Left ArrowWstecz

Ciągły obniżony nastrój i brak energii - jak sobie poradzić?

Treść wrażliwa
Dzień dobry, bardzo przepraszam za tak długą wypowiedź. Sprawa wygląda tak: Od już naprawdę długiego, nieokreślonego czasu czuję że nic mi się nie chce i że nie mam na nic siły. Trwa to co najmniej od roku, kiedy to przeleżałam większość wakacji w łóżku. Jak się gdzieś ruszałam, to do kuchni, salonu albo na taras. Jak byłam w 7-8 kl (teraz jestem w 2kl liceum) miałam bardzo niską samoocenę, ale sama sobie z tym poradziłam, nie do końca wiem jak. Czułam się jak gówno i szczerze siebie nienawidziłam, natomiast nie wiem czy miałam depresję. Czuję że w tym stanie, pseudo depresji, jestem przez większość mojego życia. Mając 10-13 lat często kłóciłam się z mamą, głównie o naukę i np. o moje spóźniania do domu, nie subordynacje itp. Reagowałam po kłótniach bardzo gwałtownie. Raz w wieku 11 lat pociąłam się żyletka. Po kłótniach miałam też myśli samobójcze. Jednakże było to tylko po kłótniach, które poprostu z czasem się uspokajały i potem nie wracalyśmy do tego. Zawsze miałam wszystko zapewnione, niczego mi nie brakowało. Jedynym minusem było to że nie rozmawiałyśmy o moich uczuciach, co zaczęło mi realnie przeszkadzać dopiero jakieś pół roku temu (mam 16 lat), kłótnia zakończyła się niepowodzeniem. Moja mama zawsze była takim typem rodzica, który ciebie atakował i oskarżał cię o nazywanie go najgorszą mamą, że było by ci lepiej może w innej rodzinie itp mimo że nigdy takie słowa nie padły z moich ust. Mam młodszego brata (ma teraz 11 lat). Podobno nie lubiłam go odkąd się urodził, zawsze mu zazdrościłam relacji z rodzicami, czułam, że go faworyzują. Mama do tej pory usypia go, codziennie parę razy mówią sobie, że się kochają, całują się w usta, przytulają. Nie przypominam sobie, żebym ja kiedykolwiek miała z nią taką relację jaką on ma z nią teraz. Nie potrafię powiedzieć, ani choćby przyznać sama przed sobą, że ją kocham. Nie lubię się przytulać, chociaż to pewnie dlatego, że nie przywykłam do tego. Możliwe, że mam coś na kształt mizofonii, ale jestem zupełnie niezrozumiana i zaczęłam sobie sama radzić na swój własny sposób. Nie mogę również aktualnie powiedzieć, że kocham samą siebie, nie wiem czy w ogóle mogę powiedzieć tak o kimkolwiek. Ale zmierzając do meritum - dalej jestem w stanie ciągłego obniżonego nastroju/depresji i nie wiem jak sobie z tym poradzić. Wygląda to tak, że mogę przeleżeć cały dzień w łóżku i choćby nawet patrzeć się w sufit, bo czasami serio nie mam na nic zupełnie siły. Mam ambitne plany, ale nie mam na nie energii. Czasami to wynika z lenistwa, ale naprawdę często nie mam nawet siły wstać z łóżka. Dawno nie zajmowałam się moimi hobby, a mam ich sporo. Rzadko spotykam się po szkole ze znajomymi. Od 6-7kl nie mam żadnej bliższej przyjaciółki. Chciałabym sobie jakoś sama poradzić z tym stanem przygnębienia i apatii, ale nie wiem jak zmusić się do czegokolwiek. (Jestem od roku pod kontrolą endokrynolog, które robiła mi przez ten cały czas szereg badań i w końcu stwierdziła, że to moje zmęczenie nie ma nic wspólnego z chorobami, bo nawet przy idealnych wynikach + nadczynności tarczycy czułam się tak samo)
User Forum

Anonimowo

1 miesiąc temu
Łukasz Dyłka

Łukasz Dyłka

Dzień dobry, dziękuję, że tak dokładnie to opisałaś. 

Z tego, co piszesz, nie brzmi to jak „lenistwo” ani zwykły brak motywacji. Jeżeli od co najmniej roku masz obniżony nastrój, bardzo mało energii, leżysz całymi dniami w łóżku, przestałaś zajmować się hobby, rzadziej spotykasz się ze znajomymi i masz poczucie, że trudno Ci normalnie funkcjonować, to warto potraktować to jako realny problem, z którym nie musisz radzić sobie sama.

 

To, że masz zapewnione podstawowe rzeczy w domu, nie oznacza, że „nie masz prawa” czuć się źle. Człowiek może mieć dach nad głową, jedzenie i szkołę, a jednocześnie czuć samotność, napięcie, brak bliskości, niezrozumienie albo przewlekłe przygnębienie. To, co opisujesz w relacji z mamą i bratem, może być dla Ciebie bardzo bolesne, nawet jeśli z zewnątrz ktoś powiedziałby, że „przecież nic złego się nie dzieje”.

 

Nie da się postawić diagnozy przez internet, ale przy takim nasileniu apatii i spadku energii dobrze byłoby skorzystać z pomocy psychologa lub psychoterapeuty dzieci i młodzieży, a jeśli pojawiają się myśli o samookaleczeniu albo samobójstwie, także z konsultacji psychiatrycznej. Do 18. roku życia pomoc psychologa, psychoterapeuty i psychiatry dzieci i młodzieży w ramach NFZ nie wymaga skierowania.

 

Na teraz nie zaczynałbym od próby „zmuszenia się do wszystkiego”. Przy takim stanie często lepiej działa bardzo mały plan: wstać z łóżka na 5 minut, umyć twarz, zjeść coś prostego, wyjść na krótki spacer, zrobić jedną małą rzecz związaną z dawnym hobby, ale bez wymagania od siebie pełnej energii i entuzjazmu. Chodzi nie o to, żeby od razu „wziąć się w garść”, tylko żeby powoli odbudowywać minimum działania.

 

Warto też powiedzieć o tym dorosłej osobie wprost, najlepiej konkretnie: „Od dłuższego czasu jest ze mną gorzej, leżę całymi dniami, nie mam siły, przestałam robić rzeczy, które kiedyś lubiłam i potrzebuję pomocy specjalisty”. Czasem rodzice lepiej reagują na konkretny opis objawów niż na samo zdanie „źle się czuję”.

 

Jeżeli wrócą myśli samobójcze albo poczujesz, że możesz zrobić sobie krzywdę, nie zostawaj wtedy sama. Powiedz natychmiast komuś dorosłemu, zadzwoń pod 112 albo skorzystaj z telefonu 116 111, który działa całą dobę i jest przeznaczony dla dzieci i młodzieży. Możesz też skontaktować się z Dziecięcym Telefonem Zaufania Rzecznika Praw Dziecka 800 12 12 12, również całodobowo.

 

To, że nie umiesz teraz powiedzieć, czy kochasz siebie, mamę albo kogokolwiek, nie znaczy, że jesteś złą osobą. Bardziej brzmi to tak, jakbyś była długo przeciążona emocjonalnie i trochę odcięta od uczuć. Z tym da się pracować, ale nie musisz robić tego sama.

Serdeczności
Łukasz Dyłka

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

To, co opisuje Pani jako wieloletni stan apatii i braku sił, sugeruje, że Pani organizm od dawna funkcjonuje w trybie przetrwania, co może być wynikiem dorastania w chłodnym emocjonalnie środowisku. Poczucie faworyzowania brata oraz brak rozmów o uczuciach z mamą sprawiły, że odcięcie się od emocji stało się Pani mechanizmem obronnym, który dziś objawia się jako całkowity brak energii i trudność w nawiązywaniu bliskości. To, co nazywa Pani „lenistwem”, to w rzeczywistości głębokie wyczerpanie psychiczne, którego nie wyleczą same ambitne plany ani dobre wyniki medyczne.

Jest Pani wystarczająca nawet wtedy, gdy brakuje Pani sił, by wstać z łóżka, a Pani stan zasługuje na profesjonalne wsparcie, ponieważ samodzielne dźwiganie tego ciężaru od lat jest ponad siły jednej osoby. Proszę być dla siebie łagodną i dać sobie prawo do szukania pomocy u specjalisty.

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

1 miesiąc temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry 

 

  Na podstawie opisu wygląda to na długotrwały stan obniżonego nastroju z objawami, które mogą odpowiadać zaburzeniu depresyjnemu lub uporczywemu obniżeniu nastroju u nastolatków, ale ostateczną diagnozę może postawić tylko specjalista po bezpośrednim badaniu. Proponuję konkretny, bezpieczny i wykonalny plan w trzech obszarach: ocena ryzyka i potrzeb (bezpieczeństwo), praktyczne samopomocowe kroki (krótkoterminowo) oraz ścieżki do leczenia (długoterminowo).

Jeśli masz myśli samobójcze teraz lub w najbliższym czasie planujesz skrzywdzić siebie, natychmiast skontaktuj się z numerem alarmowym, lokalnym pogotowiem lub z Centrum Wsparcia Kryzysowego; jeżeli w Polsce to zgłoś się do najbliższego szpitalnego oddziału ratunkowego lub zadzwoń pod lokalny numer alarmowy. Każde wystąpienie myśli samobójczych wymaga niezwłocznej oceny. Jeśli myśli pojawiają się rzadko i nie masz planu albo środków natychmiastowych, umów się na pilną wizytę u lekarza rodzinnego, psychiatry lub psychologa i warto wspomnieć o historii samookaleczeń i myślach samobójczych, bo to kluczowa informacja przy planowaniu pomocy. 

 Na tu i teraz wybierz 1 lub 2 proste aktywności na dzień (np. 10 minut spaceru, umycie zębów, zrobienie jednego zadania szkolnego) i zapisz je; celem jest aktywacja zachowania, nie od razu „motywacja”. Zwiększaj stopniowo , to metoda efektywna u nastolatków z apatią i anhedonią.

Plan dnia plus  rytuały snu.  Ustal stałą porę wstawania i kładzenia się spać, ogranicz ekran przed snem poprawa, rytmu dobowego często daje realny wzrost energii u nastolatków. Monitorowanie nastroju i aktywności czyli zapisuj krótko (2 zdania) co zrobiłaś i jak się czułaś gdyż pomaga śledzić postępy i dostrzec związki między działaniami a nastrojem. Aktywne wsparcie społecznie: spróbuj zaprosić jedną osobę (koleżankę, kogoś z klasy) na krótkie, niskoprofilowe spotkanie nawet 20–30 minut; wsparcie społecznie wzmacnia motywację i zmniejsza izolację.

Zadbaj o podstawy jak regularne jedzenie, nawodnienie, mała aktywność fizyczna (krótki spacer) gdyż to nie „tylko” higiena, ale elementy wpływające na energię i nastrój.

Psychoterapia: dla nastolatków z długotrwałym obniżeniem nastroju skuteczne są podejścia behawioralne takie jak Behavioral Activation (BA) oraz terapia poznawczo‑behawioralna (CBT); BA bywa prostsza do wprowadzenia i ma dowody na poprawę aktywności i nastroju u młodzieży. Konsultacja psychiatryczna są wymagane jeśli objawy są nasilone, utrudniają codzienne funkcjonowanie, lub jeśli terapia sama w sobie nie wystarcza, psychiatra może rozważyć farmakoterapię (wg wskazań) i/lub współpracę terapeutyczną; decyzję podejmuje się po ocenie korzyści i ryzyka. Zaangażowanie rodziny jeśli to możliwe, warto, żeby ktoś z rodziny wziął udział w części spotkań terapeutycznych lub przynajmniej został poinformowany o konieczności wsparcia (np. pomoc w utrzymaniu planu dnia). Terapia dla nastolatków często działa lepiej przy wsparciu rodzinnym. Umów wizytę i skontaktuj się z psychologiem/psychoterapeutą lub lekarzem rodzinnym w najbliższym tygodniu, powiedz, że masz uporczywe obniżenie nastroju od roku i historię myśli samobójczych oraz samookaleczeń gdyż to ułatwi priorytetyzację wizyty. Twoje trudności w okazywaniu uczuć i bliskości, oraz relacje z mamą mogą być ważnym elementem obrazu psychologicznego i tematem pracy terapeutycznej; terapia może pomóc w zrozumieniu tych wzorców i wypracowaniu nowych sposobów komunikacji. Fakt, że endokrynolog wykluczył przyczynę somatyczną jest ważny i ułatwia skupienie się na interwencjach psychologicznych i behawioralnych.

1 miesiąc temu
Joanna Cichosz

Joanna Cichosz

Dzień dobry,

To nie wygląda na zwykłe lenistwo, tylko na długotrwałe przeciążenie emocjonalne i obniżony nastrój, który realnie wpływa na Twoje funkcjonowanie. Widać, że od lat próbujesz radzić sobie sama z poczuciem odrzucenia, brakiem bliskości emocjonalnej i trudnymi emocjami, których właściwie nie miałaś gdzie bezpiecznie wyrażać. Nic dziwnego, że z czasem mogło pojawić się wyczerpanie, apatia i trudność z odczuwaniem radości czy motywacji. To, że zazdrościłaś bratu relacji z mamą, nie czyni Cię złą córką. Bardziej pokazuje, że sama potrzebowałaś bliskości, ciepła i poczucia bycia ważną. Często osoby, które nie miały przestrzeni na wyrażanie emocji, uczą się je tłumić i odcinać również od własnych potrzeb. Skoro przyczyny somatyczne zostały wykluczone przez lekarza endokrynologa, warto potraktować to poważnie i poszukać wsparcia psychicznego u psychologa lub psychoterapeuty. Nie dlatego, że sobie nie radzisz, ale dlatego, że od bardzo dawna próbujesz radzić sobie sama.

 

Wszystkiego dobrego

Joanna Cichosz

1 miesiąc temu
dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Ciężko zacząć od czegoś konkretnego. Chodzę na psychoterapię od roku, a za tydzień idę pierwszy raz do psychiatry.
Ciężko zacząć od czegoś konkretnego. Chodzę na psychoterapię od roku, a za tydzień idę pierwszy raz do psychiatry. Według psychoterapeutki walczę z zaburzeniami neurorozwojowymi. Prawdopodobnie jest to genetyczne. Moi rodzice nie widzieli problemu. Relacja z moim Tatą jest bardzo trudna. Obecnie nie mamy kontaktu, moi rodzice wzięli rozwód, jak miałam 19 lat, a on nie utrzymuje ze mną kontaktów. Obwiniał mnie w sumie za wszystko, co złe. Jak byłam w szpitalu i było podejrzenie nowotworu wątroby, to nie chciał mi oddać kawałka, całe szczęście wyszła potem mononukleoza. Okradł nas też, a po rozwodzie rodziców walczyłam z nim o alimenty. Moje relacje z Mamą też były dość ciężkie, bardzo często się kłóciłyśmy. Od roku nasza relacja się znacznie poprawiła. Myślę, że była to kwestia mojego mówienia o tym, co czuję, a z tym mam ogromny problem... przeszłam z nią 2 nowotwory kości i wczoraj się dowiedziałam, że prawdopodobnie znowu ma nawrót... oprócz mojej Babci, Mamy i męża oraz przyjaciół to w sumie nie mam nikogo. Dodatkowo od listopada zmieniłam pracę i trafiłam na totalny brak wdrożenia i brak pomocy od osoby, która powinna pomóc... w pracy jestem za wszystko obwiniana.
Samotność, depresja i trudności zdrowotne - jak sobie z tym radzić?
Jestem "mężczyzną", mam 31 lat i mikropenisa, depresję i kilka innych przewlekłych chorób. Nigdy nie miałem kobiety. Nigdy nie uprawiałem seksu. Całowałem się z dziewczyną jak miałem 14 lat. Mikropenis i inne problemy zdrowotne zniszczyły mi życie. Jestem uwięziony w ciele śmiecia. Depresja i fobie społeczne od dziecka doprowadziły do tego, że jestem samotny - mam na myśli kogokolwiek poza rodziną. Nie mam kolegów, przyjaciół, nie mam kobiety, nie mam nikogo. Żyję tylko dlatego, że nie chcę sprawić większej przykrości mamie i siostrze. Żyję żeby ich nie krzywdzić. Choć życiem chyba tego nie można nazwać. Wegetacja. Moim marzeniem zawsze był dom. Prawdziwy dom. Kobieta - żona, dzieci. Kochający się dom. Kobieta z którą się wspieramy, rozmawiamy o wszystkim, istniejemy dla siebie i ze sobą. Widzę to jak ludzie się nie szanują w związkach - zdradzają, kłócą się z byle powodu, biją. Widzę to jak ludzie się wzajemnie nie doceniają i boli, cholernie boli. Chciałbym mieć możliwość być lepszym od nich pod tym względem. Ale nie będę, nigdy. Moja samoocena i pewność siebie była niszczona od dziecka, nie tylko przeze mnie samego. Terapeuci i psychiatrzy? Bujda. Żaden terapeuta mi nie pomógł. Psychiatrzy przepisują kolejne leki i zwiększają dawki. Nic nie pomoże w takiej sytuacji. Żyjesz ale przechodzisz obok tego życia obok. Nie masz szansy przeżyć tego życia. Tylko widzisz jak inni się cieszą, mają rodziny. Często podczas jazdy autem drogą szybkiego ruchu gdy z naprzeciwka jedzie cieżarówka mam ochotę skręcić. Myślę o tym coraz mocniej. Kiedyś próbowałem z lekami ale to było głupie. Jadę, widzę ją z naprzeciwka ale z tyłu głowy odzywa się głos - rodzina Ci tego nie wybaczy - i nie skręcam. Ale granica jest bardzo cienka, ten głos słychać coraz ciszej. Nic nie oczekuję bo wiem, że nikt w tym przypadku nie może pomóc. Tak piszę bo może ktoś ma tak samo i będzie mu lżej jak zobaczy, że istnieją inne takie same śmiecie. Szanujcie się kochani, kochajcie się, szanujcie swoich partnerów, przyjaciół, bliskich... Nie każdy ma takie szczęście.
Jak uwolnić się od myśli?
Jak uwolnić się od myśli? Nie mogę funkcjonować. Wymyślam sobie chore scenariusze dotyczące mojego chłopaka. Nie mogę pracować ani na niczym się skupić.
Od paru dni mam straszną chwiejność emocjonalną, raz jest dobrze, a raz jestem zbyt bardzo przetłoczona,
Od paru dni mam straszną chwiejność emocjonalną, raz jest dobrze, a raz jestem zbyt bardzo przytłoczona, oraz od momentu jak raz pogotowie przyjechało po 21 do domu, żeby zmierzyć mi puls, bo dostali wezwanie to od tamtej pory mam straszne lęki i nie mogę normalnie zasypiać, bo co zamknę oczy, to się boję, że zaraz pogotowie albo policja zadzwoni do domofonu. Mam problemy z jedzeniem. Strasznie dużo piję, ale jem raz dziennie góra dwa razy. Nie wiem jak sobie z tym poradzić. Do szpitala psychiatrycznego nie mam potrzeby jechać, wyszłam z niego miesiąc temu. Do psychologa ani psychiatry nie chodzę ( nie jestem zapisana) a jak się zapiszę, to będę czekać miesiącami. Czy to może być z powodu, że leki na mnie nie działają z powodu małych dawek ? Biorę leki: Pralex, Lamilept ,Trittico W czerwcu byłam pierwszy raz w szpitalu psychiatrycznym. W czerwcu wylądowałam w szpitalu, wyszłam z niego 29 sierpnia. W domu byłam prawie 3 miesiące i znów wylądowałam w szpitalu psychiatrycznym na 3 tygodnie, wypisali mnie z niepełną poprawą ( uwzględnili to nawet w wypisie ), po 5 dniach od wypisu znów powróciłam do szpitala psychiatrycznego na 2 tygodnie ( leków mi nie zmienili w dzień, tylko na noc z Peraziny na trittico ). Wyszłam ze szpitala 28 grudnia. W szpitalu niezbyt chcieli mnie trzymać, ordynatorka oraz zastępczyni ordynatorki przez moje 2 tygodnie przez 2 razy w tygodniu (wtedy był obchód 2 razy w tygodniu), za każdym razem mówiła mi, że raczej pora żebym już wyszła, że nie chcą mnie trzymać. Nieważne było dla nich to, jak ja się czuję. 21 grudnia w szpitalu pocięłam sobie ręce aż do kałuży krwi , a na następny dzień był obchód gdzie ordynatorki również powiedziała mi , że chcą mnie wypisać do domu mimo, że wtedy miałam ogromne myśli samobójcze. Przetrzymali mnie parę dni, wtedy miałam tylko 1 raz rozmowę z psychologiem po pocięciu się. Przetrzymali mnie na świętach, żeby trochę rany się zagoiły a po świętach już się mnie pozbyli. Wyszłam ze szpitala mimo wszystko w lepszym stanie bez myśli samobójczych, które nie mam w ogóle do dziś, z czego się bardzo cieszę, bo chociaż nie męczy mnie to. Ale właśnie nie wiem jak sobie poradzić z chwiejnością emocjonalną, z lękami, zaburzeniem odżywiania ...
Jak zaakceptować siebie i poprawić efektywność przy depresji i PTSD?

Jak wyjść z kompletnej dezorganizacji - depresja, ptsd itp. Dokuczają mi ciągłe flashbacki z przeszłości. Obiektywnie nie mam ku nim podstaw. To są bardziej zarzuty wobec siebie niż faktyczne traumy. Trauma to mogła spotkać tych, co byli na wojnie, którym zginął ktoś bliski i inne przykre zdarzenia. A ja? Mam 34 lata i chyba po prostu nie rozumiem, że dorosłe życie to praca i problemy. Odkąd trafiłem 9 lat temu na rynek pracy, to zawsze miałem niskie wyniki i przełożeni nie byli ze mnie zadowoleni. W zasadzie ze wszystkich swoich prac, jakie dotychczas miałem, sprawdziłem się jedynie na recepcji, w biurze, w którym niewiele się działo. Odbierałem pocztę, roznosiłem, robiłem herbatę i kawę na spotkania. Odszedłem, żeby nie wyglądało to źle w cv i dziś żałuję, bo znowu osunął mi się grunt pod nogami i czuję, że ktoś jest ze mnie niezadowolony. Mój problem, blokujący moją efektywność polega na ciągłym zamyślaniu się. Odlatywaniu w swoje własne myśli. A to powinienem był zrobić inaczej, a tamto, owamto. Nie mogę zagoić przeszłości i pogodzić się z tym, że moje życie dotychczas było przeciętne, a ja popełniałem w nim błędy. Dopóki z tym nie skończę i nie zaakceptuje siebie takim, jakim jestem, nic dobrego mnie nie czeka. Co robić? Jak zaakceptować siebie?

toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.