Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z lękiem przed śmiercią ukochanej babci i emocjami po jej ponownym pobycie w szpitalu?

Treść wrażliwa
Jak sobie poradzić z następującą sytuacją. Jakiś czas temu moja babcia miała zabieg. Potrzebny był. W tą niedzielę znowu trafiła do szpitala. Jak skończyłam rozmowę z mamą to trzęsłam się i płakałam. Tłumaczyłam sobie ze babcia jest w rękach lekarza, że oni wiedzą co robią Dlaczego myśl o śmierci babci boli ? To jest jedyna osoba z domu rodzinnego która mówiła, że mnie kocha. Jak nie dać się złapać w pułapkę tych myśli że babcia odejdzie ?
User Forum

Kasia

2 miesiące temu
Zuzanna Różycka

Zuzanna Różycka

Dzień dobry, sama odpowiedziała sobie Pani na pytanie, dlaczego myśl o tym, że babcia może umrzeć jest bolesna - ponieważ kocha ją Pani i jest przez nią kochana. Jeśli to jedyna osoba, od której w dzieciństwie doświadczyła Pani miłości to nic dziwnego, że czuje Pani lęk przed jej utratą. W tej sytuacji ten lęk nie wydaje się irracjonalny, ponieważ każda interwencja medyczna niesie jakieś większe lub mniejsze ryzyko. Prawdopodobnie właśnie ta sytuacja, kiedy babcia ponownie znalazła się w szpitalu, wywołała u Pani tak silną reakcję lękową. Pisze Pani, że czuje się Pani jak w pułapce myśli o odejściu babci i że Pani ciężko sobie z tym radzić. To, co może pomóc to na pewno skupianie się na faktach - jaki jest obiektywnie stan babci, jak wygląda leczenie, czego można się spodziewać i czy zagrożenie dla zdrowia i życia jest, a jeśli tak to jak duże. Może pomogłaby Pani rozmowa z lekarzem? Może wsparcie innej bliskiej osoby? Warto w sytuacji silnej reakcji lękowej skupić się na tym, co dzieje się w ciele, spróbować koncentrować się na oddechu, oddychać świadomie wydłużając wydech, oprzeć plecy i krzesło/fotel i poczuć oparcie, poczuć podparcie stóp. Skupić się na myślach, które wtedy się pojawiają. Może Pani spróbować je zapisać i po jakimś czasie do nich wrócić, zastanowić się co oznaczają i czy są adekwatne do faktów. Proszę jednak być łagodną wobec siebie. Stres o najbliższe osoby jest naturalną i normalną reakcją. 

2 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Dominika Płoucha

Dominika Płoucha

Dzień dobry, to co Pani odczuwa jest naturalne , obawia się Pani straty osoby z którą jest Pani w bliskiej relacji. Nie wiem jak bardzo stan babci jest poważny. Należy przede wszystkim najpierw dokonać racjonalizacji ,ocenić czy faktycznie życie babci jest zagrożone .Być może reaguje Pani nadmiarowo. Warto , jeśli to możliwe porozmawiać /odwiedzić babcie w szpitalu i zapytać o jej samopoczucie. Bezpośredni kontakt z nią może Panią uspokoić . 
Być może przeżywa Pani tę sytuację tak mocno , gdyż na poziomowe nieświadomym  zadaje Pani sobie pytanie, stara rana: Czy ktoś mnie jeszcze będzie kochał w ten sposób ?

Co najważniejsze , proszę oddzielać fakty od myśli. Myśl , że ,,babcia umrze”, nie oznacza, że tak się stanie. 

2 miesiące temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Boli, gdyż to jedyna osoba która zaspokaja Twoje poczucie bezpieczeństwa.  Twoje obawy są naturalne. Wynikają z miłości i przywiązania. Warto o tym porozmawiać z psychologiem, który wzmocni cię i przygotuje na to, co kiedyś musi nadejść. Nie ma w tym nic złego, ale może nadejść ulga i ten moment kiedyś będzie łatwiejszy do zaakceptowania. Ja tutaj widzę pracę dla terapeuty w terapii schematów. 

2 miesiące temu
Jolanta Ronowska

Jolanta Ronowska

Pani Kasiu, 

to normalne, że myśl o śmierci babci Panią boli. Lęk jest emocją nastawioną na przyszłość, a więc można powiedzieć, że gdy z lękiem myśli Pani o jej śmierci, to poniekąd przeżywa to Pani tak, jakby już ją Pani traciła - a to boli, bo ból jest naturalną reakcją człowieka, który traci kogoś bliskiego. Ważne jest jednak, żeby pamiętała Pani, że chociaż pewnego dnia utraci Pani babcię, to teraz ona żyje. 

Proszę też pamiętać, że unikanie tego lęku i unikanie myślenia o śmierci nie jest rozwiązaniem. Jeżeli lęk paraliżuje Panią do tego stopnia, że nie może Pani funkcjonować, zalecam skierowanie się do specjalistki lub specjalisty zdrowia psychicznego (np. do Ośrodka Interwencji Kryzysowej), ale jeśli Pani stan jest łagodniejszy, polecam oswajanie się z myślami o śmierci np. w towarzystwie książki Irvina Yaloma "Patrząc w słońce. Jak przezwyciężyć grozę śmierci."

2 miesiące temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam Panią,

 

Pani Kasiu, to co się pojawia, jest bardzo ludzkie i głęboko zrozumiałe...mi osobiście też bardzo bliskie. Babcia to dla Pani nie tylko bliska osoba ale też ktoś, kto dawał miłość i poczucie bycia ważną, dlatego sama myśl o jej utracie tak boli. Lęk próbuje „wybiec do przodu”, do najczarniejszego scenariusza. Pomaga delikatnie wracać do tu i teraz: babcia żyje, jest pod opieką lekarzy, ten moment trwa., warto zobaczyć to jako nie zaprzeczanie, tylko dawanie sobie oparcia. Gdy przychodzą natrętne myśli, można je zauważyć i nazwać: „to mój lęk, nie fakt” i łagodnie przekierować uwagę np. na oddech, ciało, coś konkretnego wokół i może najważniejsze pytanie do siebie: czego teraz najbardziej potrzebuję, kiedy się boję? ciepła, kontaktu, rozmowy? Ten ból/strach mówi o tym, jak bardzo Pani kocha i to jest coś ważnego, co już między Wami jest. 

 

Wszystkiego dobrego dla Pani i zdrowia dla Babci życzę!

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

 

2 miesiące temu
Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Dzień dobry 

Dziękuję Pani za to, że znalazła się odwaga, by napisać o czymś tak osobistym i bolesnym.

Chciałabym najpierw odpowiedzieć na pytanie, które zadała Pani wprost: dlaczego ta myśl tak bardzo boli? Boli, ponieważ babcia nie jest dla Pani "po prostu babcią". Jest osobą, która dawała poczucie bezwarunkowej miłości i akceptacji i osobą z domu rodzinnego, która mówiła wprost, że kocha. Strata takiej osoby to nie tylko strata człowieka, to strata miejsca, w którym czuło się bezpiecznie i kochanym. To jest bardzo głęboka więź i zupełnie naturalne, że samo wyobrażenie o jej utracie wywołuje tak silny ból i tak intensywne emocje.

Myśli o śmierci bliskiej osoby w chwili jej choroby są naturalną reakcją umysłu, który próbuje się przygotować na to, czego boi się najbardziej. Nie trzeba ich od siebie odpychać ani się za nie winić. Warto jednak pamiętać, że babcia jest teraz pod opieką lekarzy i jest bezpieczna właśnie w tej chwili. Łzy i trzęsące się ręce po rozmowie z mamą to nie słabość, to miłość, która szuka ujścia, i warto pozwolić jej wypłynąć, nie tłumić jej w sobie.

Jeśli jest taka możliwość, warto zadzwonić do babci lub zapytać o możliwość wizyty. Bliskość, nawet przez telefon, potrafi ukoić więcej niż jakiekolwiek racjonalne tłumaczenie. A jeśli nadarzy się okazja, warto powiedzieć babci wprost, że się ją kocha. Takie słowa mają ogromną moc dla obu stron.

Troska i ból, które zostały opisane w tym liście, są dowodem na to, jak piękna i ważna jest ta relacja. Warto o nią dbać każdego dnia, który jest dostępny.

 

z poważaniem Karolina Rzeszowska-Świgut

psycholog, psychotraumatolog

2 miesiące temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Pani Kasiu,

ten lęk i silna reakcja emocjonalna są w pełni uzasadnione, ponieważ babcia jest dla Pani fundamentem bezpieczeństwa i bezwarunkowej miłości. Myśl o jej odejściu boli tak bardzo, bo dotyczy straty osoby, która jako jedyna dawała emocjonalne oparcie w domu rodzinnym, więc Twój umysł naturalnie broni się przed wizją utraty tego źródła akceptacji. Zamiast walczyć z tymi myślami i wpadać w pułapkę ich wypierania, spróbuj uznać, że ten lęk jest dowodem Twojej wielkiej więzi, a następnie proszę skierować uwagę na to, co jest teraz – na kontakt z babcią i obecność lekarzy, dając sobie jednocześnie prawo do przeżywania tych trudnych emocji bez oceniania ich jako niewłaściwe.

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

2 miesiące temu
Karolina Grabka

Karolina Grabka

Dzień dobry,

Można zauważyć, że myśl o śmierci babci boli tak bardzo nie tylko dlatego, że ma dla Pani szczególne znaczenie emocjonalne - jest kimś, kto dawał poczucie bycia kochaną i ważną. W takiej sytuacji lęk przed utratą tej relacji naturalnie uruchamia silne reakcje ciała, takie jak drżenie czy płacz.

Ważne może być uświadomienie sobie, że pojawiające się myśli o śmierci babci są być może próbą przygotowania się na najgorszy scenariusz, a nie jego zapowiedzią. Problem zwykle nie polega na samej myśli, lecz na tym, że umysł zaczyna ją traktować jak coś pewnego i nieuchronnego. Aby nie dać się „złapać” w pułapkę tych myśli, pomocne bywa zauważanie momentu, w którym pojawia się katastroficzny scenariusz, i nazywanie go jako myśli, a nie faktu - na przykład: „to jest moja obawa, a nie rzeczywistość w tej chwili”. Warto też kierować uwagę na to, co jest tu i teraz, czyli na aktualny stan zdrowia babci i fakt, że jest pod opieką lekarzy, zamiast pozostawać wyłącznie w wyobrażeniach o przyszłości.

Pozdrawiam i życzę powodzenia :)
Karolina Grabka

2 miesiące temu
Weronika Trojan

Weronika Trojan

Dzień dobry, 

To co Pani opisuje jest reakcję organizmu na możliwość utraty najważniejszej osoby, to normalne, że myśl o śmierci babci Panią boli. Ważne aby oddzielić fakty od myśli kierowanych przez lęk. Kiedy mózg ucieka w przyszłość tworząc najczarniejsze scenariusze, pomocne może być skupienie uwagi na tym co tu i teraz (nazwanie 5 rzeczy które widzisz, 4 rzeczy które czujesz, 3 które słyszysz itd.) skupienie na oddechu, skupienie na faktach (babcia jest pod dobrą opieką, zajmują się nią lekarze). Być może warto podzielić się swoimi przeżyciami z kimś bliskim np. z przyjaciółką? 
Życzę powodzenia i zdrowia dla babci 

Weronika Trojan 

2 miesiące temu

Zobacz podobne

Dlaczego nie potrafię mówić, co myślę, czuję i chcę?
Dlaczego nie potrafię mówić, co myślę, czuję i chcę? Ciągle to ukrywam, czasami nawet nieświadomie, ale najczęściej z premedytacją. Czuję ogromny lęk, kiedy mam o czymś powiedzieć. Głównie mam tak w relacjach romantycznych, ale między znajomymi też się zdarza. Nie chcę nikomu sprawić przykrości, a tym bardziej nie chce, żeby ktoś o mnie coś źle pomyślał, do takiego stopnia, że kłamię i manipuluję, tylko po to, żeby było dobrze. Być może ma to związek z rodzicami, ale nie wiem, jak sobie z tym poradzić. Chodziłam do terapeutów i nic się nie zmieniło, jest jeszcze gorzej. Przez to rozsypał mi się związek, bo mój ukochany nie mógł tego wytrzymać, pomimo że bardzo starał się pomóc i dawał mi tyle szans. Dodam, że stwierdzono u mnie osobowość unikającą.
Choruje na zaburzenia lękowe w stronę natrętnych myśli które mnie niszczą.
Choruje na zaburzenia lękowe w stronę natrętnych myśli które mnie niszczą.Biorę leki od 8lat i raz lepiej raz gorzej.Teraz jest gorzej i natrętne myśli przerodziły się w to ze komuś zrobię krzywdę albo ze oszaleje i mam chorobę psych. Do tego mam duże somaty ciągły lęk niepokój mdłości zawroty w głowie takie otępienie.Boje się ze już żadne leki mi nie pomogą bo już tak długo je biorę i boje się tez tej zmiany leków na inne ze przez zmianę będę się czuć jeszcze gorzej.
Jak pokonać lęk przed bliskością i budować zdrowe relacje?

Zmagam się z trudnościami w nawiązywaniu bliskich relacji z ludźmi. Bardzo chciałabym móc zbudować głębsze więzi, ale paraliżujący lęk przed odrzuceniem i krytyką mnie przed tym powstrzymuje. Często wycofuję się, zanim relacja zdąży się rozwinąć. Tęsknię za bliskością i zrozumieniem, ale nie wiem, jak pokonać te blokady. Co mogę zrobić? Jakiś czas temu zdiagnozowano u mnie zaburzenie osobowości, ale tak myślę, czy nie mam jeszcze jakiegoś lęku..

Dyskomfort w związku i obsesyjne myśli dotyczące wyglądu partnerki
Od prawie początku związku mierzę się z dyskomfortem z nim związanym, w poprzednich relacjach miałem podobne objawy, głównie objawiające się tym, że czułem nie zawsze irracjonalne uczucie, ze "to nie to". Obecną relację mam z wieloletnią przyjaciółką, która zawsze mi się podobała, w końcu zostaliśmy parą. Wcześniej nie proponowałem jej relacji bo bałem się, że jeśli się znamy tak długo to nic z tego nie będzie, jednak finalnie samo wyszło. Przez wzgląd na poprzednie relacje oraz łączącą nas przyjaźń bardzo mi zależało, żeby związek był jak najlepszy i żeby nie dopadły mnie takie wątpliwości jak w poprzednich związkach. Początkowo były motyle w brzuchu, które szybko zniknęły, gdy zdałem sobie sprawę że będzie z tego związek. Minęła ekscytacja ze wspólnych rozmów telefonicznych czy pisania na czacie, dosłownie z dnia na dzień co wzbudziło mój lęk. Miałem obawy, czy partnerka będzie miała "to coś", czy nie znudzę się nią, czy będziemy mieć o czym rozmawiać. Z dnia na dzień robiło się to coraz bardziej obsesyjne i myślenie o tym zajmowało większość mojego czasu. Obawy dotyczące wspólnych tematów szybko się rozwiały, a dziewczyna zyskiwała wraz z czasem trwania związku - to dobra, inteligentna osoba, której mogę bezgranicznie zaufać i przy której się nie nudzę. Pojawiły się natomiast obiekcje dotyczące jej wyglądu - mimo że dotychczas mi się podobała i obiektywnie niczego jej nie brakuje, zacząłem dostrzegać wady, które zaczęły się wyolbrzymiać z czasem. Doszło do sytuacji, gdy patrzenie na dziewczynę pod określonym kątem czy w niepełnym oświetleniu potęgowało te uczucia, byłem wtedy bliski ataku paniki. Innym razem nie dostrzegam tych wad i jestem mocno zdziwiony tą nagłą odmianą. Początkowo w momentach, gdy nie dostrzegałem tych wad byłem szczęśliwy, jednak teraz wiem, że za jakiś czas znowu mi zaczną przeszkadzać i koło się zamyka. Obsesyjnie wręcz porównuję ją do innych kobiet, czy to mijanych na ulicy czy na zdjęciach w internecie i zastanawiam się czy z kimś bardziej "w moim typie" byłbym szczęśliwy. W momentach kryzysu mam nawet duże opory przed bliskością fizyczną jak pocałunki czy przytulenie, mam wrażenie, że wtedy dziewczyna to zauważa i jest dla mnie jeszcze bardziej czuła i chce mnie całować co tylko powoduje moją irytację i jestem bliski by niegrzecznie ja odsunąć. Z samym seksem nie ma większych problemów, choć przy nasileniu obaw również nie mam na niego ochotę. Z jednej strony tęsknię gdy nie jesteśmy razem, planuję jak będzie wyglądać nasze wspólne życie, z drugiej - nie jestem w stanie nawet zaplanować wspólnych wakacji, bo boję się, że do czasu wyjazdu już nie wytrzymam tego dyskomfortu i już nie będziemy razem. Awersja do jej wyglądu nasila się w czasie podejmowania ważniejszych decyzji np. o wspólnym zamieszkaniu albo podczas okazji typu urodziny, walentynki. W przeszłości miewałem liczne zaburzenia obsesyjno-kompulsywne oraz objawy hipochondrii. Jakiś czas temu zacząłem zażywać SSRI, co przyniosło mi pewne zmniejszenie nasilenia lęku i dyskomfortu, jednak odczuwam go dalej głównie w związku z wyglądem. Nie wiem dlaczego tak to mi zaczęło przeszkadzać, choć znam ją tyle lat i widziałem ją w różnych sytuacjach i wygląd absolutnie nie miał dla mnie znaczenia. Wiele czasu poświęcam na oglądanie jej zdjęć, na których dokładnie się jej przyglądam i oceniam czy defekty jej wyglądu są na nich widoczne. Bardzo zazdroszczę znajomym, którzy tworzą szczęśliwe związki, a partnerzy/partnerki są w ich oczach coraz bardziej atrakcyjni z czasem. Dobija mnie to jeszcze bardziej, że ja nie jestem w stanie stworzyć takiej relacji. Boję się, że to może znak, że jej nie kocham i należy dać jej szansę poznać kogoś lepszego. Jednak obawiam się, że rozstaniem odrzucę miłość swojego życia i bardzo ją zranię. Z drugiej strony mam wrażenie, że jest to jakaś forma lęku przed przywiązaniem i celowe szukanie dziury w całym. Nie wiem jednak co mogę zrobić by zwalczyć te natrętne myśli i jak przestać przejmować się wadami w wyglądzie partnerki.
Nasilenie objawów oddzielania się od świata
Dzień dobry! Przychodzę z problemem, który towarzyszył mi już nieco wcześniej ale praktycznie nie był przeze mnie odczuwany aż do tego tygodnia. Niby tydzień to nie długo ale jest on tak nasilony, że nie dam rady czekać dłużej i po prostu muszę się tym z kimś podzielić. Pisałam już wcześniej na forum o moich uczuciach lęku i odrealnienia, miałam iść do psychologa ale nie miałam czasu zadzwonić w tygodniu a weekend to nie wiem czy można. Od początku tego tygodnia moje lęki i odczucie oddzielania się od świata wokół są bardzo mocno nasilone, powodują nie tylko panikę (chociaż coraz lepiej idzie mi opanowywanie jej) ale też lekką gorączkę (37-38°) oraz duszności. Raz jestem pełna energii a raz mam wrażenie, że zaraz zemdleję. Mam też taki problem, że gdy idę np. gdzieś ze znajomymi albo po prostu do szkoły to dziwnie mi się na to patrzy. Zastanawia mnie czy to na serio moi znajomi, czy jestem w dobrej sali i na dobrej lekcji. Nawet mam takie zawachania w domu do własnej rodziny, wiem, że są nią ale po prostu dziwnie mi się na nich patrzy. Mam wrażenie, że wszyscy dookoła nie widzą jak oddalam się od ich świata do własnego, który stworzył mi strach. Nawet sama czasami nie wiem czego się boję i czym stresuję ale nie mogę tego powstrzymać. Jak tylko będzie poniedziałek to zadzwonię gdzieś i postaram się umówić do specjalisty ale chciałabym jakieś porady tutaj bym jakoś do czasu takiej wizyty przetrwała. :) Z góry dziękuję za pomoc i życzę miłego dnia.
mutyzm1

Mutyzm - przyczyny, objawy i skuteczne metody pomocy

Czy Twoje dziecko nie mówi w określonych sytuacjach społecznych, mimo że swobodnie komunikuje się w znanym otoczeniu? Może to być mutyzm wybiórczy – zaburzenie lękowe, które wymaga odpowiedniego wsparcia.