
- Strona główna
- Forum
- związki i relacje
- Partner nie chce...
Partner nie chce być ze mną w związku, ale zachowuje się tak, że nie potrafi odpuścić.
Katarzyna Rosenbajger
Witam,
Widzę, że jest pani ciężko po rozstaniu z chłopakiem. Z pani listu wynika, że jego zachowanie jest nie do końca zrozumiałe, ponieważ mówi jedno a jego zachowanie tego nie potwierdza. Proponowałabym szczerą rozmowę z byłym chłopakiem i jeżeli jego stanowisko w sprawie państwa rozstania będzie takie samo, to proszę nie naciskać tylko zaakceptować jego decyzje.
K Rosenbajger
Psycholog

Zobacz podobne
Mam 47 lat jestem w związku małżeńskim od 23 lat, jestem zazdrosny o żonę od 3 lat. Wszystko zaczęło się od odkrycia, że żona nawiązała znajomość z 60-letnim mężczyzną, z którym kontaktowała się telefonicznie - rozmawiali 2-3 razy w tygodniu po 40 min przez telefon. Powiedziała, że to normalna znajomość platoniczna. Ze względu na specyficzną pracę żony, która dużo podróżuje i ma dużo kontaktów z ludźmi, zaczęło się kontrolowanie i podejrzliwość we wszystkie działania żony. Sprawdzanie telefonu, mediów społecznościowych wpadłem w obsesje. Niestety co kilka miesięcy odkrywałem jakieś inne rzeczy, które sugerowały kolejne kontakty z mężczyznami.
Żona wszystkiemu zaprzeczała. Ostatnio odkryłem, że kupiła prezent na urodziny krem do brody - (a ja nie mam brody) dla kolejnego mężczyzny oraz miała w notatniku informację ,,o wizycie MARKA u profesora" zapaliła mi sie lampka, dlaczego ma wpisane imię i tak dba o inną osobę. Teraz też cały czas pilnuje telefonu, wychodzi i dzwoni do niego. Dalej wszystkiemu zaprzecza - i uważa, że jestem chorobliwie zazdrosny, że to normalna znajomość. Już jestem u skraju załamania nerwowego- przez te 3 lata schudłem 20 kg. Jak można mi pomóc.
Oto poprawiony tekst pod względem ortograficznym:
Cześć, Mam następujący problem, z którym nie mogę sobie poradzić od wielu lat. Jestem z kobietą - żoną w sumie prawie 20 lat, w tym 13 lat po ślubie. Po jakimś czasie od momentu, jak się związaliśmy, przyznała się do swojej przeszłości. W wieku 15 lat miała pierwszego chłopaka, z którym współżyła. Powiedziała mi to na początku naszego związku. Miałem trudności, ale ten fakt zaakceptowałem. Przedstawiła to wtedy jako epizod, który był dla niej przykry, nie chce do tego wracać. Mówi, że miała problem z asertywnością, podobno robiła to mimo tego, że tego nie chciała. Po kilku latach - już małżeństwa - podczas jakiejś rozmowy wydało się, że ten chłopak nie był jedynym. Był ktoś jeszcze, o czym mi nie powiedziała, ukryła to przede mną na początku naszego związku. Ponownie to "przetrawiliłem" i "zaakceptowałem". Jestem z nią tyle lat, mogę powiedzieć, że jesteśmy szczęśliwym małżeństwem, mamy dzieci, dużo razem osiągnęliśmy, mamy spory majątek, nieruchomości, biznesy, dobre stanowiska w pracy. Ostatnio na jaw wyszły kolejne fakty. To nie był zwykły seks, to był również seks oralny - nazwijmy to jednostronny, z jej "aktywnym" udziałem. Dowiedziałem się o tym teraz, po prawie 20-stu latach małżeństwa. Czuję się oszukany, zawiodła moje zaufanie, nie była wobec mnie szczera. Ponadto - przypadkiem - trafiłem na profil na socjalach jej byłego. Każdy jego post był przez nią polajkowany. Dla mnie to taki symbol, mały gest, że ona "nie ma mu za złe" tego, co się wydarzyło, tego, że ma to wpływ na całe nasze życie, na cały nasz związek. Przez cały ten czas - choć nie dawałem sobie po tego poznać - o tym pamiętam, rozmyślam. Nie codziennie, nie co tydzień. Raz na jakiś czas. Przypomina mi się to wszystko. Cierpię, rozdrapuję, babram się w tym. Ona twierdzi, że to nie ma znaczenia, że to nie wyglądało jak seks zakochanych. Ona to robiła, bo on nalegał. Ale czy mogę jej wierzyć? Jak jej zaufać? Jak przestać myśleć? Jak przestać się w tym babrać i rozdrapywać przeszłości. Ciężko mi zaakceptować nową rzeczywistość. Mimo tego, że mnie to rani, to czuję, że ją kocham. Chcę być blisko niej. Ona jest bardzo dobrym człowiekiem, czuła, troskliwa, wspaniała matka dla naszych dzieci. Ale jej przeszłość mnie wykańcza. Opowiada, jak to jej znajomi otwarcie rozmawiają - w obecności swoich aktualnych partnerów - o swoich byłych i o tym, co robili. Dla niej to było takie normalne. Dla mnie nie. Dziękuję za pomoc. Pozdrowienia.
Witam, mam 22 lata. W wieku 11 lat byłam wykorzystywana seksualnie przez kuzyna. Działo się to kilkakrotnie na jednym wyjeździe. W tamtym czasie nie wiedziałam dokładnie, co się wydarzyło, jak to się nazywa. Miałam tylko poczucie, że stało, działo się coś złego. Pamiętam, że cały wyjazd zasadniczo źle znosiłam, miałam bóle brzucha, płakałam, ale nie potrafiłam powiedzieć z jakiego powodu. Wyjazd się skończył, ja wróciłam do domu. Wróciłam do codzienności. Zapomniałam o wydarzeniach z tamtego czasu. W wieku 16 lat zaczęłam mieć przebłyski wspomnień, zaczęły przypominać się tamte wydarzenia, wtedy też zaczęłam mieć większą świadomość tego wszystkiego... tego co, tak naprawdę się stało. Nie umiałam sobie z tym poradzić, zaczęłam doświadczać przebłysków wspomnień, w nocy nie mogłam spać, miałam problemy z koncentracją w szkole, nie mogłam jeść... Czułam się coraz gorzej..
Któregoś dnia nie wytrzymałam i poszłam do pedagoga w szkole i wszystko powiedziałam... . Oczywiście zaczęła się cała związana z tym procedura, sprawa trafiła na policje, a ja do terapeutki.
Moja terapeutka, określiła, że cierpię na PTSD. Moja terapia trwała ponad rok. Była to terapia przedłużonej ekspozycji.
Terapia ta dała mi pomoc i ukojenie. Teraz mimo skończonej terapii, obecnie nie czuje się dobrze, mimo tego, że w tamtym czasie i okresie było dobrze....
Zastanawiam się, czy są to w dalszym ciągu skutki przeżytej traumy? Mimo tego, że kuzyn w żadnym stopniu mi nie zagraża ? Ogólnie na co dzień odczuwam ciągle napięcie?
Jestem tak jakby w ciągłym czuwaniu, ostrożności.
W każdym mężczyźnie, który przechodzi np. koło mnie, czuje zagrożenie albo myśl, że muszę uważać, muszę być ostrożna, bo może coś mi zrobić i mam scenariusze co może mi się stać.
Jak idę gdzieś sama, mój odruch to ciągłe odwracanie się i upewnianie czy nikt za mną nie idzie. Gdy zdarzy się tak, że jakiś mężczyzna idzie za mną dłuższy czas, od razu mam strach w głowie... Przyśpieszam kroku, chowam się gdzieś mimo tego, że nie ma złych zamiarów i po prostu przypadkowo przechodzi akurat tą samą drogą co ja. Mam też w sobie dużo poczucia winny za tamte wydarzenia, czuje się brudna, mam gorsze spojrzenie na siebie? Złość na to, że moje zachowania są za bardzo impulsywne. Mam też problem zaufać jakiemukolwiek mężczyźnie, chłopakowi. Nie lubię, unikam bliskości... Boję się, że moje problemy wpłyną na to, że nie będę umiała nigdy wejść w żaden związek .

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?
Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.
