Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Trauma z dzieciństwa powoduje u mnie ciągłe obawy, poczucie zagrożenia, odrzucenia w związku. Psychoterapia pomogła mi jedynie na jakąś chwilę. Jak sobie pomóc?

Dzień dobry. Od dziecka byłam kontrolowana przez matkę, nie było żadnych uczuć w domu. Byłam porównywana, krytykowana, sprawdzana. Teraz jako dorosła kobieta mam problemy w związku. Nie ufam, wszędzie widzę zagrożenie, w każdym słowie, czynie partnera doszukuję się złych rzeczy. Ciągle boję się, że nie jestem wystarczająca, każdy człowiek w jego towarzystwie to dla mnie jakieś zagrożenie. Nie sprawdzam, nie kontroluję go. Ale trzymam to w sobie, myśli o złych rzeczach ciągle krążą mi w głowie. Przez tę sytuację mam załamania nerwowe i depresję. Byłam na terapii u psychoterapeuty, jednak pomogła mi na trochę. Cała ta sytuacja podczas załamań doprowadza do tego, że nie chcę żyć, mam myśli samobójcze, nie radzę sobie ze sobą, czuje się bezradna, bezwartościowa. Nie wiem czy da się wyjść z takich stanów lękowych, czy da się pozbyć tych złych myśli. Czy jedynym rozwiązaniem jest życie w samotności. Proszę o rady, gdzie szukać pomocy, w jaki sposób przepracować trudne dzieciństwo?
Justyna Czerniawska (Karkus)

Justyna Czerniawska (Karkus)

Rozumiem, że przeżyła Pani bardzo trudne doświadczenia w dzieciństwie, które obecnie wpływają na zdrowie psychiczne. Myślę, że w obecnej sytuacji warto byłoby skontaktować się z psychoterapeutą, do którego Pani uczęszczała i rozważyć powrót do psychoterapii w celu przepracowania wspomnianych trudności. 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Stetkiewicz-Lewandowicz

Agnieszka Stetkiewicz-Lewandowicz

Dzień dobry,

z Pani opisu wynika, że sytuacja w jakiej się Pani znajduje jest trudna. Szukała Pani pomocy, ale nie do końca spełniła ona Pani oczekiwania. Mimo tych wątpliwości nadal szuka Pani terapii, która będzie skuteczna. Sugerowałabym w Pani sytuacji jak najszybszy kontakt z psychoterapeutą i psychiatrą. Jeżeli jest z tym trudność polecam linie kryzysowe; Całodobowa Linia Wsparcia 800 70 2222;  czy Telefon Zaufania Fundacji „Twarze Depresji” 22 290 44 42.

pozdrawiam

Katarzyna Waszak

Katarzyna Waszak

Dzień dobry!

Z treści wiadomości wynika, że miała Pani trudne doświadczenia w dzieciństwie. Brak poczucia bezpieczeństwa w relacji z rodzicami rzutuje na funkcjonowanie społeczne. Warto to przepracować na psychoterapii. Podobnie jest z lękiem, można pracować nad nim, aby tak szybko nie narastał i nie utrzymywał się długo na wysokim poziomie. Istotne jest znalezienie bodźca. Napisała Pani, że często jest on wewnętrzny - myśli Pani o ,,złych rzeczach". Za rozmyślaniem pojawiają się emocje, a następnie adekwatne zachowanie. 

Jeśli ma Pani zdiagnozowaną depresję, to rozumiem, że konsultowała się Pani z psychiatrą, co jest wskazane w związku z myślami samobójczymi. Leczenie farmakologiczne jest w tym przypadku istotne. Powodzenia

Katarzyna Waszak

Małgorzata Korba-Sobczyk

Małgorzata Korba-Sobczyk

Dzień dobry Pani 

Dobrym pomysłem może być spotkanie z terapeutą, z którym Pani wcześniej pracowała, zawsze łatwiej będzie mu dotrzeć do Pani przeszłości. Być może zastanowi się razem z Panią, co Pani wcześniej pomagało a co nie dawało rezultatu. Praca nad traumą i trudnymi relacjami z dzieciństwa nie należy do łatwych i wymaga czasu. Proszę się nie poddawać. 

Pozdrawiam Małgorzata Korba-Sobczyk 

Psycholog 

Zobacz podobne

Trauma z dzieciństwa powoduje u mnie ciągłe obawy, poczucie zagrożenia, odrzucenia w związku. Psychoterapia pomogła mi jedynie na jakąś chwilę. Jak sobie pomóc?
Dzień dobry. Od dziecka byłam kontrolowana przez matkę, nie było żadnych uczuć w domu. Byłam porównywana, krytykowana, sprawdzana. Teraz jako dorosła kobieta mam problemy w związku. Nie ufam, wszędzie widzę zagrożenie, w każdym słowie, czynie partnera doszukuję się złych rzeczy. Ciągle boję się, że nie jestem wystarczająca, każdy człowiek w jego towarzystwie to dla mnie jakieś zagrożenie. Nie sprawdzam, nie kontroluję go. Ale trzymam to w sobie, myśli o złych rzeczach ciągle krążą mi w głowie. Przez tę sytuację mam załamania nerwowe i depresję. Byłam na terapii u psychoterapeuty, jednak pomogła mi na trochę. Cała ta sytuacja podczas załamań doprowadza do tego, że nie chcę żyć, mam myśli samobójcze, nie radzę sobie ze sobą, czuje się bezradna, bezwartościowa. Nie wiem czy da się wyjść z takich stanów lękowych, czy da się pozbyć tych złych myśli. Czy jedynym rozwiązaniem jest życie w samotności. Proszę o rady, gdzie szukać pomocy, w jaki sposób przepracować trudne dzieciństwo?
Jestem bardzo wrażliwa, naiwna, łatwo mnie wykorzystać, ale też trzeba wiedzieć jak.
Jestem bardzo wrażliwa, naiwna, łatwo mnie wykorzystać, ale też trzeba wiedzieć jak. Bardzo dużo osób w tym moi najbliżsi, skrzywdzili mnie (szantaż emocjonalny,..., czy molestowanie (przez konkretną osobę)). To wszystko głównie działo się podczas pandemii. Pogorszyły mi się oceny, samopoczucie i ogl z takiej energicznej, optymistycznej, kreatywnej dziewczyny zmieniło się na takie pudełko bez dna. Nie wiem, jak inaczej to określić - bardzo często mylę rzeczywistość ze snem/moimi myślami/fikcyjnym światem, mam wrażenie często, że to, co się w danej chwili dzieje to nie jest prawdziwe, albo że czas inaczej płynie (zbyt wolno jak wejdę w taki jakiś stan, a kiedy z niego wyjdę, to mam wrażenie, że za szybko). Nieustanne poczucie pustki, nic dosłownie nic nie czuję. Często mam wrażenie, jakbym się zaczynała dusić (mam problem z oddychaniem czy przełykaniem, z niewiadomego powodu), albo jakby mnie coś przygniotło (czuję się strasznie ciężka), praktycznie cały czas mam wrażenie jakbym była na jakiś prochach (kręci mi się w głowie, jestem zmęczona nie zależnie jak długo lub krótko śpię, mdłości, bóle głowy, wszystko potrafi mi wirować przed oczami albo się po prostu rusza (odsuwa/przysuwa, zmniejsza/zwiększa)). Boli mnie bardzo często brzuch (ciśnie). Około 3 lata temu znienawidziłam siebie - wygląd, charakter, no wszystko. Cały czas zazdrościłam moim rówieśnikom dosłownie wszystkiego. Znienawidziłam się na tyle, że przyśniło mi się, jak umieram w bardzo bolesny i dość długi sposób (jakbym czuła, że właśnie na to jedynie zasługuje) i od tamtego czasu zasłaniam się (nie świadomie/automatycznie) lepszą wersją siebie, która nie istnieje i nie zaistnieje (mam całkowicie inny charakter, budowę ciała, głos, WSZYSTKO). Często też wyobrażam sobie śmierć, albo cierpienie moich bliskich (tak jakbym im tego życzyła, a ja często nie robię tego świadomie, po prostu myśli same mi się nasuwają) lub swoją. Nie potrafię się skupić i mam problemy z pamięcią (wszystko pamiętam jak przez mgłę), nie potrafię powiedzieć, co robiłam wczoraj, nawet godzinę temu (muszę się intensywnie zastanowić/skupić, żeby sobie przypomnieć, albo wszystko poukładać ). Nie lubię, jak ktoś zadaję mi dużo pytań, bo nie umiem się wysłowić/opisać, albo określić, o czym myślę. Gadam do siebie często (bardziej do głosu w swojej głowie, albo ludzi, których obok mnie nie ma, ale istnieją i nie mówię jedynie o wymyślaniu scenariuszy). Często mam wrażenie, że jestem obserwowana, nie czuję się bezpiecznie, codziennie mam takie mini ataki paniki - duszności, przyśpieszone tętno, potliwość, wspomniane wcześniej mdłości i zawroty głowy, drżenie (nie widać tego, ale ja czuję, jak się trzęsę w środku, czasem tak bardzo, że ciężko mi coś utrzymać w rękach), nie czuję się zrozumiana i mam wrażenie, że wszyscy są negatywnie do mnie nastawieni. W grudniu zaczęłam się se!f h@rmow@ć, przestałam, jak mama zobaczyła i minęły prawie dwa miesiące. Znalazłam parę godzin temu ostrze od temperówki, którym sobie robiłam krzywdę i nagle nabrałam giga ochoty znowu to zrobić, poddałam się pokusie i zrobiłam sobie trzy kreski, poczułam dziwną satysfakcję (nie jestem masochistką, bo nie przepadam za uczuciem bólu). Ja od zawsze tłumie w sobie emocję - złość, smutek, itd. ale zawsze trzymałam to w sobie, jak przestałam czuć cokolwiek to zaczęłam być bardziej obojętna, ale jednak bywały sytuację wywołujące u mnie stres, niepokój, itd. i choć nie okazywałam tego, albo nie czułam jakoś specjalnie, to jednak czułam, że to we mnie siedzi (czułam ciężar przygniatający mnie psychicznie). Nie płacze, często czuję, że potrzebuję, ale nie potrafię, jak mi się chcę płakać to albo zbiera mi się Jedynie do powieki, albo zaczynam się śmiać. Jakiś czas temu powróciły moje tiki nerwowe z czasów przedszkolnych/klas 1-3, albo po prostu jakieś moje takie dziwne zachowania (np. muszę przejść obok konkretnej strony słupa, albo muszę stać w odpowiedniej odległości czy z odpowiedniej strony kogoś, bo inaczej robię się nerwowa i czuję się zagrożona). Jestem wrażliwa na hałas (nie lubię, jak ktoś bardzo głośno mówi, bo mnie zaczynają boleć uszy i robi mi się słabo). Nie wiem, co jeszcze dopisać, to są takie najważniejsze rzeczy. Przepraszam za tak długi opis, nie chciałam opuścić czegoś ważnego.
Czy unikanie miejsc po zakończeniu toksycznego związku jest normalne?
Około 2 lata temu byłem w związku z chłopakiem, przez pierwszy miesiąc było super ale z czasem zaczął wykorzystywać to, że byłem w słabej kondycji psychicznej, zaczął krytykować, a wręcz wyśmiewać w podtekstach mój wygląd, od włosów do sylwetki, wyśmiewać moje zainteresowania i chęci zmian, np. chciałem zmienić kolor włosów i to wyśmiał i odciągnął mnie od tej myśli a po jakimś czasie sam zmienił kolor włosów. Jak wychodziliśmy razem na miasto to traktował mnie bardziej jak bankomat który zapłaci mu za jedzenie albo używki za każdym razem, przeglądał mój telefon a sam nie pozwalał swojego za bardzo dotknąć. Potem zaczynał mnie ignorować, nic nie pisać ani nie chciał się spotykać przez prawie miesiąc, prawie codziennie do niego pisałem itp ale po jakimś czasie zdecydowałem że to bez sensu i odpuściłem, wtedy się na mnie zdenerwował i obraził bo niby o niego nie dbałem. A więc zerwałem z nim i zablokowałem kontakty ale po paru dniach z konta swojego przyjaciela wysłał mi wiadomość głosową że jestem szmatą i mam sobie zrobić wiadomo co. Po tym nie miałem już z nim za bardzo kontaktu ale pomimo tego że było to 2 lata temu stale unikam miejsc, w których mógłbym go spotkać a jak już jestem w tych miejscach to czuję napięcie i oglądam się ciągle czy czasem on nie idzie. Nie boję się jego, w sensie jako osoby ale z jakiegoś powodu czuję lęk na myśl, że mogę się z nim spotkać. Czy to normalne? A może tylko przesadzam i nadmiernie myślę?
Przewlekly stres, smierc taty i ciagle zmeczenie - czy przeciążenie psychiczne moze powodowac bezsennosc i brak energii?
Od dłuższego czasu jestem strasznie zmęczony i praktycznie cały czas czuję stres. Wydaje mi się, że może być to przez to, że przez bardzo długi czas miałem go po prostu ogromnie dużo. Od podstawówki byłem gnębiony przez rówieśników, wyśmiewali mnie, robili grupy, wysyłali moje kompromitujące zdjęcia itd. Były też różne dramy i inne poważne sytuacje, których było naprawdę mnóstwo. Przez to miałem nawet kiedyś myśli samobójcze, ale ostatecznie jakoś sobie z tym poradziłem. Do tego przez lata dużo stresu było też przez chorobę taty. Zdarzały się sytuacje, że w środku nocy trzeba było wzywać karetkę, a później normalnie iść do szkoły. W tym roku od kwietnia praktycznie co tydzień dochodziły kolejne duże stresujące sytuacje. Tata zmarł w maju. Od tamtej pory staram się też mocno pomagać mamie, ogarniam dużo spraw w domu, budżet, rachunki itd. Do tego mam związek, pracę, tworzę filmy, strony internetowe, zajmuje się bardzo wieloma rzeczami i uczę się. Wcześniej mimo tego wszystkiego jakoś dawałem radę. Miałem rutynę, trenowałem, czytałem, pracowałem, uczyłem się i robiłem swoje. Teraz od kilku miesięcy jestem kompletnie wypruty z energii. Śpię 8-9 godzin, ale często budzę się w nocy i mimo tego jestem zmęczony. Czasami stresuję się nawet bez konkretnego powodu, mam problemy z koncentracją i coraz mniej mam siły na różne rzeczy. Naprawdę staram się dużo robić, żeby sobie pomóc. Dbam o dietę, liczę makro, mam 4 treningi w tygodniu, ruszam się w ciągu dnia, pilnuję snu, planuję zadania i priorytety. Ograniczam też social media praktycznie do minimum. Byłem na badaniach i z morfologii nic nie wyszło. Dlatego chciałbym zapytać, czy takie długotrwałe przeciążenie stresem może powodować takie zmęczenie i problemy ze snem oraz czy można coś z tym zrobić. Mam wrażenie, że przez lata cały czas coś się działo i teraz po prostu coraz bardziej mnie to wszystko przytłacza.
Symptomy traum dziecięcych, których nie pamiętamy
Skąd mogę wiedzieć czy wyparłem z pamięci jakąś traumę z dzieciństwa?
komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.