Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Problem z odchudzaniem i napady objadania po okresie głodzenia – czy to zaburzenia odżywiania?

Od 12 roku życia zaczęłam interesować się odchudzaniem. Oglądałam różne programy z przemianami ludzi i sama zaczęłam pragnąć zmiany. Byłam najgrubszą w klasie więc uznałam, że nie jedzenie będzie najlepszym pomysłem. Jeszcze wtedy nie umiałam wytrzymać tyle czasu ile bym chciała bez jedzenia. Po dwóch latach w końcu waga drastycznie zaczęła spadać. W około 3 miesiące ubyło mi prawie 20 kg. Nie widziałam w tym nic złego a wręcz chciałam więcej. Za każdym razem jak wchodziłam na wagę byłam rozczarowana, że nic nie schudłam. Do 16 roku życia trwałam w takim stanie. Po tym zaczęłam walczyć ze sobą i więcej jeść. Waga odbiła drastycznie o 10 kg w górę. Przez długi okres czasu mi to nie przeszkadzało. Straciłam kontrolę nad tym co jem i ile. Wróciłam do tej wagi z przed lat, rodzina zaczęła zauważać i komentować. Teraz mam 18 lat i mam ochotę znowu zacząć nie jeść, chociaż wiem że to nie jest zdrowe. Przez tą świadomość nie potrafię ruszyć z miejsca. Zaczęłam się objadać, nie potrafię znowu nic nie jeść. Inne sposoby na zejście z wagi nie satysfakcjonują mnie w żadnym stopniu i to mnie przeraża. Nie chcę znowu być tą „grubą”, ale nie potrafię się znowu zacząć głodzić ani znaleźć innego sposobu na odchudzanie. Nie mam pojęcia co robić.
Joanna Cichosz

Joanna Cichosz

Dzień dobry, 
W historii, którą Pani opisuje pokazuje się pewien mechanizm „błędnego koła”. Z jednej strony restrykcja i głodzenie, a z drugiej utrata kontroli i objadanie. To nie jest kwestia braku silnej woli, tylko sposób, w jaki organizm i psychika reagują na skrajne ograniczenia. Warto, żeby to wyraźnie wybrzmiało: powrót do niejedzenia nie rozwiąże problemu, natomiast może ponownie uruchomi ten sam cykl: szybki spadek wagi -> napięcie -> utrata kontroli -> poczucie winy. To, że „inne sposoby nie satysfakcjonują”, może wynikać z przyzwyczajenia do szybkich i intensywnych efektów, jakie daje głodzenie. Z tego co Pani opisuje wynika również, że temat wagi jest powiązany z poczuciem własnej wartości i oceną ze strony otoczenia. To sprawia, że napięcie wokół jedzenia jeszcze bardziej rośnie. Na ten moment najważniejsze nie jest „jak szybko schudnąć”, tylko jak wyjść z tych skrajności: między restrykcją a objadaniem się oraz między kontrolą a jej brakiem. W tym obszarze pomocna może być terapia (szczególnie poznawczo-behawioralnej lub zaburzeń odżywiania), bo problem nie dotyczy tylko jedzenia, ale też sposobu myślenia o sobie. Rozumiem, że może Pani mieć wrażenie, że „tylko głodzenie działa”, ale to jest właśnie część problemu, a nie jego rozwiązanie. W tej sytuacji warto poszukać wsparcia specjalisty, który mógłby wesprzeć w uporządkowaniu relacji ze sobą i swoim wyglądem bez wchodzenia znowu w skrajności. 
Wszystkiego dobrego,
Joanna Cichosz

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

  To, co opisujesz, nie jest „brakiem silnej woli” ani jakimś dziwnym paradoksem.  To bardzo typowy mechanizm dla zaburzeń odżywiania. I powiem to wprost, bo tu nie ma sensu owijać w bawełnę: a głodzenie się nie działa długoterminowo. Daje szybki efekt, ale potem organizm odbija dokładnie tak, jak u Ciebie. Twoje ciało nie jest głupie. Kiedy przez dłuższy czas dostaje za mało jedzenia, uruchamia tryb przetrwania: spowalnia metabolizm, zwiększa głód, a potem gdy tylko pojawia się więcej jedzenia „odrabia straty”. To nie jest porażka, tylko biologia.

Najważniejsze, co chcę żebyś z tego wyniosła to informacja, że to nie jest problem z Twoją wagą, tylko z relacją z jedzeniem. I tu jest trudna prawda: jeśli spróbujesz znowu się głodzić, najprawdopodobniej skończysz dokładnie w tym samym miejscu albo gorzej. Przestań celować w „nie jedzenie” jako rozwiązanie. To nie jest opcja, tylko objaw problemu. Im szybciej to uznasz, tym lepiej dla Ciebie. Uporządkuj jedzenie, zanim zaczniesz odchudzanie. Brzmi nudno, wiem. Ale bez tego nic stabilnego nie powstanie. Na start3 posiłki dziennie (nawet jeśli „nie masz ochoty”), staraj się jeść o podobnych porach bez karania się za „gorszy dzień”.

Zrozum swoje objadanie się gdyżto nie jest brak kontroli ale to często reakcja na wcześniejsze ograniczanie. Im bardziej próbujesz „nie jeść”, tym bardziej organizm będzie Cię pchał do jedzenia. Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić, ale ich komentarze nie są strategią zdrowia. Często tylko dolewają oliwy do ognia.  Psychodietetyk albo terapeuta to nie „ostateczność”, tylko rozsądny krok przy takim schemacie. Ważna rzecz, której możesz nie chcieć usłyszeć. Twoim celem teraz nie powinno być szybkie schudnięcie. Twoim celem powinno być  odzyskanie kontroli nad jedzeniem bez ekstremów bo dopiero wtedy jakiekolwiek odchudzanie ma sens i szansę się utrzymać. To, że nie potrafisz się znowu głodzić, ale też nie czujesz satysfakcji z „normalnych metod” to wcale nie oznacza, że jesteś „zablokowana”. To oznacza, że część Ciebie już wie, że to było złe rozwiązanie, tylko jeszcze nie znalazła lepszego. I to jest dobry znak, nawet jeśli teraz tak nie wygląda.

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam,

 

Dziękujemy za wiadomość. Z Pani opisu wynika, iż jest to bardzo typowy mechanizm zaburzeń odżywiania: cykl „kontrola (głodzenie),potem spadek wagi następnie napięcie i restrykcje, potem utrata kontroli (objadanie), wstyd i powrót do kontroli”. To nie jest kwestia słabej woli, tylko rozregulowanego systemu regulacji emocji i jedzenia. Ważne: głodzenie daje szybki efekt ale zawsze nasila później napady jedzenia i poczucie utraty kontroli. To dlatego wraca ten sam schemat, mimo że Pani wie, że jest szkodliwy, to co Panią zatrzymuje teraz, to konflikt:

część, która chce „kontroli i bycia szczupłą” i część, która broni organizmu przed kolejnym głodzeniem.

Sądzę, że ważne jest tu nie „znalezienie lepszej diety”, tylko przerwanie cyklu restrykcja–objadanie, to zwykle wymaga wsparcia specjalisty od zaburzeń odżywiania (psychoterapeuta + czasem dietetyk kliniczny), bo sama wiedza nie wystarcza. Na teraz ważne pytanie brzmi: czy Pani celem jest realnie zdrowie i stabilność, czy nadal głównie redukcja wagi za wszelką cenę...bo te dwa kierunki prowadzą w zupełnie inne miejsca.

Jeśli pojawia się myśl o głodzeniu, warto traktować ją jako sygnał przeciążenia, a nie plan do realizacji.

 

Osobiście polecam kontakt z OCZO czyli Ogólnopolskim Centrum Zaburzeń Odżywiania, pracują tam specjaliści gotowi Panią wysłuchać, dać wsparcie i przede wszystkim opracować dobrą strategię kroków aby wyjść Pani mogła z tego schematu.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry

To, co Pani opisuje, to wyniszczający cykl wahadła między skrajną kontrolą a jej całkowitym brakiem, który jest wynikiem wieloletniego głodzenia organizmu w okresie dojrzewania. Pani organizm po traumie utraty 20 kg w trzy miesiące wykształcił mechanizm obronny w postaci napadów objadania się, ponieważ panicznie boi się kolejnego okresu wyniszczenia. Obecny paraliż decyzyjny wynika z faktu, że racjonalnie wie Pani o szkodliwości głodówek, ale umysł wciąż jest uzależniony od szybkiej satysfakcji, jaką dawały drastyczne spadki wagi. Niestety, zdrowe metody odchudzania wydają się Pani teraz nieatrakcyjne, ponieważ nie dostarczają tak silnego, natychmiastowego bodźca, jednak to właśnie one są jedyną drogą do odzyskania stabilności. Musi Pani zrozumieć, że nie ma Pani problemu z „silną wolą”, lecz z zaburzoną relacją z jedzeniem, której nie da się naprawić kolejną dietą ani powrotem do głodowania. Najważniejszym krokiem, jaki może Pani teraz podjąć, jest zwrócenie się do psychoterapeuty specjalizującego się w zaburzeniach odżywiania, ponieważ bez przepracowania lęku przed byciem „grubą” i poczucia własnej wartości uzależnionego od wagi, będzie Pani wciąż kręcić się w tym samym, bolesnym kole. Samodzielna walka z tak silnymi mechanizmami biologicznymi i psychicznymi jest skrajnie trudna, a profesjonalna pomoc pozwoli Pani odzyskać kontrolę nad życiem, a nie tylko nad cyframi na wadze.

 

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

Daria Romańska

Daria Romańska

Dzień dobry. 

 

Chcę, żebyś wiedziała, że to, co czujesz, ma sens. To nie jest słabość ani brak silnej woli - to jest coś, z czym zmaga się bardzo wiele osób, i co zasługuje na prawdziwą pomoc, nie na kolejną dietę ani kolejną próbę siły woli.

Zauważam, że masz w sobie dużo świadomości. Wiesz, że głodzenie się nie jest zdrowe, widzisz, że coś tu nie działa tak, jak powinno. To jest ważne. To nie jest punkt zero, to punkt wyjścia.

 

To, co opisujesz - trudność ze znalezieniem "środkowej drogi", poczucie, że tylko skrajności działają, strach przed oceną, rozczarowanie sobą,  to są rzeczy, które psycholog specjalizujący się w zaburzeniach odżywiania rozumie bardzo dobrze i potrafi z tym pracować. W nurcie CBT, o który pytasz, istnieją konkretne narzędzia pomagające zrozumieć, skąd biorą się te wzorce myślenia i jak je stopniowo zmieniać - bez presji i bez oceniania.

Czy rozmawiałaś z kimś bliskim o tym, co przeżywasz albo czy myślałaś o spotkaniu z psychologiem bądź terapeutą?  Pamiętaj, że nie musisz zostawać z tym sama, a szukanie pomocy to pierwszy i ogromny krok w stronę lepszego samopoczucia. 

 

Pozdrawiam

Daria Romańska

Joanna Klamerus

Joanna Klamerus

Dzień dobry,

 

Problem, który Pani opisuje jest poważny. Wymaga konsultacji psychoterapeutycznej a być może również konsultacji lekarskiej. Proszę spróbować znaleźć w swoim mieście ośrodek psychoterapii, poradnię zdrowia psychicznego. Cześć tych miejsc oferuje konsultacje w ramach NFZ. Odpowiednie leczenie naprawdę może Pani pomóc poczuć się dobrze i poradzić sobie z trudnościami z jedzeniem. Trzymam kciuki! Pozdrawiam serdecznie

Marta Lenarczyk

Marta Lenarczyk

Dziękuję, że zdecydowała się Pani to opisać, widać, jak dużo wysiłku wkłada Pani w radzenie sobie z tą sytuacją. 

To, co Pani opisuje, może przypominać mechanizm obserwowany w obszarze trudności z jedzeniem: okresy silnych ograniczeń mogą prowadzić do narastającego napięcia, a w konsekwencji do utraty kontroli nad jedzeniem i powrotu myśli o ponownych restrykcjach. Nie jest to kwestia braku silnej woli, tylko złożonych reakcji organizmu i psychiki. Wyobrażam sobie też, że komentarze ze strony bliskich dotyczące wagi mogą być bardzo bolesne i nasilać presję oraz poczucie wstydu. To ważny element tej sytuacji, który wpływa na Pani samopoczucie.

Jednocześnie fakt, że ma Pani świadomość, iż głodzenie nie jest bezpiecznym rozwiązaniem, jest bardzo istotnym zasobem. W takim momencie szczególnie warto nie zostawać z tym samodzielnie.

Zachęcałabym do konsultacji ze psychologiem lub psychoterapeutą specjalizującym się w obszarze zaburzeń odżywiania , a w miarę możliwości również psychodietetykiem. Jeśli pojawia się trudność w znalezieniu pomocy, można rozważyć kontakt z lekarzem pierwszego kontaktu, który pomoże pokierować dalej.

 

Nie musi Pani wybierać między skrajną kontrolą a jej utratą, istnieją bowiem stabilne i bezpieczne sposoby pracy nad relacją z jedzeniem i ciałem, w których specjalista może Panią wesprzeć. 
Marta Lenarczyk

Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Droga Weroniko,

Opisujesz  typowy cykl zaburzeń odżywiania. Głodzenie i objadanie się wzajemnie się napędzają. To nie o silnej woli, tylko o tym, że ciało i psychika próbują sobie po prostu poradzić. Warto poszukać wsparcia u specjalisty, żeby przerwać ten schemat. Sama walka z jedzeniem zwykle go tylko pogłębia.

Życzę Powodzenia

Pozdrawiam

Kinga Osmulska
 

Zobacz podobne

Dzień dobry, Od pewnego czasu bardzo męczę się sama ze sobą.
Dzień dobry, Od pewnego czasu bardzo męczę się sama ze sobą. Czuję się źle, gdziekolwiek jestem, wszystko sprawia, że chcę gdzieś uciec i się rozpłakać. Czuję się głupio i okropnie przez każdą najmniejszą porażkę np. upuszczenie widelca przy wszystkich na jakimś spotkaniu rodzinnym. Wcale w siebie nie wierzę, ciągle myślę tylko o tym, że nie poradzę sobie w życiu i nie dam rady. Ciągle martwię się o szkołę, strasznie się stresuje każdą lekcją np. że zostanę wybrana do odpowiedzi i zostanę ośmieszona i oceniona przy klasie. Nie mam w swojej klasie nikogo i od zawsze byłam nazywana tą cichą, bo jestem strasznie niepewna siebie i mam niską samoocenę, zawsze uciekam od każdego wzrokiem i wolałabym się już nie odzywać cały dzień niż powiedzieć coś głupiego i potem myśleć o tym cały dzień. Kiedyś w szkole podstawowej byłam bardzo oceniana przez jedną koleżankę i bałam się mówić o sobie i robić to co chce, bo wiedziałam, że powie mi coś przykrego i pewnego dnia zostawi mnie i będę sama. Czuję, że po wakacjach będzie jeszcze gorzej, teraz nie mam na nic motywacji, jest mi ciężko i nie chce o tym z nikim rozmawiać, bo jestem zamknięta w sobie. Rodzice zawsze mówili, że mogę im powiedzieć wszystko, ale ja wiem ze oni tego nie zrozumieją. Do mojej niskiej samooceny dochodzi również kwestia odżywiania, co chwile coś mi przeszkadza w moim wyglądzie i wydaje mi się, że co chwile wyglądam inaczej kiedy patrzę w lustro. Przez to myślę ciągle o kaloriach i boję się przytyć. Nie wiem już sama, kim jestem, jestem zagubiona i nie mam pojęcia co robić.
Kompulsywne jedzenie - czy udać się do specjalisty?
Czy jak kompulsywne się objadam, np. dzisiaj zjadłam śniadanie, dwa batony, całą paczkę chipsów, czekoladę i wypiłam monstera i mam poczucie winny z tego powodu, to jest powód, żeby pójść do jakiegoś specjalisty i jeżeli tak, to do jakiego? To już trwa z dwa lata albo dłużej, nie mam nadwagi ani nie rekompensuję sobie tego ćwiczeniami czy głodówkami (tak jak kiedyś), ale boje się, że będę miała za parę lat z tego powodu jakieś problemy zdrowotne, np. cukrzycę, nadciśnienie tętnicze. Często nie mam siły na przygotowywanie sobie zdrowych posiłków. Czasem nie mam tych napadów tak dużych, jak wyżej wymieniony, ale codziennie zjadam coś niezdrowego.
Piszę, ponieważ czuję, że coś jest nie tak. Mam 16 lat, od 3 choruje na anoreksje, mam zaburzenia lękowe, depresję i leczę się.
Dzień dobry! Piszę, ponieważ czuję, że coś jest nie tak. Mam 16 lat, od 3 choruje na anoreksje, mam zaburzenia lękowe, depresję i leczę się. Terapia trwa, chodzę do dietetyka, psychologa, psychiatry. Jest dużo lepiej, ale cały czas nie jest dobrze. Mam oboje rodziców, dwie siostry - starszą i młodszą. I tu pojawia się problem. Odnoszę wrażenie, że rodzice, przeciążeni moimi problemami, zwracają większą uwagę na mnie, traktują mnie delikatniej, pomijając młodszą siostrę. Wydaje mi się, że traktują mnie mniej surowo, chcąc zapobiec "wybuchowi", ale tym samym krzywdzą nieświadomie moje rodzeństwo. Mama krzyczy na mnie rzadziej niż na moje siostry i w ogóle. Oczywiście - kochają nas po równo, jednakże z powodu mojej choroby, młodsza siostra nie zaspokaja swojej potrzeby, żeby ktoś poświęcił jej należytą uwagę i po prostu cierpi, gdyż jej nie otrzymuje i jest inaczej, możliwe, że gorzej traktowana niż ja. Jest mi źle z tym, że jestem traktowana inaczej, uprzywilejowana z powodu choroby psychicznej. Nie chcę patrzeć, jak siostra cierpi, bo wiem, że to później może rzutować na rozwój chorób u niej... Co zrobić? Jak pomóc siostrze i uświadomić rodzicom, że nie potrzebuję więcej uwagi, niż inni?
Kompulsywne używanie substancji psychoaktywnych, kompulsywne jedzenie.
Dzień dobry, Mam 34 lata i nie potrafię przejąć kontroli nad swoim życiem w aspekcie przyjmowania substancji i zachowań, które mi szkodzą. Na przykład piję kilka piw dziennie, a innego dnia przyjmuje benzodiazepiny, a jeszcze kiedy indziej tabletki nasenne. Miewam dni, że wczesnym wieczorem piję piwo, a przed snem dodatkowo Xanax. Dodatkowo nie mogę zapanować nad jedzeniem - wiem, że nie powinienem jeść niezdrowo (mam nadwagę), ale czasami zrywam się z miejsca i pędzę objadać się fastfoodem - od razu po jedzeniu odczuwam wyrzuty sumienia i złość, że robię coś czego w głębi duszy nie chce. W głębi duszy chcę żyć zdrowo i być wolnym od wszelkich uzależnień - chce kontrolować co jem i żyć zdrowo. Miewam natrętną myśl w sytuacji stresowej - rozmawiając służbowo w pracy - wraca mi myśl o napluciu w twarz rozmówcy. Wiem, że jest to irracjonalne i czuje złość na tę myśl - wiem, że nigdy tego nie zrobię. Miewam epizody hipochondrii, a w przeszłości lęki w sytuacjach, z których ciężko mi się uwolnić - na przykład siedząc pod płachtą u fryzjera, a innym razem na zebraniu w pracy. Nie wiem już co mi jest, chce zapanować nad sobą, mam wrażenie, że mam jakiś nieprzepracowany problem emocjonalny, ale nie umiem sam tego wszystkiego przeanalizować i poukładać.
Czuję się źle, samookaleczam się i podejrzewam anoreksję
Przepraszam, że to powiem, ale ostatnio czuję się chuj**wo. Tnę się na przedramionach, aby nikt nie zauważył. Głodzę się, bo mam wrażenie, że jestem gruba. Chyba mam anoreksję... Mama wmusza we mnie jedzenie, a ja przez to czuję się jeszcze gorzej. Mam dość chciałabym zniknąć i nie sprawiać nikomu problemu. Nie chcę mówić o tym rodzicom, ponieważ mój starszy brat przechodził depresję i nie chce ich zamartwiać. Boję się jak zareagują. Ale czuję, że zaraz nie wytrzymam, nie dam rady, wybuchnę. Potrafię wpatrywać się w jeden punkt przez 2 godziny i myśleć o wszystkim - co robię źle, że jestem beznadziejna, nienormalna, gruba, brzydka i jak przez ostatni rok moje życie się zjeb**ło. Przepraszam, ale dziękuję jeśli to przeczytałeś/aś.
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.