Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Ciągły obniżony nastrój i brak energii - jak sobie poradzić?

Treść wrażliwa
Dzień dobry, bardzo przepraszam za tak długą wypowiedź. Sprawa wygląda tak: Od już naprawdę długiego, nieokreślonego czasu czuję że nic mi się nie chce i że nie mam na nic siły. Trwa to co najmniej od roku, kiedy to przeleżałam większość wakacji w łóżku. Jak się gdzieś ruszałam, to do kuchni, salonu albo na taras. Jak byłam w 7-8 kl (teraz jestem w 2kl liceum) miałam bardzo niską samoocenę, ale sama sobie z tym poradziłam, nie do końca wiem jak. Czułam się jak gówno i szczerze siebie nienawidziłam, natomiast nie wiem czy miałam depresję. Czuję że w tym stanie, pseudo depresji, jestem przez większość mojego życia. Mając 10-13 lat często kłóciłam się z mamą, głównie o naukę i np. o moje spóźniania do domu, nie subordynacje itp. Reagowałam po kłótniach bardzo gwałtownie. Raz w wieku 11 lat pociąłam się żyletka. Po kłótniach miałam też myśli samobójcze. Jednakże było to tylko po kłótniach, które poprostu z czasem się uspokajały i potem nie wracalyśmy do tego. Zawsze miałam wszystko zapewnione, niczego mi nie brakowało. Jedynym minusem było to że nie rozmawiałyśmy o moich uczuciach, co zaczęło mi realnie przeszkadzać dopiero jakieś pół roku temu (mam 16 lat), kłótnia zakończyła się niepowodzeniem. Moja mama zawsze była takim typem rodzica, który ciebie atakował i oskarżał cię o nazywanie go najgorszą mamą, że było by ci lepiej może w innej rodzinie itp mimo że nigdy takie słowa nie padły z moich ust. Mam młodszego brata (ma teraz 11 lat). Podobno nie lubiłam go odkąd się urodził, zawsze mu zazdrościłam relacji z rodzicami, czułam, że go faworyzują. Mama do tej pory usypia go, codziennie parę razy mówią sobie, że się kochają, całują się w usta, przytulają. Nie przypominam sobie, żebym ja kiedykolwiek miała z nią taką relację jaką on ma z nią teraz. Nie potrafię powiedzieć, ani choćby przyznać sama przed sobą, że ją kocham. Nie lubię się przytulać, chociaż to pewnie dlatego, że nie przywykłam do tego. Możliwe, że mam coś na kształt mizofonii, ale jestem zupełnie niezrozumiana i zaczęłam sobie sama radzić na swój własny sposób. Nie mogę również aktualnie powiedzieć, że kocham samą siebie, nie wiem czy w ogóle mogę powiedzieć tak o kimkolwiek. Ale zmierzając do meritum - dalej jestem w stanie ciągłego obniżonego nastroju/depresji i nie wiem jak sobie z tym poradzić. Wygląda to tak, że mogę przeleżeć cały dzień w łóżku i choćby nawet patrzeć się w sufit, bo czasami serio nie mam na nic zupełnie siły. Mam ambitne plany, ale nie mam na nie energii. Czasami to wynika z lenistwa, ale naprawdę często nie mam nawet siły wstać z łóżka. Dawno nie zajmowałam się moimi hobby, a mam ich sporo. Rzadko spotykam się po szkole ze znajomymi. Od 6-7kl nie mam żadnej bliższej przyjaciółki. Chciałabym sobie jakoś sama poradzić z tym stanem przygnębienia i apatii, ale nie wiem jak zmusić się do czegokolwiek. (Jestem od roku pod kontrolą endokrynolog, które robiła mi przez ten cały czas szereg badań i w końcu stwierdziła, że to moje zmęczenie nie ma nic wspólnego z chorobami, bo nawet przy idealnych wynikach + nadczynności tarczycy czułam się tak samo)
Łukasz Dyłka

Łukasz Dyłka

Dzień dobry, dziękuję, że tak dokładnie to opisałaś. 

Z tego, co piszesz, nie brzmi to jak „lenistwo” ani zwykły brak motywacji. Jeżeli od co najmniej roku masz obniżony nastrój, bardzo mało energii, leżysz całymi dniami w łóżku, przestałaś zajmować się hobby, rzadziej spotykasz się ze znajomymi i masz poczucie, że trudno Ci normalnie funkcjonować, to warto potraktować to jako realny problem, z którym nie musisz radzić sobie sama.

 

To, że masz zapewnione podstawowe rzeczy w domu, nie oznacza, że „nie masz prawa” czuć się źle. Człowiek może mieć dach nad głową, jedzenie i szkołę, a jednocześnie czuć samotność, napięcie, brak bliskości, niezrozumienie albo przewlekłe przygnębienie. To, co opisujesz w relacji z mamą i bratem, może być dla Ciebie bardzo bolesne, nawet jeśli z zewnątrz ktoś powiedziałby, że „przecież nic złego się nie dzieje”.

 

Nie da się postawić diagnozy przez internet, ale przy takim nasileniu apatii i spadku energii dobrze byłoby skorzystać z pomocy psychologa lub psychoterapeuty dzieci i młodzieży, a jeśli pojawiają się myśli o samookaleczeniu albo samobójstwie, także z konsultacji psychiatrycznej. Do 18. roku życia pomoc psychologa, psychoterapeuty i psychiatry dzieci i młodzieży w ramach NFZ nie wymaga skierowania.

 

Na teraz nie zaczynałbym od próby „zmuszenia się do wszystkiego”. Przy takim stanie często lepiej działa bardzo mały plan: wstać z łóżka na 5 minut, umyć twarz, zjeść coś prostego, wyjść na krótki spacer, zrobić jedną małą rzecz związaną z dawnym hobby, ale bez wymagania od siebie pełnej energii i entuzjazmu. Chodzi nie o to, żeby od razu „wziąć się w garść”, tylko żeby powoli odbudowywać minimum działania.

 

Warto też powiedzieć o tym dorosłej osobie wprost, najlepiej konkretnie: „Od dłuższego czasu jest ze mną gorzej, leżę całymi dniami, nie mam siły, przestałam robić rzeczy, które kiedyś lubiłam i potrzebuję pomocy specjalisty”. Czasem rodzice lepiej reagują na konkretny opis objawów niż na samo zdanie „źle się czuję”.

 

Jeżeli wrócą myśli samobójcze albo poczujesz, że możesz zrobić sobie krzywdę, nie zostawaj wtedy sama. Powiedz natychmiast komuś dorosłemu, zadzwoń pod 112 albo skorzystaj z telefonu 116 111, który działa całą dobę i jest przeznaczony dla dzieci i młodzieży. Możesz też skontaktować się z Dziecięcym Telefonem Zaufania Rzecznika Praw Dziecka 800 12 12 12, również całodobowo.

 

To, że nie umiesz teraz powiedzieć, czy kochasz siebie, mamę albo kogokolwiek, nie znaczy, że jesteś złą osobą. Bardziej brzmi to tak, jakbyś była długo przeciążona emocjonalnie i trochę odcięta od uczuć. Z tym da się pracować, ale nie musisz robić tego sama.

Serdeczności
Łukasz Dyłka

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

To, co opisuje Pani jako wieloletni stan apatii i braku sił, sugeruje, że Pani organizm od dawna funkcjonuje w trybie przetrwania, co może być wynikiem dorastania w chłodnym emocjonalnie środowisku. Poczucie faworyzowania brata oraz brak rozmów o uczuciach z mamą sprawiły, że odcięcie się od emocji stało się Pani mechanizmem obronnym, który dziś objawia się jako całkowity brak energii i trudność w nawiązywaniu bliskości. To, co nazywa Pani „lenistwem”, to w rzeczywistości głębokie wyczerpanie psychiczne, którego nie wyleczą same ambitne plany ani dobre wyniki medyczne.

Jest Pani wystarczająca nawet wtedy, gdy brakuje Pani sił, by wstać z łóżka, a Pani stan zasługuje na profesjonalne wsparcie, ponieważ samodzielne dźwiganie tego ciężaru od lat jest ponad siły jednej osoby. Proszę być dla siebie łagodną i dać sobie prawo do szukania pomocy u specjalisty.

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry 

 

  Na podstawie opisu wygląda to na długotrwały stan obniżonego nastroju z objawami, które mogą odpowiadać zaburzeniu depresyjnemu lub uporczywemu obniżeniu nastroju u nastolatków, ale ostateczną diagnozę może postawić tylko specjalista po bezpośrednim badaniu. Proponuję konkretny, bezpieczny i wykonalny plan w trzech obszarach: ocena ryzyka i potrzeb (bezpieczeństwo), praktyczne samopomocowe kroki (krótkoterminowo) oraz ścieżki do leczenia (długoterminowo).

Jeśli masz myśli samobójcze teraz lub w najbliższym czasie planujesz skrzywdzić siebie, natychmiast skontaktuj się z numerem alarmowym, lokalnym pogotowiem lub z Centrum Wsparcia Kryzysowego; jeżeli w Polsce to zgłoś się do najbliższego szpitalnego oddziału ratunkowego lub zadzwoń pod lokalny numer alarmowy. Każde wystąpienie myśli samobójczych wymaga niezwłocznej oceny. Jeśli myśli pojawiają się rzadko i nie masz planu albo środków natychmiastowych, umów się na pilną wizytę u lekarza rodzinnego, psychiatry lub psychologa i warto wspomnieć o historii samookaleczeń i myślach samobójczych, bo to kluczowa informacja przy planowaniu pomocy. 

 Na tu i teraz wybierz 1 lub 2 proste aktywności na dzień (np. 10 minut spaceru, umycie zębów, zrobienie jednego zadania szkolnego) i zapisz je; celem jest aktywacja zachowania, nie od razu „motywacja”. Zwiększaj stopniowo , to metoda efektywna u nastolatków z apatią i anhedonią.

Plan dnia plus  rytuały snu.  Ustal stałą porę wstawania i kładzenia się spać, ogranicz ekran przed snem poprawa, rytmu dobowego często daje realny wzrost energii u nastolatków. Monitorowanie nastroju i aktywności czyli zapisuj krótko (2 zdania) co zrobiłaś i jak się czułaś gdyż pomaga śledzić postępy i dostrzec związki między działaniami a nastrojem. Aktywne wsparcie społecznie: spróbuj zaprosić jedną osobę (koleżankę, kogoś z klasy) na krótkie, niskoprofilowe spotkanie nawet 20–30 minut; wsparcie społecznie wzmacnia motywację i zmniejsza izolację.

Zadbaj o podstawy jak regularne jedzenie, nawodnienie, mała aktywność fizyczna (krótki spacer) gdyż to nie „tylko” higiena, ale elementy wpływające na energię i nastrój.

Psychoterapia: dla nastolatków z długotrwałym obniżeniem nastroju skuteczne są podejścia behawioralne takie jak Behavioral Activation (BA) oraz terapia poznawczo‑behawioralna (CBT); BA bywa prostsza do wprowadzenia i ma dowody na poprawę aktywności i nastroju u młodzieży. Konsultacja psychiatryczna są wymagane jeśli objawy są nasilone, utrudniają codzienne funkcjonowanie, lub jeśli terapia sama w sobie nie wystarcza, psychiatra może rozważyć farmakoterapię (wg wskazań) i/lub współpracę terapeutyczną; decyzję podejmuje się po ocenie korzyści i ryzyka. Zaangażowanie rodziny jeśli to możliwe, warto, żeby ktoś z rodziny wziął udział w części spotkań terapeutycznych lub przynajmniej został poinformowany o konieczności wsparcia (np. pomoc w utrzymaniu planu dnia). Terapia dla nastolatków często działa lepiej przy wsparciu rodzinnym. Umów wizytę i skontaktuj się z psychologiem/psychoterapeutą lub lekarzem rodzinnym w najbliższym tygodniu, powiedz, że masz uporczywe obniżenie nastroju od roku i historię myśli samobójczych oraz samookaleczeń gdyż to ułatwi priorytetyzację wizyty. Twoje trudności w okazywaniu uczuć i bliskości, oraz relacje z mamą mogą być ważnym elementem obrazu psychologicznego i tematem pracy terapeutycznej; terapia może pomóc w zrozumieniu tych wzorców i wypracowaniu nowych sposobów komunikacji. Fakt, że endokrynolog wykluczył przyczynę somatyczną jest ważny i ułatwia skupienie się na interwencjach psychologicznych i behawioralnych.

Joanna Cichosz

Joanna Cichosz

Dzień dobry,

To nie wygląda na zwykłe lenistwo, tylko na długotrwałe przeciążenie emocjonalne i obniżony nastrój, który realnie wpływa na Twoje funkcjonowanie. Widać, że od lat próbujesz radzić sobie sama z poczuciem odrzucenia, brakiem bliskości emocjonalnej i trudnymi emocjami, których właściwie nie miałaś gdzie bezpiecznie wyrażać. Nic dziwnego, że z czasem mogło pojawić się wyczerpanie, apatia i trudność z odczuwaniem radości czy motywacji. To, że zazdrościłaś bratu relacji z mamą, nie czyni Cię złą córką. Bardziej pokazuje, że sama potrzebowałaś bliskości, ciepła i poczucia bycia ważną. Często osoby, które nie miały przestrzeni na wyrażanie emocji, uczą się je tłumić i odcinać również od własnych potrzeb. Skoro przyczyny somatyczne zostały wykluczone przez lekarza endokrynologa, warto potraktować to poważnie i poszukać wsparcia psychicznego u psychologa lub psychoterapeuty. Nie dlatego, że sobie nie radzisz, ale dlatego, że od bardzo dawna próbujesz radzić sobie sama.

 

Wszystkiego dobrego

Joanna Cichosz

Zobacz podobne

Niepewność emocjonalna po czasowym rozstaniu z chłopakiem - zrozumienie siebie
Nie rozumiem samej siebie? Tydzień temu rozstałam się na 3 miesiące ze swoim chłopakiem. Przed pożegnaniem się ze mną planował to jak będziemy po powrocie spędzać czas i powiedział do zobaczenia po wakacjach (Sam od siebie to wypowiadał) Rozstaliśmy się w zgodzie. Jednak w moim życiu przychodzą takie dni że bardzo tęsknię za swoim chłopakiem, a na kolejny dzień myślę sobię że mi dobrze samej i nie potrzebuję żadnych ludzi wokół siebie. Nie powinnam cierpieć na depresję, bo normalnie funkcjonuję pracuję, uczę się i mam hobby w postaci prowadzenia zdrowego trybu życia i regularnie uczęszczam na fitness.
Zaburzenia nastroju, brak chęci do najmniejszych zadań. Mieszkam w rodzinie zastępczej, próbowałam dokonać samobójstwa.
Jak poradzić sobie z zaburzeniami nastroju, z brakiem chęci do wykonywania najprostszych zadań. Po prostu brakiem chęci do życia. Mieszkam w rodzinie zastępczej, próbowałam już popełnić samobójstwo, ale nie udało mi się. Dołują mnie najmniejsze rzeczy i nie wiem jak sobie z tym radzić. Mam już wszystkiego dość. W ciągu dnia mogę się śmiać, a po chwili momentami zaczynam płakać i czasami nawet płacz jest bez powodu. Boję się iść i porozmawiać z psychologiem w mojej szkole, ponieważ boję się, że psycholog powie komuś o naszej rozmowie. Naprawdę nie wiem już co robić, a wiem, że jak będę dłużej to lekceważyła to w końcu mój stan się pogorszy.
Czuję się pozbawiona sensu i zdemotywowana - jak przerwać cykl emocjonalnego wypalenia?
W tym roku kończę 22 lata i mój problem jest trochę głupi, ale mimo to bardzo utrudnia mi życie. Chodzę na studia dzienne, jestem pasożytem i żyję na garnuszku rodziców. Zrobiłam sobie rok przerwy po maturze by tak bardzo bałam się podjąć złej decyzji i zmarnować sobie życia, że w końcu o ironio nic nie zrobiłam. Zawsze byłam bardzo ambitna i miałam wobec siebie ogromne wymagania. Ale jakoś od może roku wszystko straciło dla mnie znaczenie, nawet te rzeczy którymi się ekstremalnie stresowałam i nie mogłam się uspokoić miesiącami, teraz mogę być nazywana przez innym najgorszym śmieciem i bezwartościową osobą a mimo to nic nie czuję. Miałam od zawsze okresy gdzie sterowały mną bardzo silne emocje przez jakiś czas i zazwyczaj wiązało się to z konkretną relacją czy znajomością, ale zauważyłam że głębsze relacje, nawet przyjaźnie albo koleżankę, która nagle wydaje mi się idealna po kilku udanych rozmowach i w mojej głowie staje się święta, prowadzą zawsze do tego, że nie wytrzymuje psychicznie i mam niezłe huśtawki nastrojów i wybuchy. Próbowałam to jakoś zrozumieć na terapii, ale po zmarnowaniu na nią całego stypendium i nie potrafieniu znaleźć pracy nic mi ona nie dała. Więc z trybu wybuchowych emocji i adrenaliny wiążącej się z silnymi emocjami przechodzę w tryb izolacji, gdzie staram się nikogo do siebie nie dopuszczać z lęku, że będzie tak jak ostatnio. Pytanie kiedy znowu niespodziewanie mi się przełączy tryb na ten okropny... Eh problem polega ogólnie na tym, że albo mi się chce żyć i mogę zrobić wszystko pod wpływem adrenaliny i ogromnych emocji, jestem bardzo pobudzona i zmotywowana, pewna siebie albo wręcz przeciwnie teraz od kilku miesięcy tkwie w stanie by tylko jakoś przetrwać i odcinam się wręcz od faktu, że istnieje bo tak bardzo nienawidzę siebie i swojego życia ale już mi się nie chce nawet o tym myśleć i stresować. Wydaje mi się, że źródło problemu się nie zmieniło, ale co się zmieniło to forma w jakiej staram się funkcjonować i przetrwać. Chodzę do psychiatry regularnie od pół roku co kilka miesięcy i aktualnie biorę tylko fluoksetyne. Zauważyłam, że moje huśtawki nastrojów się prawie wyłączyły (chyba, że chodzi o zamyślanie się nad tym jak znajomi mogli zinterpretować najmniejsze slowo czy czynność jaką powiedziałam albo co ich najmniejszy gest symbolizuje pod ukryciem w stosunku do mnie). Za to czuję się jakbym wpadła w głęboką depresję. Nie mam motywacji ani siły ani energii na nic. Ledwo piszę ten post i jestem w szoku, że w ogóle udało mi się go napisać bo często czuję się tak bezsensu, że nie mam nawet siły komuś czegoś odpisać. Niby staram się jak mogę być na bieżąco ze studiami ale tak szczerze marzę o tym żeby je rzucić ale wiem, że jak je rzucę albo pójdę na jakiś inny kierunek to nic tym nie osiągnę bo wydaje mi się że nic mnie nie ucieszy w życiu ani nie zmotywuje. Ja chyba po prostu nie umiem się z niczego cieszyć. Tak jak wspominałam w tamtym trybie gdzie byłam emocjonalna myślałam o śmierci bardzo impulsywnie i emocjonalnie, albo kochałam życie i chciałam z niego jak najlepiej korzystać albo absolutnie chciałam zniknąć. Teraz za to wciąż myślę o śmierci ale zdecydowanie z ogromnym spokojem i tak jakbym się pogodziła już z tym, że i tak nigdy nic nie zrobię ze swoim życiem pożytecznego. Wiem, że tkwię w błędnym kole, ale starałam się jak mogłam zrobić cokolwiek żeby z niego wyjść odkąd pamiętam. Naprawdę od dziecka coś ze mną było nie tak, ale nieważne. Nie pamiętam nawet kiedy moje problemy się zaczęły bo już od przedszkola pamiętam jakie ogromne wyobcowanie bez powodu czułam. Nie wiem nawet dlaczego to piszę, może dlatego że jestem samotna albo po prostu muszę się wyżalić. Aktualnie też nie chce mi się płakać, a jeszcze jakieś pół roku temu płakałam codziennie i to bardzo dużo, lub kilka razy dziennie. No a teraz czuję się taka trochę przygaszona i nie płaczę prawie w ogóle, możliwe że to działanie leków ale tak naprawdę mam trochę wątpliwości czy one faktycznie na mnie jakoś działają, bo zawsze byłam taka w tym "cyklu" izolacji, że to tak nazwę. Więc albo się izoluję i nie czuję nic i niby jest ok, ale nic nie chce mi się robić ze sobą i nawet szukać pracy mimo że wiem że jestem w wieku gdzie powinnam natychmiastowo się ogarnąć i dbać o swoją przyszłość, ale nie. Mam 22 lata na karku, 50 zł na koncie, 0 marzeń, 0 chęci do czegokolwiek, jestem pasożytem, żyję z rodzicami, nie mam pracy i nawet nie umiem znaleźć praktyk, a może po prostu nie chce mi się ani pracować ani studiować, ani istnieć ani w ogóle nic, to trochę zabawne, ale czy można być aż tak leniwym człowiekiem jak ja? Kompletnie nic mnie nie interesuje, totalnie nic. Ale szczerze przynajmniej czuję przy tym wszystkim spokój i wolę to o wiele bardziej niż te wybuchy różnych randomowych emocji i wieczną niepewność, co będzie następne. Może o to chodzi, że ułożyłam sobie bezpieczną wizję przyszłości jako osoba która przegrała w życiu własnym lenistwem, brakiem zaangażowania i dyscypliny i dzięki temu czuję się spokojna, że już nie muszę się obawiać, że taka zostanę, gdy będę się starać, bo wystarczy się nie starać i wszystko jest łatwiejsze. Często myślę nad tym, czy śmierć tak naprawdę nie jest najłatwiejszą i najbardziej spokojną i przyjemną drogą na przyszłość, bo tak szczerze, no świat jest jaki jest i myślę, że to wręcz realistyczne, że nie chce żyć. Życie jest trudne, za ciężkie i zbyt wymagające dla mnie. Ludzie są potworami, wszystko jest nudne i nic mnie nie interesuje. Więc logicznie skoro nie widzę żadnych wartości w życiu, to dlaczego nie wybrać śmierci gdzie nie będę musiała się męczyć nawet z samą egzystencją, która mnie męczy bez powodu. Absolutnie nie planuję samobójstwa ani nic związanego z tym. Mam to gdzieś, nic mnie nie obchodzi, to czy umre też nie. Po prostu jestem i mnie nie ma i nawet już nie interesuje mnie co się ze mną stanie. Nie interesuje mnie już mój los ani moja przyszłość, mimo ze tak niedawno dostawałam ataków paniki na samą myśl jak niszczę sobie swoje życie i dlatego że nic nie robie itd. Czym może być mój problem? Byłabym bardzo wdzięczna za jakąś ciekawą analizę moich problemów i ogólnie nie wiem czego chce sama. Lubię po prostu czytać co ktoś o mnie myśli i jak postrzega moją egzystencję. Dziękuję za poświęcony czas i za odpowiedzi, jeśli będą! Jestem naprawdę w szoku, że chciało mi się w ogóle coś zrobić (napisać taki długi wpis)
Kręci mi się w głowie, czuję brak sensu i radości, jestem przytłoczona. Nie wiem co się dzieje.
Od w sumie pół roku borykam się z złym samopoczuciem ,tydzień temu zaczęło mi się kręcić w głowie w każdy dzień i przeszło to w pewnym sensie też na nogi i lekko na plecy, od niedzieli czuje się coraz gorzej, boję się się wychodzić z domu gdziekolwiek, wszystko wydaje się być nudne i bezsensu, takie trochę przytłaczające, nic mnie nie cieszy jak dawniej zakupy, oglądanie ulubionych seriali ani podróżowanie, co zawsze było moim marzeniem, czuję się przytłoczona smutna, czasami bez powodu zbiera mi się na płacz, nachodzą mnie różne nieprzyjemne myśli - ogólnie cały rok był dla mnie dość nieprzyjemny sam w sobie, miał dużo stresu dla mnie i różnych nieprzyjemności, nigdy nie miałam problemów z takim samopoczuciem jak teraz i nie wiem, jak sobie z nim poradzić.
Częste wahania nastroju i brak motywacji - czy to depresja?
Zastanawiam sie czy jest to jakis rodzaj depresji czy innego rodzaju zaburzec a byc moze kwestia natury. Otoz mam bardzo czeste hustawki nastroju, czesto obnizone samopoczucie, po pracy najchetniej sie klade i nie robie wlasciwie z soba nic, czasem czegos probuje, szybko sie zniechecam trace motywacje. Mam bardzo slomiany zapal. Jedyne rzeczy w czyciu ktore mnie na prawde ciesza i mam wielka ochote na to - to podrozowanie, nawet solo oraz seks. Poza tym na prawde czasem mam ochote moze na jakis film, moze posłucham muzyki- zdarza sie ale mam wrazenie ogolnie ze nie moge odnalezc siebie…czuje ze utknalem albo sie cofam. Nie lubie wydawac pieniedzy na jakies rozrywki typu kin, lody itd. Oszczedzam mocno chyba, ze chodzi o wakacje - jedyna rzecz na ktora nie szkoda mi pieniedzy.
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.