
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, rodzicielstwo i rodzina, zaburzenia lękowe
- Jak radzić sobie z...
Jak radzić sobie z lękiem przed śmiercią ukochanej babci i emocjami po jej ponownym pobycie w szpitalu?
Treść wrażliwaKasia
Zuzanna Różycka
Dzień dobry, sama odpowiedziała sobie Pani na pytanie, dlaczego myśl o tym, że babcia może umrzeć jest bolesna - ponieważ kocha ją Pani i jest przez nią kochana. Jeśli to jedyna osoba, od której w dzieciństwie doświadczyła Pani miłości to nic dziwnego, że czuje Pani lęk przed jej utratą. W tej sytuacji ten lęk nie wydaje się irracjonalny, ponieważ każda interwencja medyczna niesie jakieś większe lub mniejsze ryzyko. Prawdopodobnie właśnie ta sytuacja, kiedy babcia ponownie znalazła się w szpitalu, wywołała u Pani tak silną reakcję lękową. Pisze Pani, że czuje się Pani jak w pułapce myśli o odejściu babci i że Pani ciężko sobie z tym radzić. To, co może pomóc to na pewno skupianie się na faktach - jaki jest obiektywnie stan babci, jak wygląda leczenie, czego można się spodziewać i czy zagrożenie dla zdrowia i życia jest, a jeśli tak to jak duże. Może pomogłaby Pani rozmowa z lekarzem? Może wsparcie innej bliskiej osoby? Warto w sytuacji silnej reakcji lękowej skupić się na tym, co dzieje się w ciele, spróbować koncentrować się na oddechu, oddychać świadomie wydłużając wydech, oprzeć plecy i krzesło/fotel i poczuć oparcie, poczuć podparcie stóp. Skupić się na myślach, które wtedy się pojawiają. Może Pani spróbować je zapisać i po jakimś czasie do nich wrócić, zastanowić się co oznaczają i czy są adekwatne do faktów. Proszę jednak być łagodną wobec siebie. Stres o najbliższe osoby jest naturalną i normalną reakcją.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Dominika Płoucha
Dzień dobry, to co Pani odczuwa jest naturalne , obawia się Pani straty osoby z którą jest Pani w bliskiej relacji. Nie wiem jak bardzo stan babci jest poważny. Należy przede wszystkim najpierw dokonać racjonalizacji ,ocenić czy faktycznie życie babci jest zagrożone .Być może reaguje Pani nadmiarowo. Warto , jeśli to możliwe porozmawiać /odwiedzić babcie w szpitalu i zapytać o jej samopoczucie. Bezpośredni kontakt z nią może Panią uspokoić .
Być może przeżywa Pani tę sytuację tak mocno , gdyż na poziomowe nieświadomym zadaje Pani sobie pytanie, stara rana: Czy ktoś mnie jeszcze będzie kochał w ten sposób ?
Co najważniejsze , proszę oddzielać fakty od myśli. Myśl , że ,,babcia umrze”, nie oznacza, że tak się stanie.
Piotr Ziomber
Boli, gdyż to jedyna osoba która zaspokaja Twoje poczucie bezpieczeństwa. Twoje obawy są naturalne. Wynikają z miłości i przywiązania. Warto o tym porozmawiać z psychologiem, który wzmocni cię i przygotuje na to, co kiedyś musi nadejść. Nie ma w tym nic złego, ale może nadejść ulga i ten moment kiedyś będzie łatwiejszy do zaakceptowania. Ja tutaj widzę pracę dla terapeuty w terapii schematów.
Jolanta Ronowska
Pani Kasiu,
to normalne, że myśl o śmierci babci Panią boli. Lęk jest emocją nastawioną na przyszłość, a więc można powiedzieć, że gdy z lękiem myśli Pani o jej śmierci, to poniekąd przeżywa to Pani tak, jakby już ją Pani traciła - a to boli, bo ból jest naturalną reakcją człowieka, który traci kogoś bliskiego. Ważne jest jednak, żeby pamiętała Pani, że chociaż pewnego dnia utraci Pani babcię, to teraz ona żyje.
Proszę też pamiętać, że unikanie tego lęku i unikanie myślenia o śmierci nie jest rozwiązaniem. Jeżeli lęk paraliżuje Panią do tego stopnia, że nie może Pani funkcjonować, zalecam skierowanie się do specjalistki lub specjalisty zdrowia psychicznego (np. do Ośrodka Interwencji Kryzysowej), ale jeśli Pani stan jest łagodniejszy, polecam oswajanie się z myślami o śmierci np. w towarzystwie książki Irvina Yaloma "Patrząc w słońce. Jak przezwyciężyć grozę śmierci."
Agnieszka Włoszycka
Witam Panią,
Pani Kasiu, to co się pojawia, jest bardzo ludzkie i głęboko zrozumiałe...mi osobiście też bardzo bliskie. Babcia to dla Pani nie tylko bliska osoba ale też ktoś, kto dawał miłość i poczucie bycia ważną, dlatego sama myśl o jej utracie tak boli. Lęk próbuje „wybiec do przodu”, do najczarniejszego scenariusza. Pomaga delikatnie wracać do tu i teraz: babcia żyje, jest pod opieką lekarzy, ten moment trwa., warto zobaczyć to jako nie zaprzeczanie, tylko dawanie sobie oparcia. Gdy przychodzą natrętne myśli, można je zauważyć i nazwać: „to mój lęk, nie fakt” i łagodnie przekierować uwagę np. na oddech, ciało, coś konkretnego wokół i może najważniejsze pytanie do siebie: czego teraz najbardziej potrzebuję, kiedy się boję? ciepła, kontaktu, rozmowy? Ten ból/strach mówi o tym, jak bardzo Pani kocha i to jest coś ważnego, co już między Wami jest.
Wszystkiego dobrego dla Pani i zdrowia dla Babci życzę!
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Karolina Rzeszowska-Świgut
Dzień dobry
Dziękuję Pani za to, że znalazła się odwaga, by napisać o czymś tak osobistym i bolesnym.
Chciałabym najpierw odpowiedzieć na pytanie, które zadała Pani wprost: dlaczego ta myśl tak bardzo boli? Boli, ponieważ babcia nie jest dla Pani "po prostu babcią". Jest osobą, która dawała poczucie bezwarunkowej miłości i akceptacji i osobą z domu rodzinnego, która mówiła wprost, że kocha. Strata takiej osoby to nie tylko strata człowieka, to strata miejsca, w którym czuło się bezpiecznie i kochanym. To jest bardzo głęboka więź i zupełnie naturalne, że samo wyobrażenie o jej utracie wywołuje tak silny ból i tak intensywne emocje.
Myśli o śmierci bliskiej osoby w chwili jej choroby są naturalną reakcją umysłu, który próbuje się przygotować na to, czego boi się najbardziej. Nie trzeba ich od siebie odpychać ani się za nie winić. Warto jednak pamiętać, że babcia jest teraz pod opieką lekarzy i jest bezpieczna właśnie w tej chwili. Łzy i trzęsące się ręce po rozmowie z mamą to nie słabość, to miłość, która szuka ujścia, i warto pozwolić jej wypłynąć, nie tłumić jej w sobie.
Jeśli jest taka możliwość, warto zadzwonić do babci lub zapytać o możliwość wizyty. Bliskość, nawet przez telefon, potrafi ukoić więcej niż jakiekolwiek racjonalne tłumaczenie. A jeśli nadarzy się okazja, warto powiedzieć babci wprost, że się ją kocha. Takie słowa mają ogromną moc dla obu stron.
Troska i ból, które zostały opisane w tym liście, są dowodem na to, jak piękna i ważna jest ta relacja. Warto o nią dbać każdego dnia, który jest dostępny.
z poważaniem Karolina Rzeszowska-Świgut
psycholog, psychotraumatolog

Zobacz podobne
Jak radzić sobie z depresją i ciągłym zamartwianiem się, kiedy terapia nie pomaga? Próbowałam już kilka razy uczestniczyć w psychoterapii, jednak za każdym razem kończyło się tak samo - po kilku, bądź kilkunastu spotkaniach rezygnowałam. Nie potrafię rozmawiać o problemach, wiele porad odnośnie do opisywania swoich przemyśleń, prowadzenia dziennika itp. było dla mnie bezcelowa, bo kompletnie nic nie zmieniało w moim życiu. Dość szybko się poddaję, a towarzysząca mi depresja, brak jakiegokolwiek sensu życia czy celu oraz ciągłe lęki przed codziennymi obowiązkami, typu praca, studia czy nawet rozmowa ze znajomymi sprawiają, że utwierdzam się w przekonaniu, iż nie ma dla mnie ratunku. Czy istnieje jakiś inny sposób wyjścia z tego poza psychoterapią, nie licząc farmakoterapii, którą stale stosuję?

