Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Mam romans z koleżanką z pracy, której mąż jest narcyzem - czy warto czekać na jej decyzję?

Mam romans z koleżanką z pracy. Znamy się od 6 lat. Na początku tego roku zaczęliśmy dużo rozmawiać. Jest bardzo inteligentna i atrakcyjna — dla mnie materiał na osobę do stałego związku. Ona ma 5-letniego syna. Jej związek małżeński rozpada się. Na terapii małżeńskiej dowiedziała się, że jej mąż ma osobowość narcystyczną, co oznacza, że jest całkowicie pozbawiony empatii, że nie jest zdolny do miłości. Przyznał się, że zdradzał ją na prawo i lewo, miał romanse internetowe. Facet gnoił ją długie lata, doprowadził do tego, że ma skrajnie obniżone poczucie własnej wartości. Dopiero ostatnio otworzyła się przed innymi i zaczęła opowiadać o tym, co się dzieje w jej życiu. Do tej pory chroniła go...

Chciałbym, żeby zostawiła tego idiotę — doradza jej to szereg osób, w tym psycholog, do którego chodzi, przyjaciele i znajomi też. Świetnie dogaduję się z jej synem. To, co jest między nami, mogłoby być na stałe... Jest naprawdę świetną osobą, świetnie się z nią gada, seks jest zajebisty, jest ogarnięta życiowo, piękna i inteligentna. Nie wiem tylko, czy ona to zrobi... ciągle się waha... a na co dzień non stop kłócą się z mężem o wszystko, o co się da... Osobowości narcystycznej nie da się zmienić...

Ona mówi, że chce odejść od niego, ale twierdzi, że nic mi nie gwarantuje... ale ode mnie oczekuje, że będę tak trwał przy niej... chyba jako kochanek? Ja jestem po rozwodzie, mam córkę lat 7... Przez kilka lat musiałem walczyć o kontakt z córką... Czuję się wykończony, gdy pojawiają się trudności w obecnej sytuacji, ponieważ przypomina mi się to, co przeszedłem w czasie rozwodu...

Doradźcie, co mam zrobić... czekać... skończyć to?

Krzysztof Chojnacki

Krzysztof Chojnacki

Rozumiem, że obecna sytuacja jest dla Pana bardzo wymagająca emocjonalnie i stawia Pana przed trudnymi wyborami. Z Pana opisu wynika, że przeżywa Pan intensywne uczucia i nadzieje związane z tą relacją, jednocześnie doświadczając obaw i wyczerpania wynikającego z podobieństw do wcześniejszych doświadczeń rozwodowych.

Ważne jest, aby pamiętać, że każda decyzja dotycząca związku powinna być podjęta świadomie i z poszanowaniem własnych potrzeb oraz granic. Mimo że Pana koleżanka z pracy jest w trudnej sytuacji życiowej, to ona sama musi podjąć decyzję o rozstaniu. Pana wsparcie może być cenne, ale nie może Pan przejąć odpowiedzialności za jej wybory.

Biorąc pod uwagę Pana wcześniejsze doświadczenia i obecne wyczerpanie, proszę rozważyć szczerą rozmowę z partnerką i asertywne, najlepiej wspólnie z nią, zakreślenie granic czasowych, do kiedy ona podejmie definitywną decyzję w jedną lub drugą stronę. Pozostawanie w relacji "w zawieszeniu" nie daje Panu poczucia bezpieczeństwa i pewności, i ni jest dla Pana korzystne. Warto zastanowić się, czy oczekiwania Pana koleżanki dotyczące Pana zaangażowania są dla Pana akceptowalne, zwłaszcza w kontekście jej wahania.

W tego typu sytuacjach często pomocne jest skupienie się na własnym dobrostanie. Proszę zastanowić się, czego Pan potrzebuje i na ile obecna relacja jest w stanie te potrzeby zaspokoić. Może to być dobry moment na ponowne przyjrzenie się swoim granicom i oczekiwaniom wobec związku.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Martyna Jarosz

Martyna Jarosz

Pańska sytuacja jest skomplikowana i emocjonalnie obciążająca. Z jednej strony są silne uczucia i chęć stworzenia stałego związku, z drugiej – niepewność oraz uwikłanie partnerki w obecne małżeństwo. Kluczowe pytanie brzmi: czy jest Pan gotowy na długą, niepewną drogę, zanim ona faktycznie podejmie decyzję o odejściu?


Warto zastanowić się:

- Czy jej gotowość do związku z Panem wynika z autentycznego uczucia, czy głównie z trudnej sytuacji, w której się znajduje?

- Jak długo może Pan trwać w tej niepewności, nie tracąc przy tym własnej stabilności emocjonalnej?

- Czy widzi Pan w tym układzie perspektywę na trwały i zdrowy związek, czy raczej rolę wsparcia w jej kryzysie?
 

Pańskie dobro również ma znaczenie – warto zadbać o siebie i jasno określić własne oczekiwania.

Trzymam kciuki!
Martyna Jarosz

Kacper Urbanek

Kacper Urbanek

Dzień dobry 

Twoja sytuacja jest złożona i emocjonalnie bardzo obciążająca. Jesteś zaangażowany w relację z kobietą, która – choć bliska Ci na wielu poziomach tkwi jeszcze w trudnym, prawdopodobnie przemocowym związku. Masz za sobą rozwód i walkę o kontakt z córką, a więc przeszłość, która pozostawiła w Tobie ślady nic dziwnego, że pojawia się zmęczenie, niepewność, niepokój. W tej relacji nie jesteś tylko partnerem, jesteś także kimś, kto nosi swoje wcześniejsze rany.

To, co opisujesz, wskazuje, że Twoja partnerka mierzy się z mechanizmami typowymi dla osób, które długo żyły w cieniu narcystycznego partnera: trudność z podjęciem decyzji, huśtawka emocji, niepewność co do przyszłości. Może mówić, że „chce odejść”, ale jej system nerwowy przez lata był przyzwyczajony do napięcia i kontroli. To, co dla Ciebie może być decyzją racjonalną, dla niej może być przerażające i destabilizujące, nie dlatego, że nie chce odejść, ale dlatego, że nie wie, jak żyć poza tym układem. Z Twojej strony pojawia się pytanie o granice: ile jesteś w stanie unieść, ile dawać z siebie, nie otrzymując jasnej deklaracji ani zaangażowania? I czy czujesz się w tej relacji podmiotowo, czy może już zaczynasz żyć w jej emocjonalnym cieniu? Twoje uczucia są ważne. Twoje zmęczenie i potrzeba stabilności zasadne. Masz prawo powiedzieć: „Jestem z Tobą, ale potrzebuję wiedzieć, dokąd zmierzamy”. Czekanie na decyzję drugiej osoby, która sama tkwi w kryzysie, bywa niszczące. To rodzi frustrację, przypomina wcześniejsze traumy i odbiera wpływ na własne życie.

To nie musi być decyzja zero-jedynkowa: „albo teraz odejdziesz od niego, albo koniec”. Ale może to być decyzja o ochronie siebie: „Nie jestem w stanie być tylko kimś na przeczekanie. Jeśli potrzebujesz czasu, to szanuję to, ale nie chcę siebie w tym gubić”. Warto też spojrzeć na to z jeszcze jednej strony, jeśli naprawdę ma w sobie siłę, by zakończyć ten związek, to będzie to robić niezależnie od tego, czy jesteś przy niej. I odwrotnie, jeśli tego nie zrobi, to nie dlatego, że Cię zabrakło, ale dlatego, że jeszcze nie jest gotowa lub nie może. Masz prawo podjąć decyzję, która będzie dobra również dla Ciebie. Jeśli czujesz, że sytuacja staje się dla Ciebie zbyt wyczerpująca emocjonalnie, możesz ją przerwać, nie z braku uczuć, ale z troski o siebie. W takiej relacji liczy się nie tylko to, jak ona się odnajdzie, ale też, czy Ty nie zatracisz siebie. Życzę powodzenia! 

 

Z pozdrowieniami 

Kacper Urbanek 

Psycholog, diagnosta 

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Jak skutecznie wyjść z toksycznego związku?
Witam co mam zrobić aby wyjść z toksycznego zeiazku
Mam już skończone 24 lata, a tak naprawdę nie byłam nigdy w związku
Od dłuższego czasu zmagam się z problemem dotyczącym mojej przyszłości. Mam już skończone 24 lata a tak naprawdę nie byłam nigdy w związku (był jeden krótki zakończyłam go nie pasowaliśmy do siebie.) Od tego czasu minęło 5 lat, nie mogę znaleźć nikogo normalnego, tracę tylko czas. Trafiam na facetów, którzy są narcyzami, typy mamisynków lub pragną tylko seksu i nic poza tym. Próbowałam odnawiać znajomości ze szkoły, na portalach randkowych jednak mam wrażenie, że jest coraz gorzej. Nie udaje się najczęściej umawiają się na spotkania-nie przychodzą albo po miesiącu zakończą znajomość. I tak tracę czas. Zaznaczę, że w realu ciężko poznać mi faceta, niestety nie mam gdzie wyjść, bo nie mam z kim. Nie mam znajomych, przyjaciół, by wyjść razem, chociażby na jakiś festyn rodzinny czy jakaś wieczorową zabawę. Jako jedyna z rodziny zostałam obecnie singielka i zaczęli mi dogryzać z tego powodu, stało się to przytłaczające. Każdego razu, gdy się widzimy, padają teksty "kiedy masz ślub" " gdzie zgubiłaś tego twojego" " idź zobacz stoi pod drzwiami" " widzieliśmy go, ale brzydki"- teksty odnoszą się do faceta, z którym mi nie wyszło okazał się mamisynkiem a oni nie dadzą spokoju, tylko coraz bardziej śmieją się ze mnie. Boje się, że nigdy nie ułożę sobie życia jak każdy z członków rodziny na zawsze zostanę sama. Siostra kuzynostwo mają już kolejne dzieci, planują śluby, nawet młodszy brat a u mnie marne szanse. Jeżeli od 5 lat trafiam na coraz gorszych facetów, czas mi ucieka i wszystko stoi w miejscu. Nie wiem już, co robić mówią, że miłość sama przyjdzie, ale nie uwierzę w to. Jak się nie załamywać w takiej sytuacji widząc, gdy inni są szczęśliwi, a mi tyle czasu się nie udaje?
Mąż narcyz czy tylko cechy narcystyczne? Przemoc psychiczna i ekonomiczna w małżeństwie
Witam Chciałabym spytać czy taka osobowość to juz narcyz czy tylko osoba z cechami osobowości Narcystycznej. Od 12 lat małżeństwa nie przeprosił za nic nigdy ani razu, nie potrafi powiedzieć słowa przepraszam jeśli np poczuł, iz mi smutno to powiedział coś miłego wtedy ale nie przeprosił. Nie umie powiedzieć słowa kocham Cie zawsze coś w stylu gdybym nie kochał to by mnie tu nie było a jestem. Chciał ratować masz związek seksem. Ale ja na to się nie zgodziłam ponieważ po seksie wieczornym od rana do wieczora leciały same teksty typu z idiotami nie gadam, albo że kubek źle stoi, że jak piorę że pranie śmierdzi i tak w kółko zaznaczę ze tekst z idiotami odwrócił kota ogonem że mówił do siebie albo że mowi mi zle rzeczy bo mowi prawde. To się nasiliło kiedy ja przeszłam sama terapię bo miałam już zanim go poznałam nerwice lekowa ale długo mi to zajęło żeby się podnieść i nagle stałam się silna nie chciałam robić tego co mi każe, czyli np przychodził i mówił że czemu jeszcze pranie nie włożone że o nim nie myślę że potrzebuje a ja chcialam włożyć za chwile a z drugiej strony ma dwie ręce zajmie mu to 3 minuty. I takie teksty cały czas. Z każdej sytuacji z każdej odwracał kota ogonem. Mówił teraz np żebym brała więcej lekow od pcyhiatry w sensie ze jemu jest chyba źle bo mi dobrze. Jego mama mówiła żebym go głaskała żeby się nie denerwował. Stosuje przemoc ekonomiczna i psychiczna. Czyli zobaczymy jak sobie beze mnie poradzisz, twój zarobek tam 1000 zl na 2 msc bo dorabiam tylko to nic jak ja mam 9t na miesiąc. Poniżanie, wyśmiewanie po cichu innych np moja mamę że tak mówi że nie może dźwigać a na prawde nie może po operacji. Nieustanne wywyższanie się np w restauracji sam dla siebie wezmie obiad za 200 zl a potem już się zaczyna liczenie ja i dzieci. Obecnie się wyprowadził. Nie daje mi ani grosza. Ja zajmuje się dziećmi mam 800 plus od państwa i to co dorobię do tego endometrioze i nerwice lekowa. Utrzymuje ich tylko z tego opłacam szkole, rachunki, jedzenie ubrania to on ostatnio powiedział że jego mama coś tam kupiła z ciuchów albo że może szkole oplacic bo to nie dużo, a jeśli ma oplacic to tylko bezposrednio na numer szkoly na mój nie przeleje ani grosza. Ma problem z uczuciami w sensie zawsze uciekał jak miałam okres i potrzebowałam tylko przytulenie to nie wtedy go nie było. Wycofywal się a przecież nie rzucałam talerzami. Nie lubi rozmawiać o uczuciach. Za dobre wynagradza za złe kaze czyli coś w stylu zrobisz obiad zasłużysz na przytulenie nie zrobisz nie zasłużysz. Coś w stylu miłości za coś nie pomimo wszystko. Tak samo wiem że potrafi koleżankę nazwać głupia bo nie znosi sprzeciwu a druga wysławiać pod niebios bo mu słodziła że jest cudownym tata i w ogóle. W pracy podziwiamy od niedawna ma tak dobra pozycje las Vegas i szkolenia w różnych krajach. Jak kiedyś nie mogłam się doprosić wyjazdu do krakowa tak teraz nie da na podstawy dla dzieci ale planuje je wziąć do Rzymu np do Tunezji i tak w kółko. Dodam ze przy lekach hormonalnych na endometrioze czuje sie slabo jesli nie daje rady to wypelniam ankiety jakl moja dodatkowa praca na lezaco to mowi ze ciagle leze jak by to roznia byla ze on siedzi przy biurku i pracuje. Pieniadze te same. Do niedawna bylo zle ze nie zarabiam teraz jak zarbiam to tez zle bo za malo. Niedawno powiedzial bo cieszylam sie golem ba meczu zebym przestala w taki sposob sie cieszyc bo jemu sie to nie podoba. Wyglada to troche jak tworzenie ze mnie jakiego idealu wymarzone dziewczyny na sile kiedy ja nie chce byc taka jak on chce zebym byla a nie dopuszczanie do siebie akceptacji mnie takiej jaka jestem. Prosze rozniez o rade czy da sie jakos zyc z taka osoba a jesli tak to jak
Jak poradzić sobie z bólem po ucieczce z toksycznego małżeństwa i utracie dziecka?

Witam serdecznie, jestem po ucieczce z własnego domu po 25 latach małżeństwa, przeszłam przez wszystko, co możliwe żyłam z toksykiem, narcyzem i psychopata. Starsze dziecko nie dało rady, odebrało sobie życie. Chodzę na terapię oraz leczę stres pourazowy, niedługo minie dwa lata. Walczył, pisał ładnie, nie uległam, nie wróciłam, zostawiłam mu wszystko. Jeszcze miesiąc temu wyznawał mi miłość, odważyłam się go w końcu zablokować, aż tu nagle dowiedziałam się, że on już mieszka z panią młodszą o 25 lat i ona jest w ciąży. Załamałam się, bo on szczęśliwy, pani jego pokroju, ale to nieważne. Chodzi o to, że nie mogę się podnieść, zniszczył jedno dziecko, a zrobił sobie drugie. Szczęśliwy sprząta, gotuje, a mnie bił i wyzywał. Wiem, odeszłam, nie powinnam wracać do tego, a pomimo to bardzo boli czy żeby po 25 latach się zmienił nie wierzę, ale jedno wiem na pewno, odnalazł swoją drugą połówkę, bo i do picia i do wszystkiego. 

Zero odpowiedzialności, zrobił ze mnie śmiecia, nie radzę sobie zamiast być lepiej, jest gorzej.

Dlaczego tak trudno stawia się granice osobiste?

Dlaczego tak ciężko jest postawić granice? Dlaczego wracam do kontaktu z osobami, które mnie kiedyś zraniły? Dlaczego nawet jak się uśmiecham to w środku czuję pustkę?

kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!