- Strona główna
- Forum
- zdrowie seksualne
- Co zrobić z...
Co zrobić z potrzebą seksu, nie mając partnerki?
Andrzej
Katarzyna Kania-Bzdyl
Dzień dobry Pani Andrzeju,
skąd od razu takie założenie, że jeśli do tej pory nie udało się Panu znaleźć kobiety to do końca życia już tak nie będzie? Pisze Pan o nieatrakcyjnym wyglądzie - nie ma brzydkich ludzi ;) Ponadto dużo ważniejszy jest charakter i to jakie podejście ma Pan do ludzi. Ale jeśli się Pan tak czuje to może warto zmienić styl ubierania się, uczesanie.
Popęd seksualny to normalny aspekt w życiu człowieka. Jeśli pojawiają się trudności w świecie realnym, żeby kogoś poznać to czy myślał Pan o portalach randkowych?
Więcej wiary! :)
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Katarzyna Waszak
Dzień dobry!
Po pierwsze zwróciłam uwagę na Pana stosunek do samego siebie - negatywne określenie wyglądu, co może wpływać na poczucie wartości. Po drugie podobnie krytycznie mówi Pan o drugim człowieku, bo cóż to znaczy ,,kobieta odpad". Zachęcam do zbudowania bliskiej relacji ze sobą, podniesienia samooceny. To może wpłynąć na tworzenie relacji z drugim człowiekiem. Każdy z nas ma jakiś urok osobisty, Pan z pewnością również. Nie napisał Pan nic o funkcjonowaniu w relacjach. Dostrzegam u Pana także pewną formę lęku, który przejawia się m.in. w tworzeniu czarnych scenariuszy na temat przyszłości. Tymczasem jest ona nieznana. Nie wiadomo, czy nie spotka Pan bliskiej sercu kobiety.
Msturbacja nie jest tym samym u różnych, ale i tych samych ludzi. Dużo zależy od kontekstu. Na ten temat wypowiada się np. ks. dr Jacek Prusak, który jest równocześnie psychoterapeutą. Zachęcam Pana do skorzystania z psychoterapii. Powodzenia
Zobacz podobne
Temat dość kontrowersyjny na wielu forach, jakie miałam okazje czytać, mianowicie jest to temat masturbacji do treści internetowych w związku, która przez większość jest uznana za normalny ludzki przywilej i gdy się go nie akceptuje, to coś jest nie tak. I właśnie to ja stoję po tej stronie barykady „nie tak”, i jakkolwiek śmiesznie to brzmi - po prostu czuję się zdradzona, gorsza, mniej atrakcyjna od tego, co grzeje zza ekranu.
Temat zdrad jest w mojej rodzinie od pokoleń, i wraz z pracą na terapii dowiedziałam się, że to również ma ogromny wpływ na moje postrzeganie tego całego „normalnego świata”.
Tylko co dalej? Miliony wątków pojawia się w mojej głowie, czy zacząć robić to samo? Czy przystać i się przypodobać?
Uważam, że relacja zanika, gdy jedna strona jest zawsze zaspokojona i nie czuć na co dzień tej gry wstępnej, budującej się przez cały czas do momentu, gdy możemy oddać się przyjemności po obowiązkach. I sam temat tego, że jest to robione do innej osoby jest dla mnie potwornie bolesny..
Jestem załamana, gdyż po wielu rozmowach to wciąż się dzieje, i nie widzę nadziei na budowanie przyszłości, jeśli ma ona wyglądać w ten sposób…
