Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Czy mogłem nieświadomie zaszkodzić siostrom bliźniaczkom w łonie matki? Poczucie winy i adekwatność kary

Mam pewne przeświadczenie, że zrobiłem coś strasznego. Wydaje mi się, że miałem siostry bliźniaczki i w jeszcze w brzuchu matki zrobiłem im coś czego nie przeżyły. A teraz mam ponieść za to karę. Mianowicie moja świadomość ma zostać uwieczniona i ma mnie czekać wieczne cierpienie. I mam w związku z tym 2 pytania, po pierwsze czy to w ogóle możliwe, że coś takiego się mogło stać ? I drugie czy kara za coś takiego waszym zdaniem byłaby adekwatna ? Na swoją obronę muszę powiedzieć, że byłem wtedy przecież nieświadomy i nie kontrolowałem tego co robię. A przecież się zdarza, że dorosłe osoby popełniają straszne zbrodnie, nawet matki skazują swoje nowonarodzone dzieci na śmierć. Więc czemu mnie ma spotkać kara nieskończenie większa niż dorosłe osoby, które świadomie dokonują zbrodni ?
Joanna Łucka

Joanna Łucka

Dzień dobry, 

to, czego Pan doświadcza to jak się domyślam bardzo duży lęk. O tyle dotkliwy, że nie ma Pan żadnej możliwości weryfikacji, czy mógł Pan mieć rodzeństwo na wczesnym etapie życia płodowego (choć być może w tej materii ginekolodzy i położnicy mieliby więcej do powiedzenia), a już tym bardziej, czy doprowadził Pan do ich unicestwienia; a jeśli nawet do ich zaniku doszło, to czy to Pan na etapie życia płodowego mógł się do niego przyczynić - a nie np. styl życia Pana matki, wirus lub inne okoliczności dotyczące rozwoju wewnątrzmacicznego, na które ani Pan, ani nawet Pana matka, nie moglibyście mieć wpływu. Żadna z tych hipotez nie jest możliwa do sprawdzenia, a odpowiedzi na te pytania nie były, nie są i nie będą znane. 

Warto też zwrócić uwagę, że taki hipotetyczny problem dotyczyć mógłby każdej osoby. 

Zastanawia mnie temat kary, o którym Pan pisze - z tego, co mi wiadomo, żaden szerzej opisany system moralny lub religijny nie określa kar za podobne przewinienia. Zatem czy jest to kara, którą sam sobie Pan wyznacza? 
Obawiam się, że nie mam ani wiedzy, ani kompetencji, by orzec, czy podany przez Pana wymiar kary jest adekwatny do obaw, jakie Pan odczuwa. Natomiast nasuwa mi się taka myśl - że już samo Pana zamartwianie się i niemożność weryfikacji Pana obaw są karą nader surową. 

Dlatego gorąco zachęcam Pana do skorzystania z konsultacji psychoterapeutycznej. Ze względu na przedstawioną przez Pana problematykę sugeruję skorzystanie z pomocy terapeuty w nurcie poznawczo-behawioralnym (CBT), który wykazuje się wysoką skutecznością w radzeniu sobie z lękiem, obawami, ale także poczuciem winy. Terapeutę CBT może Pan znaleźć poprzez wyszukiwarkę na tym portalu (lub formularz doboru).  Ważne, aby była to osoba z tytułem magistra psychologii, po ukończonym 4-letnim szkoleniu psychoterapeutycznym (lub w trakcie certyfikacji) . 

Proszę o siebie zadbać i skorzystać z wizyty. 

Życzę Panu wszystkiego dobrego! 
Pozdrawiam serdecznie
Joanna Łucka 
psycholożka 

1 rok temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Joanna Łucka

Joanna Łucka

Dzień dobry, 

to, czego Pan doświadcza to jak się domyślam bardzo duży lęk. O tyle dotkliwy, że nie ma Pan żadnej możliwości weryfikacji, czy mógł Pan mieć rodzeństwo na wczesnym etapie życia płodowego (choć być może w tej materii ginekolodzy i położnicy mieliby więcej do powiedzenia), a już tym bardziej, czy doprowadził Pan do ich unicestwienia; a jeśli nawet do ich zaniku doszło, to czy to Pan na etapie życia płodowego mógł się do niego przyczynić - a nie np. styl życia Pana matki, wirus lub inne okoliczności dotyczące rozwoju wewnątrzmacicznego, na które ani Pan, ani nawet Pana matka, nie moglibyście mieć wpływu. Żadna z tych hipotez nie jest możliwa do sprawdzenia, a odpowiedzi na te pytania nie były, nie są i nie będą znane. 

Warto też zwrócić uwagę, że taki hipotetyczny problem dotyczyć mógłby każdej osoby. 

Zastanawia mnie temat kary, o którym Pan pisze - z tego, co mi wiadomo, żaden szerzej opisany system moralny lub religijny nie określa kar za podobne przewinienia. Zatem czy jest to kara, którą sam sobie Pan wyznacza? 
Obawiam się, że nie mam ani wiedzy, ani kompetencji, by orzec, czy podany przez Pana wymiar kary jest adekwatny do obaw, jakie Pan odczuwa. Natomiast nasuwa mi się taka myśl - że już samo Pana zamartwianie się i niemożność weryfikacji Pana obaw są karą nader surową. 

Dlatego gorąco zachęcam Pana do skorzystania z konsultacji psychoterapeutycznej. Ze względu na przedstawioną przez Pana problematykę sugeruję skorzystanie z pomocy terapeuty w nurcie poznawczo-behawioralnym (CBT), który wykazuje się wysoką skutecznością w radzeniu sobie z lękiem, obawami, ale także poczuciem winy. Terapeutę CBT może Pan znaleźć poprzez wyszukiwarkę na tym portalu (lub formularz doboru).  Ważne, aby była to osoba z tytułem magistra psychologii, po ukończonym 4-letnim szkoleniu psychoterapeutycznym (lub w trakcie certyfikacji) . 

Proszę o siebie zadbać i skorzystać z wizyty. 

Życzę Panu wszystkiego dobrego! 
Pozdrawiam serdecznie
Joanna Łucka 
psycholożka 

1 rok temu

Zobacz podobne

Czy ciągłe poczucie winy jest normalne gdy tak naprawdę nic się nie zrobiło?
Czy ciągłe poczucie winy jest normalne, gdy tak naprawdę nic się nie zrobiło? Głowie się już z tym jakiś czas jest mi źle nie potrafię się uśmiechnąć męczą mnie myśli moje samopoczucie jest okropne nie Wiem co mam robić zwykle codzienne czynności stają się trudnością.
Mam pytanie odnośnie karania dzieci. Kilka razy w życiu mnie i mojej siostrze zdarzyła się taka sytuacja:
Mam pytanie odnośnie karania dzieci. Kilka razy w życiu mnie i mojej siostrze zdarzyła się taka sytuacja: kiedy któraś z nas pyskówkami i wrzaskami wystarczająco zdenerwowała rodziców, oni, wściekli, kazali się nam ubierać do wyjścia, wyciągali nas z domu i przez podwórko do furtki. Potem otwierali furtkę i wypychali nas na zewnątrz, na chodnik, krzycząc, że jak nie umiemy się zachować, to wynocha z domu, mamy iść i nie wracać. Ja i moja siostra rozhisteryzowane i płaczące chciałyśmy wejść z powrotem, no bo jak sobie poradzimy same na ulicy, ale rodzice dalej nas wypychali. Potem pozwalali nam wejść z powrotem i mówili, że mamy wracać i się porządnie zachowywać. To się zdarzyło tylko kilka razy, ostatni raz w trzeciej klasie podstawówki kiedy moja siostra wykłócała się, że monitor komputera powinien być postawiony bliżej, bo w szkole dzieci siedzą bliżej komputerów. Teraz ja i moja siostra jesteśmy już młodymi dorosłymi na studiach i jesteśmy dość aspołeczne i rzadko wychodzimy z domu. Moi rodzice bardzo nas kochają, wspierają, troszczą się o nas i o nasze problemy i zawsze tak było, ale odnośnie tego typu sytuacji opisanych powyżej, mówią, że na to zasłużyłyśmy. Mówią też, że ogólnie zasługiwałyśmy na obrywanie od nich i szkoda, że mocniej nie obrywałyśmy, to może byłybyśmy grzeczniejsze. Nie jestem pewna, czy iść wobec tego na jakąś terapię? Czy takie zachowanie mogło spowodować u nas jakieś problemy natury psychicznej? Wiem, że inni mieli o wiele gorzej w życiu od nas. Rodzice uważają, że to tylko kilka razy na całe życie i musiałyśmy ich wtedy mocno wkurzyć, nie mają wyrzutów sumienia i ich zachowanie było jak najbardziej prawidłowe. Ja mam do nich o to żal i uważam, że ta kara była upokarzająca i nieadekwatna do przewinienia, nawet jeśli rzeczywiście wtedy wrzeszczałam na nich z jakiegoś powodu i robiłam histerie. Nie wiem, czy mam coś z tym zrobić, czy wszystkim będzie lepiej jeśli odpuszczę i zapomnę. Czy taka kara, mimo że dość surowa, mogła na mnie zupełnie nie wpłynąć?
Cześć. Jak pozbyć się poczucia winy? Niedawno zerwałam całkowicie kontakt z wieloletnią przyjaciółką i gryzie mnie sumienie, że tak zrobiłam.
Cześć. Jak pozbyć się poczucia winy? Niedawno zerwałam całkowicie kontakt z wieloletnią przyjaciółką i gryzie mnie sumienie, że tak zrobiłam. Powód był błahy. Noszę w sobie dużo złości, że mnie nie doceniła, choć dałam z siebie wszystko i nieważne, jakie metody zastosuję (typu otrząsanie ciałem), i tak mam to z tyłu głowy. Poza tym byłam w relacji romantycznej, która okazała się fiaskiem (powiedział, że jednak nie jest w stanie wejść w związek) i winię się podświadomie, że gdybym nie poprosiła go wtedy o rozmowę, nie doszłoby do tego.
Czy należy wybaczyć, żebym mogła pójść dalej? Nie czuję, że jest to ok.
Czy po trudnym dzieciństwie (przemoc, alkohol, manipulacje, morderstwo) można pójść dalej i wieść normalne życie bez wybaczania rodzicom? Ciągle słyszę, że dopóki się z tym nie pogodzę i im nie wybaczę szczerze to nie pójdę dalej i będę się tym zadręczać, ale wszystko we mnie krzyczy, bym tego nie robiła, nie ufam im i nie chce tego wybaczać, Czy to oznacza, że wiecznie będę się tym zadręczać? Od izolacji od rodziny minęło 10 lat.
Czy to zaburzenia osobowości? - przemoc w dzieciństwie, ogromna potrzeba współczucia i związane z tym zachowania
Zaburzenia osobowości? Nie rozumiem swojego zachowania i nienawidzę siebie za nie, ale nie potrafię zmienić. Najprościej rzecz ujmując, chcę od innych litości, chociaż nie dzieje się nic, czego mogliby mi współczuć. Posuwam się do tego, że wymyślam smutne historie i to są naprawdę poważne kłamstwa. Szczególnie tyczy się to osób, które ja lubię. Ja tego nienawidzę, brzydzę się sobą, a jednocześnie nie potrafię inaczej. Zawsze mam jedną osobę, o której myślę wręcz obsesyjnie i wyobrażam sobie, że on dowiaduje się o mnie czegoś i patrzy na mnie z takim zrozumieniem/współczuciem. I to nie jest związane z tym, że ktoś mi się podoba. To są osoby starsze, ja mam 20 lat, w gimnazjum była to jedna nauczycielka, w liceum wychowawczyni, teraz zaczęłam studia i też jest jeden wykładowca, w międzyczasie instruktor prawa jazdy. Tak naprawdę nie potrafię przestać, dopóki nie skończą się kontakty z tą osobą, tzn nie skończę szkoły. Mnie już to strasznie męczy, poza tym czasami żeby pokryć głupie kłamstwa muszę wymyślać kolejne i kolejne. W gimnazjum zostałam "zdemaskowana" i niczego mnie to nie nauczyło. Nie wiem, z czego to wynika, być może z tego, co działo się w dzieciństwie. Mój ojciec robił codziennie awantury, podczas których niszczył sprzęty i był bardzo agresywny, ale nas nie bił. Paskiem po tyłku albo szarpnął, ale nigdy nie miałam nawet siniaka. Potrafił zrobić kilkugodzinną awanturę o to, że ktoś posmarował kanapkę wg niego zbyt dużą ilością masła. Ja wiem, że to na mnie wpłynęło, generalnie ja nie potrafię odnaleźć się w społeczeństwie, mam bardzo niską samoocenę. Często palnę coś głupiego, albo jakoś dziwnie się zachowuję, często jestem też przygnębiona (mam zdiagnozowaną i leczoną depresję). Może szukam w ten sposób akceptacji swojego zachowania? Bo przecież nie powiem ludziom "mój ojciec był tyranem i dlatego jestem dziwna, proszę zaakceptujcie mnie". Tym bardziej, że awantury są w co drugiej rodzinie i ludzie jakoś sobie radzą. Więc łatwiej podciągnąć to pod coś, co dzieje się aktualnie... Co z tym mogę zrobić?
GAD

GAD – co to jest? Objawy, przyczyny, metody leczenia

GAD charakteryzuje się nadmiernym, trudnym do kontrolowania niepokojem. Zaburzenie dotyka miliony ludzi na całym świecie, znacząco wpływając na codzienne funkcjonowanie. Właściwa diagnoza i terapia pozwalają skutecznie kontrolować objawy GAD.