdrawiam
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Katarzyna Waszak
Dzień dobry!
Trudno namówić kogoś, aby skorzystał z terapii, jeśli nie chce. Warto, aby Pani skorzystała z pomocy, by ulżyć sobie w cierpieniu, nauczyć się stawiania granić w związku, jak Pani napisała, przemocowym. To, że szuka Pani wsparcia jest ważnym zasobem i wskazuje na pewną troskę o siebie i relację. Zachęcam do odkrywania swoich pozostałych zasobów, wartości. Czego tak naprawdę Pani pragnie? Jakie są Pani potrzeby? Czy myśli samobójcze dotyczą tego, że nie chce Pani w ogóle żyć, czy w taki sposób, jak teraz? Zachęcam do skorzystania z psychoterapii, aby w bezpiecznych warunkach mogła Pani opowiedzieć o swoich problemach, również o myślach samobójczych. Powodzenia
Dorota Kuffel
Dzień dobry, na to czy mąż skorzysta z terapii ma Pani ograniczony wpływ. Poza czytelnym komunikatem o tym, jak się Pani czuje, czego potrzebuje, co zakładam miało miejsce, przynajmniej w jakiś sposób, nie widzę żadnej innej możliwości oddziaływania na męża. Bardziej zatrzymuje mnie Pani sama. To, co zawsze możemy zrobić, to poszukać wsparcia dla siebie, np. w terapii, a także zadać sobie pytania, dlaczego jestem w takim związku, czy chcę w nim pozostać itd. Warto także zauważyć, że kiedy korzystamy z terapii, oddziałowujemy na cały system, w tym wypadku na Pani męża.
Życzę dużo dobrego
Dorota
Krzysztof Zaniewski
Szanowna Pani.
Pragnienie zmiany zachowania partnera, gdy w związku dzieje się źle, jest częstym i normalnym procesem.
Na innych jednak, nie ma Pani wpływu. Przede wszystkim, aby móc można było komuś pomóc, trzeba, aby osoba ta widziała problem i chciała zmiany.
Polecam zatem, aby skonsultowała się Pani ze specjalistą, aby zadbać o siebie. Tutaj może Pani zdziałać najwięcej. Być może pozwoli to Pani wydobyć się z obciążającego Panią zagubienia i zrozumieć, jakie są Pani pragnienia i czego Pani potrzebuje.
Życzę odwagi.
Agnieszka Wojda
Na początku warto przeprowadzić rozmowę z mężem jak widzi podejście do tematu korzystając z terapii. Tylko on może zdecydować czy chce jakiejkolwiek zmiany dla siebie, dla Was. Pani warto by podjęła terapię dla samej siebie, zadbała o swoje potrzeby, oczekiwania i nadzieje na przyszłość. Warto nad tym popracować w podejściu Terapii Skoncentrowanej na Rozwiązaniu. Terapeuta wtedy sięgnie po Pani zasoby, by uświadomić jak jest Pani silna i co jeszcze można dla siebie zrobić, by preferowana przyszłość była dla Pani korzystna.
Życzę dużo radości w sercu.
Agnieszka Wojda

Zobacz podobne
Dzień dobry,
jestem po ślubie 2 lata, mamy 8-miesięczne dziecko i odkąd się pojawiło, nie potrafimy się dogadać. Znamy się z mężem 9 lat, mieszkaliśmy razem 3 lata. Od poniedziałku do piątku było super, a na weekend wracaliśmy do domów rodzinnych i pojawiały się problemy. W rodzinie męża od dawna były kłótnie o wszystko i on przestał szanować swoich rodziców (dochodziło do wyzwisk i plucia). Ja nie mogłam tego zaakceptować. Zawsze mu mówiłam, że tak nie wolno i do mieszkania wracaliśmy pokłóceni.
Dodam, że mąż miał bujne życie młodzieńcze i nie stronił od używek. Mimo tych komplikacji zdecydowaliśmy się na ślub. Zamieszkaliśmy z jego rodzicami na czas budowy domu (mąż ma gospodarstwo). Było idealnie, ale nie na długo.
Ja wcześniej miałam operację i mogłam nie mieć dzieci (mąż o tym wiedział), zaczął się tym zadręczać (może to była wymówka) i znowu pojawił się alkohol. Zaszłam w ciążę.
Byliśmy przeszczęśliwi. Ja poprzez ciągle kłótnie męża z rodzicami nie cieszyłam się nią, byłam bliska depresji, do 8 miesiąca ciąży dojeżdżałam 100 km do pracy, bo nie chciałam mieszkać w domu. Urodził się piękny, zdrowy chłopiec.
Oczko w głowie męża. Po powrocie do domu, męża przeważnie nie było, zawsze miał coś do zrobienia, więc byłam sama z dzieckiem. Wszystko na mojej głowie. Mąż zajął się budową, ja z małym dzieckiem dowoziłam mu potrzebne rzeczy, w międzyczasie obowiązki domowe. Zamiast w weekendy cieszyć się ze mną synkiem, mąż szukał towarzystwa do alkoholu lub pił drinki sam, mówił, że mu się należy po ciężkim tygodniu.
Więc piątek lub sobota alkohol a na drugi dzień kac.
Przez 8 miesięcy nie pojechałam nigdy sama do sklepu, tylko z niemowlakiem na rękach (nieodkładane dziecko).
Mąż twierdził i tak, że nic nie robię. Żeby iść spokojnie się wykąpać, musiałam prosić, żeby został z dzieckiem.
Nie mam już siły. Nie wiem, co robić. Mąż powiela zachowanie swojego ojca, tylko że on jest pracowity w przeciwieństwie do ojca.
Jakiś czas temu mój facet mnie zdradził z prostytutką, niby nic nie było między nimi, potem się okazało, że się całowali, potem po czasie znalazłam prezerwatywę u niego w bluzie (my nie używamy) - minęło od tego czasu z 2 miesiące, a z 1 tydzień temu znalazłam tą prezerwatywę. Piszę, bo mam wrażenie, że nie chcę tego związku, ale też kocham go, kiedyś myślałam, że to będzie ten jedyny, teraz tak nie myślę , nadal mu nie ufam , bardzo często myślę o rozstaniu.
Ludzie próbują na mnie wpływać, narzucać swoje zdania/ pomysły, ale... w "dobrych" intencjach, traktują mnie jak dziecko. Mam 30 lat, pracuję jako księgowa, nie mam partnera ani dzieci. Moja przełożona i bliższa koleżanka z pracy to kobiety w ok. 45 lat, zamężne, z dziećmi i... mam wrażenie, że traktują mnie trochę jak swoją córkę. Ciągle słyszę, że coś powinnam i to w takich niby dobrych intencjach. "Powinnaś pracować w IT" (chcę rzucić księgowość, zostać pisarką), "Powinnaś jeździć i zwiedzać świat, polecieć do Włoch itd" (boję się samolotów i podróże bardzo mnie męczą, poza tym nie mam z kim), "Powinnaś pójść na kolację służbową. Czemu nie? Darmowe jedzenie" (Nie lubię picia, po pracy to mój czas wolny, który chcę wykorzystywać dla siebie, nikt mi za to nie zapłaci), "Powinnaś pójść na imprezę z jakimś kawalerem" (nie mam kawalera, nie mam nawet zbyt wielu znajomych), "Powinnaś wypróbować dietę XXX" (po raz pierwszy w całym moim życiu naprawdę dobrze czuję się w moim ciele, schudłam, ale na zasadzie zmiany podejścia do odżywiania).
I to tak się ciągnie. Wiem, że obie mają dobre intencje, w jakich sposób chcą "dobrze", ale naprawdę wiele osób w moim życiu oczekiwało widzieć mnie jako osobę, którą nie jestem.
Męczy mnie to i nie wiem, jak odpowiadać już na takie komentarze, bo próby powiedzenia, że np. nie lubię podróży, kończyły się tekstem "jesteś młoda, powinnaś korzystać, jak raz pojedziesz, to zobaczysz". No i takie komentarze obniżają moją samoocenę, bo kilku takich zastanawiam się, czy może jednak coś ze mną jest nie tak?
Mam 47 lat byłem 2 razy zdradzony, teraz jestem w 3 związku. Mam taki okropny strach, że znowu będę zdradzony, bo dziewczyna zaczęła za każdym razem, jak wchodzę, gdzie ONA jest, wychodzić ze wszystkich stron na kom .rozmawiałem z Nią o tej sytuacji ONA mówi, że przesadzam. Teraz pytam się Jej po 10 razy dziennie, czy mnie zdradzi, już nie wiem, czy zemną coś nie tak? Miałem trudne dzieciństwo, niską samoocenę, nie wiem, co robić

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?
Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.
