Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Czy mogę odczuwać smutek i mieć depresję przy idealnym życiu?

Mam 23 lata, nie umiem stwierdzić czy kiedykolwiek byłam szczęśliwa, raczej bym to określiła tak, że są weselsze momenty w moim życiu. Jest mi bardzo źle i głupio z tym, że doskonale wiem że ludzie mają bardzo ciężko w życiu. Sytuacje rodzinne, problemy finansowe, nieuleczalne choroby, a ja można powiedzieć że mam „idealne życie”. Nie mam takich problemów, problemem jestem ja sama, wszystko mnie przytłacza, ciągle płaczę, cały czas się denerwuję, ludzie w sklepie doprowadzają mnie do furii. Mój najgorszy problem jest taki, że nie wiem co robić jak skończę studia. Jednocześnie nikt na mnie nie wywiera żadnej presji, ja sama to robię. I brzmi to żałośnie przy wszystkich problemach świata, że ja sobie nie radzę w życiu. Strasznie się wszystkim przejmuję, najmniejsza sprzeczka z kimś wywołuje u mnie silne emocje, w nocy jak zacznę zbyt o wszystkim myśleć to płaczę tak, że nie mogę się uspokoić. Innym aspektem jest to, że sama sobie diagnozuję choroby. I mam świadomość, że jest to głupie, ale jak tylko czytam coś i objawy mi pasują to jestem wręcz przekonana. Podchodziłam do tego z dystansem, ale czasem myślę że mogę mieć depresję lub zaburzenia lękowe, bo widzę że ludzie się nie zachowują jak ja, nie reagują i myślą pozytywnie. Też mnie zastanawia czy nie jest to robienie z siebie ofiary, bo nie umiem sobie poradzić z własnym życiem? Że łatwiej jest stwierdzić, że musi coś być ze mną nie tak, ale nie chodzę i nie wmawiam ludziom że mam depresję nie mając jej zdiagnozowanej. Wiem, że powinnam się wybrać do psychologa, nawet dla spokoju, żeby stwierdził, że na nic nie choruję, ale jak myślę o opowiadaniu o tym komuś na żywo, właśnie nie mając podstaw do bycia nieszczęśliwą to już mi się chcę płakać na samą myśl takiej sytuacji. Powinnam być szczęśliwa mając pełną, zdrową, normalną rodzinę i dobrą sytuację finansową. Więc właściwie nie wiem o co chcę zapytać, może o to czy powinnam się tak czuć. Czy lekarz mnie oceni? Czy moje zachowania na coś wskazują? Czy jest to robienie z siebie ofiary? Czy są takie przypadki, gdzie wszystko w życiu teoretycznie jest okej, ale w głowie wszystko wariuje?
Emilia Jagiełło

Emilia Jagiełło

To, że te trudności nie wynikają z sytuacji zewnętrznej nie znaczy, że są mniej realne czy mniej bolesne.

Pani wiadomość wskazuje, że jest Pani ciężko a to z pewnością potrzebuje uwagi i troski.

Rozmowa ze specjalistą mogłaby pomóc. Wyobrażam sobie, że takie spotkanie mogłoby wesprzeć Panią w spokojnym uporządkowaniu tego, co się dzieje, ale też w samokrytyce za stan, w którym się Pani znajduje. Psycholog nie będzie Pani oceniać. Jego zadaniem jest pomóc zrozumieć skąd się biorą te emocje i jak sobie z nimi poradzić.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Renata Niemczynowicz

Renata Niemczynowicz

Droga M.,

Myślę, że już samo to, że identyfikujesz problem z którym się zmagasz jest bardzo wartościowe. Jednakże, moim zdaniem, porównywanie siebie i swoich trudności do innych może nie przynieść Ci oczekiwanej ulgi. Wzorce, według których funkcjonujemy w relacjach są często dla nas niezrozumiałe, szczególnie gdy nie możemy znaleźć przyczyny dla której to funkcjonowanie nie jest dla nas satysfakcjonujące. Dzieje się tak, ponieważ źródła naszych problemów często znajdują się poza naszą świadomością.

Relacja terapeutyczna ofiarowuje możliwość odkrycia i zrozumienia naszego zachowania, gdyż opiera się na relacji pomiędzy pacjentem i terapeutą. Wydaje mi się, że najlepszym rozwiązaniem byłoby abyś skonsultowała się z psychoterapeutą i spróbowała, z jego pomocą, przyjrzeć się swojemu funkcjonowaniu.

Powodzenia!

 

Anna Olechowska

Anna Olechowska

Droga M,

Tak trudno mi się czytało Twoja wiadomość, tak pełna krytyki wobec samej siebie. Dużo tutaj "powinności" i zakazów. Myślę, że to niezwykle trudne - nie czujesz się szczęśliwa, jednocześnie wciąż sobie zabraniasz prawa do bycia nieszczęśliwą. Zachęcałabym Cię do kontaktu ze specjalistą. Wiem, że się boisz tej oceny, ale uwierz mi, dobry specjalista Ci pomoże, a nie Cię oceni.

Trzymam za Ciebie kciuki.

Pozdrawiam ciepło,

Anna Olechowska 

Psycholożka & Certyfikowana Psychoterapeutka 

Urszula Żachowska

Urszula Żachowska

Dzień dobry, 

 

zdecydowanie najlepiej byłoby skierować się z tymi pytaniami do psychoterapii, byc może pomocnym byłoby zacząć mówić od tego lęku, który Panią przed tym powstrzymuje - niepewności, czy ma Pani prawo do cierpienia i neiszczęścia. Często osoby zgłaszające się do psychoterapii nie mają pojęcia skąd płynie ich cierpienie. Nie trzeba mieć odpowiedzi, psychoterapia może pomóc rozwijać te pytania i poszukiwać rozumienia natury cierpienia - to z czasem przynosi ulgę i pomaga znaleźć własne rozwiązania, własne odpowiedzi i własną drogę.

Pozdrawam
Urszula Żachowska

depresja osob starszych

Darmowy test na depresję w wieku podeszłym (Geriatric Depression Scale – GDS)

Zobacz podobne

Czy to ergofobia? Silny stres przed praca, placz, bezsennosc i lek przed depresja po powrocie do pracy
Dzień dobry, podejrzewam u siebie ergofobię, ze względu na stan zdrowia wiele razy straciłam pracę, przez ponad dwa lata nie pracowałam, doszłam do siebie na tyle, że podjęłam się pracy w przedszkolu, ale od samego początku wszystko idzie nie tak, nieporozumienia z dyrektorką powodują, że źle to wszystko znoszę, dodatkowo staramy się z mężem o dziecko i jestem na stymulacji hormonalnej, która dodatkowo podbija stres, czuję się fatalnie i nie panuję nad sobą, źle śpię, płaczę bez powodu, boję się że dostanę deperesji, od zawsze na samą myśl o pracy skręcało mnie, chcę zarabiać na rękodziele, i wiem, że to jest moje życiowe zadanie, daje mi ono spokój, a pieniądze, które zarabiam na nim dają mi satysfakcję, choć to są grosze, czuję, że nie nadaję się do jakiejkolwiek pracy, ale równocześnie nie chcę zawieść Męża, nie chce znowu wysłuchiwać z wszystkich stron, że jestem nierobem i nie chce mi się pracować, wiem co mam robić, ale żyliśmy ponad dwa lata na jednej wypłacie, moja intuicja podpowiada mi, że z tej pracy same problemy tylko przyjdą,
Czy w wyniku silnego stresu w pracy-ok 3 lat, mobbingu i upokarzania w pracy można stać się kleptomanem?
Dzień dobry. Czy w wyniku silnego stresu w pracy-ok 3 lat, mobbingu i upokarzania w pracy przez przełożonego, przegranej w sądzie dot. w.w.mobbingu i wielu towarzyszących przy tym schorzeń: cukrzyca, depresja, nadciśnienie, zjd,apatia...leki, bezsenność, można stać się kleptomanem? Przyjemność i adrenaline daje mi ulgę, gdy coś wezmę że sklepu nie płacąc. I w końcu się stalo najgorsze i wstyd. Wcześniej nigdy bym się do tego nie posunął. To było niezgodne z moimi zasadami.
Choruję na depresję, zobaczyłem jak zdradliwa jest ta choroba. Czy brak wypełnienia jakiejś decyzji jest spowodowane chorobą czy charakterem osoby?
Choruję na depresję. Biorę leki już siódmy tydzień. Wydaję mi się, że leczenie, na które sam się zdecydowałem zaczyna przynosić w jakimś stopniu poprawę. Patrząc długo terminowo na jego efekty w ciągu dnia ciężko odczuć zmianę. Podszedłem do brania leków tylko i wyłącznie dlatego, ponieważ wiem, że nic nie tracę. Przesypianie całego dnia mi się zbytnio się nie podobało, ale na to już w ogóle nie miałem wpływu. Jak patrzy się na życie długo terminowo to widzi się jak ta choroba jest zdradliwa, do jakiej nieświadomości doprawdza człowieka. Tyle lat żyłem w nieświadomości, że choruje. Czy zaburzenia nastroju mogą prowadzić do innych zaburzeń psychicznych? Nieumiejętność wypełnienia decyzji, której się podjęło, jest spowodowane chorobą czy bardziej charakterem danej osoby?
Próbuję zrozumieć co dokładnie się ze mną dzieje i skąd biorą się tak diametralne zmiany nastroju w przeciągu kilku tygodni/miesięcy.
Próbuję zrozumieć co dokładnie się ze mną dzieje i skąd biorą się tak diametralne zmiany nastroju w przeciągu kilku tygodni/miesięcy. Nasilone lęki sprawiają, że co raz bardziej jestem przerażona i zgubiona. Czy to może być coś poważnego?
Pragnienie autodestrukcji i brak odczuwania normalności - jak sobie radzić?
Nawet nie wiem od czego zacząć. Mam 25 lat i jestem osobą, która się leczy psychiatrycznie. Nic zgadzam się ze wszystkimi diagnozami, ale to nieważne. Bardzo chcę, żeby przytrafiło mi się coś złego, ale nie po to, żeby zwrócić na siebie uwagę. Przykładowo każdego dnia gdy jadę na uczelnie modlę się, żeby mój tramwaj, autobus uległy wypadkowi i żebym rozbiła sobie łeb. Tak po prostu. Ostatnio też zobaczyłam jak po moim ręku chodzi kleszcz. Specjalnie go nie strząchnęłam, żeby mnie ugryzł i czymś zaraził. Nie, nie chciałam iść do lekarza z potencjalnym rumieniem. Było mi bardzo smutno, gdy okazało się, że najwyraźniej nawet mnie nie ugryzł. Gdy widzę psa myślę o tym, żeby mnie pogryzł i oszepił. Nie chcę trafić do szpitala, chcę siebie zniszczyć... mam problem z okaleczaniem się i wielokrotnie kładłam żyletkę na brudnej podłodze w publicznej toalecie a potem... i nic. Rany goją się idealnie, mimo, że w ogóle o nie nie dbam. Nie dezynfekuje, nie stosuje żadnych maści, a wręcz ponownie je otwieram. Marzę żeby się upodlić, wziąć narkotyki. I to na pewno nie próba zdobycia uwagi. Raz sama się wypisałam na żądanie od chirurga. Nie zależy mi na współczuciu, tylko powolnej autodestrukcji. Czasem jem piasek myśląc o tym, że będę mieć pasożyty. To chore. Miałam długi czas depresje, potem to przeszło w stan ogromnej energii, a teraz nie czuję za dużo. Czy takie zachowanie może cokolwiek oznaczać? Nie wiem, nie męczę się z tym chyba. Ale też nie czuję się normalnie.
depresja poporodowa

Depresja poporodowa - objawy, leczenie i wsparcie dla młodych rodziców

Depresja poporodowa to stan, który może pojawić się w okresie po narodzinach dziecka. Gdy trudności emocjonalne utrzymują się dłużej lub są intensywne, odpowiednia pomoc specjalisty i wsparcie bliskich mogą być niezwykle cenne i potrzebne.