Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Chciałam zapytać, czy mam początki depresji. Mam takie dni, kiedy nie mogę się podnieść z łóżka

Chciałam zapytać, czy mam początki depresji. Mam takie dni, kiedy nie mogę się podnieść z łóżka, muszę się zmusić, aby iść do pracy, mało jem, jest mi psychicznie źle, robię dobrą minę do złej gry, bo jak zostaje sama w domu, to myślę, że jestem do bani, nie nadaję się do niczego. A przy ludziach cały czas się uśmiecham i nawet przesiaduję z osobą chorą na depresję, a teraz sama czuję, że coś ze mną nie tak.
Miranda Furmankiewicz

Miranda Furmankiewicz

Dzień dobry, obniżony nastrój, zmniejszona energia, większa męczliwość, negatywne myśli na własny temat oraz zmniejszony apetyt mogą być objawami depresji, ale mogą być tego także inne przyczyny. Jeśli niepokoi Panią obecne samopoczucie, warto skonsultować się z lekarzem psychiatrą, psychologiem lub psychoterapeutą.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

depresja osob starszych

Darmowy test na depresję w wieku podeszłym (Geriatric Depression Scale – GDS)

Zobacz podobne

Zespół ASD, problemy relacyjne i chęć zmiany środowiska

Witam, mam 30 lat i choruję na zespół ASD, przez który nie mam przyjaciół i nigdy żadnej dziewczyny nie miałem na dłużej. Uczęszczam na terapię zajęciową w województwie łódzkim, w której się nie widzę i w której także nie mam przyjaciół, a koledzy moi, którzy tam chodzą, podpuszczają mnie do dokuczania innym, szczególnie takiemu głuchoniememu chłopakowi o imieniu Piotrek, z którym jeżdżę na zajęcia, i chcą mi na siłę ustawiać życie, przez co stan mojego zdrowia uległ jeszcze większemu pogorszeniu. Wpadam w histerię, wpadam w stany depresyjne, mało jem i zaburzenia odżywiania mam, a dodatkowo ojciec mój straszy mnie, że rozważy to, bym wylądował w ośrodku terapii uzależnień lub żebym nawet był w ośrodku socjoterapeutycznym jakimś, bo często mi się to śni, że wylądowałem w takim miejscu, gdzie były osoby także z zespołem Aspergera lub z autyzmem, jak i z ADHD, czego się bardzo boję, a jednocześnie podświadomość mi podpowiada, że to jedyne rozwiązanie na moje samopoczucie, bym był szczęśliwy nawet w innym miejscu niż to, w którym mieszkam obecnie, bo twierdzę, że mieszkanie z agresywnym konkubentem matki mojej, który wpatrzony jest w to miejsce, w którym dzieje mi się krzywda, także pije dużo i nie raz uciekałem przez niego z domu, przez co później przenoszę agresję swoją na uczestników, przez co teraz chcą mnie wyrzucić stamtąd. Co mogę zrobić w tej sytuacji, a chciałbym dodatkowo móc kiedyś pojechać na turnus socjoterapeutyczny lub na obóz dla takich osób jak ja, gdzie nawiązałbym nowe, wartościowe znajomości, bo także sam zacząłem szukać wszędzie sposobu, by się wyrwać z wiochy zabitej dechami, gdzie trzeba mieć samochód, żeby się wszędzie dostać, bo rozmowy z wujkiem moim, który załatwiał tę placówkę terapii zajęciowej, by pomyślał o pracy dla mnie jakiejś, bo także z ojcem swoim wiele razy rozmawiałem w tej sprawie, zwykle kończyły się na obietnicach, bo na partnera matki mojej, jego rodziny, nie mogę liczyć. Co mam zrobić w tej sprawie, bo także z chrzestnym swoim wiele razy rozmawiałem w tej kwestii, ale ciągle słyszę od niego o jakimś bezsensownym blogu, żebym prowadził na jakiejś platformie społecznościowej. Co mam zrobić w tej sprawie, proszę o pomoc, a każda pomoc się liczy w tej sprawie, bo także szukam pomocy dla dziadka mojego, który na borderline choruje i który też obraża mojego ojca, że mógłby coś lepiej zrobić w swoim życiu, i który też ma marzenie, bym zamieszkał z ojcem swoim w Warszawie, bo nie raz śni mi się, że mieszkam z ojcem swoim i podróżuję z nim po świecie, poznaję ludzi i mam fajną pracę. Pozdrawiam.

Zmagam się z depresją, OCD, lękami i problemami z relacjami
Dzien dobry, mam 18 lat i zmagam sie z problemami ponizej. Bardzo sie maskuje ale mnie to meczy okropnie. Otóż cierpie na depresję, miewam cięższe epizody w których czas płynie mi jak woda i potrafię nie czuć potrzeby snu do 2/3 nad ranem, co mocno rozregulowuje mój zegar biologiczny. Mam trudność w odczuwaniu radości, zdarza sie to rzadko. Druga rzecz, OCD. Potrafi mnie potwornie wymęczyć, zwłaszcza przez kompulsje fizyczne, myśli intruzywne, czy powtarzający się myślotok który trudno przerwać. Często doświadczam derealizacji i depersonalizacji, jakbym tylko oglądała film, albo była obserwatorem własnych czynów - ale nie sobą. Dziwne to i przeraża mnie. Doświadczam też megalofobii i bardzo szybko wpadam w lęk w tłumach. Z resztą, stany lękowe to też u mnie częsta przypadłość. Często zdarzają się w nocy i wtedy muszę się jakoś uziemić, bo myśli skaczą jak szalone, a lęk nie daje spać. Oprócz tego jestem niezwykle wrażliwa sensorycznie, przeczulona na światło i dźwięki, błyskawicznie potrafię się przebodźcować i źle się czuję po wyjściach ze znajomymi jak po maratonie. Dostrzegam też dużo szczegółów, szczególnie zapachów czy innych niuansów których nie dostrzegają inni i to z siłą 300%. Po prostu ten bodziec mnie atakuje i nie pozwala się skupić na niczym innym. Mam dużą wybiórczość jedzeniową, brzydzę się dotknąć czegoś co ma nieprzyjemną teksturę czy może obkleić palce. Mam pewien strach i mocną blokadę przed spróbowaniem czegoś co w mojej głowie jest nie do zjedzenia, od razu pojawia się lęk i napięcie. Mam też problem z tworzeniem (i utrzymaniem!) relacji, brak spontaniczności. Dużo moich zachowań jest traktowana na opak. Nie mam potrzeby rozmawiać codziennie. Po co? Jak dzieje się coś to kontakt zajdzie. Mam problemy ze zrozumieniem konwenansów i często dostaję sygnał "ale jesteś szczera", "jak można tak komuś powiedzieć", a w mojej głowie wszystko jest ok. Powiedziałam to co uważałam za stosowne i nigdy by mi nie przyszło do głowy że mogę tym kogoś zranic
Witam. Od ponad pół roku czuje bezsens w tym, co robię.
Witam. Od ponad pół roku czuje bezsens w tym, co robię. Wszystko wydaje się być nijakie, wcześniej potrafiłem wychodzić ze znajomymi czy to na bilarda, kręgle, zwykłe spotkanie, rzeczy takie jak gry wideo, filmy sprawiało mi to radość. Teraz najchętniej przy porannym budziku nawet bym się nie budził tylko spał dalej, praca mnie frustruje. Potrafię zepsuć czynności, które wykonywałem już wielokrotnie. Chodzę rozkojarzony, mam duży natłok myśli, z rana jestem bardzo agresywny, nie mam ochoty nawet się odzywać, rozmowa przychodzi z trudem, załatwianie spraw odkładam na później, przez co narastają kolejne problemy. Wydaje mi się, że z tygodnia na tydzień sytuacja się stale pogarsza, mimo że dni wolne poprawiają trochę mój nastrój to powrót po weekendzie do pracy to istny koszmar. Nie wiem, co mam dalej zrobić. Boję się, że porzucę prace przez to, że już nie ma siły. Zdarza się, że nocami patrzę się w sufit i rozmyślam o tym wszystkim, zaniedbując sen. Proszę o pomoc, rady, co zrobić..
Problemy w małżeństwie z powodu stresu i obecności brata z depresją

Dzień dobry. Piszę w sprawie problemów z moim mężem. Od ok. 3 tygodni mieszka z nami mój brat zmagający się z depresją. Zaproponowałam mu przyjazd do nas w celu zmiany jego otoczenia (mieszkamy w kraju mojego meża). Przed przedstawieniem mu tej propozycji rozmawiałam z mężem na ten temat, zgodził się i sam proponował, że będzie z moim bratem chodził na męskie wypady. Jednakże praktycznie od początku atmosfera w domu nie była zbyt dobra. Na początku normalnie prowadzili rozmowy np. przy stole, ale wobec mnie mąż zachowywał się zimno i bezuczuciowo (zazwyczaj jesteśmy bardzo uczuciowi wobec siebie). Powiedziałam mu, że mnie rani takie zachowanie i chciałam wiedzieć, co jest jego powodem. Po kilku dniach takiego stanu nasze relacje wróciły do normy, a mąż powiedział mi, że chyba był przytłoczony tym, że chce się pokazać jako męski mężczyzna przed moim bratem i nie chciał sobie pozwolić, być uczuciowy gdy brat jest w domu (chciałabym zaznaczyć, że nie oczekuję od niego bycia takim przed innymi ludźmi, chodziło tylko o to, że nie jesteśmy sami w domu). Jako, że nasza relacją wróciła do normy, to myślałam, że wszystko jest już w porządku. Dodam, że mąż ma stresujący czas w pracy i dużo nadgodzin i często wraca do domu zmęczony. Staram się go wspierać w tym jak mogę, słucham jego zmartwień i doradzam, jeśli wiem jak. I tak dochodzę do sytuacji z wczoraj, gdy mąż wrócił w najgorszym jak dotychczas stanie mówiąc, że już nie wytrzyma w pracy, puszczają mu nerwy, chyba ma lekką depresję i myślał nad tym, aby rzucić pracę. Bardzo się tym zmartwiłam i moim pierwszym odruchem było zaproponowanie wizyty u psychologa. Mąż zdenerwował się, że to były moje pierwsze słowa, że to brzmi jakby naprawdę był chory i że on chce się mi zwierzać. Przeprosiłam za te słowa i długo rozmawialiśmy na temat jego pracy i poszliśmy spać w dobrym humorze. Dziś mąż miał wolne, wstaliśmy w super humorze, rozmawialiśmy i żartowaliśmy, on sam też zwrócił na to uwagę, że znacznie lepiej się czuje i jak ważny dla samopoczucia jest sen. Jako, że ja pracowałam (pracuję zdalnie) to poprosiłam go o zrobienie prania, na co on bez problemu się zgodził, ale skomentował, że mój brat też mógłby coś robić w domu skoro tu mieszka. Powiedziałam, że wytłumaczę mu następnym razem jak zrobić pranie (mój brat nie zna języka męża), ale że brat codziennie zmywa po lunchu, a po kolacji przestał zmywać, bo poprosiłam go o to, bo mój mąż powiedział, że czuję się ponaglany, gdy ktoś zmywa jak on jeszcze je. Spytałam męża czy jest coś jeszcze, co by chciał by mój brat robił i wtedy się zdenerwował, powiedział, że cały czas mówi i że ma wszystkiego dość. Uderzył ręką o blat, wyszedł do drugiego pokoju i tam też w coś uderzył i krzyczał. Jak po chwili wyszedł z pokoju to powiedział, że on się wyprowadza o rodziców dopóki mój brat tu iest. Podeszłam do niego i powiedziałam, żebyśmy porozmawiali na spokojnie, a on wylał wodę ze szklanki, którą trzymał w ręcę, powiedział, że jestem irytująca i mam się do niego nie odzywać. Bardzo mnie przestraszyły jego reakcje i dostałam ataku paniki. Przez resztę dnia mąż siedział zamknięty w sypialni i pod wieczór wyszedł nie mówiąc gdzie idzie. Zmartwiłam się tym zająć chciałam sprawdzić czy poszedł do swoich rodziców tak, jak mówił, ale zobaczyłam, że przestał dzielić ze mną swoją lokalizację (zaczęliśmy dzielić swoje lokalizacje za jego prośbą jak byliśmy w związku na odległość). Mąż wrócił do domu po jakimś czasie i powiedział, że dzwonił do swojej mamy i spytał czy może się u nich zatrzymać co kilka dni, żeby się zrelaksować. Byłam zawiedziona, że podjął decyzję beż rozmowy że mną, ale podeszłam do tego z jak największym spokojem i spytałam, czy możemy porozmawiać. Powiedział, że możemy jeśli ja chcę, co też było dla mnie bolesne, bo nie rozumiem, jak on może nie chcieć porozmawiać i jakoś rozwiązać tej sytuacji między nami. Porozmawialiśmy na spokojnie, powiedział, że w pracy jest zestresowany, jak wraca do domu to jest mój brat i też się nie może przez to zrelaksować. Ja to rozumiem i staram się, by miał jak najmniej stresu, ale on się nawet irytuje jak słyszy głos mojego brata (powiedział, że kojarzy jego głos z negatywnymi emocjami i dodatkowo nie rozumie, o czym mówimy, bo nie zna naszego języka). Skończyło się na tym, że będzie chciał jeździć w swoje dni wolne do rodziców, żeby móc się zrelaksować. Ja powiedziałam, że rozumiem, ale chciałabym by takie rzeczy omawiał najpierw ze mną, bo jesteśmy małżeństwem. Na koniec powiedział mi, żebym go zostawiła samego, więc wyszłam z sypialni tak jak chciał. Minęło kilka godzin od naszej rozmowy i mąż przyszedł do salonu pograć na konsoli i w przelocie powiedział mi, że kupił nowy telefon. Gdy spytałam jaki to powiedział, że najnowszy model firmy, którą chciał. Zrobiło mi się strasznie przykro, bo zanim kupimy coś drogiego to konsultujemy się nawzajem. Dodatkowo dziś rano rozmawialiśmy o telefonach i powiedział, że chyba kupi model sprzed kilku lat, bo wydawanie więcej za niewiele nowych funkcji nie ma sensu, więc czuję, że chciał mi zrobić na złość. Gdy powiedziałam, że rozmawialiśmy kiedyś o się konsultujemy przez kupnem, mąż zarzucił mi, że ostatnio kupiłam sobie pomadkę, co jest prawdą, ale ona kosztowała kilkadziesiąt złotych a nie kilka tysięcy. Na co on spytał, że czyli cena jest tu wyznacznikiem i gdy powiedziałam, że tak to stwierdził, że nie wiedział o tym. Jestem pewna, że o tym rozmawialiśmy, szczególnie że jego ojciec ma nawyk kupowania rzeczy bez konsultacji z jego mamą i mój mąż zawsze uważał to za złe postępowanie. Potem dorzucił, że on zamierza się zmienić, że będzie żył tak jak chce, bez spowiadania się ze swoich wyborów i ja też mogę, żyć jak chcę, a jeśli mi się to nie podoba to mogę sobie gdzieś iść. Powiedział, że będzie płacił połowę czynszu (wynajem jest na moje nazwisko i z mojego konta płacimy czynsz), a pieniądze na jego koncie będzie używał tak jak chce i że tak powinno być okej. Bardzo mnie to wszystko stresuje, do tej pory zawsze mówiliśmy, że nasze pieniądze są wspólne, był czas gdy ja nie pracowałam i on nas utrzymywał, był czas gdy to ja nas utrzymywałam, gdy on szukał pracy i nigdy sobie nic nie wspominaliśmy. Co miesiąc sprawdzamy, ile wydaliśmy i jak stoimy z oszczędnościami, planujemy w przyszłości kupić dom. Ja nie widzę sytuacji, w której rozliczamy się z pieniędzy między sobą. Poza tym, słowa o tym, że będziemy żyć jak nam się podoba nie brzmią dla mnie jak kochające się małżeństwo. Mamy być w jednej drużynie i razem iść przez życie. To nie tak, że np. każę mu pytać mnie o pozwolenie na kupienie czegoś, tylko chcę żebyśmy o tym porozmawiali i zobaczyli czy to ma sens przy naszym budżecie. Powiedziałam, że chcę porozmawiać o tym na spokojnie jak skończy grać. Myślę, że powinnam mu powiedzieć, jak bardzo mnie ranią takie słowa, które stawiają mnie na pozycji koleżanki, która z nim mieszka, a nie jego żony i partnerki życiowej. Nie wiem, jak mu to wytłumaczyć i jak do tego podejść. Zazwyczaj gdy mu minie złość to przeprasza mnie i się godzimy, ale słowa, które dzisiaj powiedział zraniły mnie chyba najbardziej do tej pory. Dodam, że mieszkamy w kraju męża, mój brat będzie tu jeszcze dwa miesiące, ja mówię w języku męża, ale mój brat nie, a mąż nie mówi w naszym języku.

Jak pomóc córce w depresji i kompulsjach?
Jestem mamą 20-latki ze stanami depresyjnymi i licznymi kompulsjami , które komplikują jej życie i mają wpływ na resztę rodziny( większość czasu córka stoi, nie nosi okularów mimo dużej wady wzroku, chodzi w piżamie kilka dni z rzędu, nie wchodzi do pomieszczeń z otwartym oknem itp, dużo pomniejszych zachowań). Co ciekawe nasilenie tych zachowań następuje w domu, który kojarzy się jej z trudnym czasem liceum i pandemią, studiuje po za domem , tam lepiej funkcjonuje. Była na wizycie psychiatrycznej, przyjmuje Efectin, który raczej nie pomaga, często płacze . Odmawia terapii, proszę o poradę jak przekonać córkę do terapii , której potrzebuje i czy pomagać jej usuwając z drogi wyimaginowane przeszkody , czy zmuszać do walki z tymi wyzwaniami?
depresja poporodowa

Depresja poporodowa - objawy, leczenie i wsparcie dla młodych rodziców

Depresja poporodowa to stan, który może pojawić się w okresie po narodzinach dziecka. Gdy trudności emocjonalne utrzymują się dłużej lub są intensywne, odpowiednia pomoc specjalisty i wsparcie bliskich mogą być niezwykle cenne i potrzebne.