
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, odżywianie się, zaburzenia nastroju
- Problem z...
Problem z odchudzaniem i napady objadania po okresie głodzenia – czy to zaburzenia odżywiania?
Weronika
Joanna Cichosz
Dzień dobry,
W historii, którą Pani opisuje pokazuje się pewien mechanizm „błędnego koła”. Z jednej strony restrykcja i głodzenie, a z drugiej utrata kontroli i objadanie. To nie jest kwestia braku silnej woli, tylko sposób, w jaki organizm i psychika reagują na skrajne ograniczenia. Warto, żeby to wyraźnie wybrzmiało: powrót do niejedzenia nie rozwiąże problemu, natomiast może ponownie uruchomi ten sam cykl: szybki spadek wagi -> napięcie -> utrata kontroli -> poczucie winy. To, że „inne sposoby nie satysfakcjonują”, może wynikać z przyzwyczajenia do szybkich i intensywnych efektów, jakie daje głodzenie. Z tego co Pani opisuje wynika również, że temat wagi jest powiązany z poczuciem własnej wartości i oceną ze strony otoczenia. To sprawia, że napięcie wokół jedzenia jeszcze bardziej rośnie. Na ten moment najważniejsze nie jest „jak szybko schudnąć”, tylko jak wyjść z tych skrajności: między restrykcją a objadaniem się oraz między kontrolą a jej brakiem. W tym obszarze pomocna może być terapia (szczególnie poznawczo-behawioralnej lub zaburzeń odżywiania), bo problem nie dotyczy tylko jedzenia, ale też sposobu myślenia o sobie. Rozumiem, że może Pani mieć wrażenie, że „tylko głodzenie działa”, ale to jest właśnie część problemu, a nie jego rozwiązanie. W tej sytuacji warto poszukać wsparcia specjalisty, który mógłby wesprzeć w uporządkowaniu relacji ze sobą i swoim wyglądem bez wchodzenia znowu w skrajności.
Wszystkiego dobrego,
Joanna Cichosz
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Piotr Ziomber
Dzień dobry
To, co opisujesz, nie jest „brakiem silnej woli” ani jakimś dziwnym paradoksem. To bardzo typowy mechanizm dla zaburzeń odżywiania. I powiem to wprost, bo tu nie ma sensu owijać w bawełnę: a głodzenie się nie działa długoterminowo. Daje szybki efekt, ale potem organizm odbija dokładnie tak, jak u Ciebie. Twoje ciało nie jest głupie. Kiedy przez dłuższy czas dostaje za mało jedzenia, uruchamia tryb przetrwania: spowalnia metabolizm, zwiększa głód, a potem gdy tylko pojawia się więcej jedzenia „odrabia straty”. To nie jest porażka, tylko biologia.
Najważniejsze, co chcę żebyś z tego wyniosła to informacja, że to nie jest problem z Twoją wagą, tylko z relacją z jedzeniem. I tu jest trudna prawda: jeśli spróbujesz znowu się głodzić, najprawdopodobniej skończysz dokładnie w tym samym miejscu albo gorzej. Przestań celować w „nie jedzenie” jako rozwiązanie. To nie jest opcja, tylko objaw problemu. Im szybciej to uznasz, tym lepiej dla Ciebie. Uporządkuj jedzenie, zanim zaczniesz odchudzanie. Brzmi nudno, wiem. Ale bez tego nic stabilnego nie powstanie. Na start3 posiłki dziennie (nawet jeśli „nie masz ochoty”), staraj się jeść o podobnych porach bez karania się za „gorszy dzień”.
Zrozum swoje objadanie się gdyżto nie jest brak kontroli ale to często reakcja na wcześniejsze ograniczanie. Im bardziej próbujesz „nie jeść”, tym bardziej organizm będzie Cię pchał do jedzenia. Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić, ale ich komentarze nie są strategią zdrowia. Często tylko dolewają oliwy do ognia. Psychodietetyk albo terapeuta to nie „ostateczność”, tylko rozsądny krok przy takim schemacie. Ważna rzecz, której możesz nie chcieć usłyszeć. Twoim celem teraz nie powinno być szybkie schudnięcie. Twoim celem powinno być odzyskanie kontroli nad jedzeniem bez ekstremów bo dopiero wtedy jakiekolwiek odchudzanie ma sens i szansę się utrzymać. To, że nie potrafisz się znowu głodzić, ale też nie czujesz satysfakcji z „normalnych metod” to wcale nie oznacza, że jesteś „zablokowana”. To oznacza, że część Ciebie już wie, że to było złe rozwiązanie, tylko jeszcze nie znalazła lepszego. I to jest dobry znak, nawet jeśli teraz tak nie wygląda.
Agnieszka Włoszycka
Witam,
Dziękujemy za wiadomość. Z Pani opisu wynika, iż jest to bardzo typowy mechanizm zaburzeń odżywiania: cykl „kontrola (głodzenie),potem spadek wagi następnie napięcie i restrykcje, potem utrata kontroli (objadanie), wstyd i powrót do kontroli”. To nie jest kwestia słabej woli, tylko rozregulowanego systemu regulacji emocji i jedzenia. Ważne: głodzenie daje szybki efekt ale zawsze nasila później napady jedzenia i poczucie utraty kontroli. To dlatego wraca ten sam schemat, mimo że Pani wie, że jest szkodliwy, to co Panią zatrzymuje teraz, to konflikt:
część, która chce „kontroli i bycia szczupłą” i część, która broni organizmu przed kolejnym głodzeniem.
Sądzę, że ważne jest tu nie „znalezienie lepszej diety”, tylko przerwanie cyklu restrykcja–objadanie, to zwykle wymaga wsparcia specjalisty od zaburzeń odżywiania (psychoterapeuta + czasem dietetyk kliniczny), bo sama wiedza nie wystarcza. Na teraz ważne pytanie brzmi: czy Pani celem jest realnie zdrowie i stabilność, czy nadal głównie redukcja wagi za wszelką cenę...bo te dwa kierunki prowadzą w zupełnie inne miejsca.
Jeśli pojawia się myśl o głodzeniu, warto traktować ją jako sygnał przeciążenia, a nie plan do realizacji.
Osobiście polecam kontakt z OCZO czyli Ogólnopolskim Centrum Zaburzeń Odżywiania, pracują tam specjaliści gotowi Panią wysłuchać, dać wsparcie i przede wszystkim opracować dobrą strategię kroków aby wyjść Pani mogła z tego schematu.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Bożena Nagórska
Dzień dobry
To, co Pani opisuje, to wyniszczający cykl wahadła między skrajną kontrolą a jej całkowitym brakiem, który jest wynikiem wieloletniego głodzenia organizmu w okresie dojrzewania. Pani organizm po traumie utraty 20 kg w trzy miesiące wykształcił mechanizm obronny w postaci napadów objadania się, ponieważ panicznie boi się kolejnego okresu wyniszczenia. Obecny paraliż decyzyjny wynika z faktu, że racjonalnie wie Pani o szkodliwości głodówek, ale umysł wciąż jest uzależniony od szybkiej satysfakcji, jaką dawały drastyczne spadki wagi. Niestety, zdrowe metody odchudzania wydają się Pani teraz nieatrakcyjne, ponieważ nie dostarczają tak silnego, natychmiastowego bodźca, jednak to właśnie one są jedyną drogą do odzyskania stabilności. Musi Pani zrozumieć, że nie ma Pani problemu z „silną wolą”, lecz z zaburzoną relacją z jedzeniem, której nie da się naprawić kolejną dietą ani powrotem do głodowania. Najważniejszym krokiem, jaki może Pani teraz podjąć, jest zwrócenie się do psychoterapeuty specjalizującego się w zaburzeniach odżywiania, ponieważ bez przepracowania lęku przed byciem „grubą” i poczucia własnej wartości uzależnionego od wagi, będzie Pani wciąż kręcić się w tym samym, bolesnym kole. Samodzielna walka z tak silnymi mechanizmami biologicznymi i psychicznymi jest skrajnie trudna, a profesjonalna pomoc pozwoli Pani odzyskać kontrolę nad życiem, a nie tylko nad cyframi na wadze.
Wszystkiego dobrego
Bożena Nagórska
Daria Romańska
Dzień dobry.
Chcę, żebyś wiedziała, że to, co czujesz, ma sens. To nie jest słabość ani brak silnej woli - to jest coś, z czym zmaga się bardzo wiele osób, i co zasługuje na prawdziwą pomoc, nie na kolejną dietę ani kolejną próbę siły woli.
Zauważam, że masz w sobie dużo świadomości. Wiesz, że głodzenie się nie jest zdrowe, widzisz, że coś tu nie działa tak, jak powinno. To jest ważne. To nie jest punkt zero, to punkt wyjścia.
To, co opisujesz - trudność ze znalezieniem "środkowej drogi", poczucie, że tylko skrajności działają, strach przed oceną, rozczarowanie sobą, to są rzeczy, które psycholog specjalizujący się w zaburzeniach odżywiania rozumie bardzo dobrze i potrafi z tym pracować. W nurcie CBT, o który pytasz, istnieją konkretne narzędzia pomagające zrozumieć, skąd biorą się te wzorce myślenia i jak je stopniowo zmieniać - bez presji i bez oceniania.
Czy rozmawiałaś z kimś bliskim o tym, co przeżywasz albo czy myślałaś o spotkaniu z psychologiem bądź terapeutą? Pamiętaj, że nie musisz zostawać z tym sama, a szukanie pomocy to pierwszy i ogromny krok w stronę lepszego samopoczucia.
Pozdrawiam
Daria Romańska
Joanna Klamerus
Dzień dobry,
Problem, który Pani opisuje jest poważny. Wymaga konsultacji psychoterapeutycznej a być może również konsultacji lekarskiej. Proszę spróbować znaleźć w swoim mieście ośrodek psychoterapii, poradnię zdrowia psychicznego. Cześć tych miejsc oferuje konsultacje w ramach NFZ. Odpowiednie leczenie naprawdę może Pani pomóc poczuć się dobrze i poradzić sobie z trudnościami z jedzeniem. Trzymam kciuki! Pozdrawiam serdecznie
Marta Lenarczyk
Dziękuję, że zdecydowała się Pani to opisać, widać, jak dużo wysiłku wkłada Pani w radzenie sobie z tą sytuacją.
To, co Pani opisuje, może przypominać mechanizm obserwowany w obszarze trudności z jedzeniem: okresy silnych ograniczeń mogą prowadzić do narastającego napięcia, a w konsekwencji do utraty kontroli nad jedzeniem i powrotu myśli o ponownych restrykcjach. Nie jest to kwestia braku silnej woli, tylko złożonych reakcji organizmu i psychiki. Wyobrażam sobie też, że komentarze ze strony bliskich dotyczące wagi mogą być bardzo bolesne i nasilać presję oraz poczucie wstydu. To ważny element tej sytuacji, który wpływa na Pani samopoczucie.
Jednocześnie fakt, że ma Pani świadomość, iż głodzenie nie jest bezpiecznym rozwiązaniem, jest bardzo istotnym zasobem. W takim momencie szczególnie warto nie zostawać z tym samodzielnie.
Zachęcałabym do konsultacji ze psychologiem lub psychoterapeutą specjalizującym się w obszarze zaburzeń odżywiania , a w miarę możliwości również psychodietetykiem. Jeśli pojawia się trudność w znalezieniu pomocy, można rozważyć kontakt z lekarzem pierwszego kontaktu, który pomoże pokierować dalej.
Nie musi Pani wybierać między skrajną kontrolą a jej utratą, istnieją bowiem stabilne i bezpieczne sposoby pracy nad relacją z jedzeniem i ciałem, w których specjalista może Panią wesprzeć.
Marta Lenarczyk
Kinga Osmulska
Droga Weroniko,
Opisujesz typowy cykl zaburzeń odżywiania. Głodzenie i objadanie się wzajemnie się napędzają. To nie o silnej woli, tylko o tym, że ciało i psychika próbują sobie po prostu poradzić. Warto poszukać wsparcia u specjalisty, żeby przerwać ten schemat. Sama walka z jedzeniem zwykle go tylko pogłębia.
Życzę Powodzenia
Pozdrawiam
Kinga Osmulska

Zobacz podobne
Mam zj****e życie i chyba depresję nikt mi nie pomaga. A rodzina utrudnia wszystko się kumuluje byłam gotowa zasnąć mam zaburzenia odżywiania i szkoła i jestem biedna i jeszcze ciężko wszystkie razem powoduje załamana, a jednocześnie mam takie góra dół i mam takie dni, że jestem mega szczęśliwa a ogółem takie wahania nastroju. Nie radzę sobie
